list zamiast rozmowy...

18.05.09, 10:40
Trudno chyba będzie mi porozmawiać z żoną, co chciałbym zmienić - tych rozmów
było kilka i nie do końca z mojej strony był udane - łzy w oczach kobiety nie
są fajne w takich sytuacjach. List dlatego, że chciałbym pełniej wyrazić moje
obawy, spostrzeżenia, propozycje. I teraz pytanie do pań, szczególnie tych co
mniej chcą - jak byście zareagowały na taki list ? List nie będzie atakiem,
raczej próbą naprawy tego co szwankuje.
    • kachna79 Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 11:06
      > jak byście zareagowały na taki list ?

      Taki list to jest próba schowania się przed drugą osobą (oczywiście
      rozumiem intencje), a co więcej pojawia sie groźba nieporozumienia
      (wielu z nas czyta między wierszami). Dlatego ja sugerowałabym
      spisanie listu, po to żeby Tobie było łatwiej wszystko
      wyartykułować, a następnie jednak stawiałabym na ustny przekaz.

      List nie będzie atakiem,
      > raczej próbą naprawy tego co szwankuje.

      Skoro tak trudno Wam rozmawiać, to może zacznij od wyraźnego
      powiedzenia żonie, że właśnie takie masz intencje.
      • glamourous Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 11:16
        kachna79 napisała:


        > Dlatego ja sugerowałabym
        > spisanie listu, po to żeby Tobie było łatwiej wszystko
        > wyartykułować, a następnie jednak stawiałabym na ustny przekaz.

        Tu chodzi o to, ze psychologicznie rzecz biorac ludzie wykazuja
        wieksza percepcje na to, co maja przed oczami napisane "czarno na
        bialym" niz na przekazy werbalne, ktore jednym uchem wchodza a
        drugim wychodza.
        List - w przeciwienstwie do kolejnego, bezskutecznego "przelewania z
        pustego w prozne" - jest konkretny, bardziej dramatyczny w swojej
        wymowie i jako taki ma wieksza sile razenia. Poza tym pojawia sie na
        scenie, jako zupelnie nowa forma wyrazu, nie tak zrutynizowana jak
        rozmowy. Bi-Chetny ma wiec racje, ze wpadl na taki pomysl. Ciekawe
        czy poskutkuje
        • kachna79 Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 12:03
          > List - w przeciwienstwie do kolejnego, bezskutecznego "przelewania
          z
          > pustego w prozne" - jest konkretny, bardziej dramatyczny w swojej
          > wymowie i jako taki ma wieksza sile razenia.

          Myślę, że przekaz będzie jeszcze dobitniejszy jeśli Bi zrobi z listu
          ksero i poprosi żonę o poświadczenie odbioru tegoż pisma.
          Natomiast spis tematów do omówienia rzeczywiście może pomóc w
          uniknięciu "przelewania...".
    • avide Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 14:05
      Bi napisanie listu to rewelacyjny pomysł pod warunkiem.....
      że później razem go omówicie. Tak uważam.

      Największą bolączka rozmów jest to, że pada zazwyczaj wiele słów z który niewiele się pamiętam. Od strony psychologicznej patrząc twój rozmówca zapamięta najwięcej z pierwszych max 15 minut rozmowy. Im dłużej będzie ona trwała tym mniej zostanie w głowie choć zostanie powiedziane. A takie rozmowy czasami trwają nawet po kilka godzin.

      Dlatego właśnie warto napisać list. Następnie dać przeczytać. Pozwolić się z nim "przespać" i umówić się na porozmawianie o nim.

      To czy będzie to atak na osobę kobiety czy nie zadecyduje nie tyle fakt jego napisania to forma oraz treści w nim zawarte.
      Jeżeli obawiasz się złego odbioru listu, napisz na wstępie, że piszesz go bo chcesz budować a nie dzielić. Zaznacz, nim przejdziesz do wyłuszczenia problemu, że piszesz go z miłości i chęci naprawy. Następnie pisząc, czule zwracaj się do żony nawet jak będziesz pisał o rzeczach które Cię wpieniają na maxa.

