Dziki seks a romantyzm :-)

13.03.09, 12:44
Tak sie wlasnie zastanawiam, jak ma sie w praktyce kultywowanie
romantycznych zachowan miedzy dwojgiem ludzi do seksualnosci
zwiazku. Moim zdaniem te dwie opcje sie troche wykluczaja. No bo jak
uprawiac dziki i namietny seks z facetem, ktory przed chwila
wzdychal do ksiezyca, robil maslane oczy i deklamowal milosna
poezje? Moim zdaniem wszelakie romantyczne zachowania u partnera
inspiruja jedynie do czulego podrapania po pleckach na zakonczenie
wieczoru. Ja tam przyznam szczerze wole soczyste, czysto erotyczne
klimaty, wole kiedy atmosfera miedzy kobieta a facetem ocieka
namietnoscia. Romantyczne zas scenariusze budza we mnie jedynie ziew
i nie moge potem wykrzesac z siebie ani grama pozadania do takiego
uduchowionego romantyka. A juz zwiazek dwojga ludzi, ktorych jedno
zorientowane jest na romantyke, a drugie na bardziej soczyste
klimaty jest kompletnym nieporozumieniem. Czyzby wkladajac w uczucia
zbyt wiele ducha jakos niechcacy wylaczamy cialo?

Co o tym sadzicie? Czy w ogole mozna to polaczyc - i byc seksualnym
zwierzem a jednoczesnie wrazliwym romantykiem? Czy moze jak jedno,
to nie drugie - i ALBO woli sie przyslowiowe serenady przy ksiezycu
ALBO dobry i intensywny seks? Moim zdaniem jedno z drugim
niespecjalnie wspolgra, ale moze macie na ten temat inne odczucia?
    • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 12:48
      Coś w tym jest, choć znam romantyka który potrafi po kolacji przy
      świecach wykonać całkiem przywoite Rear Entry:)
      • bi_chetny Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 12:50
        ja mam jedno i drugie w sobie. jestem w stanie wzdychać do księżyca i pisać
        wiersze, a potem przejść do ociekającego namiętnością i wilgotnością seksu :)
    • twardycukierek Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:04
      Glam, powiem jak to u nas jest: romantyczność w tym znaczeniu nam zupełnie nie
      leży, poezję to sobie czytamy każde z osobna, czasem się dzieląc spostrzeżeniami
      ale na tym koniec :)
      Romantyczne komedie to dla mnie tortura, jak mogłabym znieść to w życiu? :D
      Gadanie o wszystkim i niczym na kanapie, wspólny śmiech, potem może dziki taniec
      do ulubionej muzyki, wino................i do łóżka! :D Zdrowy śmiech razem to
      afrodyzjak stojący bardzo wysoko na liście.
      • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:09
        Wspólny śmiech jest najważniejszy
        • twardycukierek Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:11
          Stawiam na to. Facet, który mnie rozśmiesza może być niebezpieczny ;)
          • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:12
            :)
        • yoric Re: Dziki seks a romantyzm :-) 14.03.09, 14:57
          Dużo śmiechu to podstawa związku. Dużo śmiechu, a także dużo seksu.

          Ale nie jednocześnie!!!
          • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 12:39
            Najpierw się trochę pośmiać, a potem do roboty! Całkiem jak na
            spotkaniu bussinesowym
            :)
          • twardycukierek Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 17:20
            yoric napisał:

            > Dużo śmiechu to podstawa związku. Dużo śmiechu, a także dużo seksu.
            >
            > Ale nie jednocześnie!!!

            O nie, to może znaczyć tylko śmiech jednostronny. Tego nie chcemy ;)
    • merlotka30 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:05
      Rzeczywiście romantyzm w przedstawionej przez Ciebie postaci, bardziej słaby jest.
      Może nie spotkałaś się z romantyzmem skrojonym na Twoją miarę, a ktoś chciał Ci
      wciskać produkt masowy.

      Ale będę bronić romantyzmu, jako bramy do niezłej seksualnej jazdy.
      Romantyzm w formie drobnych gestów, fakt, że facet mój dla mnie tylko,
      przekroczy swoje męskie limity i poleci czymś romantycznym może nieporadnie, ale
      szczerze rozgrzewa mnie na max.

      Jestem w stanie zrobić(i robię) wszystko. Wtedy drobny ukłon w stronę jego
      potrzeb przychodzi bez wysiłku. I myślę, że to działa w obie strony.
      • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:08
        Dokładnie.
        A drobny ukłon jest b. potrzebny w Rear Entry:)
        • merlotka30 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:15
          achachacha :), exactly.

          Jak i również do kilku słów do mikrofonu, też trzeba się pochylić.
          W ogóle myślę, że ukłony jako forma kulturalnych powitań, to jest to.
      • zyg_zyg_zyg Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:15
        Ja się zgadzam z Merlotką - jest romantyzm i romantyzm. Mój
        poprzedni partner na początku znajomości wysyłał mi wiersze mailem -
        zresztą ich autorka do dzisiaj jest moja ukochaną poetką. Potrafił
        napisać mi sms-a w środku nocy, że właśnie na niebie jest halo wokół
        księżyca i żebym też popatrzyła. Albo że jest fantastyczna mgła,
        która mu mnie przypomina. Nie miał obiekcji, żeby powiedzieć "ale to
        piękne". Mieliśmy podobną wrażliwość na muzykę, na przyrodę, na
        świat. Co nie przeszkadzało nam uprawiać dzikiego seksu i
        eksperymentować na różne sposoby (jak już do seksu dochodziło, a
        dochodziło niestety rzadko). Jedno i drugie wiązało się dla mnie ze
        wzajemną otwartością i zaufaniem. W tej jego romantyczności nie było
        nic sztucznego, nic odpychającego, nic rozlazłego i niemęskiego.

        Romantyk i seksualny zwierz to dla mnie niezależne jednostki - jedna
        cecha ani nie wyklucza, ani nie musi pociągać drugiej. Mój obecny
        partner jest zwierzakiem choc romantyzmu w nim nie ma za grosz.
        Zupełnie mi tego nie brakuje.
    • poitevin Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:10
      glamourous napisała:
      > ALBO woli sie przyslowiowe serenady przy ksiezycu
      > ALBO dobry i intensywny seks? Moim zdaniem jedno z drugim
      > niespecjalnie wspolgra, ale moze macie na ten temat inne odczucia?

      Mam dokładnie takie same odczucia. Jedno z drugim nie współgra. Sama
      wole to drugie ALBO. Kwiaty, listy miłosne na perfumowanej
      papeterii, poezja i długie spacery w środku księżycowej nocy zwykle
      mnie napawały lekkim przerażeniem.
      Zawsze byłam romantyczna inaczej;)
      • twardycukierek Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:12
        'Zawsze byłam romantyczna inaczej;)'

        Poitevin, ja nie wiem co to jest z nami :D
        • bi_chetny Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:14
          mam wrażenie, że trochę inaczej pojmujemy romantyczność :D
        • poitevin Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:15
          A bo my to takie wirtualne siostrzyczki-gąsieniczki jesteśmy:DDD
          • twardycukierek Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:17
            poitevin napisała:

