Zawalił mi się świat !

20.05.09, 09:55
Tydzień temu dowiedziałam się ,że dwoje najbliższych mi osób - mój mąż i moja
przyjaciółka mają romans od kilku lat.Byliśmy wspaniałą paczką
znajomych.Spotykałam się z nią prawie codziennie,wypiłyśmy litry kaw ,wina,dla
moich dzieci była ukochaną ciocią.Nie powiem ,że nie było jakiś dziwnych
sygnałów(urywane zdania kiedy wchodziłam do pokoju,spojrzenia),ale brałam to
za moje przewrażliwienie ,bo już kiedyś zostałam zdradzona.Spotykali się choć
nie było tych spotkań wiele w naszym mieszkaniu i u niej,jak byłam w pracy i
wyjeżdżałam na szkolenia.Teraz jak się wydało to ona przeprasza (odbyłyśmy
rozmowę),a mój mąż nie wyobraża sobie życia beze mnie,a to wszystko tłumaczy
zbyt dużym popędem(a ja niestety nie zawsze miałam ochotę na seks,a ona szła
do niego na każde skinięcie)Dzisiaj idę na terapię,potrzebuję jakiegoś
drogowskazu.Nie wiem,pomóżcie i przepraszam za te chaotyczne zdania,ale nie
śpię i nie jem od kilku dni!
    • pilotkaxxxx Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 09:58
      Własny mąż + najbliższa przyjaciólka - najgorsze co może być
      Szkoda mi Ciebie
      • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 10:17
        Mój mąż chciał to już dawno podobno zakończyć.Kupił mieszkanie,które właśnie
        kończy się budować (mieszkamy w małym mieście a 30km mam do dużego miasta gdzie
        pracuję)Jesienią mamy się przeprowadzać!To była jego ucieczka od niej!On mi
        tłumaczy nie nie wie dlaczego to robił.Były to podobno kilkunastominutowe
        spotkania,czysty seks ,zero uczucia.A z jej strony chyba zauroczenie,jest sama,
        w naszym wieku(po 30-ce)
        • kachna79 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 10:26
          Po pierwsze bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki za odzyskanie
          spokoju i podjęcie dobrej dla Ciebie decyzji.

          To była jego ucieczka od niej!On mi
          > tłumaczy nie nie wie dlaczego to robił.Były to podobno
          kilkunastominutowe
          > spotkania,czysty seks ,zero uczucia

          Zaraz dojdziesz do wniosku, że właściwie ona go gwałciła w trakcie
          tych kilkunastu minut... Rozumiem, że chcesz wybaczyć mężowi i
          odbudować Wasz związek, ale to może nastąpić dopiero jak wyjaśnicie
          uczciwie sprawy między Wami.
          Jeszcze raz życzę powodzenia.
        • dosia2308 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 10:28
          Moim zdaniem: Przyjaciółce już podziękujemy bo jako nieposiadająca fiuta powinna
          wykazać się większą empatią i sercem w stosunku do Ciebie. Szczególnie wiedząc,
          że macie dzieci. Szkoda Twoich nerwów. Olej ją. A jeśli chodzi o Twojego męża
          to może taka przygoda będzie dla Was gorzką lekcją ale przyniesie pozytywny
          skutek? Czasem taki zimny prysznic budzi związek. Pomyśl czy byłabyś w stanie mu
          przebaczyć. Nie zapomnieć ale przebaczyć. Facet to tylko facet. Potraktuj wasz
          związek jak pewnego typu układ zależności i obowiązków...i przywiązania i
          uczucia. Jest tego wszystkiego po trochu. Prawda? Powinnaś jasno określić
          warunki na jakich chcesz z nim zostać. Zabezpiecz się finansowo (mieszkanie na
          Ciebie np.) i ciesz się życiem. Nie rozpaczaj. Działaj.
          • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 10:42
            Dzięki za słowa otuchy.Najbardziej boli mnie nie sama zdrada,bo mam do tego
            zdrowe podejście,mam inny temperament i często unikałam zbliżeń szczególnie
            podczas stosowania antykoncepcji(brak ochoty),ale to ,że była to przyjaciółka
            ,której się zwierzałam,której ufałam.To boli najbardziej,i nie usprawiedliwiam
            męża ,ale po rozmowie z nią wiem ,że ona częściej szukała z nim kontaktu(żeby
            przynajmniej na niego popatrzeć). A tak na marginesie obie jesteśmy z tego
            samego dnia i miesiąca tylko różni nas jeden rok!Ciekawy przypadek ?
    • avide Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 10:25
      Różne są przyczyny dla których można zdradzić.
      Zdrada to zawsze zdrada, ale czasami można próbować zrozumieć choćby przyczyny.
      Ale zrobić to z mężem swojej najlepszej przyjaciółki .... o fuck....
      Musiała Ci bardzo zazdrościć.... bardzo.
      Dla mnie żona mojego przyjaciela choćby najpiękniejsza jest NIETYKALNA.
      Współczuję. Z takiej traumy pieklenie ciężko będzie Ci wyjść.
      Będzie ci cholernie trudno kiedykolwiek komukolwiek w przyszłości zaufać. W
      jednej chwili zostało złamane Twoje zaufanie nie dość, że do męża to jeszcze do
      przyjaciółki.
      Jak dla mnie ... masakra.
      • dosia2308 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 10:35
        Dlaczego masakra? To jest jedynie piękne doświadczenie, że nie należy nikomu
        ufać bezwarunkowo. Przecież lepiej się obudzić i zacząć świadomie żyć niż trwać
        w obłudnym przeświadczeniu o kimś lub o czymś! I sama bohaterka mówi że widziała
        sygnały ale NIE CHCIAŁA ZOBACZYĆ! Tacy jesteśmy. Wolimy cichutko zamiatać pod
        dywan niż stawić czoła faktom. KILKA LAT! Kobieto, ciesz się tą chwilą bo byłaś
        ślepa a teraz masz pełną ostrość obrazu. Życie jest rewelacyjne i zapewniam Cię,
        że nie kończy się na Twoim zafajdanym mężu i, pożal się boże, brazylijskim
        romansie rozporkowym z Twoją koleżanką. Pomyśl jakie to banalne i uśmiechnij
        się. Idź do fryzjera.
        • avide Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 10:54
          Dosia nie każdy ma taką silę psychiczna jak TY.
          Dla wielu takie coś będzie prawdziwym końcem świata.

          Dlaczego masakra ?
          Bo każdy człowiek KAŻDY potrzebuje czasem komuś zaufać. Tak mamy skonstruowaną
          psychikę. Po czymś takim będzie to piekielnie ciężkie. To z kolei spowoduje
          wieczną nieufność w stosunku do wszystkich. W każdym będzie widziała potencjalne
          zagrożenia. Każdy wyjazd firmowy, każda nawet chwilowa rozłąka będzie powodem do
          stresu. A stąd już tylko krok psychiatryka. Dlatego masakra.
        • kici10 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 13:35
          Życie jest rewelacyjne i zapewniam Cię
          > ,
          > że nie kończy się na Twoim zafajdanym mężu i, pożal się boże,
          brazylijskim
          > romansie rozporkowym z Twoją koleżanką. Pomyśl jakie to banalne i
          uśmiechnij
          > się. Idź do fryzjera.

          Dosia, to najpiękniejsze słowa, jakie ostatnio czytałam.
    • avide Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 10:55
      Julianne a tak w ogóle .... jak to wyszło, że się o tym dowiedziałaś ?
      Napisz jeśli nie jest to zbyt trudne.
      • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 11:08
        Pewne przeczucia miałam wcześniej,ale dopiero mój wyjazd na delegację zakończył
        wszystko.Wystarczyło parę telefonów wieczorem do domu,a i dzieci mam na tyle
        duże ,że powiedzą ile ciocia siedziała ,nawet jak tatuś brał prysznic to jeszcze
        była(fakt mój mąż wrócił akurat z firmowej imprezy i był po alkoholu) .A potem w
        nocy telefon od mojego męża,żeby usłyszeć mój głos(czyżby wyrzuty sumienia ? )
    • urquhart Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 10:58
      Mi to pachnie zwykłą podpuchą.
      Ale niech będzie.
      Zastanówmy się jak by wyglądał podobny wpis na forum motoryzacyjnym:

      Rzecz się stała niesłychana.
      Mój bardzo porządny samochód bardzo dobrej firmy zawiódł mnie w najważniejszym momencie.
      Paliły się na nim ciągle jakieś lampki ostrzegawcze, różne czerwone i żółte, ciągle sygnalizowało że potrzebuje więcej oleju, płynu hamulcowego, wizyty w serwisie ale nie miałam czasu i ochoty mu dolewać, tylko dolewałam benzyny. Bo kto by się przejmował tym co Pisza w instrukcji obsługi. Chyba tylko maniacy którzy nic innego nie robią tylko interesują się autem jak mój kolega, cały czas coś dolewa i dokręca.
      No i wziął i się zepsuł. Mechanicy mówią ze da się naprawić, czy jak go naprawię to jeszcze mogę mu zaufać że się nie zepsuje? Chyba już nigdy spokojnie nie pojadę spokojnie samochodem...
      • claudel6 Re: Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 13:31
        uruqhart: bardzo dobre :))) usmialam sie setnie.

        Moze to okrutne, ale mam ochote napisac: ponosisz w duzej mierze
        odpowiedzialnosc za te sytuacje. O partnera nalezy dbac, nie tylko psychicznie,
        fizycznie tez. Jak sie nie dba, to sie psuje. I tyle.
        Nie mozna brac niczego for granted. A szczegolnie ludzi.
        Co do przyjaciolki – no coz, zakochala suie pewnie. To chyba dobry gust ma, nie?
        Nie tlumacze jej oczywiscie. Ale kiedys to przezylam (jako ta zdradzana) i
        daleko mi od wystawiania kategorycznych wyrokow.

        • kmoczar Re: Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 13:48
          @urquhart: julianne73 napisała, że nie zawsze miała ochotę na seks, ja nie
          zawsze jadąc samochodem dolewam oleju - widać analogię? na tym forum powiedzieć
          "nie zawsze mam ochotę na seks" to medialne samobójstwo. może było tego seksu za
          mało subiekltywnie a może intersubiektywnie - my tego nie wiemy.

          @julianne: jeśli w którymkolwiek momencie dałaś czytelny sygnał swojemu mężowi,
          że nie będziesz miec mu za złe seksu z kimś innym to w porządku, w przeciwnym
          razie oszukał Cię, potraktował nie jak partnerkę czy przyjaciółkę ale co
          najwyżej koleżankę. nie trać tego istotnego aspektu z oczu - on mógł Ci
          powiedzieć, że się dalej na to nie zgadza i zakomunikować podjęte kroki lub
          zażądać ich od Ciebie, ale oszukując Cię... po prostu Cię oszukiwał.
          • urquhart Re: Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 13:53
            > @urquhart: julianne73 napisała, że nie zawsze miała ochotę na seks, ja nie
            > zawsze jadąc samochodem dolewam oleju - widać analogię?
          • urquhart Re: Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 14:02
            kmoczar napisał:
            > @urquhart: julianne73 napisała, że nie zawsze miała ochotę na seks, ja nie
            > zawsze jadąc samochodem dolewam oleju - widać analogię? na tym forum powiedzieć
            > "nie zawsze mam ochotę na seks" to medialne samobójstwo. może było

            Podobnie jak na forum motoryzacyjnym napisać że nie zawsze mam ochotę zmieniać
            olej i narzekać potem na zatarcie silnika byłoby to medialne samobójstwo bo
            każdy rozumie tą zależność. Kiedy należy zmieniać olej jest napisane w
            instrukcji obsługi, nie zmieniasz - ryzykujesz.
            Oczywiście mam świadomość że zarówno w kiepskich autach wszystko robić zgodnie z
            instrukcją a i tak się psują, a porządne można nieźle docisnąć do kresu
            wytrzymałości i zajeździć zanim wysiądą.
            • kmoczar Re: Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 15:04
              nie zrozumieliśmy się, może dlatego, że porównanie męża do samochodu jest nie
              wiele warte bo:
              po pierwsze mąż się nie zepsuł.
              po drugie kobieta i jej dupa nie są olejem który ma działać na żądanie i ma być
              zawsze uzupełniony i dostępny
              mąż nie ma instrukcji obsługi o której wspominasz, jeśli było mu seksu za mało -
              powinien sam działać:
              - porozmawiać POWAŻNIE na ten temat, podsunąć propozycje, dać szansę na zmianę
              (czas)
              - jeśli to nie pomoże, ZAŻĄDAĆ działania, jeśli to konieczne niech użyje jako
              środka przymusu - uświadomienia o możliwych konsekwencjach
              - jeśli to nie pomoże, wprowadzić w życie zapowiedziane konsekwencje

              nie zauważyłem aby autorka wątku napisała o tym jakoby mąż ją ostrzegał o
              możliwej zdradzie i to jest clue całej sprawy. może pozwalając sobie na zdradę
              myślał o powodach o których tu rozprawiamy, a może o tym, że nowsza kobieta w
              łóżku jest nieporównywalnie bardziej atrakcyjną opcją niż ta starsza, może
              wreszcie i jedno i drugie po trochu - w każdej z tych opcji mąż autorki ją
              oszukał. zdradził bo chciał, a nie bo ona cośtam-cośtam.