      Możesz napisać "Kochanie, nasze relacje intymne nie zaspokajają moich potrzeb" albo "mam już dość tego, że jesteś taka beznadziejna w łóżku"
      no i tak dalej. Różnica w odbiorze chyba zauważalna gołym okiem.

      Powodzenia.

      PS. Napisz czy coś dał taki list. Sam o nim myślę ;-) dlatego jestem ciekaw.
      • bi_chetny Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 14:19
        oczywiście, że list chcę potem przegadać. nie wyobrażam sobie inaczej szczerze
        mówiąc. Natomiast mam nadzieję uniknięcia nie tyle wylatywania drugim uchem, ale
        złej interpretacji tego co chcę powiedzieć. Również chcę zapobiec sytuacji, w
        której wyjdzie, że to moje fanaberie znowu dają znać i co mi chodzi. List
        pozwoli mi do końca na wyrażenie swoich myśli.
        • kachna79 Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 14:24
          List
          > pozwoli mi do końca na wyrażenie swoich myśli.

          W takim razie IMO dobry pomysł.
    • poitevin Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 15:48
      Myślę, że to bardzo dobry pomysł. U nas w domu świetnie funkcjonuje -
      oczywiście nie na codzień, tylko w sytuacjach ekstremalnych.
      Pisanie listu sprawia, że do pewnych problemów nabieramy dystansu,
      poza tym pozwala wyciszyć negatywne emocje. Wspólne go omawianie z
      kolei, pozwala się skupić na sednie sprawy, a nie uciekać w wątki
      zupełnie nieistotne. Ja czasem wracam do listów, ktore M do mnie
      pisał, aby przypomniec sobie o co tak naprawdę chodzi. W listach
      jest zwykle esencja tego, co werbarnie wyrażamy krzykiem.
    • oposka Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 20:57
      szczerze ?
      list zamiast poważnej rozmowy dwojga dorosłych ludzi ...(?)trochę to
      dziwne aczkolwiek wszystkie sposoby są w miarę dobre aby osiągnąć zamierzony cel. Z punktu widzenia kobiety "emocjonalnej" nie uważam
      tego za dobre piszesz ,że żona może za bardzo emocjonalnie podejść
      do tej rozmowy no ale co z tego . Pomyśl czy jak dostanie list i czytając go nie podejdzie do tego emocjonalnie ? nie będzie płakać ?
      (?) nie sadzę. Różnica może być tylko taka ,że Ty tego nie będziesz
      widział ale ona będzie to przeżywała i kto wie czy przypadkiem nie
      będzie się jeszcze bardziej obwiniała za swoje emocje które
      powodują to ,że nawet nie potraficie spokojnie razem porozmawiać .
      Nie znam Twojej żony ani waszych trudnych spraw ale list to jest
      ostatnia rzecz na jaką bym się zdecydowała.Niektóre kobiety tak są
      skonstruowane ,że bardzo emocjonalnie podchodzą do różnych spraw
      życiowych znam to...i uwierz mi ,że to naprawdę ciężkie i
      przeszkadza nie tylko Tobie ale i Twojej żonie .
      Bardziej pozostałabym przy opcji fajnej kolacji plus lampka lub dwie
      wina która rozluźni
      • kawitator Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 21:40
        Pisz pisz Bi
        Chcesz coś uzyskać musisz doprowadzić do komunikacji na twoich zasadach Logika konsekwencja, argumenty i jasne przedstawienie poglądów. Kobitka odruchowo będzie chciała przejść na przekaz emocjonalny w którym jest lepsza a nawet zastosować swoja broń masowego rażenia łezki. Wtedy trzeba przerwać i poprosić aby napisała odpowiedź na piśmie. Kobiety strasznie tego nie lobią Wolą „szczere rozmowy” które nigdy do niczego nie doprowadziły a w czasie których manipulacje i granie na emocjach mają doprowadzone do perfekcji

        Nie chodzi tu tylko o komunikację z twoją żoną
        Sam fakt pisania powoduje sprecyzowanie własnych myśli poglądów i emocji Normalnie emocje człowieka są takie bardziej nieokreślone rozmyte i dopiero konieczność ubrania ich w słowa zapisania i kilkakrotne poprawki i korekty powodują ze sami zaczynami wreszcie wiedzieć o co nam tak naprawdę chodzi Co jest przyczyną. Co tak naprawdę stanowi problem a co jest tylko przykrywka i tylko chęcią dowalenia partnerowi
        Czasami tak bywa, że po końcowym zamknięciu swojej wypowiedzi może się okazać, że nie istnieje żaden powód aby ją komukolwiek pokazywać :-)) Problem może okazać się wydumany lub rozwiązanie ukryte jest w Tobie.
        Równie dobrze może okazać się ze nie ma już o czym rozmawiać i następnym krokiem jest wysłanie pozwu rozwodowego
        Spektrum możliwości jak zwykle jest szerokie i zwykle nie mozemy przewidziec gdzie taka spokojna analiza nas doprowadzi.
        • igge Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 23:19
          logika, konsekwencja, argumenty...ja może mam przechył w odwrotnym
          kierunku aż za bardzo, ale na mnie takie "na moich zasadach" bez
          emocji przedstawienie sprawy raczej nie podziałałoby, lepiej zamiast
          stosować koniecznie swój najlepszy sposób przekazu, zastanowić się
          jak najłatwiej trafić do partnera. Mój mąż załatwiłby duużo więcej
          ze mną grając na moich emocjach, pożądaniu do niego, impulsywności
          itp niż krótko, logicznie i sensownie przedstawiając swój skądinąd
          słuszny punkt widzenia na cokolwiek dla niego istotnego, w czym się
          różnimy.
          Ale na Twoją żonę może podziała list. Będzie mogła spokojnie
          pomyśleć, jeszcze raz przeczytać, zastanowić się nawet po
          ewentualnym płaczu. Tylko to raczej musi być list pełen miłości.
          Naturalniej wyszłoby gdybyś akurat był poza domem i wtedy napisał.
          Ale może to zły pomysł bo nie wiadomo wtedy co i z kim robisz i
          dlaczego akurat poczułeś chęć poruszać takie trudne sprawy.
          • urquhart rzomowa zamiast listu czyli spacyfikowanie chłopa 19.05.09, 08:57
            > logika, konsekwencja, argumenty...ja może mam przechył w odwrotnym
            > kierunku aż za bardzo, ale na mnie takie "na moich zasadach" bez
            > emocji przedstawienie sprawy raczej nie podziałałoby, lepiej zamiast
            > stosować koniecznie swój najlepszy sposób przekazu, zastanowić się
            > jak najłatwiej trafić do partnera. Mój mąż załatwiłby duużo więcej
            > ze mną grając na moich emocjach, pożądaniu do niego, impulsywności
            > itp niż krótko, logicznie i sensownie przedstawiając swój skądinąd
            > słuszny punkt widzenia na cokolwiek dla niego istotnego, w czym się
            > różnimy.

            Kawitator przedstawił sprawę bardzo trafnie.
            Chłop nic nie ugra grając na emocjach bo tgo nie umie, podobnie jak gadać po
            chińsku. List czy mediator który poleca każdy poradnik dla związkó pozwala w
            odróżnieniu od "szczerej rozmowy" odzielić sprawy od emocji.
            Dobrze określasz że to nie "na moich zasadach". Bo granie na emocje w rozmowie
            to sposób na spacyfikowanie chłopa, a nie na rozwiązanie problemu i jakiś
            kompromis.
            Stara wojskowa zasada wciągnąć wroga na wybrane dobrze znane sobie pole walki i
            tam się znim rozprawić :)
        • aandzia43 Re: list zamiast rozmowy... 19.05.09, 21:32
          kawitator napisał:

          > Pisz pisz Bi
          > Chcesz coś uzyskać musisz doprowadzić do komunikacji na twoich
          zasadach Logik
          > a konsekwencja, argumenty i jasne przedstawienie poglądów. Kobitka
          odruchowo
          > będzie chciała przejść na przekaz emocjonalny w którym jest lepsza
          a nawet zast
          > osować swoja broń masowego rażenia łezki. Wtedy trzeba przerwać i
          poprosić ab
          > y napisała odpowiedź na piśmie. Kobiety strasznie tego nie lobią
          Wolą „s
          > zczere rozmowy” które nigdy do niczego nie doprowadziły a w czasie
          któr
          > ych manipulacje i granie na emocjach mają doprowadzone do
          perfekcji
          >

          Pisz Bi
          Ja, kiedy chce coś uzyskać doprowadzm do komunikacji na swoich
          zasadach. Logika, konsekwencja, argumenty i jasne przedstawienei
          poglądów. Mój maz odruchowo przechodził na przekaz emocjonalny, w
          którym jest niezły, a nawet stosował swoją broń masowego rażenia -
          wrzask. Niektórzy strasznie nie lubią konkretów, ja lubię listy.
          Czasem piszę je, kiedy trudno mi zebrać się do "wypowiedzi ustnej",
          i keidy czuję, ze może się ona zakończyć niepotrzebną awanturą, bo
          emocje mnie rozpierają. A jego rozpierają jeszcze częściej. I tak
          dalej...
          Chyba zaraz sobie zajrzę w spodnie, bo już sama nie wiem, baba ze
          mnie czy chłop;-D

          --
          To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
          jako los"
          • kawitator Re: list zamiast rozmowy... 20.05.09, 22:13
            Chyba zaraz sobie zajrzę w spodnie, bo już sama nie wiem, baba ze
            mnie czy chłop;-D

            Zawsze twierdziłem ze aby byc facetem trzeba miec "jaja" To się mieści pod skalpem a nie w spodniach wobec tego nawet w przypadku ewidentengo braku drugorzędnych cech męskich w majtkach możesz byc facetem czyli chłopem
            Howgh
            • aandzia43 Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 11:28
              > Zawsze twierdziłem ze aby byc facetem trzeba miec "jaja" To się
              mieści pod skal
              > pem a nie w spodniach wobec tego nawet w przypadku ewidentengo
              braku drugorzędn
              > ych cech męskich w majtkach możesz byc facetem czyli chłopem
              > Howgh

              Nie. Jestem po prostu logicznie myślacym człowiekeim. Abstrahując od
              mojej płci. Niewątpliwie żeńskeij;-)
    • yayamiomur Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 23:11
      yo, men! pisz bi.

      nie żeby cię deprecjonować ale żeby dodać otuchy - takie pisanie to znana i uznana metoda terapii w związkach. nazywa się (ze staropolska) "love letter".

      polega na tym, że piszesz ten list, kiedy partner cię wkurzy. zaczynasz od zdania "nie cierpię kiedy ty..." a potem piszesz co cię boli (unikając osądzania, tylko swoje uczucia) a masz za zadanie skończyć na stwierdzeniu "kocham cię".

      3mam kciuki.

      (yayami jakiś dzisiaj taki młodzieżowy)
      • zdzichu-nr1 Re: list zamiast rozmowy... 18.05.09, 23:36
        Kobiety z zasady źle reagują na takie listy (pomijam chlubne wyjątki
        niektórych Pań z tego forum). Mówię jako praktyk. Nie chodzi tu w
        ogóle o treść - sama FORMA listu jako środka komunikacji jest b. źle
        odbierana. Zamiast otwarcia reakcją bywa zamknięcie na dalszy dialog
        i okopanie się na swoich pozycjach. I nie ma najmniejszego znaczenia
        jak celnie napisany był ten list, w jakim stylu, z jaką
        czołobitnością (lub bez), jak długi itp. itd.

        Jeśli już koniecznie chcesz zmusić ją do konkretu i pozbawić zagrań
        emocjonalnych, spisz punkty, pokaż jej te punkty i poprowadź po
        kolei spokojną dyskusję nad nimi. Żadnego sukcesu to oczywiście nie
        gwarantuje, ale epicki list odradzam. Pozdrowienia
        • poitevin Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 13:43
          zdzichu-nr1 napisał
          Nie chodzi tu w
          > ogóle o treść - sama FORMA listu jako środka komunikacji jest b.
          źle
          > odbierana.

          Jako kobieta stwierdzam, że ta forma jest świetnie odbierana. Jest
          jasna, czysta i zawiera zwykle clou problemu. Nie trzeba na szybko
          szukać ciętej riposty (w emocjach zwykle tak działam), ale można
          przemyśleć spokojnie całą treść i na piśmie lub w sprzyjającej
          sytuacji werbalnie się, że tak powiem:)ustosunkować.
    • zyg_zyg_zyg Re: list zamiast rozmowy... 19.05.09, 09:21
      Ja jestem za :-)

      Ja listami rozmawiałam z moim poprzednim partnerem na początku
      naszej relacji. Dlatego, że wtedy jeszcze słowa trudno przechodziły
      mi przez gardło - nie potrafiłam mówić o sobie. Pisać było łatwiej.
      To dla mnie była podstawowa zaleta listu, ale widzę też inne.