            > A bo my to takie wirtualne siostrzyczki-gąsieniczki jesteśmy:DDD

            Poważnie zastanawiam się, czy nie postawić mamie zasadniczego pytania :DD
            • aandzia43 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:42
              Albo tacie;-D
    • black-antoinette Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:18
      Dziki seks swoją drogą, swoiście pojęty romantyzm - swoją. Dla mnie romantyczne
      jest jak zasypiam z głową na kolanach partnera, jak wzruszam się przekonując po
      raz kolejny, że jest dla mnie najważniejszy na świecie albo on jedzie w nocy na
      stację benzynową żeby kupić mi czekoladę z orzechami na którą mam właśnie
      ogromną ochotę. Jest trochę takich chwil.
      Namiętność i seks w naszym wydaniu są dynamiczne i dzikie. Wzajemnie się to nie
      wyklucza, a chyba uzupełnia.
    • sagittka Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:29
      Myślę, że każdy ma w sobie trochę romantyzmu i trochę dzikości.
      Całokształt zależy od proporcji. Jeśli nie trafisz na żadną
      skrajność, możesz uświadczyć i tego, i tego.
      O klimacie seksu może zdecydować sceneria, odpowiednie ciuchy,
      nastrój kochanków, pora dnia - można sobie stworzyć odpowiednie
      entourage i mieć ostrą jazdę albo leniwe mizianie.
    • aandzia43 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 13:57
      Romantyzm, tak, jak ja go pojmuję, i dziki seks nie tylko nie wykluczają mi się,
      ale nieźle chodzą ze sobą pod rękę. A jak go pojmuję? Na pewno nie utożsamiam z
      sentymentalizmem. Mnie się romantyzm kojarzy z ostrą emocjonalną jazdą bez
      trzymanki, z przeżyciami granicznymi, z przekraczaniem siebie. A w moim odczuciu
      są to klimaty mocno erotyczne. Że trudno krzesać często takie akcje? Często może
      nie, ale da się czasem. Świece i poezja też mile widziane. Tylko zamiast
      pastereczki i pastuszka z sielanki, jakiś Tristan i Izolda, lub Katarzyna i
      Heathcliff.
      • glamourous Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:54
        aandzia43 napisała:

        Tylko zamiast
        > pastereczki i pastuszka z sielanki, jakiś Tristan i Izolda, lub
        Katarzyna i
        > Heathcliff.

        Na mnie wlasnie zawsze bardziej dzialaly ociekajace sredniowiecznym
        seksem perypetie w stylu Abelarda i Heloizy, niz romantyczne
        uniesienia np. Mickiewicza do Maryli ;-))Nie, zdecydowanie romantyzm
        w sensie pojecia tudziez epoki literackiej mi nie podchodzi...
        Tez jestem niestety "romantyczna inaczej" ;-)
      • skarpetka_szara Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 14:45
        TAK! 100 % sie zgadzam.

        Kobiety zbyt czesto oczekuja romantyznu jak z filmow, a trudno
        takim oczekiwaniom sprostac.

        • aandzia43 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 17:23
          >
          > Kobiety zbyt czesto oczekuja romantyznu jak z filmow, a trudno
          > takim oczekiwaniom sprostac.
          >


          Dodajmy może: jak z komedii romantycznych, harlekinów i telenowel
          brazylijskich. Bo parę filmów pełnych romantyzmu "na dziko" by się
          znlazło:-)
    • zakletawmarmur Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:03

      Najromantyczniejsze chwile przeżyłam z najbardziej dominującym
      facetem z jakim miałam okazję się spotykać... Co prawda do seksu nie
      doszło ale tylko dlatego, że ciągle coś stawało na drodze. Jakoś nie
      mieliśmy do siebie szczęścia:-)

      Myślę, że tylko naprawdę silnych (psychicznie) facetów stać na
      romantyzm... Reszcie wychodzi tandeta. Gdy facet jest pewny siebie
      to może powiedzieć, zrobić wszystko, bo wie, że nie zrobi z siebie
      dupka. Wie, że kobieta uciekłaby z nim na koniec świata, gdyby tylko
      ją poprosił...
      • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:27
        10/10
        • juzia214 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:51
          jestem za opcją romantyzm + dziki seks= najlepsza mieszanka świata.

          ale pod warunkiem ,ze nie jest to romantyzm opisany przez autorke wątku ,czyli
          rodem z >>ani z zielonego wzgórza<<(chociaz gilbert i ania mieli równiez dzieci
          ,a on jako lekarz nawet był przy porodach ;) ).

          dla mnie romantyzm to raczej wrażliwośc na piękno,na świat,na ludzi,na
          muzyka,zaskakujacy gest,prezent-niespodzianka (oczywiscie nie
          typu-odkurzacz,mikser ;) ),kolacja przy swiecach.
          tylko wszystko z umiarem bez zaglaskiwania kota na śmierć.
          • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:54
            10/10 znów

            Słusznie, chodziłoby o romantyzm niebanalny (prawdę mówiąc moje
            przysłowiowe świece do kolacji - użyłem ich symbolicznie wyżej w
            wątku - niekoniecznie się w tym mieszczą)
          • cyklista6 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:54
            Ślina cieknie jak się czyta te Wasze opisy. Miejcie litość :-)
            • twardycukierek Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:57
              cyklista6 napisał:

              > Ślina cieknie jak się czyta te Wasze opisy. Miejcie litość :-)

              Nie mamy ;D
      • claudel6 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 14.03.09, 05:00
        this is so true...
        • claudel6 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 14.03.09, 05:01
          do zaklętej w marmur to było..
    • triss_merigold6 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 14:54
      Można połączyć i nie koliduje.
    • ciezka_cholera Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 15:43
      Wydaje mi sie, ze to, czy romantyk ma wziecie, jak zawsze, zalezy od definicji:
      def 1 - romantyzm rozumiany jako egocentryczne koncentrowanie sie na wlasnych
      (najlepiej nieszczesliwych) uczuciach nadwrazliwej jednostki,
      def 2 - romantyzm rozumiany jako wrazliwosc na piekno, w tym takze piekno partnerki,
      def 3 - romantyzm rozumiany jako okazywanie partnerce uczuc.
      Zaryzykuje twierdzenie, ze dla wiekszosci kobiet romantyk nr 1 bedzie malo
      atrakcyjny, gdyz w jego egzaltowanych slowach i gestach wyczuja falsz.
      Przypuszczam jednak, ze i tacy panowie znajduja swoje fanki, ktore maja ochote
      uprawiac z nimi dziki seks.
      Romantycy 2 i 3 sa chyba przez kobiety cenieni i chetnie bzykani. Mezczyzni nie
      mieszczacy sie w zadnej z wymienionych przeze mnie kategorii romantyzmu, czyli
      tzw macho tez maja swoj wierny elektorat ;-).
      A i jest jeszcze "romantyzm" jako metoda na skuteczny i szybki podryw. Tu wiele
      zalezy od umiejetnosci aktorskich naszego romantyka.
      • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 15:46
        def 2 - romantyzm rozumiany jako wrazliwosc na piekno