              to, że partner nie spełnia oczekiwań nie legitymuje jego zdradzania, a co
              najwyżej jego zmianę. jeśli zaś ktoś decyduje się na zdradę, jego sprawa - niech
              tylko później dźwiga ciężar tej decyzji gdy sprawa się wyda a nie zrzuca go na
              oszukanego partnera.
              • urquhart Re: Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 15:19
                kmoczar napisał:
                > to, że partner nie spełnia oczekiwań nie legitymuje jego zdradzania, a co
                > najwyżej jego zmianę. jeśli zaś ktoś decyduje się na zdradę, jego sprawa - niec

                Dlatego napisałem że się zepsuł. Ludzie nie są idealni i poddawani próbom często upadają. Twórcy zarówno auta jak i Stwórca przygotowali rożne "lampki ostrzegawcze".
                Instrukcje jak dbać o bieżącą eksploatację, zapobiegać awariom i odczytywać lampki ostrzegawcze w związku istnieją. Trzeba tylko chcieć po nie sięgnąć. Ale na to trzeba mieć chęć i znaleźć czas. Ale niektórzy wolą od razu założyć że mają po prostu kiepskie auta i być zwolnieni z odpowiedzialności.
              • songo3000 Wolne żarty 20.05.09, 15:26
                > - porozmawiać POWAŻNIE na ten temat, podsunąć propozycje, dać szansę na zmianę
                > (czas)
                > - jeśli to nie pomoże, ZAŻĄDAĆ działania, jeśli to konieczne niech użyje jako
                > środka przymusu - uświadomienia o możliwych konsekwencjach
                > - jeśli to nie pomoże, wprowadzić w życie zapowiedziane konsekwencje
                I tym samym na starcie ustawić się na pozycji, w której to on jest 'tym złym' bo to on 'wywiera presję' na >bezwolną< kobiecinę. To nie ma szans zadziałać co zresztą wyraźnie widać choćby na tym forum. Jeżeli w związku pojawia się problem to partnerzy razem wychodzą mu na przeciw i tylko to ma jakąś szanse na sukces. Ale do tego trzeba być partnerem a nie głupiutką 'ofiarą'. Proponowanie:
                - poświęcalstwa,
                - 'nic nierobienia' / 'jakoś to będzie'
                - zwalania odpowiedzialności za działanie na jedną stronę
                to zwykłe gadanie głupot.
                • kmoczar Re: Wolne żarty 20.05.09, 15:47
                  nigdzie nie pisałem, o tym, że plan naprawy przekazuje się jednej stronie do
                  wykonania. żadnego poświęcalstwa, nic nie robienia, zwalania odpowiedzialności.
                  natomiast w tym wątku proponuje się właśnie zwalenie odpowiedzialności: za
                  zdradę - na żonę. dla mnie to jest słabe - implikacja w stylu - okradłem
                  przyjaciela bo mi nie oddawał pieniędzy.

                  to jednak mąż odczuwał problem i jego zadaniem jest zdefiniowanie go i
                  zakomunikowanie najlepiej nie tylko celu ale metaplanu.
                  w tym związku zapewne oboje odpowiadają za jego zepsucie, natomiast mąż
                  odpowiada za zdradę - tylko tyle.

                  a co wspólnego wyjścia naprzeciw naprawie związku - jeśli żona stała w miejscu -
                  to mąż wyszedł ale wstecz, z tą zdradą.
                  • songo3000 Re: Wolne żarty 20.05.09, 16:01
                    kmoczar napisał:

                    > nigdzie nie pisałem, o tym, że plan naprawy przekazuje się jednej stronie do
                    > wykonania. żadnego poświęcalstwa, nic nie robienia, zwalania odpowiedzialności.
                    Facet zakomunikuje, facet wyznaczy co trzeba zrobić, facet skontroluje, facet postraszy, facet.... nieeee, to w ogóle nie jest przewalenie aktywności na jedną stronę.

                    > natomiast w tym wątku proponuje się właśnie zwalenie odpowiedzialności: za
                    > zdradę - na żonę. dla mnie to jest słabe - implikacja w stylu - okradłem
                    > przyjaciela bo mi nie oddawał pieniędzy.
                    Akurat to nie do mnie. To zauważ jeszcze, że takie posty pojawiły się jako odpowiedź na lament szanownej autorki: "jestem tak biedna bo ten niedobry mąż i ta zdzira się seksili. Przecierz NIC im nie zrobiłam. Oczekuję głaskania po główce i potwierdzania o ich winie a mojej czystości".

                    > to jednak mąż odczuwał problem i jego zadaniem jest zdefiniowanie go i
                    > zakomunikowanie najlepiej nie tylko celu ale metaplanu.
                    Z tego co tu wyczytałem to zakomunikowanie problemu było - te bagatelizowane stwierdzenie autorki, że 'może i nie za bardzo miałam ochotę na seks ALE przecież miałam do tego prawo do TABLETKI...'

                    Plan 'naprawy' to nie do męża należy (niby z jakiej racji) tylko do obydwojga.

                    > a co wspólnego wyjścia naprzeciw naprawie związku - jeśli żona stała w miejscu
                    > -
                    > to mąż wyszedł ale wstecz, z tą zdradą.
                    Czyli tak jak wcześniej napisałem z obydwu stron wielkie NIC.
                    • kmoczar Re: Wolne żarty 20.05.09, 17:03
                      > Facet zakomunikuje, facet wyznaczy co trzeba zrobić, facet skontroluje, facet p
                      > ostraszy,

                      ale co było nie tak w związku? facetowi brakowało seksu, nie jest napisane o
                      innych brakach.
                      to co żona ma mu to komunikować czy jednak on jej? ona ma zmierzyć czy już jest
                      zadowolony czy on?
      • cyklista6 Re: Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 13:52
        Zaraz, zaraz - urquhart jeszcze za chwilę uruchomi poczucie winy w Autorce
        Wątku, że to ona jest odpowiedzialna.

        Być może jakaś cząstka odpowiedzialności na niej spoczywa - sama przyznaje, że
        seks z mężem nie był taki jak on chciał i sama uważa się za osobę o
        niewygórowanych potrzebach (do tego, jak rozumiem, pigułki jej zmniejszyły
        libido). No ale od tego do poczucia winy jeszcze daleko.

        Jakoś mi tu zapachniało syndromem sztokholmskim?
        • urquhart Re: Jak by problem nie dotyczył seksu... 20.05.09, 15:09
          cyklista6 napisał:

          > Zaraz, zaraz - urquhart jeszcze za chwilę uruchomi poczucie winy w Autorce
          > Wątku, że to ona jest odpowiedzialna.

          Załapałeś.
          Współodpowiedzialna. Uznanie i zrozumienie tego wymaga każda profesjonalna porada dotycząca odbudowy związku po zdradzie. Zakładając ze obie strony tego chcą. Skupianie się wałkowaniu emocjonalnym samego faktu zdrady jest wyniszczające dla związku.
          Weźmy pierwszą radę terapeuty rodzinnego z brzegu:
          Krajobraz po zdradzie
          babyonline.pl/rodzice_konflikty_i_problemy_artykul,2310.html
    • songo3000 Oczywiście, że jest po części winna 20.05.09, 15:03
      I to nie 'cząstka' ale konkretna 'część' winy jawnie spoczywa na szanownej autorce. Nie za zdradę męża - to był tylko jego wybór ale za sytuację związku. Nieznajomość zasad funkcjonowania związku nie zwalnia od odpowiedzialności za swoje działania lub zaniechania.

      I jej i mężowi można zadać pytanie CO konkretnego zrobili aby rozwiązać problem położenia sfery seksualnej. Jak na razie widać, że obydwoje po równo zrobili wielkie NIC więc nie ma co po nich płakać.

      Swoją drogą zarówno mężczyźni jak i kobiety szukają w kochance(ku) seksu ALE przede wszystkim adoracji, promyka pożądania, zainteresowania, czułości, itp. Najwyraźniej mąż autorki w tych ważnych tematach w domu 'całował klamkę'.

      Droga autorko, jak już zdejmiesz swoją osobę z piedestału 'tej wielkiej pokrzywdzonej' zastanów się co zostało spieprzone, że wyszło jak wyszło. Nawet jeśli obecny związek się rozpadnie będziesz mądrzejsza na przyszłość czego Ci serdecznie życzę.

      Pozdrawiam,
      • bi_chetny Re: Oczywiście, że jest po części winna 20.05.09, 16:02
        Cóż, historia stara jak świat. To prawda, uderza podwójnie. Oboje nie powinni do
        tego dopuścić. Ale człowiek jest tylko człowiekiem. Widać też, że Julienne zdaje
        sobie sprawę ze swojej części odpowiedzialności za związek. Ciekaw jestem, czy
        rozmawiałaś z przyjaciółką o swoich problemach seksualnych w związku ?

        Ja, jako osobnik wysoko-erotyczny, umiałbym wybaczyć romans. Tak myślę :)




        jak zmienić nicka ? :)
    • sagittka Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 16:11
      Zgoda, że obie strony ponoszą winę za dobrostan związku i za brak
      reakcji na jego psucie się.

      Jednak decyzję podjął on. I nie była to zdrada pod wpływem chwili,
      ale kilkuletni romans, perfidnie rozgrywany pod nosem autorki (bo
      gdy ona wychodziła do kuchni po kawę, oni w salonie umawiali się na
      kolejny numerek).

      Aby utrzymać dyskrecję w tak długim czasie i w takiej sytuacji
      koleżeńskiej, facet musiał się czuć bardzo pewnie, a do tego
      usprawiedliwiony (bo za mało seksu w małżeństwie).

      Robiąc tylko z grubsza rys charakterologiczny meża, można
      przypuszczać, że nawet gdyby miał seksu w domu pod dostatkiem, to
      mając okazję bzykania atrakcyjnej przyjaciółki, skorzystałby
      znajdując sobie inną wymówkę (np. potrzeba odmiany, czy ewolucyjna
      poligamia męska, itp.).
      • songo3000 Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 16:22
        sagittka napisała:

        > Robiąc tylko z grubsza rys charakterologiczny meża, można
        Zwykłe dorabianie ideologi i podwórkowych schematów do sytuacji. Równie dobrze można napisać, że każda babeczka z tego forum, której mąż nie chce bzykać jest na pewno brzydka i śmierdząca bo tak z grubsza wynika z rysu charakterologicznego 'niedopchniętych'. Co jest zwykłym bzdetem na szczęście.
        • sagittka Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 16:31
          W MOJEJ opinii ktoś, kto przez kilka lat oszukuje osobę, którą kocha
          (jak twierdzi) i to w żywe oczy (bo umawia się z kochanką prawie w
          jej obecności) jest świetny w tym co robi, potrafi zdradzać.
          Mogę zaryzykować opinię, że ma do tego smykałkę i pociąg, więc
          niekoniecznie tylko rzadki seks w domu jest powodem do zdrady, więc
          i bezsporna wina autorki nie mysi być jedyną przyczyną.
          • claudel6 Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 16:34
            sagittka: absolutnie sie z Toba nie zgadzam!
            Co Ty wiesz o tym facecie i jego emocjach/myslach? Nic. Rownie dobrze mogl to
            byc zaniedbany emocjonalnie, regularnie odrzucany facet, ktory znalazl
            zrozumienie u drugiej i ktory mimo tego, ze wladowal sie w romans mogl caly czas
            odczuwac ogromne poczucie winy.
            Mialas kiedy do czynienia ze zdradzajacym facetem nie jako jego ofiara? Bo ja
            mialam z dostatecznie duza liczba, by wiedziec ze zaledwie 20% to sa niepoprawni
            erotomani/sexoholicy, ktorzy zawsze beda zdradzac, bez wzgedu na sytuacje w
            zwiazku. Reszta jest totalnie zagubiona i czesto przerazona tym, co robi.
            Faceci z wychowania maja duzo gorszy kontakt ze swoimi emocjami niz kobiety i
            czesto nie potrafia zakomunikowac nawet sobie, co tak naprawde czuja i co ich
            boli, a co dopiero partnerce. Wybieraja roznorakie wyjscia zastepcze – np.
            ucieczka w jakis swoj wlasny swiat, zajmujace hobby, prace, ale czesto w
            drugiego czlowieka – i rowniez fizycznie.
            W tych 80% przypadkow zdradzie mozna zapobiec – gdyby partnerzy mieli ze soba
            prawdziwy kontakt.
            Czesto zreszta taki wstrzas jest dopiero wstepem, by zaczeli go miec. Ale czasem
            jest juz za pozno i wszystko stracone. I nie tylko dla tego zdradzanego, dla
            zdradzajacego tez.
            • urquhart Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 16:50
              claudel6 napisała:
              > erotomani/sexoholicy, ktorzy zawsze beda zdradzac, bez wzgedu na sytuacje w
              > zwiazku. Reszta jest totalnie zagubiona i czesto przerazona tym, co robi.
              > Faceci z wychowania maja duzo gorszy kontakt ze swoimi emocjami niz kobiety i
              > czesto nie potrafia zakomunikowac nawet sobie, co tak naprawde czuja i co ich
              > boli, a co dopiero partnerce. Wybieraja roznorakie wyjscia zastepcze – np
              > .
              > ucieczka w jakis swoj wlasny swiat, zajmujace hobby, prace, ale czesto w
              > drugiego czlowieka – i rowniez fizycznie.

              Prawda, ale zapomniałaś o najpopularniejszym wyjściu zastępczym przy nie radzeniu sobie z emocjami: alkohol.

              • claudel6 Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 17:04
                uruqhart: metod ucieczki jest oczywiscie duzo wiecej niz podalam, to byly tylko
                przyklady. Tak, oczywiscie alkohol tez.
            • kachna79 Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 21.05.09, 08:19
              Rownie dobrze mogl to
              > byc zaniedbany emocjonalnie, regularnie odrzucany facet, ktory
              znalazl
              > zrozumienie u drugiej i ktory mimo tego, ze wladowal sie w romans
              mogl caly cza
              > s
              > odczuwac ogromne poczucie winy.

              Jednym słowem tak naprawdę to on jest ofiarą, a w sensie ogólnym
              sierotą życiowym:)
              Zgadzam się z Wami, że trudno mówić o jego motywach, bo za mało
              danych, ale jednak przerzucanie winy za zdradę na żonę to kuriozum
              (na tym forum jest to jednak prawda objawiona, powszechnie
              akceptowana i nie należy z nią dyskutować, tylko w duchu tolerancji
              uznać, że niektórzy tak mają).
              Dla mnie facet jest żałosny nie dlatego, że zdradził, ale przez
              żenujące zrzucanie winy za wszystko na kochankę. Teksty w stylu, że
              kocha żonę i nie wie dlaczego zdradza albo, że ona taka chętna była,
              a on nie mógł odmówić pokazują, że mamy do czynienia z maluczkim
              tchórzem i konformistą (proście: przy.upasem)...
              Ale walczcie Panowie, bo być może, że zdobyte tu argumenty jak
              amunicja posłużą i w Waszej wojnie...
              • urquhart to on jest ofiarą ?? 21.05.09, 14:20
                kachna79 napisała:
                > Jednym słowem tak naprawdę to on jest ofiarą, a w sensie ogólnym
                > sierotą życiowym:)
                > Zgadzam się z Wami, że trudno mówić o jego motywach, bo za mało
                > danych, ale jednak przerzucanie winy za zdradę na żonę to kuriozum
                > (na tym forum jest to jednak prawda objawiona, powszechnie
                > akceptowana i nie należy z nią dyskutować, tylko w duchu tolerancji
                > uznać, że niektórzy tak mają).

                Chyba sama nie wierzysz w to co piszesz. Zdrady winny jest zdradzający, ale zdrada jest tu bolesną konsekwencją rozpadu i problemów w związku gdzie współwinne są obie strony. NIkt tego nie kwestionuje. Zdradzający musi uznać winę, wyrządzoną krzywdę, wyrazić żal i chęć poprawy co akurat zrobił!

                Podobnie jak w przykładzie nadmierne niekontrolowane zużycie elementów jest najczęściej nieuchronnym powodem awarii auta której można ZAPOBIEC jeżeli ma się czas i ochotę. Porządniejsze auta dłużej wytrzymaj a takie traktowanie a mniej porządne krócej. Ale i one ulegną awarii jak człowiek pokusie bo świat nie jest doskonały.

                Czy nie tak pisze o tym Paweł 1 Kor 7,3-5?

                • kachna79 Re: to on jest ofiarą ?? 21.05.09, 14:43
                  Zwróć uwagę na buźkę na końcu pierwszego zdania - mała rzecz, a robi
                  różnicę.
                  Ogólnie wyjaśniam, że wpis do którego się odniosłeś, jest co
                  najmniej ironiczny i przekorny...

                  > ale jednak przerzucanie winy za zdradę na żonę to kuriozum

                  tu natomiast określenie "kuriozum" wiele wyjaśnia...
                  • urquhart Re: to on jest ofiarą ?? 21.05.09, 15:11
                    kachna79 napisała:
                    > Ogólnie wyjaśniam, że wpis do którego się odniosłeś, jest co
                    > najmniej ironiczny i przekorny

                    Dobrze wpisuje się w wiele innych które pisane są z pełna powagą, a ogólnie prezentują zagadnienie określane jako dowartościowywanie się przez "pielęgnowanie poczucia krzywdy"
          • urquhart Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 16:43
            sagittka napisała:

            > W MOJEJ opinii ktoś, kto przez kilka lat oszukuje osobę, którą kocha
            > (jak twierdzi) i to w żywe oczy (bo umawia się z kochanką prawie w
            > jej obecności) jest świetny w tym co robi, potrafi zdradzać.
            > Mogę zaryzykować opinię, że ma do tego smykałkę i pociąg,

            Zaraz, zaraz. Idąc tą drogą można zaryzykować twierdzenie że wszystkim ta sytuacja była na rękę i ona się o to prosiła. Zresztą taką teorię o zdeterminowaniu bycia zdradzoną wysnuwają zwolennicy teorii o ustawieniach rodzinnych. Autorka była zadowolona latami i niezainteresowana w zmianie status quo. W innych ważnych dla niej sferach partner się sprawdzał i angażował bo nie narzeka na to. Po za seksem który ją nie interesował zdrada ją niczego nie pozbawiała.
            • songo3000 Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 16:47
              W TWOJEJ opinii, do której masz święte prawo, ziemia może być płaska. Dopuki nie przedstawisz na to choć cienia dowodu będę konsekwentnie nazywał te opinie pierdołami. Do czego z kolei ja mam święte prawo.
              • sagittka Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 20:17
                > W TWOJEJ opinii, do której masz święte prawo, ziemia może być
                płaska. Dopuki ni
                > e przedstawisz na to choć cienia dowodu będę konsekwentnie
                nazywał te opinie pi
                > erdołami. Do czego z kolei ja mam święte prawo.

                Moja opinia nie była tak radykalna jak przykład o kształcie ziemi.
                To co napisałam o mężu autorki jest całkiem prawdopodobne, a zauważ,
                że podkreśliłam dwukrotnie, że obie strony mają swój udział w
                kreowaniu sytuacji.

                Chciałam jedynie pokazać, że nie można w ciemno usprawiedliwiać
                faceta, że taki pokrzywdzony, zaniedbany i zagubiony, bo całkiem
                prawdopodobne, że nawet gdyby był dokochany w domu, to i tak nie
                oparłby się pukusie w postaci napalonej na niego przyjaciółki.
                Niektórzy faceci tak mają i nie wiemy jak jest w wypadku męża
                autorki, ale nie jest to wcale wykluczone - to jest ten cień
                dowodu :)

                Poza tym, wyrażenie opinii na tym forum na podstawie kilku zdań
                autora postu, zawsze jest bardzo subiektywne i niegrzeczne jest
                nazywanie tego pierdołami, gdy samemu nie ma się pewności co do
                stanu faktycznego. Może niech każdy ma prawo do własnych komentarzy,
                z poszanowaniem adwersarzy (co na tym forum zazwyczaj ma miejsce).

                • urquhart Re: Dodaj jeszcze portret pamięciowy :D 20.05.09, 20:29
                  sagittka napisała:
                  > Chciałam jedynie pokazać, że nie można w ciemno usprawiedliwiać
                  > faceta, że taki pokrzywdzony, zaniedbany i zagubiony, bo całkiem
                  > prawdopodobne, że nawet gdyby był dokochany w domu, to i tak nie
                  > oparłby się pukusie w postaci napalonej na niego przyjaciółki.
                  > Niektórzy faceci tak mają i nie wiemy jak jest w wypadku męża
                  > autorki, ale nie jest to wcale wykluczone - to jest ten cień
                  > dowodu :)

                  Naturalnie "Niektórzy" faceci tak mają, a niektóre kobiety są puszczalskie i
                  dają jak suki komu popadnie. Uważam jednak że twoje domniemywanie w kontekście
                  "i tak by to zrobił" jest niczym nieusprawiedliwione i jakoś zupełnie nie pasuje
                  do twoich wyważonych wypowiedzi.

    • claudel6 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 16:22
      ej kmoczar, w jakim Ty swiecie zyjesz? bo w takim normalnym to nie da sie
      wszystkiego ustalic, zadekretowac i dzialac odtad-dotad. W takim normalnym w 90
      przypadkach na 100 nie planuje sie zdrady i nie szantazuje sie nia partnera.
      Tylko wyglodzony partner po prostu traci glowe i daje sie poniesc zadzy, gdy
      jakas kobieta mocno zainteresowana mu to okaze. Autorka napisala, ze w ciagu
      kilku lat (!) tych skokow bylo niewiele. Czyli mozna zakladac, ze facet probowal
      tego nie kontynuowac, ale nie dawal rady. Taki kontynuowany i ‘zaplanowany’
      romans to nie generuje kilka razy w ciagu kilku lat, tylko regularne pukanie tej
      drugiej na boku – przynajmniej raz w tygodniu, wlacznie z wyjazdami, wspolnymi
      uikendami (tzw. delegacjami) itp.
      • songo3000 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 16:25
        Ile tego 'pukania' tak naprawdę było to ani autorka ani my nie wiemy.
        • avide Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 17:30
          Szczerze mówiąc.... ni wierzę że to były sporadyczne "pukanka".
          Rżnęli się jak drwa w tartaku. A gdy wyszło na jaw.... zrobiła się z tego chwila
          słabości ...

          Claudel ma wiele racji co do motywacji facetów zdradzających. Co nie zmienia
          jednak faktu że jak dla mnie pukanie przyjaciółki prawie na oczach żony to
          najcięższa z możliwych (dla mnie, dla wielu pewnie bez znaczenia) forma zdrady.
          Taka po której nie ma powrotów. Dlatego nie ukrywam żal mi autorki.
          • avide Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 17:39
            To było zaplanowane i wyrachowane w najdrobniejszych szczegółach. Nie może być
            mowy o przypadku, czy chwili słabości.
            Dlaczego do tego doszło i jaki w tym udział miała sama autorka..... to już temat
            na zupełnie inną dyskusję.


            A tak BTW... co za łoś że się przyznał. Jeśli miałby odrobinę szacunku dla żony,
            czując że się może domyślać, uciąłby romans trzymając buzię na kłódkę. Domysły
            zawsze pozostaną domysłami a nie faktami.

            Musiał zdrowo huczeć w tym małżeństwie od bardzo dawna......
            Facet czuł się pewny. czemu ? To pytanie do autorki.
          • claudel6 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 17:44
            kurde, nie wiemy, czy rzneli sie jak drwa w tartaku. Moze tak, moze nie.
            Ludzie, przestancie projektowac!
            Z punktu widzenia faceta – nie ma roznicy przyjaciolka czy nie. W koncu to inna
            kobieta, nie jest to jakis gorszy rodzaj zdrady, zdrada to zdrada. Przeciez on
            sie nie zastanawia nad tym, ze to jeszcze bardziej zaboli jego kobiete, bo on
            zaklada, ze to nie wyjdzie na jaw.
            Z punktu widzenia relacji tych dwoch kobiet – oczywiscie wina przyjaciolki jest
            bezsporna. Ewidentnie jako przyjaciolka sie nie sprawdzila.
            • woman-in-love Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 17:51
              Matki wydrukujcie ten wątek jako szkoleniowy dla swoich córek. Facet - to facet,
              poleci za babą jak pies. Łatwiej znieść, jeśli zrobi to z obcą. Przyjażń między
              kobietami jest fikcją, gdy chodzi o rywalizację o chłopa.
              • toy.a Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 18:20
                Tez byam zdradzana. Romans trwał około 1,5 miesiąca kiedy zapaliło
                mi światło ostrzegawcze i sprawa wydała się. Powód - za mało seksu,
                emocjonalne oddalenie sie od siebie. jetesmy po terapii
                małżeńskiej, która nam obydwojgu pomogła.To może zabrzmi jak farsa
                ale zdrada uświadomoła mi że w zwiazku też trzeba dawać i byc
                otwartym na potrzeby partnera, teraz jesteśmy sobie bliżsi niz
                wczesniej Fakt zapomniec sie nie da, ale wybaczyc mozna. Nie żałuje
                że jesteśmy razem,jesem juz na etapie, że mąż jedzie na szkolenie i
                nie robie awantury. moja rada zstanów sie czy możesz wybaczyc, czy
                chczesz byc razem z mężem. Idźcie na terapie. Uważam, że po zdradzie
                mozna żyć razem, ale to musi byc decyzja obydwojga. Życze podjęcia
                decyzji,która będzie dla Ciebie dobra.
                • urquhart Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 19:20
                  toy.a napisała:
                  > małżeńskiej, która nam obydwojgu pomogła.To może zabrzmi jak farsa
                  > ale zdrada uświadomoła mi że w zwiazku też trzeba dawać i byc
                  > otwartym na potrzeby partnera, teraz jesteśmy sobie bliżsi niz
                  > wczesniej

                  Dzięki.
                  Na pewno nie każda zdrada jest warta wybaczenia a związek uleczania ale jeśli jeszcze jest miłość to przypominają mi się słowa Wojciszke:

                  Cheri: Kocham, a nie potrafię wybaczyć. Czy to jest sprzeczne z psychologią (istotą) miłości, czy dowód, że po prostu nie kocham?
                  Prof. Bogdan Wojciszke: To jest dowód na to, że siebie kochasz bardziej.
                  • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 22:05
                    Dzięki wszystkim za słowa otuchy i ...krytyki.Jestem po pierwszej terapii u
                    psychologa i pojawiło się jakieś światełko nadziei...Teraz czas na męża! On też
                    chce podjąć walkę o NAS ! Trzymajcie Kciuki,i cho szanse nie są duże to może się
                    nam uda !
                    • toy.a Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 22:51
                      Trzymam za Was kciuki, to od Was zalezy jakie będzie Wasze dalsze
                      życie.Terapia pomaga, wiem to z autopsji.
                • polld74 Napisz coś więcej o tej terapii jeśli możesz 25.07.09, 02:54
                  Wychodzi na to, że najlepiej iść na terapię zanim dojdzie do zdrady. Na szczęście moja żona zdaje sobie z tego sprawę i ustaliliśmy, że jeśli na urlopie się coś nie ruszy to idziemy.

                  Jeśli możesz to napisz w paru słowach o technicznym przebiegu terapii, ile trwa, czy warto np. przed pójściem zrobić jakieś badania np. poziom hormonów itp...
                  • julianne73 Re: Napisz coś więcej o tej terapii jeśli możesz 25.07.09, 23:54
                    Najpierw znajdź ,dobrego sprawdzonego psychoterapeutę.Potem terapia
                    indywidualna,żona sama ,Ty sam.O wspólnej terapii powinien zadecydować
                    psychoterapeuta,jak zauważy ,że jesteście gotowi i tego naprawdę chcecie.Kolejny
                    etap to wspólna wizyta...Każdy seans trwa ok.1-1,5 godz.I jeżeli chcecie sobie
                    pomóc ,to musicie mówić szczerze o swoich
                    oczekiwaniach,błędach,itp.Psychoterapeuta nie da Wam recepty na uleczenie
                    sytuacji,ale poprzez rozmowę z Nim możecie odpowiedzieć sobie na wiele
                    pytań,które Was nurtują i zrozumieć postępowanie drugiej strony.Nam terapia
                    bardzo pomogła,wiemy gdzie popełniliśmy błędy i choć czasu nie da się cofnąć, to
                    oboje walczymy o nasz związek,mąż nawet bardziej...
          • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 20.05.09, 23:26
            Co nie zmienia
            > jednak faktu że jak dla mnie pukanie przyjaciółki prawie na oczach żony to
            > najcięższa z możliwych (dla mnie, dla wielu pewnie bez znaczenia) forma zdrady.

            No co Ty Avi. Przyjaciółka jest bliższa, dlatego powinniśmy bardziej chcieć jej
            szczęścia niż jakiejś obcej baby, prawda?
            :-)
            Okazuje się więc, że obydwie nie były wcale takimi dobrymi przyjaciółkami...
            Jedna oszukiwała a druga wolałaby oddać te kilka chwil przyjemności komukolwiek,
            tylko nie najlepszej przyjaciółce.
            Czy tak wygląda prawdziwa przyjaźń? Ja tam mojej przyjaciółce wypożyczyłabym
            chętnie chłopa, gdyby ta była w takiej wielkiej potrzebie;-) Żal by mi było, że
            się dziewczyna męczy niespełniona... A i chłop by miał uciechę:-)
            • 40cztery Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 08:11
              zakletawmarmur napisała:
              > Czy tak wygląda prawdziwa przyjaźń? Ja tam mojej przyjaciółce wypożyczyłabym
              > chętnie chłopa, gdyby ta była w takiej wielkiej potrzebie;-) Żal by mi było, że
              > się dziewczyna męczy niespełniona... A i chłop by miał uciechę:-)

              uważam, że sytuacja była na najlepszej drodze do porządnego stabilnego trójkąta
              (właśnie nie w celach tylko sex, ale stabilny związek). Powinnyście z
              przyjaciółką spróbować, może da się taki trójkąt jeszcze zbudować

              [url=http://40cztery.blox.pl]40cztery[/url]
            • avide Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 09:21
              A zaliż powiadam Ci iż niezbadane są ścieżki którymi przechadzają się Twoje
              myśli i poglądy ;-)))

              To żeś mnie teraz zastrzeliła tą wypowiedzią.
              Zaczynam się zastanawiać czy ten Twój facet ma z Tobą anielsko dobrze czy wręcz
              przeciwnie.
              Bo z jednej strony cud i miód kobieta jesteś tak dla przyjaciółki jak i dla męża
              (a niech się spełnią oboje, wszak frajdę mieć będą :-)))) To by się nawet
              wpasowywało w ramy dyskusji na temat orgazmu psychicznego :D. Wszak w jakiś tam
              sposób zrobiłabyś swemu chłopu dobrze jak żadna inna ;-)). Jakbyś jeszcze
              czerpała z tego wspomnianą w wątku obok satysfakcję, no to .... nieźle, nieźle
              nie najgorzej by było ;-))))

              Z drugiej jednak strony mocno bym się zastanowił na miejscu chłopa czy wykazując
              taki poziom "empatii" tak wobec niego samego jak i koleżanki nie kryje się za
              tym coś głębszego. Co takego ? Np może próba zrzucenia jakiegoś grzechu z siebie
              o którym nie bardzo można powiedzieć ? ;-)))
              Albo.... może pierwsze subtelne oznaki zaczynającej wiać nudy w związkowej
              alkowie ? ;-))
              Tak czy siak, na miejscu chłopa, dałoby mi to do myślenia ... mocno ;-).
              • urquhart Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 09:45
                Dokładnie taką przecież myśl wcieliła w Michalina Wisłodzka. Jak piszą do późnej
                starości mieszkała w trójkącie z mężem i swoją najlepszą przyjaciółką. Ona z
                czasem spełniała się macierzyńsko i rodzinnie a ta druga bezpłodna - erotycznie.
                I wspominała że sama była szczęśliwa że miała do końca życia radosnego
                spełnionego męża, a wiedziała że sama już tego mu nie może dać bo nie ma takich
                potrzeb :)
                • kachna79 Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 09:47
                  O Boże, a ja Wisłocką za autorytet miałam i to nie tylko w
                  dziedzinie seksu, ale i związku jako całości...
                  • urquhart Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 10:06
                    kachna79 napisała:

                    > O Boże, a ja Wisłocką za autorytet miałam i to nie tylko w
                    > dziedzinie seksu, ale i związku jako całości...

                    Kachna, żebyś jeszcze wiedziała ilu będących z namaszczenia autorytetami papieży było dziwkarzami, utrzymywało nałożnice i urządzało regularne oficjalne orgie prześcigając się w ich przepychu. Może lepiej żeby czuć się bezpiecznie nie wiedzieć za dużo szczegółów o autorytetach...
                    • kachna79 Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 10:10
                      > Kachna, żebyś jeszcze wiedziała ilu będących z namaszczenia
                      autorytetami papież
                      > y było dziwkarzami, utrzymywało nałożnice i urządzało regularne
                      oficjalne orgie
                      > prześcigając się w ich przepychu. Może lepiej żeby czuć się
                      bezpiecznie nie wi
                      > edzieć za dużo szczegółów o autorytetach...

                      Ale Ci wszyscy papieże nie są dla mnie autorytetami w dziedzinie
                      budowania związku, a porady Wisłockiej (jako tej, której się udało)
                      były dla mnie co najmniej godne przemyślenia. A tak już na poważnie
                      podaj namiary na publikację, która zawiera te smaczki z życia
                      Wisłockiej - tylko błagam nie wklejaj tu mega-długich cytatów,
                      wystarczy autor i tytuł:)
                      • gardenersdog Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 10:14
                        A świadome zdecydowanie się na życie w trójkącie, gdzie wszystkie strony są
                        zadowolone, to oznaka, że "się nie udało"?
                        • kachna79 Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 10:19
                          gardenersdog napisała:

                          > A świadome zdecydowanie się na życie w trójkącie, gdzie wszystkie
                          strony są
                          > zadowolone, to oznaka, że "się nie udało"?

                          Udało, ale nie w takim sensie w jakim ja pojmuję udane życie
                          małżeńskie i dlatego to już nie moja bajka. Oczywiście nie
                          kwestionuję tu autorytetu Wisłockiej. Być może, przez ten nieco
                          nieszablonowy sposób życia, tym bardziej będzie wskazówką dla
                          innych, którym opcja "szczęśliwy trójkąt" po prostu nie przyszła do
                          głowy.
                      • urquhart Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 12:18
                        Różne źródła podają różne szczegóły, a sama autorka broniła prywatności w wywiadach.
                        www.wprost.pl/ar/89534/Pazurem-Ginepolo/?I=1220
                    • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 10:12
                      Dlaczego? Pozbylibyśmy się zahamowań i skończyłoby się jak w Sodomie i Gomorze?
                      :-)
              • zuza6661 Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 09:46
                Vicky, Cristina, Barcelona...
                Tez uwazam, ze trzeba bylo sprobowac w trojkacie. W koncu to
                najlepsza przyjaciolka i maz. Szkoda, ze obecny system wychowawczy
                nie dopuszcza do glosu jednej z prawd o skomplikowanym zyciu
                osobisto-seksualnym czlowieka: wiezi malzenstwa sa tak ciezkie, ze
                trzeba dwoch a czasem nawet trzech osob, zeby je udzwignac. (Kto to
                powiedzial? - w kazdym razie jest moim bohaterem!)
              • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 10:56

                Co do
                To by się nawet
                > wpasowywało w ramy dyskusji na temat orgazmu psychicznego :D. Wszak w jakiś tam
                > sposób zrobiłabyś swemu chłopu dobrze jak żadna inna ;-)). Jakbyś jeszcze
                > czerpała z tego wspomnianą w wątku obok satysfakcję, no to .... nieźle, nieźle
                > nie najgorzej by było ;-))))

                Zanim mi ołtarzyk zbudujesz, to przeczytaj sobie jeszcze co napisałam w
                odpowiedzi jajami:-)

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=95507955&a=95586677
                Np może próba zrzucenia jakiegoś grzechu z siebi
                > e
                > o którym nie bardzo można powiedzieć ? ;-)))

                Avi obiecałam sobie, że już nigdy nie będę pisać o tym jaka to jestem wierna, bo
                w moim odczuciu:
                - pisząc o swojej wierności przekazujemy komunikat, jaka to ja nie jestem
                wspaniała, idealna kandydatka na żonę bo wierna,
                -chęć pokazania, ze jestem dobrą kandydatką na żonę, przekazuje informacje, że w
                funkcja kochanki (związku czysto seksualnego, bez inwestowania zasobów) jest zła
                - przekazywałabym więc informacje, że seks kobiety jest czymś złym i nie powinna
                tego robić...

                Nie będę się więc bawić w rozpisywanie o mojej wierności:-)

                > Albo.... może pierwsze subtelne oznaki zaczynającej wiać nudy w związkowej
                > alkowie ? ;-))
                > Tak czy siak, na miejscu chłopa, dałoby mi to do myślenia ... mocno ;-).

                I dobrze by Ci to dało do myślenia:-)
                • avide Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 11:40
                  Oj... ależ ja to z takim uśmiechem na ustach pisałem że aż mi głupio w pracy
                  było ;-))).
                  Nie zrozum mnie źle. Podobnie jak TY pasjonuję się obserwacją i wyciąganiem
                  wniosków. Przedstawiłaś sytuację i do niej się odniosłem.
                  Tyle.

                  Tak naprawdę, Zaklęta, (nie zrozum mnie źle) dopóki kobieta nie jest moją żoną,
                  jej wierność interesuje mnie tyle co zeszłoroczny śnieg. Bynajmniej nie miałem
                  zamiaru rozprawiać na ten temat. ;-)) Ale wiesz... liznąć temat tak by wywołać
                  lekką nutę zmieszania... czemu nie.;-)) To trochę jak z tym butem ;-) przez
                  Ciebie przywołanym. Ja już tak mam. ;-).
                  Wszak niedopowiedzenia są takie smakowite....
    • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 10:28

      W sąsiednim wątku napisałaś tak:

      "Dziewczyno,mój post jest też na tym Forum(jak chcesz to poczytaj),i właśnie
      przez seks może rozpaść się moje małżeństwo.Zanim słowa wprowadzisz w czyn,
      mocno się zastanów. Czy warto ??? A co do wyglądu ,to moja "rywalka" nie jest
      ładniejsza i ma 30 kg.więcej przy niższym wzroście !Tak,że przy
      niezobowiązującym seksie wygląd nie zawsze ma znaczenie."

      Spróbuj nie patrzeć na tą sytuacje pod kątem tego co przez całe życie
      słyszałaś... Nigdy nikt nie powiedział Ci że "bzyknięcie się przyjaciółki z
      mężem jest najgorszą zbrodnią wszechczasów". Zostaw te wszystkie mądrości za
      sobą, pobaw się w tego kosmitę, który kręci film dokumentalny o Twoim życiu:-)

      Co by zobaczył?

      Jesteś sobie Ty, mąż i przyjaciółka.
      Ty "szczęśliwą" mężatka, z dziećmi, pracą, swoimi sprawami... To Ty jesteś w
      domu ta ważniejsza, Ty decydujesz kiedy uprawiacie seks, mąż pomimo różnych
      niedogodności nie chce od Ciebie odejść. Coś musisz w sobie mieć...

      Mało piszesz o przyjaciółce, wiemy, że jest gruba i pewnie nie ma chłopa. Czy to
      nie jest jedna z tych przyjaciółek, która sama ma kiepskie życie i nikt jej nie
      chce? Dodatkowo ciągle widzi jak Ty, niewdzięczna żona, nie dbasz o męża tak,
      jak on na to, w jej oczach, zasługuje? Bo jej wystarczyłoby, że taki facet ją po
      prostu chce... Musi być cholernie nieszczęśliwa ta Twoja przyjaciółka, jej życie
      przy Twoim wypada pewnie blado... Aż mi się jej żal zrobiło.

      Twój mąż... Czy fakt, że wybrał sobie na kochankę nieatrakcyjną przyjaciółkę
      żony, nie świadczy o jego desperacji? Czy on czasem nie szukał tam swojej
      akceptacji? Zobaczył w jej oczach podziw... Przez chwilę poczuł się lepiej...
      Później jednak wątpliwości wróciły i to dużo silniejsze, bo w parze z wyrzutami
      sumienia. Czy to nie tak, że przy Tobie nie mógł poczuć się ważny, bo Ty zawsze
      byłaś ta lepsza?
      Chce więc skończyć z przyjaciółką. Na dłuższą metę nie potrafiłby przy kimś
      takim wyleczyć się z kompleksów, bo nie była wystarczająco atrakcyjna. Znowu,
      żal mi tej Twojej przyjaciółki...

      Co zdarzy się później. Odpowiedz sobie sama na pytania:
      1. Co poczułaś do męża, gdy dowiedziałaś się o zdradzie? Wystraszyłaś się że
      odejdzie, że go stracisz?
      2. Czy wcześniej byłaś pewna waszego związku? Czy ta pewność, nie sprawiała, że
      mąż wydawał Ci się taki obojętny?
      3. Czy zdrada nie ożywiła uczuć do niego? Czy nie poczułaś do niego większej chęci?
      4. Czy nie dążysz znowu do pełnego podporządkowania sobie męża, wzbudzając w nim
      poczucie winy za zdradę?
      5. Co będzie jak Ci się to uda? Jak znowu poczujesz pewność? Czy mąż znowu nie
      skończy pod pantoflem?
      6. Czy ta świadomość Cie nie przeraża? Czy facet ma jakieś dziedziny, w których
      może Ci czymś zaimponować?
      7. Co z przyjaciółką? Jak ją odbierasz? Czy faktycznie możesz patrzeć na nią jak
      na konkurentkę?
      8. Czy w pewnym sensie to ona nie została przez was oboje wykorzystana, w celach
      reanimacji waszego małżeństwa? A teraz jeszcze przez obie strony porzucona?
      9. Na ile faktycznie ta zdrada Cię boli? Na ile ten ból wynika jest rezultatem
      zdrady? Czy nie wynika z potrzeby poczucia czegoś intensywnego, czego od lat nie
      czułaś do męża?
      • igge Re: Zawalił mi się świat ! 21.05.09, 10:47
        fajnie piszesz zaklęta, zawsze
      • avide Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 11:34
        A może....
        On świadomie wybrał taką właśnie kobietę dla niego bardzo mało atrakcyjna bo ..... kocha żonę i rodzinę i wiedział, że w tej się nie zakocha. Jedynie spełni się tam gdzie w domu nie ma to szans.. czyli w końcu poczuje się atrakcyjny i zaspokojony seksualnie.

        Uczucie, że kobieta Cię pragnie i ma na ciebie ochotę to naprawdę niesamowity afrodyzjak. Jak tego nie czół w domu, bo dzieci, bo praca, bo żona mająca inne priorytety, łatwo było się złamać.
        Kobiety-żony często zapominają że ich mężczyźni też chcą czuć się atrakcyjni. Nawet jeśli tego nie mówią, bo męska duma na to nie pozwala.
        A najprostszym sposobem na udowodnienie tego jest ochota kobieta na seks z mężem.
        • zakletawmarmur Re: Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 11:57

          Właśnie o to mi chodziło... Ładnie to zobrazowałeś. A teraz wyobraź sobie jak
          temu mężowi desperacko musiało brakować tego poczucia, że ktoś go pragnie,
          podziwia, widzi w nim mężczyznę, skoro wszedł w związek, z znacznie mniej
          atrakcyjną kobietą...
          • cyklista6 Re: Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 12:39
            Avide świetnie napisał:

            >>Uczucie, że kobieta Cię pragnie i ma na ciebie ochotę to naprawdę niesamowity
            afrodyzjak. Jak tego nie czół w domu, bo dzieci, bo praca, bo żona mająca inne
            priorytety, łatwo było się złamać.<<

            Mogę się pod tym podpisać oburącz - no, może poza tym "czół" :-). Potrzeba
            akceptacji, szacunku, bycia pożądanym jest obecna tak samo w mężczyźnie jak i w
            kobiecie - podczas gdy w kulturze powszechność tych potrzeb funkcjonuje tylko w
            stosunku do kobiet. Naturalnie, facet nie chce dostawać kwiatków ani słuchać
            czułych słówek szeptanych do ucha, tylko woli loda - i tę miarę stosuje do
            określenia nastawienia kobiety do siebie.

            Ale uważam, że uznanie iż Autorka Wątku jest również współwinna nie umniejsza
            winy jej męża. W ogóle, chyba powinniśmy się wstrzymać z definitywnymi ocenami -
            nie wiemy, czy, co i jak mąż jej sygnalizował, jak ona to odbierała, nie znamy
            jego ścieżek postępowania. Nasza dyskusja powinna raczej potraktować ten
            przypadek i to co wiemy jako punkt wyjścia - np. do świetnego zestawu pytań
            Zaklętejwmarmur.

            No i naturalnie, życzę Autorce Wątku udanej terapii.
            • zakletawmarmur Re: Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 13:55

              Oczywiście bawimy się tu ciągle w przypuszczenia... To wszystko może się okazać
              tylko kwestią naszej fantazji:-) Tak naprawdę nie chodzi o szukanie winnego
              tylko mechanizmu, który tym wszystkim kieruje. Ten mechanizm nie jest zależny od
              nas! Świadomość tych zasad pozwoli nam unikać błędów... Pozwoli nam też je
              naprawiać i ułatwi podejmowanie decyzji...

              Faktycznie zabrzmiało to wszystko jak oskarżenie. Chyba jestem zbyt dosadna w
              wyrażaniu swoich myśli... Może dlatego, że na mnie samą to lepiej działa:-)

              Nawet przez moment nie wyobraziłam sobie autorki, jako tej wstrętnej Ewy, która
              ponosi winę za zło całego świata... Tu pisze kobieta, nie jej mąż. Gdyby pisał
              tu jej mąż nie napisałabym mu dokładnie tego samego. Co bym mu napisała? Punkt
              widzenia żony:-)

              Natura tak nas wszystkie stworzyła, żebyśmy szukały sobie silnego samca (dobre
              geny to podstawowa inwestycja w dobro naszych dzieci:-)
              Dlatego testujemy, testujemy i jeszcze raz testujemy tą siłę na każdym kroku...
              Robimy to całkowicie nieświadomie. Związek to taka nieustanna walka (nie mylić z
              wojną, raczej skojarzyć z grą w szachy). Jeśli facet ciągle przegrywa
              (podporządkowuje się naszej woli), kobieta nie będzie widzieć w nim
              kochanka/ojca swoich dzieci. Nie będzie budził w niej silnych emocji. Obowiązek
              faceta jest, żeby umieć o to zadbać, nie kobiety!!!

              A on? Pewnie zrzucił na żonę obowiązek podejmowania decyzji... To na nią więc
              spadają ich konsekwencje.
              Mąż:
              - zrobił więc wszystko, żeby się jej wydawać nieatrakcyjny (równie dobrze mógłby
              przytyć 50 kilo, lub całkowicie przestać się kąpać)
              - zdradza z nieatrakcyjną koleżanką (daje na ręce powód rozwodu)
              - a później robi z siebie jeszcze większego pantofla, żeby wzbudzić jej litość i
              obowiązek dalszego poświęcała się dla rodziny, dzieci- już całkowicie tracąc
              ochotę na męża...
              - to na jej barki zrzuca odpowiedzialność za ewentualny rozwód. Ona będzie się
              czuła tą złą co dzieciom ojca odbiera...

              Jak to wygląda naprawdę? Tylko autorka wątku może się dowiedzieć, jak
              przeanalizuje sobie tą sprawę...
              • urquhart Re: Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 14:27
                zakletawmarmur napisała:

                > Jeśli facet ciągle przegrywa
                > (podporządkowuje się naszej woli), kobieta nie będzie widzieć w nim
                > kochanka/ojca swoich dzieci. Nie będzie budził w niej silnych emocji. Obowiązek
                > faceta jest, żeby umieć o to zadbać, nie kobiety!!!

                O ile pamiętam kobiety wywalczyły równouprawnienie. A jednak podświadomie tylko cenią i widzą atrakcyjność w szowiniście i tym sie kierują.
                Ot kobieca ambiwalencja, mówienie czego innego a pragnienie i oczekiwanie czego innego.
                Jak się nie ma męskich szowinistycznych wychowawczych wzorców to potrzebne są lata ćwiczeń i niepowodzeń żeby do tego samemu dojść :)
                • zakletawmarmur Re: Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 15:15
                  Oj nie wiem czy to dokładnie tak było... Jak dla mnie był to naturalny etap
                  ewolucji społeczeństwa, ale nie będę się już na ten temat rozpisywać...

                  Z drugiej strony to też zabawnie wygląda:
                  Chcecie kobietę w stylu niezależnej bizneswoman, która pracuje i przynosi do
                  domu wypłatę, a później jest tą uległą żoną, która nie dość, że ugotuje sama to
                  jeszcze ciągle widzi w swoim mężu tego silnego samca, bez którego kiedyś żyć nie
                  mogła... Problem polega na tym, że teraz już może... Może żyć bez męża a WY nie
                  robicie nic, żeby chciała z wami żyć, bo do tej pory nie musieliście się starać.
                  Dopiero zaczynacie do tego dojrzewać (wy jako społeczeństwo mężczyzn)... My
                  kobiety nie zrobimy tego za was:-)
            • avide errata 21.05.09, 15:20
              Wiem, wiem, wiem... przeczytałem i się zawstydziłem.
              Niestety czasami takie kwiatki jak "czół" mi się zdarzają.

              Na swoje usprawiedliwienie podam tylko fakt, że w tym samym poście kilka zdań niżej "czuć" przez jedyne właściwe "U" ;-). Potraktujmy to jako wypadek przy pracy :D.
        • zakletawmarmur Re: Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 12:16
          > On świadomie wybrał taką właśnie kobietę dla niego bardzo mało atrakcyjna bo ..
          > ... kocha żonę i rodzinę i wiedział, że w tej się nie zakocha. Jedynie spełni s
          > ię tam gdzie w domu nie ma to szans.. czyli w końcu poczuje się atrakcyjny i za
          > spokojony seksualnie.

          Zdradzający są trochę podobni do seryjnych morderców. Istnieją dwa rodzaje:
          - zorganizowani, mają wszystko zaplanowane, trzymający nerwy na wodzy,
          kontrolujący sytuację
          - niezorganizowani, działający pod wpływem impulsu, popełniając przy tym błędy

          On działał pod wpływem impulsu. Przyjaciółka żony pewnie kiedyś go odwiedziła,
          gdy on był taki nieszczęśliwy... Wysłała w jego stronę jakiś sygnał seksualny i
          stało się... Gdyby był bardziej zorganizowany, świadomy nie popełniałby tylu
          błędów. Autorka wspomina o sygnałach zdrady, wybrałby też lepszą kandydatkę, niż
          brzydką, nieszczęśliwą przyjaciółkę żony (która może pod wpływem wyrzutów coś
          wypaplać), nie dopuściłby do konfrontacji ze świadkami (dzieci) no i nigdy by
          się żonie nie przyznał...
          • avide Re: Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 14:52
            Mnie też zdecydowanie wygląda na to iż sytuacja była taka że w jakimś momencie
            życia małżeństwo się pogubiło.
            Jak napisałem wcześniej, "przyjaciółka" bardzo musiała zazdrościć faceta i
            życia. Trafiła się okazja, ten był w kiepskiej kondycji psychicznej, żony nie
            było i .... uwiodła go.
            Pewnie na początku było dużo rozmów i tzw. "zrozumienia", do tego trochę
            alkoholu i .... bach, nie wiadomo kiedy wylądowali w łóżku.
            Pierwszy raz zawsze jest ponoć najtrudniejszy.
            Później... opierał się ale skoro i tak już to raz zrobił bywały następne. Może i
            faktycznie chciał to kilka razy zakończyć. Nie była ona dla niego na tyle
            atrakcyjna żeby się choćby zauroczyć. Tamta na niego leciała jak cholera więc co
            jakiś czas udawało jej się ugrać coś dla siebie. I tak facet z jednej strony
            odrzucony w jakiś sposób przez zonę mającą inne priorytety, z drugiej strony
            wabiony i kuszony co jakiś czas po prostu bzyknął "przyjaciółkę" choć może sam
            do końca tego nie chciał.
            Sam kiedyś wylądowałem w łóżku kobiety na którą ochoty nie miałem ale ona miała
            ochotę na mnie. Nie wspomina się tego za dobrze...

            No i idąc dalej tym tokiem rozumowania facet próbuje to skończyć ale brak mu jaj
            i motywacji. Chce kupić mieszkanie i uciec... nie udaje się, wszystko się
            wydaje. Żona stawia tezę, on nie zaprzecza. Robi tak bo kocha, i chce to
            skończyć, bo może nigdy tego tak naprawdę nie chciał. Czasami tak po prostu
            wychodzi, jak się nie ma dostatecznie silnego charakteru.

            Pytanie do autorki: Czy wiesz ile kobiet miał przed Tobą mąż ?

            Kurde, ale powieść kryminalna się z tego zrobiła...;-)))
            • mujer_bonita Re: Patrząc oczami faceta..... 21.05.09, 15:07
              avide napisał:
              > Kurde, ale powieść kryminalna się z tego zrobiła...;-)))

              Nie kryminał tylko fantastyka. Masz szklaną kulę?
    • mujer_bonita Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 21.05.09, 15:06
      O 'problemach' w swoim związku a w zasadzie 'problemach' widzialnych ze strony męża Julianne napisała tyle:
      > to wszystko tłumaczy
      > zbyt dużym popędem(a ja niestety nie zawsze miałam ochotę na seks,a ona szła
      > do niego na każde skinięcie)
      (...)
      > On mi tłumaczy nie nie wie dlaczego to robił

      I z tych dwóch urywkowych zdań forum zrobiło historię biednego męża zaniedbywanego przez oziębłą żonę :) Czy ja coś przeoczyłam?

      Tak mi się skojarzyło po przeczytaniu artykułu na głównej onetu o zdradzających celebrities. Nie zawsze zdrada jest wynikiem frustracji, niezaspokojenia potrzeb, 'wołaniem o pomoc'. Bardzo często ludzie zdradzają... bo po prostu mogą. Bo znajdzie się chętny/chętna i 'czego nie widać tego sercu nie żal'. Bo nie umieją sobie odmówić pokusie.

      Ręka w górę kto nigdy nie odmówił partnerowi lub komu nigdy nie odmówiono. Czy to jest jednoznaczną oznaką poważny problemów w związku, odrzucenia, rozpadu związku? Ludzie - trochę więcej luzu!!

      Może poczekamy aż autorka wątku rzuci trochę światła na sprawę zamiast fantazjować?
      • avide Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 21.05.09, 15:17
        My sobie tutaj pofantazjujemy, a autorka i tak wie swoje.
        Natomiast podczas tych naszych futurystycznych projekcji Bonita, poruszamy
        zazwyczaj problemy które każdy sam sobie układa jak puzzle w jedną całość. To
        pozwala zrozumieć.
        Nie chodzi o to byśmy pokazali jedyna właściwą prawdę objawioną. Chodzi by
        dostrzec RÓŻNE MOŻLIWOŚCI. I nawet TY czytając tą fantastykę uczysz się, a co
        dopiero ktoś kogo ona dotyczy bezpośrednio.
        • mujer_bonita Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 21.05.09, 15:47
          Avide i jego tradycyjny, kazalniczy ton :)
          > Nie chodzi o to byśmy pokazali jedyna właściwą prawdę objawioną. Chodzi by
          > dostrzec RÓŻNE MOŻLIWOŚCI.

          Prawda. Tylko większość możliwych historii opowiadanych jest tu właśnie jakby to
          była ta 'prawda objawiona' - w trybie oznajmującym nie przypuszczającym. A są to
          historie opowiadane w drobnych szczegółach (zwłaszcza Twoja ;) ).
        • sagittka Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 21.05.09, 15:51
          avide napisał:
          > Nie chodzi o to byśmy pokazali jedyna właściwą prawdę objawioną.
          Chodzi by
          > dostrzec RÓŻNE MOŻLIWOŚCI.

          Właśnie o to chodzi w takich wątkach!
          • bi_chetny Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 21.05.09, 16:44
            swoją drogą, partner przytłoczony seksualnością tego drugiego może zdradzić z
            osobą o mniejszej erotyczności ? jak myślicie ?
            • sagittka Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 21.05.09, 17:04
              > swoją drogą, partner przytłoczony seksualnością tego drugiego może
              zdradzić z
              > osobą o mniejszej erotyczności ? jak myślicie ?


              ja nawet znam taki przypadek
              On wiecznie niedoceniony, oceniany jako kiepski kochanek, nie był w
              stanie sprostać oczekiwaniom żony. Wdał się w romans z tzw. szarą
              myszą, dla której był godnym podziwu królem sypialni.
            • fanny Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 21.05.09, 18:32
              bi_chetny napisał:

              > swoją drogą, partner przytłoczony seksualnością tego drugiego może zdradzić z
              > osobą o mniejszej erotyczności ? jak myślicie ?
              >

              Mysle, ze z taka osoba calkiem latwo zdradzic i co gorsza, moze sie okazac, ze ten przytloczony partner w tej drugiej relacji jest w stanie duzo bardziej rozwinac skrzydla i poleciec duzo dalej.
              Dzieki temu, ze ma szanse wyjsc ze swojej roli nizejerotycznego (dziwnie brzmi, ale nie mam lepszego pomyslu).

              f.
      • sagittka Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 21.05.09, 15:49
        > Nie zawsze zdrada jest wynikiem frustracji, niezaspokojenia
        potrzeb, 'wołaniem o pomoc'. Bardzo często ludzie zdradzają... bo po
        prostu mogą. Bo znajdzie się chętny/chętna i 'czego nie widać tego
        sercu nie żal'. Bo nie umie ją sobie odmówić pokusie.


        I często właśnie zdradzający z takich pobudek zachowują się
        nonszalancko, potrafią latami oszukiwać małżonka, zdradzać pod jego
        nosem z przyjacielem rodziny.

        Bonita, ja taką możliwość opisałam w swoim pierwszym poście i
        zostałam zbesztana za pisanie pierdół, za wyrokowanie czegoś, co nie
        miało miejsca. Zupełnie tak, jakby reszta forumowiczów miała
        niezbite dowody na to, że facet był bezwolną ofiarą aseksualnej żony
        i seksownej przyjaciółki.


        > Może poczekamy aż autorka wątku rzuci trochę światła na sprawę
        zamiast fantazjować?

        albo chociaż dopuszczajmy do rozwagi różne wersje, bo w tej
        szczątkowo opisanej historii wszystko jest możliwe.
      • nutka07 Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 22.05.09, 15:59
        Ja odmowilam tylko RAZ liczy sie? ;) Mi odmawiano czesciej :)
        • merlotka30 Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 03.06.09, 13:09
          Poczytałam Państwa do kawy.
          I nigdy nie zrozumiem.

          Co pomyślałaś, gdy dowiedziałaś się o zdradzie?
          WYPIE....AJ. - tak bym pomyślała i wprowadziła w czyn.
          Nie ma usprawiedliwienia. Żadnego, na kilkuletni romans z bliską koleżanką.

          Odcienie szarości... tia... odcienie my ass.

          A i jeszcze obserwacja.
          Nie zauważyliście, że często w trakcie rozwijania wątku, o problemach łóżkowych,
          nagle wyskakuje post autorki/a, że owszem zdrada była, on/ona wybaczył(a), bo to
          i śmo.
          A teraz płacz.
          • cyklista6 Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 03.06.09, 15:11
            Droga Merlotko,

            Masz bardzo definitywne zdanie. Życzę Ci serdecznie, abyś w swoim życiu nigdy
            nie musiała sprawdzić na sobie, czy istotnie tak byś postąpiła w sytuacji
            analogicznej do Autorki Wątku. Życie płata różne psikusy a my sami siebie nie
            znamy do końca dopóki nie włożą nas do trumny.

            Pozdrawiam
            • bi_chetny Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 03.06.09, 15:22
              jak zwykle, najłatwiej jest mówić - ja na twoim miejscu...

              I wish you'd take a walk in my shoes for a start, jak śpiewają The Wreckers
              • merlotka30 Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 03.06.09, 17:30
                Robaczki wy moje :-)
                Myślałam, że to oczywiste, że jak JA zabieram głos to w sprawie o której pojęcie
                mam.
                I jesli kiedykolwiek, będe tutaj płakać na forum to macie pełne prawo zjechać
                mnie jak łysą kobyłę, obśmiać i wytknąć hipokryzję.

                Wynajdywanie usprawiedliwień przedłuża tylko agonię takich związków.

                Takie jest moje zdanie i tego się będę trzymać...
                ...tylko puścić się nie mogę ;-)
                • laflover Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 03.06.09, 17:53
                  merlotka30 napisała:

                  > Takie jest moje zdanie i tego się będę trzymać...
                  > ...tylko puścić się nie mogę ;-)

                  I to Ci być może będzie doskwierać ;-D
                  Tylko kobyła zdania nie zmienia... czy jakoś tak.
                  Inaczej, człowiek inteligentny zmienia zdanie najszybciej :D
                  Ktoś tak powiedział i muszę mu(jej?) przyznać trochę racji.
                  Ale ja niczego nie sugeruję :D
                  • merlotka30 Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 03.06.09, 18:18
                    > Inaczej, człowiek inteligentny zmienia zdanie najszybciej :D

                    Trochę racji w tym jest. Dotyczy to faktu, że tylko idiota brnie w argumentacje
                    i obstaje przy udowodnionym błędzie.

                    Puszczone oczko na końcu "puścić się nie mogę" oznacza:
                    Mogę, tylko nie chcę.

                    Czytamy, czytamy.
                    • laflover Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 03.06.09, 18:21
                      Ech ... kobiety ;)
                      Puszczone oczko, to puszczone oczko.
                      Są ludzie którzy tym sposobem zostawiają sobie otwartą furtkę ;P

                      ;-)
          • zakletawmarmur Re: Obowiązuje to domniemanie... WINY??? 07.06.09, 19:33

            Merlotko, tylko cały szkopuł w tym, że ludzie bardzo często nie chcą tego co
            mówią że chcą... Bardzo często też nie chcą tego co wydawać by się mogło, że
            powinni chcieć:-)

            Gdyby tak było, bylibyśmy wszyscy szczęśliwymi ludźmi... Wiedli byśmy wtedy
            spokojne, proste życie... Bez irracjonalnego bzykania się analnie (biologicznego
            pkt widzenia to idiotyzm), swingowania czy wydawania pieniędzy na podróże i
            smaczne jedzenie. Zdarzają się takie dziwne kobiety, które mąż podniecać
            zaczyna, gdy okazuje się, że bzyka sąsiadkę... Potrzeba bezpieczeństwa każe jej
            oczywiście z tym walczyć... I co ma zrobić taka kobieta? Wygonić męża z domu
            (zdecydować się n bezwzględne przestrzeganie zasad chroniących jej poczucie
            bezpieczeństwa kosztem potrzeby ryzyka)? A może powiedzieć, dobra nic się nie
            stało kochanie (tylko co wtedy z potrzebą bezpieczeństwa)?
            Obydwa rozwiązania mają swoje wady i nie zaspokoją wszystkich potrzeb żony.
            Dlatego wybiera swoją wersje pośrednią:-)
    • smutnamiau Re: Zawalił mi się świat ! 22.06.09, 10:58

      Hej o ile - jesli go kochasz- mozesz wbaczyc mezowi to przyjaciółce
      nigdy bym nie wybaczyła... cóz wstretna wywłoka..
      Facet tez swinia .. ale to co ona zrobila.. przekracza wszelkie
      granice
      • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 21:13
        Mija właśnie 2 miesiące...Jesteśmy po terapii,byliśmy na wspaniałym urlopie,a co
        najważniejsze dopiero teraz wiem co to prawdziwy sex.Dopiero taka podwójna
        zdrada spowodowała że się otworzyłam, i jest to jedyny plus tej całej
        sytuacji.Wiem ,że "moja przyjaciółka" też cierpi,a mnie kurcze zaczyna jej
        brakować .Czy to jest normalne ? Jestem pewna teraz ,że nic Ją z moim mężem już
        nie połączy,i może dlatego zaczyna mi Jej brakować.Wylejcie mi kubeł zimnej wody
        na głowę ,bo mam ochotę zawołać ją na wino !!!
        • songo3000 Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 21:43
          Skoro już łaskawie się 'otworzyłaś' to może zaproś ją do trójkącika...
          • mujer_bonita Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 21:53
            songo3000 napisał:
            > Skoro już łaskawie się 'otworzyłaś' to może zaproś ją do trójkącika...

            W królestwie Trollandii wszystko jest możliwe :)

            Ludzie - w 2 miesiące 'zawalił jej się świat', przeszli terapię, wczasy i jest super? Na jakiej planecie?
            • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 22:03
              mujer_bonita napisała:

              > songo3000 napisał:
              > > Skoro już łaskawie się 'otworzyłaś' to może zaproś ją do trójkącika...
              >
              > W królestwie Trollandii wszystko jest możliwe :)
              >
              > Ludzie - w 2 miesiące 'zawalił jej się świat', przeszli terapię, wczasy i jest
              > super? Na jakiej planecie?
              >
              Niestety nie jest SUPER,ale jest jakiś światełko...
              Terapia i wczasy ,dużo Nam dały ,ale nadal mam nieprzespane noce... Trochę
              zrozumiałam samą siebie,staram się na nowo zaufać...ale dopiero się staram...
            • songo3000 Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 22:03
              W Hameryce podobno wszystko jest możliwe :)
          • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 21:58
            songo3000 napisał:

            > Skoro już łaskawie się 'otworzyłaś' to może zaproś ją do trójkącika...
            >
            Niestety mój "niewierny " mąż na to nie pójdzie...przygodę tę traktuje jak
            wielki życiowy błąd.A tak na poważnie to mi Jej brakuje jako przyjaciółki a nie
            jak kochanki !To co zrobiła ,to ja Jej nie wybaczę i Ona o tym wie,ale kurczę
            coś mnie do niej ciągnie! Wiem,że zaangażowała się uczuciowo i nie potrafiła
            tego przerwać,jest uczuciową kobitką ! Coś o tym wiem ,bo urodziłyśmy się tego
            samego dnia i miesiąca(dzieli nas tylko rok )A łączyło wiele...
            • songo3000 Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 22:06
              Synchronizację na pozimie emocjonalnym warto dalej rozwijać. Pomyśl tylko: mężulo będzie ją bzykał ale orgazmy i tak będą Twoje :)
              • mujer_bonita Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 22:24
                songo3000 napisał:
                > Synchronizację na pozimie emocjonalnym warto dalej rozwijać. Pomyśl tylko:
                > mężulo będzie ją bzykał ale orgazmy i tak będą Twoje :)

                Niniejszym ogłaszam powyższą wypowiedź Forumowym Tekstem Miesiąca!!
                :D :D :D :D :D
              • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 15.07.09, 22:24
                songo3000 napisał:

                > Synchronizację na pozimie emocjonalnym warto dalej rozwijać. Pomyśl tylko: mężu
                > lo będzie ją bzykał ale orgazmy i tak będą Twoje :)
                >
                Oj nie będzie ...nie będzie...tego jestem pewna...A moje orgazmy są odlotowe !
                Chociaż Oni bzykali się na wszystkie sposoby...
                • bi_chetny Re: Zawalił mi się świat ! 16.07.09, 13:26
                  przecież wiadomo, że nie jest idealnie itd. ale widać światełko. będę trzymał
                  kciuki. co do koleżanki - jeśli naprawdę się pogubiliście i chcecie być
                  przyjaciółkami, jest to realne, ale pod warunkiem że ty dasz radę.
                  • sarna72 Re: Zawalił mi się świat ! 17.07.09, 22:24
                    Proszę Cię nie nazywaj 'takiej' osoby przyjaciółą! Jest dużo osób, które mogą
                    pomóc Ci w tej sytuacji , ale nie miej już nic wspólnego z taką koleżanką,
                    please :-).
                    • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 18.07.09, 01:52
                      Ona już moją przyjaciółką nie będzie,ale nie potrafię o niej zapomnieć, brakuje
                      mi wspólnych wieczorów przy winie ,wypadów na piwo do pubu,ploteczek...Przez 6
                      lat bardzo się z nią zżyłam i jest mi teraz cholernie ciężko.
                      • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 19.07.09, 16:47

                        To zrozumiałe, że brakuje Ci tej więzi z przyjaciółką.
                        Ja dziewczyny bym tak szybko nie skreślała... Też mam jedną taką
                        nieatrakcyjną kumpele. Wyobrażając sobie Twoją sytuacja zastanowiłam
                        się co by było, gdyby ta moja koleżanka miała romans z moim
                        chłopem... Chyba nie potrafiłabym być na dłuższą metę zazdrosna, też
                        byłoby mi bardziej żal koleżanki. Wiedziałabym, że nie ma szans na
                        poważniejsze uczucie ze strony mojego narzeczonego, że musi się czuć
                        bardzo samotna- właśnie straciła faceta i przyjaciółkę. Ludzie
                        popełniają błędy, są słabi. Świadomość, że zrobiło sie coś tak
                        złego, komuś tak bliskiemu, musi być bardzo dołować...

                        Chyba nie ma sensu marnować energii na pielęgnowanie w sobie tych
                        wszystkich negatywnych uczuć. Myślę, że warto wybaczać... Co z tym
                        dalej zrobisz zależy tylko od Ciebie. Jeśli postanowisz dać jej
                        szanse, to wcale nie będzie oznaczać "naiwniactwa".
                        • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 19.07.09, 19:47
                          zakletawmarmur -wielkie dzięki za mądre słowa.Dzisiaj już wiem,że ani mój mąż
                          ,ani Ona nie zrobią już nic złego.Z Nią rozmawiam tylko poprzez sms-y,wiem ,że
                          bardzo żałuje i wyciągnęła wnioski z tej historii.ZA kilka dni spróbujemy
                          spotkać się w i porozmawiać.Wcześniej łączyło Nas bardzo wiele i nie potrafię
                          tak po prostu Ją znienawidzić.Jesteśmy w końcu tylko ludźmi ,a ludzką rzeczą
                          jest popełniać błędy.A jak ktoś umie z tych błędów wyciągać wnioski i potrafi
                          powiedzieć PRZEPRASZAM ,ZAWIODŁAM to chyba nie można GO tak od razu skreślać...
                          • mujer_bonita Re: Zawalił mi się świat ! 19.07.09, 21:17
                            julianne73 napisała:
                            > Dzisiaj już wiem,że ani mój mąż
                            > ,ani Ona nie zrobią już nic złego.

                            Dowcip roku :) A tak dobrze Ci to trollowanie szło ;)
                            • bi_chetny Re: Zawalił mi się świat ! 20.07.09, 18:19
                              niesamowite, co ? aż trudno tobie w to uwierzyć. A jednak, tak sie czasem
                              dzieje, jak zejdziesz z poziomu własnego ego.
                              tak się czasem mujer-bonita zastanawiam, czy nie próbujesz zaklinać rzeczywistości ?
                              • mujer_bonita Re: Zawalił mi się świat ! 20.07.09, 18:28
                                bi_chetny napisał:
                                > niesamowite, co ? aż trudno tobie w to uwierzyć. A jednak, tak sie czasem
                                > dzieje, jak zejdziesz z poziomu własnego ego.

                                Uderz w stół a nożyce się odezwą. Tak Bi - Ty jesteś NAJLEPSZYM tutaj przykładem :) :) :)
                                • bi_chetny Re: Zawalił mi się świat ! 21.07.09, 12:52
                                  czego jestem przykładem ? chyba raczej odwrotnie moja droga. jednak zaklinasz :)
                                  • mujer_bonita Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 08:45
                                    bi_chetny napisał:
                                    > czego jestem przykładem ?

                                    Przykładem, że jak facet zdradzi raz to twierdzenie 'on zrozumiał i NIGDY już mi nie zrobi nic złego' to czyste mrzonki.

                                    Facet zdradził ją z najlepszą przyjaciółką. W takim przypadku wiara w 'nigdy więcej tego nie zrobi' to nie jak piszesz 'zejście z poziomu własnego ego' tylko czysta głupota.
                                    • bi_chetny Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 10:21
                                      że nigdy - oczywiście że bzdura, nigdy nie mów nigdy :)
                                      niemniej jednak wybaczyć można.

                                      i nie każdy facet zdradza notorycznie
                                      • kag73 Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 16:14
                                        "że nigdy - oczywiście że bzdura, nigdy nie mów nigdy :)
                                        niemniej jednak wybaczyć można.

                                        i nie każdy facet zdradza notorycznie."

                                        Bi, a Ty bys wybaczyl na jej miescu? I komu zonie czy najlepszemu
                                        przyjacielowi? Pytam tak z ciekawosci.

                                        • bi_chetny Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 16:27
                                          to zależy od sytuacji. każdy jest tylko człowiekiem. i to jest w ludziach
                                          piękne. jeśli nie umiem wybaczyć, to znaczy, że nie potrafię postawić się ponad
                                          tę sytuację, spróbować zrozumieć powody.
                                          To jest dramat, ta sytuacja. Mimo to nie mogę powiedzieć, że bym nie wybaczył,
                                          ani że na pewno wybaczyłbym.
                                    • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 11:06

                                      Myślisz logicznie i to Ci się chwali, ale nie czytasz dokładnie tego
                                      co autorka napisała. Widzisz słowo zdrada i automatycznie blokujesz
                                      inne możliwości poza pełną destrukcją związku...

                                      Myślisz, że faktycznie jest szansa, że zdradzi z przyjaciółką?
                                      Z wcześniejszych opisów można wywnioskować, że ona nigdy nie była
                                      zagrożeniem dla autorki wątku. Gruba, bez większych możliwości na
                                      faceta, który będzie chciał od niej coś więcej...
                                      Pewnie zdrada wynikła z potrzeby zdrady a nie konkretnie pociągu do
                                      tej kobiety. Wydaje się, że związek z kochanką zaczął robić sie
                                      nawet kłopotliwy, facet nie potrafił z nią zerwać. Pewnie jest z tym
                                      mało asertywnych. Musiała się znowu pojawić silna żona i podjąć
                                      decyzje za niego.

                                      Generalnie w tym przypadku zastanowiłabym się raczej czy dalej chce
                                      być z takim słabym gościem, czy jest szansa, żeby to zmienić...
                                      Przyjaciółki nie spisałabym tak szybko na straty:-) Słabych gości
                                      jest pełno, kobiety, z którymi mogę się przyjaźnić to zdecydowanie
                                      towar deficytowy:-)
                                      • mujer_bonita Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 11:12
                                        zakletawmarmur napisała:
                                        > Myślisz logicznie i to Ci się chwali, ale nie czytasz dokładnie tego
                                        > co autorka napisała. Widzisz słowo zdrada i automatycznie blokujesz
                                        > inne możliwości poza pełną destrukcją związku...

                                        Jak widać Ty też nie czytasz tego co napisałam. A napisałam KONKRETNIE:
                                        'Facet zdradził ją z najlepszą przyjaciółką. W takim przypadku wiara w 'nigdy więcej tego nie zrobi' to nie jak piszesz 'zejście z poziomu własnego ego' tylko czysta głupota'

                                        Nic więcej. Nie odnoszę się do żadnych możliwości, destrukcji czy ratowania związku. Nie mam zielonego pojęcia, gdzie to wyczytałaś. Nie odnosiłam się do tego w żadnej wypowiedzi.

                                        Po raz kolejny uprzejmie proszę o nieprzypisywanie mi słów, których nie napisałam.
                                        • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 11:24

                                          Mujer zapomniałam o Twoim odchyle:-)

                                          Najprawdopodobniej jej nie zdradzi już z przyjaciółką, załóżmy na
                                          99%:-)

                                          Oczywiście zawsze jest jakaś szansa... Pewnie większą szanse autorka
                                          ma na czołowe zderzenie z tirem, ale kto, poza Bonitą by to brał pod
                                          uwagę:-)

                                          > 'Facet zdradził ją z najlepszą przyjaciółką. W takim przypadku
                                          wiara w 'nigdy w
                                          > ięcej tego nie zrobi' to nie jak piszesz 'zejście z poziomu
                                          własnego ego' tylko
                                          > czysta głupota'

                                          Po pierwsze nie wiara tylko logiczne myślenie:-) W tym konkretnym
                                          przypadku można wychodzić z założenia, że nie zdradzi. Tak jak mogę
                                          wyjść z założenia, że przeżyje dzisiejszą podróż samochodem choć
                                          teoretycznie zdarzyć się może wszystko.
                                          • mujer_bonita Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 11:33
                                            Zaklęta - nie zrozumiałaś ponownie.

                                            Nie oceniam szans na zdradę.

                                            Uważam, że nawet mówiąc o sobie 'nigdy nie zrobię' należy się 100 razy zastanowić. A już mówić o innej osobie? Która dodatkowo już coś takiego zrobiła? Nigdy to nie można być pewnym drugiej osoby.

                                            Używanie słowa 'nigdy' w tym przypadku to nie 'logiczne myślenie' tylko naiwność.

                                            EOT
                                            • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 11:55

                                              A Ty nie zrozumiałaś mnie.
                                              Ludzie mówią "nigdy/zawsze" choć mają świadomość, że są sytuacje gdy
                                              jednak można złamać ich zasady... Ty najchętniej wykreśliłabyś te
                                              słowa ze słownika:-)
                                              Masz bzika na punkcie dokładności językowej:-) Nie każdy tak ma.
                                              Ważne, że wszyscy kumają o co biega...

                                              Myślę, że mój facet NIGDY ode mnie nie odejdzie. Uważam, że ta
                                              możliwość rozwiązania naszego związku jest na tyle mała, że mogę ją
                                              odrzucić w rozważaniach na temat przyszłości naszego związku i
                                              swobodnie używać słowa "NIGDY".
                                              Oczywiście może się zdarzyć cud:-)
                                      • kag73 Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 16:13
                                        "Myślisz, że faktycznie jest szansa, że zdradzi z przyjaciółką?
                                        Z wcześniejszych opisów można wywnioskować, że ona nigdy nie była
                                        zagrożeniem dla autorki wątku. Gruba, bez większych możliwości na
                                        faceta, który będzie chciał od niej coś więcej...
                                        Pewnie zdrada wynikła z potrzeby zdrady a nie konkretnie pociągu do
                                        tej kobiety."
                                        I czy to takie wazne z kim zdradzi? Teraz zdradzil z przyjaciolka,
                                        oprocz tego, ze on gnojek, ona, ta przyjaciolka, nie bylaby juz dla
                                        mnie przyjaciolka. Kto ma takich przyjaciol, nie potrzebuje wrogow!
                                        A poza tym kto powiedzial, ze "gruba" nie moze pociagac mezczyzny?
                                        To autorce sie tak wydawalo, maz udowodnil cos innego.
                                        Atrakcyjnosc fizyczna wcale nie jest gwarancja na wiernosc w zwiazku.
                                        Ja bym ich oboje spisala na straty.

                                        • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 20:46
                                          Spróbuję kilka rzeczy wyjaśnić:jesteśmy po wspólnej terapii,na której
                                          wyjaśniliśmy sobie wiele.Wiem,że mąż w naszym małżeństwie czuł się samotny(ja na
                                          pierwszym miejscu stawiałam dzieci i pracę)i nagle pojawiła się osoba dla której
                                          On stał się ważny.Bronił się, dwa razy zrywał znajomość ,ale jak sam mi
                                          powiedział po pewnym czasie czuł się niewolnikiem(bał się ,że Ja się dowiem).Ona
                                          dla Niego nic nie znaczyła i nie znaczy,spotkania z nią traktował jak wizytę w
                                          agencji(nawet prezerwatywy Ona kupowała),tyle że za darmo.Wiem to od nich
                                          obojga.Co do niej to nie mówię ,że chcę odzyskać jej przyjaźń,bo jest to
                                          nierealne,ale chcę spróbować Ją zrozumieć,jej postępowanie...Może uda się Nam
                                          rozmawiać bez łez,wzajemnych oskarżeń...Wszyscy troje dostaliśmy porządną lekcję
                                          życia,i teraz za to płacimy...Ale takie jest życie.
                                          • kag73 Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 21:18
                                            "Wiem,że mąż w naszym małżeństwie czuł się samotny(ja na
                                            pierwszym miejscu stawiałam dzieci i pracę)..."
                                            Julianne, a wiedzialas to juz wtedy czy dowiedzias sie na terapii?
                                            Bo jezeli tak, to troche poznawo. Mogl mowic wczesniej i pytac o
                                            twoja propozycje zmiany zachowania.

                                            "Ona dla Niego nic nie znaczyła i nie znaczy,spotkania z nią
                                            traktował jak wizytę w
                                            > agencji(nawet prezerwatywy Ona kupowała),tyle że za darmo."

                                            Jasne, rozumiem, laczyl ich w sumie TYLKO seks.Jednym slowem
                                            prostytutka a to juz w ogole nie problem, wszyscy faceci korzystaja
                                            z uslug pan z agencji, to tak jak wizyta u dentysty albo fryzjer.
                                            A ona, z facetem przyjaciolki? Nie, co innego gdyby przydarzylo im
                                            sie raz. Mnie bardzo by bolalo, ze przez pare lat bylam ta glupia i
                                            siedzialam z nimi przy jednym stole, beeh.
                                            Ty musisz byc samotna, nie wiem co tutaj probowac rozumiec, tak
                                            naprawde po du... dostalas Ty.
                                            • julianne73 Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 21:29
                                              Samotna nie jestem, mam bardzo wielu znajomych.Dodatkowo tam gdzie mieszkam mamy
                                              dużą paczkę wspólnych znajomych,tak że nie narzekam na samotne wieczory,ale są
                                              takie osoby które coś w sobie mają(nie mówię tu o jednym mężczyźnie ,choć to
                                              pewnie poruszycie)Z nią wiązała mnie jakaś nic,bo urodziłyśmy się tego samego
                                              dnia i miesiąca...
                                              • kag73 Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 21:35
                                                "Z nią wiązała mnie jakaś nic,bo urodziłyśmy się tego samego
                                                dnia i miesiąca... "
                                                Dyrdymaly.
                                                Szkoda tylko, ze ona tej "nici" nie czula.
                                            • zakletawmarmur Re: Zawalił mi się świat ! 22.07.09, 21:50

                                              Tak bo zdrada to najgorsza rzecz pod słońcem... Wbrew pozorom są
                                              gorsze rzeczy, które chłop może zrobić kobiecie:-) Wszystko zależy
                                              też od okoliczności tej zdrady.
                                              1. Kto cię zdradza. Czy ten facet do tej pory był super mężem czy
                                              bezrobotnym, leniwcem z puszką piwa i wiecznie niezadowoloną miną.
                                              2. Jak ta zdrada wyglądała... Mnie bardziej ruszyłaby zdrada z kimś
                                              o kogo byłabym zazdrosna, w kim czułabym rywalkę:-) Gdyby bzyknął
                                              sie z jakąś nieatrakcyjną kobitą to co najwyżej wzbudziłby moje
                                              współczucie i zastanawiałabym się "co tak bardzo go przydusiło".
                                              3. Zależy jak reaguje po zdradzie. Czy przybiera postawe
                                              roszczeniową a może żałuje? A może jeszcze wyładowuje złość na żonie
                                              i dzieciach... Czy zachowuje się jak facet, czy traci resztkę
                                              godności?
                                              4. Czy żona była ok w stosunku do niego? A może robiła wszystko,
                                              żeby do tego dopuścić?
                                              5. Jak długi to jest związek, czy są dzieci, ile nas z tym
                                              człowiekiem łączy... Po roku znajomości wiadomo, że najlogiczniejsze
                                              wydaje się wystawienie kolesiowi walizek...

                                              Jeśli decydujemy się nie kończyć związku to powinnyśmy zrobić
                                              wszystko, żeby wybaczyć. Związek, gdzie jedna strona ciągle ma do
                                              drugiej strony pretensje nie ma szans. Łatwiej wybaczyć, gdy
                                              przestanie się patrzeć na sprawę stereotypowo. Wiadomo, że zdrada
                                              jest zła, tak jak zabójstwo. A zabójstwo w obronie własnej lub w
                                              afekcie? Tu sprawa się komplikuje, prawda?
                                            • bi_chetny Re: Zawalił mi się świat ! 23.07.09, 10:55
                                              nie zawsze potrafimy komunikować takie sytuacje, często dzieje się to małymi
                                              kroczkami, i kiedy już to widzimy, jest to za duże dla nas. dobrze że na terapii
                                              dowiedzieliście się więcej o tym co było. Podziwiam twoją wyrozumiałość i chęć
                                              zrozumienia tej drugiej strony - to znaczy, że zależy tobie na tych osobach.
                                              Pomyśl, że tak naprawdę im też na tobie zależy, w końcu mogliby być razem, bez
                                              ciebie, prawda ?
                          • sarna72 Re: Zawalił mi się świat ! 20.07.09, 22:46
                            julianne73 napisała:

                            > zakletawmarmur -wielkie dzięki za mądre słowa.Dzisiaj już wiem,że ani mój mąż
                            > ,ani Ona nie zrobią już nic złego.Z Nią rozmawiam tylko poprzez sms-y,wiem ,że
                            > bardzo żałuje i wyciągnęła wnioski z tej historii.ZA kilka dni spróbujemy
                            > spotkać się w i porozmawiać.Wcześniej łączyło Nas bardzo wiele i nie potrafię
                            > tak po prostu Ją znienawidzić.Jesteśmy w końcu tylko ludźmi ,a ludzką rzeczą
                            > jest popełniać błędy.A jak ktoś umie z tych błędów wyciągać wnioski i potrafi
                            > powiedzieć PRZEPRASZAM ,ZAWIODŁAM to chyba nie można GO tak od razu skreślać...
                            Szczerze podziwiam!!! Taka wyrozumiałść!Przez tyle lat nie mogli się opamiętać a
                            teraz raptem zmądrzeli! o naiwności!!!!
    • de_genesse Re: Zawalił mi się świat ! 18.07.09, 08:42
      Sorki ale to co piszesz jest chore! "Przygodę tę traktuje jak
      wielki życiowy błąd!!. OK. Tylko, że ten błąd trwał kilka lat! A Ty widać chcesz
      zacząć całą historię od początku. Jeśli przygarniesz z powrotem przyjaciółkę to
      jak nic zaczną bzykać się znowu. 100%. I to jeszcze z przeświadczeniem, że mają
      Twoje błogosławieństwo. Mistrzowski układ. Musisz mieć bardzo niską samoocenę
      skoro takie myśli wogóle Ci do głowy przychodzą. Znajdź sobie inną przyjaciółkę,
      najlepiej brzydką, koślawą i bez zębów, może wtedy będziesz mogła spokojnie się
      wysypiać. Jeżeli sytuacja się w miarę unormowała to nie rozwalaj tego Powodzenia.
    • psychoguru Co dalej? 18.07.09, 20:07
      Twoje podejscie do rozwiazania tego problemu jest jak
      dotad wzorowe. Nie ma nic lepszego niz terapia i
      dlugi wspolny urlop dla uratowania zwiazku.

      Pytanie jednak co dalej. Niestety nie jest tak ze
      terapia+urlop zalatwiaja sprawe i mozna wrocic do
      zycia jak przedtem. Konieczna jest stala intensywna
      praca nad podtrzymaniem i rozwojem wiezi co
      oczywiscie nie jest latwe w kieracie codziennosci.
      Pochloniecie sprawami zyciowymi powoduje ze wiezi
      stopniowo, niemal niezauwazenie, slabna az dochodzi
      do punktu kryzysowego.

      Prosta technika przeciwdzialania temu jest
      znalezienie czasu i dokonanie wysilku dla
      podtrzymania bliskiej wiezi psychicznej i fizycznej z
      partnerem. Mozna polecic rutynowa czynnosc ktora
      gwarantuje dobre efekty. Polega to na masazu calego
      ciala ktory wykonuja partnerzy sobie wzajemnie (a
      szczegolnie partner), najlepiej codziennie lub kilka
      razy w tygodniu. Masaz ma silne oddzialywanie
      psychofizyczne i jego efektem jest lepsze
      przywiazanie partnerow do siebie.

      Na zalecenie masazu czestym argumentem wysuwanym
      przez partnerow jest: "ale my nie mamy na to czasu".
      I tu jest sendo sprawy: Jesli nie ma sie wylacznego
      czasu dla partnera czyli jakies inne sprawy sa na
      pierwszym planie to rzecz jasna nalezy sie liczyc z
      oslabieniem wiezi i wynikajacymi z tego skutkami. To
      jest tez czesty powod podawany jako przyczyna rozpadu
      zwiazkow: nie mielismy czasu dla siebie. Dokladniej
      wyglada to tak ze na poczatku zwiazku bylo bardzo
      duzo czasu a pozniej stopniowo stawalo sie go coraz
      mniej. Temu wlasnie nalezy przeciwdzialac i rutyna
      czestych masazy jest doskonalym srodkiem do tego
      celu.

    • de_genesse Re: Zawalił mi się świat ! 18.07.09, 23:47
      Wymiękam:) Masaż dobry na wszystko. Kaszpirowski niech się schowa pod stół:) Jak
      wymasuję swoją małżonkę to pewnie nie przegotuje jutro pyrków na obiad. Może
      warto spróbować?
      • psychoguru Pyry to nie wszystko 19.07.09, 07:57
        de_genesse napisał:

        > Wymiękam:) Masaż dobry na wszystko. Kaszpirowski
        >niech się schowa pod stół:) Jakwymasuję swoją
        >małżonkę to pewnie nie przegotuje jutro pyrków na
        >obiad. Może warto spróbować?

        Ta osoba najpierw byla na terapii a pozniej na dlugim
        urlopie z mezem. Ty tez moglbys zaczac od terapii bo
        trudnosci zrozumienia co jest na rzeczy wskazuja na
        niedobory empatii. Mlazonka to nie tylko gotowanie
        pyrow:), jest pewne ze masaze wplynelyby doskonale na
        jej stan psychiczny.

        Natomiast problem co dalej jest istotny bo wiele par
        sadzi ze terapia+urlop i sprawa trwale zalatwiona.
        Niestety tak nie jest wskutek podstepnego dzialania
        oslabiania wiezi w wyniku starych nawykow. Konieczne
        jest wiec wypracowanie stalej rutyny spedzania czasu
        skoncentrowanego na byciu wylacznie razem. Takim
        czasem jest oczywiscie seks ale nastepny po nim jest
        masaz cial. Rzecz jasna masaz jest tez doskonalym
        wstepem do seksu ale nie musi byc zwiazany z seksem.
        Masaz to duza dziedzina wiedzy, wykracza daleko poza
        twoja ignorancje na poziomie garnka z kartoflami.
    • nutka07 Re: Zawalił mi się świat ! 20.07.09, 12:21
      Pokorne ciele dwie matki ssie.

      Na zakonczenie bedzie trojkat seksualny, a najlepiej na tym wyjdzie ow Cielak
      czyt. maz Autorki.
      • kag73 Re: Zawalił mi się świat ! 21.07.09, 11:03
        No czytam to i oczom nie wierze.
        Oboje zrobili jej najwieksze swinstwo jakie mozna sobie wyobrazic a
        ona stara sie zrozumiec...
        A facetow to juz niby innych nie ma, czy to musi byc ten?
        A przyjaciele tez przychodza i odchodza. Wybacz, kobieto...nie, nic
        juz chyba nie rozumiem.
        • sonieczka.2 Re: Zawalił mi się świat ! 21.07.09, 18:39
          A może ona żyje na bezludnej wyspie i innych ludzi wokół nie ma?
Pełna wersja