rag_doll
27.04.09, 16:43
Jeszcze niedawno też podobnie jak Wy, forumowe Kobietki narzekałam
na leniwego w sexie mojego M. Ani kolacje, ani świece ani uwodzenie
go nie brały. W pewnym momencie wpadłam na pomysł że skoro ładne
opakowanie (sprośne fatałaszki, bielizna) go nie bierze, to może sam
produkt już mu się mniej podoba :( rozumiecię o czym mowię. O moim
ciele. Niby mówił mi że wszystko gra, że jest ok i mu się nadal
podobam, nadwagi nie miałam (waga ta sama co przed ślubem) ale jakoś
tak tu i ówdzie mi sflaczalo, pojawił się celulit. Niby w ciuchach
figura niczego sobie, ale pod ciuchami jakoś tak flakowato.
Wyobraziłam sobie co czuje ten mój biedny małż: no dobra,fajna ta
bielizna, ale czy ma ochotę ją zdejmowac?? :) No powiedzcie same, co
kręci facetów w gołych panienkach na necie? ich gładkie, sprężyste
ciała, a nie bielizna! Postanowiłam ćwiczyć , wziełam się za siebie
ostro, jogging i aerobik pełną parą 4 razy w tygodniu, masaże,kremy,
balssamy. I pomogło, fajnie sobie wyrzezbiłam ciałko. Małżonek
zaczął chętniej mnie dotykać , chętniej zerkał kiedy przemykałam mu
przed nosem nago, zaczął mnie nawet od niechecenia klepać w wyraznie
twardsza pupę, podszczypywać,pomrukiwać . Widzę teraz jaką
przyjemność sprawia mu głaskanie mnie, dotykanie. No i sex częstszy
jest dzięki temu.
Pomyślcie o tym, kochane Kobietki. Mezczyżni lubią poczuć pod ręką
jędrne, zdrowe kobiece ciałko. to u nich atawizm, silny bodziec:)
Może u Was też zda egzamin taki sposób na ruszenie lenia?