      W liście mogę omówić wszystkie tematy, które chcę. Żaden nie
      ucieknie, żaden nie zostanie zarżnięty dygresją albo łezką w oku
      partnerki. Pisząc list wyrażam się precyzyjnie i konkretnie - po
      pierwsze temat się nie rozmywa, po drugie jest mniejsza możliwość,
      żeby partner zrozumiał co innego, niż chcę mu przekazać, po trzecie
      silne emocje niczego nie zaciemniają. Pisząc mogę przedstawić owoc
      własnych rozmyślań, wcześniej dowolnie długo docierając do sedna,
      zmieniając wersje, wycofując się z tego, co napisałam, kreśląc na
      potęgę - co byłoby katorgą dla drugiej strony gdybyśmy rozmawiali.

      W liście wszystkie tematy są jednakowe - nie można nie zauważyć
      któregoś z nich. W rozmowie łatwiej coś zignorować, czy uznać za
      mniej ważne. List można włożyć w rękę gdzieś przelotem - nie trzeba
      czaić się i wypatrywać dobrego momentu na zaczęcie konwersacji.

      Wszystkie zalety listu może mieć również rozmowa - tylko zazwyczaj
      nie ma - dojrzała rozmowa jest ideałem, do którego wiele ludzi ma
      daleko. Ja dziś nie piszę tylko mówię. Ale zastanawiam się czasem
      nad napisaniem do mojego mężczyzny. Między innymi dlatego, że trzeba
      mu często o różnych kwestiach przypominać (o co sam zresztą prosi) :-
      )
    • loppe Re: list zamiast rozmowy... 19.05.09, 10:37
      Pismo jednak baardzo zapada w pamięć, więc lepiej pisać listy
      miłosne niż interwencyjne do partnerki/partnera. A jeśli już, to
      pamiętać własnie o gorących wyznaniach okraszających interwencję:)
    • uczula Re: list zamiast rozmowy... 19.05.09, 22:04
      zle bym zaeragowala.
      drzenie palcow, kolatanie serca i lzy w oczach, bo co on znowu tam napisal??
      dlatego jesli musisz to lepiaj w punktach i jako wyjscie do rozmowy.
    • fanny Re: list zamiast rozmowy... 20.05.09, 22:40
      A ja mam takie pytanie, czy Twoja zona, oprocz tego, ze placze w czasie rozmowy, traci, czy nie, jej watek?
      Czy te lzy nie pozwalaja jej myslec logicznie i spojnie, czy tylko Ciebie wyprowadzaja z rownowagi?
      Bo mnie, przy okazji powaznych malzenskich rozmow, czesto leca lzy po twarzy, co nie przeszkadza mi prowadzic dyskusji w oparciu o argumenty :P
      Po prostu - jesli temat budzi emocje - lzy sa ujsciem dla nich.
      Jeden w czasie rozmowy odpala papierosa od papierosa, drugi lubi miec kieliszek wina w garsci, a ja sobie placze.
      Moj maz o tym wie i nie zwraca na nie uwagi.

      Wiec zastanow sie, czy zonine lzy to rzeczywicie jest problem..

