Kolosalna zmiana po ślubie

06.06.09, 15:45
Nie wiem jak u was wygląda po ślubie życie seksune ale u mnie tak jak kiedyś to było z różnymi urozmaiceniami w kilku pozycjach i to nawet 3 razy bez wychodzenia tak teraz tylko raz w tygodniu pod kołdrą przy zgaszpnym świetle.
    • wawak40 Re: Kolosalna zmiana po ślubie 06.06.09, 18:43
      Ciesz sie ze jeszcze przynajmniej raz w tygodniu... ;) I korzystaj poki mozesz. Bo niestety bedzie juz tylko gorzej w tym temacie, wiem toz doswiadczenia ;)
    • skarpetka_szara Re: Kolosalna zmiana po ślubie 06.06.09, 23:02
      a kogo to niby wina?
      • frezbi Re: Kolosalna zmiana po ślubie 07.06.09, 13:01
        Od czasu kiedy mamy dzidziusia żona całą miłość przelewa na niego. Jak w ciągu dnia chce ją dyskretnie podotykać oczywiście jak mały nie widzi to mi mówi że nie teraz
        • kawitator Re: Kolosalna zmiana po ślubie 07.06.09, 13:18
          Odpowiadam skarpetce oraz frezbi oczywiście

          Oczywiście facet czyli ty jesteś winien

          Po pierwsze primo bo facet jest winny zawsze
          Po drugie primo bo postępujesz jak własny dziadek zamiast obserwować zmieniające się życie wokół

          Lat temu wiele jak Twój dziadek chciał sobie pociupciać to najpierw musiał odprawić ceremoniał z welonem wiankiem i gorzko gorzko
          Teraz jak jakiś idiota facet się na to zgodzi to koniec ciupciania. Dopóki jesteś wolny to masz tego kwiatu pół światu a po ślubie jesteś zaaresztowany więc po co się wysilać.
          Ponieważ jak piszesz masz „dzidzi” więc tym bardziej daj sobie spokój i nawet nie próbuj bo będziesz dostawał po łapkach
          Dalszy rozwój sytuacji może oczywiście następować rożnymi drogami ale sądząc po tym jak piszesz a szczególnie „dzidzi” to będzie chyba wyglądało tak.
          Przez najbliższe lata będziesz dostawał po łbie za najmniejsza nawet próbę zbliżenia szczególnie jak dzidzi będzie miało 5 lat i kiedy żonka wybierze się na poszukiwanie lepszych genów
          Za następne kilka lat księżniczka się przebudzi i nagle zachce się jej seksu natomiast ty po tysiącach odmów i brania po łapkach wolałbyś przelecieć kozę niż ją ale będziesz pracował i opiekował się bo dzidzi paniusia zawita na jakieś podobne forum i będzie siw wywnetrzac jaka to biedna bo jej sie teraz zachciało a ty cham i podlec zmuszasz ja do szukania kochanka
          Było się nie żenić Grzegorzu Dyndało to byś sobie ciupciał do woli szczególnie jak rodzinny i a kości porządny z ciebie facet
          • skarpetka_szara Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 17:34
            Po pierwsze nie wiedzialam ze autor tego watku jest mezczyzna.
            Jakos tak myslalam ze jest to kobieta, ale tak czy owak, chcialam
            zobaczyc co autor mysli, czy to jest wina jej samej czy meza. Wiec
            Twoje teorie spiskowe akurat sie nie spisaly.

            A teraz gdy wiem ze to jest facet, to moge tylko poradzic aby
            czesciej pomagal zonie w domu : poodkurzal, pozmywal naczynia,
            pobyl z dzieckiem aby zona mogla wziasc kapiel, itd...

            Inni napewno wspomna o zbadaniu hormonow zony, bo czesto po
            porodzie nie sa wyrownanie,

            a na koniec, jak wszystko bedzie w formie to zapraszam do
            seksuologa - co jest bardzo dobrym doswiadczeniem dla partnerow.

            A co do ciebie Kawiatorze, to sorry ze miales takie zle
            doswiadczenia. Prawda jest jedynie w tym ze ludzie zbyt spiesza
            sie zeby miec rodzine - nie zdajac sobie sprawy ze po dziecku
            wszystko sie zmienia. A potem maja pretensjie, problemy bo nie
            dorosli do tej prostej prawdy.
            • malalajza Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 22:42

              > A teraz gdy wiem ze to jest facet, to moge tylko poradzic aby
              > czesciej pomagal zonie w domu : poodkurzal, pozmywal naczynia,
              > pobyl z dzieckiem aby zona mogla wziasc kapiel, itd...

              i w nagrode dostanie seks? :O

              BP NMSP, ale to jakis absurd ;p
              • skarpetka_szara Re: Kolosalna zmiana po ślubie 09.06.09, 03:01
                Nie Lajzo, nie w nagrode, tylko ze dla kobiet dziecko jest tak
                wielka zmiana ze zmienia wszystko do gory nogami. Niektore matki
                nie maja czasu aby sie UMYC. Chodzi o to zeby odciazyc ja od
                codziennych obowiazkow, aby sie zrelaksowala, troszke miala wiecej
                czasu aby ochlonac, zmienic ubranie, ktore jest kilka
                razy "obrzygane" przez dziecko, albo zeby byc sama z soba po tej
                traumie jaka jest strata przjaciol i zycia ktore miala PRZED
                dzieckiem.

                Facet nie jest jedyna osoba dla ktorego zycie sie zmienia po
                dziecku. Kobieta moze tego tak bardzo nie pokazuje, ale mam pare
                kolerzanek ktore niedawno urodzily i jest to dla nich kulturowy
                szok.

                Sama nie mam dzieci wiec nie moge tego zrozumiec ale widze jak
                bardzo ich zycie sie zmienilo, i nie kazda jest z tego zadowolona,
                ale przed mezem sie nie przyzna ze teskni do zycia przed dzieckiem.
                • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 10.06.09, 14:12
                  > Niektore matki nie maja czasu aby sie UMYC.

                  Wtedy zamiast im pomagać w obowiązkach, lepiej jest nauczyć je organizować
                  własny czas i pracę. Wędka, zamiast ryby. Pomaganie kobiecie, którą "zwykłe"
                  domowe obowiązki przerastają, to tylko pogarszanie sytuacji.
                  • ranita_08 trochę dobrej woli 12.06.09, 12:36
                    Czy ty na prawdę uważasz, że opieka nad noworodkiem + opoika nad
                    domem 24/7 to jest łatwizna? Widać że nigdy nie zostałeś sam na sam
                    z noworodkiem na kilka dni.

                    Takie dziecko angażuje twoją uwagę przez cały czas, nie możesz
                    spóścić go z oka ani na sekundę ( chyba że śpi), a jak już uda mu
                    się usnąć to ty musisz wtedy nadrobić zaległości w praniu,
                    odkurzaniu, sprzątaniu, prasowaniu, gotowaniu...o ile malec nie
                    obudzi się po 1h to może zdążysz...

                    jak nie, to masz pecha.

                    Opieka nad małym dzieckiem to jest ciężka fizyczna praca. Do tego
                    jest szokiem dla osoby, dla której jest to 1 dziecko. Tym gorzej
                    jest, kiedy partner nie zauważa zmian i oczekuje żeby kobieta miała
                    energię na wszystko na co miała przed dzieckiem + była cudowną
                    matką .


                    Ciekawa jestem, czy ty miałbyś ochotę na sex bo np. 12 godzinnej
                    pracy , która trwa już kilka miesięcy ( włącznie z weekendami) i
                    nieprzespanymi nocami.

                    Wydaje mi się, że pozmywanie nie jest jakąś ujmą dla mężczyzny,
                    któremu jego kobieta właśnie urodziła dziecko. Nie jest ujmą pomoc
                    osobie, która przechodzi ciężkie chwile.

                    Brawo Panowie....

                    Z drugiej strony znam niestety przypadki, wcale nie rzadkie, kiedy
                    kobiety po ślubie , nawet jeśli mają wszelką pomoc ( babcie,
                    opiekunke etc) zwyczajnie nie mają ochoty na żaden fizyczny ani
                    pscychiczny kontakt z mężem. Facet przestaje istniej jako człowiek,
                    który ma potrzeby.
                    Rozumie zmiany hormonalne, jednak jeśli coś takiego trwa dłużej ( u
                    moich znajomych ze 2 lata) to należałoby chyba iść do lekarza, i to
                    kobieta powinna z taką inicjatywą wyjść bo nadal jest żoną i powinna
                    być kochanką.

                    Prawdę powiedziawszy jeśli mój facet nie chciałby mnie tknąć palcem
                    tak długi czas i nie widziałby problemu, to z pewnością bym go
                    zostawiła. Sorry

                    Trochę dobrej woli z obu stron.

                    A do autora wątku: w wolnej chwili powiedz żonie, że taka sytuacja
                    do niczego dobrego nie doprowadzi. Porozmawiaj z nią. "Sprzedajcie"
                    dzieciaka dziadkom na jeden wieczór i porozmawiajcie jak ludzie.
                    Warto.
                    • krzysztof-lis Re: trochę dobrej woli 14.06.09, 13:07
                      > Czy ty na prawdę uważasz, że opieka nad noworodkiem + opoika nad
                      > domem 24/7 to jest łatwizna?

                      Tak, uważam.

                      > Widać że nigdy nie zostałeś sam na sam z noworodkiem na kilka dni.

                      Na kilka dni bez przerwy
                  • peaeszet Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 20:21
                    Matko przenajświętsza (nomen omen ;) Jak czytam takie posty, to - jakem facet -
                    flaki mi się wywracają. Tylko skrajny egocentryk bez krzty doświadczenia w
                    opiece nad niemowlęciem mógł coś takiego wysmażyć. Teoretyk od wszystkiego.
                    Sposób na globalne ocieplenie i przyczynę katastrofy Airbusa330 także znasz
                    zapewne ;)
                    • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 13:08
                      > Tylko skrajny egocentryk bez krzty doświadczenia w opiece nad
                      > niemowlęciem mógł coś takiego wysmażyć.

                      No popatrz
                  • mujer_bonita Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 23:32
                    krzysztof-lis napisał:
                    > Wtedy zamiast im pomagać w obowiązkach, lepiej jest (...)

                    Lepiej jest po prostu wywiązać się ze swojej części tych obowiązków. Dziecko ma
                    dwoje rodziców a mieszkanie dwoje użytkowników :)
                    • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 13:18
                      > Lepiej jest po prostu wywiązać się ze swojej części tych
                      > obowiązków. Dziecko ma dwoje rodziców a mieszkanie dwoje
                      > użytkowników :)

                      Oczywiście, każdy powinien wywiązywać się ze swojej części obowiązków. Ale ich
                      podział też jest bardzo istotny.

                      Moja koncepcja uczciwego podziału obowiązków zakłada, że obowiązki domowe są
                      wypełniane przez oboje małżonków proporcjonalnie do czasu, którym dysponują.

                      Jeśli więc kobieta spędza czas w domu z dzieckiem, powinna spędzać więcej czasu
                      na wypełnianiu obowiązków domowych, niż mężczyzna. Po jego powrocie dzielą się
                      nimi po równo, skoro obydwoje są w domu. Ale jeśli kobieta przez cały dzień nie
                      zrobi dla domu NIC bo nie potrafi na to znaleźć czasu, to trzeba jej pokazać,
                      jak to się robi.
                  • sikorka68 Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 23:53
                    krzysztof-lis napisał:

                    > Wtedy zamiast im pomagać w obowiązkach, lepiej jest nauczyć je organizować
                    > własny czas i pracę. Wędka, zamiast ryby. Pomaganie kobiecie, którą "zwykłe"
                    > domowe obowiązki przerastają, to tylko pogarszanie sytuacji.
                    >
                    No jasne- organizacja czasu przy malym dziecku:)))) "Zwyke" obowiązki- ok.
                    Posiedź kilka dni z maluchem, wykonując te "zwykle" obowiązki. Jak maluch ci
                    parę razy porozwala to, co ty tak pieczolowicie skladaeś, pomaże z nudów kilka
                    ścian, bo ty się nim nie zająleś ("zwykle" obowiązki muszą być wykonane)- to
                    pogadamy. A teraz marz sobie o ukladaniu kobiecie "planu pracy".
                    • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 13:10
                      > No jasne- organizacja czasu przy malym dziecku:))))

                      Wiem, że niektórym e-krowom takie podejście nie mieści się w głowie, bo przecież
                      dziecko jest najważniejsze a jak w domu trzeba coś zrobić, to niech to robi
                      robobankomat zwany potocznie mężem.

                      Ale zapewniam Cię
                  • jesod Re: Kolosalna zmiana po ślubie 13.06.09, 00:00
                    krzysztof-lis napisał:
                    > Wtedy zamiast im pomagać w obowiązkach, lepiej jest nauczyć je
                    organizować własny czas i pracę. Wędka, zamiast ryby.

                    Masz jakąś przetestowaną metodę edukacji, sprawdzoną w praktyce?

                    > Pomaganie kobiecie, którą "zwykłe" domowe obowiązki przerastają,
                    to tylko pogarszanie sytuacji.

                    Jakiej sytuacji? Co wg Ciebie wchodzi w zakres "zwykłych" domowych
                    obowiązków, bo każdy dom do inna bajka?
                    Jeśli kobieta nie jest partnerem życiowym, to o czym my tu mówimy?
                    O teoriach wg schematu własnych wyobrażeń?



                    • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 13:15
                      > Masz jakąś przetestowaną metodę edukacji, sprawdzoną w praktyce?

                      Niestety, każda żona to inna bajka, nie ma metody uniwersalnej.

                      > Jakiej sytuacji?

                      Tej, w której kobieta sobie nie radzi z ogarnięciem domu.

                      > Co wg Ciebie wchodzi w zakres "zwykłych" domowych obowiązków, bo
                      > każdy dom do inna bajka?

                      To, co statystyczna kobieta jest w stanie zrobić w ciągu dnia. Jeśli kobieta
                      radzi sobie gorzej, niż statystyczna, to może problem polega właśnie na tym, że
                      nie potrafi zorganizować sobie czasu w domu?

                      > Jeśli kobieta nie jest partnerem życiowym, to o czym my tu mówimy?

                      Jak to nie jest partnerem życiowym?

                      Jeśli Twój mąż nie będzie sobie radzić w załatwianiu spraw urzędowych, co będzie
                      dla niego korzystniejsze
                      • dosia2308 Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 23:03
                        Muszę przyznać, że biorąc pod uwagę Twoją aktywność na forum to Twoje dziecko
                        jest jakimś mistrzem spokoju, masz sprzątaczkę, jesteś rentierem, Twoja żona
                        jest guru ładu i porządku.... Jakaś tajemnica dla mnie:)
                        • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 15.06.09, 20:18
                          > Muszę przyznać, że biorąc pod uwagę Twoją aktywność na forum to
                          > Twoje dziecko jest jakimś mistrzem spokoju, masz sprzątaczkę,
                          > jesteś rentierem, Twoja żona jest guru ładu i porządku.... Jakaś
                          > tajemnica dla mnie:)

                          Dziecko jest małe i jeszcze nie wymaga zbyt dużo uwagi. Sprzątaczki nie mam, ale
                          za to mam wysoką tolerancję na bałagan
                          • urquhart Re: Kolosalna zmiana po ślubie 16.06.09, 21:46
                            krzysztof-lis napisał:

                            > Dziecko jest małe i jeszcze nie wymaga zbyt dużo uwagi.

                            Za takie "herezje" baby z emamy rozszarpałyby by cie na kawałki :)
                            Tam niemal wszystkie przy małym dziecku padają z nóg :)
                            • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 16.06.09, 23:40
                              > Za takie "herezje" baby z emamy rozszarpałyby by cie na kawałki :)
                              > Tam niemal wszystkie przy małym dziecku padają z nóg :)

                              Te z forum "życie rodzinne" też próbują. ;)

                              Ale takie jest życie
                              • urquhart Re: Kolosalna zmiana po ślubie 16.06.09, 23:49
                                Mnie też mało nie zeżrą wzrokiem kiedy tłukę na lapku forum na placu
                                zabaw drugim okiem zerkając na małą :)
                  • zakletawmarmur Re: Kolosalna zmiana po ślubie 13.06.09, 15:44


                    Zgadzam się z Tobą Krzysiu. Tylko że problem tkwi właśnie w tym, że
                    to panowie nie potrafią dać nam tej wędki:-)

                    Ja doskonale radziłabym sobie ze wszystkimi obowiązkami domowymi...
                    Gdyby mój chłop zarabiał w cholerę kasy... Zatrudniłabym:
                    - ze dwie panie do sprzątania
                    - opiekunkę, która odbierałaby dziecko z przedszkola i do wieczora
                    mogłabym ją wykorzystywać, gdy dziecko zaczyna mnie irytować
                    - jadalibyśmy w porządnych restauracjach, gdyby mi się gotować nie
                    chciało (to akurat lubie robić więc całkowicie bym sobie tej
                    przyjemności nie odbierała).

                    A za sprawy organizacyjne i inne obowiązki nieuwzględnione dawał by
                    mi pieniążki na weekendy w SPA, ciuszki lub kosmetyki:-) Taaak,
                    wysoka pensja byłaby dla mnie właśnie tą odpowiednią wędką, żeby
                    chłopa do obowiązków domowych nie gonić:-)

                    Problem w tym, że jakieś 95% mężów nie posiada aż tak silnych
                    argumentów:-)
                    • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 13:19
                      > Taaak, wysoka pensja byłaby dla mnie właśnie tą odpowiednią wędką,
                      > żeby chłopa do obowiązków domowych nie gonić:-)

                      No popatrz
                      • zakletawmarmur Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 17:14
                        Tylko wtedy poszukałabym sobie kogoś, z kogo będę miała więcej
                        pożytku...
                        Ja swoją część obowiązków biorę na siebie. Jeśli facet nie lubi, to
                        niech potrafi na zarobić, na kogoś kto lubi.
                        Tylko pomyśl logicznie po co komuś taki leniwy facet?

                        To samo analogicznie można by doradzić Twojej żonie:-) Jeśli mąż nie
                        potrafi zarobić odpowiednio dużo, żeby dom zbudować i rodzinę
                        utrzymać, to nie powinna iść do pracy, tylko spróbować go
                        zmobilizować, żeby to ON pracował więcej:-)
                        Co Ty na taki pomysł, Krzysiu?
                        • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 17:21
                          > Ja swoją część obowiązków biorę na siebie. Jeśli facet nie lubi, to
                          > niech potrafi na zarobić, na kogoś kto lubi.

                          Wszystko zależy od podziału obowiązków. Cały czas byłem przekonany, że
                          dyskutujemy tu o sytuacji, w której mężczyzna zarabia na dom a kobieta pracuje w
                          domu.

                          > To samo analogicznie można by doradzić Twojej żonie:-) Jeśli mąż
                          > nie potrafi zarobić odpowiednio dużo, żeby dom zbudować i rodzinę
                          > utrzymać, to nie powinna iść do pracy, tylko spróbować go
                          > zmobilizować, żeby to ON pracował więcej:-)
                          > Co Ty na taki pomysł, Krzysiu?

                          Doskonały
              • todeskult Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 10:40
                Tak tak, tak to się właśnie odbywa - seks jest nagrodą w takich wypadkach. Autor
                musi być grzeczny inaczej nici z przyjemności.
              • eye-witness Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 11:42
                nie w nagrode. jesli pomoze zonie, ona bedzie mniej zmeczona. tak trudno to
                zrozumiec? zajmowanie sie malym dzieckiem nie wyglada tak, jak wydaje sie
                wiekszosci facetow. to kawal ciezkiej pracy. jesli do tego trzeba sie zajac
                domem, poniewaz facet nie przyklada reki, kobieta pada na twarz. trudno w takim
                momemcie oczekiwac od niej, ze bedzie miala ochote nogi rozlozyc.
              • sikorka68 Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 23:41
                malalajza napisała:

                >
                > > A teraz gdy wiem ze to jest facet, to moge tylko poradzic aby
                > > czesciej pomagal zonie w domu : poodkurzal, pozmywal naczynia,
                > > pobyl z dzieckiem aby zona mogla wziasc kapiel, itd...
                >
                > i w nagrode dostanie seks? :O
                >
                > BP NMSP, ale to jakis absurd ;p

                Nie, po prostu żona będzie mniej wykończona i też będzie miala ochotę. Poza tym
                będzie mieć poczucie, że facet czuje się odpowiedzialny za np. wygląd
                mieszkania, a to jest pozytywne odczucie.
                • krzysztof-lis Re: Kolosalna zmiana po ślubie 14.06.09, 13:21
                  > Nie, po prostu żona będzie mniej wykończona i też będzie miala
                  > ochotę.

                  Ale masz na to jakąś gwarancję?

                  > Poza tym będzie mieć poczucie, że facet czuje się odpowiedzialny
                  > za np. wygląd mieszkania, a to jest pozytywne odczucie.

                  Pewnie
            • acalorado Re: Kolosalna zmiana po ślubie 09.06.09, 17:45
              skarpetka_szara napisała:

              > A teraz gdy wiem ze to jest facet, to moge tylko poradzic aby
              > czesciej pomagal zonie w domu : poodkurzal, pozmywal naczynia,
              > pobyl z dzieckiem aby zona mogla wziasc kapiel, itd...

              A co, gdy im bardziej pomagasz tym bardziej narzeka?
              Na co narzeka? na wszsytko, zrobiła się jędzą która tylko szuka zaczepki jakby ciągle miała okres, ze wszystko źle, że za mało pomagasz, że jest zmęczona bo jednak coś musiała zrobić, albo nic nie robić...


              > Inni napewno wspomna o zbadaniu hormonow zony, bo czesto po
              > porodzie nie sa wyrownanie,

              Żona zawsze uważa że z nią wszystko ok. Przecież jak to mówi "okres ma regularnie, a to psuje się pierwsze..."


              > a na koniec, jak wszystko bedzie w formie to zapraszam do
              > seksuologa - co jest bardzo dobrym doswiadczeniem dla partnerow.

              Do seksuologa nie pójdzie, bo to mąż powinien iść. Jak on może ją zaczepiać, starać się pieścić aż raz na miesiąc, przecież sex jest taki nie na miejscu, taki prostacki ... Zawsze zrobi z Ciebie chorego seksocholika nawet jeśli kochacie się 1 na 2 miesiące albo w ogóle. Wystarczy że kiedyś chciałeś częściej niż ona to teraz nawet mówić nie musisz że chcesz i tak jesteś uzależniony od seksu.

              > A co do ciebie Kawiatorze, to sorry ze miales takie zle
              > doswiadczenia. Prawda jest jedynie w tym ze ludzie zbyt spiesza
              > sie zeby miec rodzine - nie zdajac sobie sprawy ze po dziecku
              > wszystko sie zmienia. A potem maja pretensjie, problemy bo nie
              > dorosli do tej prostej prawdy.

              Ale dodać trzeba by że wina zawsze po stronie mężczyzny, bo to zawsze on nie dorósł.

              Pozdrawiam
              • srebrno-listka Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 09:35
                acalorado napisał:

                > skarpetka_szara napisała:
                >
                > > A teraz gdy wiem ze to jest facet, to moge tylko poradzic aby
                > > czesciej pomagal zonie w domu : poodkurzal, pozmywal naczynia,
                > > pobyl z dzieckiem aby zona mogla wziasc kapiel, itd...
                >
                > A co, gdy im bardziej pomagasz tym bardziej narzeka?
                > Na co narzeka? na wszsytko, zrobiła się jędzą która tylko szuka zaczepki jakby
                > ciągle miała okres, ze wszystko źle, że za mało pomagasz, że jest zmęczona bo j
                > ednak coś musiała zrobić, albo nic nie robić...
                >
                Może ma depresję poporodową? czasem to sie i w taki sposób objawia. I na
                szczęscie, mozna skutecznie leczyć.
                • acalorado Re: Kolosalna zmiana po ślubie 02.07.09, 08:52
                  srebrno-listka napisała:

                  > acalorado napisał:
                  >
                  > > skarpetka_szara napisała:
                  > >
                  > > > A teraz gdy wiem ze to jest facet, to moge tylko poradzic aby
                  > > > czesciej pomagal zonie w domu : poodkurzal, pozmywal naczynia,
                  > > > pobyl z dzieckiem aby zona mogla wziasc kapiel, itd...
                  > >
                  > > A co, gdy im bardziej pomagasz tym bardziej narzeka?
                  > > Na co narzeka? na wszsytko, zrobiła się jędzą która tylko szuka zaczepki
                  > jakby
                  > > ciągle miała okres, ze wszystko źle, że za mało pomagasz, że jest zmęczon
                  > a bo j
                  > > ednak coś musiała zrobić, albo nic nie robić...
                  > >
                  > Może ma depresję poporodową? czasem to sie i w taki sposób objawia. I na
                  > szczęscie, mozna skutecznie leczyć.

                  Leczenie nie wchodzi w gre, ona jest lekarzem a nie ja. Uwaza ze wszystko ok i nigdzie nie pojdzie.
                  normalna jest tylko 2-3 dni/ miesiac, przez 2 tygodnie jest jak osa a reszta czasu obojetna (jak wspolokator) - ma cos jakby przewlekły zespół napięcia ...
                  Seksu nie ma, rozmow nie ma, czulosci tez nie. Ona nie ma zadnych potrzeb. Za to z mamusia rozmawia kilka razy dziennie przez skype tel i facetoface. Gadaja o wszystkim, przynosi jej obiadki .... Wyglada to na syndrom nie odcietej pepowiny. Niesstety chyba nie da sie nic zrobic ja jako nielekarz, lekarza do lekarza nie potrafie zaciagnac mimo ze wiele razy probowalem przekonac zebysmy poszli do jakiegos specjalisty bo sami sobie nie poradzimy.
                  Niestety sam sie w to wpakowalem, mamy corke wiec tak wegetujemy ....
              • arronia Re: Kolosalna zmiana po ślubie 02.07.09, 12:08
                acalorado napisał:
                > Do seksuologa nie pójdzie, bo to mąż powinien iść. Jak on może ją zaczepiać, st
                > arać się pieścić aż raz na miesiąc, przecież sex jest taki nie na miejscu, taki
                > prostacki ... Zawsze zrobi z Ciebie chorego seksocholika nawet jeśli kochacie
                > się 1 na 2 miesiące albo w ogóle. Wystarczy że kiedyś chciałeś częściej niż ona
                > to teraz nawet mówić nie musisz że chcesz i tak jesteś uzależniony od seksu.

                To może zagrać: "tak, ok, chyba faktycznie mam problem, chodźmy do tego lekarza,
                niech mnie naprawi; tylko wiesz, lepiej chodźmy razem, ty mu lepiej wszystko
                opowiesz"?
                • acalorado Re: Kolosalna zmiana po ślubie 02.07.09, 16:02
                  > acalorado napisał:
                  > > Do seksuologa nie pójdzie, bo to mąż powinien iść. Jak on może ją zaczepi
                  > ać, st
                  > > arać się pieścić aż raz na miesiąc, przecież sex jest taki nie na miejscu
                  > , taki
                  > > prostacki ... Zawsze zrobi z Ciebie chorego seksocholika nawet jeśli koc
                  > hacie
                  > > się 1 na 2 miesiące albo w ogóle. Wystarczy że kiedyś chciałeś częściej n
                  > iż ona
                  > > to teraz nawet mówić nie musisz że chcesz i tak jesteś uzależniony od se
                  > ksu.
                  >
                  > To może zagrać: "tak, ok, chyba faktycznie mam problem, chodźmy do tego lekarza
                  > ,
                  > niech mnie naprawi; tylko wiesz, lepiej chodźmy razem, ty mu lepiej wszystko
                  > opowiesz"?


                  Probowalem. Odpowiedzi bylo kilka miedzy innymi:
                  Masz problem to idz.
                  Chyba sam powinienes bo myslisz tylko o jednym

                  Pozdrawiam
                  • songo3000 Jak już nic nie pomoże... 02.07.09, 18:50
                    Dam Ci namiar na fajną seksuolożkę 'omówisz' z nią 'dogłębnie' swoje problemy a podleczenie psychiki gwarantowane. Wracając do żonki powiesz, że rzeczywiście - masz wiele problemów i ich rozwiązanie wymaga jeszcze wieeeelu wizyt u różnych 'specjalistów'.
                    Aha, niech połowica dokłada się do rachunków. Bądź co bądź pracujesz na wasze wspólne dobro.
        • todeskult Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 10:37
          To już nie masz żony/kochanki. Masz "kwokę", która będzie teraz zajmować się
          tylko "kurczaczkiem", stałeś się inseminatorem :P
    • rokitka00 Re: Kolosalna zmiana po ślubie 07.06.09, 13:47
      Na jakim ty świecie żyjesz. Kobiety to taki dziwny twór, który
      niestety dla mężczyzn, w pewnym wieku przestaje interesować sie
      seksem. Wręcz jest to dla nich przykry obowiązek. A najgorsze jest
      to, że kiedy "cisnął" hormony, o czym kobieta daje znać swojemu
      mężczyźnie - ten nie reaguje.
      • bombonierka-only Re: Kolosalna zmiana po ślubie 07.06.09, 14:22
        Kawitator, sorry ale nie umiem oprzeć się wrażeniu, żeś sfrustrowany...i swoje
        frustracje przekazujesz młodemu żonkosiowi. Co do żonkosia, a i Ciebie powiem
        tak, facet, który umie babeczkę rozbudzić nie ma takich frustracji, natomiast
        ten, któremu sperma mózg lasuje widzi to wszystko w czarnych barwach. Babki też
        mają fantazje, lubią delikatnie, lubią z pomocą różnych akcesoriów, ale wszystko
        z wyczuciem. Nie można np. próbować seksu analnego, tak jakby się miało przed
        sobą wieloletnią pracownicę agencji, należy zaopatrzyć się w różnego rodzaju
        lubrykanty, i powoli, a nie jak niektórzy by chcieli byle szybciej i mocniej. Do
        seksu oralnego też trzeba kochaną osobę przekonać, niektórzy mają odruchy
        wymiotne i zanim się wprowadzi pewne smaczki należy poczytać trochę literatury a
        nie tylko pooglądać parę filmów dwd.Mój partner wprowadzał mnie w świat seksu z
        wyczuciem i dbał o to by mi było dobrze, dlatego ja również chcę, aby spełniać
        jego fantazje( chociaż nie na wszystkie równie entuzjastycznie się decyduję)
        niektóre rzeczy muszę przemyśleć, do niektórych jeszcze nie dorosłam. A
        małżeństwo? No cóż widzi się faceta w różnych sytuacjach(i oczywiście vice
        versa), powszedniejemy sobie, ale zawsze można dbać aby było dobrze...i nie jest
        to tylko obowiązek żon. Był tu już wątek o sprzątaniu, wiele babek zostaje sama
        z tym, aby zadbać o wygodę i czystość w ich wspólnym przecież gniazdku, często
        muszą się martwić jak w nowej nieznanej im dotychczas sytuacji poradzić sobie z
        ratami, rachunkami etc. jeżeli kobieta(albo mężczyzna) czuje się na co dzień
        wykorzystywany to prędzej czy później emocje nie pozwalają normalnie
        funkcjonować. Mam pytanie do autora wątku kiedy ostatnio zaskoczyłeś swoją żonę
        wyrwaniem np na kolację, kino,piknik, kiedy dałeś jej kwiaty, kiedy
        powiedziałeś, że jest dla Ciebie najważniejsza na świecie. Kiedy byliście
        ostatnio wspólnie na spacerze, kiedy razem sprzątaliście np. piwnicę? Wspólne
        łóżko zobowiązuje obie strony. Mówicie: babce hormony cisną w pewnym wieku, na
        pewno to fakt tak jak Wam ciśnienie hormonów ogranicza pole widzenia w młodości.
        Kawitator, jeżeli musisz tę kozę przelecieć to kup sobie dmuchaną(mówię jako
        zapalona obrończyni zwierząt;)To tyle,...aha i jeszcze jedno nie wrzucajcie
        wszystkich kobiet do jednego worka, a to, że któraś z nich nie spełnia Waszych
        oczekiwań to niekoniecznie ich wina.Pozdrawiam
      • scalla Re: Kolosalna zmiana po ślubie 07.06.09, 14:24
        protestuję, są wyjątki od reguły
        trzeba była trafić na mnie, wówczas po ślubie byłoby tylko lepiej...
        ale cóż, jestem już zajęta ;)
        • bi_chetny Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 08:02
          zawsze są wyjątki. Ale co prawda to prawda, jak pojawia się dziecko, z reguły
          kobieta odsuwa faceta na plan dalszy.
          • scalla Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 10:36
            zgadza sie, takie życie...............

            ale bywaja kobiety, które potrafią zapanować nad instynktem macierzyńskim, trzymając go w granicach rozsądku.
            albo nie zamierzają sie rozmnażać (np. ja)

            żonie autora wątku można np. podsunąć jakieś teksty, książki, może psycholog, jeśli sama dostrzega, że ma problem
            • urquhart Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 11:18
              > ale bywaja kobiety, które potrafią zapanować nad instynktem
              macierzyńskim, trzy
              > mając go w granicach rozsądku.
              > albo nie zamierzają sie rozmnażać (np. ja)
              >
              > żonie autora wątku można np. podsunąć jakieś teksty, książki, może
              psycholog, j
              > eśli sama dostrzega, że ma problem

              He, he, podobnie jak bywaja faceci co panują nad instyktem bzykania
              wszystkiego co ma cycki i nie ucieka na drzewo.
              Ale podobnie jak w przypadku kobiet jak i facetów książki, psycholog
              nie pomoże, bo trzeba miec chęci żeby to zmienić :)
              • scalla Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 16:38
                chęci są (nie zawsze rzecz jasna), gdy człowiek dostrzga faktycznaa potrzebę zmian
                aby tak sie stało, potrzebny jest impuls, który pomoże dostrzec tę potrzebę
                w tym kontekście tekst może być pomocny
            • senseiek Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 15:44
              > trzy
              > mając go w granicach rozsądku.
              > albo nie zamierzają sie rozmnażać (np. ja)

              Wtedy malzenstwo nie mialoby zadnego sensu..
          • bombonierka-only Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 11:25
            bi_chetny napisał:

            > zawsze są wyjątki. Ale co prawda to prawda, jak pojawia się dziecko, z reguły
            > kobieta odsuwa faceta na plan dalszy.
            >
            Popraw mnie Bi, ale nie zauważyłam, aby autor wątku mówił coś o dzieciach.
            Czasem jest też tak, że facet sam się odsuwa, bez ingerencji kobiety. Mój
            partner i ja też mamy dzieci, a nie zauważyłam znaczącej różnicy w pożyciu
            intymnym, może dlatego, że pomagał w dzień, a jak trzeba było to wstawał również
            w nocy do płaczącego dziecka. Związek ma swoje prawa i obowiązki, dotyczy to
            zarówno pań i panów,na osobie, która jest bardziej rozbudzona seksualnie
            posiadająca większe doświadczenie spoczywa niepisany obowiązek pokazania tego,
            czego oczekuje od drugiej strony, a czasem nauczenia tego. Dbanie o związek,
            pamiętanie o drugim człowieku o jego potrzebach, wyzwala radość, miłość i seks.
            Mój partner uczył mnie wszystkiego, a jednak czasem śmieje się, że uczeń
            przerósł mistrza. To przy nim zapalam się jak zapałka,wystarczy jak delikatnie
            muśnie moją szyję, a jestem gotowa na wszystko. Poznał mnie, wie czego chcę, a
            ja wiem, czego On ode mnie oczekuje i sprawia mi ogromną frajdę i radość, że
            mogę mu to dać. Ale nie miga się od obowiązków, dbamy o siebie nawzajem,
            poznajemy mapy własnego ciała i stale odkrywamy nowe lądy. Mocno
            eksperymentujemy, ale myślimy aby nie urazić i nie zranić drugiej strony. Dużo
            czytamy na ten temat i każdy z możliwych dylematów i rozterek wyjaśniamy do
            końca. Nie uważam i nigdy nie uważałam, aby rozwiązaniem był foch i odwrócenie
            się do ściany. Tulimy się do siebie dotykamy ukradkiem w dzień, ciesząc się na
            myśl o wspólnej nocy.Mówimy sobie czułe słówka, kupujemy prezenty, piszemy do
            siebie listy i sms-y, rano wspólnie pijemy kawę i gadamy, gadamy, gadamy. O
            wszystkim, o pierdołach, pogodzie, ciekawej lekturze, opowiadamy sobie wspólnie
            kawały, po prostu cieszymy się sobą, tak mało i tak dużo. Być może jestem
            szczęściarą, być może mój partner jest szczęściarzem? A może to nie jest
            szczęście tylko wspólna, ciężka praca? Cudownie jest patrzeć, kiedy człowiek
            który wnosi do związku wysiłek i trud może się cieszyć z owoców tego co wniósł.
            Autora wątku, przepraszam za nazwanie go młodym żonkosiem, nie chcę aby odebrał
            to osobiście i jako ironię z mojej strony. Chcę Wam panowie i Panie uświadomić,
            że zamiast narzekać na jakość związku, zamiast szukać pocieszenia poza
            związkiem, należy zastanowić się dlaczego jest się z daną osobą, dlaczego
            zmieniła ona diametralnie swoje nastawienie do seksu,być może poszukać przyczyn,
            być może zmusić do wizyty w poradni lub u psychologa. Po prostu otworzyć się na
            drugiego człowieka i jak radar wyłapywać jego nastroje.Pozdrawiam
            • bombonierka-only Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 11:28
              Nie, sorry Bi, już zauważyłam tego dzidziusia i zwracam honor:)
              • bi_chetny Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 11:40
                ano właśnie :)
                oczywiście masz rację, takie budowanie relacji jest fantastyczne. Niestety
                często kobieta gdy ma dziecko, na nie przerzuca całe emocje i relacje, a facet
                zostaje tylko tatusiem, który traci w oczach żony cechy samca :)
                • glamourous Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 12:44

                  bi_chetny napisał:

                  > Niestety
                  > często kobieta gdy ma dziecko, na nie przerzuca całe emocje i
                  relacje, a facet
                  > zostaje tylko tatusiem, który traci w oczach żony cechy samca :)


                  Czesto jest tez zgola odwrotnie. Kobieta po urodzeniu dziecka nie
                  chce rezygnowac z fizycznej bliskosci, brakuje jej seksu i z
                  utesknieniem czeka na odfajkowanie przepisowych 5 (czy ile tam)
                  tygodni po porodzie zeby znow moc sobie z mezem zdrowo pouzywac. A
                  to wlasnie facet lapie syndrom MiL i nagle zaczynaja go interesowac
                  wszystkie kobiety (nawet te pikselowe) ale nie wlasna zona.

                  Z moich skromnych obserwacji wynika raczej, ze proporcja spadku
                  zainteresowania seksem po zrealizowaniu prokreacji u obu plci wynosi
                  mniej wiecej pol na pol. Zreszta widac to na forum : tyle samo tu
                  narzekajacych kobiet co i facetow. Jest chyba takie samo
                  prawdopodobienstwo wystapienia u kobiety syndromu Matki Polki (oraz
                  burzy hormonalnej obnizajacej libido) jak i u faceta syndromu
                  Madonny i Ladacznicy (oraz poporodowej traumy), tak wiec nie
                  generalizujmy.

                  PS. Nie jest to post skierowany bezposrednio do Bi i zdaje sobie
                  sprawe ze moja uwaga nie wniesie nic do watku, bo u autora tak sie
                  sklada, ze to akurat zona "szwankuje". Jednak nie wytrzymalam i
                  musialam to napisac, bo w tym watku jest zbyt duzo jak na moj gust
                  generalizacji i zbyt mocno jest tu lansowany ten nieszczesny
                  stereotyp "odkad KOBIETA zostaje matka, seks zaczyna jej kompletnie
                  zwisac"
                  • urquhart MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 13:26
                    glamourous napisała:
                    > Czesto jest tez zgola odwrotnie. Kobieta po urodzeniu dziecka nie
                    > chce rezygnowac z fizycznej bliskosci, brakuje jej seksu i z
                    > utesknieniem czeka na odfajkowanie przepisowych 5 (czy ile tam)
                    > tygodni po porodzie zeby znow moc sobie z mezem zdrowo pouzywac. A
                    > to wlasnie facet lapie syndrom MiL i nagle zaczynaja gointeresowac

                    O ile pamietam Dępko gdzies pisał czy mówił że problem z libido po
                    dziecku (dłuższy niz 6 miesiecy okreslił jako problem) ma 80% Polek,
                    gdzieś indziej czytałem zaś że MiL może dotyczyc 30% mężczyzn.
                    Ale spadek zainteresowania męzczyzn to nie wiem ile procent bierze
                    się tak naprawdę z totalnego zaniedbania i utuczenia Polek przy
                    dziecku, to przecież także zjawisko powszednie. Niepolityczne jest
                    sie tylko do tego przyznać.
                    • aandzia43 Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 13:40
                      > Ale spadek zainteresowania męzczyzn to nie wiem ile procent bierze
                      > się tak naprawdę z totalnego zaniedbania i utuczenia Polek przy
                      > dziecku, to przecież także zjawisko powszednie. Niepolityczne jest
                      > sie tylko do tego przyznać.

                      Totalnego? Kurcze, nie zauważyłam totalnego. Totalne to miało
                      miejsce kilkadziesiąt lat temu (stara jestem, to pamiętam;-). Od
                      tamtej pory bardzo się zmieniły standardy i Polki już nie
                      odpuszczają sobie "po dziecku" na taką skalę. Tak, jak panowie na
                      taką jak kiedyś skalę, nie zasłaniają się gazetą, gdy żona krząta
                      się (czytaj: zapitala) po domu. Są natomiast kobiety, które tak czy
                      inaczje odpuszczają sobie z wiekiem i dziecko nie ma tu zbyt wiele
                      do rzeczy. Nigdy nie były szczególnie wymuskane, to tym bardziej nie
                      będą mając mniej niż wcześniej czasu.
                      • urquhart Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 13:58
                        aandzia43 napisała:

                        > inaczje odpuszczają sobie z wiekiem i dziecko nie ma tu zbyt wiele
                        > do rzeczy.

                        Moim zdaniem ma bardzo wiele. Przy dziecku zazwyczaj brakuje czasu i
                        zasobów a i motywacja przenosi sie na inne pole.
                        Że to kwestia motywacji nie mam złudzeń, bo to te samotne z
                        dzieckiem które znam, jakoś są bardziej zadbane mimo że maja mniej
                        czasu i środków :)
                        • aandzia43 Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 14:10
                          >
                          > Moim zdaniem ma bardzo wiele. Przy dziecku zazwyczaj brakuje czasu
                          i
                          > zasobów a i motywacja przenosi sie na inne pole.

                          Ale te panie i bez dziecka mając 30 lat wyglądają jak swoje babcie.
                          Dziecko tylko przyspiesza nieco (nieco!) ten proces. Kobiety z jako
                          takim parciem na dbanie o swój zezwłok starają sie, jak mogą. Takie
                          są oczekiwania wobec kobiety w tych czasach i większość się
                          podporządkowuje.


                          > Że to kwestia motywacji nie mam złudzeń, bo to te samotne z
                          > dzieckiem które znam, jakoś są bardziej zadbane mimo że maja mniej
                          > czasu i środków :)

                          A ja nie stwierdzam takich pawidłowości. Zaobserwowałam natomiast,
                          że jak ma dziewczyna silną wewnętrzną potrzebę pielęgnować swą
                          cielesność, to ją pielęgnuje z takim samym z grubsza zapałem przez
                          całe zycie. Pomijając większe dziejowe zawirowania np. pierwsze
                          tygodnie po urodzeniu dziecka, chorobę, dramaty życiowe. Obserwuję
                          pilnie te same kobiety na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Jako że
                          jestem hetero, to czynię to dość chłodnym, pozbawionym wszelakich
                          oczekiwań, okiem;-) I naprawdę, w większości przypadków niewiele
                          zmienia się w tej materii od młodości do starości.
                          • glamourous Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 14:52
                            Zgadzam sie z Aandzia. W moim pokoleniu i wsrod moich znajomych
                            (fakt, ze rekrutuja sie w wiekszosci z tzw. szczurow
                            wielkomiejskich) jakos nie obserwuje mnostwa tych utytych i
                            zaniedbanych po dziecku bab. Raczej jest odwrotnie, widze u nich z
                            reguly syndrom "nie dac sie cielesnej degrengoladzie za zadne
                            skarby".
                            I zgadzam sie rowniez, ze jezeli facet wiaze sie z antykokietka,
                            czyli z kobieta dla ktorej dbanie o siebie i pielegnowanie w sobie
                            kobiety (zewnetrznie oraz mentalnie) nie jest jakims szczegolnym
                            imperatywem, to niech sie potem nie dziwi ze po dziecku juz zupelnie
                            zatraca ona potrzebe podobania sie komukolwiek.

                            I jeszcze na koniec a propos tych liczb co do syndromu Matki Polki
                            oraz MiL. Ja bym tam tym procentom nie ufala. Kobiecie bowiem
                            latwiej przyznac sie przed seksuologiem ze seks zszedl u niej na
                            dalszy plan, niz facetowi, ze zona po porodzie juz go zupelnie nie
                            kreci. Moim wiec zdaniem te podane wyzej przez Ciebie, Urquhart,
                            estymacje (ze niby 80% kontra 30%) nie sa zbyt miarodajne.
                            Podejrzewam, ze MiL to w gruncie rzeczy szara strefa, o tym sie po
                            prostu nie mowi.

                            Aha, i jeszcze jedno. Przyjelo sie tu na forum, ze mowimy o
                            syndromie "Matki-Polki" u kobiet. Jakos tak to z gory zaklada, ze
                            reszty swiata ten problem nie dotyczy, a wszedzie indziej kobiety to
                            same Angeliny Jolie godzace wielokrotne macierzynstwo z super
                            wygladem, kariera i niegasnacym temperamentem seksualnym. A tak
                            wcale przeciez nie jest. Proponuje wiec moze w zamian "syndrom Matki
                            Kwoki" ;-) Oddaje on wszelkie aspekty estetyczno-mentalnosciowe
                            takiej kobiety ;-)))))
                            • urquhart Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 16:26
                              glamourous napisała:

                              > kreci. Moim wiec zdaniem te podane wyzej przez Ciebie, Urquhart,
                              > estymacje (ze niby 80% kontra 30%) nie sa zbyt miarodajne.
                              > Podejrzewam, ze MiL to w gruncie rzeczy szara strefa, o tym sie po
                              > prostu nie mowi.

                              Ale ja właśnie o tym, że zgoda facetów u których wygasa
                              zainteresowanie jest niewątpliwie wiecej niż 30%, ale niekoniecznie
                              winny jest MiL.
                              Z reguły wiekszość facetów wie że powiedzenie wprost: nie staje mi i
                              odrzuca bo masz obwisły i wielki brzuch itd zwiastuje niezłą
                              katastrofę. A facet jest wzorokowcem i nie ma zmiłuj.
                              Zgoda że zaniedbanych babek po dziecku jest mniej niż kiedyś, ale
                              ciągle dużo. Ja mojej w pracy takich owszem nie widzę, ale
                              obserwując mamy w publicznym przedszkolu, żłobku nie raz
                              wymienialiśmy uwagi z zoną że czujemy sie tu jak z innej bajki.
                              • aandzia43 Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 18:55
                                > Zgoda że zaniedbanych babek po dziecku jest mniej niż kiedyś, ale
                                > ciągle dużo. Ja mojej w pracy takich owszem nie widzę, ale
                                > obserwując mamy w publicznym przedszkolu, żłobku nie raz
                                > wymienialiśmy uwagi z zoną że czujemy sie tu jak z innej bajki.

                                A ja jestem się w stanie założyć, że te zaniedbane babki były
                                zaniedbane przed dzieckiem (kiedy ty i twoja żona nie znaliście ich
                                jeszcze), albo ich "dbanie o sieibe" było już wtedy tylko mocno
                                powierzchowne. Poza tym jest grupa naprawdę biednych, umordowanych
                                ciężkim życiem kobiet od których nie śmiałabym wymagać "dbania o
                                siebie" (one zresztą albo nie mają facetów w ogóle, albo mają
                                takich, że..szkoda gadać) Są co prawda kompletnie nie z mojej bajki,
                                ale widuję je na swoich ścieżkach.
                            • mantis_after_dinner Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 16:44
                              "Podejrzewam, ze MiL to w gruncie rzeczy szara strefa, o tym sie po
                              prostu nie mowi."

                              hmmm ... czy ja wiem? Nie dalej jak pol roku temu jeden sympatyczny
                              facet przyznal mi sie do objawow MiL. Co wiecej byl z tego dumny
                              poniewaz traktuje to jako dowod swojego szacunku do zony ...
                              Na moje pytanie "a gdzie w takim razie realizuje jakies bardziej
                              wyrafinowane pomysly na seks?" padla odpowiedz "no jak to? przeciez
                              od tego nie jest zona tylko kochanka"

                              Takze to nie jest do konca tak, ze panowie sie nie przyznaja do MiL.
                              Ten syndrom chyba nawet na tym polega, ze oni zaczynaja w pewnym
                              momencie uwazac MiL za jedyny prawidlowy sposob urzadzenia swiata.
                              Bo w koncu skoro nawet DeNiro tak mial w "Depresji gangstera ..." to
                              chyba cos w tym jest ;)
                              • glamourous Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 08.06.09, 17:47

                                mantis_after_dinner napisała:

                                > Takze to nie jest do konca tak, ze panowie sie nie przyznaja do
                                MiL.
                                > Ten syndrom chyba nawet na tym polega, ze oni zaczynaja w pewnym
                                > momencie uwazac MiL za jedyny prawidlowy sposob urzadzenia swiata.


                                No ja z kolei nie wiem, czy ta postawa jest tak w naszym pokoleniu
                                nagminna... Rasowi maczo moze sie takim podejsciem i szczyca, ale
                                ktory przecietny, normalny facet z partnerskim podejsciem do zwiazku
                                przyzna sie do czegos tak politycznie niepoprawnego jak : "nie
                                potrafie cie juz pozadac, bo jestem wzrokowcem, a twoje cialo
                                niekorzystnie zmienilo sie po porodzie". Albo "odkad jestes matka
                                naszego dziecka jakos cie juz nie pragne". Lub "wspolny porod
                                straumatyzowal moje postrzeganie cie jako partnerki seksualnej". Od
                                razu zostalby odsadzony przez wszystkich od czci i wiary
                                ze "niedojrzaly", ze "nie potrafi kochac naprawde" itp., a i od
                                seksuologa tez moze dostalby mu sie jakis drwiacy komentarzyk w
                                stylu "ale z pana delikacik!"(autentycznie zaslyszane!) Zauwazcie,
                                ze na forum czesto pojawiaja sie wpisy zdesperowanych kobiet, ktorym
                                CALE LATA zabiera wyciagniecie od swojego stroniacego od seksu meza
                                prawdy dlaczego wlasciwie reglamentuje jej seks. Tak, ze niestety,
                                fani de Niro swoja droga, ale mimo wszystko przecietnej kobiecie
                                latwiej jest przyznac sie mezowi/lekarzowi/komukolwiek ze po dziecku
                                ochota jej odeszla - niz facetowi poczynic analogiczne wyznanie
                                przed kimkolwiek. Chocby ze wzgledu na stereotyp, ze kobiete ma
                                prawo (nawet dlugofalowo) bolec glowa, a facet musi miec ciagle
                                ochote - bo jak nie ma to cienias.
                    • axio-mat Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 12.06.09, 17:09
                      Ludzie, o czym wy piszecie?
                      Czy ktorys z marudzacych tu panow zajal sie dzieckiem, by kobieta mogla wziac
                      dluzsza kapiel, isc do fryzjera, na basen, fitness, kupic fajny ciuch? Czy tylko
                      narzekacie, nie majac pojecia jak wyglada caly dzien matki z dzieckiem?
                      Inna sprawa, ze traktujecie rzeczy oczywiste, zupelnie naturalne i jak dla mnie
                      zrozumiale (np. mniejsze zainteresowanie facetem, kiedy jest male dziecko) jak
                      fanaberie kobiety i robienie wam, facetom, na zlosc.
                      • krzysztof-lis Re: MiL w liczbach i policzna poprawność 14.06.09, 13:22
                        > Czy ktorys z marudzacych tu panow zajal sie dzieckiem, by kobieta mogla wziac
                        > dluzsza kapiel, isc do fryzjera, na basen, fitness, kupic fajny ciuch?

                        Czy któraś z wypowiadających się tu kobiet poszła za faceta do pracy aby on mógł
                        posiedzieć dłużej w wannie, pójść do fryzjera, na basen, fitness, kupić fajny
                        ciuch, albo zrobić cokolwiek innego, co mu sprawi przyjemność?
                  • bi_chetny Re: Kolosalna zmiana po ślubie 08.06.09, 13:53
                    tak też się zdarza, jednakże mam wrażenie że proporcja nie jest 50/50
            • urquhart przyjście na świat dziecka erotyczną katastrofę? 08.06.09, 12:17
              bombonierka-only napisała:
              > Autora wątku, przepraszam za nazwanie go młodym żonkosiem, nie
              chcę aby odebrał
              > to osobiście i jako ironię z mojej strony. Chcę Wam panowie i
              Panie uświadomić,
              > że zamiast narzekać na jakość związku, zamiast szukać pocieszenia
              poza
              > związkiem, należy zastanowić się dlaczego jest się z daną osobą,
              dlaczego
              > zmieniła ona diametralnie swoje nastawienie do seksu,być może
              poszukać przyczyn
              > być może zmusić do wizyty w poradni lub u psychologa. Po prostu
              otworzyć się na
              > drugiego człowieka i jak radar wyłapywać jego nastroje.Pozdrawiam

              To czego wymagasz zakłada zaangazownie i zainteresowanie obu stron.
              Kawitator w zołnierskich słowach ujał wredną prawdę że grzeczie,
              dobroduszni, porządni rodzinni chłopcy nie mają szans na ciupcianie
              żony która otoczona bezpieczeństwem przeniesie uczucia na maluszka,
              pociupciac to może jedynie facet z jajami który stawia granice.
              Temat wałkowany w kółko.
              Jak nie wiesz o co mam chodzi polecam książke Ester Perel
              rozdział "Dlaczego przyjście na świat dziecka tak często zapowiada
              erotyczną katastrofę?", albo lokalną Zofię Milską z pozycją "Para z
              dzieckiem".


              • bombonierka-only Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 08.06.09, 12:33
                Powiem szczerze, że nie wiem o co chodzi bo w moim związku tego nie
                doświadczyłam, mimo, że mam dzieci. Być może nie mam syndromu matki kwoki i
                urodzenie dziecka pomimo, że w ogromnym stopniu zmienia otaczający nas świat nie
                sprawił, że przestałam dostrzegać własne i partnera potrzeby. Zaangażowanie i
                zainteresowanie jest dla mnie oczywiste, tak jak idąc do pracy wkładasz swój
                wysiłek, aby dobrze ją wykonać, tak tu uważam mam za dużo do stracenia aby
                pozwolić sobie na bylejakość. Podejście jakoś się ułoży, czy jakoś to będzie,
                czy z tego wyrośnie jest zaklinaniem rzeczywistości, a nie tworzeniem jej. To co
                tutaj podczytuję, wiele osób, które chwalą sobie swój związek twierdzi, że
                musiały sobie pewne rzeczy przewartościować i nad wieloma popracować, to mnie
                tylko utwierdza w przekonaniu, że jak to mówią bez pracy nie ma kołaczy. A ci,
                którzy narzekają może zbyt mało nad tym pracują, albo trafiają na wyjątkowo
                oporny grunt.
              • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 08.06.09, 14:27
                To czego wymagasz zakłada zaangazownie i zainteresowanie obu stron.
                > Kawitator w zołnierskich słowach ujał wredną prawdę że grzeczie,
                > dobroduszni, porządni rodzinni chłopcy nie mają szans na
                ciupcianie
                > żony która otoczona bezpieczeństwem przeniesie uczucia na
                maluszka,
                > pociupciac to może jedynie facet z jajami który stawia granice.

                a facet z jajami nie może być porządny, dobroduszny i prorodzinny?
                owe cechy nie mają nic do umiejetności stawiania granic ale bardzo
                dużo do tego JAK się te granice stawia.

                • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 08.06.09, 14:30
                  to jest bardzo trudne, jak balansowanie na linie. serio.
                  • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 08.06.09, 17:19
                    wbrew pozorom - nie, ale jesli nawet- cytat z męża osobistego - nikt
                    nie obiecywał że będzie łatwo.
                    Można sie tego nauczyć na terapii, albo w domu - jak się ma szczęście.


                    • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 10:20
                      nie jest łatwe, bo trzeba spełniać dwa skrajne kryteria jednocześnie.
                      • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 10:25
                        jakie kryteria?
                        • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 11:26
                          wrażliwego faceta i męskiego samca
                          • jesod Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 11:38
                            bi_chetny napisał:
                            > wrażliwego faceta i męskiego samca
                            To nie są dwa skrajnie różne kryteria. :) Męski samiec może być
                            jednocześnie bardzo wrażliwym facetem.
                            • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 11:42
                              oczywiście że może. sam to teraz realizuję. Mówię tylko, że to jest trudne, bo
                              znalezienie w sobie wrażliwości [kobieca część mózgu] pociąga za sobą mniejsze
                              korzystanie z męskiej części i, w konsekwencji, zmniejszenie atrakcyjności
                              seksualnej dla kobiety.
                          • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 11:56
                            konkret, proszę, a nie hasełko, pod ktore sobie można podłożyć co
                            komu w duszy śpiewa.

                            Mój męski samiec mnie wyrwał podając wiewiórce kłaczek wełny po
                            którą biedna bała się wyjść, bo alejka była zatłoczona ludźmi. Ja
                            jej nie zauważyłam, zauważył ją on i on jej pomógł.
                            Męski samiec nie wstydził się powiedzieć że rozczula go widok trzech
                            małych siostrzeńców w identycznych piżamkach - takie kloniki.
                            Męski samiec po tym jak urodziłam pierwsze dziecko, poleciał wyciąć
                            sobie gulę na plecach, która mnie drażniła, jako pierwszy przewinął
                            naszego synka, choc mało się nie udławił z nerwów.

                            Wrażliwy facet pojechał na azjatyckie zadupie jeszcze na studiach,
                            pracować w międzynarodowej organizacji. Organizował międzynarodowe
                            spotkania. Gdy koleżanka zachorowała na innym azjatyckim zadupiu,
                            zaniósł ją na własnych rękach do szpitala. Zarabia kasę, zapewnia
                            dzieciom międzynarodową szkołę, choć ma koszmarnego szefa i bardzo
                            chciałby tę pracę zmienić. Jak się spojrzy, ludzie milkną i się
                            cofają. Nie wpuszczają go do klubów :))) wyobraź sobie tępego osiłka
                            z grubym karkiem i ponurym spojrzeniem - to właśnie mój M.
                            Najbardziej dowcipny facet na świecie :)))
                            oprócz tego wciaż boi się swego ojca i ma depresyjne nastroje.


                            • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 12:01
                              o jaki konkret ci chodzi ?
                              • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 12:11
                                w czym niby wrażliwość przeszkadza w męskości, mówisz, że musisz
                                balansowac, czyli chyba wmiarę świadomie wybierasz, tak?
                                jakie wrażliwe reakcje mogą sprawić że facet jest mniej atrakcyjny
                                seksualnie?
                                bo może nasze definicje wrażliwości się różnią, po prostu - stąd
                                prosba o konkret
                                niektórzy do wrażliwości wrzucają nadwraźliwość i brak emocjonalnej
                                dojrzałosci, podobnie jak brak asertywnosci uważają za dobroć
                                • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 12:22
                                  chyba nie zrozumiecie, drogie panie :)
                                  • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 12:28
                                    try me :)))

                                    cos mi się wydaje że ty sam za bardzo nie rozumiesz i stąd te pokretne
                                    teorie :)))
                                    mieszanina harlekinów i filmów akcji :)))
                                    • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 12:57
                                      mówię to bez złośliwości. rozmawiamy na totalnie różnych płaszczyznach i nie
                                      jestem w stanie przetłumaczyć tego co myślę na kobiecy język :)
                                      • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 13:04
                                        tworzysz, Bi
                                        to wypowiedz to męskim językiem, ok?
                                        mam nadmiar testosteronu, broda mi rośnie, brzuch jak u faceta, może
                                        załapię :)))
                                        zwłaszcza że do licha mówisz o czymś co powinno w kobiecie zachamować
                                        ochote na seks - proszę o konkretne opisy z życia wzięte
                                      • kachna79 Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 13:06
                                        nie
                                        > jestem w stanie przetłumaczyć tego co myślę na kobiecy język :)

                                        Wyartykułuj po polsku o czym właściwie piszesz, ale tak dosłownie,
                                        bo na razie dużo tu o "samcach" i "wrażliwości", a konkretów
                                        żadnych. A my kobiety spróbujemy się z zmierzyć z obym dla nas
                                        językiem polskim (czytaj męskim).
                                        • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 13:20
                                          myślę, że dość dokładnie przerobiliśmy temat w tym wątku:

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=83973090&s=0
                                          • kachna79 Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 13:23
                                            bi_chetny napisał:

                                            > myślę, że dość dokładnie przerobiliśmy temat w tym wątku:
                                            >
                                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=83973090&s=0

                                            Najpierw miałam napisać, że sprytnie wybrnąłeś, ale wiesz to wcale
                                            nie jest sprytne:)
                                          • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 13:39
                                            to nie jest odpowiedź :)))
                                            To był futil i cos tam - nieco jak dziecko we mgle
                                            ja bym chciała konkretny opis co bylo u Ciebie a nie u Futila cos
                                            tam
                                            zresztą, może bym nie chciała, pewnie jak bym zaczęła zadawac
                                            pytania, to by wątek dorósł do 500 postów :)))

                                            ide se obejrzeć zmierzch :))) - tak, super silny, super bogaty,
                                            super utalentowany wampir idealnie panujący nad soba :)))

                                            a generalnie - przepiekna twarz :)))

                                            poczytaj Milczenie Owiec

                                          • glamourous Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 15:07
                                            bi_chetny napisał:

                                            > myślę, że dość dokładnie przerobiliśmy temat w tym wątku:
                                            >
                                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=83973090&s=0


                                            Ten przyklad akurat nie jest najlepszy, bo u autora tamtego watku
                                            potworna ciapowatosc bila z kazdego napisanego tam przez niego
                                            posta. To byl facet z gatunku tych, co pluc mu w twarz a on mowi ze
                                            deszcz pada. Taki typ rzeczywiscie zdecydowanie i kategorycznie nie
                                            jest sexy, ale tez nie o takim "fajnym facecie" mowia tu dziewczyny.
                                            Jakby mi facet - ojciec mojego dziecka - za szczyt wyczynow
                                            wychowawczych przypisywal sobie tak jak Futile polozenie sie z
                                            wyjacym dziecieciem na podlodze W SKLEPIE i wycie (sic!) razem z nim
                                            to tez bym takiego malo asertywnego tatuska momentalnie i trwale
                                            przestala pragnac. No bo jak on ma sobie poradzic ze swoja kobieta,
                                            z rola faceta, z zyciem w ogole - skoro nawet wlasnego dziecka nie
                                            potrafi normalnie (tzn. nie robiac poruty i obciachu w miejscu
                                            publicznym) okielznac??

                                            Tak, ze nie mylmy meskiej miekkosci i ciapowatosci z byciem fajnym
                                            facetem, ojcem i partnerem dla kobiety. To dwa zupelnie rozne meskie
                                            oblicza. Facet musi kobiecie imponowac, zeby go pragnela na dluzsza
                                            mete - tu sie kryje cale sedno. I moze to z powodzeniem robic
                                            niekoniecznie bedac olewczym zimnym draniem.

                                            Ja z kolei proponuje w ramach instruktazu z serii "jaki typ faceta
                                            podoba sie kobietom a jaki nie" przypomnienie sobie komedyjki "Back
                                            to the future 1". Tam jest wlasnie takie bardzo uproszczone, lecz
                                            czytelne rozgraniczenie meskich typow i reakcji kobiety na wszystkie
                                            trzy przedstawione : dobroduszna ciapa kontra draniowaty brutal
                                            kontra mily i porzadny, lecz dynamiczny facet z tzw. ikra.
                                            Uproszczone, lecz pouczajace : ktory z tych trzech meskich szablonow
                                            instynktownie wybiera przecietna kobieta, czyli Lorraine?
                                            • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 15:10
                                              nie chodzi mi o sam przypadek futile, ale o dyskusję, jaka później wokół pojęcia
                                              drania rozgorzała. mam wkleić ?
                                              • glamourous Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 16:33
                                                bi_chetny napisał:

                                                > nie chodzi mi o sam przypadek futile, ale o dyskusję, jaka później
                                                wokół pojęci
                                                > a
                                                > drania rozgorzała. mam wkleić ?


                                                Wlasnie przeczytalam co ciekawsze fragmenty tamtej dyskusji. Wiem, o
                                                co Ci chodzi, Bi, lecz konkluzja nadal jest ta sama. Pozadany przez
                                                kobiety (normalne, zaznaczam, NIE porypane emocjonalne i
                                                NIEpatologicznie pojmujace meskosc) dobry lecz asertywny i silny
                                                psychicznie facet jest czesto przez panow mylony z klasycznym,
                                                tradycyjnym draniem, na ktorego kobiety rzekomo leca bo on potrafi
                                                byc zimny i je olewa.

                                                To nie jest do konca tak. Tak jak powyzej : co innego za miekki i
                                                ciapowaty pantofel, a co innego silny i dynamiczny samiec o
                                                pozytywnej energii oraz wrazliwej duszy (nie mylic z
                                                nadwrazliwoscia!) ktory nikomu nie musi niczego udowadniac.
                                                • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 16:58
                                                  konkluzja jest taka, że inaczej rozumiemy pojęcie drania :)
                                                  • glamourous Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 17:25
                                                    bi_chetny napisał:

                                                    > konkluzja jest taka, że inaczej rozumiemy pojęcie drania :)
                                                    >

                                                    No coz, DRAN (wydzwiek tego slowa jest tak jednoznacznie negatywny,
                                                    ze nie moze byc chyba mowy o jakims myleniu pojec czy nawet
                                                    o 'pojemnosci' znaczenia) to DRAN i to wyrazenie nie ma nic
                                                    wspolnego z dynamicznym, silnym i opiekunczym facetem - ktory podoba
                                                    sie zdrowym emocjonalnie, niepokopanym w dziecinstwie kobietom - bo
                                                    chyba o takim typie wszyskie tutaj jak jeden maz piszemy bez wzgledu
                                                    na nomenklature oraz bogactwo przywolywanych filmowych postaci ;-))).
                                                  • urquhart Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 18:35
                                                    glamourous napisała:

                                                    > No coz, DRAN (wydzwiek tego slowa jest tak jednoznacznie
                                                    negatywny,
                                                    > ze nie moze byc chyba mowy o jakims myleniu pojec czy nawet
                                                    > o 'pojemnosci' znaczenia) to DRAN i to wyrazenie nie ma nic
                                                    > wspolnego z dynamicznym, silnym i opiekunczym facetem -

                                                    Drań jak James Bond uwiedzie i oczaruje, by za chwile zdradzić dla
                                                    innej i opuścić dla ważniejszej dla niego pracy.
                                                    Przy ukazji, zastanawialiście się zna damskim odpowiednikiem?
                                                  • glamourous Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 09.06.09, 22:12

                                                    urquhart napisał:

                                                    > Drań jak James Bond uwiedzie i oczaruje, by za chwile zdradzić dla
                                                    > innej i opuścić dla ważniejszej dla niego pracy.


                                                    Jakos tutaj żadna z rozmówczyń nie wymieniła JB jako kręcącego ja typu faceta...
                                                    Za to wszystkie jak jeden mąż optują za bardziej prorodzinnym typem samca ;-)
                                                    Dla mnie również Bond to antytyp faceta któremu dałabym się uwieść (zwłaszcza w
                                                    wykonaniu D.Craiga, a fuj)
                                                    A z damskich odpowiedników przychodzi mi na myśl tylko Lara Croft, hehe ;-))
                                                  • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 10.06.09, 10:57
                                                    Dla mnie również Bond to antytyp faceta któremu dałabym się uwieść
                                                    (zwłaszcza w
                                                    > wykonaniu D.Craiga, a fuj)

                                                    no nie, zgadzam sie z pierwszym, te pozostałe Bondy to jako faceci
                                                    porażka, ale Craig w pierwszym filmie, bo kolejnych nie widziałam,
                                                    to istne miodzio - pierwszy Bond który mi się jako facet podobał
                                                    :)))

                                                    idę pomarzyć
                                                  • kachna79 Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 10.06.09, 11:01
                                                    > no nie, zgadzam sie z pierwszym, te pozostałe Bondy to jako faceci
                                                    > porażka,

                                                    Dla mnie the best of Bond is Timothy Dalton. Aktor do tej roli
                                                    idealny - szkoda tylko, że akurat za jego czasów te "bondy" takie
                                                    średnie były.
                                                  • rumpa Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 10.06.09, 11:12
                                                    a no tak, Daltona nie miałam okazji podziwiać w tej roli

                                                    Craig jest fajny bo to jeszcze zanim się Bond "zamroził" - w tym
                                                    filmie był czlowiekiem, jeszcze...
                                                  • zakletawmarmur Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 10.06.09, 09:43
                                                    Caryca Katarzyna?

                                                    Muszę przyznać że mało jest kobiet w literaturze i kinie, które ostatecznie nie
                                                    zakochały się "na poważnie" lub nie poniosły klęski. A przeważnie to i to:-)
                                                    Przychodzi mi na myśl Kika Almodovara. Ciekawe co by było gdyby na jej drodze
                                                    stanął James Bond?

                                                    Ja takie kobiety, odpowiedniki Bonda nazywam "czarnymi gołębicami". Kto czytał
                                                    "Ptaśka" Whartona wie dlaczego:-)
                                                  • urquhart Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 10.06.09, 20:38
                                                    :)

                                                    www.youtube.com/watch?v=yOvTlsXyqWw
                                                  • bi_chetny Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 10.06.09, 10:36
                                                    "ty draniu" kobiety mówią często w bardzo pozytywnym znaczeniu :)
                                                    a serio: facet od czasu do czasu, szczególnie w sferze seksualnej, powinien być
                                                    trochę "draniem". Absolutnie nie jestem za byciem draniem cały czas - jestem
                                                    opiekuńczym facetem, który również zajmuje się domem. Ale muszę pamiętać też o
                                                    tej odrobinie egoizmu i właśnie okazjonalnym byciem "draniem" właśnie.
                                                  • laflover Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 10.06.09, 10:57
                                                    bi_chetny napisał:


                                                    > tej odrobinie egoizmu i właśnie okazjonalnym byciem "draniem" właśnie.

                                                    Ja zauważyłem że kobiety często pociąga typ "zakapiora". Mimo że może mieć
                                                    gołębie serce to wygląda na "twardego faceta" i to kobiety kręci. Czasem to
                                                    oznacza twarz przeoraną bliznami, czasem łysego osiłka a innym razem po prostu
                                                    "prawdziwie męską twarz styraną życiem". Ja tak nie wyglądam więc muszę
                                                    nadrabiać na innym polu :/

                                                  • glamourous Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 10.06.09, 13:19
                                                    laflover napisał:

                                                    > Ja zauważyłem że kobiety często pociąga typ "zakapiora". Mimo że
                                                    może mieć gołębie serce to wygląda na "twardego faceta" i to kobiety
                                                    > kręci. Czasem to oznacza twarz przeoraną bliznami, czasem łysego
                                                    > osiłka a innym razem po prostu "prawdziwie męską twarz styraną
                                                    > życiem". Ja tak nie wyglądam więc muszę nadrabiać na innym polu :/


                                                    No juz akurat co do fizycznych typow to nie da sie chyba tak
                                                    zageneralizowac co kobiety kreci a co nie ;-) To tak jak ktos by
                                                    obwiescil, ze faceci wola blondynki wiec "brunetki musza nadrabiac
                                                    na innym polu" ;-))) No nie no, przeciez sa gusta i gusciki, ja tam
                                                    na przyklad nie lubie u facetow takiego wygladu steranego bandyty
                                                    jaki opisales wyzej - zdecydowanie wole ladne meskie twarze o raczej
                                                    miekkich, lagodnych rysach. Z tego co rozmawiam z moimi kolezankami
                                                    to one tez raczej wolalyby do lozka ladniutkiego Johnny'ego Deppa
                                                    (na przyklad) niz De Niro o ostrych rysach i spojrzeniu recydywisty.

                                                    Preferowane typy urody to bardzo personalna sprawa, ktora wymyka sie
                                                    chyba wszelkiemu generalizowaniu...
                • zakletawmarmur Re: przyjście na świat dziecka erotyczną katastro 08.06.09, 15:06
                  > a facet z jajami nie może być porządny, dobroduszny i prorodzinny?
                  > owe cechy nie mają nic do umiejetności stawiania granic ale bardzo
                  > dużo do tego JAK się te granice stawia

                  Ależ musi taki być! Taki Giertych jak się patrzy:-) Ciekawe, czy żona mu daje?
                • urquhart Dziewczyny wolą podłych drani 08.06.09, 16:11
                  rumpa napisała:

                  > a facet z jajami nie może być porządny, dobroduszny i prorodzinny?
                  > owe cechy nie mają nic do umiejetności stawiania granic ale bardzo
                  > dużo do tego JAK się te granice stawia.

                  W ogólności to oczywiście wredne że facet który zapewnia za dużo
                  bezpieczeństwa i opieki jest owszem lubiany ale nie zaliczany do
                  kandydata na bzykanie. Polecam powrót do dawnej dyskusji:
                  Dziewczyny wolą podłych drani
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=81390848&v=2
                  • zyg_zyg_zyg Re: Dziewczyny wolą podłych drani 08.06.09, 16:30
                    Taaa...
                    Mój mężczyzna budzi we mnie pożądanie tak, jak budził przed ciążą i
                    porodem. Ciągle uwielbiam seks z nim. Ale gdyby był wygodnym
                    draniem, to kopnęłabym go w dupę albo zamieniła się w zrzędzącego
                    kocmołucha. Jego wkład w organizację naszego wspólnego życia i
                    wspólnej przestrzeni czy w opiekę nad naszym synkiem pozwala mi mieć
                    czas i ochotę na bycie kobietą - i dla siebie, i dla niego.
                    • urquhart Re: Dziewczyny wolą podłych drani 08.06.09, 16:53
                      zyg_zyg_zyg napisała:

                      > Taaa...
                      > Mój mężczyzna budzi we mnie pożądanie tak, jak budził przed ciążą
                      i
                      > porodem. Ciągle uwielbiam seks z nim.

                      Naprawdę chylę czoła. Ale czy to twoim zdaniem dowodzi że statystyka
                      i tłumaczące ją teorie są do kitu? Czy może jedynie tego że jesteś
                      bardziej świadoma swojej seksualności, partnera i lepiej panujesz
                      nad atwistycznymi mechanizmami i hormonami niż większość populacji
                      do której możemy sie porównywać?
                      • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 08.06.09, 17:29
                        A skąd wiesz co psuje te inne małżeństwa?
                        Może nie to że facet jest dobry, tylko to że "wydaje się" dobry, bo
                        nie umie odmawiać, boi się odrzucenia itd - i tak naprawdę nie
                        wiadomo o co mu chodzi?
                        Ja mam taką babcię - taką dobrą - wiesz, na terapię trafiłam między
                        innymi bo miałam ochotę ją walić w łeb patelnią - moja furia mnie
                        przerażała. Ale ona nie miała nic wspólnego z dobrocią - było za to
                        dużo strachu, manipulanctwa , niskiej samooceny, uwieszenia itd...to
                        daje często efekt wizualny własnie dobroci.

                        Ja mam tak samo jak zyg zyg zyg z moim mężem - w ostani łykend żesmy
                        się bzykneli 5 razy, a im więcej czasu spędza z dziećmi, tym
                        bardziej mnie kręci
                        k†óryś z panów się nabijał że chyba Kachnę kręci facet z dzieckiem
                        na reku - MNIE TEŻ!!! :)))

                        Ale czy to twoim zdaniem dowodzi że statystyka
                        > i tłumaczące ją teorie są do kitu? Czy może jedynie tego że jesteś
                        > bardziej świadoma swojej seksualności, partnera i lepiej panujesz
                        > nad atwistycznymi mechanizmami i hormonami niż większość populacji
                        > do której możemy sie porównywać?

                        A czym innym jest dojrzałość?
                        jak chcesz stowrzyć dojrzały związek będąc niedojrzałą nieświadoma
                        osobą?
                        Aaaa bawimy się w zachwalane gierki, można tak całe życie...
                        ale jak chcesz coś więcej, to niestety - trzeba popracować - przede
                        wszystkim nad sobą
                        • kachna79 Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 08:10
                          > k†óryś z panów się nabijał że chyba Kachnę kręci facet z dzieckiem
                          > na reku - MNIE TEŻ!!! :)))

                          Też pamiętam ten wpis:) I wtedy dało mi do myślenia czy ja
                          rzeczywiście potrzebuję chłopa w papilotach. Jedyny wniosek jaki mi
                          się nasuwa to ten, że mój mąż jest po prostu bardzo poukładanym
                          facetem (co nie wyklucza zaistnienia problemów). A mnie ponad
                          wszystko kręci facet partner z całym bogactwem inwentarza. To
                          oczywiście skutkuje zgrzytami, bo np. obydwoje mamy potrzebę rozwoju
                          zawodowego, a to oznacza, że czasem trzeba się w tę pracę
                          zaangażować. Poza tym na dzień dzisiejszy mój M pracuje w domu
                          (wolny zawód) i zajmuje się dziećmi (opiekunka przychodzi na 4
                          godziny dziennie), a ja spędzam poza domem 11 godzin dziennie. I to
                          M planuje kolejną dwójkę dzieci, a ja się wtedy jedynie blado
                          uśmiecham:) No taki egzeplarz mi się trafił i nikt z naszych
                          znajomych nie postrzega M jako mnie męskiego, bo to jest prawdziwy
                          facet z jajami.
                          Szczęściara jestem, czego i innym Paniom życzę.
                          A Panom polecam cytat "chłopaki nie płaczą", a jak mają problem to
                          biorą się z nim za bary (nawet jak o syndrom matki-polki chodzi) i
                          drążą tak długo aż sprawa się wyklaruje...
                  • aandzia43 Re: Dziewczyny wolą podłych drani 08.06.09, 19:09
                    >
                    > W ogólności to oczywiście wredne że facet który zapewnia za dużo
                    > bezpieczeństwa i opieki jest owszem lubiany ale nie zaliczany do
                    > kandydata na bzykanie. Polecam powrót do dawnej dyskusji:
                    > Dziewczyny wolą podłych drani
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=81390848&v=2

                    Przeczytałam połowę wątku i wrażenia mam takie: Urquhart głosi swoje
                    i nie słucha kompletnie, co panie mają do powiedzenia, bo on wie
                    przecież lepiej, co im się ma podobać;-)
                  • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 08.06.09, 22:06
                    Zdefiniuj mi jeszcze pojęcie "podły drań". Mnie się kojarzy z facetem, który:
                    - kompletnie nie liczy się z uczuciami drugiego człowieka (niski współczynnik
                    inteligencji interpersonalnej)
                    - znęca się psychicznie nad otoczeniem (zakompleksiony dupek, który szuka
                    dowartościowania kosztem czyjejś samooceny)

                    To nie jest sexy... Myślę, że taki facet jest słaby. Nie oznacza to, że lubie
                    typ "misia-przytulaka". Facet powinien umieć mnie zdominować (chociaż od czasu
                    do czasu). Mój ideał to Paweł Zawada z filmu Kogel-mogel. Taki silny,
                    dominujący, czasem zadziorny ale w gruncie rzeczy dobry, kochający, rodzinny a
                    jeszcze przy tym mega przystojny:-) Dla takiego gościa to dopiero można stracić
                    głowę...

                    Naprawdę nie można mieć wszystkiego?
                    • urquhart Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 00:37
                      zakletawmarmur napisała:

                      > Zdefiniuj mi jeszcze pojęcie "podły drań".

                      Chodzi o zestaw cech, który bywa nazywany czarną lub ciemną triadą -
                      narcyzm, wybuchowość, skłonność do wykorzystywania innych. Ich
                      ucieleśnieniem jest James Bond . Uroczy gwałtownik, który nie waha
                      się zabijać i podbijać serca kolejnych kobiet.
                      • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 07:48

                        Mam wątpliwości czy ten zestaw cech, które podałeś może kogokolwiek podniecać...

                        Jak dla mnie:
                        - narcyzm. Komu jak komu, ale mężczyźnie po prostu nie wypada. Powinien być
                        pewny siebie, ale narcyzm jest żałosny. Nie powinien się z tym ujawniać...
                        - wybuchowość. Czysto nie świadczy o słabym charakterze? IMO świadczy. Sama
                        zresztą jestem porywcza i od lat właśnie z tą cechą mojego charakteru walczę
                        najintensywniej:-)
                        - skłonność do wykorzystania innych. Samiec alfa tak nie robi. On czuje się
                        odpowiedzialny za całe stado:-) Uważam, ze przewaga budzi w człowieku naturalną
                        potrzebę wzięcia odpowiedzialności. Skoro wykorzystuje słabszych w moim odczuciu
                        oznacza, że sam jest słaby.

                        Może to jednak moje indywidualne podejście do sprawy... Myślę, że kobiety
                        pociąga u takich drani inne cechy.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=91976919&a=91996283

                        A to że pewne cechy występują u ludzi kompleksowo, to już inna sprawa... Nie
                        zawsze jednak tak musi być, czasem zdarzają się i tacy wszechstronnie zajefajni:-)
                        • aandzia43 Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 09:16
                          Podpisuję się pod twoim postem, Zaklęta. Jeszcze na wzmocnienie
                          wkleję posta z poprzedniej dyskusji z głosami Viccty i moim. To jest
                          twoje indywidualne podejście do sprawy, ale nie jest odosobnione:-)

                          victta napisała:

                          > Narcystyczni,agresywni mężczyźni pociągają owszem ale,tzw."grzeczne
                          > dziewczynki",którym imponują te cechy ,ponieważ one same zostały
                          ich najczęście
                          > j
                          > w dzieciństwie pozbawione.Kastracja Animusa u dziewczynek jest
                          niestety ciągle
                          > powszechna,stąd myślę wynik badania.
                          > Dojrzałe emocjonalnie kobiety,którym udało sie odzyskać swoją siłę
                          takimi macho
                          > zwyczajnie sie brzydzą.

                          Pięknie napisane:-) Wykastrowane dziewczynki może i miękną w
                          kolanach na widok tanich drani. Dojrzałe tygrysice (bez względu na
                          wiek) oddzielają ziarno od plew i w kontakcie z takim tanim Bondem
                          nie czują niczego ekscytującego w okolicach łonowych. Jak się ma
                          swoją siłę nie leci się na namiaski siły u faceta. Leci się na
                          naprawdę silnych facetów. A tacy autentyczni siłacze na pewno nie są
                          nadpobudliwi i narcystyczni.
                          A tak na marginesie: narcyzy są fatalnymi kochankami.
                          • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 09:46
                            Wiesz Andziu ja w ogóle zaczynam uważać, że panom przekonującym nas, że wolimy
                            badboy'ów chodzi o coś innego... Sami nie potrafią być silni i dominujący.
                            Znaleźli więc sobie fajną wymówkę.

                            "Ja jestem ten dobry, grzeczny dlatego kobiety na mnie nie lecą. One mają
                            zaprogramowane pożądanie tych drani, co będą je lać i wyzywać. A ja chcę być tym
                            porządnym gościem."

                            No i już nie muszą się starać. Mogą dalej bawić się w grzecznych syneczków
                            swoich żon... Tylko, że:

                            POŻĄDANY NIE RÓWNA SIĘ ZŁY

                            Pożądany= silny, dominujący, pewny siebie, interesujący, zaskakujący.

                            Wcale nie musi nas przy tym źle traktować:-) Ja uważam, że facet powinien mnie
                            rozpieszczać, szanować i adorować. Taki Rhett Butler rozpieszczał Scarlett ale
                            potrafił asertywnie bronić swoich interesów... O takim mężczyźnie marzą kobiety.
                            Silne kobiety.
                            • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 12:27
                              no ja mam zdanie na temat Rhetta zupełnie inne, i nie pociaga mnie
                              już od prawie 20 lat :)))dla mnie ciamajda dowartościowująca sie w
                              awanturach, Taki bardziej elegancki dresiarz :D

                              Pożądany= silny, dominujący, pewny siebie, interesujący,
                              zaskakujący.

                              Dla mnie pożądany = ładny tyłek i uroda wampirsko-pedalska :)))

                              ale mój mąż i nasze lata ze sobą - to zupełnie co innego, chyba
                              najbardziej pożądam w nim jego małe zwycięstwa nad sobą, własnym
                              egoizmem - to coś o wiele bardziej kręcącego na dłuższą metę, tak
                              dogłębnie i czule, że się po prostu tak bardzo chce być blisko, jak
                              najbliżej...

                              • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 13:00

                                Ideałem moim to on nie jest ale i tak jakieś 50% bym mu dała:-)

                                Gdyby jeszcze był mniej porywczy, gwałtowny w niektórych sytuacjach...
                                Gdyby tak jeszcze potrafił być taki porywczy częściej w innych sytuacjach...
                                Pamiętasz ten wyraz twarzy Scarlett pewnego pamiętnego poranka?

                                > no ja mam zdanie na temat Rhetta zupełnie inne, i nie pociąga mnie
                                > już od prawie 20 lat :))

                                No cóż u mnie było na odwrót... Jako nastolatka interesowałam się bardziej
                                Ashley'em, dopiero parę lat temu zaczęłam z niego wyrastać:-) Teraz dopiero
                                dojrzewam do Rhetta:-)
                                • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 13:11
                                  Taaak, pamietam, tylo że to było po x latach małżeństwa i dlatego że
                                  się schlał, o ile się nie mylę, - czort z taką odwagą

                                  jako nastolatka uważałam Ashleya za pierdołę - teraz uważam że był
                                  bardzo mądrym, zrównoważonym i uczciwym człowiekiem, który doskonale
                                  odróżniał chuć od miłosci.I wiedział, że Scarlett nie kocha, tylko
                                  ona go kręci. godne podziwu.
                                  I w łóżku chyba był dobry skoro jego żona sie czerwieniła i drżała
                                  :)))
                                  ja tam takich emocji nie odczuwam
                                  • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 14:38
                                    A może Rumpa o to chodzi, że kiedyś to Ty bardziej Scarlett byłaś a teraz już
                                    bardziej Melanią? Zmieniły się Twoje potrzeby a co za tym idzie oczekiwania
                                    względem partnera?

                                    Swoją drogą nie ma sensu wywyższać jednej osobowości kosztem drugiej. Obydwaj
                                    panowie znaleźli kobiety dopasowane do siebie pod tym kątem. Scarlett
                                    wykastrowała by Ashleja i zero porzytku z nigo miała... Rhett wykończyłby
                                    psychicznie Melanie. Związek z Melanią i Ashlejem dla odmiany wynudziliby
                                    Scarlett i Rhetta na amen.

                                    O to chyba w życiu chodzi żeby się dobrze dobrać... Dla jednej ideałem będzie
                                    Ashley dla drugiej Rhett, a dla większości coś po między nimi... Ja poproszę 30%
                                    Rhetta, 40% Pawła, 20% pana sierżanta (z Wiosna Panie Sierżancie) no i jeszcze z
                                    10% Bohuna na dokładkę. Oczywiście proszę o te lepsze procenty:-)
                                    • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 22:42
                                      Nigdy nie byłam Scarlett - aż tak okrutna nie jestem :))) i nigdy nie
                                      byłam i nie będę Melanią :))) - to była dobra, miła, bardzo
                                      zrównoważona kobieta :D

                                      A co do znalezienia odpowiedniego faceta - Ashley i Melania - zgoda,
                                      ale Rhett i Scarlett - przecież to jakis koszmar był, tak serio.
                                      • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 22:47
                                        Scarlett też była super:-) No ale ten typ kobiecej osobowości nie jest przez
                                        kobiety lubiany:-)
                                        • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 23:43
                                          Scarlett był dzieckiem gwałtu małżeńskiego starego faceta na
                                          15letniej dziewczynie. Trochę wyobraźni jak to życie rodzinne muisło
                                          wyglądać. Zero zainteresowań czymkolwiek, jak ma lat naście, zamiast
                                          bawić się lalkami, zostaje wprowadzona na salony, świat w którym
                                          żyje zmusza ją do zabawy, ktora kompletnie przerasta jej siły - w
                                          efekcie kończy się idiotycznym małżeństwem, z którego rodzi się
                                          porzucone przez odmóżdżoną ( nie da sie ukryć, niestety) mamusię
                                          dziecko. nie widzę żadnej osobowości w pannie której głównym
                                          problemem jest rozmiar talii. Potem wojna - walczy o przetrwanie,
                                          prawdziwa tygrysica. Jej determinacja jest godna podziwu. trudno sie
                                          jej dziwić, że robi co robi. Bo niby co innego ma robić ? Tylko
                                          coraz więcej traci, coraz bardziej przestaje widzieć kogokolwiek
                                          poza swoimi celami, coraz mniej rozumie po co i dlaczego, kula sie
                                          toczy...
                                          Nie lubię takiej osobowości ani u kobiet ani u mężczyzn.
                                          • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 10.06.09, 00:26

                                            A co to wszystko zmienia? Każdy z nas nosi w sobie jakieś brzemię przeszłości...

                                            Myślę, że Scarlett miała sporo zalet:-) Uważam, że kobiety mogłyby się wiele od
                                            niej nauczyć. To chyba jeden ze sztandarowych przykładów kobiety uwodzicielki.
                                            Nie mówię, że powinnyśmy wszystkie być tak egoistyczne, wyrachowane i krytyczne
                                            względem innych, tak jak ona (pod tym względem lepiej jest brać przykład z
                                            Melani:-). Jednak zwróćmy uwagę na zalety Scarlett, bo do takich kobiet jak ona
                                            należą męskie serca. Chociaż miałybyśmy myśleć tylko o tym jednym sercu naszego
                                            faceta...

                                            Myślę, ze od każdego człowieka można się czegoś mądrego nauczyć, pod warunkiem,
                                            że jesteśmy wolni od uprzedzeń a umysły mamy otwarte na zdobywanie takiej wiedzy
                                            a nie doszukiwanie się jedynie ludzkich wad i słabości:-)
                                            • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 10.06.09, 10:42
                                              pewnie że miała sporo zalet :)))
                                              ale zostawiała po sobie swąd spalenizny

                                              do takich kobiet jak ona należą męskie serca?
                                              no cóż, o ile się nie mylę wylądowała sama, znienawidzona przez
                                              wszystkich, bez dzieci
                                              jasne że fajnie że się podniesie i zacznie walczyć - tylko, naprawdę
                                              wierzysz że coś ugra?
                                              jedyny facet który ją naprawdę rozumie i potrafi z nią rozmwiać, to
                                              jednonogi mąż jej siostry.
                                              ale on wcale na nią nie leci

                                              I zauważ, serce Ashleya wcale do nie nie należało - chciał ja tylko
                                              zerżnąć, a potem sam by siebie brzydził
                                              • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 10.06.09, 18:27

                                                > jasne że fajnie że się podniesie i zacznie walczyć - tylko,
                                                naprawdę
                                                > wierzysz że coś ugra?

                                                Taka kobieta jak Scarlett:-) Pytanie:-)
                                                To dość przełomowa chwila w jej życiu. Z dziewczynki staje się
                                                kobietą... Bardziej świadomą swoich pragnień i innych celów.

                                                Rhett się stęskni i wróci do niej. A na pierwszym przyjęciu znów
                                                znajdzie sobie dziesięciu nowych adoratorów...

                                                Kobiety jeszcze bardziej ją znienawidzą (bo jak ona może, pomimo
                                                wszystko być szczęśliwa i uwielbiana przez mężczyzn).

                                                Dzieci. To chwyt poniżej pasa:-) Przecież to nie ona je
                                                wymordowała:-) Poza tym całe życie jeszcze przed nią...

                                                > I zauważ, serce Ashleya wcale do nie nie należało - chciał ja
                                                tylko
                                                > zerżnąć, a potem sam by siebie brzydził

                                                W pierwszej chwili pomyślałam:

                                                "Ashley? Who cares?":-)

                                                E tam... Myślę, że też ja podziwiał, ale przerastała go jej
                                                energiczna osobowość. To był dojrzały facet i miał świadomość, że
                                                ten związek byłby porażką na całej linii... Ashley był bardzo zdrowo
                                                rozsądkowym gościem, nie wykazywał szalonych porywów serca. Taki
                                                koleś nie gra w kasynie w karty, tylko pracuje na tym samym
                                                stanowisku przez 30 lat.

                                                Jak widać mój scenariusz jest optymistyczniejszy:-)
                                                • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 10.06.09, 19:59
                                                  A mi sie wydaje że wcale nie przełomowa chwila - puma zmienia cel
                                                  polowania i tyle. To już było....Scarlett nie lubi tracić nic ze
                                                  swoich pazurów.

                                                  Rhett się stęskni i wróci do niej. A na pierwszym przyjęciu znów
                                                  > znajdzie sobie dziesięciu nowych adoratorów...

                                                  Zdaje się że nie ma adoratorów i jedyne co ją trzymało w
                                                  towarzystwie, to byla Melania i Rett - a ich już nie ma. Jej urok
                                                  dawno już przestał działać, niestety.
                                                  Co do Reta, chyba jednak nie wróci - jest stary i zmęczony i obwinia
                                                  ją o swoją życiową porażkę.

                                                  I zauważ, serce Ashleya wcale do nie nie należało - chciał ja
                                                  > tylko
                                                  > > zerżnąć, a potem sam by siebie brzydził
                                                  >
                                                  > W pierwszej chwili pomyślałam:
                                                  >
                                                  > "Ashley? Who cares?":-)

                                                  Scarlett cares :))) życie sobie zmarnowała dla niego

                                                  Nie przepadam za kolesiami grającymi w kasynie w karty - mój wujek
                                                  przegrał w ten sposób całe zasoby na emeryturę. Nigdy nie widziałam
                                                  w nim nic interesującego :)
                                                  Gracz w karty wygląda nieco inaczej w realu niż na filmie :)))
                                                  A szalone porywy serca mają to do siebie że się szybko kończą i
                                                  niewiele dobrego po nich zostaje. To z moich obserwacji.
                                                  i nie wydaję mi się żeby go przerastała jej osobowość - on jej po
                                                  prostu nie kochał i byl na tyle przytomny że to wiedział.W
                                                  przeciwieństwie do masy innych ludzi z porywami serca, ale tylko
                                                  niestety na chwilę - jak mój syn do nowej zabawki.Nawiasem mówiąc
                                                  też powoli już z tego wyrasta i zaczyna rozróżniać kaprys od
                                                  potrzeby.

                                                  Dzieci. To chwyt poniżej pasa:-) Przecież to nie ona je
                                                  > wymordowała:-) Poza tym całe życie jeszcze przed nią...

                                                  na razie dwójka dzieci siedzi zapomniana w Tarze. Jakoś nie wierzę w
                                                  dojrzewanie kobiety która tak traktuje własne dzieci - jak
                                                  niepotrzebne zabawki.Chyba że nagle zrobią sie potrzebne - na
                                                  przykład żeby zatrzymać przy sobie faceta - brrr

                                                  • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 10.06.09, 22:56

                                                    Strasznie negatywnie widzisz przyszłość pięknej Scarlett... Ja tam
                                                    widzę wszystko optymistyczniej. Jak na prawdziwą kocice przystało,
                                                    spada zawsze na cztery łapy. Kobiety nigdy jej nie lubiły i jakoś
                                                    sobie tego do serca nie brała, miała świadomość, że po prostu jej
                                                    zazdrościły:-)

                                                    > Scarlett cares :))) życie sobie zmarnowała dla niego
                                                    >

                                                    Do czasu, aż to robi się możliwe... Wtedy nagle okazuje się, że
                                                    zaczyna widzieć w Ashleyu pierdołę:-)

                                                    > Nie przepadam za kolesiami grającymi w kasynie w karty - mój wujek
                                                    > przegrał w ten sposób całe zasoby na emeryturę. Nigdy nie
                                                    widziałam
                                                    > w nim nic interesującego :)
                                                    > Gracz w karty wygląda nieco inaczej w realu niż na filmie :)))

                                                    Mój ojciec grał w karty na pieniądze, może nie takie horrendalne
                                                    sumy, co by mógł majątek stracić, ale pieniądze:-) Dobrze grał,
                                                    bardzo dobrze. Jeśli ktoś nie potrafi bardzo dobrze grać to nie
                                                    powinien grać na pieniądze.

                                                    Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Jeśli spojrzymy na sylwetki
                                                    milionerów to są to właśnie ludzie, którzy nie boją się podejmować
                                                    tak wysokiego ryzyka. Bezpieczeństwo chroni przed spektakularnymi
                                                    porażkami ale i wielkimi sukcesami. Obydwie taktyki mają tyle samo
                                                    wad jak i zalet:-) Rhettowi się udawało...

                                                    > na razie dwójka dzieci siedzi zapomniana w Tarze. Jakoś nie wierzę
                                                    w
                                                    > dojrzewanie kobiety która tak traktuje własne dzieci - jak
                                                    > niepotrzebne zabawki.Chyba że nagle zrobią sie potrzebne - na
                                                    > przykład żeby zatrzymać przy sobie faceta -

                                                    Ty w ogóle tej Scarlett przypisujesz wszystko co najgorsze:-) Ja tam
                                                    myślę, że fajna dziewczyna z niej była:-)
                                                  • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 12.06.09, 00:41
                                                    ak na prawdziwą kocice przystało,
                                                    > spada zawsze na cztery łapy. Kobiety nigdy jej nie lubiły i jakoś
                                                    > sobie tego do serca nie brała, miała świadomość, że po prostu jej
                                                    > zazdrościły:-)

                                                    Nigdy nie brała, bo akurat tak się złożyło że lubiły ja te, które
                                                    decydowały o tym kto jest a kto nie jest akceptowany. Ale jak jedna
                                                    po drugiej odeszły, to się zrobilo mniej ciekawie.
                                                    Inna rzecz,że ona w ogóle i generalnie miała w d... wszystkich,
                                                    ludzie byli do wyssania - z komplementów, pieniedzy, władzy.
                                                    Wszystkich traktowała demokratycznie tak samo - jak dywaniki i
                                                    podnóżki. Kłamała tak jak oddychała.


                                                    Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Jeśli spojrzymy na sylwetki
                                                    > milionerów to są to właśnie ludzie, którzy nie boją się podejmować
                                                    > tak wysokiego ryzyka. Bezpieczeństwo chroni przed spektakularnymi
                                                    > porażkami ale i wielkimi sukcesami. Obydwie taktyki mają tyle samo
                                                    > wad jak i zalet:-) Rhettowi się udawało...

                                                    Z tymi milionerami to bywa bardzo różnie, swego czasu była taka
                                                    ładna rozpiska o powiązaniach finansowo - politycznych - wynikało z
                                                    niej niezbicie, że nienawidzą podejmować ryzyka :)))
                                                    zresztą, jak dla mnie zostanie milionerem nie jest jakąs szczególną
                                                    nobilitacją, ważniejsze jest jak się zostało i co dalej robiło :)))

                                                    Popatrz tylko na rodzinę Gettych albo Kennedych - jakoś mało
                                                    zachęcajace przykłady...nie za bardzo widzę ich jako rodzinę sukcesu
                                                    albo Donald Trump - facet z rodzaju takich że przy nim nawet Jaguar
                                                    traci urok

                                                    Ty w ogóle tej Scarlett przypisujesz wszystko co najgorsze:-) Ja
                                                    tam
                                                    > myślę, że fajna dziewczyna z niej była:-)

                                                    Nie ja po prostu przeczytałam książkę a nie oglądałam podlaną
                                                    syropem klonowym hollywodzką ekranizację.
                                                    Jest odważna ale i bezwzględna, pożąda ale nie potrafi kochać,
                                                    sprytna , ale ograniczona, wytrwała i pracowita, ale okrutna ( takim
                                                    okrucieństem dziecka, któremu nawet do głowy nie przyjdzie
                                                    pomyslenie o kims innym) i nieuczciwa.
                                                    To co budzi sympatię to to że się niepoddaje, ma urok ślicznego
                                                    dziecka gramolącego się w piaskownicy i rozwalającego innym babki.

                                                    Tylko że ona nie jest dzieckiem i to nie są babki.
                                                  • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 12.06.09, 01:47

                                                    Miałam już tego wątku nie ciągnąć, ale jeszcze się napiszę...

                                                    Nigdy nie brała, bo akurat tak się złożyło że lubiły ja te, które
                                                    > decydowały o tym kto jest a kto nie jest akceptowany

                                                    Ona nigdy nie była akceptowana przez towarzystwo kobiece i zawsze
                                                    miała to w dupie:-) Akceptowały, ją tylko te, które nie widziały w
                                                    niej rywalki. Melania była na tyle pewna siebie, żeby nie bać się
                                                    Scarlett. Znała jej zalety, ale znała też swoje:-) Melania, też nie
                                                    robiła tego za darmo, miała z tego korzyści. Tak naprawdę była
                                                    bardziej podobna do Scarlett niż się wszystkim wydaje. Różniły je
                                                    potrzeby:-)

                                                    > Inna rzecz,że ona w ogóle i generalnie miała w d... wszystkich,
                                                    > ludzie byli do wyssania - z komplementów, pieniedzy, władzy.

                                                    To prawda, ale zobacz jak wszyscy chętnie dawali jej się wyssać:-)
                                                    Nie ma nic za darmo:-) Scarlett też im coś dawała coś cennego...

                                                    > ładna rozpiska o powiązaniach finansowo - politycznych - wynikało
                                                    z
                                                    > niej niezbicie, że nienawidzą podejmować ryzyka :)))

                                                    Oczywiście, że nie lubią, ale muszą:-)

                                                    > Nie ja po prostu przeczytałam książkę a nie oglądałam podlaną
                                                    > syropem klonowym hollywodzką ekranizację.

                                                    W takim razie podobne muszą być jedynie z tytułu:-)
                                                  • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 12.06.09, 10:35
                                                    Różnił je STYL realizowania potrzeb. Taki jak między starannie
                                                    wykształaconą, kochaną kobietą z dużą wiedzą i dystansem do siebie,
                                                    a absolutnie skupionym na sobie , głupiutkim dzieckiem z nieźle
                                                    porypanej rodziny.

                                                    na nigdy nie była akceptowana przez towarzystwo kobiece i zawsze
                                                    > miała to w dupie:-) Akceptowały, ją tylko te, które nie widziały w
                                                    > niej rywalki.

                                                    Dokładnie, ale przede wszystkim to były kobiety które w tym światku
                                                    rządziły. A Scareltt była tak głupia że nawet nie zauważyła, że może
                                                    się popisywać tylko i wyłącznie dzieki temu, że ONE JEJ POZWALAŁY.
                                                    gdy ich zabrakło, Scarlett dostała porządnego kopa w swój śliczny
                                                    tyłeczek.

                                                    To prawda, ale zobacz jak wszyscy chętnie dawali jej się wyssać:-)
                                                    > Nie ma nic za darmo:-) Scarlett też im coś dawała coś cennego...

                                                    No cóż, wyssała 17 letniego naiwniaka myślącego nie powiem czym i
                                                    starego brzydkiego jak noc kawalera, Rett już był nieco
                                                    przytomniejszy, Ashley w ogóle nie skorzystał, a najmądrzejszy i
                                                    chyba najfajniejszy facet w całej książce, czyli beznogi mąż jej
                                                    siostry Zueli, doskonale sobie z nią radził i w ogóle jej miny nie
                                                    wpływały na jego działanie.
                                                    Dawała im złudzenia, niektórzy mieli szczęście umrzeć zanim
                                                    zobaczyli jak bardzo się nabrali.

                                                    W takim razie podobne muszą być jedynie z tytułu:-)

                                                    no i imiona bohaterów są podobne :))) i jest pewna zbieżność
                                                    wydarzeń :)))


                                                  • aandzia43 Re: Dziewczyny wolą podłych drani 12.06.09, 11:24
                                                    > no i imiona bohaterów są podobne :))) i jest pewna zbieżność
                                                    > wydarzeń :)))

                                                    No, troche wiecej wspolnego mialy ksiazka i film:-) A swoja droga
                                                    jakze tresciwa i esencjonalna musiała byc ksiazka, jesli nawet tak
                                                    okrojona (i wykastrowana) stala sie podstawa do zrobienia tak
                                                    sugestywnej i przemawiajacej do wyobrazni historii. No i pieknego
                                                    widowiska. Wiem, wiem, magia filmu;-) Ale i tak Margaret wielka
                                                    kobieta byla!!! Chyba przeczytam sobie raz jeszcze po cwiercwieku
                                                    trwajacej przerwie. Czas najwyzszy:-)
                                                  • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 12.06.09, 11:29
                                                    Melania, jak i Scarlett niby różne ale tak bardzo podobne... To one
                                                    decydowały kiedy, z kim i po co (nie o seks mi chodzi:-). Obie miały
                                                    świadomość swoich zalet, obie wykorzystywały ludzi, żeby nadrobić
                                                    swoje braki. Scarlett miała styl "na chama ale rozbrajając
                                                    wdziękiem". Melania miała styl "odwołać się do sumienia zachowując
                                                    godność". Obie potrafiły zadbać o swoje:-) Melania, nie bała się
                                                    Scarlett bo wiedziała, że potrafi nią tak pokierować, żeby ta
                                                    wykorzystując swoje zalety zadbała też o jej potrzeby. Scarlett
                                                    robiła to samo z Melanią. Obydwie gdzieś miały konwenanse, choć
                                                    miały też inne potrzeby. Melania była bardziej stonowana, wolała
                                                    spokój i porządek. Scarlett była bardziej energiczna i dobrze
                                                    odnajdywała się w chaosie. Był to taki rodzaj symbiozy. Wiesz co mi
                                                    się w nich podoba? Pomimo, że tak bardzo się różniły, potrafiły
                                                    odnaleźć i wykorzystać w sobie to co najlepsze. Każda z nich miała
                                                    swoją działkę, w której była dobra, zamiast dążyć do znormalizowania
                                                    drugiej strony:-)

                                                    IMO Ashley był takim pionkiem, którym sterowały te dwie kobiety i
                                                    jemu to było na rękę. Dla mnie ten facet nie był najfajniejszy, ale
                                                    ja też mam inne potrzeby. Rozumiem, że każdy ma inne. To co dla
                                                    jednych wydaje się wadą, dla innych może być zaletą. I bardzo
                                                    dobrze. Niech każdy ma swoją nisze facetów:-)
                                                  • rumpa Re: Dziewczyny wolą podłych drani 12.06.09, 12:08
                                                    Jedna zasadnicza różnica - Melania nie krzywdziła ludzi, po
                                                    kontakcie z nią stawali się lepsi. Nie wykorzystywała Scarlett, to
                                                    Scarlett się jej czepiała żeby być bliżej Ashleya.
                                                    Normalizować?
                                                    Scarlett za żadane skarby świata nie chciała konkurencji, życzyła
                                                    jej wszystkiego najgorszego nader pobożnie.
                                                    :)))
                                                    Co zostawało po kontaktach ze Scarlett, nie nadawało się do użytku.

                                                    Miały w nosie konwenanse ale w jak odmienny sposób - jedna szukając
                                                    w ludziach dobra i zalet , a druga - żeby się nachapać i dorwać
                                                    kolejną ofiarę do wyssania.

                                                    Ashley pionkiem? pionek to by zerżnął Scarlett a potem czyścił żonie
                                                    buty :)))

                                                  • zakletawmarmur Re: Dziewczyny wolą podłych drani 12.06.09, 12:24
                                                    Żona decydująca co mąż ma robić też robi to dla jego dobra:-)
                                                    Scarlett też miała jakieś cele z którymi nie musimy się godzić.
                                                    Zapewniała ludziom pracę, brała odpowiedzialność za swoją rodzinę,
                                                    też pomagała wielu ludziom, choć potrzebowała do tego pośrednictwa
                                                    Melani (też czerpała z tego korzyści np. mogła iść na bal w czasie
                                                    żałoby). A "ofiary" Melani też musiały włożyć pracę/pieniądze żeby
                                                    zapewnić jej byt, szacunek społeczny, pozycje towarzyską. Nic nie
                                                    jest tu czarno białe, jak sie dobrze temu przyjrzymy:-)
                        • poitevin Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 09:52
                          zakletawmarmur napisała:
                          > Samiec alfa tak nie robi. On czuje się
                          > odpowiedzialny za całe stado:-)

                          Jakże pięknie to ujęłaś Zaklęta:)

                          Prawdziwie silnemu facetowi nie uwłacza okazywanie czułości i
                          ciepła, angażowanie się w "babskie" zajęcia. On czuję się mężczyzną
                          i nie musi nikomu tego udowadniać.
                          • kachna79 Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 09:55
                            > Prawdziwie silnemu facetowi nie uwłacza okazywanie czułości i
                            > ciepła, angażowanie się w "babskie" zajęcia. On czuję się
                            mężczyzną
                            > i nie musi nikomu tego udowadniać.

                            Bingo.
                            Od siebie dodam przykład: mój ojciec wziął roczny urlop w pracy żeby
                            móc zająć się jedną z moich sióstr. Jak opowiedziałam o ty znajomemu
                            to stwierdził "Podziwiam. Na coś takiego mógł się zdecydować tylko
                            prawdziwy, spełniony facet".
                        • arronia Re: Dziewczyny wolą podłych drani 09.06.09, 16:55
                          > Samiec alfa tak nie robi. On czuje się odpowiedzialny za całe stado:-) Uważam,
                          ze przewaga budzi w człowieku naturalną potrzebę wzięcia odpowiedzialności.
                          Skoro wykorzystuje słabszych w moim odczuciu oznacza, że sam jest słaby.

                          To te osobniki ze środka hierarchii są najbardziej skłonne do bitki i awantur.
                          Te z dołu drabiny nie będą się wychylać (bo każdy może je dziobnąć), te z samej
                          góry nie muszą nic udowadniać.
                      • senseiek Re: Dziewczyny wolą podłych drani 12.06.09, 16:54
                        > ucieleśnieniem jest James Bond . Uroczy gwałtownik, który nie waha
                        > się zabijać i podbijać serca kolejnych kobiet.

                        JB to zly przyklad- nie przypominam sobie ani jednego odcinku w ktorym mialby wiecej niz jedna partnerke..
          • axio-mat Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 17:04
            I o tym powinno sie pamietac zanim zacznie sie plodzic dzieci. Przyjac to jako
            fakt, nie zarzut wobec kobiety. Troche wyrozumialosci, panowie.
    • gladys_g a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 10:34
      słuchaj, a moze ona po ciaży nie czuje sie zbyt pewna swojej atrakcyjności, stąd
      ta kołdra i zgaszone światło?
      Mówisz jej, że ci się podoba i że Cie kręci? Że jest seksi?
      • bi_chetny Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 11:40
        oczywiście że chodzi o bad boya a nie o chama. Tylko ciekawy jest przykład
        Rhetta, dla mnie jednak mimo wszystko drania, nie tylko bad boja :)

        Mnie chodzi o to, że faceci często zaczynają pomagać w domu, opiekować się
        dziećmi, dbać o żonę i po drodze zatracają tego prawdziwego faceta w sobie - nie
        specjalnie, ale z czasem się tak staje. Jeśli facet się nie zatrzyma, nie powie
        stop i nie odnajdzie Rhetta w sobie, zginie.
        • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 11:45
          > Mnie chodzi o to, że faceci często zaczynają pomagać w domu,
          opiekować się
          > dziećmi, dbać o żonę i po drodze zatracają tego prawdziwego faceta
          w sobie -

          Wytłumacz mi jakie atrybuty męskości traci facet, który dba o
          rodzinę i dom.
          • bi_chetny Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 12:03
            dbać o dom można różnie. o jakie dbanie o dom tobie chodzi ?
            • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 12:07
              np. odkurzanie, mycie garów, gotowanie, mycie okien, zakupy...
              Wbijanie gwoździ, czyszczenie auta, koszenie trawników itp. pomijam,
              bo to z założenia męskie zajęcia;)
              • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 12:13
                zawsze macam mojego chłopa po tyłku jak myje gary :)))
                koszenie i mycie samochodu mnie nie rusza
                rąbanie drzewa - oooooooooooooooch
                • poitevin Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 13:02
                  rumpa napisała:

                  > zawsze macam mojego chłopa po tyłku jak myje gary :)))

                  No kuźwa, mam dokladnie tak samo;D Sama mi ręka leci:)
                  • urquhart Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 13:14
                    poitevin napisała:

                    > rumpa napisała:
                    >
                    > > zawsze macam mojego chłopa po tyłku jak myje gary :)))
                    >
                    > No kuźwa, mam dokladnie tak samo;D Sama mi ręka leci:)

                    No fest dziewczyny wszechstronne jesteście! I nawet do zmywania
                    garów potraficie swoich chłopów zagonić :)
                    • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 13:18
                      gary to gary
                      ale jak wczoraj robił spaghetti (przymuszony, na zasadzie - a co jak
                      trafię do szpitala, hę?) i wykłócał się ze mną o konieczność obrania
                      pomidorów :)))
                      słodziak - wycałowałam plecki :)))
                    • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 16:57

                      > No fest dziewczyny wszechstronne jesteście! I nawet do zmywania
                      > garów potraficie swoich chłopów zagonić :

                      Jak widać kobiety mają wrodzoną zdolność do manipulowania facetami:-)
                      Podobne patenty wykorzystuje się w reklamach kierowanych do mężczyzn. "Jeśli
                      kupisz naszą maszynkę go golenia, będziesz wzbudzał większe zainteresowanie
                      wśród kobiet = będziesz miał więcej seksu".

                      Pomyśleć, ile pieniędzy się wydaje rocznie na badania naukowe, żeby w reklamie
                      zastosować te same chwyty, które totalnie nieświadomie kobiety od setek pokoleń
                      testują na własnych mężach... I na tym właśnie polega kobiecy geniusz:-)

                      Zaciągasz po ślonsku:-)
                      • possessive Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 17:23
                        No właśnie. Od setek pokoleń nimi manipulujemy małe i większe
                        zwycięstwa za nami, sprawa idzie niby w dobrą stronę. Ale czy
                        jesteśmy z nich zadowolone? Ale jednak jak patrzę jak niektórzy się
                        dali przerobić na pantofle, to nie wiem po co żeśmy zaczynały tę
                        całą rewolucję..przynajmniej w małżeństwie.
                        • aandzia43 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 20:11
                          possessive napisała:

                          > No właśnie. Od setek pokoleń nimi manipulujemy małe i większe
                          > zwycięstwa za nami, sprawa idzie niby w dobrą stronę. Ale czy
                          > jesteśmy z nich zadowolone? Ale jednak jak patrzę jak niektórzy się
                          > dali przerobić na pantofle, to nie wiem po co żeśmy zaczynały tę
                          > całą rewolucję..przynajmniej w małżeństwie.

                          Facet-pantofel to nie jest osiągnięcie naszych czasów. Dulski, Niechcic (nie do
                          końca pantofel), jacyś faceci z Balzaka i Zoli - to mi na szybko przychodzi do
                          głowy. Zawsze byli i to w ilościach znacznych. Właściwie byli codziennoscią,
                          stałym elementem krajobrazu.
                          • possessive Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 23:55
                            Racja wyraziłam się nieściśle. Słowo pantofel powinnam zastąpić
                            zdziecinnieniem. Zdziecinniali są. Pornole, gadżety oraz postawa
                            roszczeniowa to obecnie ostatnie atrybuty męskości.
        • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 12:05
          Rhett był tchórzem i idiotą, ktory właśnie kompletnie nie potrafił
          stawiać granic, więc musiał otoczyć się najeżonym kolcami murem.
          Dodatkowo miał tendencję do płacenia za uczucia, co sygnalizuje
          niezłe kompleksy.
          Był nieszczery.
          Jak miałam 16 lat to mnie kręcił.
          teraz mi go żal - w ogóle nie kojarzy mi się z prawdziwym mężczyzną,
          pozer i czaruś, emocjonalna ofiara losu.

          Prawdziwy facet - to Sam, z Władcy Pierścieni.


          • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 12:44

            Nie cierpię filmów o ludziach idealnych:-) Rhett na pewno ideałem nie był:-) i
            bardzo dobrze zresztą. Bohater powinien mieć też kilka charakterystycznych wad,
            żeby nudno nie było:-)

            Z tego co pamiętam nie było tam powiedziane, że płacił za seks. Przyjaźnił sie z
            prostytutką, rozmawiał z nią/zwierzał się jej ale nie było powiedziane wprost że
            ją bzykał. To kwestia naszej interpretacji... No ale nie czytałam książki, tylko
            film widziałam...

            A że był czarusiem? Dla mnie to akurat duży plus. Uwielbiam z facetami
            flirtować. Typ wiecznie konkretnego inżyniera mnie nie kręci...

            Nie wiem też gdzie okazał się pozerem, bo jednak co mówił to robił...

            Emocjonalna ofiara losu? Bardzo możliwe:-) Mógłby być mniej porywczy.

            Czy był tchórzem? Nie odebrałam go w taki sposób. Skoro odważył się kochać
            Scarlett, realizować swoje marzenia to musiał mieć jaja. Był jednak człowiekiem,
            miewał chwile słabości, jak my wszyscy. Związek z taką osobowością jak Scarlett
            do łatwych nie należy. Takie kobiety potrafią nawet świętego do szału
            doprowadzić i jest to jak dla mnie okoliczność łagodząca:-)

            Idiotą to on na pewno nie był:-) Różne rzeczy można mu zarzucać, ale na pewno
            nie to (no chyba, że ktoś ma jakąś swoją mocno subiektywną definicje tego słowa).

            Sam dla odmiany kojarzy mi się z takim psiakiem, wiernym, zawsze płatającym się
            pod nogami i myślącym głownie o dobru swojego pana. Bez własnego pomysłu na
            życie, dlatego podążający za innymi. Na ale książkę czytałam wiele lat temu a do
            obejrzenia 6 h filmu przemóc sie nie potrafię...
            • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 13:01
              Bzykał, bzykał :))) a fil z lat 30 tych to co oczekujesz?

              A płacił Scarlett - za uczucia, rozpuszczał córkę - wole nie mysleć
              co by z niej wyrosło - kolejna zmanierowana księżniczka, wiecznie
              nieszczęsliwa

              Ja lubię czarujących, uroczych, nie czarusiów :)))

              pozował na silnego faceta, co to wszystko trzyma za twarz, zwłaszcza
              swoje uczucia,

              Czy był tchórzem? Nie odebrałam go w taki sposób. Skoro odważył się
              kochać
              > Scarlett, realizować swoje marzenia to musiał mieć jaja.

              Był tchórzem, nie umiał się odsłonić, kłamał, udawał, płacił jej za
              uczucia, a potem się wziął i obraził - zwariować z takim gościem

              Idiotą to on na pewno nie był:-) Różne rzeczy można mu zarzucać,
              ale na pewno
              > nie to

              był, był - wydawało mu się , że można tak żyć - bez jednego słowa
              prawdy, szczerości, czułości, ciągle udając, bawiąc się w coś
              pomiędzy ojcem i kochankiem
              tak, wiem prawdę chetnie jej mówił - o niej samej. jak przychodziło
              do niego samego - to nagle mu ucinało elokwencję :)))

              Sam dla odmiany kojarzy mi się z takim psiakiem, wiernym, zawsze
              płatającym się
              > pod nogami i myślącym głownie o dobru swojego pana. Bez własnego
              pomysłu na
              > życie, dlatego podążający za innymi.

              Sam miał pomysł na życie, może nie wyszukany, za to przyjemny -
              lubił pracować na roli, mial zamiar się ożenić z fajną laską i
              radośnie się z nią bzykać - mnie się taki pomysł podoba i mam dla
              niego szacunek.Najbardziej za to nie lubię osób mało oryginalnych -
              silących się na oryginalność. Szarym pionkiem też trzeba umieć być z
              godnością - był dobry, czuły, miał robotę którą kochał, był odważny
              i walił prawdę w oczy jak trzeba i nie miał chorych ambicji - co
              jest najgorszą zmorą jaką znam.
              • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 14:20

                > Bzykał, bzykał :))) a fil z lat 30 tych to co oczekujesz?

                Ale w książce o tym pisało wprost, czy tak to odebrałaś? Bo ja pamiętam Rumpa,
                że wyobraźnie to Ty masz:-) Zresztą nawet jeśli, IMO wcale to źle o gościu nie
                swiadczy. Każdy ma swoje potrzeby. Lepiej iść do dziwki, niż oszukiwać kobiety
                lub popadać w nerwicę z powodu BS:-)

                > A płacił Scarlett - za uczucia, rozpuszczał córkę - wole nie mysleć
                > co by z niej wyrosło - kolejna zmanierowana księżniczka, wiecznie
                > nieszczęsliwa

                Każdy płaci za uczucia:-) Nie każdy pieniędzmi. Zresztą jestem przekonana, że
                Scarlett nie tylko o nie chodziło, choć sama sie przyznać do tego nie chciała:-)
                Ty męża też za darmo nie kochasz.. Imponuje Ci między innymi za to, że pracuje i
                zarabia na szkoły dla dzieci:-)

                Rhett zgłupiał na punkcie córki. Wiesz co, ja tam jestem zdania, że facet córkę
                powinien trochę porozpieszczać i mój to właśnie robi. Rhett sie zapędził, ale
                generalnie lepiej w tą stronę niż w drugą.

                Potrafię sobie sama złożyć meble, system zainstalować, wykopać dołek... Ale
                uwielbiam też pobyć zmanieryzowaną i bezradną księżniczką. Mężczyźni faktycznie
                mnie wtedy rozpieszczają. Oni sami to lubią. Dzięki temu mogą się poczuć
                potrzebni:-)
                Niemniej tak jak Scarlett też rękawy zakasać potrafię i wsiąść się do brudnej
                roboty. Nie ma nic złego w byciu księżniczką gdy możemy sobie na to pozwolić...

                Resztę epitetów przemilczę bo nie podałaś konkretnych sytuacji, które mogły
                świadczyć że był idiotą, tchórzem i czarusiem... Nie mogę więc dyskutować, nie
                mając pojęcia o czym myślałam. Ja nie widzę go jako idioty i czarusia:-) Czasami
                był słaby, to na pewno... Nie znam ludzi niepokonanych, którzy w każdych
                okolicznościach potrafią zachować sie tak jak należy.

                > Sam miał pomysł na życie, może nie wyszukany, za to przyjemny -
                > lubił pracować na roli, mial zamiar się ożenić z fajną laską i
                > radośnie się z nią bzykać - mnie się taki pomysł podoba i mam dla
                > niego szacunek.Najbardziej za to nie lubię osób mało oryginalnych -
                > silących się na oryginalność. Szarym pionkiem też trzeba umieć być z
                > godnością - był dobry, czuły, miał robotę którą kochał, był odważny
                > i walił prawdę w oczy jak trzeba i nie miał chorych ambicji - co
                > jest najgorszą zmorą jaką znam.

                Też mam do niego szacunek. Nie oznacza to jednak, że widzę w nim spełnienie
                moich marzeń odnośnie mężczyzny. Wiem, że wielu kobietą byłoby z taki facetem
                dobrze. Je do nich raczej nie należę... Nie oznacza to, że czuje się od niego
                lepsza, jestem po prostu inna:-)

                Wolałabym mężczyznę, bez którego żyć nie będę potrafiła, niż faceta z którym
                łatwiej się żyje... Jeśli to komuś wydaje się infantylne, ok:-) Przeżyje:-)
                • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 23:29
                  Nie, no jasne, w cnocie żył :)))

                  a tak serio w płaceniu za miłość zdecydowanie chodziło mi o płacenie
                  Scarlett i własnej córce - zapędził się w obu wypadkach kompletnie.

                  Ty męża też za darmo nie kochasz.. Imponuje Ci między innymi za to,
                  że pracuje
                  > i
                  > zarabia na szkoły dla dzieci:-)

                  No cóż, w czasie moich dwóch ciąż nie pracował, miał depresję, i
                  jakoś nie przestałam go kochać :)
                  Imponuje mi tym że umie przyznać się do uczuć i słabości, że staje z
                  nimi do walki. Jeszcze dwa lata temu nawet nie myslałam o takiej
                  szkole dla dzieci - a pragnęłam seksu z nim tak samo.
                  I chyba w ogole "imponowanie" nie jest naczelnym punktem w związku
                  ani nawet decydującym. Najważniejsza jest moja czułość dla niego i
                  zrozumienie, a jego dla mnie, ciepło
                  Nie wydaje mi się żeby cos takiego mogło istniec przy "imponowaniu"
                  - to rodzi napiecie, dla mnie przynajmniej.


                  Resztę epitetów przemilczę bo nie podałaś konkretnych sytuacji,
                  które mogły
                  > świadczyć że był idiotą, tchórzem i czarusiem... Nie mogę więc
                  dyskutować, nie
                  > mając pojęcia o czym myślałam. Ja nie widzę go jako idioty i
                  czarusia:-) Czasam
                  > i
                  > był słaby, to na pewno... Nie znam ludzi niepokonanych, którzy w
                  każdych
                  > okolicznościach potrafią zachować sie tak jak należy.

                  No dobra, czaruś - może tu na granicy, ale że go nie lubię, to tak
                  odbierałam jego akcje - może tu naleciałość z filmu?
                  ale głupiec i tchórz - absolutny - tu nie dam Ci rady podać
                  konkretnych sytuacji - ale z ksiązki wynika jasno - facet kompletnie
                  nie wie czego chce, tworzy fikcyjne małżeństwo, obraża się, ucieka,
                  prowokuje - i na koniec, po własnoręcznym stworzeniu groteski jaka
                  było jego małżeństwo - zachowuje się jak znieważona pensjonarka :)))
                  Jak dla mnie - zaprzeczenie mądrości, dojrzałości i odwagi :)))
                  jest inteligentny, błyskotliwy, dużo cwaniactwa i takiego instynktu
                  drapieżnika, ale - to wszystko - i dlatego kojarzy mi się z
                  elegancką wersją dresiarza.

                  Wolałabym mężczyznę, bez którego żyć nie będę potrafiła, niż faceta
                  z którym
                  > łatwiej się żyje... Jeśli to komuś wydaje się infantylne, ok:-)
                  Przeżyje:-)

                  Ja wiem dlaczego od razu infantylne?
                  ja tam nie mam takich emocji, nie potrafię sobie nawet wyobrazić
                  czegos takiego jak "mężczyzna bez którego nie mogę żyć"
                  nie moja abstrakcja

                  a co do łatwości życia - ono nigdy nie jest łatwe, a ja dostałam od
                  niego po d... tak że nie za bardzo widzę jakąkolwiek atrakcję w
                  mężczyźnie trudnym, zwłaszcza że przeważnie oznacza to jedno - jest
                  porąbany jak drwa na opał !!!
                  Odrzuca mnie, to prawie tak jakbym go zobaczyła upitego - koniec
                  zainteresowania, schlany facet wypada z mojego horyzontu wydarzeń,
                  tak samo jak "trudny".
                  Wiesz co - nudzą mnie tacy po prostu, wolę żeby gosciu był
                  interesujący przez to co robi, a nie atmosferę jaką tworzy - szkoda
                  mi czasu na analizowanie człeka który sam nie wie czego chce albo z
                  jakis powodów nie raczy tego jasno i prosto komunikować.

                  I Rett nie wydaje mi się słaby, tylko właśnie generalnie porabany i
                  niedojrzały, taki popapraniec żeby zacytować klasykę :))).
                  • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 00:10
                    Wybacz nie chciałam Ci zarzucić materializmu:-) Nie musimy faktycznie korzystać
                    z słowa "imponował".

                    Najważniejsza jest moja czułość dla niego i
                    > zrozumienie, a jego dla mnie, ciepło

                    Czy kochałabyś go gdyby tego nie było? Zawsze kochamy za coś. Jedni kochają za
                    bezpieczeństwo emocjonalne, inni za bezpieczeństwo materialne ale nikt nie kocha
                    za darmo. Dlaczego? Bo wszyscy czegoś wymagamy:-)

                    > ale głupiec i tchórz - absolutny - tu nie dam Ci rady podać
                    > konkretnych sytuacji - ale z ksiązki wynika jasno - facet kompletnie
                    > nie wie czego chce, tworzy fikcyjne małżeństwo, obraża się, ucieka,
                    > prowokuje

                    Tylko zrozum Rumpa, że nie każdy chce tego normalnego małżeństwa z domkiem,
                    płotkiem, dziećmi i pieskiem na dokładkę.
                    Są ludzie, którzy mają bardziej specyficzne potrzeby. Niektórzy muszą się ostro
                    pokłócić, rozstać na jakiś czas, później równie namiętnie bzyknąć i tak właśnie
                    w kółko funkcjonować...
                    Nie oznacza to, że są niedojrzali:-) Są po prostu inni.

                    Ich małżeństwo wcale nie wydaje mi się jakieś ostro zjechane w porównaniu do
                    tego co czytam tu na forum:-) Prawdziwi ludzie sobie ostrzejsze jazdy czasami
                    urządzają a wcale nie są jako patologią określani:-)

                    Płynęła w nich gorąca krew, oni musieli ze sobą walczyć, żeby się na śmierć nie
                    zanudzić... Nie wiadomo też by to wyglądało dalej, może jeszcze by do siebie
                    wrócili:-) A nawet jeśli nie, to co z tego? Ich związek był dość intensywny,
                    jeden rok jak pięć lat w normalnym małżeństwie. Myślę, że to była fajna para,
                    inna niż wszystkie ale dobrze dobrana i pomimo wszystko szczęśliwa, na swój
                    własny sposób. Nie mierzmy wszystkich swoją miarą...

                    Poza tym znam wiele mądrych, inteligentnych osób, którym akurat w tej dziedzinie
                    życia się nie powiodło... Czy połowa ludzi po rozwodzie zasługuje na miano
                    "idioty"? Nawet jeśli w innych dziedzinach świetnie sobie radzą? Nie wierzę też
                    w "nie wiedzą czego chcą" raczej "nie są świadomi czego chcą". Chcemy tego co
                    mamy. Tak jak niezamężna koleżanka, narzekająca że chłopa znaleźć nie może...
                    Ona zapewne też tego chłopa wcale mieć nie chce, tylko z jakiś powodów sądzi, że
                    wszyscy powinni myśleć coś innego... Chcieć znaczy móc:-)

                    > I Rett nie wydaje mi się słaby, tylko właśnie generalnie porabany i
                    > niedojrzały, taki popapraniec żeby zacytować klasykę :))).

                    Tchórzem to by był, gdyby wybrał sobie jakąś delikatniejszą kobietę i później
                    jej życie uprzykrzał. Wybrał sobie kogoś podobnego do siebie.

                    Mam wrażenie, że wszystko co "inne" niż Ty i Twoje potrzeby jest porąbane i
                    niedojrzałe:-)
                    • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 10:22
                      Czy kochałabyś go gdyby tego nie było? Zawsze kochamy za coś. Jedni
                      kochają za
                      > bezpieczeństwo emocjonalne, inni za bezpieczeństwo materialne ale
                      nikt nie koch
                      > a
                      > za darmo. Dlaczego? Bo wszyscy czegoś wymagamy:-)

                      bład, to jest bo się kochamy :))), a nie kochamy się bo to jest ...


                      Tylko zrozum Rumpa, że nie każdy chce tego normalnego małżeństwa z
                      domkiem,
                      > płotkiem, dziećmi i pieskiem na dokładkę.

                      Ale Ret własnie TEGO chciał :)))) i tu jest cały pikuś
                      strasznie tego chciał a robił wszystko, żeby to sobie zniszczyć
                      naprawdę czytałaś książke?
                      on strasznie tego chciał, dla tego gotów sie był oszukiwać, kłamać,
                      płacić - i kompletnie nie rozumiał że go to nigdzie nie zaprowadzi,
                      nic tym nie wywalczy i dlatego określiłam go potocznym mianem idioty
                      .No może i jeszcze dlatego, że zachowując się jak sie zachowywał -
                      całą winę przerzucił na Scarlett, kompletnie nie świadom, że zrobil
                      co mógł żeby sobie zrobić kuku. wkurza mnie jego samozachwyt.



                      Myślę, że to była fajna para,
                      > inna niż wszystkie ale dobrze dobrana i pomimo wszystko
                      szczęśliwa, na swój
                      > własny sposób.

                      Czytałaś książkę? w którym momencie oni byli szczęśliwi? czasem się
                      dobrze razem bawili, ale jak dla mnie to za mało żeby mowic o
                      szczęsciu. Raczej byli parą rozbitków którzy usiłowali tańczyć walca
                      dookoła łódki której nie widzieli. No i czasem jak woda była
                      spokojna to nawet coś mi wychodziło. jak nadchodził sztorm - topili
                      się nawzajem.


                      Poza tym znam wiele mądrych, inteligentnych osób, którym akurat w
                      tej dziedzini
                      > e
                      > życia się nie powiodło... Czy połowa ludzi po rozwodzie zasługuje
                      na miano
                      > "idioty"? Nawet jeśli w innych dziedzinach świetnie sobie radzą?
                      Nie wierzę też
                      > w "nie wiedzą czego chcą" raczej "nie są świadomi czego chcą".
                      Chcemy tego co
                      > mamy. Tak jak niezamężna koleżanka, narzekająca że chłopa znaleźć
                      nie może...
                      > Ona zapewne też tego chłopa wcale mieć nie chce, tylko z jakiś
                      powodów sądzi, ż
                      > e
                      > wszyscy powinni myśleć coś innego... Chcieć znaczy móc:-)

                      Jakby koleżanka tak sądziła to by tak mówiła :))) albo raczej nie
                      mówiła w ogóle bo temat by jej nie dotyczył.
                      Głowę dam że nie jest po prostu tego świadoma, nie wie o co chodzi,
                      nie wie czego chce i dlaczego, smutne ale prawdziwe.
                      Czy po rozwodzie każdy zasługuje na miano idioty? Absolutnie nie,
                      ale jeśli dajmy na to odkochał się a nie umie tego sobie postawić
                      przed oczami, podjać decyzji, wziąć odpowiedzialności i całym sercem
                      wierzy że to dlatego że ta druga osoba jest okropna, to co o takiej
                      jednostce powiedzieć?
                      Ja też znam mase osób którym okurat w tym sie nie powiodło. Część
                      doskonale wie dlaczego, a część jest święcie przekonana że ma
                      wyjatkowego pecha, ci faceci, ci kobiety tacy okropni...a oni tacy
                      wyjatkowi - chociaż nawet ich odbicia, które ewidentnie rozwalają im
                      każdy związek, są aż boleśnie banalne. Nie potrafią wyciagnąc
                      żadnych wniosków z tego co robią, mają mentalność kalego, wymagaja
                      tylko od innych i co więcej, w ogóle tego nie widzą :)))
                      a przy tym są inteligentni, błyskotliwi, bardzo fajni jako kumple

                      cechuje ich jedno - absolutna niemożność oderwania się od czubka
                      własnego nosa i własnego widzenia świata, wliczam w to również nie
                      tylko bezduszny egoizm, ale również poświęcalnictwo.

                      Tchórzem to by był, gdyby wybrał sobie jakąś delikatniejszą kobietę
                      i później
                      > jej życie uprzykrzał. Wybrał sobie kogoś podobnego do siebie.

                      Był tchórzem bo nie umiał podjąć wyzwania, cały czas uciekał,
                      kręcił, kłamał, co problem, to Retuś pakuje walizki i w nogi,
                      najlepiej do jakiś nożowników przy których może sie poczuć
                      mężczyzną, bo szybciej tym nożem macha.
                      cały czas unikał odpowiedzialności i decyzji - istne jojo - ale
                      przekonany był, a jakże, o swoim zdecydowaniu

                      Mam wrażenie, że wszystko co "inne" niż Ty i Twoje potrzeby jest
                      porąbane i
                      > niedojrzałe:-)

                      ależ skąd - babka chce czy nie chce miec dzieci, facet chce czy nie
                      chce mieć rodziny - niech będzie
                      ale
                      jeśli chce i robi generalnie wszystko żeby ją rozwalić, nie jest w
                      stanie tego zobaczyć i jeszcze się kreuje na ofiarę - ten jego
                      ostatni tekst to istna matka polka - kurde - to tak.

                      Wymagam od ludzi minimium świadomości własnych czynów i ich
                      konsekwencji, umiejetności spojrzenia z boku. Osoba która widzi
                      tylko siebie i swoje fantazje - jest niedojrzała.

                      ja też jestem niedojrzała tylko na innym polu :))) jeśli to cię
                      uspokoi.
                      • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 18:38

                        > bład, to jest bo się kochamy :))), a nie kochamy się bo to jest ...

                        A mogłabyś się zakochać w każdym? Czy jednak facet musi mieć pewien
                        zestaw cech, żebyś w ogóle na niego zwróciła uwagę? Masz świadomość,
                        że nawet komuś udałaby się zakochać w półgłówku to i tak nie
                        spowoduje, że on zmądrzeje:-)

                        > Ale Ret własnie TEGO chciał :))))

                        Dlaczego wybrał sobie Scarlett? Bo CHCIAŁ MIEĆ TĄ RODZINĘ WŁAŚNIE Z
                        NIĄ. Gdyby chciał mieć normalną żonę i dziecko wybrałby sobie inną
                        normalną kobietę. Mógł wybierać... Kobiety często nie potrafią tego
                        zrozumieć, bo tu kolejność bywa inna. Ja mam tak, że poznaje
                        interesującego faceta, o określonych cechach i dopiero wtedy
                        zaczynam chcieć mieć dziecko:-) Nie mogłabym mieć dziecka z każdym
                        (oczywiście odrzucając możliwość wpadki). Nie szukam faceta bo chcę
                        mieć dzieci, tylko chcę mieć dzieci, bo kocham faceta.

                        czasem się
                        > dobrze razem bawili, ale jak dla mnie to za mało żeby mowic o
                        > szczęsciu. Raczej byli parą rozbitków którzy usiłowali tańczyć
                        walca
                        > dookoła łódki której nie widzieli. No i czasem jak woda była
                        > spokojna to nawet coś mi wychodziło. jak nadchodził sztorm – topili

                        Nie wszyscy są szczęśliwi, kiedy są szczęśliwi:-) Są ludzie, którzy
                        potrzebują skrajnych emocj... Myślę, że demonizujesz ich pożycie
                        małżeńskie:-) Scarlett nie jest typem kobiety, która lubi się śmiać,
                        Rhett nie jest typem klauna. Mają specyficzne poczucie humoru. Nie
                        każdy je rozumie, jak nie każdy się śmieje z "south park".

                        Głowę dam że nie jest po prostu tego świadoma, nie wie o co chodzi,
                        > nie wie czego chce i dlaczego, smutne ale prawdziwe.

                        Tak jak my wszyscy:-) Tylko Ty masz świadomość, że koleżanka jej nie
                        ma a nie masz świadomości, że Ty sama przez większą część życia jej
                        nie masz:-)

                        > Ja też znam mase osób którym okurat w tym sie nie powiodło. Część
                        > doskonale wie dlaczego, a część jest święcie przekonana że ma
                        > wyjatkowego pecha, ci faceci, ci kobiety tacy okropni...a oni tacy
                        > wyjatkowi - chociaż nawet ich odbicia, które ewidentnie rozwalają
                        im
                        > każdy związek, są aż boleśnie banalne. Nie potrafią wyciagnąc
                        > żadnych wniosków z tego co robią, mają mentalność kalego, wymagaja
                        > tylko od innych i co więcej, w ogóle tego nie widzą :)))
                        > a przy tym są inteligentni, błyskotliwi, bardzo fajni jako kumple
                        >
                        > cechuje ich jedno - absolutna niemożność oderwania się od czubka
                        > własnego nosa i własnego widzenia świata, wliczam w to również nie
                        > tylko bezduszny egoizm, ale również poświęcalnictwo.
                        >

                        Tylko jest tu pokazany czas dojrzewania dwójki ludzi... Oni dopiero
                        zyskują świadomość. Nie mają dostępu do Internetu, poradników. Są
                        indywidualistami, takim ludziom trudniej się żyje. Tak jak
                        leworęcznemu w świecie praworęcznych, geniuszom w świecie idiotów,
                        Guliwerowi w krainie liliputów/olbrzymów:-) Myślę, że mogło być
                        gorzej... Gdyby Rhett trafił na Melanie a Scarlett na Ashleya:-)

                        Wszyscy jesteśmy egoistami:-) Słowo idiota jednak totalnie nie
                        pasuje mi do gościa typu Rhett. Zrobił karierę, zwiedził kawałek
                        świata, wszystko czego się nie dotknie zamienia się w złoto, pomógł
                        paru osobą, jest mężem "królowej balu"... To nie brzmi jak
                        charakterystyka idioty. No ale ja może bardziej tolerancyjna
                        jestem:-)
                        • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 19:39
                          nie w każdym
                          on nie był przywiązany do czubka własnego nosa i tylko tym się tak
                          naprawdę różnił od reszty.
                          Przygladał się sobie, nie leciał gdzie go poniosło, wiedział co robi
                          i po co.
                          Nie zostawiał po sobie zgliszczy. Dbał o innych.Inni panowie na jego
                          tle byli jak rozkapryszone dzieci we mgle.

