Ten sam problem co u ggw228 :(

26.04.09, 10:23
Dlaczego to wszystko jest takie trudne? Dlaczego życie płata nam
figle?

Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi że 1,5 roku po ślubie moje
małżeństwo się rozpadnie pomyślałabym, że upadł na głowę :(

Może od początku...

Jesteśmy razem 7 lat, małżeństwem prawie od 2 lat. Mamy po
dwadzieścia kilka lat, oboje pracujemy - dobrze zarabiamy. Nigdy nam
niczgo nie brakowało, piękne mieszkanie, znajomi, super rodzina.I co
z tego? Między nami pustka!

Od początku naszego związku mój mąż nie był demonem seksu. Myślałam
wtedy, że seks nie jest w życiu najważniejszy. Że to chyba ze mną
jest coś nie tak, że może za dużo wymagam. Tak żyliśmy przez 5 lat -
kiedy byliśmy parą. Potem zamieszkaliśmy razem. Wtedy zauważyłam, że
coś jest nie tak:( Była tylko praca, komputer a sexu coraz mniej :(

Mąż wieczory i noce wolał spędzać przed komputerem a nie ze mną. Nie
kochaliśmy się całymi tygodniami - tłumaczyłam to pracą, że jest
zmęczony itp itd. Sama siebie oszukiwałam. Pewnego dnia zauważyłam,
że zamiast pracy na kamputerze są grane strony pornograficzne. Nie
muszę chyba pisać jak się wtedy czułam???

Prosiłam, błagałam, tłumaczyłam żeby przestał i zajął się mną.
Niestety nic się nie zmieniło między nami. Dalej była pustka.

Nie mogłam tego wytrzymać, czułam się bezwartościową kobietą.
Najgorsze było to, że widziałam zainteresowanie innych mężczyzn a
swojego nie.

Poznałam mężczyznę. Zaczeliśmy się spotykać, zdradziłam męża. Mimo
tego, że pokochałam kogoś innego cały czas miałam nadzieję, że mąż
się "ogarnie" i zobaczy, że zaraz może mnie stracić.

Dowiedział się o mojej zdradzie, wyprowadziłam się z domu, 4
miesiące mieszkamy oddzielnie i jestem na rozdrożu :(

Mąż chce mi wybaczyć i chce żebym do niego wróciła. Ja w głębi duszy
wiem, że on się nie zmieni i będę z nim nieszczęśliwa ale mimo tego
go kocham i strasznie mi szkoda zakończyć nasz związek.

Z drugiej strony mam wspaniałego mężczyznę, który kocha mnie do
szlaleństwa, z którym sex jest najwspanialszym przeżyciem mojego
życia.

Walnijcie mnie w głowę! Powiedźcie szczerze co myślicie. Potrzebuje
głosu z "zewnątrz". Kogoś kogo mnie nie zna i zupełnie na zimno
oceni moje życie.

P.s ggw228 bardzo dużo dał mi Twój post, zobaczyłam że nie jestem
sama z takim problemem. Dał mi on dużo do myślenia. Może warto
zmienić swoje życie teraz póki nie mamy dzieci i nikt po nas
cierpiał nie będzie.
    • lew_ Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 10:27
      pRZYSIEGALAS TWEMU MEZOWI W KOSCIELE WIERNOSC ????????????
      • songo3000 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 10:34
        A w którym kościele? Bo jak w tym z pedofilami to nieważne...
      • pamelcia26 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 10:37
        lew_ napisał:

        > pRZYSIEGALAS TWEMU MEZOWI W KOSCIELE WIERNOSC ????????????

        Przysięgałam.
    • songo3000 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 10:38
      Pomijając kwestię Twojej nielojalności względem męża to ten związek już się rozsypał. Pan najwyraźniej nie pała do Ciebie pożądaniem i nie ma sie co oszukiwać, że to się zmieni. A już skrajnym idiotyzmem jest myślenie 'bzyknę się z innym to tobie stanie' :)
      Poznałaś nowego faceta, z tego co piszesz jest Wam fajnie - zacznij po prostu nowe życie. I bądź szczęśliwa :)
      • murakami2 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 12:12
        Popieram. Wrócisz - i co, masochizm, szukanie po kompie, kiedy porno oglądał?
        • pamelcia26 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 12:26
          Głównie strony pornograficzne oglądał w nocy albo jak mnie nie było.
          Zdarzało się także jak byłam w domu...