      f.
      • igge Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 00:39
        ehh listy, listy i wkręciłam się
        mnie też naszło natchnienie na list ostatnio
        Ile taki list może mieć zdań, żeby facet w ogóle mogł skupić uwagę
        na czymś takim
        Tzn zapracowany facet i wykończony, senny w nocy i tak, żeby go nie
        oderwać od dalszej pracy i snu na dłużej niż, powiedzmy, pół
        godziny. Czy list od partnera musi walnąć w łeb, czy może być też,
        nie tylko ważny, ale relaksująco-rozrywkowy jednocześnie?
      • bi_chetny Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 12:06
        nie traci wątku, ale rozbija mnie. to powoduje że mówię mniej niż bym chciał -
        łzy to wasza broń i nic na to nie poradzę, że działa.
        • grzeszna_marta Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 19:51
          nie traci wątku, ale rozbija mnie. to powoduje że mówię mniej niż
          bym chciał -
          > łzy to wasza broń i nic na to nie poradzę, że działa.
          nie to nie tak to nie broń tylko psychika a ,że działa akurat wtedy
          kiedy same tego nie chcemy no cóż to są rzeczy przez niektóre
          kobiety nie do przeskoczenia . Jako kobieta emocjonalna powiem , że
          okropnie nie lubię tej broni ale uwierz mi nie sposób na to
          wpłynąć.Staram się a jest ciężko strasznie ciężko i przypuszczam ,ze
          twoja żona na podobnie
          • aandzia43 Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 20:41
            Też nie lubię płakać, ale czasem się zdarza. Wkurza mnie to, bo nie
            lubię odsłaniać swoich miękkich miejsc. Takie zboczenie, co zrobić.
    • mujer_bonita Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 13:06
      bi_chetny napisał:
      > List dlatego, że chciałbym pełniej wyrazić moje
      > obawy, spostrzeżenia, propozycje.

      Ciekawe na ile szczerości zdobędziesz się w tym liście :>
      • bi_chetny Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 14:51
        mujer: od jakiegoś czasu uważam, że całkowita szczerość źle wpływa na związek :)
        • mujer_bonita Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 14:57
          bi_chetny napisał:
          > mujer: od jakiegoś czasu uważam, że całkowita szczerość źle wpływa na związek

          Jak ma się tyle do ukrycia to jasne. Szkoda tylko oszukiwanej żony.
          • bi_chetny Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 16:41
            szczerość też może zranić. wiem, że to niezgodne z twoim żelaznym kodeksem, ale
            nie przeszkadza mi to.
            • kawitator Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 17:26
              Masz rację całkowita szczerość wrogiem związku
              Bonita myli lojalność i uczciwość z kretynizmem prawdziwej szczerości
              Myślę ze nie chodziło jej o taką wypowiedź
              Absolutnie szczery mąż mówi
              Kochanie tyłek ci zgrubnął ostatnio uda już nie takie bo jakieś pomarszczone i się trzęsą jak chodzisz a na dodatek worki pod oczami ci takie wylazły ze aż strach
              Jest szczery do bólu albowiem prawda i szczerość oraz mówienie prawdy całej prawdy i tylko prawdy jest jego wewnętrznym imperatywem

              Życie nie jest takie proste choć składam to raczej na mało precyzyjny sposób formułowania myśli przez Bonite oraz jakiś uraz niż na to ze jest mało rozgarnięta i naprawdę popiera powyższa postawę
              • mujer_bonita Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 18:16
                kawitator napisał:
                > Myślę ze nie chodziło jej o taką wypowiedź

                Masz rację - nie chodziło. Wkurza mnie usprawiedliwiactwo. Najlepszym sposobem by uniknąć raniącej szczerości jest nie robić rzeczy, które ranią.
            • mujer_bonita Re: list zamiast rozmowy... 21.05.09, 17:59
              bi_chetny napisał:
              > szczerość też może zranić. wiem, że to niezgodne z twoim żelaznym kodeksem,
              > ale nie przeszkadza mi to.

              Jakież to wygodne! Rób co chcesz ale nie mów bo... szczerość ranić :)

              No tak - żeby to zrozumieć trzeba mieć sumienie.
    • grazyna510 Sprobuje tej metody- tzn. listu 21.05.09, 20:27
      i w przeciwieństwie do BIchetnego ......opowiem jak to zadzialalo
      Czekalam , zeby dowiedziec sie jak zadzialal list.....co z tego
      wyniklo ? niestety z dotychczsowych wpisow wynika , ze Bi zamierzal
      wyslac list ....ale czy go wyslal???
      I co dalej
      • bi_chetny Re: Sprobuje tej metody- tzn. listu 22.05.09, 10:00
        grazyna510: oczywiście że spróbuję, ale list jeszcze nie napisany, a ja mam
        teraz sporo na głowie [m.in. nowe mieszkanie]. Na pewno napiszę jak było.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja