glamourous
13.03.09, 12:44
Tak sie wlasnie zastanawiam, jak ma sie w praktyce kultywowanie
romantycznych zachowan miedzy dwojgiem ludzi do seksualnosci
zwiazku. Moim zdaniem te dwie opcje sie troche wykluczaja. No bo jak
uprawiac dziki i namietny seks z facetem, ktory przed chwila
wzdychal do ksiezyca, robil maslane oczy i deklamowal milosna
poezje? Moim zdaniem wszelakie romantyczne zachowania u partnera
inspiruja jedynie do czulego podrapania po pleckach na zakonczenie
wieczoru. Ja tam przyznam szczerze wole soczyste, czysto erotyczne
klimaty, wole kiedy atmosfera miedzy kobieta a facetem ocieka
namietnoscia. Romantyczne zas scenariusze budza we mnie jedynie ziew
i nie moge potem wykrzesac z siebie ani grama pozadania do takiego
uduchowionego romantyka. A juz zwiazek dwojga ludzi, ktorych jedno
zorientowane jest na romantyke, a drugie na bardziej soczyste
klimaty jest kompletnym nieporozumieniem. Czyzby wkladajac w uczucia
zbyt wiele ducha jakos niechcacy wylaczamy cialo?
Co o tym sadzicie? Czy w ogole mozna to polaczyc - i byc seksualnym
zwierzem a jednoczesnie wrazliwym romantykiem? Czy moze jak jedno,
to nie drugie - i ALBO woli sie przyslowiowe serenady przy ksiezycu
ALBO dobry i intensywny seks? Moim zdaniem jedno z drugim
niespecjalnie wspolgra, ale moze macie na ten temat inne odczucia?