          Pierwszy raz jak to zobaczyłam to było mi przykro ale nie uznawałam
          tego za coś strasznego. Pomyślałam sobie, że jest facetem więc
          odpuściłam temat. Poprosiłam go wtedy żeby nie oglądał bo jest mi
          przykro jak ze mną się nie kocha i mną się nie interesuje a ogląda
          inne kobiety w necie.

          Potem znowu zauważyłam, że to robi. Wtedy już się naprawdę wkurzyłam
          i zrobiłam awanturę. Doprowadziło to do tego, że wychodził z domu
          niby pracować i tam oglądał albo wstawal w nocy i włączał kompa.
          Ach.... szkoda pisać jak ja to przeżyłam :(
    • killarney5 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 11:08
      Wątpię, czy tak naprawdę kochasz męża - to raczej przyzwyczajenie, bo jak można
      naprawdę kochać kogoś, kogo wyraźnie zupełnie nie obchodzisz?
      Dzieci nie macie, spotkałaś mężczyznę, który daje Ci to, czego mąż mimo błagań
      dać Ci nie chce - więc nad czym się zastanawiasz? Zostaw go, bo sama dobrze
      wiesz, że z nim Cię już nic dobrego czeka - a życie masz tylko jedno...
      • pamelcia26 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 12:30
        killarney5 napisała:

        > Wątpię, czy tak naprawdę kochasz męża - to raczej przyzwyczajenie,
        bo jak można
        > naprawdę kochać kogoś, kogo wyraźnie zupełnie nie obchodzisz?
        > Dzieci nie macie, spotkałaś mężczyznę, który daje Ci to, czego mąż
        mimo błagań
        > dać Ci nie chce - więc nad czym się zastanawiasz? Zostaw go, bo
        sama dobrze
        > wiesz, że z nim Cię już nic dobrego czeka - a życie masz tylko
        jedno...


        Wiesz co? Kiedy zastanawiam się nad tym na chłodno, patrząc na
        sytuację z boku to mam takie same spostrzeżenia jak TY. Mnie tam nic
        dobrego nie czeka. Zostając z nim na pewno za jakiś czas pojawi się
        dziecko (z trudem "zrobione") i wtedy moje życie jeszcze bardziej
        się skomplikuje.

        Aleee właśnie zawsze jest jakieś ale. Chyba go kocham albo
        rzeczywiście jest to straszne przyzwyczajenie:(

        Potrzebuje kopniaka - takiego mocnego żebym w końcu się ogarnęła!
    • glamourous Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 12:28

      Zupełnie nie rozumiem Twojego dylematu. Dlaczego niby miałabyś wracać do męża,
      skoro :

      > mam wspaniałego mężczyznę, który kocha mnie do
      > szlaleństwa, z którym sex jest najwspanialszym przeżyciem mojego
      > życia.

      i w którym w dodatku jesteś zakochana?? No bo chyba nie o przysięganie w
      kościele Ci chodzi? Dzieci przecież tez nie macie...

      Z mężem namiętności (bez której jesteś nieszczęśliwa) już nie odgrzejesz. Po co
      wiec myślisz o reaktywowaniu tego chłodnego i niesatysfakcjonującego związku?
      Dla mnie sprawa jest oczywista : jeżeli jesteś szczęśliwa z nowym facetem to z
      nim po prostu zostań i buduj dalsze życie, a mąż niech sobie znajdzie kobietę o
      zbliżonych potrzebach i oczekiwaniach.


      --
      Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty good...
      • pamelcia26 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 12:33
        glamourous napisała:

        >
        > Zupełnie nie rozumiem Twojego dylematu. Dlaczego niby miałabyś
        wracać do męża,
        >
        >

        > Dobre pytanie? Sama się nad nim zastanawiam? Chyba jestem aż taka
        głupia że wierzyłam do tej pory w to, że on się zmieni!


        >
        > --
        > Sex is kinda like pizza. Even when it's bad, it's still pretty
        good...
    • aandzia43 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 12:31
      > Mąż chce mi wybaczyć i chce żebym do niego wróciła.

      Dla porzadku spytam: czy mąż spytał, czy ty chcesz jemu wybaczyc
      raniące i przysparzajace cierpienia, uparte, wieloletnie olewanie
      ciebie? I czy ma zamiar zmienic swoje postepowanie? No tak, głupie
      pytanie, wiem. Ale ta dla formalnosci zadac je musiałam.

      A tak juz bez abstrakcyjnych wtrętów: po cholerę ci wchodzenie do
      tej samej zgniłej wody?
      • pamelcia26 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 12:38
        aandzia43 napisała:

        > > Mąż chce mi wybaczyć i chce żebym do niego wróciła.
        >
        > Dla porzadku spytam: czy mąż spytał, czy ty chcesz jemu wybaczyc
        > raniące i przysparzajace cierpienia, uparte, wieloletnie olewanie
        > ciebie? I czy ma zamiar zmienic swoje postepowanie? No tak, głupie
        > pytanie, wiem. Ale ta dla formalnosci zadac je musiałam.

        Prosił żebym mu wybaczyła, obiecywał poprawę i co? Nic z tego. Dalej
        to samo.

        Błagał mnie żebym wróciła do domu, ze będzie super, że razem
        zbudujemy nasze szczęście. Po czym w sytuacji sam na sam jak
        zapytałam się dlaczego nic się nie dzieje on stwierdził, że po tym
        jak się dowiedział, że go zdradziłam nie mógłby się ze mną kochać :(

        Mogę to zrozumieć bo napewno dla niego jest to straszne, że jego
        żona była z kimś innym ale szczerze mówiąc wydaje mi się, ze taraz
        ma przynajmniej doskonałą wymówkę żeby się nie zbliżyć do mnie.
        >
        > A tak juz bez abstrakcyjnych wtrętów: po cholerę ci wchodzenie do
        > tej samej zgniłej wody?
        >
        Ojej żebym to ja wiedziala! Gupia jestem jak cholera...
        • sagittka Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 15:12
          > Mogę to zrozumieć bo napewno dla niego jest to straszne, że jego
          > żona była z kimś innym

          Staszne? A straszne nie było, jak żona płakała po nocach w pustym
          łóżku, gdy on zakradał się do komputera żeby się oddawać swojemu
          nałogowi, pozbawiając ją jednocześnie swojego zainteresowania i
          seksu?


          > ale szczerze mówiąc wydaje mi się, ze taraz ma przynajmniej
          > doskonałą wymówkę żeby się nie zbliżyć do mnie.

          Z taką wymówką oraz z twoim poczuciem winy będzie mógł znakomicie
          manipulować tobą, w każdym konflikcie będziesz tą złą kobietą, aż w
          końcu nazwie cię kurwą przy dziecku (bo na pewno ci je zrobi, żeby
          cię bardziej uwiązać w tym chorym związku) i wykończy psychicznie.

          Pomyśl na zimno, na co możesz liczyć z jego strony, co dobrego od
          niego dostajesz, dlaczego jest twoim najlepszym wyborem?

    • zamyslonaona Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 14:55
      No to jest trudne, nikt nie da ci gwarancji ze cokolwiek wybierzesz
      bedzie ok. Myśle że powinnaś to sama rozważyc i kierowac się tylko i
      wyłacznie sobą, bo to twoje życie. Jeśli czujesz że mąz sie nie
      zmieni, a ty będziesz dalej czuła się nieszczęsliwa i szukała tego
      czego on ci nie daje gdzie indziej to nie ma sensu, bo popsujesz nie
      tylko sobie, ale i jemu życie. Jeśli czujesz że mogłabyś stworzyc
      fajny zwiazek z tym nowym facetem to może warto zaryzykowac i
      spróbowac czegos od nowa...ale równocześnie jeśli mąż wybaczył ci
      zdradę mozna zakładac że musi cię kochac, bo nie każdemu zdarza sie
      wybaczyc coś takiego i może wspólnymi siłami i rozmowami udało by
      się coś zdziałac otwarcie określic problemy i starac się poprawic
      relacje, odbudowac zaufanie i milosc tez tą seksualną...powinnas to
      wszystko przemyślec postawic sobie pytanie kogo by ci w życiu
      bardziej brakowało i bez kogo nie umiałabyś życ czy męża czy tego
      nowego mężczyzny? Wyobrazic sobie sytuacje że za kilka lat ty
      idziesz na spacer z tym nowym mężczyzną, a twój mąż z inna kobietą i
      może dziecmi, lub na odwrót że jesteś z mężem, a spotykasz tego
      faceta z którym sie spotykałas z kobietą, szczęsliwych...trzeba
      kierowac sie samym sobą i swoimi odczuciami...
      • aandzia43 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 16:21
        ale równocześnie jeśli mąż wybaczył ci
        > zdradę mozna zakładac że musi cię kochac, bo nie każdemu zdarza
        sie
        > wybaczyc coś takiego