        znakomite!
    • eeela Re: Dziki seks a romantyzm :-) 13.03.09, 23:55
      Jak już wyżej dokładnie omówiono - ważne, co do tego romantyzmu zaliczamy :-) Ja
      tam mam w głowie całkiem sporo rekolekcji dni (nocy) bardzo w mym mniemaniu
      romantycznych, które się kończyły dzikim seksem :-) Co prawda przy księżycu nikt
      mi nie deklamował poezji, a tak w zasadzie to jedynymi okazjami, w których mi
      deklamowano poezję, były nocne gorące dyskusje
      ogólno-światowo-społeczno-polityczno-kulturalne z za dużą ilością wina ;-) Ale
      takie rzeczy jak tańce po kuchni w środku nocy albo spacer po plaży o zachodzie
      słońca przerabiałam - niezwykle rzadko, ale przerabiałam - i niczemu one nie
      zaszkodziły ;-)
    • gomory Re: Dziki seks a romantyzm :-) 14.03.09, 15:19
      Pytanie proste ale odpowiedz nielatwa: bo ktozby napisal, ze nie
      interesuje go namietny, dziki seks??? Nawet z powyzszych wypowiedzi
      widac, ze NIKT. Deklaracje wiec sa jasne: romantyzm dolem, zwierzece
      pozadanie gora.
      Ja bym sklanial sie jednak do stwierdzenia, ze chyba najwiecej
      zalezy od konkretnej pary [lub wiekszej liczby osob tworzacych
      uklad ;)]. Sa mezczyzni ktorzy nie moga sie dopatrzec wyuzdanej
      kochanki w matce swoich dzieci, jak i kobiety ktore nie zobacza
      napedzanego testosteronem goryla w misiaczku masujacym stopy na
      dobranoc.
      Wracajac do poczatku - dzikosci chca wszyscy, romantyzmu juz
      niekoniecznie i nie zawsze. Na logike by wiec wychodzilo, ze
      najwieksze hamulce sa w nas no nie? Od tego jak postrzegamy druga
      osobe bo przeciez jak ustalilismy na wstepie ona jak kazdy
      lubi "dziki, namietny seks" :).
      No i ocena tej samej czynnosci moze miec zupelnie inna wage: do
      przebieralni w sklepie za zona moze wejsc maz, podciagnac jej
      spodniczke i tak po prostu zerznac. Ale jak wejdzie obcy facet to
      juz to zdarzenie nabiera zupelnie innej mocy wyrazu. A jak wejdzie
      maz z obcym? Albo... no niewazne - chodzilo mi o to, ze czasem
      niewazne jak, ale tez i kto z kim ;).
      Uwazam, ze mozna byc pulsujaca seksualna zywiolowoscia z uczuciowymi
      romantycznymi piknieciami serca. Tylko, ze jest to naprawde trudna
      rola. Trzeba potrafic nagle przedziezgnac sie w inna osobe, do tego
      zmagamy sie z obrazem ktory seksualny partner sobie wymalowal. Wiec
      to wymaga i jego wspolpracy. Bo zgadzam sie z tym, ze za linia
      ociekajaca wilgocia, potem, sperma i wydzielinami nie ma miejsca na
      pieprzony romantyzm.
      P.S. Z badan wynika, ze kobiety z kochankami czesto oddaja sie
      praktykom dla ktorych nie ma miejsca w malzenskim lozu. Pewnie u
      mezczyzn tez mozna sie doszukac analogii. To chyba dobrze
      ilustruje pewne zjawisko na ktore zwrocilas uwage ;).
    • prosty_facet Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 14:27
      glamourous napisała:

      > ALBO dobry i intensywny seks? Moim zdaniem jedno z drugim
      > niespecjalnie współgra, ale moze macie na ten temat inne odczucia?


      Tak właśnie jest - ja się zaliczam do tych soczystych i bezpośrednich .... A
      moja M do romantyków ;-) I jest jak jest ....
      • glamourous Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 14:58
        No wlasnie, wlasnie. Moje wlasne obserwacje w blizszym i dalszym
        otoczeniu tez prowadza do wlasnie takiego wniosku, ze sentymentalny
        romantyzm rzadko idzie w parze ze spontaniczna goracokrwistoscia.
        Moj maz tez mi juz pare razy powiedzial, ze jest ZBYT romantyczny
        zeby np. dopasc mnie w sklepowej przymierzalni, czy dac sie sobie
        dobrac do rozporka w windzie ;-)

        On woli "oprawe" i "nastroj" - ja zas wole spontaniczne wybuchy
        namietnosci. I nie zawsze da sie to pogodzic :-)
        • zakletawmarmur Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 15:47
          Ja nie mam problemów z połączeniem romantyzmu i dzikiego seksu...
          Miewam najbardziej zwierzęce fantazje świata:-) Na co dzień taki sex
          preferuję. Nie potrzebuje gry wstępnej czy atmosfery.

          Nie wyklucza to ochoty na przeżycie jakiś głębszych porywów serca.
          Nie potrzebuje do tego seksu czy nawet drugiej osoby. Romantyczne
          chwile mogę równie dobrze przeżywać w samotności.
          Czasami właśnie ta oprawa stymuluje do spontanicznego, dzikiego
          seksu... Uważam, że taka porywczość jest cholernie romantyczna...
          Innym razem lubię długo pooddawać się temu uczuciu, kiedy serce chce
          z piersi wyskoczyć... kiedy trudno zaczerpnąć do ust powietrze... a
          po wszystkim jeszcze godzinami chce się wtulać w ramiona
          mężczyzny...


          W pierwszej fazie miłości zdarza się to częściej. Jednak i teraz
          miewam takie potrzeby. Czasami ich źródło jest zupełnie nie związane
          z facetem.
          • eeela Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 17:05
            > Nie potrzebuje do tego seksu czy nawet drugiej osoby. Romantyczne
            > chwile mogę równie dobrze przeżywać w samotności.

            O, i to jest bardzo trafna uwaga. Do romantyzmu niekoniecznie potrzeba
            towarzystwa. A nawet mogę powiedzieć, że najbardziej lubię romantyzm samotny -
            bo sama tworzę w sobie nastrój, sama się w niego wtapiam, i sama decyduję, kiedy
            się z niego wynurzyć. Z facetem miło poprzeżywać romantyczne chwile, ale o wiele
            ważniejsze jest dla mnie, żeby było się razem z czego śmiać, a nie żeby było co
            razem romantycznie przeżywać.
        • loppe Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 16:01
          Tak trudo dziś znaleźć dzikiego mężczyznę i romantyczną kobietę
          • aandzia43 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 17:25
            loppe napisał:

            > Tak trudo dziś znaleźć dzikiego mężczyznę i romantyczną kobietę


            O tempora, o mores!
            • cyklista6 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 17:26
              Ne me quitte pas...
        • aandzia43 Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 17:28
          Moj maz tez mi juz pare razy powiedzial, ze jest ZBYT romantyczny
          > zeby np. dopasc mnie w sklepowej przymierzalni, czy dac sie sobie
          > dobrac do rozporka w windzie ;-)
          >
          > On woli "oprawe" i "nastroj" - ja zas wole spontaniczne wybuchy
          > namietnosci. I nie zawsze da sie to pogodzic :-)

          Glam, a może on wcale nie romantyczny, tylko po prostu neiśmiały? I
          przestrasozny. A ta nastrojowa oprawa to tylko rodzaj łagodnego
          wprowadzenia w akcję? Taka rozbiegówka.
          • glamourous Re: Dziki seks a romantyzm :-) 17.03.09, 17:46
            Aandziu, moze nie tyle jest niesmialy czy przestraszony (sic ;-) ile
            po prostu moj chlop w seksie potrzebuje czuc sie bezpiecznie i
            przynajmniej symbolicznie "na swoim terenie".
            Jego zdaniem ma to spory zwiazek z jego romantyczna natura, ze
            schematem "ksiezniczka i rycerz", z szacunkiem dla kobiety i takimi
            tam. Hehe, i tak oto zatoczylismy zgrabne kolko do naszego
            ulubionego syndromu MiL ;-)) Pozostanie mi teraz juz tylko zalozyc
            watek pt. "Wplyw bajek dla dzieci na pozniejszy syndrom MiL u
            mezczyzn"
            ;-))))
    • yayamiomur Re: Dziki seks a romantyzm :-) 19.03.09, 15:38
      romantyczna kolacja, zachodzące słońce barwi horyzont na różowo. ale tych dwoje nie widzi tego co się dzieje ze światem - patrzą sobie w oczy, na siebie nawzajem. przez różowe okulary. ona bardziej przez kokieterię niż z powodu morskiej bryzy otula się miękkim boa, którego kolor jest identyczny jak niebo na zachodzie.
      niewidzialny kelner uzupełnia rosé w kieliszkach. soczysty stek, na który i tak nie zwracają uwagi jest idealnie wysmażony - trzecia część w środku jest różowa.
      i znów, cyba nie z powodu rzeczywistej potrzeby, ona sięga po serwetę na swoich kolanach i udaje, że wyciera kącik ust - kolor jej ust jest tak zysłowo naturalny i soczyście różowy. i czy kolor jej policzków to efekt wina i podniecenia czy to róż?
      przykłada kieliszek do ust - ach te kolory! - upija malutki łyk i sięga do torebki leżącej obok na stole. jej paznokicie mają ten sam kolor co usta - dźwięk jaki wydają kiedy przeciąga nimi po obszytej jedwabiem torebce wywołuje u siedzącego na przeciw mężczyzny dreszcz - zupełnie jakby musnęłą jego plecy - od lędźwi po kark - zostawiając miłosny różowy trop.
      jej dłoń wyjmuje z torebki małe różowe opakowanie i mówi:
      -kochanie, mam żel intymny i dziś chciałabym żebyś przeleciał mnie w pupę.
    • trzydziestoletnia ideal kochanka 20.03.09, 09:52
      Mezczyzna powinien byl romantyczny. O ile miedzy jednym westchnieciem a drugiem szepta do ucha jak to bedzie mnie rżnął i jak bardzo chcialby posluchac mojej 'serenady', ha - oto ideal kochanka. Czyz nie mozna mocnych slow o pieprzeniu mowic z calą tą romantyczna otoczką.. z maslanymi oczami itd..? :)
      • bi_chetny Re: ideal kochanka 20.03.09, 12:46
        trzydziestolenia: dla mnie prawdziwy romantyzm łączy się z namiętnością. jestem
        tu i teraz i nie obchodzi mnie co będzie potem...i można powiedzieć o
        przeleceniu w pupę w taki sposób, że nie zburzy to chwili...
        • loppe Re: ideal kochanka 20.03.09, 13:08
          Przy okazji pragnę nadmienić że Rear Entry Positions nieanalne
          miałem na myśli wyżej w wątku.
          • loppe Re: ideal kochanka 20.03.09, 15:41
            commons.wikimedia.org/wiki/File:%C3%89douard-Henri_Avril_
            (29).jpg

            ten Henri Avril mógłby być trochę mniej dziki a nieco bardziej
            romantyczny
      • aandzia43 Re: ideal kochanka 20.03.09, 15:26
        Dla mnie romantyzm to mocne emocjonalne uderzenie, nie sentymentalan
        sielanka. I jak najbardziej chadza on w parze z mocnymi słowami o
        pieprzeniu.
    • riki_i Re: Dziki seks a romantyzm :-) 21.03.09, 00:15
      No na pewno nie idzie razem z romantyzmem obsesyjna nimfomania,
      którą podskórnie wyczuwam u najbardziej aktywnych forumowiczek.

      Bez szczypty romantyzmu w ogóle nie ma mowy o jakiejkolwiek miłości,
      pozostają tylko fizjologiczne ćwiczenia gimnastyczne na drążku.

      Przekleństwem dzisiejszych czasów są chłodne, "realistycznie"
      nastawione do świata kobiety, które wobec seksu przyjmują czysto
      męską optykę. To znaczy interesuje je wyłącznie dobre rżnięcie z
      doskoku, bo poza tym określają się jako "samowystarczalne"
      (zawodowo, finansowo, emocjonalnie).

      Nie mylmy niedojrzałości u mężczyzny i jego braku wyrobienia w
      związkach z romantyzmem! To nie jest tak, że ktoś kto kupuje kwiaty
      przed randką albo potrafi osobiście wyrecytować wiersz dla swojej
      partnerki musi być pryszczatym nastolatkiem z przedwczesnym
      wytryskiem i kompletnym brakiem umiejętności łóżkowych. Jestem
      przykładem normalnego zdrowego faceta o wysokim libido i dużym
      przebiegu, ale nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek miłości (nie
      rżnięcia tylko właśnie miłości) bez infantylnego romantyzmu! Z postu
      autorki wątku wynika, że ona dobrą, prawdziwą miłość rozumie jako
      coś pozbawionego romantyzmu. To absurd!

      Odrzuca mnie od kobiet, które chcą się wyłącznie ostro rżnąć, przy
      czym w rozmowach na jakikolwiek temat są konkretne do bólu (bo te
      dwie cechy zawsze idą ze sobą w parze). To są zazwyczaj "złe
      kobiety", jakby powiedział Boguś Linda, i prędzej czy później to
      wychodzi. Tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja