Niepolitycznie o różnicach między kobietami i mężc

28.05.09, 08:29
Ciekawie jest poczytać tą kobitkę Louann Brizendine która kontynuuje drogę
genetyczki Anne Moire. Z iluzją że różnic nie "wykorzystuje się je do
ciemiężenia i uciskania kobiet". Jak zwykle najciekawsze w podsumowaniu.

Każda płeć z racji swych uwarunkowań biologicznych ma inne zadania do
wykonania. Autorka proponuje więc, by zerwać z hipokryzją ostatnich lat, że
nic nas nie różni, i pogodzić się z faktami. Zdaniem dr Brizendine tylko
poznanie tych odmienności pozwoli obu płciom znaleźć wspólny język i zburzyć
bariery między kobietami a mężczyznami.

Uczona stworzyła w psychiatrii coś, co nazwała kierunkiem skupionym na
kobiecie. Badała zależności pomiędzy zdrowiem psychicznym kobiety, strukturami
mózgu a jego chemią. Z tematu "kobieta a hormony" uczyniła swoją specjalizację
lekarską. Zajmuje się tym od 20 lat - od studiów medycznych na Uniwersytecie
Yale przez pracę w Harvard Medical School aż po dyrektorowanie w Women's Mood
and Hormone Clinic przy Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco. Zna się
więc na kobietach jak mało kto. (...)

Czy po lekturze "The Female Brain" kobietom i mężczyznom łatwiej będzie się
porozumieć, trudno przewidzieć. Niektóre koleżanki i koledzy po fachu są na
doktor Louann Brizendine oburzeni. Profesor Janet Hyde, zajmująca się
psychologią kobiet na Uniwersytecie Wisconsin-Madison, która w ubiegłym roku
przeprowadziła obszerne badania nad kobietami i mężczyznami, mówi, że
obrzydzeniem napawają ją naukowcy, autorzy książek i wydawcy, żerujący na
różnicach między płciami. Bo jej zdaniem te różnice są przecież błahe i
statystycznie bliskie zeru. - Nie ma tu nic do wyjaśniania. Nie ma takiego
zjawiska, jak różnice między płciami - twierdzi profesor Hyde.

To jednak nie do końca prawda. Nowoczesne urządzenia wykorzystywane przez
neurobiologów (takie jak tomograf komputerowy, czynnościowy rezonans
magnetyczny - fMRI, czy pozytonowy emisyjny tomograf - PET) wskazują na
ewidentne różnice w budowie niektórych obszarów mózgu kobiety i mężczyzny.
Inne mamy ciało migdałowate, czyli ośrodek strachu i gniewu, korę mózgową,
która te emocje hamuje, czy hipokamp odpowiedzialny za pamięć emocjonalną.
Nie inaczej jest w przypadku spoidła przedniego łączącego obie półkule mózgu:
u kobiet jest o 10-12 procent większe niż u mężczyzn. To wyjaśnia, dlaczego
mężczyźni, wykonując określone zadania, używają intensywniej jednej półkuli.
Kobiety zaś wykorzystują obie, dzięki czemu łatwiej przychodzi im mówienie o
emocjach. Lewa półkula zajmuje się mową, a prawa emocjami - zatem kobiety bez
trudu dają słowny wyraz uczuciom, łączą jedno z drugim. Kłopot w tym, że tych
zależności zupełnie nie kojarzą mężczyźni. Dlatego obu płciom niekiedy tak
trudno się dogadać. To, co dla kobiet jest oczywiste, mężczyznom nic nie mówi.
Dlatego, zdaniem dr Andreasen, zajmowanie się biologicznymi różnicami nie ma w
tej sytuacji sensu, bo i tak kluczowy wpływ na zachowanie człowieka ma
wychowanie. - Jeśli w mózgu istnieją jakieś wymierne różnice, wykorzystuje się
je do ciemiężenia i uciskania kobiet - argumentuje uczona. To typowe podejście
dla zwolenników politycznej poprawności. Ich zdaniem książka dr Brizendine
podkopuje pozycję kobiet i wzmacnia stare, patriarchalne stereotypy.

Ale dr Brizendine nie zamierza ulec terrorowi i w imię źle pojętej równości
fałszować wyniki badań naukowych. Pionierem takiego podejścia była genetyk
Anne Moir. Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku w książce "Płeć mózgu" (którą
napisała wraz z dziennikarzem BBC Davidem Jesselem) przekonywała, że mózgi
kobiet i mężczyzn różnią się, a to oznacza, że kobiety i mężczyźni mają
odmienne uzdolnienia. Wcześniej podczas wykładu na uniwersytecie w Oksfordzie
oznajmiła, że "kobiety są genetycznie skazane, by być gorszymi matematykami".
Jej wypowiedź została przez panie przyjęta z pogardą, kpinami i nieskrywaną
wrogością.

Kobiety zakrzyczały ją nie tylko dlatego, że taka opinia stawiała je w gorszym
świetle. Chodziło o coś więcej. Kobiety próbowały przekonać wtedy mężczyzn, że
są takie same jak oni. Mają więc takie same prawa i mogą wymieniać się rolami.
Nie muszą siedzieć w domu i bawić dzieci, mogą, bo potrafią i się do tego
nadają, odnosić sukcesy zawodowe. Badania mózgu, które wówczas przeprowadzono,
a które przedstawiła Anne Moir, przeszkodziły w obaleniu tego mitu. Pokazały
jednoznacznie, że nie we wszystkim jesteśmy tacy sami i że te różnice wcale
nie wynikają z wychowania, lecz biologii.

Odmienności dotyczą budowy mózgu i produkowania hormonów. Wywołują one na
przykład znacznie gwałtowniejsze reakcje mężczyzn niż kobiet. Panowie mają
mniejsze zdolności językowe, ale lepiej rozwiązują zadania przestrzenne.
Zasadniczo różnią się też od kobiet w sprawach seksu. Są szybcy i mniej
skomplikowani. Mechanizm ich orgazmu, zdaniem autorki "Kobiecego mózgu", jest
czysto "hydrauliczny". Podniecenie powoduje napływ krwi do członka i w
rezultacie wywołuje wzwód. Dzięki poznaniu tego procesu możliwe było
opracowanie viagry, niezwykle skutecznego leku na zaburzenia erekcji. (...)
Dla kobiet ważna jest bowiem jakość partnera. Starannie go więc wybierają. Nie
mają bowiem szans na więcej niż jedną pomyślnie zakończoną ciążę w roku. Nie
mogą w takich ilościach jak panowie, którzy nieustannie wytwarzają miliony
plemników, przekazywać swych genów. Dlatego muszą być przywiązane do swojej
komórki jajowej.

Także macierzyństwo i ojcostwo przebiegają zupełnie inaczej. Macierzyństwo
wymaga ogromnego wysiłku. Zaczyna się długotrwałą ciążą, po której na świat
przychodzi całkowicie bezradny i zdany na opiekę matki noworodek. Dla
mężczyzny, który pragnie przekazać dalej swe geny i zostać ojcem, wysiłek ten
(jeśli w ogóle można go tak nazwać) jest niewielki. On musi odbyć
kilkuminutowy stosunek płciowy, po czym może odejść, nie poczuwając się do
jakichkolwiek zobowiązań.
Dla kobiety seks jest więc poważną sprawą, dla mężczyzny - rodzajem rozrywki.
Nim steruje testosteron, który jest nieustannie wydzielany, a jego największe
stężenie pojawia się nie tylko przed zbliżeniem i po, ale już na samą myśl o
seksie. Jej pożądanie wzmaga estradiol, hormon płciowy, który pełni podobną
rolę jak testosteron u mężczyzn. Nie pojawia się jednak na zawołanie, lecz
jest wydzielany wtedy, gdy organizm kobiety jest gotowy na zapłodnienie, czyli
w okresie owulacji.

- To sprawia, że kobiety mogą być zainteresowane seksem przez pewien czas, a
potem mogą przez parę tygodni zajmować się czymś innym. Mężczyźni tak nie
potrafią - uważa Kim Wallen, psycholog i endokrynolog z Emory University.
Przeciętny mężczyzna myśli o seksie trzy do pięciu razy dziennie, a przeciętna
kobieta od kilku razy na tydzień do kilku razy w miesiącu. Doktor Louann
Brizendine twierdzi, że różnice te są jeszcze większe. Kobiety myślą o seksie
raz na kilka dni, a mężczyźni są wręcz owładnięci takimi myślami i nachodzą
ich one co minutę.(...)
- Wiem, że niepoprawne politycznie jest głoszenie tego, co piszę w swojej
książce, ale całe lata czułam się rozdarta między tym, co dyktuje polityka, a
tym, co mówi nauka - przyznaje badaczka. - Jestem jednak przekonana, że
kobiety rzeczywiście postrzegają świat odmiennie od mężczyzn. I jeśli kobiety
uświadomią sobie tę różnicę, będą mogły podejmować trafniejsze decyzje życiowe
i lepiej dogadywać się z mężczyznami.
Całość:
www.newsweek.pl/artykuly/dlaczego-kobiety-zdradzaja,37535,1/print
    • aandzia43 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 09:22
      A właściwie to osssooochodziii? Czy przypadkiem nie wyważasz
      otwartych drzwi? Dla mnie jest oczywiste, odkąd jako pacholę
      rozumnie myśleć zaczęłam, że przedstawiciele obu płci potrafią w
      pewnych kwestiach różnić się między sobą. Jakoś mnie to przeraża i
      sprzeciwu wewnętrznego nei wzbudza. Sprzeciw natomiast jednoznaczny
      wzbudza we mnie kieorwanie się wygodnymi stereotypami i rozdzielanie
      praw i obowiązków wedle tych stereotypów.

      • loppe Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 09:26
        Trzeba odkryć i rozwijać swoje talenty - kobiety i mężczyźni
    • songo3000 Wszystko fajnie ... na papierze 28.05.09, 10:35
      Jako, że sam jestem pracownikiem naukowym opowiem Ci o pewnej sytuacji bo jest w miarę adekwatna: Tydzień temu wysmarowałem kolejny artykuł, w którym wszem i wobec dowodzę o wspaniałości pewnych mechanizmów (z dziedziny zdalnego rozpoznawania obiektów). Badania były przeprowadzone na 'reprezentatywnej grupie' a statystyka pozwoliła mi wyłowić z nich dokładnie to co uzyskać chciałem. Tak więc mamy kolejny sukces w tej dziedzinie i w ogóle naukowo rośniemy ;) I ja wiem, że w konkretnych, rzeczywistych przypadkach mechanizmy te będą się sprawować bardzo, bardzo różnie. Wiedzą o tym recenzenci, w miarę zdaje sobie sprawę Komitet Programowy konferencji, na której przedstawię dokonania. Ba, będzie wiedzieć o tym większość w 'publiki' (bądź co bądź, koledzy po fachu z branży) a i tak WSZYSCY mocniej lub słabiej będą klaskać na zakończenie. Dodam tylko, że konferencja jest międzynarodowa więc nie jest to żadne 'polskie kolesiowo'.

      Przez te kilkanaście lat, przez które zajmuję się hmmm. 'nauką' widzę taki właśnie trend co pozwala mi, powiedzmy trzeźwo i dużym dystansem podchodzić do 'naukowych rewelacji'. W szczególności, gdy 'obiektami' są ludzie, z definicji zmienni, różni i nieprzewidywalni :)
      • twojabogini Re: Wszystko fajnie ... na papierze 29.05.09, 14:06
        Odsłońmy jeszcze jeden mechanizm "naukowego" manipulowania wynikami:
        wnioski wyciągane na podstawie twierdzeń z góry uznanych za prawdziwe

        Np. zakładamy, że macierzyństwo wymaga wysiłku, a ojcostwo -
        pomachania parę razy penisem. Tak? Stąd już blisko do wniosku, że
        facet lubi bzykać wszystko co się rusza, a kobieta tylko rozważnie
        dobranych partnerów. Wasze obserwacje to potwierdzają? Gdzie tkwi
        błąd. W założeniach.

        Mężczyzna, jeśli chce, aby jego geny przetrwały nie porzuca
        partnerki, tylko zostaje z nią i wspólnie wychowują potomstwo. Tak
        robi też część gatunków zwierząt, zwłaszcza te, u których - podobnie
        jak u ludzi czas osiągnięcia dorosłości potomka jest stosunkowo
        długi. I teza pada...

        Podobnie jeśli chodzi o to, że kobiety płoną z pożądania tylko w
        okresie owulacji... pani profesor to słabo rozbudzona seksualnie ,
        skoro jako kobieta to napisała...

        A że mężczyźni róznią się od kobiet? Nie na tyle,żeby ojciec dziecka
        pieluchy nie mógł zmienić...albo piwa mi otworzyć, jak padam po
        robocie... ;)
        • urquhart Re: Wszystko fajnie ... na papierze 29.05.09, 14:56
          twojabogini napisała:

          > Np. zakładamy, że macierzyństwo wymaga wysiłku, a ojcostwo -
          > pomachania parę razy penisem. Tak? Stąd już blisko do wniosku, że
          > facet lubi bzykać wszystko co się rusza, a kobieta tylko rozważnie
          > dobranych partnerów. Wasze obserwacje to potwierdzają?

          Potwierdzają. Facet lubi, ale sie zwykle hamuje z powodów
          społecznych. Kobieta za wybiera na tyle rozważnie na ile sama jest
          atrakcyjna.

          > Mężczyzna, jeśli chce, aby jego geny przetrwały nie porzuca
          > partnerki, tylko zostaje z nią i wspólnie wychowują potomstwo. Tak
          > robi też część gatunków zwierząt, zwłaszcza te, u których -
          podobnie
          > jak u ludzi czas osiągnięcia dorosłości potomka jest stosunkowo
          > długi. I teza pada...

          Człowiek nie ma typowych cech istniejących gatunków monogamicznych
          symetryczne zajmujących sie potomstwem. Natomiast etologicznie ma na
          pewno cechy gatunków społecznych, gdzie jest specjalizacja samców i
          samic a potomstwem opiekuje sie cała społeczność.

          > Podobnie jeśli chodzi o to, że kobiety płoną z pożądania tylko w
          > okresie owulacji... pani profesor to słabo rozbudzona seksualnie ,
          > skoro jako kobieta to napisała...

          Ale płoną przecież wtedy bardziej?
          • urquhart Tak przy okazji o strategii maskowania owulacji 29.05.09, 16:00
            > twojabogini napisała:

            > > Podobnie jeśli chodzi o to, że kobiety płoną z pożądania tylko w
            > > okresie owulacji... pani profesor to słabo rozbudzona
            seksualnie ,
            > > skoro jako kobieta to napisała...

            Tak przy okazji: maskowanie owulacji to strategia występująca u
            poligamicznych szympansów strategia ochrony potomstwa przed zabiciem
            przez samców, też nie zawsze skuteczna. Szympansice jak ludzie
            współżyją nie tylko w okresie płodnym ale seksem płacą za jedzenie i
            opiekę nad soba i potomstwem samców. U goryli nie płacą, samice
            wyrażnie manifestują ruję nie wpółżyja poza nią ale dominiujący
            samiec natychmiast wyczuwa nie swoje potomstwo i je metodycznie
            morduje. Wśród gatunków monogamicznych jak gibony okresy aktywności
            są widoczne i sie synchronizują hormonalnie miedzy samcami i
            samicami zarównie aktywnościa seksualna jak i potrzebami
            rodzicielskimi.
            • jesod Re: Tak przy okazji o strategii maskowania owulac 29.05.09, 16:37
              urquhart napisał:
              > Szympansice jak ludzie
              > współżyją nie tylko w okresie płodnym ale seksem płacą za jedzenie
              i
              > opiekę nad soba i potomstwem samców. U goryli nie płacą, samice
              > wyrażnie manifestują ruję nie wpółżyja poza nią

              A jednak są takie mapłki, które lubią seks, czerpią z niego
              przyjemność i nie uprawiają go za jedzenie.
          • rumpa Re: Wszystko fajnie ... na papierze 31.05.09, 10:38
            Potwierdzają. Facet lubi, ale sie zwykle hamuje z powodów
            > społecznych. Kobieta za wybiera na tyle rozważnie na ile sama jest
            > atrakcyjna.

            a jak to rozróżnic, przepraszam?

            Popatrz jak sie zmieniło od czasu antykoncepcji...
            u mnie sterylizacja i poczucie bezpieczeństwa spowodowało gwałtowny
            rozwój zainteresowania panami, mam wrażenie że po ulicach chodzą
            same atrakcyjne nosniki penisów i lotto mi ich poziom społeczny czy
            finansowy.
            Ale mnie przestały ogarniczać społeczne implikacje pieprzenia się z
            kim i jak chcę ... bo w tej chwili jak się bzyknę to ponosze takie
            same konsekwencje jak facet - znaczy albo choróbsko albo rozpad
            zwiazku. Nie ma potężnego ograniczenia jakim jest lęk o przyszłość
            dziecka. Tego sie nie da porównać.


            Podobnie jeśli chodzi o to, że kobiety płoną z pożądania tylko w
            > > okresie owulacji... pani profesor to słabo rozbudzona seksualnie
            ,
            > > skoro jako kobieta to napisała...
            >
            > Ale płoną przecież wtedy bardziej?

            nie wszystkie...
            przez całe lata największą ochote miałam tuż przed miesiączką i w
            jej czasie. a w czasie owulacji - zero.
      • urquhart Re: Wszystko fajnie ... na papierze 29.05.09, 16:14
        songo3000 napisał:

        > Jako, że sam jestem pracownikiem naukowym opowiem Ci o pewnej
        sytuacji bo jest
        > w miarę adekwatna: Tydzień temu wysmarowałem kolejny artykuł, w
        którym wszem i

        Songo, cóż ja nie jestem pracownikiem naukowym, tylko inżynierem i
        nie mam kompetencji aby ocenić merytorycznie te czy inne badania,
        poza luźnym dyskutowaniem. Ale najbardziej cyniczne jest dla mnie
        pokazanie tu naukowców w służbie ideoologii. Nie przeciwstawiają
        innych badań żeby dochodzic prawdy jak to działa tylko walą wprost:
        "Jeśli w mózgu istnieją jakieś wymierne różnice, wykorzystuje się
        je do ciemiężenia i uciskania kobiet - argumentuje uczona. Ich
        zdaniem książka dr Brizendine podkopuje pozycję kobiet i wzmacnia
        stare, patriarchalne stereotypy."
        Przypomina mi to kurczowe trzymanie się przez hierarchię KK
        geocentyzmu przez 400 lat po Koperniku z powodów ideoologicznych :)
        • songo3000 Re: Wszystko fajnie ... na papierze 29.05.09, 19:16
          Wskażę tylko, że odwrócenie związku przyczynowo-skutkowego (najpierw wyniki, potem badania) może nastąpić (i często następuje) po każdej stronie 'barykady' dowolnej dyskusji. Jest tylko jeden warunek - musi stać za tym kasa do zgarnięcia.
    • rumpa Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 11:01
      Przeciętny mężczyzna myśli o seksie trzy do pięciu razy dziennie, a
      przeciętna
      kobieta od kilku razy na tydzień do kilku razy w miesiącu.


      Nie trawię przeciętności - jak dla mnie to jeden z przykładów g...
      prawdy.
      Niby dlaczego i w jakim stopniu miałaby mnie okreslać przeciętność
      kobiet?
      znaczy miksujemy wszystkie i dzielimy po równo?
      czysty komunizm
      dlaczego mężczyzn ma definiować ich przecietność?
      I raczej dziwnie im ta przeciętność wychodzi, bo co z tego skoro
      wśród mężczyzn jest więcej najlepszych matematyków, skoro wiecej
      jest też idiotów - jak to wpływa na przeciętność?
      A może prawda jest taka, że takie rozważanią są dla leniwców
      umysłowych, bo tak czy inaczej - i tak musimy poznać konkretnego
      człowieka, a nie narzucać jej wizerunek zgodny z przeciętnością - i
      dla normalnej dojrzałej osoby nie jest to problem. A że osoby
      dziecinne i niedojrzałe biorą swoje fantazje i potrzeby za real - to
      i potem mają problemy z dogadaniem się. Ale nie dlatego że ta druga
      osoba jest inna i dlatego nie mogą jej zrozumieć, tylko dlatego że
      nie chcą, bo nie chcą przyjąć do wiadomości że drugi człowiek nie
      jest zabawką i nie służy do robienia im dobrze. Zatrzymali się na
      etapie 4-latka i już.


      . To, co dla kobiet jest oczywiste, mężczyznom nic nie mówi

      jednym mówi, innym nie mówi, ale łatwiej wrzucić do jednego wora,
      zmiksować i wyciągnąć średnią tak?

      dla mężczyzny - rodzajem rozrywki.

      to co robimy z tymi facetami, dla których nie jest rodzajem
      rozrywki? I nie tylko dlatego że mu grożą alimenty?
      I z tymi kobietami, dla których jest, skrobią się a kiedyś wywalały
      dziecko do gnojówki?

      aaaa prawda miksujemy itd....

      a teraz trochę o tych fantastycznych odkryciach i ich zastosowaniu w
      życiu codziennym.

      Jakiś czas temu pewnien geniusz, zapewne mężczyzna :))), wymyslił
      test TSH. Prosty jak drut - raz na zawsze rozwiewający wątpliwości
      czy jest nadczynność czy niedoczynność czy jest wszystko ok. Lekarze
      w większości rzucili się radośnie bo w sumie super sprawa. Oparte a
      jakże na statystykach. Siedem lat po wprowadzeniu tego
      fantastycznego testu pojawiły sie nowe i nieuleczalne jak dotąd
      choroby jak fibromialgia czy zespół przewlekłego zmęczenia. Tutaj
      obok jest forum Hasimoto, pełne kobiet które osmielają się padać na
      twarz, łysieć, tyć i mieć depresję mimo że swiete TSH jest w normie,
      a i hormony tarczycy tyż. Są wysyłane do psychiatry, obrażane
      stwierdzeniami, że są durne i nie wiedzą ile jedzą, a na wypadające
      włosy słyszą, że to dobrze, bo geste są niewygodne.
      I wiesz co, gdy te kobiety trafiają do dobrego lekarza, a nie
      bezmyślnego urzędnika z wbitymi w głowę statystykami, dostają hormon
      i nagle wszystko wraca do normy. Ja wiem ilu ich jest w Polsce - na
      pewno mniej niż 100. Ja tam trafiłam na dobrego lekarza po prawie 20
      latach męki.I w dodatku był to kardiolog a nie endokrynolog :))).

      Takie statystyki i podejście to dla mnie osobiście wstęp do
      poważnych problemów. W każdym miejscu i czasie.



      • kici10 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 13:23
        Rumpa, odbierz pocztę.
      • urquhart Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 15:04
        rumpa napisała:

        > A może prawda jest taka, że takie rozważanią są dla leniwców
        > umysłowych, bo tak czy inaczej - i tak musimy poznać konkretnego
        > człowieka, a nie narzucać jej wizerunek zgodny z przeciętnością -
        i
        > dla normalnej dojrzałej osoby nie jest to problem

        To utopijne podejście.Życie pokazuje ze brak zrozumienia odmienności
        postrzegania świata przez przeciętną większość płci przeciwnej
        skutkuje że ta przeciętna większość oczekuje podobnych reakcji jak
        swoja własna zamiast spróbować zrozumieć i poznać odmienność
        konkretnego człowieka. Widać to po typowych problemach o jakich
        piszą ludzie mających swoje źródło w typowym wzajemnym
        niezrozumieniu odmienności płci. Czy jest to niewiedza czy jak
        określasz niedojrzałość, to już inna sprawa.

        > bezmyślnego urzędnika z wbitymi w głowę statystykami, dostają
        hormon
        > i nagle wszystko wraca do normy. Ja wiem ilu ich jest w Polsce -
        na
        > pewno mniej niż 100. Ja tam trafiłam na dobrego lekarza po prawie
        20
        > latach męki.I w dodatku był to kardiolog a nie endokrynolog :))).
        > Takie statystyki i podejście to dla mnie osobiście wstęp do
        > poważnych problemów. W każdym miejscu i czasie.

        Oczywiście trzeba pamiętać że od wszystkich reguł są wyjątki i
        otwarty umysł. Pomyśl jak te setki tysięcy poddawane badaniom miało
        mizerną szansę na pomoc u tej nielicznej setki mądrych lekarzy. A
        tak statystycznej większości można przynajmniej łatwo pomóc bez
        wiedzy dostępnej nielicznym nie wykluczając innych rozwiązań dla
        tych którzy od tych reguł odstają.
        • rumpa Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 18:00
          Widać to po typowych problemach o jakich
          > piszą ludzie mających swoje źródło w typowym wzajemnym
          > niezrozumieniu odmienności płci. Czy jest to niewiedza czy jak
          > określasz niedojrzałość, to już inna sprawa.

          Nie to nie jest inna sprawa.
          To jest podstawowa sprawa - czy odrywamy się od czubka własnego nosa
          i przyjmujemy drugą osobę taką jaką jest, jesteśmy jej ciekawi, czy
          szukamy tylko super zaspokajacza własnych potrzeb,.
          jaka przepraszam odmienność płci? ja tam widzę kompletny brak
          zrozumienia w obrębie tej samej płci :)))
          najłatwiej powiedzieć że to przez płeć.
          co jest takiego charakterystycznego, co płeć utrudnia zrozumieć?
          Bo ja nie łapię, naprawdę :)))
    • kachna79 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 11:22
      Fakt istnienia różnic pomiędzy płciami jest oczywisty, a to, że te
      różnice wpływają na nasze predyspozycje też jest do przyjęcia.
      Dla mnie problemem jest fakt, że wartościujemy te tzw. typowe cechy
      kobiece i męskie. I tak kobiece cechy są uważane za powód słabości,
      a męskie świadczą o sile człowieka. I tak np. jak facet płacze to
      słyszy "nie bądź baba", jak szefowa wkurza się na pracownika to "ma
      okres"; kiedy matka zachwyca się dzieckiem tzn, że ma kaszkę zamiast
      mózgu - natomiast ojciec w tej sytuacji zostaje uznany za dojrzałego
      i wogóle naj...
      Sama mam umysł ścisły i zdarzało mi się słyszeć komplementy
      typu "umiesz tak po męsku zanalizować problem" albo "jesteś kobieta
      z jajami". Najbardziej śmieszą mnie uwagi, że zapewne ten męski
      (czytaj zdolny) umysł odziedziczyłam po ojcu (tymczasem to mama jest
      inżynierem, a tata pedagogiem).
      Moim zdaniem nie jest problemem uznanie różnic pomiędzy płciami, ale
      docenienie na równych zasadach cech, któe nas różnią.
      • bi_chetny Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 14:47
        Problemem jest uznanie różnic, bo w pogoni za udawaniem facetów kobiety gubią
        same siebie i tychże facetów, którzy przestają facetami być.
        • kachna79 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 14:55
          Tylko skąd taka chęć upodabniania się do facetów? Czemu kobiecość
          nie jest w cenie?
          • bi_chetny Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 16:11
            ale właśnie niestety jest ! metroseksualni faceci to nic innego jak
            przechodzenie faceta na kobiecą stronę, szukanie swojej kobiecej części
            psychiki. Dopóki kontrolujemy tę część, wszystko jest ok, bo umiemy znaleźć z
            kobietami nić porozumienia. Jednakże kiedy staramy się sprostać wymaganiom
            kobiet, które oczekują kobieto-faceta, gubimy tę męską część. I niby jest
            fajnie, bo jest facet, ale opiekuńczy, wzruszający się na filmach o miłości itd.
            Tylko że przestajemy być obiektem pożądania tychże kobiet. I zaczyna się dramat.
            • urquhart Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:57
              bi_chetny napisał
              > kobiet, które oczekują kobieto-faceta, gubimy tę męską część. I
              niby jest
              > fajnie, bo jest facet, ale opiekuńczy, wzruszający się na filmach
              o miłości itd
              > .
              > Tylko że przestajemy być obiektem pożądania tychże kobiet. I
              zaczyna się dramat

              To własnie jest ta nieustająca niespójność między attaction a
              affection :)
        • aandzia43 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 16:59
          bi_chetny napisał:

          > Problemem jest uznanie różnic, bo w pogoni za udawaniem facetów
          kobiety gubią
          > same siebie i tychże facetów, którzy przestają facetami być.
          >

          Nie bardzo wiem, czym jest według ciebie "udawanie faceta". Chyba
          nie masz na myśli rozwijania swoich powszechnie uznanych za
          niekobiece zdolności typu: zdolności matematyczne (Kachna, ty
          facecie;-), przebojowość w interesach, smykałka do spraw
          technicznych? Bo wiesz, Bi, my kobiety, poza tym, że jesteśmy
          kobietami, jesteśmy też ludźmi i miewamy też różnorodne talenty;-) I
          praca nad rozwijaniem ich sprawia nam ogromną frajdę. O zgrozo,
          zazwyczaj większą niż podcieranie dupy niemowlęciu.
          Co uwiądu meskości przy zdolnej i niegłupiej kobiecie... No cóż,
          marny to facet, przy którym trzeba udawać głupszą, niż się jest.
          Związek z takim, to żaden interes dla zainteresowanej.
          • aandzia43 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:04
            Poza tym mylisz "uznanie różnic" z wykasowaniem ze spisu zachowań
            uznanych za normalne wszystkich "nieodpowiednich" dla danej płci.
            Zapowiada się baba na niezłego inżyniera - nie ma bola, nie będzie
            inżynierem, bo to niekobiece, przeszkodzi jej to w zostaniu dobrą
            matką i wykastruje jej przyszłego faceta. Bi, to już przerabialiśmy
            przez całe wieki. Daj spokój.
            • bi_chetny Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:46
              nic nie mylę. stwierdzam fakty - nie bronię kobiecie bycia inżynierem, ale
              mówienie, że kobieta myśli tak samo jak facet jest bez sensu. Nie mówię, że
              gorzej - tylko inaczej.
              • aandzia43 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 20:19
                bi_chetny napisał:

                > nic nie mylę. stwierdzam fakty - nie bronię kobiecie bycia
                inżynierem, ale
                > mówienie, że kobieta myśli tak samo jak facet jest bez sensu. Nie
                mówię, że
                > gorzej - tylko inaczej.

                A kto powiedzaił, że mysli TAK SAMO? I która kobieta, i w jakiej
                kwestii, i tak dalej... Wiesz co, ja i np. mój brat myślimy bardzije
                podobnie, niz ja i jakaś przypadkowa kobieta. Również podejście do
                sfer, nazwijmy to, prywatnych mamy bardzo podobne. A ja i jakaś inna
                samica homo sapiens już niekoniecznie. Dajcie spokój z tymi
                schamatami. One są, znajomość ich jest ważna, ale ta wiedza nie jest
                najważniejsza w sprawnym i bogatym w tresci poruszaniu się w
                relacjach międzyludzkich.
          • bi_chetny Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:44
            "udawanie faceta" często w mniemaniu kobiet jest tożsame z równouprawnieniem.
            nie twierdzę, że kobietom należy tego zabronić, jestem od tego daleki. Natomiast
            nie możemy udawać, że generalnie kobieta i mężczyzna są tacy sami.
            • aandzia43 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 20:26
              bi_chetny napisał:

              > "udawanie faceta" często w mniemaniu kobiet jest tożsame z
              równouprawnieniem.
              > nie twierdzę, że kobietom należy tego zabronić, jestem od tego
              daleki. Natomias
              > t
              > nie możemy udawać, że generalnie kobieta i mężczyzna są tacy sami.

              Ale co nazywasz KONKRETNIE udawaniem faceta? Jeśli kobieta ma
              jakiejkolwiek zdolności, inklinacje, potrzeby (intelektualne,
              artysytczne i osobowościowe) przez ortodoksów uznane
              za "niekobiece", i jeśli ku swojej ogromnej radości i spełnieniu się
              rozwija je, to znaczy, ze coś UDAJE???!!! Człowieku, zrozum, że tu
              się nic nie UDAJE. Tu się po prostu ŻYJE. Żyje się swoim życiem.
              Nareszcie. Moze tylko przez jakis czas w historii gatunku, ale z
              tego powodu będac kobietą warto zyc w tych czasach.
              • mujer_bonita Brawo Andzia! 28.05.09, 21:22
                aandzia43 napisała:
                > Ale co nazywasz KONKRETNIE udawaniem faceta? Jeśli kobieta ma
                > jakiejkolwiek zdolności, inklinacje, potrzeby (intelektualne,
                > artysytczne i osobowościowe) przez ortodoksów uznane
                > za "niekobiece", i jeśli ku swojej ogromnej radości i spełnieniu się
                > rozwija je, to znaczy, ze coś UDAJE???!!! Człowieku, zrozum, że tu
                > się nic nie UDAJE. Tu się po prostu ŻYJE. Żyje się swoim życiem.
                > Nareszcie. Moze tylko przez jakis czas w historii gatunku, ale z
                > tego powodu będac kobietą warto zyc w tych czasach.

                To, że nie pasuje się do 'pożal się Boże' społecznego obrazu słabej kobietki
                trzepiącej rzęsami wcale nie oznacza udawania kogoś innego :) Wręcz przeciwnie -
                teraz kobiety NIE MUSZĄ niczego udawać :)
                • bi_chetny Re: Brawo Andzia! 29.05.09, 09:34
                  tak, nie muszą.poza udawaniem orgazmów :)
                  • possessive Re: Brawo Andzia! 29.05.09, 10:22
                    Właśnie nie zdają sobie sprawy jak wiele muszą. Nie chcą widzieć
                    tego co muszą więc muszą jeszcze więcej. Do tego jeszcze dochodzi
                    konieczność udawania kobiety wyzwolonej co samo w sobie jest bardzo
                    męczące.
                    • bi_chetny Re: Brawo Andzia! 29.05.09, 10:28
                      ale po co udawać ?
                      • possessive Re: Brawo Andzia! 29.05.09, 10:41
                        Dla kasy, seksu, władzy, społecznej skceptacji, poczucia
                        przynależności oraz udziału w rynku pracy. Cóż, czy się tak istotnie
                        różnimy?
                        • bi_chetny Re: Brawo Andzia! 29.05.09, 11:08
                          oczywiście że się różnimy.
                          • possessive Re: Brawo Andzia! 29.05.09, 11:38
                            Ja jestem za tym abyśmy się różnili jedynie obawiam się, że ten stan
                            umrze śmiercią naturalną. Na przykład poziomem hipokryzji już się w
                            tej chwili wcale nie różnimy, a długo było inaczej. Proces jest
                            odwrotny niż w Seksmisji.
                            • bi_chetny Re: Brawo Andzia! 29.05.09, 11:44
                              a tego z hipokryzją nie zrozumiałem
                              • possessive Re: Brawo Andzia! 29.05.09, 12:38
                                Obecnie kobiety opowiadają się za równouprawnieniem w rzeczywistości
                                jednak afirmują odwrotny stan rzeczy, mężczyźni to mistrzowie
                                hipokryzji w tej kwestii od zawsze.Jak można zgwałcić prostytutkę?
                                Oburzenie poparte wiedzą praktyczną.
      • urquhart Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 15:09
      • aandzia43 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:12
        > Sama mam umysł ścisły i zdarzało mi się słyszeć komplementy
        > typu "umiesz tak po męsku zanalizować problem" albo "jesteś
        kobieta
        > z jajami". Najbardziej śmieszą mnie uwagi, że zapewne ten męski
        > (czytaj zdolny) umysł odziedziczyłam po ojcu (tymczasem to mama
        jest
        > inżynierem, a tata pedagogiem).

        Buhaha, skąd ja to znam. Spotkałam się kiedyś z zarzutem, że jestem
        niekobieca, bo często mam własne zdanie na jakiś temat, a jak już je
        mam, to je wygłaszam (bolało ich tym bardziej, ze kłóciło się z moim
        jak najbardziej kobiecym wyglądem i pozostałymi cechami charakteru).
        Kuriozum? Nie, taki był powszechny sposób rozumowania facetów ćwierć
        wieku temu. Wielu rozumuje tak do dziś, ale obyczaje mamy, jakie
        mamy, i nei wypada im sie z tymi wytworami swojego umysłu obnosić.
        Co tam sobie jeden z drugiem myśli w głębi duszy, to mnie guzik
        obchodzi, byle nie pieprzył głupot głosno, przy mnie. Jako
        potencjalny partner mnie nie interesuje, a krwi niech nei psuje.
        • bi_chetny Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:48
          aaandzia, ja nie twierdzę w żadnym wypadku, że to kuriozum. Chodzi tylko o to,
          że takie dążenie do "równouprawnienia" prowadzi do pozornego zaniku cech
          męskich/kobiecych, a w związku z tym do zaniku relacji seksualno/uczuciowych
          między kobietą a mężczyzną.
          • rumpa Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 18:37
            nie nie prowadzi :)))
            tzn prowadzi tylko i wyłącznie u sfrustrowanego pana który musi no
            po prostu musiiiiiii imponować i ona sie musiiiiii patrzeć z takim
            wiernopoddańczym zachwytem.
            Ale jak napisła Andzia, to taki prosty test - na co komu facet,
            który tak naprawdę tyko udaje faceta, dostosowując się zewnętrznie
            do wymaganych wzorców?
            Potem mamy tych pseudo facetów umierających z przerażenia że ktoś
            pomysli że są nie dość męscy.
            I co to za tekst że kobiety udają mężczyzn?
            Daj spokój, naprawdę fizyka była dla mnie znacznie bardziej
            interesująca niż robienie na drutach.
            a dla mojego kumpla szydełko to ulubiony sposób spędzania wolnego
            czasu.
            nie uważasz że to cudowne ,że nie musimy udawać?

            I aby na pewno następuje zanik tych realcji?
            ja tam myslę, że one wreszcie się rodzą, prawdziwe i ludzkie.
          • aandzia43 Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 20:31
            bi_chetny napisał:

            > aaandzia, ja nie twierdzę w żadnym wypadku, że to kuriozum. Chodzi
            tylko o to,
            > że takie dążenie do "równouprawnienia" prowadzi do pozornego
            zaniku cech
            > męskich/kobiecych, a w związku z tym do zaniku relacji
            seksualno/uczuciowych
            > między kobietą a mężczyzną.

            Eeeee..., mam dziś niż, więc może czegoś nie zrozumiała. Ośiweć
            mnie, proszę. Czy według ciebie spokojne i uprzejme wyrażenie
            swojego zdania na dowolny temat podczas dyskusji dyskwalifikuje
            kobietę jako pociągającą samicę? Nawet jeśli całą resztę ma fajną i
            jest w typie danego samca?

