noc pełna seksu... ach...

22.05.09, 10:58
po czterech miesiącach posuchy z mężem nareszcie się odważyliśmy,
było cholernie ciężko z racji wcześniejszych przeżyć, kryzysu,
prawie rozwodu. Ale wychodzimy na prostą, w powietrzu iskrzy
pożądaniem, wyjeżdżamy na kilka dni sami poseksić się. Trzymajcie
kciuki bo nie wiem czy to przeżyję;-)))
    • aandzia43 Re: noc pełna seksu... ach... 22.05.09, 11:09
      To miło. Mam jednak nadzieję, że przebadał się na okoliczność chorób
      przenoszonych drogą płciową?
      • noemi123 Re: noc pełna seksu... ach... 22.05.09, 11:26
        aandzia43 napisała:

        > To miło. Mam jednak nadzieję, że przebadał się na okoliczność
        chorób
        > przenoszonych drogą płciową?
        > Przebadał, powiem Wam tylko,że mu cholernie forma spadła albo to
        tylko takie moje odczucia po takim poście.
        Może zafundować mu niebieskie pigułki? Ale nie koliduje to z
        leczeniem nadciśnienia? Sama nie wiem...
        • aandzia43 Re: noc pełna seksu... ach... 22.05.09, 11:34
          I znowu mu matkujesz? Przejmujesz odpoweidzailność nawet za jego kondycję? Może
          jednak terapia dla współuzależnionych by się przydała? Kobieto, daj facetowi
          szansę wyjść z alkoholizmu! Przestań mu uprzątać kurze spod butów.
          • noemi123 Re: noc pełna seksu... ach... 22.05.09, 11:39
            aandzia43 napisała:

            > I znowu mu matkujesz? Przejmujesz odpoweidzailność nawet za jego
            kondycję? Może
            > jednak terapia dla współuzależnionych by się przydała? Kobieto,
            daj facetowi
            > szansę wyjść z alkoholizmu! Przestań mu uprzątać kurze spod butów.
            > no normalnie nie zrozumiałaś, z niebieską tabletką to był dowcip.
            W swojej sytuacji sam sobie dobrze radzi, kobieto! sam się leczy bo
            sam zechciał, chodzi na terapię, ja również!
            Ludzie chyba nie rozumieją mojego poczucia humoru...A mam taki fajny
            nastrój przy pakowaniu walizek, ech...
            • aandzia43 Re: noc pełna seksu... ach... 22.05.09, 11:44
              A mam taki fajny
              > nastrój przy pakowaniu walizek, ech...

              No to miłej podróży:-) W życiu piękne są tylko chwile. Więc je chwytajmy, jak
              się już nam przydarzą.
    • jakniejatokto Re: noc pełna seksu... ach... 22.05.09, 13:29
      Mam nadzieję, że po tym wyjeździe nie będziesz mogła chodzić przez tydzień :)
      Baw się dobrze ;)
      • igge Re: noc pełna seksu... ach... 22.05.09, 13:54
        pozdrawiam :)))) ja tez się niedzieli nie mogę doczekać :) tylko ten
        Dzień Matki niepotrzebnie teraz wypada i czas zabiera
        Braku tchu i karuzeli w głowie i żeby ziemia się poruszyła wam
        życzę :)
    • edziakk Re: noc pełna seksu... ach... 22.05.09, 16:36
      Nie wiem jak wygladala dokladnie Twoja sytuacja ale gratuluje
      ozywienia. Zawsze jednak taki wybuch namietnosci to jest to!
      Uzywaj zycia
      pozdrawiam
    • zawszechory Re: noc pełna seksu... ach... 29.05.09, 14:30
      noemi123 napisała:

      > po czterech miesiącach posuchy z mężem nareszcie się odważyliśmy,
      > było cholernie ciężko z racji wcześniejszych przeżyć, kryzysu,
      > prawie rozwodu. Ale wychodzimy na prostą, w powietrzu iskrzy
      > pożądaniem, wyjeżdżamy na kilka dni sami poseksić się. Trzymajcie
      > kciuki bo nie wiem czy to przeżyję;-)))

      u nas po roku i tezprawie rozwodzie
      ale nie ma zadnej energi ani elektrycznosci
      raz w tygodniu jak ma humor
      a pierwszy raz po roku byl bardzo szybko i po ciemku
      zrobila to chyba dlatego bo tak wypadalo i dlatego ze glaskalem i przymilalem sie ze dwie godziny w nocy
      marza mi sie noce pelne seksu
      ale to zostanie tylko w moich marzeniach
      to bardzo trudny zwiazek,
      • noemi123 Re: noc pełna seksu... ach... 29.05.09, 15:18
        U nas byłoby szybciej, ja chciałam, on chciał ale każde z nas bało
        sie wykonać ten pierwszy gest. Pierwszy raz trwał długo ale to on
        miał problemy ze wzwodem. Dla mnie było to kosmicznie trudne i jest
        nadal bo on notorycznie zaliczał panienki w ciągu alkoholowym.Ja po
        tych jego wyskokach czuję sie brzydka, nieatrakcyjna, poniżona,
        lekceważona. Energii nie ma na codzień ale w łóżku jak co do czego
        to iskrzy.Jestem młodsza dużo od niego, mam powodzenie u mężczyzn,
        on nie jest przykładem modela, daleko mu do tego. Teraz z seksem nie
        ma problemów, u mnie pozostało pewne skrępowanie, wstydzę się kochać
        jak jest jasno, wydaje mi sie że on porównuje mnie do innych. Ale
        nie poddaję się i sądzę, że poradzimy sobie z tym. Rok bez seksu nie
        wytrzymałabym. Seks jest bardzo ważnym filarem małżeństwa, ja się
        zmieniłam, on też, pracujemy nad sobą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja