facet trudny do zdobycia - fetysz?

12.03.09, 12:40
Pod wpływem wątku o impotencji psychogennej (wow:) zaczęłam się
zastanawiać czy przypadkiem facet trudny do zdobycia w łóżku to nie
jest jakieś wyzwanie dla pewnych kobiet. Chłop 33-letni chce, ale
nie może (przynajmniej tak deklaruje) i raczej nic z tym problemem
nie robi, a kobieta po dwóch miesiącach znajomości dostrzega, ze
jest on wielkim skarbem i ona chce go leczyć.
Daleka jestem od oceny jej postawy, ale tak mnie tknęło, że Panowie
chyba nie mieliby takich dylematów. A może się mylę?
Mam wrażenie, że taka niedostępność mężczyzny naprawdę kręci
niektóre Panie i rozpala do czerwoności:)
    • kompresor666 Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 12.03.09, 13:07
      kachna79 napisała:
      > Daleka jestem od oceny jej postawy, ale tak mnie tknęło, że
      > Panowie chyba nie mieliby takich dylematów. A może się mylę?

      mylisz się. Inna sprawa, że nie jestem typowym panem.
      • kachna79 Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 12.03.09, 13:10
        > mylisz się

        Akurat tym razem cieszę się, że tak twierdzisz:)
        A możesz rozwinąć myśl?
    • stary.kawaler Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 12.03.09, 13:32
      > Panowie chyba nie mieliby takich dylematów.

      A czemuż to nie ? Zdarzają się takie historie. Pewien stopień
      ofiarności wobec poznawanej partnerki zdarza się i wśród Panów....
      Tyle, że my częsciej uważamy, że to seks jest akceptacją naszej
      osoby i jak chodzimy, chodzimy...tak sobie za rączkę, buziaczki,
      jest miło, ale seksu nie ma - to dochodzimy do wniosku, że tej
      akceptacji jednak nie ma.
      A jak nie ma akceptacji, to i samoocena kuleje :-(. Człek się kurczy
      lekko, język drętwieje i chęć na znajomość opada.
      Ale są faceci, którzy mają "poczucie misji", choć w mniejszej ilości
      niż nawiedzone kobiety :-).
      Czy to kwestia wyzwania? Że on się tak droczy? Możliwe, ale to
      oznacza, że zaczyna jakąś grę, co nie wróży dobrze na przyszłość...
      Powiedzmy szczerze - problem niecodzienny, czyli zagrywka ostra.
      Chyba nie myślisz, że jest tak niekomplikowany, że mówi, że on nic
      nie czuje, ale niech ona jeszcze popróbuje...o - tu jeszcze trochę
      niżej, a teraz językiem, nie - nie tak, z drugiej strony...OK,
      dobrze, niech bedzie koleżanka, niech spróbują obie....:DDDDD
      • kachna79 Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 12.03.09, 13:43
        > Chyba nie myślisz, że jest tak niekomplikowany, że mówi, że on nic
        > nie czuje, ale niech ona jeszcze popróbuje...o - tu jeszcze trochę
        > niżej, a teraz językiem, nie - nie tak, z drugiej strony...OK,
        > dobrze, niech bedzie koleżanka, niech spróbują obie....:DDDDD

        Nie jestem pewna czy Cię rozumiem.
        Ja się domyślam, że sprawa nie jest łatwa. Zauważ jednak, że już na
        starcie dziewczyna pakuje się w trudną sytuację. Myślę, że ma to
        pewien związek z poczuciem misji - ja go uzdrowię. I tak sobie
        pomyślała, że to taki specyficzny typ kobiety - matki musi być. (A
        właściwie nie musi - to własnie poddaję pod dyskusję)
        • stary.kawaler Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 12.03.09, 13:50
          Żartuję :-)
          Ubawiłęm się wyobrażając sobie taką sytuację, że ona naprawdę się
          stara: seksowne ciuszki, kupuje rurę do tańczenia, montaż w domu,
          lustra przy lóżku (na to idzie majątek :))), smaruje się miodem,
          wciska sobie truskawki w dziwne miejsca, zakąłda fartuszek, ciągle
          mu szepce do ucha wulgarne teksty, wiąże się szorstkim sznurem, na
          podłodze leży pejcz, zamówiła specjalne dildo z zagranicy, w z DVD
          ciągle leci pornol....jednym słowie staje na rękach, i na głowie
          równocześnie...., żeby faceta rozbudzić ;)))

          A on spokojnie dopija trzecie piwo i rozwalony na wyrku szczerzy
          zęby...."Nie mam problemów z erekcją, byłem tylko ciekaw co jeszcze
          jesteś skłonna dla mnie zrobić" :DDD
          • kachna79 Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 12.03.09, 14:06
            Obawiam się, ze czuła kobieta-matka raczej będzie głaskać,
            rozmawiać, udzielać emocjonalnego wsparcia. Potem opisane przez
            Ciebie wygibasy, a potem to już tylko nasze forum.
            A na forum przeczyta, że ma czego chciała i sama się wpakowała...
            • stary.kawaler Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 12.03.09, 14:24
              That's life :)
    • juzia214 Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 12.03.09, 19:03
      zadam pytanie ktore zadalam juz w tamtej dyskusji.
      czy takie zachowanie kobiety-matki nie jest upokazające dla męzczyzny?

      czy moze są to specyficzni panowie ,którym sie taka opiekuńczośc podoba,a przy
      okazji jest wygodna, więc pozawalaja na nią nawet w imię opini bezwolnej pierdoły?
      • kachna79 Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 13.03.09, 08:09
        Ja skłaniam się ku opcji, że to specyficzny typ faceta i
        jednocześnie odpowiednia kobieta musi być. Tylko dla mnie
        zastanawiające jest jakie są motywacje tej kobiety-matki: potrzebuje
        kogoś do niańczenia czy raczej ratuje nieszczęśnika?
    • zakletawmarmur Re: facet trudny do zdobycia - fetysz? 13.03.09, 12:49
      Za pierwszym razem zdecydowanie wolę gdy to mężczyzna przejmuje
      inicjatywę. Facet musi mieć w sobie coś z łowcy. Chcę czuć, że jest
      na mnie napalony. Uważam, że to cholernie podniecające. Uwielbiam
      kiedy się na mnie rzuca i konsekwentnie dąży do celu... A ja w tym
      czasie toczę walkę z pożądaniem. Uwielbiam ten moment, kiedy już nie
      potrafię dłużej się bronić i oddaje się w pełni mężczyźnie...

      Mam czasami fantazje, że kogoś zaciągam do łóżka. Jednak nie widzę
      tego scenariusza za pierwszym razem... Nie chciałabym rezygnować z
      tej przyjemności, którą daje mi bycie zdobytą, ponieważ później nie
      da się już tego powtórzyć...

      Gdybym spotkała takiego faceta z problemem, to w miarę możliwości
      poczekałabym aż pierwszy coś zadziałania. Gorzej, gdyby nie było na
      to szans i to ja musiałabym przejąć inicjatywę... Nie wiem czy z
      dzisiejszym stanem świadomości mogłabym zdecydować się na taki
      związek... Z drugiej strony, gdyby facet podzielił się ze mną tym
      problemem, czułabym się zobowiązana. Uczucie przyzwoitości by we
      mnie wygrało, jednak gdzieś tam wewnątrz pozostałby niedosyt.
      Mogłoby to zaważyć na dalszym losie związku...
Pełna wersja