            Jeśli chodzi o relacje uczuciowo-seksualne, to nei sądzą, by były
            one keidyś takie rewelacyjne. Wiele wskazuje na to, że bywały mocno
            nieciekawe.
    • cocido Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 16:43
      Problemem w tego typu zagadnieniach jest to, ile w zachowaniu
      człowieka jest z natury i genów a ile z kultury. Czy fakt
      niewielkiej liczby kobiet studiujących na kierunkach takich jak
      automatyka, robotyka czy innych ściśle inżynieryjnych jest wynikiem
      słabszych umiejętności matematycznych? Wątpie. W szkołach średnich
      (liceach) na profilu matetycznym w 2005 roku było 40% kobiet. Potem
      na wspomianych kierunkach studiów robi się ich nagle znikoma liczba.
      Za to masa uczy się na pedagogice.
      W moim przekonaniu różnice biologiczne istnieją (hormony itp.), ale
      za większość różnic w sposobie zachowań i zainteresowań odpowiada
      kultura.
      • bi_chetny Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:29
        to są wyjątki :)
        • arronia Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 18:32
          Jakoś dużo tych wyjątków ;)

          Czy jestem "męska" bo nie jestem w stanie posługiwać się swobodnie mową w
          trakcie seksu? Partner coś mówi, słówka słodkie czy co tam się zdarzy, a ja co?
          Żeby się zrewanżować muszę czynienie przerwać. W ogóle łączenie mówienia z
          robieniem mi nie wychodzi. Taki mózg. Kobiecy, sądząc po opakowaniu.
          • urquhart Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 18:39
            arronia napisała:

            > Jakoś dużo tych wyjątków ;)

            Akurat na tym forum - niewątpie.
            Absotnie unikalna arcyciekawa, choć niestety niereprezentatywna
            kobieca grupa :)
            • bi_chetny Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 18:41
              a czemu od razu robienie na drutach ? to jest dla ciebie typowo kobiece zajęcie ?

              a co do zaniku relacji - tak niestety jest, od kiedy facet ma być jednocześnie
              męski i czuły, opiekuńczy i dominujący. ech, kobiety...
              • rumpa Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 18:53
                a jakie jest?

            • arronia Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 29.05.09, 00:05
              > arronia napisała:
              >
              > > Jakoś dużo tych wyjątków ;)
              >
              > Akurat na tym forum - nie wątpie.

              Kobiety konkretne, czasem nawet logicznie myślące, (a swoją drogą sporo z nich o
              seksie myśli częściej niż 5 razy dziennie), mężczyźni swobodnie posługujący się
              mową i pismem, co jakiś czas nawet potrafiący wczuć się w cudzą sytuację. Spora
              frakcja (reprezentowana przez obie płcie) ponadsolidnie wykształcona. A pierdziu
              ze statystykami!
      • urquhart Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:46
        cocido napisała:

        W szkołach średnich
        > (liceach) na profilu matetycznym w 2005 roku było 40% kobiet.
        Potem
        > na wspomianych kierunkach studiów robi się ich nagle znikoma
        liczba.
        > Za to masa uczy się na pedagogice. (...)
        > W moim przekonaniu różnice biologiczne istnieją (hormony itp.),
        ale
        > za większość różnic w sposobie zachowań i zainteresowań odpowiada
        > kultura.

        Tak o tym piszes ama Brizendine o tym paradoksie i błednych
        poglądzie że odpowiada za to jedynie kultura :

        Summers podczas wykładu wyraził pogląd, iż "uniseksualne" wychowanie
        skazane jest na porażkę. Opowiadał, jak podarował swej córeczce dwie
        ciężarówki-zabawki. Dziewczynka natychmiast uznała je za "ciężarówkę-
        mamusię" i "ciężarówkę-tatusia". Rektor zaznaczył również, iż z
        powodu garnituru swych genów kobiety osiągają znacznie mniejsze
        sukcesy od mężczyzn w naukach inżynieryjnych i ścisłych. Oburzenie
        było tak wielkie, iż uznany za "kryptoseksistę" rektor w niesławie
        złożył dymisję. Pani Brizendine twierdzi, że Summers miał rację i
        jednocześnie jej nie miał. W początkowym okresie nastoletniego życia
        chłopcy i dziewczęta reprezentują takie same zdolności matematyczne.
        Potem jednak zaczynają się zmiany hormonalne. Wtedy dziewczęta
        zaczynają skupiać się na swych emocjach, na kontaktach i
        intensywnych rozmowach z koleżankami przez telefon czy e-mail.
        Chłopcy natomiast, z natury niezbyt sprawni w komunikacji
        interpersonalnej, stają się "wojownikami" i "samotnymi myśliwymi",
        których pasjonuje rywalizacja w sporcie czy też podbojach sercowych.
        Summers nie zrozumiał, że jeśli dziewczęta nie zdobywają laurów w
        naukach ścisłych, to nie dlatego, że brak im ku temu genetycznych
        uwarunkowań, ale po prostu tego nie chcą i wybierają komunikację
        interpersonalną jako łatwiejszą dla siebie. Życie naukowca zazwyczaj
        jest samotne, podczas gdy kobiecy mózg został ukształtowany przez
        naturę do rozmów, kontaktów międzyludzkich, wyrażania emocji.
        Dlaczego nastoletnie dziewczęta bez przerwy rozmawiają? Po prostu
        dlatego, że intensywna konwersacja pobudza w ich mózgach ośrodki
        odpowiedzialne za przyjemność. Rozmowa uruchamia kaskadę "puszystych
        kociaków", czyli hormonów generujących dobre samopoczucie -
        oksytocyny i dopaminy. Hormony te powodują, iż kobiety otrzymują za
        gorące pogaduszki "największą, najszybszą neurologiczną nagrodę,
        jaką można zdobyć, z wyjątkiem tylko orgazmu". Komentator
        dziennika "San Francisco Chronicle" napisał ironicznie, iż tłumaczy
        to, dlaczego panie mówią podczas aktu seksualnego - najwidoczniej
        pragną zainkasować podwójną premię...

        Z innego artykułu o Louann Brizendine
        rozrywka.onet.pl/prasa/582,1376910,1,przeglad,zagadki_zenskiego_mozgu,druk.html
        • bi_chetny Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 17:50
          "Summers nie zrozumiał, że jeśli dziewczęta nie zdobywają laurów w
          naukach ścisłych, to nie dlatego, że brak im ku temu genetycznych
          uwarunkowań, ale po prostu tego nie chcą i wybierają komunikację
          interpersonalną jako łatwiejszą dla siebie."

          Dokładnie o to chodzi :).
        • mujer_bonita B.Z.D.U.R.A. 28.05.09, 18:14
          cocido napisała:
          > W szkołach średnich
          > (liceach) na profilu matetycznym w 2005 roku było 40% kobiet. Potem
          > na wspomianych kierunkach studiów robi się ich nagle znikoma liczba.
          > Za to masa uczy się na pedagogice.

          urquhart napisał:
          > Summers nie zrozumiał, że jeśli dziewczęta nie zdobywają laurów w
          > naukach ścisłych, to nie dlatego, że brak im ku temu genetycznych
          > uwarunkowań, ale po prostu tego nie chcą i wybierają komunikację
          > interpersonalną jako łatwiejszą dla siebie.

          Miałam nie zabierać głosu ale przy takich głupotach nie wytrzymałam!!

          Tak się składa, że akurat miałam okazję w liceum uczęszczać do klasy o profilu mat-fiz w najlepszej szkole w dużym mieście. I zgadza się, że nie wszystkie koleżanki poszły na studia ścisłe? Dlaczego? Bo było (i nadal jest) to bardzo kiepsko społecznie popierane. Te dziewczyny od maleńkości wychowywane były w kulcie rodziny i kobiety-matki. Wiedziały, że w dorosłym życiu oczekuje się od nich zajęcia odpowiedniej społecznej roli - roli do której studia techniczne potrzebne nie będą. One nie miały być architektami, inżynierami, wybitnymi naukowcami. Miały być żonami i matkami. Stąd pedagogika i te klimaty - po stabilna, dostępna praca dająca dużo czasu na zajmowanie się domem i rodziną. Wpojono im, że ich wartość jako kobiety mierzy się mężem i dziećmi a nie publikacjami naukowymi.

          Polecam film 'Mona Lisa Smile' - głupawo-naiwny ale dobrze oddaje o co chodzi.
          • urquhart Re: B.Z.D.U.R.A ??? 28.05.09, 18:35
            mujer_bonita napisała:

            > Miałam nie zabierać głosu ale przy takich głupotach nie
            wytrzymałam!!
            > Miały być żonami i matkami. Stąd pedagogika i te klimaty - po
            stabilna, dostępn
            > a praca dająca dużo czasu na zajmowanie się domem i rodziną.
            Wpojono im, że ich
            > wartość jako kobiety mierzy się mężem i dziećmi a nie publikacjami
            naukowymi.

            Jednak Brizendine ma dla kogo pisać jak widzę :)

            Moire cytyje akurat wyniki badań w kibucach gdzie rodzice mieli
            znikomy wpływ na wychowanie, a wychowanie przez wychowawców było
            nastawione świadomie na uniseks, wszyscy oczekiwali spektakulanych
            zmian, a wyszło jak zawsze, chłopcy wybierali rywalizację, a
            dziewczynki zabawy zwiazane z więziami społecznymi bo to stwarza im
            przyjemność. Zauważ ze u osobników homo jest dokładnie odwrotnie.

            A najbliższe nam historycznie matriarchalne społeczeństwo: celtowie?
            Kobiety były królowymi, wojowniczkami, także nauczycielkami i
            głowami rodów ale jakoś nie zajmowały się uwczesną nauką. Druidami
            samotnikami przechowującymi i rozwijającymi starożytną wiedzę byli
            mężczyźni.
            • mujer_bonita Re: B.Z.D.U.R.A ??? 28.05.09, 18:41
              urquhart napisał:
              > Moire cytyje akurat wyniki badań w kibucach gdzie rodzice mieli
              > znikomy wpływ na wychowanie, a wychowanie przez wychowawców było
              > nastawione świadomie na uniseks, wszyscy oczekiwali spektakulanych
              > zmian, a wyszło jak zawsze, chłopcy wybierali rywalizację, a
              > dziewczynki zabawy zwiazane z więziami społecznymi bo to stwarza im
              > przyjemność.

              1. Wszyscy chłopcy i wszystkie dziewczynki? Czy większość (50%+1)?
              2. Nawet w kibucu nie da się odizolować od wszystkich wzorców społecznych

              Nie neguję, że płcie się różnią ale zwalanie tego w 100% na naturę jest IMO szczytem ignorancji.


              > Kobiety były królowymi, wojowniczkami, także nauczycielkami i
              > głowami rodów ale jakoś nie zajmowały się uwczesną nauką.

              To wyjaśnij mi proszę dlaczego kobiety, które studiują na kierunkach ścisłych mają statystycznie lepsze wyniki w nauce od panów?
              • bi_chetny Re: B.Z.D.U.R.A ??? 28.05.09, 18:44
                proste. na takie studia decydują się głównie te, które naprawdę są bardzo zdolne
                w tych kierunkach.
                • mujer_bonita Re: B.Z.D.U.R.A ??? 28.05.09, 18:50
                  bi_chetny napisał:
                  > proste. na takie studia decydują się głównie te, które naprawdę są
                  > bardzo zdolne w tych kierunkach.

                  G... prawda :)
                  • songo3000 Re: B.Z.D.U.R.A ??? 28.05.09, 22:23
                    Po prostu są bardzie pracowite i czują większą presję jako "baby na Polibudzie". Widzę to dokładnie we wszystkich moich grupach studenckich.
              • urquhart Re: B.Z.D.U.R.A ??? 28.05.09, 19:12
                mujer_bonita napisała:

                > Wszyscy chłopcy i wszystkie dziewczynki? Czy większość (50%+1)?

                Było coś o jednostkowych wyjątkach męskiej przychice kobiet i
                odwrotnie co miało odzwierciedlenie w nienaturalnych poziomach
                hormonów dla swojej płci.

                > To wyjaśnij mi proszę dlaczego kobiety, które studiują na
                kierunkach ścisłych m
                > ają statystycznie lepsze wyniki w nauce od panów?

                Jeżeli tak jest czemu nie przekłada sie do na równie spektakularne
                kariery naukowe i zawodowe?
                • mujer_bonita Re: B.Z.D.U.R.A ??? 28.05.09, 19:36
                  urquhart napisał:
                  > Jeżeli tak jest czemu nie przekłada sie do na równie spektakularne
                  > kariery naukowe i zawodowe?

                  1. Bo kobiety mają mężów, domy i dzieci.

                  Moja ciocia zapytana przez szefa swojej katedry (chemia) co jej potrzeba, żeby w końcu ukończyła swój doktorat odpowiedziała: ŻONY!! Niestety - poświęcenie się pracy naukowej mając na głowie dom, aktywnego dwulatka i oderwanego od rzeczywistości męża (również naukowca) graniczyło z cudem :)

                  2. Bo kariera naukowa nie podnosi pozycji społecznej kobiety i jest słabo doceniana

                  Kariera (w tym naukowa) wymaga nakładu czasu i wysiłku. Jakkolwiek mężczyzna jest oceniany przez pryzmat swoich wyników tak kobieta zawsze usłyszy 'No ma ten doktorat ale co z niej za matka jak ciągle w tym laboratoriom siedzi!'

                  Przykład empiryczny: Martyna Wojciechowska - podróżniczka, dziennikarka, himalaistka. Niedawno urodziła córeczkę. Przy kolejnej wyprawie podniósł się medialny wrzask - 'Jak ona może, co za wyrodna matka, dziecko zostawia samo, a jak się jej coś stanie, w ogóle nie myśli o dziecku!' Pytanie za 1000 punktów - czy kiedykolwiek, ktokolwiek zainteresował się czy któryś z himalaistów-facetów ma dzieci?? NIE! Ten, który zginął ostatnio zostawił żonę i 2 dzieci. Polski dziennikarz, który zginął w Iraku osierocił swoje dziecko zupełnie (matka zmarła wcześniej). Czy ktoś mu wypominał jak jechał, że jak coś mu się stanie to dziecko zostanie bez jedynego rodzica?? NIE! Przecież to bohater!

                  Kobieta jest oceniana przez społeczeństwo przez pryzmat bycia żoną, matką, babcią a nie wybitnym przedstawicielem swojego zawodu.
                  • urquhart Re: B.Z.D.U.R.A ??? 28.05.09, 22:09
                    mujer_bonita napisała:

                    > 1. Bo kobiety mają mężów, domy i dzieci.

                    Mają bo chcą, nie można mieć wszystkiego :)
                    Tak serio to pracuje czasem z samotnymi "korporacyjnymi sukami" i one pierwsze
                    krzywią się na zatrudnianie kobiet dopóty nie udowodnią że są z tej samej gliny,
                    bo przecież zajdą w ciąże i wszystkie wydatki na wyszkolenie zmarnowane, zacznie
                    im wisieć. Niby kobiety są wielozadaniowe ale jak obserwuje jak są zaangażowane
                    w dom zaangażowanie w pracę na tym wyraźnie cierpi.

                    > Przykład empiryczny: Martyna Wojciechowska - podróżniczka, dziennikarka, himala
                    > istka. Niedawno urodziła córeczkę.

                    Przykład dobry. Zwróciłaś uwagę kto tak ją krytykuje? Przecież nie faceci. Możne
                    internet jest niereprezentacyjny ale widziałem raczej podziw u mężczyzn że taka
                    kobieta im tym imponuje. Ale wśród kobiet święte oburzenie. Oczywiście za
                    wyłamywanie się. Ta przeważająca część stara się jak może żeby macierzyństwo
                    uczynić kryterium wartościowania obu zresztą płci a tu się jedna tak wyłamuje :)
                    Zresztą ona zawsze była babką o męskim myśleniu i potrzebach

          • bi_chetny Re: B.Z.D.U.R.A. 28.05.09, 18:38
            Bzdura :)
            miałem koleżanki w liceum matematycznym, niektóre poszły na studia ścisłe, inne
            nie. Zapewniam cię, że nie z powodu wdrukowanych w rodzinie poglądów. Wybierały
            mniej techniczne studia, bo lepiej czuły się w innych dziedzinach.
            • mujer_bonita Re: B.Z.D.U.R.A. 28.05.09, 18:51
              bi_chetny napisał:

              > Bzdura :)
              > miałem koleżanki w liceum matematycznym, niektóre poszły na studia ścisłe, inne
              > nie. Zapewniam cię, że nie z powodu wdrukowanych w rodzinie poglądów. Wybierały
              > mniej techniczne studia, bo lepiej czuły się w innych dziedzinach.

              A Ty byłeś z nimi tak bardzo blisko, że wiesz dlaczego 'lepiej się czuły' w tych innych dziedzinach :) Tiaaaaa :)
              • bi_chetny Re: B.Z.D.U.R.A. 29.05.09, 09:38
                tak się składa, że byłem. urquhart ma rację. chcecie mieć wszystko i lądujecie
                jak lądujecie.
                • zyg_zyg_zyg Re: B.Z.D.U.R.A. 29.05.09, 11:50
                  bi_chetny napisał:

                  > tak się składa, że byłem. urquhart ma rację. chcecie mieć wszystko
                  i lądujecie
                  > jak lądujecie.

                  O kogo konkretnie Ci chodzi? "Wy" to wszystkie kobiety?

                  Skończyłam zajebiste studia matematyczne, jestem w trakcie pisania
                  doktoratu z dziedziny pokrewnej, żyję z fantastycznym facetem,
                  niedawno zostałam mamą. MAM wszystko, czego potrzebuję i chcę (no,
                  dom z ogrodem jeszcze by się przydał... ;-)) i jestem cholernie
                  zadowolona z tego, jak wylądowałam.
                  • bi_chetny Re: B.Z.D.U.R.A. 29.05.09, 12:17
                    wyjątek :D


                    jak zmienić nicka ? :)
                    • kachna79 Re: B.Z.D.U.R.A. 29.05.09, 12:37
                      bi_chetny napisał:

                      > wyjątek :D
                      >

                      Akurat, mój dumnie brzmiący tytuł to doktor nauk chemicznych, a mąż
                      i dzieci też są całkiem do rzeczy:)
                      To nie uczestniczki naszego forum są wyjątkami - po prostu te
                      uśrednione tzw. typowe kobiety nie istnieją albo są żadkością.
                    • zyg_zyg_zyg Re: B.Z.D.U.R.A. 29.05.09, 12:39
                      eee... myślałam, że napiszesz, że pewnie jestem brzydka jak noc... :-
                      )
              • krzysztof-lis Re: B.Z.D.U.R.A. 29.05.09, 18:30
                > A Ty byłeś z nimi tak bardzo blisko, że wiesz dlaczego 'lepiej się
                > czuły' w tych innych dziedzinach :) Tiaaaaa :)

                On nie był z nimi blisko, ale Ty byłaś i dlatego podważasz jego osąd?
          • rumpa Re: B.Z.D.U.R.A. 28.05.09, 18:51
            A u mnie poszły :)))
            wszystkie, 16 sztuk - ale to była Warszawa
            z wyjatkiem mnie, czego moja matematyczka przez lata nie mogła mi
            wybaczyć :))) bo byłam jedna z najlepszych.
            ale się nieco uspokoiła gdy jej powiedziałam że na 20 osób na
            malarstwie, 3 zrezygnowały ze studiów na kierunkach typu matematyka
            i fizyka :)))
            i byli to faceci

          • possessive Re: B.Z.D.U.R.A. 28.05.09, 18:54
            Boże zgadzam się w stu procentach. Dla wszystkich którzy próbują się
            zabierać za teorię ewolucji i z jej pomocą wyjaśniać różnice między
            płciami można zaproponować mały społeczny eksperyment: zamknijmy
            mężczyzn w domach na 2000 lat, a potem się pozastanawiamy czy są od
            nas głupsi. he-he.
          • zakletawmarmur Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagonić?:-) 28.05.09, 19:03

            Skąd wy dziewczyny bierzecie przykłady takich rodziców? W moim mieście dziecko
            na politechnice (szczególnie córka) to powód do dumy! I wcale nie słyszałam,
            żeby któraś była namawiana do studiowania pedagogiki... Raczej od rodzica
            usłyszy "no i co ty po tym będziesz robić?".. Teraz rodzice namawiają na studia
            ścisłe także dziewczyny. Moje koleżanki są po politechnice, choć żadna nie była
            pasjonatką swojego kierunku. Wynudziły się przez studia, żeby mieć pracę i
            zadowolonych rodziców...

            Na matematykę startuje wiele dziewczyn, jednak większość odpada. Nie dlatego, że
            są gorzej traktowane, moja mama stwierdziła, że miały nawet fory... Po prostu
            wiele kobiet sobie nie radzi. Moje koleżanki z LO też odpadły z tego kierunku.

            Takie czasy, że wykształcenie ścisłe jest dużo bardziej w cenie. Może 30 lat
            temu było inaczej. Teraz wydanie córki za mąż w miastach to już sprawa
            drugorzędna. Teraz liczy się czy ma pracę i ile zarabia:-) Dopiero potem czy już
            mężatka. Na politechnikach przecież łatwiej o męża:-)
            • urquhart dziewczyny z politechniki 28.05.09, 19:17
              zakletawmarmur napisała:

              > Skąd wy dziewczyny bierzecie przykłady takich rodziców? W moim
              mieście dziecko
              > na politechnice (szczególnie córka) to powód do dumy!

              Jas, Malgosia i Baba Jaga poszli na studia. Jas na prawo, Malgosia
              na medycyne, a Baba Jaga na politechnike. Po roku spotykaja sie, by
              wymienic opinie.
              - U nas na Uniwerku - mówi Jas - to wcale sie nie uczymy, tylko caly
              czas imprezujemy. Zyc nie umierac!
              - A u nas na Akademii Medycznej - mówi Malgosia - to jest duzo
              nauki. Ale imprez tez jest sporo.
              - A u nas na Politechnice - mówi Baba Jaga - tu tylko nauka i nauka.
              Zero zabawy. Ale za to jestem najladniejsza dziewczyna na roku!
              :)
              • songo3000 Re: dziewczyny z politechniki 28.05.09, 22:30
                Oj, dawno żeś na żadnej Politechnice nie był (nie liczę pierdziszewów). Gdyby nie moje studentki pracując zupełnie już popadł bym w depresję ;)
              • zakletawmarmur Re: dziewczyny z politechniki 29.05.09, 10:57

                Przypomina mi się jedna taka akcja...

                Kiedyś w drodze do akademika koleżanka poczuła nagłą potrzebę skorzystania z
                toalety... Akurat mijałyśmy wydział elektryczny. Koleżanka uparła się, żeby tam
                wstąpić. Ja protestowałam... Byłyśmy bez makijażu, po imprezowe, ubrane w
                kiepskie ciuchy i adidaski. Moja samoocena wynosiła wtedy mniej niż zero.
                Wiedziałam, że tam spotkamy 100% nieznajomych chłopów i nie chciałam zrobić
                złego pierwszego wrażania... Kumpela mnie jednak przekonała.

                Nie zapomnę tego do końca życia:-)

                Otwieramy te wielkie drzwi, wchodzimy do środka- widzimy korytarz pełen
                rozgadanych mężczyzn.
                Nagle zapada cisza...
                Wszystkie oczy skierowane w naszą stronę...
                A my takie dwie bidy stoimy przy tych drzwiach, zastanawiamy się czy uciekać czy
                jednak zagłębić sie w tym tłumie zszokowanych facetów. Z głową podniesioną do
                góry, idziemy do kibla... Koleżanka zapytała się jedynej spotkanej po drodze
                kobiety (pracownica sklepiku lat ok. 50) o toaletę... Wkoło dają się słyszeć
                jedynie teksty typu "wow, zobacz ale laski":-)

                Wiem już, co czują wszystkie te gwiazdy, gdy pojawiają się w miejscach
                publicznych... Wiem, co czują wszystkie te super-piękności, gdy wchodząc na
                przyjęcie, oczy wszystkich gości kierują się na nie...
                To była jedna z tych chwil, gdy miałam okazję poczuć się właśnie tak:-)
                Obiecałyśmy sobie, że gdy kiedyś będziemy potrzebować szybkiego dowartościowania
                to wrócimy tam, tylko tym razem już zrobione na bóstwa... Przyznam, że jakoś nie
                było okazji:-)

                Może jednak warto namawiać dziewczyny do studiowania na politechnikach?
                • songo3000 Re: dziewczyny z politechniki 29.05.09, 19:20
                  No nie mogę, pochwal sie w jakim mieście to było :D
                  • zakletawmarmur Re: dziewczyny z politechniki 29.05.09, 19:42

                    > No nie mogę, pochwal sie w jakim mieście to było :D

                    Songo, Songo...
                    Musiałbyś ubrać naprawdę wysokie szpilki i zrobić naprawdę odjazdowy makijaż,
                    żeby zrobić takie wrażenie na chłopakach jak my wtedy:-)
                    • songo3000 Re: dziewczyny z politechniki 29.05.09, 19:44
                      Że niby nie zrobię, taaaak? ;)
                      • krzysztof-lis Re: dziewczyny z politechniki 29.05.09, 21:19
                        Wystarczy, że pójdziesz do pierwszej lepszej typowo kobiecej uczelni, w rodzaju
                        Akademii Pedagogiki Specjalnej. Byłem w takiej w Warszawie parę lat temu i też
                        wszystkie dziewczyny się na mnie gapiły, choć wyjątkowej urody nie jestem i
                        wtedy też nie byłem. ;)
                • avide Re: dziewczyny z politechniki 01.06.09, 08:26
                  Takie akcje dzieją się zawsze w bardzo hegemonicznych środowiskach.

                  Pamiętam, że jeszcze na studiach przychodziłem czasem po moją wtedy jeszcze nie żonę na jej uczelnię. A była to ........ Wyższa Szkoła Pedagogiczna (studiowała matematykę tak a propos dyskusji powyżej ;-) ). Uwielbiałem tam przychodzić bo choćbym miał najgorszego doła wszech czasów to wystarczyło przejść się korytarzem w trakcie przerwy aby samopoczucie oraz samoocena zaliczyły stany nieosiągalne na co dzień.
                  Jako że wyglądem nie straszę, kobiety wzroku w niesmaku nie odwracają jak je mijam to nie powiem oj milutko bywało. Heheh, tak, lubiłem tam się czasami zjawić ;-). Co by męskie ego podreperować ;-).

                  Zaklęta, piszesz że na elektrycznym dało się słyszeć "fajne laski". NIe wątpię, sam jestem po typowo "męskim" (nie wiem czy mogę się tak wyrazić by mnie jakiś harpie zaraz nie zadziobały o to określanie ;-)) ) wydziale więc wiem co samemu się mówiło.
                  Nie mniej powiem Ci, że nijak to się ma do takiego samiczego środowiska do którego nagle wejdzie facet i zaburzy cały status quo.
                  Jeżeli chodzi o zachowanie, kobiety biją pod tym względem facetów na głowę. ;-)))

                  Jak ktoś nie wierzy niech zobaczy jak się bawią kobiety i mężczyźni na wieczorach panieńsko-kawalerskich. Faceci są jednak dużo bardziej powściągliwi.Facet się spije, urżnie i tyle ma zabawy. Dziewczyny w tym czasie zaś... oj potrafią dać czadu...
                  ;-))))
                  • zakletawmarmur Re: dziewczyny z politechniki 07.06.09, 18:58
                    Jasne...

                    Mój przyjaciel na polonistyce przez wiele długich lat był prawiczkiem (a
                    przystojny chłopak jest i wcale nie z tych porządnych). Bardzo często chodziło
                    sie na imprezy, gdzie byłyśmy w szóstkę i jeden, dwóch gości. Wcale się wtedy na
                    nich nie rzucałyśmy. Hello, znamy poczucie własnej wartości:-) Konkurencja na
                    pewno podnosi wartość zarówno kobiety jak i mężczyzny w oczach płci
                    przeciwnej... Gdy jednak nie było z czego wybierać, przełączałyśmy się na tryb
                    "dobrej zabawy bez facetów". Nie zauważałyśmy wtedy nawet tych kilku rodzynków a
                    nawet bardziej olewałyśmy ich obecność lub traktowałyśmy ich jak koleżankę.

                    W drugą stronę to jednak działa inaczej. Często spotykam się z samymi facetami.
                    Ja, ich 4 i C2H5OH do bólu:-) Uwierz mi, faceci rozpieszczają mnie wtedy jak się
                    patrzy:-)
            • mujer_bonita Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 19:19
              zakletawmarmur napisała:
              > Skąd wy dziewczyny bierzecie przykłady takich rodziców? W moim mieście dziecko
              > na politechnice (szczególnie córka) to powód do dumy! I wcale nie słyszałam,
              > żeby któraś była namawiana do studiowania pedagogiki...

              Zaklęta - nie chodzi o 'namawianie' do czegokolwiek (choć z tym też miałam
              styczność) tylko o takie ukształtowanie światopoglądu, które determinuje nasze
              wybory. Jeżeli dziewczynka od maleńkości jest bombardowana komunikatami w stylu
              'kobieta poświęcająca się pracy jest 'be' bo zaniedbuje dzieci' to po pewnym
              czasie zaczyna tak myśleć. Jeżeli upomina ją się, że jest mało kobieca grzebiąc
              w silniku samochodu (lub w ogóle jako dziewczyny się jej tam nie dopuszcza) to
              utrwala się pewne 'do' & 'don't'.


              > Na politechnikach przecież łatwiej o męża:-)

              To usłyszała moja mama jak dostałam się na ścisłe studia. Jej koleżanek z pracy
              nie interesował osiąg w postaci rewelacyjnego wyniku z egzaminu na jedną z
              najbardziej obleganych uczelni. Osiągi naukowe kobiet nie są wyznacznikiem ich
              pozycji społecznej. Ale mąż już tak ;P
              • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 20:49
                A ja myślę, że demonizujesz:-)

                > Zaklęta - nie chodzi o 'namawianie' do czegokolwiek (choć z tym też miałam
                > styczność) tylko o takie ukształtowanie światopoglądu, które determinuje nasze
                > wybory. Jeżeli dziewczynka od maleńkości jest bombardowana komunikatami w stylu
                > 'kobieta poświęcająca się pracy jest 'be' bo zaniedbuje dzieci' to po pewnym
                > czasie zaczyna tak myśleć. Jeżeli upomina ją się, że jest mało kobieca grzebiąc
                > w silniku samochodu (lub w ogóle jako dziewczyny się jej tam nie dopuszcza) to
                > utrwala się pewne 'do' & 'don't'.

                Pomimo, że rodzic zachowuje polityczną poprawność, wszędzie doszukuje się
                ukrytych treści to jego dzieci dalej preferują te same zabawki co reszty. Córka
                koleżanki marzy o kolejnej lalce typu babyborn. Syn drugiej (samotnej matki) już
                w wieku 2 lat bawił się tylko samochodzikami. Koleżanki wybierały przedmioty
                humanistyczne, bo wydawały im się ciekawsze niż jakaś elektronika czy fizyka
                kwantowa...

                > To usłyszała moja mama jak dostałam się na ścisłe studia. Jej koleżanek z pracy
                > nie interesował osiąg w postaci rewelacyjnego wyniku z egzaminu na jedną z
                > najbardziej obleganych uczelni. Osiągi naukowe kobiet nie są wyznacznikiem ich
                > pozycji społecznej. Ale mąż już tak ;P

                Po prostu zazdrosne były i tyle:-) No i powiedz, czy sąsiadki matce nie
                zazdrościły, że córka nie dość że na studiach ścisłych to jeszcze ze świetnymi
                wynikami? Bo moi rodzice to przez całą moją edukację musieli ze wstydu umierać,
                gdy tylko padało pytanie o oceny i postępy w nauce:-)* I fakt, że jestem
                kobietą, wcale nie sprawiał, że ludzie traktowali łagodniej tą sferę mojego
                życia bo se męża znajdę:-) To właśnie kobieta, powinna ze wszystkiego być dobra,
                facetowi wypada mieć kilka słabszych ocen.
                A z tym szukaniem męża to żartowałam, bo teraz to już nie wypada zbyt wcześnie o
                tym myśleć...

                *Żartuje z tym wstydem, moi rodzice są dość bezwstydni:-)
                • mujer_bonita Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 21:17
                  zakletawmarmur napisała:
                  > Pomimo, że rodzic zachowuje polityczną poprawność, wszędzie doszukuje się
                  > ukrytych treści to jego dzieci dalej preferują te same zabawki co reszty. Córka
                  > koleżanki marzy o kolejnej lalce typu babyborn. Syn drugiej (samotnej matki) ju
                  > ż
                  > w wieku 2 lat bawił się tylko samochodzikami.

                  Ja się bawiłam samochodzikami, klockami Lego i jednym misiem. Lalek nie tolerowałam. Czy to oznacza, że jestem mężczyzną?

                  Widziałaś kiedyś reklamy zabawek? Tam jest bardzo ścisły podział - lalki dla dziewczynek, samochodziki dla chłopców :) Nie da się dziecka wychować w politycznej poprawności. Już na wstępie dzieci dostają od rodziny, pociotków konkretne, płciowe zabawki. Dziewczynki nie dostają samochodzików a chłopcy lalek. Mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa chciał mieć lalkę i bardzo przeżywał, że rodzice nie chcieli mu kupić (bo to 'dziewczyńskie' ;) ). I żeby nie było jest zupełnie hetero w bardzo męskim typie!

                  > Koleżanki wybierały przedmioty
                  > humanistyczne, bo wydawały im się ciekawsze niż jakaś elektronika czy fizyka
                  > kwantowa...

                  A widzisz - moje nie koniecznie. Jedna zapytana dlaczego nie idzie na wymarzone budownictwo stwierdziła: 'Bo to nie jest zawód dla kobiety'. Samo jej się wzięło?


                  Nie twierdzę, że jesteśmy białymi kartkami ale presja sprostania społecznym standardom jest bardzo silna. Na nonkonformizm nie każdego stać ;)
                  • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 22:38
                    > Widziałaś kiedyś reklamy zabawek? Tam jest bardzo ścisły podział - lalki dla dz
                    > iewczynek, samochodziki dla chłopców :) Nie da się dziecka wychować w polityczn
                    > ej poprawności. Już na wstępie dzieci dostają od rodziny, pociotków konkretne,
                    > płciowe zabawki. Dziewczynki nie dostają samochodzików a chłopcy lalek. Mój naj
                    > lepszy przyjaciel z dzieciństwa chciał mieć lalkę i bardzo przeżywał, że rodzic
                    > e nie chcieli mu kupić (bo to 'dziewczyńskie' ;) ). I żeby nie było jest zupełn
                    > ie hetero w bardzo męskim typie!

                    Teraz politycznie poprawni i "świadomi" rodzice, nie pozwalają dzieciom oglądać
                    tv:-) Starszym dzieciom puszcza się bajeczki na dvd o przemyślanej, edukacyjnej
                    treści...
                    W dobrym guście jest podarowywanie dziecku mądrych, nowoczesnych książeczek,
                    klocków lego, puzzli, gier i różnorakich zabawek edukacyjnych już dla niemowląt:-)

                    > Ja się bawiłam samochodzikami, klockami Lego i jednym misiem. Lalek nie tolerow
                    > ałam. Czy to oznacza, że jestem mężczyzną?

                    Ja wolałam wspinać się po drzewach a moimi zabawkami były przedmioty codziennego
                    użytku, nie koniecznie używane w zgodzie z przeznaczeniem (np. dezodoranty w
                    okresie piromańskim - to dopiero była jazda). Lalki rozkładałam na czynniki
                    pierwsze, choć początkowo wszyscy mi je kupowali... Tylko na co to jest dowód?
                    Na to, że pomimo indoktrynacji nikt mnie nie przekonał:-) Dlaczego więc inne
                    dzieci dają się tak łatwo zmanipulować, niewiadomo często komu i wybierają
                    określone grupy zabawek? Dlaczego już roczna córka uważniej przypatruje się
                    matce i to ją naśladuje a syn tacie?
                    Myślę, że to nie przypadek:-)

                    > A widzisz - moje nie koniecznie. Jedna zapytana dlaczego nie idzie na wymarzone
                    > budownictwo stwierdziła: 'Bo to nie jest zawód dla kobiety'. Samo jej się wzię
                    > ło?
                    Przyznaje, że nie spotkałam się z czymś takim jak długo żyje:-) Dla mnie taki
                    powód brzmi jak totalna abstrakcja a może nawet próba zatuszowania prawdziwego
                    powodu. Moja koleżanka, która wybrała położnictwo, zawsze miała kompleksy z tego
                    powodu, że reszta z nas na kierunki ścisłe się wybyła...

                    No, ale może faktycznie w tych czasach i takie akcje się spotyka:-) Myślałam, że
                    teraz to podobne poglądy są obciachowe i ludzie nawet jak tak myślą, to się nie
                    przyznają, bo do ciemnogrodu trafić nie chcą... Za stwierdzenie, że ktoś jest
                    starą panną w wieku 30 lat a kobieta nie powinna pracować jako inżynier jest się
                    odsyłanym w tamte rejony i to ekspresowym:-)
            • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 20:31
              Moje koleżanki są po politechnice, choć żadna nie była
              > pasjonatką swojego kierunku. Wynudziły się przez studia, żeby mieć
              pracę i
              > zadowolonych rodziców...

              a były w ogóle pasjonatkami czegokolwiek?
              bo podejrzewam że z osobowością tego typu to nudzą się wszędzie...


              Na matematykę startuje wiele dziewczyn, jednak większość odpada. Nie
              dlatego, ż
              > e
              > są gorzej traktowane, moja mama stwierdziła, że miały nawet
              fory... Po prostu
              > wiele kobiet sobie nie radzi. Moje koleżanki z LO też odpadły z
              tego kierunku.

              A moje koleżanki nie odpadły, ale odpadł mój mąż - po Gotwaldzie
              :)))
              O jednej z moich kumpelek piszą branżowe pisma w USA.
              Moja ciotka była jakieś 40 lat temu najlepszym studentem
              Politechniki - ale ona pracowała a nie szukała męża.Matka wspomina
              że z imprez nie wracała później niż o 1 w nocy bo zwykle po uczyła
              się jeszcze do 3.
              No dobra, wyjdzie moje zgorzknienie - jest coś czego nie trawię -
              panny bez ambicji które na studiach się znalazły żeby se chłopa z
              przyszłością znaleźć. Mój kierunek z powodów zasadniczych
              (wszechogarniający syf hehe) był wolny od takich egzempalrzy,
              dlatego długooooo nie wierzyłam w istnienie takich indywiduuów -
              cóż, naiwna byłam i szok przeżyłam ciężki.

              Teraz wydanie córki za mąż w miastach to już sprawa
              > drugorzędna.

              zależy w jakich miastach...
              ciotka trzy lata ukrywała że jej starsza córka się rozwiodła a fakt
              że młodsza do 30tki się zbliża i niezaobrączkowana stał się już
              tematem tabu :)))

              • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 21:09
                Rumpa, gdzie ja napisałam, że moje koleżanki poszły na studia żeby szukać męża?
                Wybacz, ale te czasy to już dawno minęły... Poszły na studia techniczne bo
                chciały mieć pracę:-)

                Ja też znam kobiety z tytułami, karierami naukowymi i Bóg wie czym jeszcze... Są
                i takie kobiety na świecie i szczerze zazdroszczę im wszystkim intelektu:-)
                Tylko co to zmienia? Statystyki są dla kobiet bezlitosne jeśli chodzi o sprawy
                ponadprzeciętnej inteligencji i zdolności matematycznych.
                Te nauki są zdominowane przez mężczyzn. Wystarczy popatrzeć na absolwentów
                kierunków ścisłych i pracowników naukowych. Np tu:

                www.impan.pl//pracownicy.html
                Tylko pytanie... Czy kobieta wybierająca pedagogikę lub psychologię jest gorsza
                od pani inżynier lub matematyczki? Czy np. zdolności interpersonalne
                przewyższają Twoim zdaniem zdolności matematyczne? Bo jak słyszę takie dyskusje
                to odnoszę wrażenie, że naciski pojawiają się coraz to bardziej z tej strony,
                kiedy to kobietę wciska się na politechniki, wmawiając, że ich zainteresowania,
                zdolności są gorsze.

                Zwalanie winy na mężczyzn wydaje mi się śmieszne:-)
                • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 22:37
                  Poszły na studia techniczne bo
                  > chciały mieć pracę:-)

                  no wiesz - pracę można mieć w różnych dziedzinach, pod warunkiem że
                  się człowiek na robocie zna. A jak masz się znać na czymś co cię
                  nudzi?
                  I stąd pytanie o charakter - jakiś taki miałki chyba, nie? stąd
                  pewnie moje skojarzenia, mało przekonywujące wybory i studia,
                  ciężkie z założenia ,ale pełno facetów...
                  Znam dziewczynę k†óra zrezygnowła z kariery naukowej po doktoracie,
                  bo w miedzyczasie zakochała się w robieniu tipsów - to jej pasja.
                  Mam dla niej ogromny szacunek.

                  Statystyki są dla kobiet bezlitosne jeśli chodzi o sprawy
                  > ponadprzeciętnej inteligencji i zdolności matematycznych.

                  Jak napisałam mam gdzieś statystyki. Nie obchodzi mnie ile kobiet
                  jest na matematyce. Ale te które są są po prostu dobre w te klocki i
                  tyle. I osiągają sukcesy. Pracują na nie ciężko, bo je to
                  interesuje. I nie widzę powodu żeby się zastanawiać, że są w
                  mniejszości. No to co?
                  Tylko po co zaczynać rozmowę z małą dziewczynką od przekazywania jej
                  informacji że może sobie na kołku powiesić swoje zainteresowania, bo
                  ma nie tak zbudowany mózg?
                  A potem jak coś nie wyjdzie to zamiast - staraj się, pracuj
                  najlepiej powiedzieć - no wiesz, jesteś dziewczynką, nie napinaj się
                  bo masz inaczej zbudowany mózg.
                  I co jeśli nawet będzie miała gorsze osiągnięcia od kolegów, na
                  pewno nie od wszystkich - ale będzie szczęsliwa. O ile jakiś
                  nadgorliwy wielbiciel statystyk jej tego nie pozbawi na starcie.


                  A tak w ogóle...
                  Znaczy, każdy facet, który jest gorszy w matematyce od kobiety
                  powinien solidnie rozważyć tomografię mózgu ?

                  :)))

                  albo w prowadzeniu samochodu?
                  moja kuzynka parkuje co do cm rozmawiając przez telefon i to z
                  piskiem opon. Nigdy bym nie uwierzyła gdyby nie to że odbyłam z nią
                  tę godzinną jazdę i to właśnie wycisnęło ze mnie ostatnią kroplę
                  potu, bo byłam pewna że wrąbiemy się w ścianę, po wjechaniu w
                  miejsce parkingowe ostrym łukiem i na pełnym gazie, oczywiście
                  obstawione innymi samochodami. Jej siostra to samo. Ciekawe, ich
                  ojciec sadzał je za kierownicą od 13 roku życia.
                  Tylko geny czy również pełne zaufanie najważniejszego mężczyzny w
                  życiu?
                  • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 23:43
                    no wiesz - pracę można mieć w różnych dziedzinach, pod warunkiem że
                    > się człowiek na robocie zna. A jak masz się znać na czymś co cię
                    > nudzi?
                    > I stąd pytanie o charakter - jakiś taki miałki chyba, nie?

                    Wielkie idee w imię siły charakteru to TY sobie realizuj jak chcesz...
                    Zainteresowań to ja mam wiele:-) Nie mogłabym tego wszystkiego studiować... Poza
                    tym, jestem typem samouka, 95% wiedzy którą posiadam, zdobyłam SAMA. Z tego
                    punktu widzenia edukacja to była istna strata czasu i cholerne zniechęcenie do
                    ich tematu zdobywania wiedzy... I nie chodzi mi o to, że mam coś przeciwko
                    szkolnym geniuszom. Podziwiałam zawsze ich, a w grzecznych kujonach to ja nawet
                    gustowałam:-)

                    Studia są potrzebne, żeby mieć papierek, bo nie pójdę do pracodawcy i nie powiem
                    mu: "znam się na leczeniu ludzi/ projektowaniu domów/ pieczeniu ciast".
                    Oczywiście, że nawet po socjologii można znaleźć pracę w zawodzie... Tylko ilu
                    idzie na te studia z pasją, a ilu się udaje znaleźć pracę w zawodzie? 3
                    najlepszym? A 4 najlepszy już pracuje w ubezpieczeniach... A co jeśli ktoś ma
                    świadomość, że w pierwszej trójce to on się nie znajdzie, bo aż tak kroić się
                    nie zamierza?

                    > I stąd pytanie o charakter - jakiś taki miałki chyba, nie?

                    A jeśli napiszę, że studiowały, bo rodzice im wodę z mózgu przez lata robili, że
                    muszą skończyć studia techniczne? Czy to będzie oznaczać, że były miałkie?
                    A jak ktoś pisze, że kobiety rezygnują z studiowania mechaniki, bo rodzice im
                    wbijają do głowy, że to niekobiece? Podnosisz bunt:-)

                    A jak moje koleżanki interesowały bardziej imprezy i czas wolny to miały zostać
                    kim*? Siostrami Paris Hilton? Niech zgadnę żonami bogatych mężów? Nie to nie
                    wypada kobiecie... Skoro studiowanie na polibudzie w celu szukania chłopa jest
                    obciachowe, to co dopiero szukanie chłopa w celu, żeby nie studiować...

                    Tak byłam na tyle słaba, żeby kiedyś powiedzieć "NIE PÓJDĘ DO LO I NA STUDA I
                    BĘDĘ WALCZYĆ Z CAŁYM ŚWIATEM SAMA NIE WIEM O CO?" Bo pomimo wszystko, rozumiem
                    sens edukacji i wiem, że dla jakiegoś 80%** społeczeństwa wychodzi na dobre:-)

                    Tylko po co zaczynać rozmowę z małą dziewczynką od przekazywania jej
                    > informacji że może sobie na kołku powiesić swoje zainteresowania, bo
                    > ma nie tak zbudowany mózg?
                    > A potem jak coś nie wyjdzie to zamiast - staraj się, pracuj
                    > najlepiej powiedzieć - no wiesz, jesteś dziewczynką, nie napinaj się
                    > bo masz inaczej zbudowany mózg.
                    > I co jeśli nawet będzie miała gorsze osiągnięcia od kolegów, na
                    > pewno nie od wszystkich - ale będzie szczęsliwa. O ile jakiś
                    > nadgorliwy wielbiciel statystyk jej tego nie pozbawi na starcie.


                    Wybacz Rumpa ale nie wiem po co ten cały wywód... Jestem ostatnią osobą, która
                    będzie córce mówić, że czegoś nie powinna robić bo jest kobietą. Nigdzie o tym
                    nie pisałam. Jestem osobą dość świadomą tego co przekazuje dziecku. Bardzo
                    podoba mi się idea podążania za dzieckiem. Dlatego NIE MAM ZAMIARU uczyć dziecko
                    robienia na drutach różowych sukieneczek dla Barbie lub uczyć jej mnożenia w
                    wieku 5lat, jeśli nie będzie to jej interesować!!!

                    Nie lubie gdy narzuca nam się pewne przekazy, a przekaz, że kobiety powinny
                    wybierać kierunki ścisłe, żeby udowodnić mężczyznom swoją wartość, wydaje mi się
                    tak samo absurdalny, jak ten, że na te kierunki iść nie powinny, gdy akurat mają
                    takie zdolności...

                    Problem, jest z założenia statystyczny, więc nie wiem po co pisać o konkretnych
                    przykładach... Chyba tylko z braku argumentu statystycznego:-)

                    Tylko po co zaczynać rozmowę z małą dziewczynką od przekazywania jej
                    > informacji że może sobie na kołku powiesić swoje zainteresowania, bo
                    > ma nie tak zbudowany mózg?

                    Dlaczego miałabym się przejmować stwierdzeniem statystycznym, jeśli do mnie nie
                    pasuje? Jeśli powiesz dziewczynie z 180 cm wzrostu, że statystycznie mężczyźni
                    są wyżsi od kobiet, to pomyśli sobie, że jest kurduplem?

                    Nie podoba mi się też klasyfikowanie zdolności na lepsze=męskie i
                    gorsze=kobiece. A to ma taki właśnie wydźwięk...
                    Jeśli tego nikt nie robi, to dlaczego kobiety obrażają się, gdy ktoś wspomni o
                    tym, że statystycznie jesteśmy gorsze w matematyce?


                    NIGDZIE NIE PISAŁAM, ŻE WSZYSTKIE KOBIETY SĄ GŁUPIE, NIE MAJĄ SZANS NA KARIERĘ
                    NAUKOWĄ, A NA MATEMATYCE NIE MA WCALE KOBIET (bo w rodzinie mam nawet kilka).
                    Nie wiem gdzie doszukałaś się takiej treści... Kobieca wyobraźnia?:-)

                    * Żartuje, aż tak mało ambitne to one nie były.
                    ** Nie brać dosłownie procentów:-)
                    • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 31.05.09, 11:28
                      Wielkie idee w imię siły charakteru to TY sobie realizuj jak
                      chcesz... Wielkie idee w imię siły charakteru to TY sobie realizuj
                      jak chcesz...

                      to nie są wielkie idee, tylko zdrowy rozsądek.
                      Wybieranie zawodu w dziedzinie której się nie lubi prowadzi prosto
                      do znienawidzenia pracy w najgorszym wypadku, a w najlepszym - do
                      braku zaangażowania żeby się rozwijać - różne poziomy tego samego -
                      pomyłki życiowej.
                      Nie mówiąc o jakości oferty jaką sie przedstawia.


                      Zainteresowań to ja mam wiele:-) Nie mogłabym tego wszystkiego
                      studiować

                      No ta jak się ma wiele to coś z tego można wybrac dochodowego, nie?
                      :)))

                      Studia są potrzebne, żeby mieć papierek,

                      no a potem pracodawca mimo papierka i tak ci nie zatrudnia, bo widzi
                      i czuje doskonale że po ten papirek poszłaś i nic więcej.
                      i wielka gorycz na foruma "praca" dlaczego po 30 interwiev mnie nie
                      zatrudniają ?
                      Albo zatrudnia, ale w kiepskiej firmie, gdzie ludzi tylko z
                      papirkiem się toleruje ale marnie płaci

                      I stąd pytanie o charakter - jakiś taki miałki chyba, nie?
                      >
                      > A jeśli napiszę, że studiowały, bo rodzice im wodę z mózgu przez
                      lata robili, ż
                      > e
                      > muszą skończyć studia techniczne? Czy to będzie oznaczać, że były
                      miałkie?

                      No niestety tak. Żeby nie było, jak najbardziej uważam że ludzie z
                      miałkim charakterem maja prawo do życia, tyle że generalnie, żyje im
                      się raczej gorzej niż lepiej. I często ten miałki charaker nie jest
                      niejako wrodzony, tylko wbudowany przez otoczenie.

                      A jak ktoś pisze, że kobiety rezygnują z studiowania mechaniki, bo
                      rodzice im
                      > wbijają do głowy, że to niekobiece? Podnosisz bunt:-)
                      w poprzedniej sytuacji też podnoszę bunt!!!

                      A jak moje koleżanki interesowały bardziej imprezy i czas wolny to
                      miały zostać
                      > kim*?

                      ależ miały prawo interesować sie tylko imprezami :)))
                      i uważam że w takim wypadku rzeczywiscie najbardziej rozsądne jest
                      szukanie faceta co im te rozrywki zapewni :)))


                      Wybacz Rumpa ale nie wiem po co ten cały wywód... Jestem ostatnią
                      osobą, która
                      > będzie córce mówić, że czegoś nie powinna robić bo jest kobietą.
                      Nigdzie o tym
                      > nie pisałam. Jestem osobą dość świadomą tego co przekazuje
                      dziecku. Bardzo
                      > podoba mi się idea podążania za dzieckiem. Dlatego NIE MAM ZAMIARU
                      uczyć dzieck
                      > o
                      > robienia na drutach różowych sukieneczek dla Barbie lub uczyć jej
                      mnożenia w
                      > wieku 5lat, jeśli nie będzie to jej interesować!!!

                      Ty tak, inni nie. Większość bedzie sie trzymała pazurami tego co
                      jest "normalne".
                      a co zrobisz jak "PANI W SZKOLE" zaprezentuje taką logikę?
                      Panie w szkole mają potężną siłę rażenia, moja koleżanka po takiej
                      pani przestała rysowac - uwaga - na - liczę - 21-7=14 lat. Po czym
                      skonczyła z wyróżnieniem ASP.

                      Nie lubie gdy narzuca nam się pewne przekazy, a przekaz, że
                      kobiety powinny
                      > wybierać kierunki ścisłe, żeby udowodnić mężczyznom swoją wartość,
                      wydaje mi si
                      > ę
                      > tak samo absurdalny, jak ten, że na te kierunki iść nie powinny,
                      gdy akurat maj
                      > ą
                      > takie zdolności...

                      No dokładnie mi o to chodzi!


                      laczego miałabym się przejmować stwierdzeniem statystycznym, jeśli
                      do mnie nie
                      > pasuje? Jeśli powiesz dziewczynie z 180 cm wzrostu, że
                      statystycznie mężczyźni
                      > są wyżsi od kobiet, to pomyśli sobie, że jest kurduplem?

                      nie raczej ona będzie marzyć żeby byc taka ja inne :))) przecietna.
                      Wzrost to nieco inna sprawa - dość wymierna, wiesz?
                      no chyba że jest szczupła i może zostać modelką - wytedy pewnie
                      nawet się cieszy :)))

                      NIGDZIE NIE PISAŁAM, ŻE WSZYSTKIE KOBIETY SĄ GŁUPIE, NIE MAJĄ SZANS
                      NA KARIERĘ
                      > NAUKOWĄ, A NA MATEMATYCE NIE MA WCALE KOBIET (bo w rodzinie mam
                      nawet kilka).
                      > Nie wiem gdzie doszukałaś się takiej treści... Kobieca wyobraźnia?
                      :-)

                      Ależ ja nigdzie tak cie nie odebrałam ????Może sie gdzieś źle
                      wyraziłam ale syn sle groxby karalne że mamy iść na basen więc nie
                      będę szukać.

                      Nie podoba mi się też klasyfikowanie zdolności na lepsze=męskie i
                      > gorsze=kobiece. A to ma taki właśnie wydźwięk...
                      > Jeśli tego nikt nie robi, to dlaczego kobiety obrażają się, gdy
                      ktoś wspomni o
                      > tym, że statystycznie jesteśmy gorsze w matematyce?

                      Mnie też sie nie podoba. I sie nie obrażam o te statystyki - one po
                      prostu nic nie wnoszą,a mogą zaszkodzić bo kreują sztuczną,
                      nieistniejącą przecietność, co większość ludzi ciagle odbiera jako w
                      WZÓR tego co normalne i rodzaj przewodnika. To taki rodzaj stanika
                      75B - uzasadnionego statystycznie :))))
                      Co więcej, często własnie do tego są uzywane - do tworzenia
                      polityki, zwalniania z myslenia i paru innych rzeczy.

                      • aandzia43 Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 31.05.09, 11:54
                        Bardzo podoba mi się ten akapit i podpisuję się pod nim:

                        I sie nie obrażam o te statystyki - one po
                        > prostu nic nie wnoszą,a mogą zaszkodzić bo kreują sztuczną,
                        > nieistniejącą przecietność, co większość ludzi ciagle odbiera jako
                        w
                        > WZÓR tego co normalne i rodzaj przewodnika. To taki rodzaj stanika
                        > 75B - uzasadnionego statystycznie :))))
                        > Co więcej, często własnie do tego są uzywane - do tworzenia
                        > polityki, zwalniania z myslenia i paru innych rzeczy.

                        Z naciskiem na ostatnie zdanie.
                        Kocham panią, pani Rumpo;-)))
                      • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 02.06.09, 07:57
                        Rumpa fantazje to ty masz świetną...

                        > Wybieranie zawodu w dziedzinie której się nie lubi prowadzi prosto
                        > do znienawidzenia pracy w najgorszym wypadku, a w najlepszym - do
                        > braku zaangażowania żeby się rozwijać - różne poziomy tego samego -
                        > pomyłki życiowej.

                        Gdzie ja pisałam, że któraś z moich koleżanek wybrała nie lubiany kierunek?
                        Tylko fakt jest taki, że spora część moich znajomych lubiła kierunki, które
                        zapewniają pieniądze (i to był jeden z powodów). Nie tylko koleżanek:-) Trzech
                        kolegów poszło na prawo. Czy satysfakcja, że wybrany zawód budzi publiczny
                        szacunek jest zła?

                        To że koleżanka interesowała się robieniem makijażu nie musi oznaczać, że od
                        razu powinna zostać kosmetyczką... Fakt, że druga koleżanka lubiła alkohol nie
                        musiało oznaczać, że by się spełniała w zawodzie barmanki:-)

                        Ja dla odmiany wybrałam studia, które mnie interesowały. I co? I dupa... Okazało
                        się, że 75% przedmiotów to wielka, mega nuda.

                        >
                        > no a potem pracodawca mimo papierka i tak ci nie zatrudnia, bo widzi
                        > i czuje doskonale że po ten papirek poszłaś i nic więcej.
                        > i wielka gorycz na foruma "praca" dlaczego po 30 interwiev mnie nie
                        > zatrudniają ?
                        > Albo zatrudnia, ale w kiepskiej firmie, gdzie ludzi tylko z
                        > papirkiem się toleruje ale marnie płaci

                        I tu się mylisz:-) To, że się za studiami nie przepadało, nie oznacza, że pracy
                        też się lubić nie będziesz...
                        Nie oznacza też, że jest się ciemną masą... Z reguły studia dają szerszy
                        wachlarz możliwości pracy:-) Prawnik nie musi pracować w kancelarii a chemik w
                        zakładach chemicznych.
                        Podobno nie lubisz statystycznego podejścia do ludzi a sama to robisz:-) Wiesz
                        dlaczego? Bo to naturalne zjawisko!!! Problem pojawia się, w konflikcie kobieta-
                        mężczyzna:-)

                        > ależ miały prawo interesować sie tylko imprezami :)))
                        > i uważam że w takim wypadku rzeczywiscie najbardziej rozsądne jest
                        > szukanie faceta co im te rozrywki zapewni :)))

                        Ale w tym przypadku już nie dokonałaś oceny kobiet, które nie poszły na studia
                        techniczne bo rodzice im powtarzali, bo to nie kobiece:-)

                        A dlaczego miały tylko imprezować? Dlaczego nie robić oprócz tego czegoś
                        pożytecznego... Bo ktoś uważa, że studia są tylko dla pasjonatów? To dopiero
                        musiały by być miałkie, żeby sie do rad takiej osoby stosować... Nie ważne jakie
                        były powody, chciały zrobiły to.

                        >
                        > Ty tak, inni nie. Większość bedzie sie trzymała pazurami tego co
                        > jest "normalne".
                        > a co zrobisz jak "PANI W SZKOLE" zaprezentuje taką logikę?
                        > Panie w szkole mają potężną siłę rażenia, moja koleżanka po takiej
                        > pani przestała rysowac - uwaga - na - liczę - 21-7=14 lat. Po czym
                        > skonczyła z wyróżnieniem ASP.
                        >

                        Nie rozumiem... Skoro szkoły są takie złe to dlaczego wszyscy tam dzieci
                        puszczają? Przecież szkoły źle wychowują, robią dzieciom wodę z mózgu, zabijają
                        w nich geniusza, blablabla. Jak tak czytam na internecie o szkołach to nie wiem
                        czemu są jeszcze chętni na nie?

                        > nie raczej ona będzie marzyć żeby byc taka ja inne :))) przecietna.
                        > Wzrost to nieco inna sprawa - dość wymierna, wiesz?
                        > no chyba że jest szczupła i może zostać modelką - wytedy pewnie
                        > nawet się cieszy :)))

                        Statystycznie większość tak wysokich kobiet chce być niższa? A może ona lubi
                        swoją wyjątkowość:-)

                        > Mnie też sie nie podoba. I sie nie obrażam o te statystyki - one po
                        > prostu nic nie wnoszą,a mogą zaszkodzić bo kreują sztuczną,
                        > nieistniejącą przecietność, co większość ludzi ciagle odbiera jako w
                        > WZÓR tego co normalne i rodzaj przewodnika. To taki rodzaj stanika
                        > 75B - uzasadnionego statystycznie :))))
                        > Co więcej, często własnie do tego są uzywane - do tworzenia
                        > polityki, zwalniania z myslenia i paru innych rzeczy.

                        Tak jak charakter... Jednak istnieją cechy wspólne dla kobiet i mężczyzn.
                        Wystarczy przeczytać tu niektóre wątki i różnice te rzucają się w oczy. Taki
                        artykuł pozwala zrozumieć dlaczego. Tak jak różnimy się wzrostem, tak różnimy
                        się poglądami na życie. Jednak kobiety częściej myślą o założeniu rodziny,
                        ślubie i dzieciach, tak statystycznie są niższe od mężczyzn i mniej ważą. Nie
                        oznacza to że wszystkie, bo jest wiele kobiet które o ślubie nie myślą, w
                        przeciwieństwie do swoich chłopaków:-) Przykład ze stanikami wydaje mi się nie
                        trafiony, bo TU nikt nie chce ograniczać kobiet prawnie do kilku kierunków. Mogą
                        wybierać z całej gamy od automatyki po zarządzanie. Biustonosze na pewnych
                        rozmiarach, nawet w brytyjskich sklepach się kończą:-)
                        Takie zestawienia robi się często, gdy omawia się choroby, nasze cechy fizyczne
                        (nie słyszałam, żeby panowie się wkurzali, gdy w statystykach wychodzi, że
                        murzyni mają największe) i różnego rodzaju preferencje. Zauważ, że inne reklamy
                        robi sie pod kobiety, inne pod panów... Gdyby nie miało to sensu, wiele
                        prywatnych film nie wydawałoby na to rocznie tylu pieniędzy:-)
                        • urquhart spisek, żeby kobietę do BSWM zagonić! 02.06.09, 20:06
                          zakletawmarmur napisała:
                          > Tak jak charakter... Jednak istnieją cechy wspólne dla kobiet i
                          mężczyzn.
                          > Wystarczy przeczytać tu niektóre wątki i różnice te rzucają się w
                          oczy. Taki
                          > artykuł pozwala zrozumieć dlaczego. Tak jak różnimy się wzrostem,
                          tak różnimy
                          > się poglądami na życie. Jednak kobiety częściej myślą o założeniu
                          rodziny,
                          > ślubie i dzieciach, tak statystycznie są niższe od mężczyzn i mniej
                          ważą. Nie
                          > oznacza to że wszystkie, bo jest wiele kobiet które o ślubie nie
                          myślą, w
                          > przeciwieństwie do swoich chłopaków:-) Przykład ze stanikami wydaje
                          mi się nie
                          > trafiony, bo TU nikt nie chce ograniczać kobiet prawnie do kilku
                          kierunków. Mog
                          > ą

                          Przyznać się do istnienia zależności i reguł pociąga za sobą tego
                          konsekwencje. Czy nie tak jest w tym artykule? Lepiej nie zwracać
                          uwagi na mechanizmy różnic bo to "podkopuje pozycję kobiet i wzmacnia
                          stare, patriarchalne stereotypy". :)

                          Ja na własny użytek widzę tu zależność że dziewczyny które
                          niestandartowo dla swojej płci interesują się tym czym faceci (do
                          czego wiele przyznało się w tym wątku), niestadartowo także znacznie
                          bardziej niż średnia kobitek interesują się seksem i trafiają na to
                          forum :)
                          • aandzia43 Re: spisek, żeby kobietę do BSWM zagonić! 03.06.09, 00:41
                            > Ja na własny użytek widzę tu zależność że dziewczyny które
                            > niestandartowo dla swojej płci interesują się tym czym faceci (do
                            > czego wiele przyznało się w tym wątku), niestadartowo także
                            znacznie
                            > bardziej niż średnia kobitek interesują się seksem i trafiają na
                            to
                            > forum :)

                            To oczywiście dowcip? A tak serio: Zaręczam ci, że nasłuchawszy się
                            rozmów i zwierzeń setek kobiet z różnych pokoleń na przestrzeni 30-
                            stu lat, takiej prawidłowości nie zauważyłam. Znajome politechniczki
                            i matematyczki nie ekscytują się seksem bardziej, niż pielęgniarki i
                            polonistki. Na naszym forum jest dużo nie tyle ścisłych umysłów, co
                            pań po prostu interesujących się zagadnieniami związanymi z erotyką.

                            A ta w ogóle to coś mi nie pasuje. Do tej pory wyskakująca poza
                            słodki stereotyp kobieta postrzegana była jako zimna, kastrująca
                            suka. Jużnie jest?;-O Jakaś zmiana frontu?
                            Coś mi się przypomniało. Moja koleżanka wegetarianka miała dwoje
                            dzieci. Działo się to w czasach, kiedy nie wciskaniae dziecku mięsa
                            postrzagane było, jako maltretowanie potomstwa. Jedno było duże,
                            powolne, flegmatyczne. Różni mądrale grzmieli: to wszystko przez
                            brak mięsa w diecie (tu padały mądre nazwy substancji, których miało
                            dziecięciu brakować do normalnego rozwoju). Potem urodziło się
                            drugie. Małe, żywotne, chude, lekko nadpobudliwe, ciekawskie świata.
                            Ci sami grzmieli: to przez brak mięsa. I tak dalej, i tak dalej.
                            Żadnemu pacanowi nie przyszło do głowy, że jedno było podobne do
                            ojca, a drugie do matki. I tyle.
                            Sorry za dygresję, ale mi się skojarzyło:-)
                            Rozumiem, że teraz niestereotypowe (niestereotypowość jest zawsze
                            trochę zagrażająca dla wygodnego porządku, prawda) panie posądzane
                            będą o nimfomanię?;-)
                            • urquhart Re: spisek, żeby kobietę do BSWM zagonić! 03.06.09, 08:48
                              > To oczywiście dowcip? A tak serio: Zaręczam ci, że nasłuchawszy się
                              > rozmów i zwierzeń setek kobiet z różnych pokoleń na przestrzeni 30-
                              > stu lat, takiej prawidłowości nie zauważyłam.

                              Ja zauważyłem. Kobiety alfa, suki korporacyjne mają podejście do seksu jak faceci, rywalizują jeszcze ostrzej i brzydzą się myślą o rozmnażaniu. Czyli zaprzeczenie żeńskich cech :)

                              > A ta w ogóle to coś mi nie pasuje. Do tej pory wyskakująca poza
                              > słodki stereotyp kobieta postrzegana była jako zimna, kastrująca
                              > suka. Jużnie jest?;-O Jakaś zmiana frontu?

                              Bo dla przeciętnego mężczyzny jest to kastrujące jak trafi na taką, gdzie jego mniej lub bardziej przytępiony instynkt rywalizacji na każdym polu sygnalizuje failure :) I podświadomie syntetyzuje sygnał failure do zespołu sterującego erekcją :) A gość nawet nie wie o co chodzi. Na podobnej zasadzie część panów panikuję na myśl o innych układach grupowych w seksie niz 1m+2k. :)
                        • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 10.06.09, 15:18
                          Gdzie ja pisałam, że któraś z moich koleżanek wybrała nie lubiany
                          kierunek?
                          > Tylko fakt jest taki, że spora część moich znajomych lubiła
                          kierunki, które
                          > zapewniają pieniądze (i to był jeden z powodów)

                          niezależnie czy koleżanki czy koledzy, jak się coś lubi bo ma
                          przynosić pieniądze hmmmm

                          . Czy satysfakcja, że wybrany zawód budzi publiczny
                          > szacunek jest zła?

                          nie, tylko dziecinna , snobistyczna wybierz sobie co chcesz :)))
                          no i chyba nie mówisz o tak zwanych "papugach" :)))

                          I tu się mylisz:-) To, że się za studiami nie przepadało, nie
                          oznacza, że pracy
                          > też się lubić nie będziesz...

                          nie zrozumiałaś mnie albo byłam nieprecyzyjna - nie chodzi o
                          lubienie studiów, bo lubienie studiów to może załatwić jeden durny i
                          nudny wykładowca :))) chodzi o lubienie tego co się studiuje
                          w związku z tym naturalne jest że później pracę można lubić - w
                          koncu człowiek nie jest przywiązany do jednego miejsca pracy i
                          jednego typu roboty - ale podstawą jest dla mnie uczciwe
                          zainteresowanie swoją działką.A nie zainteresowanie typu - bo to
                          prestiż społeczny, bo da się zarobić kasę itd.

                          A dlaczego miały tylko imprezować? Dlaczego nie robić oprócz tego
                          czegoś
                          > pożytecznego... Bo ktoś uważa, że studia są tylko dla pasjonatów?
                          To dopiero
                          > musiały by być miałkie, żeby sie do rad takiej osoby stosować...
                          Nie ważne jaki
                          > e
                          > były powody, chciały zrobiły to.

                          a tam pasjonatów od razu
                          to że chciały i zrobiły - tylko co chciały , przepraszam ?
                          aaaaa, zarabiać kasę i mieć prestiż społeczny no i się nie
                          przemęczać :))))
                          to rzeczywiście nie jest miałkie, charakter jak stal :)
                          ale oczywiście jest to bardzo ludzkie i zrozumiałe
                          to już dobrze że wybrały techniczne kierunki, bo jakby poszły na
                          medycynę...
                          zresztą sam fakt że ktoś robi co chce wcale mnie nie rusza i nie
                          powoduje wzrostu zachwytu, tak róxne mogą być motywacje

                          Nie rozumiem... Skoro szkoły są takie złe to dlaczego wszyscy tam
                          dzieci
                          > puszczają? Przecież szkoły źle wychowują, robią dzieciom wodę z
                          mózgu, zabijają
                          > w nich geniusza, blablabla. Jak tak czytam na internecie o
                          szkołach to nie wiem
                          > czemu są jeszcze chętni na nie?

                          szkoła jest taka dla naszego dziecka jak zatrudniony w niej
                          nauczyciel. Jedna będzie rewelacyjna inna do d...
                          i to chyba wszystko co się da powiedzić na ten temat.

                          nie raczej ona będzie marzyć żeby byc taka ja inne :))) przecietna.
                          > > Wzrost to nieco inna sprawa - dość wymierna, wiesz?
                          > > no chyba że jest szczupła i może zostać modelką - wytedy pewnie
                          > > nawet się cieszy :)))
                          >
                          > Statystycznie większość tak wysokich kobiet chce być niższa? A
                          może ona lubi
                          > swoją wyjątkowość:-)


                          wzrost jest sprawą wymierną, pozostałe teksty to był żart - nie masz
                          żadnego wpływu na to jak wysoka urośniesz i choćby wszyscy Ci
                          dookoła mówili że wysokie dziewczyny są niekobiece, dragale, chłopa
                          nie znajdą itd to nie zatrzyma rozwoju twojego ciała - najpierw
                          urośniesz, potem będziesz sobie radzić z tym stekiem bzdur.
                          Co innego gdy rozwój zostanie zahamowany przez czyjąś głupotę i
                          nigdy tego swojego poziomu nie osiagniesz.Jak w przypadku mojej
                          koleżanki, której talent został odkryty zupełnie przypadkiem.

                          Tak jak charakter... Jednak istnieją cechy wspólne dla kobiet i
                          mężczyzn.
                          > Wystarczy przeczytać tu niektóre wątki i różnice te rzucają się w
                          oczy. Taki
                          > artykuł pozwala zrozumieć dlaczego. Tak jak różnimy się wzrostem,
                          tak różnimy
                          > się poglądami na życie. Jednak kobiety częściej myślą o założeniu
                          rodziny,
                          > ślubie i dzieciach, tak statystycznie są niższe od mężczyzn i
                          mniej ważą. Nie
                          > oznacza to że wszystkie, bo jest wiele kobiet które o ślubie nie
                          myślą, w
                          > przeciwieństwie do swoich chłopaków:-) Przykład ze stanikami
                          wydaje mi się nie
                          > trafiony, bo TU nikt nie chce ograniczać kobiet prawnie do kilku
                          kierunków. Mog
                          > ą
                          > wybierać z całej gamy od automatyki po zarządzanie. Biustonosze na
                          pewnych
                          > rozmiarach, nawet w brytyjskich sklepach się kończą:-)
                          > Takie zestawienia robi się często, gdy omawia się choroby, nasze
                          cechy fizyczne
                          > (nie słyszałam, żeby panowie się wkurzali, gdy w statystykach
                          wychodzi, że
                          > murzyni mają największe) i różnego rodzaju preferencje. Zauważ, że
                          inne reklamy
                          > robi sie pod kobiety, inne pod panów... Gdyby nie miało to sensu,
                          wiele
                          > prywatnych film nie wydawałoby na to rocznie tylu pieniędzy:-)
                          >

                          Ale to ma sens tylko dla dużej masy ludzi i w konkretnych
                          sytuacjach. Tylko nikt tego nie mówi, że cos takiego w stosunku do
                          konkretnej osoby jest bez sensu. Problem polega właśnie na tym .
                          A co do tego że panowie się nie obrażają że czarni mają większe -
                          tylko jakoś histerycznie reagują na czarnego a na Chinczyka
                          posuwającego białą jakoś nie :)))) ciekawe dlaczego, i te teksty -
                          pewnie woli wielkie k..sy, zdzira jedna :)))
                          O chorobach mi nie mów, bo jestem ofiarą takiego zestawienia i
                          powyrywałabym nogi z d... każdemu, kto przy nim nie napisał - uwaga,
                          dane statystyczne, zachować daleko idącą ostrożność!!!
                          Mój znajomy umarł przez dane statystyczne, bo w jego wieku,młodemu
                          wysportowanemu człowiekowi zgodnie ze statystykami, miało się nie
                          przydarzyć to co się przydarzyło.

                          Jednak kobiety częściej myślą o założeniu rodziny,
                          > ślubie i dzieciach, tak statystycznie są niższe od mężczyzn i
                          mniej ważą. Nie
                          > oznacza to że wszystkie, bo jest wiele kobiet które o ślubie nie
                          myślą, w
                          > przeciwieństwie do swoich chłopaków:-)

                          no więc właśnie, o to mi chodzi!!!
                          co z takiej statystyki wynika dla konkretnej osoby , ewentualnie
                          związku dwu osób ?
                          jedno wielkie NIC
                          • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 10.06.09, 23:32
                            > niezależnie czy koleżanki czy koledzy, jak się coś lubi bo ma
                            > przynosić pieniądze hmmmm

                            A co w tym złego? Pieniądze dają człowiekowi pewien rodzaj wolności.
                            Mam bardzo dobrze zarabiających znajomych. Nie mam im tego za złe,
                            choć nie zależy mi na "dorobieniu się", faceta też wybrałam sobie
                            biednego i nie żałuje (choć pałacyk i samolocik chciabym mieć).

                            Mój jeden kumpel to największy snob świata:-) Stanowisko kierownicze
                            od 22 roku życia. W czasach kiedy ja myślałam, że pieniądze pochodzą
                            z bankomatu on już sam się utrzymywał... Imponuje mi, że w tak
                            młodym wieku miał już sprecyzowane plany i potrafił uczciwie je
                            realizować. Podoba mi sie, że nie wstydzi się głośno mówić o swoich
                            marzeniach, choć nie są popularne i tolerowane społecznie. A marzy,
                            żeby całe życie być pięknym i bogatym:-) Jego ideałem kobiety jest
                            Paris Hilton. Ubóstwiam ten jego odchył:-) Na samą myśl mam na
                            twarzy banana od ucha do ucha. Nie mógłby być moim facetem, bo
                            jednak potrzeby mamy zupełnie inne, jednak jest fajnym kolegą. Nie
                            nudzimy się ze sobą. Różnice wzbogacają. Akceptuje inność:-) Nie
                            wszyscy muszą być jednakowi...

                            > nie, tylko dziecinna , snobistyczna wybierz sobie co chcesz :)))
                            > no i chyba nie mówisz o tak zwanych "papugach" :)))

                            Znowu coś jest inne więc niedojrzałe:-) Nie wiem o co chodzi z
                            papugami? Jest snobistyczna ale ja nie widzę w tym nic złego... Jak
                            facet mało zarabia to egoista, nie myślący o rodzinie, jak chce
                            zarabiać dużo to snob. Nigdy wszystkim nie dogodzisz:-)

                            chodzi o lubienie tego co się studiuje
                            > w związku z tym naturalne jest że później pracę można lubić - w
                            > koncu człowiek nie jest przywiązany do jednego miejsca pracy i
                            > jednego typu roboty - ale podstawą jest dla mnie uczciwe
                            > zainteresowanie swoją działką.A nie zainteresowanie typu - bo to
                            > prestiż społeczny, bo da się zarobić kasę itd.

                            Moja mama poszła na matematykę, bo ten przedmiot najbardziej w LO
                            lubiła... Na studiach matematyka okazała się jednak czymś innym niż
                            zadania z treścią. Było ostre rycie całych stron tekstu i równań. Ta
                            matematyka już jej się nie podobała wcale. Na tyle podobały jej
                            się "studia", że wytrwała:-) Nie widzę sensu w doszukiwaniu się
                            złych pobudek na każdym kroku. Nie zależnie jaki był powód, można
                            człowieka podziwiać za wytrwałość (pomimo niedogodności) w
                            realizacji swoich celów.

                            > wzrost jest sprawą wymierną

                            W tym celu używamy linijki. W celu określenia IQ przeprowadza się
                            testy, tak jak w celu pomiaru zdolności matematycznych. Nawet inne
                            talenty się ocenia. Na uczelnie artystyczne też jednak jest
                            prowadzony nabór i ktoś ocenia, kto ma większe zdolności a kto
                            mniejsze... Wszystkie narzędzia pomiaru wymyślił człowiek.

                            > Mój znajomy umarł przez dane statystyczne, bo w jego wieku,młodemu
                            > wysportowanemu człowiekowi zgodnie ze statystykami, miało się nie
                            > przydarzyć to co się przydarzyło.

                            To jak sobie wyobrażasz edukacje lekarzy? Przecież każda choroba to
                            jakieś objawy charakterystyczne a tu też pojawia się statystyka.

