Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna

18.05.09, 14:23
Zainspirowany wypowiedzią Glam oo tą właśnie ;-):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=95432220&a=95452054
Tak sobie uświadomiłem że tyle tutaj dywagujemy na temat erotyczności ludzkiej
natury a przecież owa nisko/wysoko erotyczność może byc zupełnie inaczej
postrzegana w zależności od indywidualnych preferencji czy doświadczeń
życiowych każdej osoby.

Dlatego mam taki pomysł. Napiszcie proszę jakie cechy posiada wg was
Nisko-erotyczny a jakie wysoko-erotyczny partner. Zawsze to będzie jakiś
punkt odniesienia dla czytających.
Zaznaczam że chodzi mi tutaj o FACETA. Bo jednak kobiety inne są i ich
erotyczność wg mnie będzie się prezentowała inaczej.
Założę z resztą o tym osobny watek ;-).

Zatem jakie cechy powinien posiadać, czy wygląd i niewerbalna mowa ciała ma
znaczenia jeśli tak to jakie gesty, ruchy, mimika ? Sposób mówienia > jaki ? A
może jakiś specyficzny sposób prowadzenia gry wstępnej ? Albo dla odmiany
jakieś zachowania w trakcie seksu albo tuz po nim.

Myślę ze na pewno dało by się wyróżnić co najmniej kilkanaście takich cech u
partnera którego byście uznały za Nisko bądź Wysoko-erotycznego.

Pomyślcie, napiszcie, skomentujemy, podyskutujemy ;-).
    • avide Nisko-erotyczny mężczyzna 18.05.09, 14:24
      A tutaj fragment cytowanej wypowiedzi Glam na temat zachowań i cech NISKOEROTYCZNYCH facetów:

      -seks traktowany jako spuszczenie z krzyza, a nie jak uczta dla
      zmyslow

      - brak opcji "seks na pulpicie" (zwlaszcza ze stala, dlugoletnia
      partnerka)

      - znikoma potrzeba gry wstepnej, szybkie dazenie do celu (jak to
      pisal kiedys Konefka - "alleluja i do przodu")

      - mala wrazliwosc na podniety estetyczne typu atrakcyjny wyglad
      dlugoletniej partnerki, seksowna bielizna, gladka skora, lsniace
      wlosy, takie rzeczy dla niskoerotycznego nie maja wiekszego
      znaczenia, on nie potrafi ich docenic, liczy sie tylko szybkie
      przejscie do sedna i wlasny orgazm

      - brak umiejetnosci podniecania sie szczegolami kobiecego ciala

      - brak potrzeby wsluchania sie w kobiete, mala wazliwosc na jej
      (nawet komunikowane) potrzeby

      - brak potrzeby eksperymentowania, ulepszania swojego seksualnego
      pozycia, tudziez problemy z komunikacja na tym polu.
      _____________________________

      Jak macie jakieś sugestie piszcie.
      • stary.kawaler Re: Nisko-erotyczny mężczyzna 18.05.09, 14:29
        Dodałbym obiektywne - fizyczne cechy nisko/wysoko erotyczne. Za
        wysoko uznaje się proporcjonalną, szczupłą budowę ciała, miłą twarz,
        niepiskliwy głos, zadbaną aparycję, czyste dłonie.
        Także schludny ubiór i nieodrażający stylistycznie. :)
      • druginudziarz Re: Nisko-erotyczny mężczyzna 21.05.09, 00:42
        avide napisał:

        > A tutaj fragment cytowanej wypowiedzi Glam na temat zachowań i cech NISKOEROTYC
        > ZNYCH facetów:
        >
        > -seks traktowany jako spuszczenie z krzyza, a nie jak uczta dla
        > zmyslow
        >
        > - brak opcji "seks na pulpicie" (zwlaszcza ze stala, dlugoletnia
        > partnerka)
        >
        > - znikoma potrzeba gry wstepnej, szybkie dazenie do celu (jak to
        > pisal kiedys Konefka - "alleluja i do przodu")
        >
        > Jak macie jakieś sugestie piszcie.

        To wygląda jak cechy autystyczne a nie "niskoerotyczne" (cokolwiek to znaczy).
        Czyli koncentracja na "ja" i własnych doznaniach.
        pzdr.,
    • avide Wysoko-erotyczny mężczyzna 18.05.09, 14:25
      Tutaj jako, że sugestii jeszcze brak pozostawiam drzewko ze znakiem zapytania ?????????????????????????????????????????

      pzdr.
      • arronia Re: Wysoko-erotyczny mężczyzna 18.05.09, 17:13
        Odpowiedź intuicyjna i niepoparta szerokimi badaniami terenowymi:
        wysokoerotycznego mężczyznę cieszy również cała droga do celu, a nie sam cel
        jedynie.

        I jeszcze o czymś pomyślałam, w kontekście obu wątków o wysokoerotyczności. Myśl
        świeża, nieprzetrawiona, może prowadząca na manowce, ale się nią podzielę:
        wysokoerotyczny mężczyzna ma dolaną nutę "kobiecości" (wyczulenie na uroki
        manowców, wrażliwość, wsłuchanie w drugą stronę, cenienie subtelniejszych
        odcieni zmysłowości, barw, dotyków, zapachów itp.). Wysokoerotyczna kobieta
        miałaby w sobie nutę "męskości" (zdecydowanie, otwartość, dążenie do
        eksperymentów, poszukiwań, jakąś zachłanność).

        "Kobiecość" i "męskość" ozdobiłam cudzysłowami świadomie. Wychodzi mi, że oba
        wcielenia wysokolibidowości siedzą blisko całościowości człowieka. A daleko od
        stereotypów, że mężczyzna to tylko alleluja itd., byle włożyć i do celu. A
        kobieta leży, pachnie i przyzwala. Jak się nie jest związanym sztywnymi
        przekonaniami / stereotypami / nawykami, to jest siła by szukać, rozwijać się,
        zmieniać?
    • bi_chetny Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 18.05.09, 14:26
      znaczy teraz panie piszą ? :D
      • avide Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 18.05.09, 14:35
        Bi chcesz to pisz byle na temat.
        Jeżeli uznajesz jakieś cechy za nisko/wysoko-erotyczne u facetów.
    • kachna79 na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 14:36
      Jak trafiłam na forum to objawił mi się taki obraz:

      1. facet wysokoerotyczny: cały czas w stanie wzwodu goni mnie po
      domu i ma pretensje, że majtki noszę...
      2. facet niskoerotyczny: leży i nie dość, że sam nic nie robi, to
      nadal mu się nie chce...

      Teraz oczywiście moje poglądy uległy zmianie (edukacja czyni cuda),
      ale i tak nie potrafię podać żadnych konkretnych cech
      określających "erotyczność". To chyba chodzi o to tzw "coś w
      sobie"...
      • avide Re: na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 14:40
        No bez przesady Kachna.
        "To coś" to cię w facecie pociąga. Seks z takim facetem może się odbyć na
        zasadzie alleluja i do przodu lub w formie wyrafinowanego uwodzenia gdzie
        następuje stopniowa gradacja podniecenia aż do jego kulminacyjnego rozładowania
        ;-). I to właśnie jest erotyczność. Ona sprawi, że nawet za "naście" lat seks z
        takim typem będzie albo ciągle rewelacyjny, zaskakujący, ekscytujący albo
        opatrzony schematyczny, jednostajny i ... nudny.
        • bi_chetny Re: na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 14:46
          to przeklejam moją wypowiedż ze wspomnianego wątku :

          Jako facet wysokoerotyczny potrafię sam nakręcać się w sposób
          niesamowity. Zachwycać każdym detalem...do tego stopnia, że wiele kobiet nie do
          końca mogło zrozumieć, że ja tak szczerze, o ich np. stopach, czy palcach, nosie...
          Liczy się nie spuszczenie z krzyża, ale zatracenie się w namiętności, gdzie nie
          ma barier, jest uczta dla zmysłów...
        • stary.kawaler Re: na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 14:46
          no wiesz...zdolność do pobudzania erotycznego partnera nie jest
          bezwarunkowa, sam pisałeś, że wobec zmian w miarę trwania związku
          isnieje konieczność pracy nad sobą i swoim seksualizmem, w tym nad
          uatrakcyjnianiem się dla partnera.
          Chyba inteligencja połaczona z obiektywnie wysokim poziomem hormonów
          odpowiedzialnych za libido? Czyli, w pewnym sensie byłaby to taka
          osoba, dla której jest to ważna sfera zycia i w jej rozwój świadomie
          kieruje swoja energie psychiczną. Trochę, jak z trenowaniem jakiegoś
          sportu - z wiekiem jest się w te klocki leszym, o ile jest fun z
          doskonalenia sie :)
          • avide Re: na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 14:56
            Oczywiście zgadza się, tylko że doskonalić się można np. na oślep.
            Można bardzo chcieć ale nie mieć pojęcia co robić by osiągnąć zamierzony cel i
            przed wszystkim by wiedzieć GDZIE jest ten cel.
            I dlatego właśnie chciałby ustalić w jakim kierunku ma podążać samodoskonalący
            się mężczyzna chcący awansować do grona wysoko-erotycznych jeżeli będzie muu na
            tym w jakiś sposób zależało ;-).

            Bardzo fajnie n/t napisał BI powyżej.
            • stary.kawaler Re: na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 14:58
              Gdzie jest ten cel i jaka byłaby motywacja?
              • avide Re: na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 15:08
                Cel może ustalimy jak się więcej ludzi wypowie.

                Motywacja ? -> zachwyt swoim partnerem w oczach partnerki -> większy stopień
                napaleniania niego -> więcej dobrego seksu ?