        Różne bywa podłoże tzw. "wybaczania". Czasem "wybacza się" tylko po
        to, by miec grzesznika w garści. Ja tam nie bardzo ufam takim
        szybkim "wybaczeniom" i ochoczym powrotom do "krzywdziciela". Jeśli
        pogodzeniu się, wybaczeniu i zaczynaniu nowego życia we dwoje nie
        towarzyszy głęboka refleksja i ciężka robota nad sobą i związkiem (z
        obu stron!), to takie "wybaczanie" można sobie w dupę wsadzic.
    • ggw228 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 15:01
      Niby ten sam problem a zupełnie INNY

      Ja bardzo KOCHAM swojego męża

      I ty sama musisz się zastanowić- z kim chcesz spędzić resztę życia i czy go
      Kochasz? - bo myślę że to jest jednak najważniejsze


      Ważne u Ciebie jest to że nie macie jeszcze dzieci - bo możesz myśleć tylko o
      sobie i o swoim szczęściu - tak do końca -przez to jest ci łatwiej -myśle

      Napewno nie jest to łatwe. Życzę szczęścia ......

      • efi-efi Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 16:06
        A potrafisz żyć bez seksu?
        Osobiście nie wierzę w powroty. Skoro się coś rozpadło to była po temu
        przyczyna. W/G mnie konkretna. Uwierz, że z każdej miłości można się wyleczyć.

        A faceci , którzy wolą seks sami z sobą oglądając k.... w necie niż z chętną
        żoną powinni mieć wytatuowaną taką informację na czole.Ku przestrodze następnych
        kobiet, które się na nich natkną.
    • lilyrush Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 19:45
      dla mnie nie ma sie tu nad czym zastanawiać.
      ale nadal ludzie wolą sie uczyć na swoich błędach niż na cudzych...
    • nomistake Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 20:25
      Generalizując:-) mężczyźni zdrady nie wybaczają i on też pewnie ci
      nie wybaczył, chce po prostu postawić na swoim, zobaczyć jak wracasz
      na stare śmieci zostawiając kochanka- jak pies ogrodnika, a potem
      jak wspomniała aandzia mieć argument, żeby na każdym kroku wypominać
      ci jaką zła kobieta byłaś, może nawet odegra się na tobie np.
      znajdując kochankę. O powrocie namiętnosci z jego strony nawet nie
      myśl.
      • pamelcia26 Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 26.04.09, 20:58
        Nawet nie macie pojęcia jak Wasze słowa mi pomagają....

        Mój mąż mi dzisiaj napisał smsa, że jest załamany całą naszą
        sytuacją. Czy tak zachowuje się mężczyzna, który właśnie traci żonę?
        Ja bym na głowie stanęła żeby nie odeszła. Ale cóż.... takie życie.
    • yayamiomur Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 29.04.09, 13:42
      > Z drugiej strony mam wspaniałego mężczyznę, który kocha mnie do
      > szlaleństwa, z którym sex jest najwspanialszym przeżyciem mojego
      > życia.

      pamelu, wszystko już zostało powiedziane. jeszcze tylko jedna sceptyczna uwaga...
      pamiętaj, że z tym "nowym wspaniałym mężczyzną, który kocha cię do szaleństwa" za kilka lat dojdziecie do podobnego stadium jakie przeżyłaś po 7 latach ze swoim mężem. i jeśli wybierzesz tę drogę, to postaraj się nie spieprzyć tym razem.
    • niezapomniana_noc Re: Ten sam problem co u ggw228 :( 29.04.09, 15:09
      po przeczytaniu nasuwa mi się jedynie sugestia, abyś zostawiła męża
      i spróbowała z nowym przyjacielem, jednak w życiu nic nie jest biało-
      czarne, więc ciężko wydawać takie wyroki

      jeżeli mąż widzi problem (Wasze niedopasowanie seksualne) to może
      jest jeszcze szansa na naprawienie małżeństwa z pomocą specjalisty...
      szansa mglista, ale Ty najlepiej powinnaś wiedzieć czy warto
      spróbować

      na pewno odradzałabym sytuację, gdy stwierdzisz (będziesz miała
      wewnętrzną pewność), że mąż nie zmieni podejścia do seksu i pomimo
      tego decydujesz się z nim zostać, takie życie nie ma sensu, jedynie
      narastać będzie Twoja frustracja, a im dłużej to będzie trwało tym
      ciężej się będzie rozstać, poza tym życie jest zbyt krótkie by żyć
      na pół gwizdka

      pamiętaj tylko jedynie, że często dzieje się tak, że gloryfikujemy
      nowego partnera, widzimy tylko te pozytywne cechy, których brakowało
      nam u stałych partnerów, a nie zauważamy wad...

      powodzenia
Pełna wersja