                            Tu zdarzają się pomyłki... Jak sobie to widzisz? Przychodzi pacjent
                            z chorą nogą a lekarz karze mu zrobić wszystkie możliwe badania,
                            prześwietlenia żeby nie wykluczyć czegoś innego. Zanim dojda, ze
                            złamał nogę, ta już zdąży mu się źle zrosnąć... Statystyka
                            statystycznie się przydaje. Wszyscy ją stosujemy na co dzień. To
                            naturalne zjawisko. Poznajemy świat i budujemy jego statystyczną
                            mapę w naszych głowach. Domyślamy się, że jak pójdziemy do tego
                            sklepu to pewnie dostaniemy tam świeże bułeczki. Jak widzimy pana w
                            dresiku to zakładamy, że sie z nim nie dogadamy:-)
                            Dlaczego tak robimy? Bo nie żyjemy wiecznie...
                            W przypadku płci badania mają sens. Pozwalają nam poznać nam motywy
                            naszych działań i działań naszych bliskich. Mogą nam służyć, jeśli
                            potrafimy je przyjąć do wiadomości:-)
                            • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 11.06.09, 23:54
                              Same pieniądze nie są niczym złym, cholera ja jestem aż tak
                              nieprecyzyjna? Też mam masę znajomych i własnego męża co dużo
                              zarabiają, ale ...ale tak się jakoś składa że najwięcej zarabia ten
                              i ma najmocniejszą pozycję, ktory uwielbia własny zawód i wybrał go
                              właśnie z tego powodu, a nie dla kasy...nie mówiąc już o poczuciu
                              własnej wartości i ogólnym zadowoleniu z życia, które miał od zawsze
                              bo robił to co lubił.
                              bardzo fajny facet i chyba by się polał, jakby mu ktos powiedział że
                              ma prestiżowy zawód :))) nie potrzebuje takich protez
                              i założe się że gdyby zdecydował sie zostać stolarzem - też by było
                              fajnie - ale ma akurat dwie lewe ręce

                              nie, tylko dziecinna , snobistyczna wybierz sobie co chcesz :)))
                              > > no i chyba nie mówisz o tak zwanych "papugach" :)))
                              >
                              > Znowu coś jest inne więc niedojrzałe:-) Nie wiem o co chodzi z
                              > papugami? Jest snobistyczna ale ja nie widzę w tym nic złego...

                              papuga czyli adwokat
                              no ja widzę, bo jeszcze nie spotkałam fajnego snoba - reaguję
                              alergicznie i uwielbiam się znęcać :)))
                              chyba nie ma nic bardziej powalającego niż facet oznajmiający z
                              powagą, jaka istotną funkcję pełni, jaką kasę zarabia, a laska z
                              dumą jaką markową bieliznę nosi :)))
                              pamietam jak idiotka z hrabiowskim tytułem raczyła sie przy mnie po
                              francusku wypowiedzieć - jej córka malo się ze wstydu nie spaliła,a
                              ja się zastanawiałam czy ją uswiadomić że język znam świetnie.

                              Nie zależnie jaki był powód, można
                              > człowieka podziwiać za wytrwałość (pomimo niedogodności) w
                              > realizacji swoich celów.

                              w zasadzie zgoda, z małym ale - czasem te cele są takie że ten
                              podziw nieco klęśnie :(

                              A marzy,
                              > żeby całe życie być pięknym i bogatym:-) Jego ideałem kobiety jest
                              > Paris Hilton. Ubóstwiam ten jego odchył:-)

                              no tak , zabawny jest :))) pewnie jak by jemu Paris przyprawiła
                              poroże rozmiarów wieży Eiffla publicznie, to by zmienił zdanie :)))
                              ale nie wymagajmy od faceta sukcesu wyobraźni - jest przecież jasne
                              - JEMU by nie przyprawiła :)))

                              Różnice wzbogacają. Akceptuje inność:-) Nie
                              > wszyscy muszą być jednakowi...

                              niewatpliwie,ale z założeniem delikatnym, że jednak może nie
                              wszystkie - choc taki snob rzeczywiscie wzbogaca - fajnie patrzeć
                              jak sie rzuca :)))

                              W tym celu używamy linijki. W celu określenia IQ przeprowadza się
                              > testy, tak jak w celu pomiaru zdolności matematycznych. Nawet inne
                              > talenty się ocenia. Na uczelnie artystyczne też jednak jest
                              > prowadzony nabór i ktoś ocenia, kto ma większe zdolności a kto
                              > mniejsze... Wszystkie narzędzia pomiaru wymyślił człowiek.

                              tak, ale na wzrost nie ma wpływu, nie rozumiesz czy nie chcesz
                              zrozumieć?
                              a na rozwój intelektualny i społeczny - i owszem , i bardzo go łatwo
                              zahamować. Weź jeszcze raz przeczytaj ten fragment.

                              ój znajomy umarł przez dane statystyczne, bo w jego wieku,młodemu
                              > > wysportowanemu człowiekowi zgodnie ze statystykami, miało się
                              nie
                              > > przydarzyć to co się przydarzyło.
                              >
                              > To jak sobie wyobrażasz edukacje lekarzy? Przecież każda choroba
                              to
                              > jakieś objawy charakterystyczne a tu też pojawia się statystyka.
                              >

                              Ale ona nie może zastapić myslenia - nie może być tak, że wszystkie
                              objawy wskazują na zator, a lekarz odsyła pacjenta bo uwaga - jest
                              za młody - statystycznie
                              statystyka mówi tylko co zdarza się częściej a co rzadziej i jak
                              ktoś ROZUMIE co znaczą wartości referencyjne, to takich debilizmów
                              nie robi.

                              Domyślamy się, że jak pójdziemy do tego
                              > sklepu to pewnie dostaniemy tam świeże bułeczki. Jak widzimy pana
                              w
                              > dresiku to zakładamy, że sie z nim nie dogadamy:-)


                              ale jak widzimy że te bułeczki są nieświeże ale je jednak kupujemy,
                              albo jeszcze lepiej, jesteśmy tak przekonani że są świeże mimo
                              ewidentnej pleśni że je kupujemy, to już się robi problem, nie?

                              Dlaczego tak robimy? Bo nie żyjemy wiecznie...

                              to nie wymaga wbrew pozorom dużo czasu, tylko ruszenia głową
                              zawsze uważałam że od tych paru mutantów nie powinno sie nazywać
                              gatunku ludzkiego homo sapiens
                              reszta ma wrodzony wstret do myślenia, za to bardzo lubi kombinować

                              W przypadku płci badania mają sens. Pozwalają nam poznać nam motywy
                              > naszych działań i działań naszych bliskich. Mogą nam służyć, jeśli
                              > potrafimy je przyjąć do wiadomości:-)

                              no nie , ja tam jeszcze nie spotkałam statystyki, która pozwoliła mi
                              poznać czyjekolwiek motywy
                              a już tym bardziej moje własne :)))
                              pewnie dlatego , że dla wiekszości z tych statystyk nie istnieję
                              :)))
                              śmiem nawet twierdzić, że najprostsza droga do kłopotów, to właśnie
                              szukanie rozwiązania problemów z partnerem w statystykach :)))


                              • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 12.06.09, 01:28
                                > Same pieniądze nie są niczym złym, cholera ja jestem aż tak
                                > nieprecyzyjna? Też mam masę znajomych i własnego męża co dużo
                                > zarabiają, ale

                                Problem polega na czymś innym... W naszym kochanym kraju pieniądze
                                to temat tabu... Nie można głośno powiedzieć "lubię zarabiać
                                pieniądze". W USA hiphopowcy obwieszają się złotem i nikt im tego
                                nie ma za złe:-) W PL gdy ktoś zarobi na płycie to psy na nim
                                wieszają:-) Taka kultura. Pieniądz to coś złego, żydzi nas wkurzali
                                bo potrafili zarobić, na milionera nikt by w wyborach nie
                                zagłosował, bo cwaniak ma więcej od niego, jak sąsiad bogatszy to
                                trzeba mu samochód przez przypadek zarysować. Zawiść i tyle:-)

                                ale tak się jakoś składa że najwięcej zarabia ten
                                > i ma najmocniejszą pozycję, ktory uwielbia własny zawód i wybrał
                                go
                                > właśnie z tego powodu, a nie dla kasy...

                                No to w czym masz problem? Ci co robią to za pieniądze powinni więc
                                być słabsi i drogą naturalnej selekcji zwalniać stołki reszcie:-)
                                Tylko, że tak nie jest:-)

                                > bardzo fajny facet i chyba by się polał, jakby mu ktos powiedział
                                że
                                > ma prestiżowy zawód :))) nie potrzebuje takich protez
                                > i założe się że gdyby zdecydował sie zostać stolarzem - też by
                                było
                                > fajnie - ale ma akurat dwie lewe ręce

                                Ależ każdy potrzebuje protez, tylko różnych:-) Ja nie widzę w tym
                                nic złego... Wstydzi się powiedzieć wprost, że podoba mu się, że ma
                                ludzie go szanują z powodu poważnego stanowiska... Wstydzi się
                                powiedzieć wprost, że lubi pieniążki dostawać i dlatego pracuje
                                (przecież nie podoba mu się tam i chciałaby pracować gdzieś
                                indziej). Bo tego mówić głośno nie można. Mamy swój system wartości
                                i odrzucamy od siebie te odczucia, które wydają nam się złe, choć
                                naprawdę są przyjemne:-) Możemy to nazywać protezą, jak chcesz...
                                Dlatego kobiety zaprzeczają jakoby statut materialny faceta był dla
                                nich ważny (bo to kurewstwem zajeżdża:-)...

                                > w zasadzie zgoda, z małym ale - czasem te cele są takie że ten
                                > podziw nieco klęśnie :(
                                >

                                Dlaczego? Ja nawet bardziej podziwiam takie osoby... Zawsze
                                podziwiałam kujonów:-) Wiesz dlaczego? Za wewnętrzną siłę. Kurcze,
                                ja nie potrafię się zmobilizować do uczenia się czego co mnie nie
                                interesuje. Gdybym mogła wybrać sobie cechy, które chciałabym mieć
                                to ta zdolność, byłaby pierwsza:-) Dlatego podziwiam ludzi, którzy
                                potrafią się zmobilizować myśląc o przyszłych zarobkach, prestiżu,
                                pracy i tych sprawach.

                                > no tak , zabawny jest :))) pewnie jak by jemu Paris przyprawiła
                                > poroże rozmiarów wieży Eiffla publicznie, to by zmienił
                                zdanie :)))
                                > ale nie wymagajmy od faceta sukcesu wyobraźni - jest przecież
                                jasne
                                > - JEMU by nie przyprawiła :)))

                                A dlaczego miałaby to robić? Bo jest ładna i rozrywkowa? Obrażasz
                                konkretną kobietę myśląc stereotypami. Statystyczne podejście jest
                                fajne, ale zarzuty w stronę konkretnych osób fajne już nie są...

                                >
                                > tak, ale na wzrost nie ma wpływu, nie rozumiesz czy nie chcesz
                                > zrozumieć?
                                > a na rozwój intelektualny i społeczny - i owszem , i bardzo go
                                łatwo
                                > zahamować. Weź jeszcze raz przeczytaj ten fragment.

                                IQ to też ma wrodzoną wartość, podobnie jak wzrost... U podobny
                                wpływ na to mamy... Poza tym nigdy nie wiadomo czy inne wychowanie
                                byłoby lepsze. Może i tak skutek byłby podobny. Geniusz geniuszem
                                pozostanie nawet gdy go ze szkoły wyrzucą i powiedzą mu, że jest
                                kretynem. Czasem lepiej popełniać błędy:-)

                                By Korwin:

                                Albert Einstein pracował był w biurze patentowym – i stworzył Teorię
                                Względności. Istnieje silne podejrzenie, że gdyby pracował na
                                sponsorowanej przez państwo uczelni, to by jej nie wynalazł.
                                Musiałby bowiem pisać miesięczne i roczne plany swoich badań. Oraz
                                sprawozdania. I co miał w nich pisać: „Chwilowo nie wynalazłem
                                Teorii Względności, ale tak sobie myślę...”

                                > no ja widzę, bo jeszcze nie spotkałam fajnego snoba - reaguję
                                > alergicznie i uwielbiam się znęcać :)))

                                Życie nauczyło mnie tego, że agresja nie bierze się z niczego i bez
                                urazy, ale to z reguły my mamy jakiś problem:-)

                                > Ale ona nie może zastapić myslenia - nie może być tak, że
                                wszystkie
                                > objawy wskazują na zator, a lekarz odsyła pacjenta bo uwaga - jest
                                > za młody - statystycznie

                                Faktycznie, to przegięcie. Błędy lekarskie to może być nawet główna
                                przyczyna śmierci w szpitalach (nie żartuje). Jednak nie statystyka
                                tu nawla, tylko lekarz, któremu się nie chce pacjentowi pomóc i
                                szuka wymówki...

                                > śmiem nawet twierdzić, że najprostsza droga do kłopotów, to
                                właśnie
                                > szukanie rozwiązania problemów z partnerem w statystykach :)))

                                A mnie statystyki (nie wszystkie oczywiście) pomagają, w ogóle lubie
                                liczby i matematykę, są bardziej naturalne niż ludzie uważają:-)
                                • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 12.06.09, 11:45
                                  Problem polega na czymś innym... W naszym kochanym kraju pieniądze
                                  > to temat tabu... Nie można głośno powiedzieć "lubię zarabiać
                                  > pieniądze". W USA hiphopowcy obwieszają się złotem i nikt im tego
                                  > nie ma za złe:-) W PL gdy ktoś zarobi na płycie to psy na nim
                                  > wieszają:-) Taka kultura. Pieniądz to coś złego, żydzi nas
                                  wkurzali
                                  > bo potrafili zarobić, na milionera nikt by w wyborach nie
                                  > zagłosował, bo cwaniak ma więcej od niego, jak sąsiad bogatszy to
                                  > trzeba mu samochód przez przypadek zarysować. Zawiść i tyle:-)

                                  tylko ja nie mieszkam w Polsce od paru lat i tu gdzie mieszkam, też
                                  nie widzę ostentacji :))) powiedziałabym że w Polsce widzę większą,
                                  mimo tego pełnego zawiści stosunku do bogatych.
                                  Czy ja wiem, czy mam za złe? Chyba nie tak, może dlatego, że to
                                  normalne że jak człowiek z biedy wyjdzie, to dla podreperowania ego
                                  i kibel z kryształu sobie sprawi. W kolejnych pokoleniach jakos to
                                  zanika :)))

                                  No to w czym masz problem? Ci co robią to za pieniądze powinni więc
                                  > być słabsi i drogą naturalnej selekcji zwalniać stołki reszcie:-)
                                  > Tylko, że tak nie jest:-)

                                  w niczym,
                                  ci co robią to za pieniądze dość często jednak są słabsi, chyba że
                                  włacza im się opcja - pieniądze które zarabiam udowadniają że jestem
                                  kimś - to silny nacisk i motywacja, dla mnie z gruntu fałszywa, bo
                                  bo kimś to się albo jest albo nie i jesli musisz zarabiać kupe kasy
                                  żeby poczuć do siebie szacunek, to chyba nie jest to zwykła proteza.
                                  wygląda na to że taki człowiek ją nosi bo nie zauważa że ma dwie
                                  nogi, tę drugą tak wygietą i schowaną, że po latach, kompletnie
                                  zdretwiała, jest nieodczuwalna i zapomniana. Zanim się na niej z
                                  powrotem stanie - będzie bolało.Będzie trudno - ale wreszcie zacznie
                                  chodzić, nie kustykać :)))


                                  Dlatego kobiety zaprzeczają jakoby statut materialny faceta był dla
                                  > nich ważny (bo to kurewstwem zajeżdża:-)...

                                  dla jednych jest ważny, dla innych nie, a część ma z tym
                                  rzeczywiście problem.

                                  Ja nie widzę w tym
                                  > nic złego... Wstydzi się powiedzieć wprost, że podoba mu się, że
                                  ma
                                  > ludzie go szanują z powodu poważnego stanowiska...

                                  ja widzę - gdyby sam się szanował, nigdy by na tak idiotyczny pomysł
                                  nie wpadł…co najwyżej byłby zadowolony z dodatkowego bonusa, że jego
                                  praca i wysiłek przynosi dobre efekty
                                  i potem mamy dyrektorow z zawodu dyrektorów - napalonych na szcunek
                                  i korzyści z powodu stanowiska - brrrr
                                  znowu - ludzkie i zrozumiałe, ale ...

                                  w zasadzie zgoda, z małym ale - czasem te cele są takie że ten
                                  > > podziw nieco klęśnie :(
                                  > >
                                  >
                                  > Dlaczego? Ja nawet bardziej podziwiam takie osoby... Zawsze
                                  > podziwiałam kujonów:-) Wiesz dlaczego? Za wewnętrzną siłę. Kurcze,
                                  > ja nie potrafię się zmobilizować do uczenia się czego co mnie nie
                                  > interesuje. Gdybym mogła wybrać sobie cechy, które chciałabym mieć
                                  > to ta zdolność, byłaby pierwsza:-) Dlatego podziwiam ludzi, którzy
                                  > potrafią się zmobilizować myśląc o przyszłych zarobkach, prestiżu,
                                  > pracy i tych sprawach.
                                  >

                                  no właśnie, ostatnio oglądąłam program z byłymi olimpijczykami -
                                  wraki ludzi, zniszczone ciała, alkohol i narkotyki w tle
                                  Kujon - ja nie podziwiam, generalnie niewiele im przychodzi z tego
                                  kujoństwa w stosunku do tych z zaintresowaniam. Często za kujonów są
                                  brane osoby co po prostu nie mają problemów z nauką i zapamietaniem
                                  róxnych rzeczy. Ale z moich doświadczeń wynika że najdalej zaszli ci
                                  zainteresowani, nie kujony. No i są dwa rodzje kujonów - jedni po
                                  prostu chcą widzieć jak najwięcej a efektem ubocznym są dobre oceny
                                  a inni - dostawać piatki i szóstki, żeby im powiedziano, że sa mili
                                  i grzeczni.


                                  no tak , zabawny jest :))) pewnie jak by jemu Paris przyprawiła
                                  > > poroże rozmiarów wieży Eiffla publicznie, to by zmienił
                                  > zdanie :)))
                                  > > ale nie wymagajmy od faceta sukcesu wyobraźni - jest przecież
                                  > jasne
                                  > > - JEMU by nie przyprawiła :)))
                                  >
                                  > A dlaczego miałaby to robić? Bo jest ładna i rozrywkowa? Obrażasz
                                  > konkretną kobietę myśląc stereotypami. Statystyczne podejście jest
                                  > fajne, ale zarzuty w stronę konkretnych osób fajne już nie są...
                                  >

                                  Prawdopodobie dlatego że już to robiła bez żadnej żenady. I nikogo
                                  nie obrażam - to ty najwyraźniej uważasz że przyprawianie rogów
                                  kwalifikuje do obrażania - ja stwierdzam fakt że ona to robiła i że
                                  statystycznie hehe to dość przykre doświadczenie...
                                  Chetnie poznam osobę dla której nie byłoby to przykre... zwłaszcza
                                  jak ta osoba ma socjalne aspiracje związne z panna k†óra bez żenady
                                  pokaże facetowi jego miejsce.

                                  no ja widzę, bo jeszcze nie spotkałam fajnego snoba - reaguję
                                  > > alergicznie i uwielbiam się znęcać :)))
                                  >
                                  > Życie nauczyło mnie tego, że agresja nie bierze się z niczego i
                                  bez
                                  > urazy, ale to z reguły my mamy jakiś problem:-)


                                  Ależ ja nie zaczynam, ale jak mi taki wyleci z tekstem o mojej
                                  przyjaciólce że "tipsiara ze złego domu", co nota bene jest prawdą
                                  jako fakt, to nie odmawiam sobie przyjemności pokazania mu jak mało
                                  w porówaniu do tej dziewczyny osiagnął i ile zostało mu podane na
                                  tacy :)))
                                  Lubię te wstrząsy poznawcze :)))


                                  Geniusz geniuszem
                                  > pozostanie nawet gdy go ze szkoły wyrzucą i powiedzą mu, że jest
                                  > kretynem.

                                  nadmierny optymizm, niestety, poza tym , mi nie chodzi o geniuszów,
                                  tylko zwykłych ludzi. I niestety otoczenie i zaufanie ma wpływ na to
                                  jak sie rozwiniemy. Za dużo już widzialam zmaltretowanych ludzi
                                  ktorzy odżywali po terapii, tylko, niestety, na pewne rzeczy było
                                  już po prostu za późno.

                                  A mnie statystyki (nie wszystkie oczywiście) pomagają, w ogóle
                                  lubie
                                  > liczby i matematykę, są bardziej naturalne niż ludzie uważają:-)

                                  też lubię liczby i matematykę, ale jak pokazuje przykład powyżej z
                                  lekarzem, trzeba je umieć stosować, pamiętać o założeniach i co
                                  własciwie chce się osiagnąć.
                                  • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 12.06.09, 12:14

                                    > Czy ja wiem, czy mam za złe? Chyba nie tak, może dlatego, że to
                                    > normalne że jak człowiek z biedy wyjdzie, to dla podreperowania
                                    ego
                                    > i kibel z kryształu sobie sprawi. W kolejnych pokoleniach jakos to
                                    > zanika :)))

                                    No i co w tym złego skoro ten kibel go cieszy? Trzeba w życiu mieć
                                    jakiś cel. Myślałam, ze siłę człowieka poznaje się po umiejętności
                                    dążenia do celu a nie tym celu. Z Twoim myśleniem, to dążenie do
                                    wszystkiego można pod słabość podciągnąć:-)

                                    Na zachodzie jest większa tolerancja dla bogaczy. Tam się ich
                                    docenia, w PL się im zazdrości. Twoja reakcja na odbiór tego tu i
                                    tam jest więc naturalna. Nie sugeruje, że Ty komuś zazdrościsz,
                                    tylko masz z tego powodu uprzedzenia.

                                    > ja widzę - gdyby sam się szanował, nigdy by na tak idiotyczny
                                    pomysł
                                    > nie wpadł…

                                    A może potrafiłby zyskać większą świadomość tego co czuje? Może
                                    łatwiej byłoby mu się przyznać przed samym sobą do swoich uczuć...

                                    > kujoństwa w stosunku do tych z zaintresowaniam. Często za kujonów

                                    > brane osoby co po prostu nie mają problemów z nauką i
                                    zapamietaniem
                                    > róxnych rzeczy. Ale z moich doświadczeń wynika że najdalej zaszli
                                    ci
                                    > zainteresowani, nie kujony. No i są dwa rodzje kujonów - jedni po
                                    > prostu chcą widzieć jak najwięcej a efektem ubocznym są dobre
                                    oceny
                                    > a inni - dostawać piatki i szóstki, żeby im powiedziano, że sa
                                    mili
                                    > i grzeczni.

                                    Motywacja nie ma dla mnie znaczenia. Ważne, że potrafi zrobić coś
                                    dobrego (nauczyć sie czegoś/zdobyć papierek/dostosować do wymagań
                                    świata). Ja mam problem z taką motywacją, dużo mnie kosztuje
                                    wysiłku. Podziwiam to co wydaje mi się trudne, łatwe rzeczy mogę
                                    mieć:-)

                                    Prawdopodobie dlatego że już to robiła bez żadnej żenady. I nikogo
                                    > nie obrażam - to ty najwyraźniej uważasz że przyprawianie rogów
                                    > kwalifikuje do obrażania - ja stwierdzam fakt że ona to robiła i
                                    że
                                    > statystycznie hehe to dość przykre doświadczenie...

                                    Tak uważam. Zdrada/oszukiwanie kogokolwiek jest złe. Nie czytuje
                                    brukowców, żeby wiedzieć z kim sypia i nie mam ochoty na ich
                                    podstawie wyrabiać sobie o niej zdania. Nie lubie plotek. Uważam, że
                                    kobiety w ten sposób same sobie krzywdę wyrządzają.

                                    > Lubię te wstrząsy poznawcze :)))

                                    Nigdzie nie napisałam, że kolega kogoś obraża, tylko o jego
                                    preferencjach. Ty zaczęłaś go obrażać. Sama sobie zaprzeczasz...

                                    jak sie rozwiniemy. Za dużo już widzialam zmaltretowanych ludzi
                                    > ktorzy odżywali po terapii, tylko, niestety, na pewne rzeczy było
                                    > już po prostu za późno.

                                    Tak to jest świetna wymówka "gdyby nie rodzice/otoczenie byłbym
                                    kimś".
                                  • bi_chetny Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 15.06.09, 14:41
                                    rumpa napisała:
                                    > Prawdopodobie dlatego że już to robiła bez żadnej żenady.

                                    a komuż to Paris przyprawiała rogi ? nie mylisz liberalnego podejścia do seksu
                                    ze zdradą ?
                  • bi_chetny Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 29.05.09, 09:53
                    rumpa napisała:
                    > albo w prowadzeniu samochodu?
                    > moja kuzynka parkuje co do cm rozmawiając przez telefon i to z
                    > piskiem opon. Nigdy bym nie uwierzyła gdyby nie to że odbyłam z nią
                    > tę godzinną jazdę...

                    tak, kobiety lepiej prowadzą auta od facetów, potrafią nawet malować się w
                    trakcie jazdy :)
                • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 22:40
                  nie do końca śmieszne - gra idzie o kasę i prestiż
                  lepiej eliminować konkurentów na starcie
                  zwłaszcza że większości panów inżynierów też do geniuszów sporo
                  brakuje i chodzi generalnie o średnie stanowiska, ale całkiem dobrze
                  płatne
                  • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 28.05.09, 23:47

                    > nie do końca śmieszne - gra idzie o kasę i prestiż
                    > lepiej eliminować konkurentów na starcie
                    > zwłaszcza że większości panów inżynierów też do geniuszów sporo
                    > brakuje

                    Taa jasne... Bo facetowi przyjemniej pracuje się w gronie samych facetów niż
                    kobiet:-)
                    • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 31.05.09, 10:43
                      żebyś wiedziała :)))
                      jakis gościu mi powiedział swego czasu że mam zajebiste prace, ale
                      mnie nie zatrudni. Dalczego? Bo on zatrudnia samych facetów. Dlaczego
                      - bo jak zatrudnił babkę to panom wydajność spadła :)))

                    • rumpa Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 31.05.09, 10:55
                      A i jeszcze jedno - znacznie przyjemniej jest duxo zarabiać i na tym
                      tle umilić sobie życie po pracy :))) bardziej kompleksowo i dogłebnie
                      że tak powiem
                      • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 02.06.09, 08:06
                        Tak jasne... Tylko zwróć uwagę, że panowie też lubią zadawać się z kobietami
                        dobrze zarabiającymi... Skąd je mają brać?

                        Spotkałam sie z sytuacją, gdzie pracodawca pewnej pani powiedział:
                        "Nareszcie będą pracować z kobietą... Bo wie pani, mężczyzn jak tak samych
                        zostawić to dziczeją i żadnego pożytku z nich nie ma."
                        • bi_chetny Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 02.06.09, 15:37
                          kobiety i mężczyźni powinni pracować razem, wtedy jest zdrowsza atmosfera.
                          Biorę to pod uwagę przy prowadzeniu rekrutacji
                • bi_chetny Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 29.05.09, 09:51
                  o właśnie zaklęta - tu leży sęk - kobieta, żeby mogła się realizować, MUSI iść
                  na kierunek techniczny. Tylko to ją nobilituje. A to przecież nieprawda.
                  • aandzia43 Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 29.05.09, 20:16
                    bi_chetny napisał:

                    > o właśnie zaklęta - tu leży sęk - kobieta, żeby mogła się
                    realizować, MUSI iść
                    > na kierunek techniczny. Tylko to ją nobilituje. A to przecież
                    nieprawda.
                    >

                    To ty powiedzaiłeś;-)
                    Kobeita, tak jak każdy człowiek, żeby się móc realizować, musi mieć
                    WOLNY WYBÓR w kwestii kierunku tej realizacji. Chyba o tym
                    rozmawiamy? I nei ma kierunków lepszych i gorszych. Te drogi
                    realizacji, które mniej uczęszczane przez płeć żeńską też są
                    zajebiście satysfakcjonujące. A panie idące nimi nie są dewiantkami.
                    Uwierz mi, one są szczęśliwe;-) Chociaż rozumiem, że wygodniej z
                    wielu względów nie wierzyć.
                  • zakletawmarmur Re: Światowy spisek, żeby kobietę do garów zagoni 29.05.09, 21:34

                    Bi, olejmy te naciski z obu stron. To w końcu MY wybieramy!

                    Cała moja rodzina to umysły ścisłe. Zarówno kobiety jak i mężczyźni:-) Najwięcej
                    jednak matematyczek. Nie wiem czy ktoś z kuzynostwa poszedł na humanistyczny
                    kierunek... Ja też wybrałam polibudę.

                    Mój przyjaciel, wybrał polonistykę. Był jednym z trzech facetów na całym roku:-)
                    W tym był dobry i dlatego tak zadecydował...

                    Fakt, że statystycznie mężczyźni mają większe zdolności matematyczne, nie
                    oznacza, że żadna kobieta ich nie ma. Dlaczego więc, miałaby się tym przejmować?
                    Przecież nikt nikogo nie atakuje! Powinna przyjąć tą informacje do wiadomości i
                    dalej robić swoje. Koniec i kropka.

                    Mnie bardziej wkurza fakt, że naukowcy nie mogą swobodnie podawać do wiadomości
                    swoich teorii i odkryć, bo ktoś się obrazi... To nie politycy! Nie powinni więc
                    być ograniczani przez sprawy ideologiczne.
        • arronia Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 18:25
          Jedni będą pisać o różnicach w budowie mózgu (i "talentach", bądź
          "skłonnościach"), inni przytoczą badania nad wpływem założeń/stereotypów na
          wyniki dziewcząt (po przeczytaniu artykułu o różnicach między płciami i
          nieprzydatności kobiet do nauk ścisłych dużo gorzej radziły sobie z
          matematycznymi zadaniami). A jak jest? Pewnie różnie. W laboratorium można sobie
          próbować pewne wątki rozdzielać, w życiu...
        • rumpa Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 19:06
          Wtedy dziewczęta
          > zaczynają skupiać się na swych emocjach, na kontaktach i
          > intensywnych rozmowach z koleżankami przez telefon czy e-mail.

          qła?
          jedne tak, inne nie
          u mnie w liceum nie, bo były to zdolne i inteligentne dziewczyny i
          miałysmy kupę innych ciekawych tematów.
          Nikt nie ględził o chłopakach i przeżyciach, raczej incydentalnie i
          na wesoło. Dla nas był to po prostu odległy świat.
          Zapewne w małym miasteczku, gdzie jedynym wydarzeniem jest wesele -
          jest inaczej.

          Chłopcy natomiast, z natury niezbyt sprawni w komunikacji
          > interpersonalnej, stają się "wojownikami" i "samotnymi myśliwymi",
          > których pasjonuje rywalizacja w sporcie czy też podbojach
          sercowych.

          kła?
          jak wyżej.
          Moi kumple byli kontaktowi i wręcz gadatliwi i były to normalne
          pogawędki w szerszym gronie. Milczków mielismy dwóch, co na 16
          chłopa raczej nie jest porażającą liczbą.
          ale jak ktoś jest ogólnie mało kumaty i niewiele wie, to o czym ma
          rozmawiać i jak?

          Dlaczego nastoletnie dziewczęta bez przerwy rozmawiają?

          kła?
          nie zauważyłam, aby rozmawiały więcej niż chłopcy - u mnie w
          środowisku.

          Rozmowa uruchamia kaskadę "puszystych
          > kociaków", czyli hormonów generujących dobre samopoczucie -
          > oksytocyny i dopaminy. Hormony te powodują, iż kobiety otrzymują
          za
          > gorące pogaduszki "największą, najszybszą neurologiczną nagrodę,
          > jaką można zdobyć, z wyjątkiem tylko orgazmu"


          nie wiem ja nie otrzymuję, generalnie się nudzę i probuję wykręcić
          nic podobnego nie zauważyłam u moich znajomych
          czasem się nawet zastanawiałam skąd się w filmach biorą te całonocne
          babskie pogaduszki???
          dla mnie to był wytwór wyobraźni, bo w moim otoczeniu nic takiego
          się nie dzieje.

          może jednak te wspaniałe badania należało podzielić środowiskowo?
          • uczula Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 21:44
            rumpa napisała:

            > u mnie w liceum nie, bo były to zdolne i inteligentne dziewczyny i
            > miałysmy kupę innych ciekawych tematów.
            > Nikt nie ględził o chłopakach i przeżyciach, raczej incydentalnie i
            > na wesoło. Dla nas był to po prostu odległy świat.
            > Zapewne w małym miasteczku, gdzie jedynym wydarzeniem jest wesele -
            > jest inaczej.

            no to ja sie poczuje prawie obrazona :)
            mam corke w wieku szkolnym i wierz mi - takie dziewczyny istnieja i w dobrym
            liceum, a maje miasto ma ponad 1oo tys.:)
            nie uogolniaj kochana
            :)
            • rumpa Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 22:02
              no dobra, może dlatego że to był mat-fiz :)))
              najgorsza ocena na maturze z matmy 4+
              jedna taka była :))) obciach po prostu
              na trzydzieści parę osób

              mielismy najgorszą frekwencję i najlepszą średnią :)))
    • uczula Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 19:24
      hmmm
      odkad poznalam mojego partnera mysle o seksie o wiele czesciej niz kiedys,
      napewno podwyzszam "srednia przecietnosc" :):) heheha..
      :) wiec wiesz
      • guderianka Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 28.05.09, 20:32

        Hipokamp i ciało migdałowate były dwiema głównymi częściami
        pierwotnego węchomózgowia, z którego rozwineła sie kora mózgowa. Te
        struktury limbiczne są odpowiedzialne za znaczną część procesów
        uczenia się i zapamiętywania a c.migdałowate-za sprawy emocjonalne.
        OD niego zależą wszelkie uczucia. Połączenia pomiędzy poszczególnymi
        cześciami mózgu, drogi przewodnictwa, wydzielane hormony tworzą nas
        takimi a nie innymi. Budowa mózgu to nie cecha płci ale osobnicza
        raczej
    • songo3000 Dobra, koniec pierdzielenia 29.05.09, 19:43
      Ludziska moi mili i niemili :)

      Przecież te wszystkie gadki o statystycznej kobiecie, 'średnim' typie mężczyzny, trendach w zachowaniu, wychowaniu czy perwersjach nijak nie wytrzymuje konfrontacji z KONKRETNYM osobnikiem na tej planecie.

      WSZYSCY, ja, Urquhart, Bonitka, KS, Zaklęta, Cukierek,... no dobra Kachna nawet ;) jesteśmy absolutnie RÓŻNI, odmienni, pokręceni na milion różnych sposobów a przede wszystkim DYNAMICZNI, zmienni. Jak to się mówi ... "każdy ma swoją historię" do opowiedzenia.
      Pewnie że jesteśmy popychani przez określone grupy bodźców w tych naszych zmianach ALE wynik i tak w przypadku konkretnej osoby jest nie do przewidzenia.

      I bardzo dobrze, tak powinno być. IMO to właśnie jest jedną z głównych cech naszego człowieczeństwa, naszą główną siłą. Ilu już takich było co marzyli o imperiach stworzonych z ludzi-klonów? Wszyscy polegli, puki człowiek jest człowiekiem, nieprzewidywalną i dziwną bestią, nie da się.

      Tak więc powtarzam: lejmy na mędrców czy 'świętych' twierdzących, że 'statystycznie' ('właściwie', 'prawidłowo', itp.) to ten czy ta powinna tak czy tak. Bądźmy unikalni.


      Uff, no to sobie 'spuściłem z krzyża' na weekend.
      • cocido Re: Dobra, koniec pierdzielenia 29.05.09, 21:48
        Pewnie. Dla komfortu psychicznego należy myśleć, że jesteśmy
        wyjątkowi i wszystko(albo wiele) zależy od naszej woli. Ale w
        poniedziałek znów trzeba będzie wrócić na ziemię ;)
    • urquhart Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 03.06.09, 08:31
      Jeszcze jedna ciekawa prywatna recezja książki dr Louann Brizendine:

      Brizendine pięknie pokazuje w tej publikacji poszczególne fazy życia kobiety
      oraz obrazuje to, jak mózg kobiety pozostaje pod głębokim wpływem hormonów, że w
      zasadzie to one decydują jak pisze:”o kształcie jej świata, modelując wartości i
      pragnienia oraz mówiąc jej dzień po dniu co naprawdę jest ważne”.
      Strukturalnie, okazuje się, mózgi mężczyzn i kobiet nie różnią się rzeczywiście
      tak drastycznie. Za to zupełnie inaczej, pod wpływem napływu innych hormonów,
      przetwarzają docierające do nich bodźce.

      Tak, że wiemy o wielu sprawach, o których badaczka tam pisze. Ale to, co mnie w
      tej książce urzekło, a jednocześnie trochę też załamało, to fakt, jak bardzo my
      ludzie, a kobiety zwłaszcza pozostajemy w mocy jakichś hormonów, jak bardzo
      nasze życie zależy od fazy cyklu menstruacyjnego, od możliwości bycia matką, od
      tego, ze ta faza cyklu kiedyś kończy w nas swój obieg i świat znowu obraca się o
      kolejne 180 stopni, choć nam się wydało, że tak już wszystko o sobie wiemy.

      A zrozumienie jest wg mnie podstawą lepszego życia.

      Np. taka sprawa, że do 8 tyg. każdy mózg każdego płodu jest żeński:D dopiero
      męski chromosom przekazany komórce jajowej w fazie zapłodnienia każe po 8
      tygodniu napłynąć fali testosteronu, który maskulinizuje mózg, czyni go męskim.
      Brizendine pisze o tym procesie tak:” Potężna dawka testosteronu(..) silnie
      reorganizuje strukturę mózgu, zabijając cześć komórek w obszarach
      odpowiedzialnych za komunikację, a także pobudzając neurony w ośrodkach seksu i
      agresji.”

      Dużo badaczka rozwodzi o tym, jak hormony kształtują kobiecą zdolność do
      empatii, do lepszej werbalizacji swoich emocji, utrzymywania społecznej
      harmonii, unikania konfliktów. „Zwykle kierowane estrogenem dziewczynki są
      skłonne wiele inwestować w podtrzymywanie harmonijnych relacji z innymi(...)
      wolą unikać konfliktów, ponieważ kłótnie uniemożliwiają realizacje ich głównego
      celu, którym jest uzyskanie aprobaty, opieki i więzi”

      Piękny jest też rozdział o mózgu matki, jaka z kolei fala hormonów zalewa
      matczyny mózg każąc jej wręcz zwierzęco skupiać się na osesku totalnie ignorując
      pana tatę:D

      broszka.pl/plec-mozgu,ap
      • possessive Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 03.06.09, 09:12
        To piękne, polecam też gorąco: Szejk z Arabii Saudyjskiej wyjaśnia
        różnice między płciami.
        religiapokoju.blox.pl/2007/04/Szejk-z-Arabii-Saudyjskiej-wyjasnia-roznice.html
      • evenjo Re: Niepolitycznie o różnicach między kobietami i 11.06.09, 21:57
        noo, to juz wiem, dlaczego jestem dość agresywną, myślącą wiele razy dziennie o
        seksie, rywalizującą kobietą, jednakowoż bez wąsów i na oko niewątpliwie
        kobiecą-mam brata bliźniaka! To wszystko wina jego testosteronu, który zatruł mi
        mój żeński mózg w czasie życia płodowego. Niby nie ma wspólnego krążenia
        płodowego u bliźniąt dwujajowych, ale na pewno coś tam się przedostało do mojej
        biednej główki - i stąd ten nietypowy profil psychoseksualny...eh, życie, życie..
Pełna wersja