urquhart
28.05.09, 08:29
Ciekawie jest poczytać tą kobitkę Louann Brizendine która kontynuuje drogę
genetyczki Anne Moire. Z iluzją że różnic nie "wykorzystuje się je do
ciemiężenia i uciskania kobiet". Jak zwykle najciekawsze w podsumowaniu.
Każda płeć z racji swych uwarunkowań biologicznych ma inne zadania do
wykonania. Autorka proponuje więc, by zerwać z hipokryzją ostatnich lat, że
nic nas nie różni, i pogodzić się z faktami. Zdaniem dr Brizendine tylko
poznanie tych odmienności pozwoli obu płciom znaleźć wspólny język i zburzyć
bariery między kobietami a mężczyznami.
Uczona stworzyła w psychiatrii coś, co nazwała kierunkiem skupionym na
kobiecie. Badała zależności pomiędzy zdrowiem psychicznym kobiety, strukturami
mózgu a jego chemią. Z tematu "kobieta a hormony" uczyniła swoją specjalizację
lekarską. Zajmuje się tym od 20 lat - od studiów medycznych na Uniwersytecie
Yale przez pracę w Harvard Medical School aż po dyrektorowanie w Women's Mood
and Hormone Clinic przy Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco. Zna się
więc na kobietach jak mało kto. (...)
Czy po lekturze "The Female Brain" kobietom i mężczyznom łatwiej będzie się
porozumieć, trudno przewidzieć. Niektóre koleżanki i koledzy po fachu są na
doktor Louann Brizendine oburzeni. Profesor Janet Hyde, zajmująca się
psychologią kobiet na Uniwersytecie Wisconsin-Madison, która w ubiegłym roku
przeprowadziła obszerne badania nad kobietami i mężczyznami, mówi, że
obrzydzeniem napawają ją naukowcy, autorzy książek i wydawcy, żerujący na
różnicach między płciami. Bo jej zdaniem te różnice są przecież błahe i
statystycznie bliskie zeru. - Nie ma tu nic do wyjaśniania. Nie ma takiego
zjawiska, jak różnice między płciami - twierdzi profesor Hyde.
To jednak nie do końca prawda. Nowoczesne urządzenia wykorzystywane przez
neurobiologów (takie jak tomograf komputerowy, czynnościowy rezonans
magnetyczny - fMRI, czy pozytonowy emisyjny tomograf - PET) wskazują na
ewidentne różnice w budowie niektórych obszarów mózgu kobiety i mężczyzny.
Inne mamy ciało migdałowate, czyli ośrodek strachu i gniewu, korę mózgową,
która te emocje hamuje, czy hipokamp odpowiedzialny za pamięć emocjonalną.
Nie inaczej jest w przypadku spoidła przedniego łączącego obie półkule mózgu:
u kobiet jest o 10-12 procent większe niż u mężczyzn. To wyjaśnia, dlaczego
mężczyźni, wykonując określone zadania, używają intensywniej jednej półkuli.
Kobiety zaś wykorzystują obie, dzięki czemu łatwiej przychodzi im mówienie o
emocjach. Lewa półkula zajmuje się mową, a prawa emocjami - zatem kobiety bez
trudu dają słowny wyraz uczuciom, łączą jedno z drugim. Kłopot w tym, że tych
zależności zupełnie nie kojarzą mężczyźni. Dlatego obu płciom niekiedy tak
trudno się dogadać. To, co dla kobiet jest oczywiste, mężczyznom nic nie mówi.
Dlatego, zdaniem dr Andreasen, zajmowanie się biologicznymi różnicami nie ma w
tej sytuacji sensu, bo i tak kluczowy wpływ na zachowanie człowieka ma
wychowanie. - Jeśli w mózgu istnieją jakieś wymierne różnice, wykorzystuje się
je do ciemiężenia i uciskania kobiet - argumentuje uczona. To typowe podejście
dla zwolenników politycznej poprawności. Ich zdaniem książka dr Brizendine
podkopuje pozycję kobiet i wzmacnia stare, patriarchalne stereotypy.
Ale dr Brizendine nie zamierza ulec terrorowi i w imię źle pojętej równości
fałszować wyniki badań naukowych. Pionierem takiego podejścia była genetyk
Anne Moir. Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku w książce "Płeć mózgu" (którą
napisała wraz z dziennikarzem BBC Davidem Jesselem) przekonywała, że mózgi
kobiet i mężczyzn różnią się, a to oznacza, że kobiety i mężczyźni mają
odmienne uzdolnienia. Wcześniej podczas wykładu na uniwersytecie w Oksfordzie
oznajmiła, że "kobiety są genetycznie skazane, by być gorszymi matematykami".
Jej wypowiedź została przez panie przyjęta z pogardą, kpinami i nieskrywaną
wrogością.
Kobiety zakrzyczały ją nie tylko dlatego, że taka opinia stawiała je w gorszym
świetle. Chodziło o coś więcej. Kobiety próbowały przekonać wtedy mężczyzn, że
są takie same jak oni. Mają więc takie same prawa i mogą wymieniać się rolami.
Nie muszą siedzieć w domu i bawić dzieci, mogą, bo potrafią i się do tego
nadają, odnosić sukcesy zawodowe. Badania mózgu, które wówczas przeprowadzono,
a które przedstawiła Anne Moir, przeszkodziły w obaleniu tego mitu. Pokazały
jednoznacznie, że nie we wszystkim jesteśmy tacy sami i że te różnice wcale
nie wynikają z wychowania, lecz biologii.
Odmienności dotyczą budowy mózgu i produkowania hormonów. Wywołują one na
przykład znacznie gwałtowniejsze reakcje mężczyzn niż kobiet. Panowie mają
mniejsze zdolności językowe, ale lepiej rozwiązują zadania przestrzenne.
Zasadniczo różnią się też od kobiet w sprawach seksu. Są szybcy i mniej
skomplikowani. Mechanizm ich orgazmu, zdaniem autorki "Kobiecego mózgu", jest
czysto "hydrauliczny". Podniecenie powoduje napływ krwi do członka i w
rezultacie wywołuje wzwód. Dzięki poznaniu tego procesu możliwe było
opracowanie viagry, niezwykle skutecznego leku na zaburzenia erekcji. (...)
Dla kobiet ważna jest bowiem jakość partnera. Starannie go więc wybierają. Nie
mają bowiem szans na więcej niż jedną pomyślnie zakończoną ciążę w roku. Nie
mogą w takich ilościach jak panowie, którzy nieustannie wytwarzają miliony
plemników, przekazywać swych genów. Dlatego muszą być przywiązane do swojej
komórki jajowej.
Także macierzyństwo i ojcostwo przebiegają zupełnie inaczej. Macierzyństwo
wymaga ogromnego wysiłku. Zaczyna się długotrwałą ciążą, po której na świat
przychodzi całkowicie bezradny i zdany na opiekę matki noworodek. Dla
mężczyzny, który pragnie przekazać dalej swe geny i zostać ojcem, wysiłek ten
(jeśli w ogóle można go tak nazwać) jest niewielki. On musi odbyć
kilkuminutowy stosunek płciowy, po czym może odejść, nie poczuwając się do
jakichkolwiek zobowiązań.
Dla kobiety seks jest więc poważną sprawą, dla mężczyzny - rodzajem rozrywki.
Nim steruje testosteron, który jest nieustannie wydzielany, a jego największe
stężenie pojawia się nie tylko przed zbliżeniem i po, ale już na samą myśl o
seksie. Jej pożądanie wzmaga estradiol, hormon płciowy, który pełni podobną
rolę jak testosteron u mężczyzn. Nie pojawia się jednak na zawołanie, lecz
jest wydzielany wtedy, gdy organizm kobiety jest gotowy na zapłodnienie, czyli
w okresie owulacji.
- To sprawia, że kobiety mogą być zainteresowane seksem przez pewien czas, a
potem mogą przez parę tygodni zajmować się czymś innym. Mężczyźni tak nie
potrafią - uważa Kim Wallen, psycholog i endokrynolog z Emory University.
Przeciętny mężczyzna myśli o seksie trzy do pięciu razy dziennie, a przeciętna
kobieta od kilku razy na tydzień do kilku razy w miesiącu. Doktor Louann
Brizendine twierdzi, że różnice te są jeszcze większe. Kobiety myślą o seksie
raz na kilka dni, a mężczyźni są wręcz owładnięci takimi myślami i nachodzą
ich one co minutę.(...)
- Wiem, że niepoprawne politycznie jest głoszenie tego, co piszę w swojej
książce, ale całe lata czułam się rozdarta między tym, co dyktuje polityka, a
tym, co mówi nauka - przyznaje badaczka. - Jestem jednak przekonana, że
kobiety rzeczywiście postrzegają świat odmiennie od mężczyzn. I jeśli kobiety
uświadomią sobie tę różnicę, będą mogły podejmować trafniejsze decyzje życiowe
i lepiej dogadywać się z mężczyznami.
Całość:
www.newsweek.pl/artykuly/dlaczego-kobiety-zdradzaja,37535,1/print