                Może być taka na przykład ;-) ?
                • bombonierka-only Re: na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 19:56
                  Witam wszystkich:)
                  Skoro po raz pierwszy wypowiedziałam się na tym forum na temat "lustrzany" to i
                  tu wtrącę swoje pięć groszy. Facet erotyczny, to dla mnie facet o niskim głosie,
                  mocnych dłoniach, proporcjonalnej, regularnej budowie ciała, umiejący rozmawiać
                  nie tylko o seksie, ale mający dużo zainteresowań, ciekawy świata, o miłym
                  zapachu, dobrym wyglądzie, którego dotyk sprawia, że drżę z podniecenia, którego
                  bliskość sprawia, że jest mi dobrze, że czuję się bezpieczna, który potrafi
                  dostrzec i wczuć się w drugą osobę. Jak mi się jeszcze coś przypomni, to
                  napiszę, ale z pewnością jest to zespół wielu cech. Dla mnie osobiście, ponieważ
                  jestem słuchowcem bardzo ważny jest tembr głosu.
                  • igge Re: na wesoło: w sam raz erotyczny 18.05.09, 20:27
                    musi budzić wspomniany zachwyt w oczach partnerki, związany z
                    tysiącem niestandardowych rzucających na kolana zachowań, gestów,
                    spojrzeń itp
                    Przede wszystkim seks za każdym razem tajemniczo i niewytłumaczalnie
                    zupełnie inny i zawsze świetny.
                    I chyba intelekt, pasje, interesująca osobowość, wiedza i rzadkie,
                    budzące podziw, czyste niesamowite dobro, przyjazne podejście do
                    świata
    • poitevin Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 18.05.09, 20:20
      Wysokoerotycznośc w żadnym razie nie wiąże się dla mnie z
      fizycznością. To raczej ruch, pewność siebie (to chyba mój
      największy fetysz), dość wysoki poziom intelektualny, uwaga
      skierowana w moją stronę - tyle tak na pierwszy rzut oka.
      W bliższej relacji uwielbienie dla detali mojego ciała - to
      dokładnie ta cecha o której mówił bi, ale też odpowiedni dotyk,
      którego nie jestem w stanie opisać, pewnego rodzaju dopasowanie się
      do mojego stanu emocjonalnego. A sam seks... No cóż, ja jestem już
      w takim wieku, że bardziej liczy się jakość niż ilość. Powiedzmy, że
      3-4 razy w tygodniu to w zasadzie optimum, choć wypady urlopowe
      znacznie zwiększają tę średnią;P Ale tymi danymi już bardziej
      zahaczam o wysoko-libidowość:)
    • yayamiomur Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 18.05.09, 23:31
      ...mały ślizg po bandzie: wysokoerotyczny to taki, który żonie w domu pomaga. niektórym paniom to tak życie erotyczne nakręca, że... młócą aż paździeże lecą. (to się tak pisze??)

      a tak na poważnie, średniak myśli o seksie około 30 razy na dobę. tak więc tych, którzy są w przedziałach 10 i mniej oraz 50 i więcej zakwalifikowałbym do spowiedzi.

      (zacząłem zdanie od "a tak na poważnie" ale niestety banda ma dość znaczną siłę przyciągania...)
      • gardenersdog Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 01:40
        Mylisz wysokoerotyczność z wysokim libido, a to mogą być zupełnie rozłączne
        cechy. I pisze się "paździerz".
        • yayamiomur Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 11:02
          hej, dzięki piesku za poprawki i krytyki.
          tak mi ten paździerz do głowy przyszedł - pewnie się z prawej półkuli przyplątał...
    • zakletawmarmur Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 01:53
      Co dla mnie znaczy wysoko-erotyczny facet?
      1. Widzi seks nawet tam gdzie teoretycznie go nie ma. Kupując pralkę, meble do
      kuchni, samochód zastanawia się czy ten sprzęt nada się do celów seksualnych...
      Idąc na spacer dzieli miejsca pod względem możliwości uprawiania seksu (lub ich
      braku)... Widzi seksualne zastosowanie przedmiotów, które z seksem nie mają nic
      wspólnego.
      2. Lubi się podobać. Wie, że jego ciało stanowi element tej seksualnej
      składanki, dlatego dba o nie na tyle ile może sobie pozwolić... Akceptuje jednak
      swoje wady. Chęć czerpania z seksu dłuższej, pełniejszej satysfakcji jest w nim
      silniejsza niż jakieś kompleksy:-)
      3. Czuje potrzebę, żeby wiedzieć o seksie więcej... Lubi o seksie rozmawiać ze
      znajomymi, ma całą półkę książek o tej tematyce, parę poradników na kompie...
      4. Z większą łatwością niż reszta ludzi przełamuje różne zahamowania. Nawet z
      negatywnych doświadczeń, będzie potrafił wyłuskać coś pozytywnego... Ma dużo
      dalej posuniętą granice "normalności" niż reszta społeczeństwa.
      5. Uwielbia łóżkową różnorodność. Dominacja, trójkąty, przebieranki, dziwne
      miejsca, raz romantycznie, raz na zwierza, raz powoli, raz gwałtownie... Ciągle
      znajduje coś nowego co chciałby wypróbować. Im dalej tym widzi więcej możliwości...
      6. Uwielbia budować atmosferę. Zwraca uwagę na wygląd otoczenia, dźwięki,
      zapachy, fakturę materiałów... Wie jak ważny jest wstęp do seksu (to co jest
      przed grą wstępną). Dopasowuje to wszystko do konkretnej sceny, którą dzisiaj
      będziemy odgrywać...
      7. Od momentu pierwszego spojrzenia stara się poznawać wnętrze kobiety, żeby
      wiedzieć co ją w łóżku kręci, jak może rozpalić w niej ogień pożądania.
      Koncentruje się na szczegółach zachowania kobiety, żeby odgadnąć na co ma ochotę
      w tej konkretnej chwili...
      8. Gdy z jakiegoś powodu nie będzie mógł pewnego dnia seksu uprawiać (bo ulegnie
      wypadkowi, zachoruje, odetnie mu ktoś ptaszka) nie zrezygnuje, tylko będzie
      szukał innej drogi... Nawet sparaliżowany, będzie czerpał radość ze stosunku,
      choć fizycznie nie będzie w stanie poczuć orgazmu.
      Bo seks jest w jego głowie a nie ciele...
      U nisko-erotycznego seksu w głowie nie ma, co najwyżej fizyczność daje o sobie
      znać...
      • glamourous Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 11:45
        Bardzo dobra charakterystyka.

        > Bo seks jest w jego głowie a nie ciele...
        > U nisko-erotycznego seksu w głowie nie ma, co najwyżej fizyczność
        daje o sobie
        > znać...

        Dla wysokoerotycznego faceta seks jest doznaniem totalnym,
        obejmujacym wszystkie zmysly lacznie z wyobraznia, zas dla
        niskoerotycznego to tylko fizjologia, cisnienie w jadrach ktore
        trzeba rozladowac, im prosciej i szybciej tym lepiej.
        • gardenersdog Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 13:23
          Glam, nie wierzę, że takiego niskoerotycznego faceta nie można wcześniej wyczuć.
          Nawet jeśli przyjmiemy, że pierwszy głód jest ślepy;), to potem każdym porem
          skóry czuje się chyba, co jest grane i z czym mamy do czynienia.
          • zla_ko_bieta Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 14:41
            a ja sie zastanawiam czy napewno taki wysoko czy niskolibidowiec
            jest takim przez cale zycie, czy po postu staje sie takowym przy
            danej partnerce. jesli go jakas kobieta kreci maksymalnie to
            sprawiaja mu przyjemnosc wyrafinowane figle, ale jesli partnerka
            jest dla niego bulka z maslem, codziennoscia itp. to moze staje sie
            taki typ nagle nisko-libidowcem i chce jak najszybciej miec juz seks
            za soba... co Wy na to?
            • glamourous Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:05
              Tu nie chodzi o partnerke, tylko o samego faceta - o to co sie
              dzieje w jego glowie. Bo jezeli nawet facet nieodwracalnie juz nie
              czuje 'miety' do swojej partnerki, to jego wysokoerotycznosc bedzie
              nadal krecila sie na wysokich obrotach i szukala swojego ujscia
              gdzie indziej. A wiec fantazje, myslenie o seksie non stop,
              erotyczne skojarzenia na kazdym kroku, syndrom niewyzycia (bardziej
              psychicznego niz fizycznego, bo z tym drugim latwo sobie poradzic),
              emablowanie innych kobiet. Wysokoerotyczny to nie znaczy "hurtownik"
              ktory bierze wszystko co sie rusza i podnieca go kazda kobieta,
              nawet znienawidzona zona-megiera w papilotach, z petem w zebach i
              walkiem w garsci. Ale pomimo, ze chec na sam seks z niezbyt
              inspirujaca go partnerka mu oslabnie - jego wysokoerotycznosc nie
              wygasnie w jego glowie i i tak wszystko bedzie mu sie z d...
              kojarzylo.

              WE to taka natura, stan umyslu po prostu - niezbyt nawet zalezna od
              osoby partnera/ki.
              • gardenersdog Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:08
                WE seks ma w umyśle, a nie w lędźwiach. Tyle - facet, który się seksualnie nigdy
                nie kończy:)
              • arronia Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 16:06
                > WE to taka natura

                A właściwie: natura czy kultura?
                Czy jedno i drugie?

                Czy z WE człowiek się rodzi, czy ta cecha kształtuje się po drodze (być może
                przy sprzyjającym podłożu - pobudliwości, wysokolibidowości, ciekawości świata,
                kreatywności, tolerancji na nowe i nieznane etc.)?
                • gardenersdog Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 16:12
                  Myślę, że natura stymulowana kulturą, ale jest to pewne "uzdolnienie":)
                  • uczula Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 21.05.09, 11:00
                    mysle, ze gardensong jest na tropie :)
                    tez jestem zdania ze to natura+kultura - generalnie w glowie:)
                • bi_chetny Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 16:34
                  > A właściwie: natura czy kultura?

                  trudno powiedzieć, z obserwacji samego siebie na pewno wpływ miało wychowanie -
                  otwartość rodziców jeśli chodzi o tematy seksualne, ale również moja ciekawość i
                  wczesne rozbudzenie seksualności, którą potem kształtowałem literaturą, dość
                  szybko również tą bardzo perwersyjną [de Sade]. Poza tym tolerancja, otwartość,
                  zmysłowość - to pewnie cechy wrodzone. Myślę wobec tego, że muszą zadziałać dwie
                  sfery i pewnie parę czynników po drodze - a zaznaczę, że nie mogę pochwalić się
                  dużą ilością partnerek, dość długo miałem też wizję jednej do końca życia i
                  romantycznej miłości. Wiem, kłóci się to może z WE naturą, co zresztą obserwuję
                  na sobie obecnie. Jednakże, gdybym za partnerkę miał wysokoerotyczną kobietę w
                  typie choćby glamourous, nie miałbym powodu do szukania wrażeń poza związkiem...
          • glamourous Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 14:42
            Pewnie, ze taki seksualny profil faceta mozna wyczuc - i to bardzo
            szybko - jezeli kobieta nie da sie zaslepic chemia, potrafi czytac
            miedzy wierszami i ma elementarne rozeznanie w temacie (chocby pare
            tygodni odbebnione na naszym forum w ramach briefingu ;-)) zeby
            zrozumiec ze :
            1) temperamet (jako taki) to dopiero marny wstep do udanego zycia
            seksualnego
            2) nie nalezy mylic temperamentu z niewyzyciem
            3) ani mylic slusznego nawet libido z wysokoerotycznoscia
            4) ludzie musza sie dograc nie tylko pod wzgledem temperamentu, ale
            rowniez pod wzgledem erotycznego profilu (jesli chodzi o mnie to to
            pierwsze poznawszy meza juz wiedzialam, o drugim nie mialam
            zielonego pojecia)

            Na dzisiejszym etapie (tzn. przy mojej dzisiejszej forumowej wiedzy
            oraz - zwlaszcza - swiadomosci moich potrzeb) szybko potrafie wyczuc
            ktory facet lubi/potrafi delektowac sie seksem i kobieta w calosci,
            a ktory potrzebuje tylko paru otworkow w ladnym opakowaniu do
            fizjologicznej czynnosci spuszczania z krzyza. Kiedys myslalam, ze
            seks to zawsze seks. Dzisiaj wiem, ze jakosc i oprawa licza sie
            bardzo.
            • gardenersdog Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 14:57
              Można czytać forum, można Gombrowicza ("Pornografia", "Kosmos", "Dziennik"
              hmmm). Pierwsze zaczęłam po 20. wiośnie, ale Gombro znacznie wcześniej:)
              • glamourous Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:14
                gardenersdog napisała:

                > Można czytać forum, można Gombrowicza
                ("Pornografia", "Kosmos", "Dziennik"
                > hmmm). Pierwsze zaczęłam po 20. wiośnie, ale Gombro znacznie
                wcześniej:)

                No a ja wczesniej (tj przed zwiazaniem sie z mezem) przeczytalam
                prawie calego Millera i co? I nic mi to nie dalo. Ani "Seksus", ani
                oba "Zwrotniki" nie pomogly mi wyciagnac zadnych wnioskow, i nadal
                myslalam, ze seks jest czarno-bialy (czyli : spory temperament=OK vs
                jego brak=nie OK) - i wedlug tego klucza dobieralam sobie facetow.
                Bo nie mialam pojecia ze sa tutaj jakies niuanse, i ze to nie jest
                tak, ze seks jest zawsze fajny, oby tylko BYL w zadowalajacej
                czestotliwosci...

                To trzeba chyba przezyc empirycznie w obie strony (b.fajny seks-
                b.kiepski seks), zeby zrozumiec o co w tym chodzi, oraz ze wazna
                jest nie tylko tresc, ale rowniez i przede wszystkim FORMA.
                • gardenersdog Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:25
                  Miller to zupełnie inna bajka, Miller jest kompulsywny. Gombro, Gombro i jeszcze
                  raz Gombro! maniakalny, genialny!W kolejności, którą wymieniłam (może "Dziennik"
                  przed "Kosmosem").
                  • glamourous Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:35
                    gardenersdog napisała:

                    > Miller to zupełnie inna bajka, Miller jest kompulsywny.

                    Ale ja wlasnie lubie taka kompulsywnosc. No i jeszcze Anaïs Nin
                    polecam, tu jest mniej kompulsywnie, za to bardziej zmyslowo. Mmm,
                    jej pisanie to instruktaz zmyslowosci w czystej postaci...
                  • loppe Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:49
                    Tak, jeśli o mnie chodzi Dziennik zdecydowanie przed Kosmosem
                    • gardenersdog Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:53
                      :)
                      Kosmos to wyższa ontologia:)
                      cmok!
        • basia455 Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 21.08.09, 09:32
          A jesli załoze strój erotyczny ze by pobudzic partnera,np taki
          dyskrecja.pl/sklep.php/p2969-Netz-Catsuit-Black.html
          to jestem oceniona jako wysoko-erotyczna??
          • atela Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 23.08.09, 09:50
            basia455 napisała:

            > A jesli załoze strój erotyczny ze by pobudzic partnera,np taki
            > dyskrecja.pl/sklep.php/p2969-Netz-Catsuit-Black.html
            > to jestem oceniona jako wysoko-erotyczna??

            kryptoreklama :S
      • triss_merigold6 Taki drobiazg 19.05.09, 15:06
        Charakterystyka trafna i w pełni się zgadzam.
        Tylko, że nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo na dłużsżą
        metę taki mężczyzna jest męczący. Mój pierwszy wieloletni partner
        taki właśnie był i wówczas (czas liceum, studiów, luz, bez nadmiaru
        obowiązków, sporo towarzystwa, nieustające balangi i wyjazdy) bardzo
        mi to odpowiadało. Ale też czasem męczyło, bo zmuszał - nie
        fizycznie ale przez niewerbalną presję - do nieustannego
        dotrzymywania mu kroku. Wszystko było grane włącznie z seksem w
        parach i trójkątach i wówczas, podkreślam wówczas mi odpowiadało, bo
        byłam nastawiona na eksperymenty i mocne bodźce.
        Dziś przy takim partnerze byłabym po pół roku oziębłą kobietą z
        ciężką awersją do seksu.
        Dlaczego? Bo doba ma 24 godziny, 8 spędzam w pracy a 8 muszę spać,
        żeby poprawnie funkcjonować + dom i dziecię. Lubię seks, potrzebuję
        regularnie i na szczęście żyję z facetem o podobnych preferencjach -
        ma być przyjemnie, relaksacyjnie, wieczorem w łóżku (bo sprzęty
        domowe są średnio wygodne), z urozmaiceniem od czasu do czasu. Gdyby
        facet w sklepie na zakupach spożywczych zaczął mnie obmacywać to
        reakcją byłoby warknięcie a nie podniecenie. Tak samo gdyby w
        sklepie z agd oglądał pralki i miał zwerbalizowane głośno
        skojarzenia.

        Faceci z opisu zaklętejwmarmur mają jedną potworną wadę - są
        nieuleczalnymi dziwkarzami. Na każdą kobietę patrzą jak na obiekt
        erotyczny, porównują, oceniają, mają bogate i ciągle poszerzane
        doświadczenia, uwodzenie to ich drugie ja. To jednak cholernie
        męczące.
        • gardenersdog Re: Taki drobiazg 19.05.09, 15:12
          Eeee, nie mówimy o seksoholiku. Facet działający na zasadzie "włożyć - wyjąć"
          też musiałby zmęczyć.
          • triss_merigold6 Re: Taki drobiazg 19.05.09, 15:25
            Nie o seksoholiku to o panu w 100% pasującym do powyższego opisu.
            Takim, który lubił odmianę, budował napięcie, atmosferę, był
            wyczulony na pobudzające drobiazgi, starał się bardzo etc. To wcale
            nie oznaczało seksu codziennie ani bzykania każdej napotkanej
            kobiety tylko właśnie skupienie, koncentrację na bardzo szeroko
            pojętej erotyce.
        • glamourous Re: Taki drobiazg 19.05.09, 15:30
          Tu sie zgodze. Tacy ludzie niezbyt sprawdzaja sie w parach z ludzmi
          o normalnych, nawet slusznych potrzebach, bo wtedy dla obydwu stron
          jest to gehenna oraz jeden wielki zgrzyt. Wysokoerotyczni to nie sa
          po prostu ludzie, ktorzy "lubia seks". To jest taka frakcja "lubie
          seks" z wyjatkowo kreatywnym bonusem.
          Ja bym z kolei chciala takiego seksualnego ekscentryka, ktory
          szeptalby mi na ucho sprosnosci podczas wybierania pralki w sklepie
          czy podczas zakupow w hipermarkecie. Tacy ludzie w ogole lubia
          wplatac seks w kazda dziedzine zycia i jest to dla nich bardzo
          naturalne - wiec jezeli spotkaja partnera odbierajacego na podobnych
          falach to nie jest to meczace nawet przy intensywnym zyciu zawodowym
          oraz rodzinnym. Mi sie kiedys zdarzylo molestowalac mojego faceta w
          paryskich Katakumbach (dlugie kilometry ciemnych korytarzy pelne
          czaszek i piszczeli) bo wlasnie TAM naszla mnie ochota na
          popieszczenie sie, choc wiekszosc ludzi uznalaby ten pomysl za duza
          aberracje. No coz.
        • avide Re: Taki drobiazg 19.05.09, 15:36
          Ja się nie zgodzę z Tobą. Zwróć uwagę na inny szczegół tym razem z Towjej
          wypowiedzi. Zacytuję:

          "Lubię seks, potrzebuję
          > regularnie i na szczęście żyję z facetem o podobnych preferencjach "

          I właśnie dlatego warto wiedzieć jaka jest natura drugiego człowieka.
          Gdybyś Ty była kobietą, która też chce być w ten sposób "męczona" przez partnera
          pasowało by Ci to w 100% i takiego faceta nie nazwałabyś dziwkarzem tylko
          rewelacyjnym partnerem. Wszystko kwestia potrzeb.
          Dopóki Twoje potrzeby szły w parze z potrzebami owego pana było ok. Później
          priorytety się zmieniły i zrobił się z niego dziwkarz.

          Opis Zaklętej bardzo trafny. Nie znaczy to jednak, że myśleć znaczy spełniać
          każdą zachciankę. To co opisała Zaklęta Glam zwykła określać taką kwintesencja
          pod tytułem "mieć seks na pulpicie".
          Myślec o nim, widzieć go, nakręcać swój stan umysłu i ... dawać upust temu w
          domowej sypialni z podobnie myśląca partnerką.
          • triss_merigold6 Re: Taki drobiazg 19.05.09, 16:06
            Avide, podkreślam, że WTEDY mi to pasowało bardzo. Naście lat temu,
            w czasach beztrosko licealnych i studenckich. Realia.
            Eksperymentowałam chętnie, chodziliśmy w czasach przedinternetowych
            do wypożyczalni po filmy dla dorosłych, całe noce były aranżowaną
            grą, wymiana partnerów była moją inicjatywą - ciekawość + potrzeba
            mocnych wrażeń.
            Dziwkarz albowiem mimo tego, że seksu urozmaiconego miał pod
            dostatkiem to zwyczajnie rwał moje koleżanki, znajome, panny na
            prezentacjach handlowych etc. i jak się później dowiedziałam,
            korzystał z agnecji. To nie miało nic wspólnego ze mną zresztą. Ot,
            taka potrzeba odmiany.P
            Moje potrzeby się zmieniły, bo mam inaczej ustawione życie i czas.
            Całonocny seks = odsypianie 3 dni, zmęczenie w pracy i wkurw. Mogę
            sobie na to pozwolić wypoczęta po wakacjach ale nie na co dzień.
            • urquhart Zmiany w libido z czasem a wzajemna uczciwość 20.05.09, 13:07
              triss_merigold6 napisała:

              > Avide, podkreślam, że WTEDY mi to pasowało bardzo. Naście lat temu,
              > w czasach beztrosko licealnych i studenckich. Realia.
              > Eksperymentowałam chętnie, chodziliśmy w czasach przedinternetowych
              > do wypożyczalni po filmy dla dorosłych, całe noce były aranżowaną
              > grą, wymiana partnerów była moją inicjatywą - ciekawość + potrzeba
              > mocnych wrażeń.

              Przepraszam Triss, ale jak to wyobrażasz w kontekście życiowej uczciwości wobec
              drugiego człowieka? Zakładając że partner skupia się na tobie jedynie i nie jest
              dziwkarzem. Na początku macie podobne libido temperamenty, wybieracie się
              tworzycie związek. Potem twoje libido kobiece waha się w cyklach miesięcznych,
              wieloletnich, związanych z innymi wydarzeniami, dziecko, praca stają się
              ważniejsze dla ciebie, a dla niego, mężczyzny libido jest stałe, seks i potrzeba
              eksperymentów cały czas na tapecie, która kiedyś była wspólan i was połączyła.
              Rodzi się sprzeczność która się pogłębia z czasem tylko. Jak to twoim zdaniem
              można i należy to pogodzić?
              Przeważnie kobiety cynicznie ujmują ten problem że kobieta "dojrzała" a
              mężczyzna nie dojrzał, a musi dojrzeć :)
              • zakletawmarmur Re: Zmiany w libido z czasem a wzajemna uczciwość 20.05.09, 13:21

                Tylko zwróć uwagę, że nasze potrzeby seksualne też z czasem ewoluują... Niejedna
                kobieta też by mogła powiedzieć: "Na pierwszej randce wystarczyło mu, że
                patrzeliśmy sobie w oczka, po roku seksik w pozycji klasycznej a teraz chce,
                żebym mu loda z połykiem robiła, czuje się oszukana:-)"

                Ewolucja jest nieunikniona.

                • urquhart Re: Zmiany w libido z czasem a wzajemna uczciwość 20.05.09, 13:35
                  zakletawmarmur napisała:

                  > Tylko zwróć uwagę, że nasze potrzeby seksualne też z czasem ewoluują... Niejedn
                  > a

                  W tym typowym moim zdaniem przypadku mówimy w kontekście sfery seksualnej jednak nie o ewolucji (w inne bardziej złożone zachowania) a jedynie regresji dla jednej ze stron.
                  • zakletawmarmur Re: Zmiany w libido z czasem a wzajemna uczciwość 20.05.09, 13:39
                    Ewolucja nie zawsze jest "dodatnia". Nie zawsze urosną komuś nogi czy skrzydła,
                    czasami je straci:-)
                    • songo3000 Re: Zmiany w libido z czasem a wzajemna uczciwość 20.05.09, 15:44
                      ale zawsze na korzyść innych 'features' :)
              • triss_merigold6 W kontekście życiowej uczciwości 20.05.09, 21:42
                W kontekście życiowej uczciwości to mogę powiedzieć, że wiele zmian
                jest nieprzewidywalnych. W wieku 20 lat wykluczałam absolutnie
                posiadanie dzieci, urodziłam mając 31 a teraz mam ciśnienie na
                drugie. Czy partner z przedziału wiekowego 18-20+ (zakładając, że
                nadal bylibyśmy parą) powinien być niemile zaskoczony? W wieku 20+
                lat w pełni satysfakcjonowała mnie praca freelancera, obecnie cenię
                stabilną budżetówkę. Zaskoczenie?

                Na eksperymenty był czas i miejsce, swoje potrzeby w tym zakresie i
                ciekawość zapokoiłam w stopniu przez niewiele kobiet osiągalnym. 15
                lat temu mogłam lekkim twistem balować 3 dni, teraz nieprzespana noc
                odbija mi się kacem tygodniowym - ot, kondycja i rytm życia inne i
                inne codzienne obowiązki.
                Poza tym, brutalnie rzecz ujmując, nie upadłam na głowę, żeby
                facetowi z którym chciałam/chcę mieć potomstwo, ściągać koleżanki do
                wspólnej zabawy. Zasoby ma inwestować we mnie - znów kłania się
                socjobiologia.
                Związek nie jest constans i nawet przy wysokich potrzebach
                obustronnych należy liczyć się z realem.
                • urquhart Re: W kontekście życiowej uczciwości 21.05.09, 01:02
                  triss_merigold6 napisała:

                  > W kontekście życiowej uczciwości to mogę powiedzieć, że wiele zmian
                  > jest nieprzewidywalnych. W wieku 20 lat wykluczałam absolutnie
                  > posiadanie dzieci, urodziłam mając 31 a teraz mam ciśnienie na
                  > drugie.(...) Poza tym, brutalnie rzecz ujmując, nie upadłam na głowę, żeby
                  > facetowi z którym chciałam/chcę mieć potomstwo, ściągać koleżanki do
                  > wspólnej zabawy. Zasoby ma inwestować we mnie

                  Doceniam szczerość jakkolwiek jest to dla mnie nadal cyniczne.
                  Cóż czarodziejki były u Sapkowskiego może dlatego wysokoerotyczne i zawsze
                  chętne że były bezpłodne i nie miały reprodukcyjnych planów :)
                  • aandzia43 Re: W kontekście życiowej uczciwości 21.05.09, 11:26
                    > Cóż czarodziejki były u Sapkowskiego może dlatego wysokoerotyczne
                    i zawsze
                    > chętne że były bezpłodne i nie miały reprodukcyjnych planów :)


                    Nieprawda. Miały wielkie marzenia i szalone plany. Plany wbrew
                    wszelkiemu prawdopodobieństwu poczęcia:-)
                  • triss_merigold6 Re: W kontekście życiowej uczciwości 21.05.09, 17:55
                    Nie widzę w tym nic cynicznego. Naście lat temu nie mogłam - z racji
                    wieku i nikłego życiowego doświadczenia - przewidzieć zmian potrzeb
                    i priorytetów ergo nie ma w tym świadomego oszustwa. Co więcej,
                    dałabym się pociąć za to, że ówczesne poglądy i potrzeby będą stałe
                    i niezmienne.P

                    Co do drugiej kwestii - za duże ryzyko emocjonalne.
                    I tak naprawdę nie wiem czy ta ekscytacja werbalnymi przynajmniej
                    deklaracjami kobiet, które uważają się za wysokoerotyczne, nie
                    wynika ze zwykłego braku takich doświadczeń. Mnie się zdążyło
                    znudzić.
                    • urquhart Re: W kontekście życiowej uczciwości 22.05.09, 12:57
                      triss_merigold6 napisała:
                      > I tak naprawdę nie wiem czy ta ekscytacja werbalnymi przynajmniej
                      > deklaracjami kobiet, które uważają się za wysokoerotyczne, nie
                      > wynika ze zwykłego braku takich doświadczeń. Mnie się zdążyło
                      > znudzić.

                      A ja myślę że to nie "znudzenie" tylko przelanie ekspresji energii życiowej i potrzeb w inną sferę życia.
                      Jak pisze Perel ilość energii życiowej jest stała nowy instynkt najczęściej macierzyński wypiera seksualny jako silniejszy :)
                • zakletawmarmur Re: W kontekście życiowej uczciwości 21.05.09, 17:02
                  > Poza tym, brutalnie rzecz ujmując, nie upadłam na głowę, żeby
                  > facetowi z którym chciałam/chcę mieć potomstwo, ściągać koleżanki do
                  > wspólnej zabawy. Zasoby ma inwestować we mnie - znów kłania się
                  > socjobiologia.

                  Jeśli kobieta ściąga koleżanki do wspólnej zabawy to też ma w tym swój
                  interes... Tylko nie zawsze każdy potrafi go dostrzec na pierwszy rzut oka...
                  Nie zapominaj, że interes kobiety nie oznacza jedynie zagarnięcie zasobów
                  pieniężnych i energii życiowej partnera:-)
                  • triss_merigold6 Re: W kontekście życiowej uczciwości 21.05.09, 17:49
                    Po dwóch małżeństwach jestem w stanie określić na czym polega
                    realizowanie moich interesów w związku z mężczyzną, czego oczekuję,
                    co mogę negocjować a co zaliczam do kategorii "po moim trupie".

                    Nie mam żadnego interesu w tym, żeby proponować włączenie do sfery
                    intymnej innych osób. Ciekawość w różnych konfiguracjach
                    zaspokoiłam, same kobiety nigdy mnie nie interesowały (wyłącznie
                    jako dodatek), aż tak altruistyczna nie jestem, żeby ewentualnymi
                    fantazjami partnera na ten temat się przejmować. Ryzyko i generalnie
                    późniejszy syf związany z takimi układami również poznałam i uznaję,
                    że nie warto było.
                    • zakletawmarmur Re: W kontekście życiowej uczciwości 21.05.09, 19:46

                      Rozumiem, że każdy ma swoje granice (i że one się zmieniają też rozumiem). Nic
                      by mnie nie namówiło do zjedzenia kupy partnera. Nie widzę w tym nic erotycznego
                      i już... Nie mniej wiem, że są na tym świecie takie osoby, które erotyzm są w
                      stanie i w tym zobaczyć... Nie mam kompleksów z tego powodu, że nie jestem aż
                      tak bardzo wysoko-erotyczna:-) Nie uważam, żeby ta cecha była aż tak ważna,
                      żebym miała w planach zawalczyć o rekord świata:-)

                      Piszę to po to, żebyś zrozumiała, że kobiety, które są zainteresowane trójkątami
                      to wcale nie jakieś umartwiające się idiotki, spełniające zachcianki męża,
                      kosztem swojej części zasobów. Nawet myśląc tymi kategoriami, to i w ten sposób
                      można wyjść na swoje.
                      Jedna taka niepiśmienna Katarzyna, dzięki temu, że mężusiowi panienki spraszała,
                      została carycą wielkiego mocarstwa. To dopiero zrobiła biznes...
                      :-)

                      To. że mam swoją wizję życia, nie oznacza, że uważam ją za uniwersalną drogę dla
                      wszystkich. Rozumiem, że ludzie się różnią. I fajnie gdy te różnice wzbogacają a
                      nie dzielą:-)
                • zdzichu-nr1 Re: W kontekście życiowej uczciwości 24.08.09, 15:36
                  Triss, czytam Cię jak wiesz od lat, chyba prawie od początku a jako
                  facet dobiegający 40stki uważam taką ewolucję kobiet za
                  przewidywalną (obserwuję byłe mega-imprezowiczki, moje rówieśniczki,
                  po latach). Powiem więcej, najbardziej szalone kobiety robią się w
                  pewnym momencie najbardziej konserwatywne. Jedna taka od seksu
                  grupowego i trzech równoległych kochanków obok męża jest teraz
                  zapuszczoną fizycznie społeczną aktywistką walki o skwerek dla
                  dzieci. Jak sądzę, wkrótce niechybnie dołączy do rodziny ojca
                  dyrektora;-)
                  Ps. Ciśnienie na drugie dziecko jest chyba związane z Twoim
                  ciśnieniem na prawdziwą stabilizację z nowym partnerem.

                  > W wieku 20 lat wykluczałam absolutnie
                  > posiadanie dzieci, urodziłam mając 31 a teraz mam ciśnienie na
                  > drugie. Czy partner z przedziału wiekowego 18-20+ (zakładając, że
                  > nadal bylibyśmy parą) powinien być niemile zaskoczony?

                  To tylko potwierdza moją ciągle powtarzaną tezę o skrajnie
                  niebezpiecznych małżeństwach szkolnych/studenckich równolatków.
                  pozdrawiam
        • zakletawmarmur Re: Taki drobiazg 19.05.09, 16:08
          Wiesz co ja myślę, że nikt nie jest w stanie sprostać temu opisowi w 100%, czyli
          zawsze i wszędzie. Nie samym seksem człowiek żyje:-) Ja też nie twierdzę, że
          jestem wysoko-erotyczna w 100%. Nie czuje nawet takiej potrzeby... Mam jeszcze
          wiele innych potrzeb, bez realizacji których, nie byłabym szczęśliwa.

          Zgadzam się natomiast, że ludzie powinni dobierać się na zasadzie podobieństw.
          Mam świadomość, że osobie wysoko-erotycznej trudniej będzie utrzymać wierność,
          nawet gdy partnerka dorównuje mu kroku. Przecież każda kobieta ofiaruje coś
          nowego, coś ciekawego a wysoko-erotycznego nic bardziej nie kręci niż
          różnorodność:-) Musimy podjąć decyzje, czy akceptujemy te skłonności czy nie.
          Jeśli chcemy mieć zawsze wiernego partnera, to faktycznie lepiej nie szukać
          wśród panów z górnego pułapu erotyczności. Nisko-erotyczny będzie wierny, ale
          nie narzekajmy wtedy na jego małe zainteresowanie erotyką. Nie ma nic za darmo...

          Ja nie wymagam bezgranicznej wierności, myślę, że "zdrada" też może być formą
          urozmaicenia pożycia dłuższego związku. Choć świadomość, że mój facet poszedłby
          z każdą, nawet jakąś narkomanką z dworca totalnie by mnie do niego
          zniechęciła:-) Musiałabym wiedzieć, że to rozsądny facet, bez jakiś skłonności
          do niebezpiecznych akcji (seks bez gumy, robienie minety prostytutce itp.).
          • aandzia43 Re: Taki drobiazg 19.05.09, 22:15
            zakletawmarmur napisała:

            > Wiesz co ja myślę, że nikt nie jest w stanie sprostać temu opisowi
            w 100%, czyl
            > i
            > zawsze i wszędzie. Nie samym seksem człowiek żyje:-)

            Opis jest świetny:-) W 100% nikt, przez 365 dni w roku, przez
            wszyskie lata swojego życia, mu nie sprosta, bo ten opis, to
            przecież esencja erotyczności, a esencja bywa ciężkostrawna. Tu
            chodzi raczej o wytyczne, a nie o odrobienie pracy domowej, punkt po
            punkcie. Wystarczy, by z esencji uzyskać roztwór sporoprocentowy i
            erotyka już funkcjonowac będzie na wysokim poziomie.

            Wiek, zmęczenie, ekspolatująca i wyżymająca z sił codzienność - to
            faktycznie obniża nieco loty osób silnie erotycznych. Ale nigdy do
            dna. Kiedy tylko pojawia się chwila odpoczynku i siły regenerują się
            nieco, zaraz pojawiają się skojarzenia, gra wyobraźni i ochota. Ale
            nawet, keidy nei ma siły czy ochoty na konkretne działanie,
            przynajmniej myśli ciepło krążą wokół tematu i dodają życiu blasku.
            Erotyczni mają długie życie seksualne, bo mają seks na pulpicie.
            Nigdy na długo nie tracą go z oczu. Przeciwnosci losu i ograniczenia
            też ich oczywiście dotykają. Chorują, są przemęczeni pracą i
            dziećmi, miewają depresje i przeżywają dramaty życiowe. Ale mają
            wewnętrzny napęd w kierunku pielęgnowania seksualności. W każej
            prawie godzinie życia. Po troszeczku, pomalutku, ale zawsze do
            przodu:-)

            I jeszcze jedno: wysokoerotyczność wcale nie musi oznaczać
            permanentnej niewierności. Chociaż pokus jest tu więcej i są
            silniejsze. Niskoerotyczny facet też może zdradzać na potęgę.
            Wystarczy, że będzie miał wysokie libido i niskie morale.
            • urquhart Re: Taki drobiazg 20.05.09, 12:14
              aandzia43 napisała:
              Erotyczni mają długie życie seksualne, bo mają seks na pulpicie.
              > Nigdy na długo nie tracą go z oczu. Przeciwnosci losu i ograniczenia
              > też ich oczywiście dotykają. Chorują, są przemęczeni pracą i
              > dziećmi, miewają depresje i przeżywają dramaty życiowe. Ale mają
              > wewnętrzny napęd w kierunku pielęgnowania seksualności. W każej
              > prawie godzinie życia. Po troszeczku, pomalutku, ale zawsze do
              > przodu:-)

              Ot, trafnie!

              > I jeszcze jedno: wysokoerotyczność wcale nie musi oznaczać
              > permanentnej niewierności. Chociaż pokus jest tu więcej i są
              > silniejsze.

              Podobnie jak nie każdy smakosz i ceniący dobrze zjeść jest od razu otyły :)
              • zakletawmarmur Re: Taki drobiazg 20.05.09, 12:55
                Ale przyznaj, że zwiększa szanse... Trzeba się na każdym kroku ograniczać.
                Zazdroszczę ludziom, którzy jedzą tylko po to żeby zabić głód (mój facet).

                Zawsze uwielbiałam słodycze... Mój stary bardzo nam je wydzielał. Dawał nam po
                jednym cukierku, a gdy chcieliśmy więcej mówi "No, ale po co? Przecież to
                smakuje tak samo":-)

                Teraz nie zgadzam się z nim:-) Drugi cukierek nie smakuje tak jak ten pierwszy,
                nawet popijając neutralna wodą zmienia się nasz poziom odbioru różnych smaków.
                Nie oznacza to, że smakuje gorzej, smakuje inaczej, czasem nawet lepiej,
                przyjemność robi się "dojrzalsza".
                W pewnym momencie faktycznie nasze zmysły przyzwyczajają się do smaku, że staje
                się on neutralny... Dopiero wtedy trzeba odstawić cukierki. Jednak jeden,
                zaspakajający tylko pierwsza potrzebę smaku to dla mnie za mało, żeby mówić o
                pełnej przyjemności....

                Pomimo, że na przemianę materii narzekać nie mogę, to jestem w stanie ją pokonać
                gdybym jadła zawsze to na co mam ochotę. Nie wiem ile kcal dziennie jestem w
                stanie pochłonąć, ale gdybym mogła jeść bez ograniczeń to ważyłabym dwa razy
                więcej...
                • urquhart Re: Taki drobiazg 20.05.09, 13:26
                  zakletawmarmur napisała:
                  > Teraz nie zgadzam się z nim:-) Drugi cukierek nie smakuje tak jak ten pierwszy,
                  > nawet popijając neutralna wodą zmienia się nasz poziom odbioru różnych smaków.
                  > Nie oznacza to, że smakuje gorzej, smakuje inaczej, czasem nawet lepiej,
                  > przyjemność robi się "dojrzalsza".
                  > W pewnym momencie faktycznie nasze zmysły przyzwyczajają się do smaku, że staje
                  > się on neutralny... Dopiero wtedy trzeba odstawić cukierki.

                  Na wszystko jest sposób. Piszesz w ogólności o zjawisku habituacji, czyli przyzwyczajenia zmysłów do bodźca. W jedzeniu nie trzeba odstawiać cukierków na jakiś czas żeby poczuć ich smak, trzeba zmienić smak na jego przeciwieństwo i wrażliwość po jakimś czasie wraca. Wytrawni kucharze znają takie układy przypraw żeby smak kolejnych potraw był intensywniejszy. Dlatego w drogich wyszukanych restauracjach pomiędzy kolejnymi daniami podaje się na przykład sorbety. Podobnie piszą o habituacji seksuolodzy i szukaniu odmian bodźców dla dojrzałych stażem par. No ale to tego trzeba chęci i zaangażowania. Obu stron.
                  • zakletawmarmur Re: Taki drobiazg 20.05.09, 13:33
                    Zgadzam się, zresztą po słodkim naturalnym zjawiskiem jest chętka na coś
                    konkretnego... Tylko zauważ, że to też kalorie, dlatego nie podałam tego
                    rozwiązania:-)
                    Z pkt. widzenia figury, nie smaku, to jednak szklanka wody i spacer wydaje się
                    lepszym rozwiązaniem:-)
                    • zakletawmarmur Re: Taki drobiazg 20.05.09, 13:34
                      > Z pkt. widzenia figury, nie smaku, to jednak szklanka wody i spacer wydaje się
                      > lepszym rozwiązaniem:-)

                      Miało być "przyjemności" zamiast "smaku".
                      • igge Re: Taki drobiazg 21.05.09, 02:51
                        zawsze wydawało mi się, może niesłusznie, że nie trzeba przesadnie
                        dbać o figurę. Ale czytam ostatnio przypadkiem więcej recenzji
                        kulinarnych, apetyt rośnie i cieszę się, że nasze dwa husky
                        wymuszają niejako regularne, codzienne spacery po lesie. Szkoda, że
                        nie zawsze mróz i zamieć śnieżna i jazda po bandzie po zamarzniętych
                        kałużach (bo psy ciągną jak diabli, nie słuchają komend, pyski
                        uśmiechnięte, sosny migają w szalonym pędzie i w każdej chwili sarna
                        lub dzik spowodować mogą tragiczny wypadek, haszczaki robią tylko
                        nagły zwrot w bok, nie zwalniając tempa i można w sekundę mieć
                        roztrzaskaną głowę. Dlatego, nawet jak małż biegnie obok, hamuje
                        bestie i czuwa nad naszym bezpieczeństwem na sankach, dzieciom każę
                        wkładać kaski). Przy takiej dawce adrenaliny słodycze, nawet
                        najbardziej wyszukane i wykwintne naturalnie tracą swój czar:)).
                        Zaklęta ma rację, spacer to rzeczywiście może lepsze rozwiązanie, a
                        szklanka kupnej wody (której nigdy specjalnie nie lubiłam) może tez
                        byc przyjemnością, zwykłe wrzucenie kawałka mango, truskawki, kiwi i
                        wciśnięcie kropli świeżej cytryny poprawia humor popsuty odmawianiem
                        sobie kolejnych cukierkow i czekoladek :). W sumie dobra figura to
                        też niezła przyjemność:).
        • avide Re: Taki drobiazg 20.05.09, 10:50
          triss_merigold6 napisała:

          > Faceci z opisu zaklętejwmarmur mają jedną potworną wadę - są
          > nieuleczalnymi dziwkarzami. Na każdą kobietę patrzą jak na obiekt
          > erotyczny, porównują, oceniają, mają bogate i ciągle poszerzane
          > doświadczenia, uwodzenie to ich drugie ja. To jednak cholernie
          > męczące.
          >


          Tak sobie o tym myślałem i doszedłem do wniosku że.....
          gdyby tak to ujmować to każda atrakcyjna kobieta będzie puszczalską, bo przecież
          kręci się woku niej mnóstwo mężczyzn a zatem okazji do czerpania z ich
          atrakcyjności ma co nie miara. Myślę że nieporównywalnie więcej niż
          wysokoerotyczny mężczyzna, który jednak musi się sporo nakombinować by namówić
          kobietą na seks. Kobieta wystarczy że powie TAK i seks już ma.


          Nie uważacie zatem, ze jest lekką przesadą wsadzanie do jednego wora takich
          uogólnień ?
          Wysokoerotyczny = dziwkarz, atrakcyjna, wysokolibidowa = puszczalska.
          No poooorszę.....

          Każdy ma własny kręgosłup moralny, własne doświadczenia i erotyzm danego
          osobnika wg mnie nie idzie w parze z potencjalną niewiernością. Ta zależy od
          zupełnie innych czynników.
          Bo jeśli tak to ja każdą atrakcyjna i lubiącą seks kobietę nazwę puszczalską, i
          zwykłą dziwką.

          Dziewczyny, większość z was uważa się za atrakcyjne (kiedyś stwierdziłem, że to
          forum ludzi atrakcyjnych i mocno niedopieprzonych ;DDD ), niektóre pewnie nawet
          takie jesteście ;-)) (np.jedna z was, by nie robić reklamy nie powiem która,
          kiedyś wspominała tu o wyglądzie jak z rozkładówki czasopisma dla mężczyzn zatem
          nawet jeśli przesadza pewnie coś w tym jest ;D), odpowiedzcie sobie same czy tak
          łatwo was zaciągnąć do łóżka ? Ilu macie partnerów w ciągu roku będąc w związku
          ?Czy może jednak jak zafiksujecie się na jakiegoś faceta to choć inni oczywiście
          istnieją jednak liczy się tylko ten jeden, i atrakcyjność libidowośc i
          erotyczność ma jednak drugorzędne znaczenie ???????

          Pozdrawiam życząc owocnych i konstruktywnych przemyśleń

          PS. Triss, wrzucanie do jednego wora z powodu jednego dziwkarza.... to jak
          robienie morderców z wszystkich kierowców bo ktoś, kiedyś zabił kogoś na drodze.
          Tak uważam.
          • zakletawmarmur Re: Taki drobiazg 20.05.09, 12:02

            Nikt z nas tu na forum nie jest w 100% erotyczny, dzięki temu łatwiej nam
            zachować wierność... Jednak wzrost erotyczności zwiększa naszą wrażliwość na
            bodźce seksualne. Nie ma totamto... Miałam kiedyś takiego bliskiego kolegę,
            bardzo wysoko-erotycznego. Miałam wiele okazji żeby go poobserwować (przyznaje,
            że jestem z tych obsesyjnie obserwujących:-). Koleś rewelacyjnie wyłapywał
            wszelkie sygnały seksualne, werbalne i jak i te niewerbalne... Nie miał nawet
            tego większej wiadomości a już na pewno żadnej wiedzy teoretycznej. Dużo łatwiej
            ulegał wszelkiego rodzaju pokusą. Miał dziewczynę, był z nią szczęśliwy ale
            wystarczył sygnał seksualny od innej a facet już cały się trząsł:-)

            Ten koleś wszędzie widział seks, jedną akcje muszę opisać bo dobrze oddaje
            wysoko-erotyczność... Raz jego koleżanka (nie dziewczyna) wkurzyła się na niego
            i rzuciła w niego przed sekundą zdjętym z nogi butem. Koleś go podniósł,
            powąchał (zaciągając się zapachem) i cały emanując erotyzmem powiedział: "YYYY,
            co za zapach... Właśnie tak powinien pachnieć but prawdziwej kobiety".
            Z każdej sytuacji potrafił wydobyć, jakiś pierwiastek seksualny...

            Z drugiej strony obserwowałam kiedyś mojego faceta. Spodobał się lasce z swojej
            ówczesnej pracy... Nie była to dla mnie żadna konkurencja więc totalnie nie
            byłam zazdrosna (choć brzydka nie była). Dziewczyna często nas odwiedzała
            (wynajęte mieszkanie z kilkoma kolegami, przychodziła niby do kolegi). To też
            było dla mnie ciekawe doświadczenie do obserwacji (gdybym wiedziała co i jak to
            uciekłabym od niego wtedy). Laska wysyłała do niego coraz to bardziej intensywne
            sygnały (nawet nieraz dość agresywne). W końcu się poddała:-) Mój facet totalnie
            tego nie zauważał (było to po nim widać).

            Ten mój drugi kolega wykminiłby o co biega już pierwszego dnia i pociągnął by
            flirt, po drodze doprowadzając się do takiej chcicy, że musiałby później przez
            miesiąc dochodzić do siebie:-) Mój facet musiałby dostać bardzo konkretne
            komunikaty, żeby móc nawiązać z kobietą tą seksualną komunikację. Nie jest mu to
            potrzebne do szcześcia, więc nie rozwija w sobie tych zdolności.

            Oczywiście wierność zależy jeszcze od 1000 innych spraw... Libido, przekonania
            na temat wierności, umiejętności dostosowywania się do norm, wzorce rodzinne
            blablabla...
      • bi_chetny Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 16:20
        zakletawmarmur: zupełnie serio - to moja charakterystyka co do joty.
        • avide Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 21.05.09, 09:27
          bi_chetny napisał:
          > zakletawmarmur: zupełnie serio - to moja charakterystyka co do joty.


          Widzę Bi, że nie ty jeden odniosłeś wrażenie jakby, ktoś właśnie Cię opisał ;-).
          Nieźle to Zaklęta ujęła, przyznaję. Nawet ten przykład z koleżanką, kolegą i
          butem obcy mi szczególnie nie jest ;-)).

          Powstaje jednak pytanie BI, zaleta to czy wada ?
          Jak widać na dwoje babka wróżyła.
          • bi_chetny Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 21.05.09, 11:53
            avide: w/g mnie zaleta, ale jeśli kobieta nie ceni takich zachowań, wada. Moja
            żona twierdzi, że lubi te moje "zboczenia" [jej terminologia], ale samo słowo
            już obrazuje jej podejście.
            Taka wysokoerotyczność może łatwo prowadzić do zdrady, bo łatwość nawiązywania
            intymnych kontaktów jest ogromna. Z wiekiem dochodzi też świadomość tego i
            doświadczenie.
            • avide Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 21.05.09, 15:28
              bi_chetny napisał:
              > avide: w/g mnie zaleta, ale jeśli kobieta nie ceni takich zachowań, wada

              Widzisz tyle że kobiety czasami same nie wiedzą czy to lubią czy nie.
              Moja żona czasami irytuje się co najmniej jak tak jak to opisała Triss, gdy podejdę i zwyczajnie złapię ją za tyłek w trakcie gdy.... myje podłogę, szoruje umywalkę czy wykonuje inną czynność domową. A dla mnie, ponieważ tyłek jej lubię wybitnie, jest to przyjemność sama w sobie i oddaję się tej czynności kiedy tylko ów tyłek znajdzie się w moim zasięgu. Bez względu na to czy ma na sobie kusa spódnicę dżinsy czy dres.

              A teraz najlepsze. Jakiś czas temu odechciało mi się takowych zachowań. Tak się wkurzała i wkurzała, długo ignorowałem te jej niezadowolenie, w końcu jednak się poddałem. Zgadnij jaka była reakcja BI ? ;-))


              Dlatego wiesz... tak źle i tak nie dobrze. Raz jesteś dziwkarz drugim razem już jej nie kochasz i ona nie czuje się atrakcyjna. I bądź tu mądry pisz wiersze....
              • zakletawmarmur Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 21.05.09, 16:11
                > Moja żona czasami irytuje się co najmniej jak tak jak to opisała Triss, gdy pod
                > ejdę i zwyczajnie złapię ją za tyłek w trakcie gdy.... myje podłogę, szoruje um
                > ywalkę czy wykonuje inną czynność domową. A dla mnie, ponieważ tyłek jej lubię
                > wybitnie, jest to przyjemność sama w sobie i oddaję się tej czynności kiedy tyl
                > ko ów tyłek znajdzie się w moim zasięgu. Bez względu na to czy ma na sobie kusa
                > spódnicę dżinsy czy dres.

                Wiesz co ja też się irytuje gdy mój facet tak robi... Czasami nawet się na niego
                porządnie wydrę (gdy stwarza niebezpieczeństwo np. poparzenia się). Ale
                generalnie lubie takie zachowanie, choć mnie wkurza:-) Taki objaw jego
                samczości, demonstracja siły, dominacji, element agresji, zaskoczenia:-) Gdyby
                mnie posłuchał i przestał tak się zachowywać, to straciłby w moich oczach...
                Jednak jest to fajne z tym założeniem, że on o tym nie wie (że straciłby w moich
                oczach).
                :-)
                To coś takiego jak to, że ludzie lubią się czasem pospierać. Jeśli jednak
                czujesz, że rozmówca ma inne zdanie, tylko po to, żeby nie być zgodny z Tobą, bo
                chce Ci zaimponować/nie dać satysfakcji, że masz rację/wywyższyć się, to już
                przestaje być takie fajne:-)
                • avide Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 22.05.09, 07:43
                  zakletawmarmur napisała:

                  > Gdyby mnie posłuchał i przestał tak się zachowywać, to straciłby w moich oczach...
                  > Jednak jest to fajne z tym założeniem, że on o tym nie wie (że straciłby w
                  moich oczach).
                  > :-)


                  Ooooo to to.... Zaklęta no i sama powiedz czyż kobiety nie są pokręcone na maxa
                  ;-) ?

                  Co do meritum...
                  Jeżeli w grę niebezpieczeństwo to nie ma takiej opcji bym tak ją zaczepiał.
                  sorry, to już jest zwyczajna nieodpowiedzialność i głupota.



                  > Ale generalnie lubie takie zachowanie, choć mnie wkurza:-) Taki objaw jego
                  samczości, demonstracja siły, dominacji, element agresji, zaskoczenia:-)


                  Hehe powiem tak. Choć feministkom zabuzuje teraz krew w żyła mocniej ale co mi
                  tam,... W jakimś senie żonę traktuję jako moją samczą własność i dlatego nie mam
                  zamiaru reglamentować sobie w żaden sposób kontaktu z nią. Oczywiście wszystko
                  odbywa się w granicach zdrowego rozsądku. Nie mylić z patologią przemocy
                  seksualnej itp. Zachowania o jakich mówimy są właśnie taką formą "znaczenia"
                  terenu. Moja ci ona i koniec, reszta samców won ! ;-). Dlatego tu masz rację,
                  jest to taka swego rodzaju demonstracja, która chyba jednak pozytywnie wpływa na
                  relację pary. Niby banalny gest a przekazuje ogromny ładunek podświadomych
                  informacji:
                  - jesteś moja
                  - jesteś dla mnie atrakcyjna
                  - ciągle cię pragnę
                  - zależy mi na tobie. itp.

                  Dlatego choć czasami ma się ochotę na całkowitą wyłączność cielesną i nie chce
                  się faktycznie by ktokolwiek cię jakkolwiek zaczepiał, dotykał itp. to jednak
                  takich ekstremalnych momentów jest wg mnie niewiele.

                  A tak nawiasem mówiąc... wiesz po czym łatwo poznać kiedy kobieta naprawdę nie
                  ma ochoty być w żaden sposób tak zaczepiana i wtedy nie faktycznie znaczy nie ?
                  Po spojrzeniu w oczach. ;-).

                  Kobiety choć często się wkurzają to jednak ich oczy mówią prawdę. Uśmiechają się
                  gdy "niby" wkurzone mówią SIO. Wtedy owe "sio" spokojnie się ... olewa ;-).
                  Czasami jednak jak się wydrze i spojrzy po takiej "akcji" to przekaz jest mniej
                  więcej w stylu "zrób to jeszcze raz a utnę Ci tą cholerną łapę" a na czole
                  widnieje wówczas napis "nie podchodzić bo ugryzę" ;-).
                  Tak, wtedy najlepiej się ulotnić, nie odzywać, nie zaczepiać, traktować jak
                  powietrze ;-), ewentualnie ... przelecieć ;-) (opcja dla lubiących sporty
                  ekstremalne).


                  A tak swoją drogą się zastanawiam czasami.... Ciekawe czy gdyby nie ten cały
                  teatr z tym "niby nie chcę", "zostaw mnie w spokoju" czy dalej było by to takie
                  fajne i kręcące ? ;-) Z pewnością jest to rodzaj "tańca godowego". A gdyby się
                  tak wgłębić w to mocniej można by się doszukać swego rodzaju podświadomego testu
                  na atrakcyjność mężczyzny. Wszak zachowania są istotnym elementem atrakcyjności
                  mężczyzny. Facet który po takiej akcji uciekłby z podkulonym ogonem, albo poddał
                  się po jednym czy drugim razie podejżewam, że mocno by stracił w oczach
                  partnerki. Dokładnie tak jak to sama napisałaś.

                  .... ja pierniczę... gdzie się nie obejrzysz tam cię testują
                  ;-))))))))))))))))). I weź tu się wyluzuj ;-). Nie ma co, trzeba być czujnym ;-))).
                  • bi_chetny Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 22.05.09, 10:08
                    to bardzo ważne spostrzeżenie, cenne dla wielu facetów. Nie dajmy się spławić
                    kobietom, znaczmy teren. Wyjdzie to nam i związkowi na dobre :)
                    • aandzia43 Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 22.05.09, 10:20
                      bi_chetny napisał:

                      > to bardzo ważne spostrzeżenie, cenne dla wielu facetów. Nie dajmy się spławić
                      > kobietom, znaczmy teren. Wyjdzie to nam i związkowi na dobre :)
                      >

                      Znaczcie teren, to wskazane. Ale pamiętajcie o jeszcze jednym spostrzeżeniu Avide:

                      "A tak nawiasem mówiąc... wiesz po czym łatwo poznać kiedy kobieta naprawdę nie
                      ma ochoty być w żaden sposób tak zaczepiana i wtedy nie faktycznie znaczy nie ?
                      Po spojrzeniu w oczach. ;-)."

                      Czasem "nie" znaczy właśnie NIE.
                      • bi_chetny Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 22.05.09, 10:29
                        aandzia: ależ oczywiście. Każdy facet powinien nauczyć się wyczuwać, kiedy NIE
                        znaczy NIE. Tu absolutnie się zgadzam. Ale nadal musimy być samcami :)
                        • aandzia43 Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 22.05.09, 10:36
                          bi_chetny napisał:

                          > aandzia: ależ oczywiście. Każdy facet powinien nauczyć się wyczuwać, kiedy NIE
                          > znaczy NIE. Tu absolutnie się zgadzam. Ale nadal musimy być samcami :)

                          Tak, model "czuły barbarzyńca" jest OK:-)
                          • urquhart Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 22.05.09, 11:18
                            aandzia43 napisała:

                            > > aandzia: ależ oczywiście. Każdy facet powinien nauczyć się wyczuwać, kied
                            > y NIE
                            > > znaczy NIE. Tu absolutnie się zgadzam. Ale nadal musimy być samcami :)
                            >
                            > Tak, model "czuły barbarzyńca" jest OK:-)

                            Szowiniści rulez :)
                            Traktuj to co MÓWI kobieta serio to okaże się że jesteś frajerem a nie samcem...
                            • avide Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 22.05.09, 12:01
                              Ot i mamy swego rodzaju puentę tej pod-dyskusji ;-)
      • deser_z_absurdu Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 24.08.09, 12:34
        Hehe, szalona kobieta ;] Na poprawe humoru - najlepszy post zaklętej-w-marmur ;]
    • avide Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:26
      Jednak nie myliłem się. Wiele z nas myli erotyczną naturę drugiego człowieka z tym co NAS w tym człowieku pociąga oraz z libidem innego człowieka.
      Ledwo kilka wpisów powyżej a jaka rozbieżność.

      Niby to tak naprawdę mało istostne można by rzec ale .... jakby się tak głębiej zastanowić dokładne określenie i nazwanie pewnych rzeczy może spowodować, że będziemy szczęśliwi bądź będziemy ciągłe uganiali się za wiatrem czekając aż nasz partner w końcu zaskoczy. A to nie nastapi bo .... jego natura inna jest i tytle. I albo to zrozumiemy i zaakceptujemy albo nie godzimy się na to i wiemy co wtedy uczynić należy.

      Wysoko, nisko albo po prostu erotyczność człowieka to coś innego (wg mnie of course) niż jego atrakcyjność, czy fizyczne potrzeby. łatwo się pomylić, przyznaję. Sam czasami mieszam pojęcia.
      To chyba stan umysłu. Podejście do seksu, do erotyki. Z mojego punktu widzenia to czego szukałem nalazłem w 99% w wypowiedzi Zakletej z uzupełnieniem "technicznej" strony takiej osoby w cytowanej wypowiedzi Glam.

      Pzdr.

      PS. Zaklęta, pozwolisz, że zupełnie prywatnie zachwycę się tą wypowiedzią ;-). Jak dla mnie ubrałaś w słowa to co czasami się czuje, ale nie potrafi opisać werbalnie. Taka kwintesencja erotyczności w tym przypadku męskiej.
      • glamourous Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 15:56
        Zauwaz Avide, ze rozumienie tematu zalezy od dlugosci stazu na
        forum. 'Mlodzi' forumowicze troszke myla te pojecia, 'starzy' zas
        rozrozniaja je z aptekarska precyzja ;-)
        Dlatego wyzej napisalam, ze odbebnienie paromiesiecznego "szkolenia"
        na tym forum jest bezcenne ;-) Czlowiek przyswaja sobie cala wiedze
        teoretyczna z anatomii zwiazkow partnerskich oraz dostaje pelny
        komplet narzedzi do samookreslenia sie i zrozumienia swoich potrzeb.
        I do tego jeszcze caly (nomen-omen) FAQ : jakich bledow unikac, w
        jakie pulapki nie wpadac itp :-)))
        • triss_merigold6 Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 16:50
          Z całym szacunkiem ale Wasze kategoryzacje są niekiedy hm... naiwne?
          Na forum jestem bardzo długo, kiedyś szukałam pod innym nickiem
          rozwiązania własnych problemów i rozwiązałam - z powodów różnych w
          tym i na tym polu, odeszłam od męża. Przebieg związkowo - partnerski
          i liczbowy mam znacznie większy niż Ty i Avide razem wzięci (wątek o
          liczbie partnerów i doświadczeniach czytałam).
          O pewnych rzeczach nie masz pojęcia, bo mieć nie możesz. Intensywne
          życie zawodowe i rodzinne pochłania energię i nie tyle wytłumia
          potrzeby seksualne co je zmienia. Doba ma 24 godziny. W ostatnią
          sobotę byłam w pracy od 8 do prawie 2 w nocy i gdyby mi w niedzielę
          ktoś zaproponował seks to bym chyba uderzyła faceta, bo uznałabym to
          za chamski nietakt. Godzina ryku dziecka spowodowanego bólem ucha
          też natychmiast kasuje wszelkie myśli erotyczne. Proza życia.
          • bi_chetny Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 17:03
            ale po co te nerwy ?
          • glamourous Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 17:17
            triss_merigold6 napisała:


            > O pewnych rzeczach nie masz pojęcia, bo mieć nie możesz.
            Intensywne
            > życie zawodowe i rodzinne pochłania energię i nie tyle wytłumia
            > potrzeby seksualne co je zmienia. Doba ma 24 godziny.

            OK, Triss, OK, nie unos sie. Pisalam o wplywie forumowego stazu na
            MYLENIE POJEC (WE, NE, wysoko-, niskolibidowosc, atrakcyjnosc
            erotyczna itp), a nie na niecenienie sobie zycia na wysokoerotycznym
            tripie. Twojego stazu ani zwiazkowego ani forumowego nie podwazam,
            Twojego zdania tez nie - przeciez. Tyle ze ludzie sa rozni. Kazdy
            inaczej reaguje na zyciowy overbooking. Jednego czlowieka jedno
            dziecko wykonczy, bo jest wyjatkowo absorbujace, drugi i przy trojce
            bedzie nadal na wysokich seksualnych obrotach. Jednego seks meczy i
            zeby go uprawiac musi byc w odpowiedniej kondycji psychofizycznej,
            innego wrecz relaksuje i odstresowuje - tak wiec nawet przy bardzo
            stresujacym zyciu zawodowym czy po bezsennej nocy z placzacym
            niemowlakiem w ramionach bedzie mial ochote na male co nieco (z
            niemowlakiem zdrowym, bo z chorym dzieckiem sprawy maja sie
            faktycznie troche inaczej)
            Roznie ludzie funkcjonuja. Co czlowiek to inny casus i nie ma sensu
            tego porownywac, czy tez negowac.
            PS. Tak sie sklada, ze o "pewnych rzeczach" mam wieksze pojecie niz
            myslisz.
          • avide Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 17:39
            Tris, spoko loko luz i sponton.... nie ma się co unosić.


            Erotyzm człowieka to jedno, proza życia to drugie. Jedno nie wyklucza drugiego.
            U mnie też bywa różnie.
            Sobotę miałem taką że o 22 usiadłem w..uwiony na maxa i wypruty jak koń po wielkiej pardubickiej. Siadłem i .... miałem ochotę na dwie rzeczy. Bzyknąć się (orgazm mnie wybitnie odpręża i sprawia że wszystkie troski się przynajmniej na jakiś czas rozmywają) albo .... urżnąć się. Potrzebowałem zwyczajnie odlecieć, odłączyć mózg na chwilę, a znam na to dwa sposoby, orgazm albo alkoholowy lub narkotykowy (trawka ;-) ) odlot. Trawki nie miałem, żona była padnięta zatem obudziłem się z ogromnym kacem w niedzielę rano. Bywa.

            Każdy organizm reaguje na swój sposób. Tak jak pisała Glam powyżej. Erotyzm nie jest chucią, jest pewnym stanem świadomości człowieka. Tak mężczyzny jak i kobiety. Dlatego opis Zaklętej tak mi się spodobał.
            Nie ma się on nijak do prozy życia. To coś zupełnie innego. Nawet zmęczonym proza życia można padać na pysk i mieć seks w głowie choć ciało powie NIE. I nikt tu nikogo za brak chęci nękać nie będzie.

            Pozdrawiam.
            A.
            • igge Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 19.05.09, 23:35
              hmmm znaczy się jestem raczej wysoko-erotycznym facetem :(
              ciekawe co na to ukochany małż
              on może czasem własnie czuje się jak triss
              dobrze, że przynajmniej jeszcze nigdy nie warczy:)
          • urquhart Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 20.05.09, 11:19
            triss_merigold6 napisała:
            > O pewnych rzeczach nie masz pojęcia, bo mieć nie możesz. Intensywne
            > życie zawodowe i rodzinne pochłania energię i nie tyle wytłumia
            > potrzeby seksualne co je zmienia. Doba ma 24 godziny. W ostatnią
            > sobotę byłam w pracy od 8 do prawie 2 w nocy i gdyby mi w niedzielę
            > ktoś zaproponował seks to bym chyba uderzyła faceta, bo uznałabym to
            > za chamski nietakt. Godzina ryku dziecka spowodowanego bólem ucha
            > też natychmiast kasuje wszelkie myśli erotyczne. Proza życia.

            Wszystko kwestia priorytetów i potrzeb osobnika.
            Jak byś była głodna i spragniona to nie wyżymałabyś w pracy, albo byłabyś skrajnie nieefektywna.
            Płacz, krzywda, zagrożenie potomstwa u wszystkich ssaków niemal spowoduje że matka poświeci życie by je chronić (do pewnego wieku kiedy działa oksytocyna).
            • zakletawmarmur Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 20.05.09, 12:25
              Zgadzam się z Tobą.
              Chciałam opisać przykład z mojego życia... Karmiłam piersią, co było dla mnie
              fantastycznym doświadczeniem pod niemal każdym względem. Oksytocyna (uwalniana
              podczas karmienia) powoduje też silne obkurczanie się narządów po porodzie. Ja
              odczuwałam to dość intensywnie w postaci silnej przyjemności w tych okolicach.
              Nie jestem tu wyjątkiem- nawet Wisłocka o tym wspomina. To naturalne zjawisko...
              Nie raz po karmieniu miałam cholerną chcicę na seks (przechodziłam wtedy istnie
              nimfomański okres życia). Raz córa nie chciała spać, płakała a ja po karmieniu
              miałam taką chcicę, że odłożyłam ją do łóżeczka i chciałam się z facetem bzykać
              (do tej pory mi wstyd, że byłam taka wyrodna). Nie przeszkadzała mi świadomość,
              że dziecko nie śpi, płacze, choć była metr od nas... Mój facet nie podzielał
              wtedy mojego zdania i jednak dziecko uśpiliśmy:-)

              Dało mi to doświadczenie jednak do myślenia... Jak się chce to zawsze można,
              nawet jak warunki są niesprzyjające to albo obniżamy "wewnętrzną" poprzeczkę
              albo dążymy do wyeliminowania problemu.
              • triss_merigold6 Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 20.05.09, 21:53
                Jeśli chodzi o okres karmienia piersią to mam identyczne
                doświadczenia, przyjemność bliska orgazmowi powodująca niemal
                natychmiast ciśnienie na seks. Ale ryk powodowany ząbkowaniem już
                tego nie powodował.
                • igge Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 20.05.09, 22:12
                  nie pamiętam, żeby wczesne niemowlęctwo potomków to był okres
                  jakiejś szczególnie wzmożonej namiętności, raczej chroniczne
                  zmęczenie i niewyspanie i zapracowanie i trudności pogodzenia
                  zarobkowania z wyjącym, ryczącym nonstop niemowlęciem, które
                  wypluwało konsekwentnie smoczek i żądało ssania piersi 24 godziny na
                  dobę Oboje padaliśmy na pysk, noce koszmarne, to chyba typowe. Ja
                  nadal pragnęłam małża, on częściej zasypiał na stojąco, miał chyba
                  jeszcze bardziej wymagającą pracę od mojej. Przetrwaliśmy, mi żal,
                  że nie zafundowałam sobie siódemki dzieci z facetem, niby dwa jasne
                  niebieskookie blondaski, ale są takie inne, ciekawe jak wyglądałoby
                  trzecie. Teraz małż woli poprzestać na dwójce, kiedyś nie zauważyłby
                  nawet, że siedmioro kręci się pod nogami :), wyemancypowałam go
                  nadmiernie:)
                  • remenica Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 21.05.09, 17:42
                    a ja wlasnie fajnie wspominam czas kiedy dzieci byly male.nie widze jakos tego
                    dziwnego zwiazku pomiedzy posiadaniem malych dzieci i brakiem seksu.wrecz
                    przeciwnie.natura w nas szalala.teraz tez szaleje,ale juz inaczej.dlatego
                    myslimy o kolejnym dziecku.
    • mick_dundee Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 21.08.09, 15:19
      Z punktu widzenia faceta: mężczyzna wysokoerotyczny (z akcentem na erotyczny, w
      przeciwieństwie do "ehoistycznego jebaki") to taki, który często myśląc o seksie
      i zajmując się tym miłym zajęciem potrafi dbać o wrażenia partnerki, nie jest
      schematyczny, lubi urozmaicenie, ale też pamięta o podstawach jak czystość
      ciała, schludny wygląd - ogólne zadbanie.

      Nie można zapominać, że to zawsze jest jednak teatr dwóch aktorów. Nie da się
      być na dłuższą metę wysokoerotycznym względem danej kobiety, jeśli ona na to nie
      reaguje. Każdy ogień wymaga paliwa. Musi być wzajemne "nakręcanie", żeby to trwało.

      Problem pojawia się, gdy zmiany w potrzebach partnerów idą w przeciwnych
      kierunkach. Na początku związku on pokazywał swoje minimum (co do ilości na
      przykład), a ona swoje maksimum. Gdy się już z sobą związali, to jemu rośnie
      apetyt, a ona schodzi z oczekiwaniami w dół. I kłopot gotowy, gdy punkt styku
      jest poza ich zakresem kompromisu :)
      • atela Re: Nisko/wysoko-erotyczny mężczyzna 23.08.09, 16:03
        pozdrawiam Forum
        mam taką myśl: dbanie o ciało, jego estetykę itd.
        u wysokoerotycznego łączy się z zaangażowaniem w seks
        jego CAŁEGO, a nie tylko jednego organu ;)








Pełna wersja