                          Ale Ret własnie TEGO chciał :))))
                          >
                          > Dlaczego wybrał sobie Scarlett? Bo CHCIAŁ MIEĆ TĄ RODZINĘ WŁAŚNIE
                          Z
                          > NIĄ. Gdyby chciał mieć normalną żonę i dziecko wybrałby sobie inną
                          > normalną kobietę. Mógł wybierać...

                          No ja nie mam wrażenia że on sobie coś wybierał :))) mówiąc
                          kolokwialnie - wzięło go :)))
                          i był przekonany że tę drapieżną okrutną i bezwzględną dziewczynkę
                          zamieni w kobietę
                          tylko nieco dziwnie sie do tego zabierał :(

                          Nie wszyscy są szczęśliwi, kiedy są szczęśliwi:-) Są ludzie, którzy
                          > potrzebują skrajnych emocj... Myślę, że demonizujesz ich pożycie
                          > małżeńskie:-) Scarlett nie jest typem kobiety, która lubi się
                          śmiać,
                          > Rhett nie jest typem klauna. Mają specyficzne poczucie humoru. Nie
                          > każdy je rozumie, jak nie każdy się śmieje z "south park".

                          Akurat ja mam dość specyficzne poczucie humoru. czytałaś książkę ?
                          Chyba nie. Nigdy nie czytałam opisu czegos tak przykrego. w filmie
                          tego nie widać.

                          Głowę dam że nie jest po prostu tego świadoma, nie wie o co chodzi,
                          > > nie wie czego chce i dlaczego, smutne ale prawdziwe.
                          >
                          > Tak jak my wszyscy:-) Tylko Ty masz świadomość, że koleżanka jej
                          nie
                          > ma a nie masz świadomości, że Ty sama przez większą część życia
                          jej
                          > nie masz:-)

                          hehhe mam :))) tę swiadomość, i dlatego ciagle szukam świadomości
                          :)))

                          ylko jest tu pokazany czas dojrzewania dwójki ludzi... Oni dopiero
                          > zyskują świadomość. Nie mają dostępu do Internetu, poradników. Są
                          > indywidualistami, takim ludziom trudniej się żyje. Tak jak
                          > leworęcznemu w świecie praworęcznych, geniuszom w świecie idiotów,
                          > Guliwerowi w krainie liliputów/olbrzymów:-) Myślę, że mogło być
                          > gorze

                          No zyskują, znaczy Scareltt odkrywa że chce Reta, - dla mnie to
                          trochę mało, bo ona różne rzeczy już chciała, równie namietnie :)))
                          nie jestem przekonana jej zmianą , po prostu poczuła się samotna i
                          rzuciła na kolejną ofiarę :))) ona jest małą dziewczynką, potrzebuje
                          niańki,zabrakło Melanii, został Rett.
                          A Rett, rany julek, on ma już dobrze po 40 tce i znowu pakuje
                          walizki i w długą, jak robił zawsze gdy cos mu nie szło :(
                          cienko widzę to jego dojrzewanie

                          Słowo idiota jednak totalnie nie
                          > pasuje mi do gościa typu Rhett. Zrobił karierę, zwiedził kawałek
                          > świata, wszystko czego się nie dotknie zamienia się w złoto,
                          pomógł
                          > paru osobą, jest mężem "królowej balu"...

                          Karierę to on miał w kieszeni z racji pochodzenia, zwiedzanie
                          kawałka świata jak sie ma taką ilość forsy i jest facetem to żadne
                          osiągnięcie, Donald Trump też wszystko zamienia w złoto - jest mężem
                          "królowej balu" bo ją sobie kupił - przypominam Ci, tego w filmie
                          nie ma...ma grubo ponad 40 lat i dalej nie wie o co chodzi.
                          Nie ma nikogo, jest sam i obrażony na wszystkich poza sobą, ze
                          szczególnym uwzględnieniem swojej nieszczęsnej żony.
                          Można powiedzieć że zmarnował co się dało...

                          Ja doceniam jego intelekt, błyskotliwość, Tam gdzie trzeba było
                          walczyć z kims innym - istny drapieżnik, przewidujący i skuteczny.
                          ale jako mąż i mężczyzna - szkoda czasu. Szkoda że nie potrafił tak
                          zabrać sie za siebie.
                          • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 23:13
                            > No ja nie mam wrażenia że on sobie coś wybierał :))) mówiąc
                            > kolokwialnie - wzięło go :)))

                            Czy to nie dziwne, ze wzieło go akurat na nią? Ja myślę, że to nie
                            przypadek... Trudno było się w Scarlett nie zakochać takiemu fcetowi
                            jak Rhett. Gdyby chciał domek i grzeczne dzieci to wybrałby kogoś
                            innego:-)

                            > Akurat ja mam dość specyficzne poczucie humoru. czytałaś książkę ?
                            > Chyba nie. Nigdy nie czytałam opisu czegos tak przykrego. w filmie
                            > tego nie widać.
                            >

                            Rumpa od początku piszę o ekranizacji (i podkreśliłam to na
                            początku). Zresztą straciłam ochotę na czytanie, bo z Twojego opisu
                            wychodzi, że to jakiś koszmar był. Scarlett i Rhett to totalna
                            patologia, jeszcze im tylko brakuje strzykawek z dragami:-) Jeśli to
                            nie jest Twoja interpretacja to było to najmniej wierne
                            przeniesienie książki na duży ekran o jakim słyszałam:-)

                            > A Rett, rany julek, on ma już dobrze po 40 tce i znowu pakuje
                            > walizki i w długą, jak robił zawsze gdy cos mu nie szło :(

                            A normalni ludzie czasami tak nie robią? Nie robią, jeśli nie mają
                            dokąd uciec:-)

                            > Ja doceniam jego intelekt, błyskotliwość, Tam gdzie trzeba było
                            > walczyć z kims innym - istny drapieżnik, przewidujący i skuteczny.
                            > ale jako mąż i mężczyzna - szkoda czasu. Szkoda że nie potrafił
                            tak
                            > zabrać sie za siebie

                            Jeśli miałabym wybierać między nim a Ashleyem to wybieram Rhetta:-)
                            Wolałabym już żeby czasem spakował walizki, nakrzyczał na mnie i
                            upił się... Moim ideałem nie jest ale już wolę w tą stronę niż
                            pantoflarza doskonałego...
                            • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 12.06.09, 00:10
                              a rzeczywiście patologia :)))
                              wiesz że Scarlett sprzedawała z premedytacją zgniłe drewno jako
                              towar pełnowartościowy?
                              Jak by ciebie ktos tak załatwił, to dalej byś uważała że to w sumie
                              fajna babka, co ci ten syf wcisnęła?
                              I wcale nie dlatego że walczyła o życie, wtedy miała już dość kasy,
                              ale dalej jednak ...

                              No ja nie mam wrażenia że on sobie coś wybierał :))) mówiąc
                              > > kolokwialnie - wzięło go :)))
                              >
                              > Czy to nie dziwne, ze wzieło go akurat na nią? Ja myślę, że to nie
                              > przypadek... Trudno było się w Scarlett nie zakochać takiemu
                              fcetowi
                              > jak Rhett. Gdyby chciał domek i grzeczne dzieci to wybrałby kogoś
                              > innego:-)

                              na tej samej zasadzie na jakiej córka alkoholika która chce żeby jej
                              dzieci miały dom i rodzinę też se wybiera alkoholika :(


                              A Rett, rany julek, on ma już dobrze po 40 tce i znowu pakuje
                              > > walizki i w długą, jak robił zawsze gdy cos mu nie szło :(
                              >
                              > A normalni ludzie czasami tak nie robią? Nie robią, jeśli nie mają
                              > dokąd uciec:-)

                              no nie to już przegięcie, jednak nie robią i naprawdę nie dlatego że
                              nie mają dokąd uciec :(

                              Jeśli miałabym wybierać między nim a Ashleyem to wybieram Rhetta:-)
                              > Wolałabym już żeby czasem spakował walizki, nakrzyczał na mnie i
                              > upił się... Moim ideałem nie jest ale już wolę w tą stronę niż
                              > pantoflarza doskonałego...

                              ale on nie krzyczał, jak miał pretensje - tylko znikał :)))
                              robił podłe numery, wykorzystywał niewiedze kobiety którą rzekomo
                              kochał żeby ją ośmieszyć
                              nie rozmawiał tylko chlał

                              i skad to przekonanie o pantoflarstwie Ashleya?
                              bo kochał i szanował żonę?
                              mógł Scarlett bzyknąć 1000 razy, a Melania by nie uwierzyła, nic mu
                              nie groziło, a jednak nie.
                              Bo nie chciał okradać ludzi?
                              bo miał zdrowsze i bardziej twórcze pomysły na rozwiązywanie
                              problemów niż obrażanie się, darcie mordy, upijanie i dawanie w
                              długą ?

                              • aandzia43 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 12.06.09, 01:01
                                > ale on nie krzyczał, jak miał pretensje - tylko znikał :)))
                                > robił podłe numery, wykorzystywał niewiedze kobiety którą rzekomo
                                > kochał żeby ją ośmieszyć
                                > nie rozmawiał tylko chlał
                                >
                                > i skad to przekonanie o pantoflarstwie Ashleya?
                                > bo kochał i szanował żonę?
                                > mógł Scarlett bzyknąć 1000 razy, a Melania by nie uwierzyła, nic
                                mu
                                > nie groziło, a jednak nie.
                                > Bo nie chciał okradać ludzi?
                                > bo miał zdrowsze i bardziej twórcze pomysły na rozwiązywanie
                                > problemów niż obrażanie się, darcie mordy, upijanie i dawanie w
                                > długą ?

                                Na Jowisza! Chociaż skłonność mam do Rhetta wielką, muszę się
                                zgodzić z krytyką tej postaci w wykonaniu Rumpy. Słabo-silny Rhett,
                                urokliwy zawadiaka, ryzykant i uczuciowy uciekinier. I tak go lubię
                                i mnie kręci nieustająco (chyba jeszcze nie dorosłam do swoich lat;-
                                ) Ale wiem, że to Ashley był z jednej kawałka dobrego jakościowo
                                marmuru. I też był niekiepski z niego facet. Sieriozny, z zasadami.
                                I wcale nie był nudny. To Scarlett była ignorantką. Niewykształconą,
                                nieczytatą, żyjącą ciuchami i flirtami, taką tipsiarą anno domini
                                186coś tam. Gdyby nas los zetknął z nimi obojgiem, to ona okazałaby
                                się nudna, jak flaki z olejem.
                                • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 12.06.09, 02:42
                                  Ja już wiem, że z takim Ashleyem to bym się męczyła...
                                  Z Rettem pewnie też, że już wolałabym taki rodzaj męki niż rodzaj
                                  męki, który dawałby mi Ashley... Dobry z niego człowiek, więc tym
                                  bardziej żal byłoby mi go zamęczać.

                                  Co do ucieczki... Spróbuje wytłumaczyć dlaczego ludzie tak się
                                  zachowują...

                                  Ja bardzo emocjonalnie podchodzę do życia. Facet mnie nie denerwuje
                                  tylko najnormalniej w świecie wkurwia. Każda kłótnia to mega
                                  emocje... Nie potrafię tego uciszyć widząc źródło lub co gorsza
                                  odbierając jego obecność kilkoma zmysłami:-)

                                  Gdy byłam młoda mój eks nie pozwalał mi "uciec" do czasu, aż się nie
                                  pogodzimy (bał się że zaraz po wyjściu kogoś sobie poderwę). No i
                                  kłótnie ciągnęły się w nieskończoność, z czasem zaostrzały,
                                  rękoczyny z obu stron, wyciąganie największych brudów. KOSZMAR. Echa
                                  tych kłótni pozostawały długo, nawet dłużej niż związek...

                                  Z wiekiem zrozumiałam, że "ucieczka" wcale nie jest takim złym
                                  rozwiązaniem:-) Można wyzbyć się negatywnych emocji, ochłonąć,
                                  pomyśleć, poukładać.

                                  Teraz kiedy tylko mogę staram się uciekać, zanim kłótnia wymknie mi
                                  się spod kontroli. W ten sposób nie powiem facetowi czegoś co mogło
                                  by go np. wykastrować... Idę więc na spacer lub zamykam się w pokoju
                                  i przelewam emocje na coś innego. Zdarzało się, że wychodząc na
                                  spacer, leciały wyzwiska. Po powrocie było przytulanie i
                                  przeprosiny. Później na spokojnie zawsze omawiamy problem. Czasami
                                  przydałoby się uciec na dłużej, fajnie byłoby mieć gdzie:-)

                                  Nie uważam więc, żeby to był taki głupi, dziecinny pomysł...
                                  Rozumiem, że dla osób spokojniejszych z natury, może się to wydawać
                                  ucieczka przed problemem, ale jest to po prostu sposób na
                                  rozwiązanie problemu:-) Oni funkcjonowali podobnie. Naturalnie
                                  wybierali ucieczkę, bo to najlepsze rozwiązanie dla takich osób:-)
                                  Intuicja jest dobrym doradcą a my ludzie często nie słuchamy jej
                                  kierując się nabytymi uprzedzeniami:-)
                                  • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 12.06.09, 09:52

                                    > Teraz kiedy tylko mogę staram się uciekać, zanim kłótnia wymknie
                                    mi
                                    > się spod kontroli. W ten sposób nie powiem facetowi czegoś co
                                    mogło
                                    > by go np. wykastrować... Idę więc na spacer lub zamykam się w
                                    pokoju
                                    > i przelewam emocje na coś innego. Zdarzało się, że wychodząc na
                                    > spacer, leciały wyzwiska. Po powrocie było przytulanie i
                                    > przeprosiny. Później na spokojnie zawsze omawiamy problem

                                    ale on uciekał na miesiące i nigdy nie podejmował po tym rozmowy
                                    nie mam nic przeciwko ochłonięciu i sama tak robię, ale nie jest to
                                    zastepstwo zabrania się za problem.Czego Rett nie robił...nigdy


                                    No i
                                    > kłótnie ciągnęły się w nieskończoność, z czasem zaostrzały,
                                    > rękoczyny z obu stron, wyciąganie największych brudów. KOSZMAR

                                    no więc własnie - koszmar
                                    tylko jedni uważają że tak mają i tyle
                                    inni zaczynją sie zastanawiać, dlaczego robią sobie krzywdę i po
                                    kiego licha tak wariują


                                    Intuicja jest dobrym doradcą a my ludzie często nie słuchamy jej
                                    > kierując się nabytymi uprzedzeniami:-)

                                    intuicja jest sumą naszych doświadczeń, czyli nabytych uprzedzeń
                                    :)))

                                    • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 12.06.09, 10:52
                                      Rhett i Scarlett mieli inny styl przekazywania sobie informacji a i
                                      tak myślę, że rozumieli się lepiej niż wiele normalnie
                                      rozmawiających ludzi:-) Z tego co pamiętam to rozmawiali ze sobą.
                                      Tylko problem polegał na tym, że Rhett nie chciał nic tak na prawdę
                                      zmieniać. Podobało mu się to, że Scarlett go ignoruje. Potrzebował
                                      właśnie tego.

                                      Kiedyś oglądałam wywiad z jakimś bardzo znanym muzykiem...
                                      Stwierdził, że żona spodobała mu się dlatego, bo go nie znała:-) Do
                                      tej pory nie lubi jego muzyki:-)

                                      Rhett miał podobnie, wiele kobiet traktowałoby go lepiej...
                                      On jednak potrzebował ciągłego wyzwania a związek ze Scarlett mu to
                                      zapewniał:-) Nikt nie naprawia, tego co się nie zepsuło:-)
        • possessive Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 13:18
          W rękach zręcznej manipulatorki facet zmienia się dość szybko i
          nawet sam nie wie gdzie ma ogonek, a gdzie ryjek. Najgorzej jak taka
          manipulatorka sama nie wie czego chce i potem nie jest zadowolona z
          efektu. Rhett doskonale o tym wiedział kiedy zwiał(przecież miał się
          z nią nie żenić).
          • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 14:54
            Wiesz nie do końca możemy być pewni, czy on tak dożywotnio ją porzucił... To był
            bardzo energetyczny związek. Wiem coś o tego typu związkach:-) Tu kłótnie są
            iście w włoskim stylu.. Zdarzają się gorzkie rozstania i słodkie powroty.

            Rhett wybrał sobie Scarlett nie bez powodu... Ciężko by mu było trafić na drugą
            kobietę o tak specyficznej osobowości a tego właśnie szukał... Tak jak Ashleyowi
            ciężko byłoby trafić na drugą taką Melanię. Swoją drogą też miała bardzo ciekawa
            i fajna osobowość, tylko taki Rhett nie potrafiłby jej docenić:-)
            Myślę, że przez jakiś czas próbowałby o Scarlett zapomnieć ale nie udałoby mu
            się to:-)
            • possessive Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 17:32
              Ale nagrali taką dogrywkę, że on do niej wrócił i zrobiło się mało
              ciekawie. Tęsknię za czasami gdy mężczyzna walnął pięścią w stół i
              wzbudzało to respekt, a nie śmiech tak jak teraz..
              • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 18:18

                No i właśnie w tym cały problem. Kobiety tak jakby przerosły facetów. Każdy lubi
                wygrywać... Nikt jednak nie lubi zawsze wygrywać. Co pozostaje kobietom, żeby
                nie zanudzić się z facetami?

                Albo zmienić przeciwnika... Tylko tego za jakiś czas pewnie też uda się nam
                "rozgryźć", wtedy trzeba ciągle wymieniać, bez szans na stabilizacje.

                Albo możemy zmienić zasady walki i (znów) dać przeciwnikowi np. nóż do ręki:-)
                • urquhart Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 18:31
                  zakletawmarmur napisała:

                  > No i właśnie w tym cały problem. Kobiety tak jakby przerosły
                  facetów. Każdy lub
                  > i
                  > wygrywać... Nikt jednak nie lubi zawsze wygrywać. Co pozostaje
                  kobietom, żeby
                  > nie zanudzić się z facetami?

                  Najdoskonalszy zdominowawany sługa ani niewolnik przy garach
                  szczęścia nie zapewni, jedynie rozczarowanie.
                  Bo w końcu: Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy
                  latać tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka. (by Bruno
                  Ferrero)
                  :)
                  • aandzia43 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 20:20
                    > Najdoskonalszy zdominowawany sługa ani niewolnik przy garach
                    > szczęścia nie zapewni, jedynie rozczarowanie.
                    > Bo w końcu: Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy
                    > latać tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka. (by Bruno
                    > Ferrero)
                    > :)

                    Zdominowany sługa przy garach nie, ale pewny siebie facet przy garach już tak
                    (pisały o tym dziewczyny:-) Podobnie zdominowana służka przy garach szczęścia
                    wymagającemu facetowi raczej nie da. Inaczej Grecy-mizogini trzymający swoje
                    panie w domostwach, jak talibowie, nie szukaliby spełnienia w związkach z
                    heterami i z kolegami.
                    • possessive Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 00:37
                      A co Polacy to nie mizogini? Maharadża przynajmniej utrzymywał harem
                      a one leżały i pachniały. Amerykanki wychodowały swój feminizm na
                      luksusie zapewnionym przez mężczyzn. Szwedki mogą mieć pięcioro
                      dzieci i państwo je utrzymuje. Francuzki jak mają trójkę dzieci to
                      nie muszą już pracować. W Polsce i Rosji facet zawsze wiedział jak
                      babę do roboty zagonić. Maharadża z damskim portfelem też się
                      zdarza. Tak żeśmy się urządziły z naszym równouprawnieniem, że ho
                      ho.
                  • kawitator Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 20:58
                    Bawiłem się świetnie czytając ten watek
                    Grupa kobitek arbitralnie ustala kto to jest prawdziwy facet Oczywiście jak w znanej wyliczance męski ale kobiecy silny ale bezwzględnie słuchający się kobitki zmywający, gotujący, opiekujący się dziećmi ale zarabiający krocie i oczywiście wysłuchujący wszelkich szczerych rozmów z natychmiastowym zastosowaniem poleceń ale oczywiście mający tez własne zdanie i je realizujący oczywiście o ile nie jest sprzeczne z aktualnym zdaniem jego kobitki. Jak już te forumowe idealne, szczupłe, mądre i kobiece kobitki przerobią tych swoich facetów na takie idealne jednostki to pierwsze co zrobią to przyprawia im rogi z facetami zupełnie innymi czyli z męskimi szowinistycznymi świniami co to mają swoje pasje a kobitka jak już ma jakieś miejsce w ich życiu na pewno nie jest to pierwszoplanowe Pamiętam kiedyś takie wejście do małego portu na południowych morzach Weszliśmy po dwudniowym sztormie Zmęczeni ale uchachani bo to ładny kawał niedźwiedziego mięsa był. Tacy jak staliśmy nieogoleni poszliśmy hurmą na to czego najbardziej było brak czyli na zimne piwo Kilka takich kobitek co to z mężusiem prawdziwym facetem z dzidziusiami o mało nie wskoczyło na jacht tak bardzo je nosiło aby choć dotknąć takiego ogorzałego zarośniętego wikinga :-))
                    Tak naprawdę to czy ktoś jest prawdziwym facetem ustalają faceci a kobitkom nic do tego. One nie mają o tym pojęcia
                    • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 00:10
                      Interesujace, te twoje wizje :)))
                      co bierzesz?
                      :)))

                      Kilka takich kobitek co to z mężus
                      > iem prawdziwym facetem z dzidziusiami o mało nie wskoczyło na
                      jacht tak bardz
                      > o je nosiło aby choć dotknąć takiego ogorzałego zarośniętego
                      wikinga :-))


                      Tak naprawdę to czy ktoś jest prawdziwym facetem ustalają faceci a
                      kobitkom ni
                      > c do tego. One nie mają o tym pojęcia

                      hmmm, chyba jednak sam sobie przeczysz, nie?

                      Ja na wikingów nie lecę i nigdy nie leciałam, zdecydowanie wolę
                      efebów o urodzie wampira, pieknie pachnących :)))
                      facetów w stadzie nie trawię :))) w stadzie chodzą krowy a nie byki
                      :)))


                      męskimi szowinistycznymi świniami co to mają swoje pasje a
                      > kobitka jak już ma jakieś miejsce w ich życiu na pewno nie jest to
                      pierwszopla
                      > nowe

                      wiesz co , aż zabawny jesteś, znaczy facet kochajacy rodzine i
                      dzieci, nie może miec pasji??????
                      i niby pasja robi z faceta kogos godnego pożądania?
                      za dużo harlekinów czytasz :)))
                      pozdrawiam
                      jako osoba z pasją :)))

                      Powiedz, kawitator, znaczy jesteś w stanie utrzymać pożądanie
                      kobiety tylko jako wilk morski z daleka od niej? jak myślisz, to
                      pożądanie to było do Ciebie czy obrazu który ( zakładając że panie
                      ubodło w słabiznę ) mają w główkach? Co by się stało gdyby spod tego
                      obrazu wyszedł prawdziwy kawitator? Oczywiscie moxna by było
                      powiedzieć, że to dlatego , że kawitator usidlon i nieinteresujący,
                      a może może - kawitator po prostu jest nieinteresujacy, nudny, i jak
                      tylko upływ czasu powoduje że nie da się nosić maski non stop, to
                      pani jest rozczarowana marnym nosnikiem maski? Wyjscia są dwa -
                      znowu założyć maskę i dbać, żeby nikt pod nią nie zajrzał albo -
                      zadbać o jakość nosnika.
                      Można też się zastanowić na jakością pań które reagują na maskę jak
                      indyk na czerwień, co więcej, biorą ją na serio i oczekują że jest
                      nośnikiem?
                    • kinkygirl Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 00:34
                      > Tak naprawdę to czy ktoś jest prawdziwym facetem ustalają faceci a kobitkom ni
                      > c do tego. One nie mają o tym pojęcia

                      ach to zycie na statku! nawet najzatwardzialszego heteryka przekabaci :)
                      • claudel6 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 12.06.09, 22:24
                        kinky: doskonałe! :DDDDDDD
                    • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 07:36
                      zmywający, gotujący, opiekujący się dziećmi ale zarabiający krocie i
                      oczywiś
                      > cie wysłuchujący wszelkich szczerych rozmów z natychmiastowym
                      zastosowaniem pol
                      > eceń ale oczywiście mający tez własne zdanie i je realizujący
                      oczywiście o ile
                      > nie jest sprzeczne z aktualnym zdaniem jego kobitki

                      Z tym moim prawdziwym facetem to jest tak, że on po prostu wie, że
                      ciuchy się brudzą i trzeba je prać, że zdrowiej jest jeść na
                      czystych talerzach itp., a że uczestniczy w brudzeniu to i w
                      czyszczeniu czasem bierze udział:) Dodatkowo nie musi sobie niczego
                      udowadniać, bo jego wartość nie ma związku z długością zarostu, czy
                      liczbą panienek zaliczonych w portowym barze.

                      > Tak naprawdę to czy ktoś jest prawdziwym facetem ustalają faceci a
                      kobitkom ni
                      > c do tego.

                      Macie do tego pełne prawo, a jeśli dodatkowo preferencje są homo- to
                      ustalenie z kolegami kto chłop, a kto baba, jest jak najbardziej
                      uzasadnione:)
                      • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 10:33
                        no dziewczyny, nie mogę, rano się obudziłam i pierwsza mysl była -
                        Ten kawitator to chyba jakiś sfrustrowany gay

                        :))))))))))))))

                        A i jeszcze jedno, kawitator, nie podniecaj się tak tym że kogoś
                        podnieciłeś - ostatnio sie po wybrzeżu morza śródziemnego szwendałam
                        - masa ciach, pieknie zbudowani, co jeden to lepszy, opaleni a
                        jakaże - tylko zainteresowanie przychodziło i znikało, a cały czas
                        trzymałam rekę na tyłku mojego męża. Bo tak naprawdę to był tylko
                        slad prawdziwego pożądania, takiego jakie się czuje do człowieka,
                        ale dla mało wprawnego obserwatora z niską samooceną :))) to moglo
                        byc hoho
                        jedyna twarz jaką zapamietałam, to był młody mężczyzna który bawił
                        się przez cztery godziny z synkiem - sam na plaży. Tamci inni
                        znikneli jak sen jaki złoty, jak ładne obrazki. Na żadnym z nich nie
                        zatrzymałam wzroku na dłużej, od tamtego nie mogłam oderwać oczu.

                        A i mój mąż mówi że nigdy nie miał takiego brania jak wtedy gdy
                        chodził na spacer z synkiem w nosidełku :)))
                        pewnie dlatego chce trzecie - znowu się poczuć jak bóg seksu :))))
                        • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:03
                          ps jest żeglarzem , znaczy mój M a mój ojciec był marynarzem - pewnie
                          dlatego jestem taka odporna na mit wilka morskiego - dla mnie jak
                          hydraulik, codzienność

                          :))))))))))))))))))))))))
                      • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:17
                        kachna79 napisała:


                        > Z tym moim prawdziwym facetem to jest tak, że on po prostu wie, że
                        > ciuchy się brudzą i trzeba je prać, że zdrowiej jest jeść na
                        > czystych talerzach itp., a że uczestniczy w brudzeniu to i w

                        Ale Wy wszystkie macie takiego prawdziwego faceta w domu ?
                        O co chodzi ? Mam wrażenie że strasznie się tutaj zrobiło feministycznie, w
                        dodatku każda kobieta ma "prawdziwego faceta" w domu :) Sprząta, gotuje i robi
                        dobrze na zawołanie :) a jeśli ta sama kobieta powie dziś nie mam ochoty to
                        facet "w nagrodę" przyniesie jej kwiaty :D
                        Ok przekolorowałem trochę ale taki klimat tu zapanował :D
                        A przecież tytuł forum mówi o brakach :P
                        • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:34
                          > Ale Wy wszystkie macie takiego prawdziwego faceta w domu ?

                          Ja naliczyłam trzy: rumpa, andzia, ja (pewnie ktoś się jeszcze
                          znajdzie - osobiście gubię się już w tym gąszczu) - przy czym każda
                          jeśli nie w tym wątku to gdzieś indziej wspominała, że nie ma ludzi
                          bez wad:)

                          > A przecież tytuł forum mówi o brakach :P
                          Nie, to jest forum o seksie w małżeństwie, a męskość i kobiecość
                          mają tu znaczenie.
                        • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:35
                          O co chodzi ? Mam wrażenie że strasznie się tutaj zrobiło
                          feministycznie, w
                          > dodatku każda kobieta ma "prawdziwego faceta" w domu :) Sprząta,
                          gotuje i robi
                          > dobrze na zawołanie :) a jeśli ta sama kobieta powie dziś nie mam
                          ochoty to
                          > facet "w nagrodę" przyniesie jej kwiaty :D

                          oj chciałabym :)))
                          choć raz dostałam kwiaty własnie w takich okolicznościach

                          jest jaki jest, kocham go i tyle
                          choć jak byłam młoda i glupia to zamiast go kochać usiłowałam
                          doprowadzić go do bycia "prawdziwym' facetem - między innymi żeby
                          wrócił do judo :))) i o zgrozo, zostawiał mnie samą chlip chlip na
                          czas treningu :)))
                          teraz zmiast szukać gdzie odstaje od "wzorca" :))) ciesze się tym że
                          jest, że mnie kocha i że dzisiaj w nocy znowu będziemy spać na
                          łyżeczkę - choć rano była scysja o traktowanie starszego syna.
                          Można nie krzyczeć i nie walić pięścią i być cholernie twardym i
                          przekonującym.
                          • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:04
                            rumpa napisała:


                            > > facet "w nagrodę" przyniesie jej kwiaty :D
                            > oj chciałabym :)))
                            > choć raz dostałam kwiaty własnie w takich okolicznościach

                            I co? Poskutkowało ? ;-)

                            > Można nie krzyczeć i nie walić pięścią i być cholernie twardym i
                            > przekonującym.

                            Owszem ale Twój zdaje się wygląda już na twardego?
                            Pytanie jak można być "męsko twardym" nie wyglądając na takiego (w oczach
                            kobiety) ?
                            • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:14
                              to nie miało "skutkować"
                              było bezinteresowne i dlatego miło wspominam - dał kwiaty,
                              przytulił, pocałował w czółko :)
                              widział, że jestem w dołku

                              Pytanie jak można być "męsko twardym" nie wyglądając na takiego (w
                              oczach
                              > kobiety) ?

                              po prostu być, wiedzieć czego się chce, dlaczego się tego chce, czy
                              to ma znaczenie czy tylko rozgrywka o władzę, a może jakaś kalka z
                              przeszłości, jakiś własny świr który chcemy załatwić czyimś kosztem,
                              godzić z tym że druga osoba może nie być zadowolona , ale nie
                              obrażać się na nią za to i nie pozwolić siebie obrażać w tym jej
                              niezadowoleniu.

                              • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:18
                                rumpa napisała:



                                > po prostu być, wiedzieć czego się chce, dlaczego się tego chce, czy
                                > to ma znaczenie czy tylko rozgrywka o władzę, a może jakaś kalka z
                                > przeszłości, jakiś własny świr który chcemy załatwić czyimś kosztem,
                                > godzić z tym że druga osoba może nie być zadowolona , ale nie
                                > obrażać się na nią za to i nie pozwolić siebie obrażać w tym jej
                                > niezadowoleniu.

                                Ręka do góry która kobieta ma egzemplarz faceta spełniający zawsze i wszędzie te
                                cechy ? :)
                                Diabeł tkwi w szczegółach, facet może taki być ale w natłoku zdarzeń i emocji
                                traci swoje "dobre" cechy.
                                Czyli należałoby dodać: stabilny emocjonalnie :)
                                Taki Robocop :)
                                I koło się zamyka.
                                • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:22
                                  > Ręka do góry która kobieta ma egzemplarz faceta spełniający zawsze
                                  i wszędzie t
                                  > e
                                  > cechy ? :)

                                  Nie zawsze i nie wszędzie, ale na tyle często żeby uznać to za
                                  normę:) Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem idealna (kurcze,
                                  nawet kilka wad mogłabym wymienić) i daję prawo do popełniania
                                  błędów mojemu M.
                                • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:28
                                  kobieta też ma mieć te cechy :)))

                                  co za pomysł że zawsze?
                                  jesteśmy tylko ludźmi,, jak będzie chociaż 50% to już będzie super i
                                  wystarczy aż nadto
                                  i zkażdym kolejnym razem będzie łatwiej
                                  dlatego choć nie jestem wierząca akurat wieczorny rachunek sumienia
                                  uważam za niezłą rzecz - rachunek brzmi źle - czas poświęcony tylko
                                  i wyłacznie przyjrzeniu się sobie i swoim odczuciom.
                                  No dobra, chociaż raz na miesiąc - ryby to dobry pretekst, basen
                                  :)))

                                  a potem trzeba pogadać z tym drugim, ZANIM coś się zacznie
                                  rozwalać, tak na zaś, prze ciekawość drugiej osoby, kiedy jest
                                  dobrze , mamy dobre humory i łatwiej rozmawiać o tudnych sprawach
                                • possessive Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:42
                                  Mój tata był taki. Dojrzały, stabilny emocjonalnie, męski,
                                  odpowiedzialny ale na luzie, dowcipny i błyskotliwy. Nie bał się, że
                                  kobieta zrujnuje jego męskie ego bo zbyt wiele stawiał sobie wyzwań
                                  i je pokonywał. Po prostu był ponadto. A jak coś mu się nie podobało
                                  to nie płakał tylko brał się za robotę. Był dla mnie ogromnym
                                  wzorem. Niestety już go nie ma i od tej pory wszystkie porównania mi
                                  wychodzą na minus to dla mnie straszne źródło frustracji.
                        • poitevin Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:48
                          > Ale Wy wszystkie macie takiego prawdziwego faceta w domu ?

                          Ale dlaczego od razu wszystkie?
                          Ja mam w domu faceta, który MNIE odpowiada, nie wiem czy tobie także
                          wydałby się męski.

                          > Sprząta, gotuje i robi
                          > dobrze na zawołanie :)

                          I jeszcze gary zmywa:)))

                          > a jeśli ta sama kobieta powie dziś nie mam ochoty to
                          > facet "w nagrodę" przyniesie jej kwiaty :D

                          Nie przyniesie, w ogóle rzadko przynosi kwiaty. Po prostu przyjmie
                          do wiadomości, chociaż podejrzewam, że gdyby moje "niemanie" ochoty
                          było nagminne to pewnie wyraziłby dobitnie swoje zdanie.

                          > A przecież tytuł forum mówi o brakach :P

                          Tytuł forum mówi o (brakach), a całe forum mówi o seksie.
                          • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:08
                            poitevin napisała:

                            > Ale dlaczego od razu wszystkie?
                            > Ja mam w domu faceta, który MNIE odpowiada, nie wiem czy tobie także
                            > wydałby się męski.

                            Mnie to wiesz, faceci mało interesują, czy są męscy czy metroseksualni czy też
                            zachowują się jak "baba" :)
                            Kwestia tego czy uważasz go za MĘSKIEGO tak jak to tutaj się przedstawia czy po
                            prostu za Twojego faceta, który nie koniecznie spełnia te wszystkie
                            wyidealizowane wizje?

                            > > Sprząta, gotuje i robi
                            > > dobrze na zawołanie :)
                            > I jeszcze gary zmywa:)))

                            A to nie to samo co sprzątanie ? :P

                            > było nagminne to pewnie wyraziłby dobitnie swoje zdanie.

                            I jaka byłaby Twoja reakcja?

                            • poitevin Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:50
                              > Kwestia tego czy uważasz go za MĘSKIEGO tak jak to tutaj się
                              przedstawia

                              Uważam go za męskiego tak jak JA to przedstawiam, bo też kilka
                              postów wcześniej wyraziłam swoje zdanie.

                              > czy po
                              > prostu za Twojego faceta, który nie koniecznie spełnia te wszystkie
                              > wyidealizowane wizje?

                              M spełnia większość MOICH wizji, niekoniecznie wyidealizowanych.

                              > A to nie to samo co sprzątanie ? :P

                              Jest to pewien element sprzątania, na tyle charakterystyczny jednak,
                              że pozwoliłam sobie go wyróżnić;)

                              > I jaka byłaby Twoja reakcja?

                              Szczerze mówiąc trudno mi domniemywać, gdyż przewlekła niemoc czy
                              niechęć jeszcze mnie w ciągu kilkunastu lat naszego związku nie
                              dopadła. Szczęściem oboje mamy podobne temperamenty i nadal między
                              nami iskrzy. Być może bym zawarczała, bo ja ogólnie dość wredna i
                              agresywna bywam;P

                              • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:02
                                poitevin napisała:


                                > > I jaka byłaby Twoja reakcja?
                                > Szczerze mówiąc trudno mi domniemywać, gdyż przewlekła niemoc czy
                                > niechęć jeszcze mnie w ciągu kilkunastu lat naszego związku nie
                                > dopadła. Szczęściem oboje mamy podobne temperamenty i nadal między
                                > nami iskrzy. Być może bym zawarczała, bo ja ogólnie dość wredna i
                                > agresywna bywam;P

                                Czyli taka zołza kochana przez facetów. W przeciwieństwie do "dup wołowych"
                                (przepraszam za dosadność stwierdzenia) hehehe?
                                Kontynuując - jak Twój facet reaguje na Twoje warczenie?
                                Naprawdę mnie to interesuje bo być może okaże się kto jest dominujący w Twoim
                                związku :D

                                I teraz pytanie dodatkowe, czy prawdziwy facet zawsze jest dominujący? Czy jeśli
                                nie to dalej jest prawdziwym facetem?
                                Czy pantoflarz może być prawdziwym facetem ? :D
                                • poitevin Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:41
                                  Bardzo trudno określić, kto dominuje. Oboje mamy dość trudne i
                                  władcze charaktery. Tak jak napisałam, bywam wredna, ale nie należę
                                  do tych jazgoczących i wiecznie wiercących dziurę w brzuchu. Jeżeli
                                  mi coś nie leży, to zwykle w krótkich żołnierskich słowach oznajmiam
                                  to światu - to właśnie nazywam warczeniem.
                                  Ciężko przychodzi nam kompromis. Z biegiem lat wypracowaliśmy sobie
                                  pewien schemat zachowań, w który wpisuje się oddawanie decyzyjności
                                  partnerowi w określonej dziedzinie. Ja jestem odpowiedzialna za coś
                                  tam (np. za mój samochód - w końcu ja nim jeżdżę)i M się nie wcina,
                                  on jest odpowiedzialny za coś innego (np. logistyka wszelakich
                                  wyjazdów) gdzie z kolei ja się nie "wtrancam". Kwestie zwyczajowo
                                  nieuregulowane tym podziałem zwykle są sporne - dzięki opatrzności
                                  jest ich niewiele.

                                  > Kontynuując - jak Twój facet reaguje na Twoje warczenie?

                                  Ciężkie pytania zadajesz;)
                                  Bywa, że zareaguje pobłażliwym uśmiechem - robi to z pełną frajdy
                                  premedytacją wiedząc, że doprowadza mnie to do furii. Czasem
                                  wrzeszczy, czasem udaje, że jestem niewidzialna. Wszystko zależy od
                                  intencji mojego warczenia. Jedyne, co mogę powiedzieć na pewno, to
                                  wiem, że nie wyjdzie w czasie konfliktu z domu, po prostu nie
                                  ucieknie. Nie boi się konfrontacji.

                                  > I teraz pytanie dodatkowe, czy prawdziwy facet zawsze jest
                                  dominujący?

                                  Nie wiem, co powiedzieć. Nie powinien być uległy. Obrona swoich
                                  racji na pewno jest wyrazem męskości, ale też klasę można pokazać
                                  wtedy, kiedy się wie, w którym momencie odpuścić.

                                  > Czy pantoflarz może być prawdziwym facetem ? :D

                                  Powiem tak: gdybym wiedziała, że M zgodzi się z każdym moim, nawet
                                  najbardziej idiotycznym zdaniem, to bym się porzygała z nudów i
                                  frustracji. Cieszy mnie, że M potrafi powiedzieć stanowcze NIE, na
                                  szczęście dla mnie nie notorycznie:)
                    • poitevin Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 10:57
                      Pamiętam kiedyś takie wejście do małego portu na południowych
                      morzach W
                      > eszliśmy po dwudniowym sztormie Zmęczeni ale uchachani bo to ładny
                      kawał nied
                      > źwiedziego mięsa był. Tacy jak staliśmy nieogoleni poszliśmy hurmą
                      na to czeg
                      > o najbardziej było brak czyli na zimne piwo Kilka takich kobitek
                      co to z mężus
                      > iem prawdziwym facetem z dzidziusiami o mało nie wskoczyło na
                      jacht tak bardz
                      > o je nosiło aby choć dotknąć takiego ogorzałego zarośniętego
                      wikinga :-))

                      Po takim tekście ze śmiechu się spłakałam, zarośnięty wikingu:)))

                      Tak naprawdę to czy ktoś jest prawdziwym facetem ustalają faceci a
                      kobitkom ni
                      > c do tego. One nie mają o tym pojęcia

                      A po tym prawie się udławiłam:DDD

                      Masz chuopie fantazję...
                    • aandzia43 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 21:51
                      kawitator napisał:

                      > Bawiłem się świetnie czytając ten watek
                      > Grupa kobitek arbitralnie ustala kto to jest prawdziwy facet

                      Nie. Grupa kobitek ośmiela się wypowiadać na temat SWOICH gustów,
                      preferencji i oczekiwań. Noszszsz doprawdy, panie dzieju, niepojęta
                      bezczelność, prawda?

                      > Tak naprawdę to czy ktoś jest prawdziwym facetem ustalają faceci a
                      kobitkom ni
                      > c do tego. One nie mają o tym pojęcia

                      Buhahaha!!!! To jak już sobie ustalą, co jest męskie i pociągające,
                      to niech się sami między sobą bzykają. Sztukę dla sztuki uprawiać
                      można, czemu nie. A potem zostać jedynym jej konsumentem. Smaczgo;-P

                      A propos wikingów. Ja akurat na wikingów (w tym przypadku facetów na
                      świeżo po "męskiej przygodzie") lecę. Ale nijak pojąć nie mogę, co
                      ma twój opis wejścia do portu z naszymi wcześniejszymi dywagacjami w
                      babskim gronie. Facet radośnie wydziczający się, jak małpolud na
                      polowaniu, nie jest jeszcze ani psychopatą, ani narcyzem. A takie
                      rysy posiadać "powinien" Bond, który ma prawo wedle niektórych
                      pociągać nas, kobiety. I to właśnie z tej triady, jedynej słusznej,
                      podśmiewywyałyśmy się. Szczęśliwie możemy sobie pozwolić na swobodne
                      podśmichujki, bo póki co, praw nie ustlacie na podstawie swoich
                      wyobrażeń;-)
                  • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 22:38
                    > Najdoskonalszy zdominowawany sługa ani niewolnik przy garach
                    > szczęścia nie zapewni, jedynie rozczarowanie.

                    Ależ ja w życiu bym chłopa do garów nie goniła... Gdyby potrafił zarobić na
                    sprzątaczkę:-) Jak nie potrafi to niech ma chociaż tyle godności, żeby sam się
                    do tych garów zabierać. Wtedy będzie wyglądało, że robi to bo czuje potrzebę
                    posiadania czystych naczyń a nie dlatego że ja mu każę:-)
                    • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:32
                      zakletawmarmur napisała:


                      > do tych garów zabierać. Wtedy będzie wyglądało, że robi to bo czuje potrzebę
                      > posiadania czystych naczyń a nie dlatego że ja mu każę:-)

                      Zakupiłem zmywarkę, nienawidzę zmywać ręcznie.
                      Pewnie nie jestem wypasionym facetem do domu :D
                      • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:46
                        jak najbardziej jesteś :)))
                        bardzo rozsądne zachowanie
                        :)))
                        niestety nie mamy gdzie wstawić zmywarki
                        • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:11
                          rumpa napisała:

                          > jak najbardziej jesteś :)))
                          > bardzo rozsądne zachowanie
                          > :)))
                          > niestety nie mamy gdzie wstawić zmywarki

                          Oj nie wierzę, mogę pomóc przeprojektować kuchnię :D
                          Ostatecznie są małe zmywarki stawiane na blat... czego się nie robi by
                          uszczęśliwić siebie lub partnera :)
                          • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:18
                            Uwierz :)))
                            blat ma 2,5 długości, to wynajmowane mieszkanie, nic się nie da
                            zrobić, zwłaszcza że mała zmywarka nie wystarczy - jest nas czworo.
                            • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:20
                              rumpa napisała:

                              > Uwierz :)))
                              > blat ma 2,5 długości, to wynajmowane mieszkanie, nic się nie da
                              > zrobić, zwłaszcza że mała zmywarka nie wystarczy - jest nas czworo.

                              Współczuję. Ale zdaje się że u Was gary nie są kością niezgody ?
                              Byłaby to tylko odrobina luksusu :)
                      • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:51
                        > Zakupiłem zmywarkę, nienawidzę zmywać ręcznie.
                        > Pewnie nie jestem wypasionym facetem do domu :D

                        Za bardzo skupiasz się na tych garach:)
                        • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:14
                          kachna79 napisała:

                          > > Zakupiłem zmywarkę, nienawidzę zmywać ręcznie.
                          > > Pewnie nie jestem wypasionym facetem do domu :D
                          > Za bardzo skupiasz się na tych garach:)

                          JA?? Przepraszam Cię bardzo, nie ja chciałem się wyprowadzić bo gary nie zmyte
                          "od wczoraj".... :D
                          Wiem wiem, problem pewnie leżał gdzie indziej tak naprawdę ale w moim przypadku
                          gary zawsze były kością niezgody, dopóki nie zagościła zmywarka - wtedy ten
                          aspekt wspólnego życia stracił na znaczeniu....

                          ja też nie wierzyłem że można się skupiać na takich pierdołach.
                          • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:20
                            Miałam na myśli fakt, że z naszej dyskusji wcale nie wynika, że
                            męskość idzie w parze z myciem garów:) - raczej, że wykonywanie prac
                            domowych nie wyklucza bycia męskim.
                            A zakup zmywarki, w sytuacji gdy mycie naczyń jest źródłem
                            problemów, to najprostsze i najmądrzejsze rozwiązanie. Wiesz, takie
                            męskie...;)
                          • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:22
                            typowy temat zastępczy
                            zazwyczaj jak się ludzie skupiają na "pierdołach" to chodzi im o coś
                            innego - tylko nie wiedzą dokładnie o co , czasem się wstydzą itd...

                            teraz mężem jak cos takiego się pojawi - jest pytanie - a tak
                            naprawdę o co ci chodzi?
                            :)))
                            i czasem trzeba długooooo pomysleć, tak ten prawdziwy powód jest
                            głęboko zakopany. Mój rekord to 7 lat - po takim czasie skumałam o
                            co mi chodziło tak naprawdę :)))
                            zazwyczaj od godziny do paru dni
                            • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:48
                              rumpa napisała:

                              > i czasem trzeba długooooo pomysleć, tak ten prawdziwy powód jest
                              > głęboko zakopany. Mój rekord to 7 lat - po takim czasie skumałam o
                              > co mi chodziło tak naprawdę :)))
                              > zazwyczaj od godziny do paru dni

                              Prawda... Ja po 8 latach związku przestałem się zastanawiać o co chodzi. Uznałem
                              że TTTM (Ten Typ Tak Ma) i stałem się bardziej egoistyczny (zdrowo) by nie
                              tracić czasu w życiu.
                              I w sumie jest jakby "lepiej" chociaż nie koniecznie z w/w powodów.
                              Chociaż wciąż trochę czuję jakbym chodził po linie to już jakoś nie boję się z
                              niej zeskoczyć chyba jak się zachwieje...
                      • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 18:58
                        Nawet zmywarka tu nie pomoże:-) Dalej byłby problem, kto ma włożyć
                        brudne naczynia do zmywarki:-)
                • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 10:49
                  Co pozostaje kobietom, żeby
                  > nie zanudzić się z facetami?

                  jak chcę rozrywki idę do kina albo do cyrku
                  często sama
                  ja się w ogóle nie nudzę więc może dlatego nie wymagam od facetów
                  zapewniania mi wrażeń ?
                  • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 19:47

                    > jak chcę rozrywki idę do kina albo do cyrku
                    > często sama
                    > ja się w ogóle nie nudzę więc może dlatego nie wymagam od facetów
                    > zapewniania mi wrażeń ?

                    Tylko ludzie mają różne potrzeby. Jednym wystarczy kino raz w
                    tygodniu, inni potrzebują skoków na Bungie i jazdy na
                    rollercoasterze 24/7.

                    Ja miałam taki problem z moim eks. To zawsze ja byłam tą stroną
                    bardziej pomysłową i nie oczekiwałam nigdy faceta z inicjatywy (nie
                    obraziłabym się oczywiście gdyby ją miał). Wystarcza mi, że facet
                    czasami się zgodzi na jeden z tych moich głupich pomysłów... Problem
                    był jednak z tym, że mój eks miał inna wizje spędzania czasu.
                    Robiłam to więc z koleżankami i sama:-) Ale i tak miałam wtedy
                    wyrzuty sumienia, bo wiedziałam, że on ma większe potrzeby tego
                    głupiego siedzenia w domu i przytulania się do mnie a ja w tym
                    czasie mu to odbieram.

                    Teraz mam już trochę większa potrzebę stabilizacji, tak że i w domu
                    posiedzę:-) Może po prostu chęć eksperymentowania przelałam na seks,
                    jedzenie i bardziej domowe hobby:-) Potrafie sobie czas zorganizować
                    i robię to (nie spędzamy ze sobą dużo czasu)... Nie wyobrażam sobie
                    jednak życia obok siebie, gdzie jedyna sprawa, która nas łączy to
                    dzieci, podział obowiązków i rachunki... Trzeba się umieć bawić ze
                    sobą, to pomaga w trudnych momentach.
                    • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 20:06
                      Tylko ludzie mają różne potrzeby. Jednym wystarczy kino raz w
                      > tygodniu, inni potrzebują skoków na Bungie i jazdy na
                      > rollercoasterze 24/7.

                      no i dobrze, tylko - po co ci do tego towarzystwo faceta?
                      i jeszcze wyrzuty sumienia?

                      Mnie chyba wystarcza cieszenie sie sobą. swoim istnieniem. jest
                      takie kruche.
                      • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 23:21

                        > Tylko ludzie mają różne potrzeby. Jednym wystarczy kino raz w
                        > > tygodniu, inni potrzebują skoków na Bungie i jazdy na
                        > > rollercoasterze 24/7.

                        To zakres możliwości nie moje preferencje;-)

                        >
                        > no i dobrze, tylko - po co ci do tego towarzystwo faceta?
                        > i jeszcze wyrzuty sumienia?

                        Facet też się czasem jednak przydaje:-) Znalazłam takiego przy
                        którym wyrzutów nie mam:-) A nawet czasami mi towarzyszy...

                        > Mnie chyba wystarcza cieszenie sie sobą. swoim istnieniem. jest
                        > takie kruche.

                        Ależ to też może być intensywnie przyjemne i inspirujące
                        przeżycie:-) Nikt mnie tak dobrze nigdy nie zrozumie jak ja sama
                        siebie:-)
                        • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 12.06.09, 00:46
                          Mnie chyba wystarcza cieszenie sie sobą. swoim istnieniem. jest
                          > > takie kruche.
                          >
                          > Ależ to też może być intensywnie przyjemne i inspirujące
                          > przeżycie:-) Nikt mnie tak dobrze nigdy nie zrozumie jak ja sama
                          > siebie:-)
                          >

                          Miałam na mysli - cieszenie się soba nawzajem. Już nic nie musimy
                          robić, wtulamy się w siebie, i jest dobrze. A potem dalej do swojego
                          życia.
            • aandzia43 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 20:29
              Tak jak Ashleyow
              > i
              > ciężko byłoby trafić na drugą taką Melanię. Swoją drogą też miała bardzo ciekaw
              > a
              > i fajna osobowość, tylko taki Rhett nie potrafiłby jej docenić:-)

              Rett Melanię bardzo podziwiał, szanował i darzył jakimś szczególnym rodzajem
              uwielbienia. Myślę, że gdyby była kobietą wolną, to kto wie. Ponieważ była
              mężatką (do tego szczerze kochającą męża), nawet przez mysl mu nie przeszłyby
              niecne zamiary. Jakoś tak nie odebrałam jego stosunku do Melanii jako całkiem
              bezpłciowego. Ale dawno temu czytałam, nie wiem, jak bym się teraz na to
              zapatrywała.
              • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 09.06.09, 22:29
                Oczywiście, że ją szanował... Tej kobiety nie dało się nie szanować:-) Podziwiał
                obie te kobiety (bo obie były wyjątkowe).
                W moim odczuciu jednak w przypadku Melani na tym się kończyło. Melania była
                dobrą, mądrą kobietą ale Scarlett miała też wiele pozytywnych cech, które
                bardziej Rhetta pociągały. Pociąganie nie musi iść w parze z szanowaniem...

                Zresztą Rhett podziwiał i szanował też swoją przyjaciółkę, ale żenić sie z nią
                nie chciał, choć ta wolna była.

                Może się mylę:-) Ciekawe jak tą sprawę widzą panowie? No, ale pewnie o drugiego
                Rhetta byłoby dziś trudno...

                --

                Czas - mój największy wróg, mój najlepszy przyjaciel...
                • bi_chetny Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 10:51
                  zawsze wolałem kobiety typu Scarlett, wtedy coś zawsze się dzieje ciekawego : ).
            • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:25
              no dobra, N I E N A W I D Z Ę Włochów - jedyna nacja do której mam
              takie uczucia. pomijam wygląd zewnetrzny kompletnie nie w moim
              guście, ale ile razy spotykałam ową nację zawsze był bałagan,
              wrzaski, podskakiwania - no za chiny takie zachowanie z męskością mi
              się nie kojarzy. Te ich mammmy uwielbiające syneczków, mieszkających
              z nimi do 30tki błeeee
              przedszkole - zwiewać byle dalej
              albo jeszcze gorzej - mania
              teraz mam problem - jak zwiedzić Włochy? Chyba w beczce :)
              jeszcze tam nie byłam i jakoś nie mogę się zmusić, właśnie przez te
              osobniki które spotykałam w innych krajach.
              • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:34
                rumpa napisała:

                > no dobra, N I E N A W I D Z Ę Włochów - jedyna nacja do której mam

                A jak Wam się podobają drogie Panie muzułmanie? Np. Libijczycy i tym podobni,
                dość dużo ich w Polsce... I miałem okazję poznać kilku osobiście dość dobrze.
                Moim zdaniem Świat powinien się ich bać. A kobiety szczególnie :D
                • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:41
                  mam dwie znajome, wyszły za mąż za muzułman nie narzekają
                  bywam na forum Arabia.pl - nic nadzywczajnego, raz gorzej raz
                  lepiej, czasem super, czasem tragicznie - generalnie nie moje
                  klimaty, bo za dużo rodziny, religii i jedynie słusznych zasad -
                  choć nie wsyscy tak mają.
                  jak się chcesz kogoś bać, to idź na spotkanie Soli Deo :)))
                  swojskie a kłaczki na karku stają
                  choć chyba są jeszcze gorsi, jest jakiś wariant gdzie kobietom nie
                  wolno nosić spodni :)))


                  • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:48
                    > klimaty, bo za dużo rodziny, religii i jedynie słusznych zasad -
                    > choć nie wsyscy tak mają.

                    Moja siostra spotykała się z Arabem będąc w Londynie (facet urodził
                    się w Anglii, rodzina bardzo dobrze sytuowana, ogólnie
                    zasymilowana). Gość deklarował oziębłość religijną i, że obrządki
                    spełnia dla spokoju rodziców. Dopiero na kolejnym spotkaniu wyszło,
                    że np. przestrzega ramadanu, a żona lepiej żeby nie pracowała, bo
                    źle to świadczy o mężu.
                    • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:56
                      Jak dla mnie Ramadan to nie problem :)))
                      Polaków z takim podejściem do pracy kobiet też znam.
                      Adminka forum ARabia jest po prawie, pracuje, sama jest muzułmanką -
                      konwertytka, wyszła za Araba - religijnego - i nie nosi chusty.
                      Podobno jest coś o unikaniu pokazówki w prawie Islamu.

                      ALE
                      ona doskonale zna tę kulturę, swoje prawa, i prawo ogólnie.
                      w kontrakcie ślubnym, który mąż musi przestrzegać , zastrzegła sobie
                      brak obrzezania córki - co jej męża wprawiło w szok że wie i że
                      pomyslała.
                      Zawsze można jojczyć że sie nie wiedziało, albo zakasać rękawy i
                      przyjrzeć się bliżej temu co się ma zamiar zrobić i jakie się ma
                      możliwości.

                      Tak sobie pomyslałam że osobowościowo jesteście niesamowicie podobne
                      :)
                      • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 12:06
                        Rumpa ja też uważam, że najważniejszy jest konkretny człowiek, bo
                        niestety i skarby i ... znajdą się wszędzie. Przykład ze znajomym
                        mojej siostry podałam żeby pokazać, że różnice kulturowe mogą
                        powodować bardzo wiele nieporozumień. Chłopak, o który piszę,
                        deklarował "oziębłość religijną" - zauważ, że dla katolika w Polsce
                        oznacza to właściwie zwis na wszystko co dotyczy wiary, a u tego
                        konkretnego Muzułmanina niekoniecznie.

                        > ALE
                        > ona doskonale zna tę kulturę, swoje prawa, i prawo ogólnie.

                        Dokładnie, ta świadomość w co się wchodzi wiążąc się z osobą, z
                        innego kręgu kulturowego, jest niezbędna.

                        > Tak sobie pomyslałam że osobowościowo jesteście niesamowicie
                        podobne
                        > :)

                        Jest coś na rzeczy...
                    • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:04
                      kachna79 napisała:

                      > że np. przestrzega ramadanu, a żona lepiej żeby nie pracowała, bo
                      > źle to świadczy o mężu.

                      pewnie też nie wspomniał że po ślubie żona staje się takim samym przedmiotem jak
                      samochód który sobie właśnie kupił ? :D
                      Jest jego WŁASNOŚCIĄ.
                      • bi_chetny Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:05
                        no właśnie drogie panie, kto u was dominuje w związku waszym zdaniem ?
                        • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:22
                          Jeszcze przed ślubem ustaliliśmy, że wszystkie sprawy rozwiązujemy
                          na drodze konsensusu, ale jeżeli nie będziemy w stanie wypracować
                          wspólnego stanowiska to decyzje podejmuje mój mąż (dotyczy to
                          szczególnie kwestii, w których ja nie mam wyrobionego zdania).
                          Przykładem takich sytuacji są relacje rodzinne: jeśli problem
                          pojawia się na linii my - rodzina męża, to często zdaję się na jego
                          opinię, a w sprawach my - moja rodzina decydujący głos należy do
                          mnie.
                        • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:27
                          a dasz radę uwierzyć że jedno w jednej dziedzinie, inne w drugiej =
                          suma sumarum idziemy łeb w łeb

                          musi ktoś dominować, naprawdę?
                          my sie chyba chcemy zrozumieć i dogadać
                          takie historie jak kto rządzi zawsze nam były obce i dziwiły bardzo u
                          innych, zarówno kobiet jak i mężczyzn
                          • bi_chetny Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:34
                            wcale nie powiedziałem że ktoś musi dominować. ciekaw byłem waszej,
                            jednostronnej opinii :)
                • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:44
                  > A jak Wam się podobają drogie Panie muzułmanie?

                  No nie podabają mi się:) Uroda to rzecz indywidualna, natomiast jako
                  kobieta bałabym się, że "wyjdzie szydło z worka". Jak dla mnie
                  związek z obcokrajowcem, typu Francuz, Niemiec czy Włoch, to już
                  wyzwanie i związek zwiększonego ryzyka, a co dopiero sytuacja tak
                  odmienna kulturowo. Jak mi któraś córka przyprowadzi Muzułmanina do
                  domu to zacznę się bać i będę bacznie obserwować...
                  • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:48
                    jakbym miała córkę, to bym każdego bacznie obserwowała :)))
                    dupków i sadystów swojskich ci u nas dostatek
                    • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 11:54
                      rumpa napisała:

                      > jakbym miała córkę, to bym każdego bacznie obserwowała :)))
                      > dupków i sadystów swojskich ci u nas dostatek

                      Nie no, obserwacja należy się każdemu, kto się do moich skarbów
                      zbliży (mąż już się stroszy jak o tym pomyśli), ale im bardziej
                      opalony absztyfikant tym większa inwigilacja (przynajmniej na
                      początek).
                      • laflover Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:07
                        kachna79 napisała:

                        > opalony absztyfikant tym większa inwigilacja (przynajmniej na
                        > początek).

                        a murzyn to w sumie opalony czy wręcz przeciwnie ? :D
                        • kachna79 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 13:15
                          > a murzyn to w sumie opalony czy wręcz przeciwnie ? :D

                          Zaliczam do opalonych.
                • aandzia43 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 22:45
                  > A jak Wam się podobają drogie Panie muzułmanie?

                  Nie podobają się. Jako potencjalni partnerzy nie podobają się.
              • zakletawmarmur Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 18:51
                no dobra, N I E N A W I D Z Ę Włochów - jedyna nacja do której mam
                > takie uczucia. pomijam wygląd zewnetrzny kompletnie nie w moim
                > guście, ale ile razy spotykałam ową nację zawsze był bałagan,
                > wrzaski, podskakiwania - no za chiny takie zachowanie z męskością
                mi
                > się nie kojarzy. Te ich mammmy uwielbiające syneczków,
                mieszkających
                > z nimi do 30tki błeeee
                > przedszkole - zwiewać byle dalej
                > albo jeszcze gorzej - mania
                > teraz mam problem - jak zwiedzić Włochy? Chyba w beczce :)
                > jeszcze tam nie byłam i jakoś nie mogę się zmusić, właśnie przez
                te
                > osobniki które spotykałam w innych krajach.

                Włochy lubię i to nie tylko za pizzę, lazagnę i mozzarellę:-) Jednak
                Włosi są wyjątkowo nie w moim typie. Podczas pobytu w tym ciekawym
                kraju, najbardziej brakowało mi Polaków:-) Oni wszyscy wyglądają tak
                samo. Mają takie charakterystyczne rysy, budowę, kolory. A gdzie ta
                polska różnorodność? Gdzie niebieskie oczy, rude włosy? Nuda, nuda i
                jeszcze raz nuda… Styl bycia też mnie nie kręci. Podobała mi się ich
                ekspresyjność, radość życia, energia, łatwość nawiązywania kontaktów
                ale… są fajni jako koledzy, ale bez szans na etat kochanka:-)
                Bardziej podobają mi się tacy poważniejsi, bardziej stonowani a
                mniej wybuchowi krewniacy:-) Na seks wakacje nie wybrałabym się w te
                rejony... Sama świadomość, że ktoś pochodzi z Włoch już nastraja
                mnie ciut aseksualnie. Za to, świadomość, że pochodzi ze wschodu np.
                Rosji- od razu budzi moją ciekawość:-)

                Może dlatego że sama mam w sobie coś z Włoszki (i z wyglądu i z
                charakteru) i podświadomie szukam urozmaicenia?
                • rumpa Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 20:15
                  no to w czymś się zgadzamy :)))
                  tylko że Polacy też mnie wizualnie nie kręcą - raz siedziałam z
                  kumpelą na Starówce w Warszawie , koncert, masa ludzi, przez dwie
                  godziny wypatrzyłam dwu z ktorymi miałabym sie ochotę bzyknąć tak no
                  wiesz, bez zobowiązań, dla samego fanu, ciekawości - jeden sie okazał
                  zagramaniczny.
                  ech, wiem już dlaczego tak długo w cnocie żyłam :)))

              • aandzia43 Re: a może kobieta w kompleksa popadła? 10.06.09, 22:25
                rumpa napisała:

                > no dobra, N I E N A W I D Z Ę Włochów - jedyna nacja do której mam
                > takie uczucia. pomijam wygląd zewnetrzny kompletnie nie w moim
                > guście, ale ile razy spotykałam ową nację zawsze był bałagan,
                > wrzaski, podskakiwania - no za chiny takie zachowanie z męskością
                mi
                > się nie kojarzy. Te ich mammmy uwielbiające syneczków,
                mieszkających
                > z nimi do 30tki błeeee

                Też mi się jawią jako niemęscy, histeryczni i dziecinni. Do tego
                stopnia, że starych, zacnych filmów np.Felliniego nie jestem w
                stanie oglądać. Tak, pożycie z takim wzorcowym egzemplarzem to by
                była pedofilia. Wolę statecznych, pozornie zimnokrwistych Wikingów,
                co to słowo cenniejsze od złota, a ruch każdy wyważony:-)
    • omernik Dostała co chciała... 12.06.09, 10:07
      Dostała co chciała (męża, dziecko) to sex ma teraz gdzieś. Kobiety
      instynktownie walczą o posiadanie rodziny. Dla posiadania jej są
      gotowe zrobić wszystko. Gdy już to mają (a w szczególności
      upragnione dzicko) facet idzie w odstawkę. Niestety takie życie... :)
      • itg Re: Dostała co chciała... 12.06.09, 11:54
        niekoniecznie, a ty masz ochotę na seks po dniu ciężkiej lub stresujące pracy?

        pomoc w domu kobiecie nie ma być kupieniem seksu, tylko ma dać możliwość
        kobiecie odpocząć i zrobić się na tzw. bóstwo, albo chociaż wykąpać, bo kobieta
        jak się czuje brzydka na pewno ma zahamowania...Ty po pracy odpoczywasz, od tzw.
        "siedzenia w domu z dzieckiem i nic nie robienia" też trzeba mieć możliwość odpocząć
        • itg Re: Dostała co chciała... 12.06.09, 11:56
          po urodzeniu dziecka może nie zawsze, ale często zaczyna się dla kobiety ciężka
          nieomal 24h na dobę praca. powiem jak to wyglądało u mnie: godzina schodziła na
          karmienie, odbicie, przewinięcie dziecka, potem noszenie, przewijanie i
          usypanie, a małe spało tylko 20-30 minut i od nowa, taki maraton. Jak usnęło to
          bieg na siusiu, mycie zębów, wrzucenie koszulki, zaścielenie łóżka, potem z
          dzieckiem na rękach robienie i zjedzenie śniadania, następna drzemka lub potem z
          dzieckiem na ręku robienie obiadu, kolejna drzemka przepierka, a jeszcze
          popołudniu dziecie zmęczone marudzi a mąż po pracy chce odpocząć więc się
          denerwuje aż w końcu wymyśla sobie jakąś robotę poza domem albo wprost idzie do
          kolegów. No i jak w końcu małe usnęło o 20-21 to jeszcze prasowanie, a potem
          upragnione wolne, a mnie bolały ręce, ramiona i miałam skurcz w plecach, że z
          pochylenia nie mogłam się podnieść, to na co na moim miejscu miałbyś ochotę? A w
          nocu pobudki co półtorej godziny. Czułam się wtedy beznadziejnie naprawdę
          beznadziejnie, taka nie poradna i jak w więzieniu. a apropo seksu dodam drobny
          szczegół, że pierwsze trzy miesiące goiłam się po porodzie, więc nawet ze
          względów medycznych nie mogło być mowy, no ale zazwyczaj ten problem znika po
          miesiącu...pozostaje suchość hormonalna, którą można rozwiązać przez nawilżające
          prezerwatywy, więc to nie problem, jak się oczywiście o tym pomyśli...

          a z drugim dzieckiem mąż już dorósł, albo był lepiej przygotowany, a i ja
          nauczyłam się z nim rozmawiać, komunikować swoje potrzeby...
          zresztą zanim się zdecydowaliśmy to dużo rozmawialiśmy jak to będzie, bo ja się
          obawiałam drugi raz przez to przechodzić, zwłaszcza, że wszystko nam się z
          czasem poukładało, łącznie z super seksem

          Drugie dzieciątko na szczęście mniej wymagające, a mąż bardziej pomocny, a ja
          szybciej zdrowa i świadoma, co mogę zrobić, żeby poczuć się lepiej. Tylko
          pierwszy miesiąc był dołujący, złe samopoczucie, brak organizacji, a potem
          wróciło normalne życie.

          • itg Re: Dostała co chciała... 12.06.09, 11:57
            Kobieta tak samo jak wy nie lubi sprzątać, tak samo jak wy, ma prawo być
            zmęczona dzieckiem, choćby nie wiem jak za nim szalała (nie okazuje tego, bo
            wie, że powinna mieć 100 procent cierpliwości i wyrozumiałości, bo dziecko nie
            robi na złość tylko próbuje się komunikować, a jak my nie umiemy pomóc to
            płacze) i tak samo jak wy potrzebuje wyjść do ludzi czy realizować jakieś
            hobby...a niestety w przeciwieństwie do was ma trudniej to zrealizować, bo jest
            uwiązana do domu i dzieci i czeka na dobrą wolę męża. I naprawdę praca w domu
            jest trudniejsza, bo zazwyczaj w pojedynkę...

            Ja rozumiem, że mąż po pracy jest zmęczony i musi odpocząć, ale uważam, że jego
            czasem wolnym powinniśmy dzielić się po połowie, więc wpierw jak przy chodzi z
            pracy to on odpoczywa, ale potem zmiana...

            • itg Re: Dostała co chciała... 12.06.09, 11:57
              Wyganiajcie swoje żony-matki, żeby o siebie zadbały- do fryzjera, na rower czy
              basen, i od czasu do czasu bez dziecka do koleżnki, żeby nie czuły się jak
              niewolnice a zobaczycie jaka będzie zmiana...wyganiajcie, bo większość jest tak
              wychowana, że na pierwszy miejscu perfekt dziecko i dom,a ona już nie jest ważna
              po urodzeniu dziecka...teraz trochę filmy zmieniają naszą mentalność, ale na
              gorsze, bo się okazuje, że oprócz perfekt opieki nad dzieckiem i domem to
              jeszcze nie wiadomo jak-trzeba znaleźć czas dla siebie - na wygląd, edukacje,
              pogawędki towarzyskie, a jak to zrobić jak nie ma pomocy partnera, jak on nie
              chce zająć się dzieckiem?

              cudów nie ma...

              a utuczona przez ciążę baba też może schudnąć - jak będzie miała motywację i
              CZAS - spokojnie uszykować posiłek i zjeść i godzinkę na rower czy basen,
              fitnes? poprawi kondycję i wygląd i jeśli miała temperament przed ślubem to
              będzie miała i po

              i wbrew pozorom to nie jest tak, że nam zależ jak staramy się o męża a potem już
              nie. zawsze chcemy się podobać. chyba, że się czuje, że facetowi już nie zależy.
              bo może on też się starał do ślubu, a teraz jak ma już dzieci i gosposię to już
              nie trzeba...łatwiej zainwestować w dziewczynę na boku?
          • krzysztof-lis Re: Dostała co chciała... 14.06.09, 17:51
            > powiem jak to wyglądało u mnie: godzina schodziła na karmienie,
            > odbicie, przewinięcie dziecka, potem noszenie, przewijanie i
            > usypanie,

            Trzeba było nie uczyć dziecka, że będzie zasypiać noszone przez matkę tylko
            leżąc w łóżku, miałabyś więcej czasu dla siebie.

            O takim właśnie "podarowaniu wędki" pisałem. Bo kobiety często sobie z takich
            oczywistych oczywistości nie zdają sprawy, widzę to po żonie, która najchętniej
            usypiałaby dziecko wsadzając mu w dziób butelkę z żarciem albo bujając na wózku
            (zależnie, czy w domu, czy poza nim).

            > apropo seksu dodam drobny szczegół, że pierwsze trzy miesiące
            > goiłam się po porodzie, więc nawet ze względów medycznych nie
            > mogło być mowy,

            Dodam też drobny szczegół, że istnieje coś takiego jak seks oralny i niemal
            każda kobieta po urodzeniu dziecka może za pomocą pieszczot oralnych sprawić
            mężowi przyjemność.

            > Wyganiajcie swoje żony-matki, żeby o siebie zadbały (...)żeby nie
            > czuły się jak niewolnice a zobaczycie jaka będzie zmiana...
            > wyganiajcie, bo większość jest tak wychowana, że na pierwszy
            > miejscu perfekt dziecko i dom,a ona już nie jest ważna
            > po urodzeniu dziecka...

            Zmiana będzie z pewnością na "lepsze"
      • ranita_08 Re: Dostała co chciała... 12.06.09, 12:51
        Oj bardzo się mylisz. Ludzie są różni. Nie każda kobieta jest taka
        jak napisałeś. Sama znam innych kilka.

        wiesz, to tak samo jakby powiedzieć że każdy facet zdradza i musi
        mieć wiele partnerek. A to też nie jest jakaś reguła. Są różni.

    • gronostaj8 to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 11:11
      I nie gadaj banałów typu "nie chce zdradzać żony bo ją kocham". To tlyko seks. Facet ma swoje potrzeby i musi je realizować - inaczej życie by było nudne ;)

      Twój przypadek nie jest odosobniony. Wystarczy spojrzeć na statysyki ile facetów zdradza swoje żony - skoro żony im nie dają to szukają na mieście.
      • itg Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 12:09
        acha,a co ty na to, jak nie zaczniesz zaspokajać żony, to ona zamiast coś z tym
        zrobić, to pójdzie szukać lepszego na mieście...
      • aandzia43 Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 12:14
        I ze niby co madrego ma z tego wyniknac? Ze jak statystyki (twoje)
        mowia, ze faceci zdradzaja swoje zony masowo, to nasz bohater tez
        musi? I nie ma prawa kochac (tak, jak on to rozumie) swojej zony, bo
        ty (np.) masz swoja w glebokim powazaniu?
      • ranita_08 Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 12:48
        "nie gadaj banałów typu "nie chce zdradzać żony bo ją kocham". To
        tlyko seks."

        A jak to się ma do uczuć? Rozumiem, dla faceta to "tylko sex", ale
        dla kobiety najczęściej jednak nie. Masz ty w ogóle do czegokolwiek
        jakikolwiek szacunek?

        Rozumiem że według ciebie żona to taka pani od rodzenia, gotowania i
        karmienia, którą pokazuje się publicznie, a kochanka to taka pani od
        sexu i doraźnych przyjemności, o której się nie mówi.

        Anmi jedna ani druga dla ciebie rozumiem osobą ludzką nie jest?
        • gronostaj8 Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 13:39
          > A jak to się ma do uczuć? Rozumiem, dla faceta to "tylko sex", ale
          > dla kobiety najczęściej jednak nie. Masz ty w ogóle do czegokolwiek
          > jakikolwiek szacunek?

          A co mają uczucia do tego? Seks to seks. Miłość przemija najpóźniej po 8miu latach (przeważnie po dwóch). Jeśli żona nie daje bez podania żadnej przyczyny przez dluższy czas (rok, dwa) to dlaczego mamy sobie odmawiać seksu z inną? Tylko ze względu na głupi papierek z urzedu stanu cywilnego, czy też przysięge w kościele?

          Jesteśmy zwierzętami którymi rządzą instynkty i jakiekolwiek religie, przysięgi, prawo tego nie zmieni. Faceci przeważnie biorą ślub by móc swobodnie "ciupciać" nie wychodząc z domu. Kobiety biorą ślub by mieć oparcie finansowe i żeby móc spokojnie rodzić dzieci. Tak stworzyła nas natura - jeśli któreś z dwóch nie wywiązuje się ze swojej roli to robi się problem.

          • possessive Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 13:47
            Małżeństwo to seks w monogamicznym związku, który ma swoją specyfikę
            i fazy, a nie regularny dostęp do bezpłatnej prostytutki. Jak się
            tego nie odróżnia to kolejny dowód na szkodliwość braku wychowania
            seksualnego w szkołach.
            • gronostaj8 Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 13:56
              > Małżeństwo to seks w monogamicznym związku, który ma swoją specyfikę
              > i fazy, a nie regularny dostęp do bezpłatnej prostytutki.

              fazy? :D
              faza 1: 2 lata seks (regularnie średnio2 razy w tygodniu)
              faza 2: 3 lat braku seksu.
              faza 3: 2 lata seks
              faza 4: 10 lata bez seksu :D

              O jakich fazach mówisz?
              • possessive Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 15:34
                Tak Gronostaju występuje taka kategoryzacja. Zmiany, etapy, nazywane
                fazami. Mamy fazy w życiu rodziny, fazy w rozwoju psychoseksualnym,
                a także fazy w rozwoju społecznym. Pisząc o fazach w związku miałam
                na myśli kategoryzację Wojciszke (wyróżnia w związku: namiętność,
                intymność i zaangażowanie). Faz nie należy traktować jako etapy
                następujące po sobie w porządku chronologicznym lecz jako pewien
                potencjał i wskazówkę służącą do rozpoznawania i rozwiązywania
                problemów w związku.
                Przez specyfikę rozumiem to, co odróżnia związek stały od kontaktów
                przypadkowych lub kontaktów z prostytutką, ew. zw. z kochanką.
                To wszystko byłoby w szkole na wychowaniu seksualnym.
                • ranita_08 Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 15:49
                  No tak, ale widzisz, aby zrozumieć to co napisałeś, trzeba posiadać
                  umiejętność wchodzenia w związki uczuciowe, a nie tylko fizyczne.

                  Fizjonomia jest prosta. Dwie płcie= prokreacja=przetrwanie gatunku.
                  To każdy zrozumie.

                  Ale formy uczuciowe są wielu niestety obce.
                  • bi_chetny Re: to jeszcze nie masz kochanki? 15.06.09, 13:34
                    ranita_08 napisała:
                    > Fizjonomia jest prosta.

                    Fizjonomia to twarz, na litość boską :)
                    • bi_chetny Re: to jeszcze nie masz kochanki? 15.06.09, 14:21
                      drogie panie, rozgraniczmy może problem związany z faktycznym lenistwem
                      partnera, a niechęcią do seksu mimo wypełniania przez męża swojej części obowiązków.
          • mujer_bonita Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 14:06
            gronostaj8 napisał:
            > ze względu na głupi papierek z urzedu stanu cywilnego, czy też przysięge
            > w kościele?

            To ja zapytam wprost - skoro to taka 'głupia' przysięga czy papierek - to PO CO
            PRZYSIĘGAŁEŚ??
            • ranita_08 Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 15:50
              Ktoś musi jego dzieci wychowywać żeby on mógł ciupociać
          • ranita_08 Re: to jeszcze nie masz kochanki? 12.06.09, 15:45
            Nie wiem jak jest u mężczyzn, ale jesli o kobiety chodzi to nie
            zgodzę się z faktem, że bierzemy ślub aby móc rodzić. Większość
            znanych mi kobiet wzięła ślub bo kochała partnera a o dzieciahc
            nawet nie myślała jeszcze.

            Ale do rzeczy. Oczywiście że sex to sex. Zraziło mnie tylko twoje
            stwierdzenie, w którym stwierdzasz ( o ile dobrze zrozumiałam),
            że "kochanie" żony jest rzeczą śmieszną, a inne kobiety to sexualne
            przedmioty a nie ludzie. Z czego wynika że nie istnieje żadna
            wartośc wyższa niż sex, a z tym się już niestety zgodzić nie mogę.

            Rozumiem że gdy współmałżonek, czy partner odmawia sexu przez czas
            dłuższy jest to ogromny problem i, jak sama napisałam w którymś
            poście tego wątku, myślałabym o rozstaniu z kimś takim bo jest to
            jedna z podstawowych potrzeb człowieka.

            Chodzi jednak o formę. Sorry ale forma twojej wypowiedzi sprowadzała
            kobietę do garkuchni i cipppki.

            Żona jak rozumiem jest od pilnowania domu, a kochanka od dawania
            d..bez gadania? Żadna nie zasługuje na to żeby z nią porozmawiać?
    • ranita_08 Propozycja dla panów i pań:-) 12.06.09, 12:44
      1. Panom, którzy uważają za oczywistośc opiekę nad dzieckiem i
      domem, proponuję zostać tydzień w domu i przejąć, w celu czysto
      dydatktycznym, obowiązki. Po tygodniu zapraszam na forum omówić
      doświadczenia. Wszysto jest łatwe drodzy moi- jak nie trzeba tego
      robić samemu:->

      2. Paniom, które uważają że sex to wielka łaska, proponuję zachować
      wstrzemięźliwość jakieś 2-3 lata. Tak dla zasady.
    • marcelkowamama Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 13:09
      u mnie jest tak ze mam ochote na sex ale w ciagu dnia, kiedy jestem
      sama, moze nie jakąs super wielką ochote bo zawsze miałam słaby
      temperament no ale mam. No i co z tego? no nic nie mozna z tym
      zrobic bo P. w pracy. A wieczorem, kiedy juz wreszcie dziecko
      pojdzie spac to ja marze tylko o tym zeby sie jak najszybciej
      połozyc i zasnąc, taka jestem zmęczona całym dniem gibania w domu. A
      w tym domu wszystko musze zrobic sama, chyba nie musze wymieniac
      co.Zarówno w tygodniu jak i weekendy. A on nie ugotuje bo nie umie,
      nie pozmywa bo nie lubi, na zakupy nie pojdzie bo nie nic nie kupi a
      wróci bez kasy(wiec o to juz nawet nie prosze). Jak poprosze o
      zrobienie czegokolwiek w domu to czekam i sie doczekac nie moge,
      przypominam, znowu czekam ajak sie upominam juz bardziej natarczywie
      to wychodzi ze zrzedze i gdakam. Jak przyjdzie z pracy to udaje ze
      sie bawi z dzieckiem a tak naprawde jest wciagniety w tv tak ze
      dziecko 10 razy powtarza pytanie a on poprostu nieobecny jest.
      No gdyby wykazał choc cien inicjatywy to moze nie byłabym tak
      zmeczona i zniechecona wieczorem i nasze zycie mogloby byc super bo
      to w gruncie rzeczy bardzo dobry człowiek jest, tylko ze len
      smierdzący i nie wiem w którym momencie to sie stało niezauważenie
      ze sama go sobie takiego wyhodowalam. Ale on studiuje w wolnych
      chwilach techniki masażu zeby poprawic nasze wspózycie a móglby do
      cholery przestudiowac jakis przepis i cos ugotowac. Ja teraz
      faktycznie siedze w domu z dzieckiem i nawet juz nie mam zlecen do
      domu bo bryndza w branży, ale nie było inaczej jak przez poltora
      roku ciągnełam dwa etaty i później jak juz w domu byłam i w domu
      pracowałam zawodowo.
      przydługie te moje wywody moze ale poprostu chciałam potwierdzic to
      co juz tu niektórzy pisali, ze trzeba cos wniesc od siebie zeby
      oczekiwac czegos, trzeba wniesc cos co moze nie do konca lezy w
      naszej naturze,tak jak w mojej naturze nie lezy sex codziennie, ale
      byłabym w stanie to zrobic dla niego gdybym tylko nie byla tak
      zmęczona.
      • mysz75 Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 13:36
        U mnie sytuacja przedstawia się następująco: pracujemy oboje, dzieci dwoje w
        wieku szkolnym, na warunki mieszkaniowe nie narzekam, mąż udziela się w domu, ja
        nie jestem typem kwoki i nigdy nie byłam. Powiem szczerze - brakuje mi seksu!
        Niestety mąż zajęty robieniem kariery, ja zeszłam na drugi plan. Jak jesteśmy
        razem ponad 14 lat to oznacza że już nie musi się starać i zabiegać o mnie itd.
        Przykro mi bo mnie odtrąca - przynajmniej ja mam takie odczucie. I co ja mam
        zrobić? Zawsze pachnąca, zadbana, wesoła, nie marudzę, nie gderam mojemu za
        uszami...Nie wychodzimy razem nigdzie bo przeszkadza mu jak się za mną faceci
        oglądają, sama nie wychodzę bo obrazi mi się majestat mój i wtedy nawet raz w
        miesiącu tego seksu nie będzie! zaczynam myśleć, że jak tak dalej pójdzie to
        któreś z nas na pewno coś sobie na boku znajdzie....I to by było na tyle....
      • mujer_bonita Re: Kolosalna zmiana po ślubie 12.06.09, 14:06
        marcelkowamama napisała:
        > on studiuje w wolnych chwilach techniki masażu
        > zeby poprawic nasze wspózycie a móglby do
        > cholery przestudiowac jakis przepis i cos ugotowac.

        Bombowy tekst :D :D :D
      • ranita_08 czysta matematyka 12.06.09, 15:31
        Bo widzisz podstawowa sprawa jest taka, że dziecko jest obojga
        rodziców, a nie tylko matki.

        Niestety wielu panów uważa że "zostanie ojcem" sprowadza się do
        zapłodnienia jego matki, ewentualnie do wyjścia na spacer z
        dzieckiem raz na tydzień po to tylko aby za 20 lat móc
        powiedzieć: " mam wspaniałego syna"

        To nie jest tak, że mężczyźni po ślubie stają się nagle leniami, oni
        po prostu nie zmieniają dotychczasowego trybu życia, który wam
        odpowiadał kiedy byliście tylko we dwoje.

        Dla kobiety dziecko to wielka zmiana, bo ona musi. A facet...ehm.w
        większości przypadków nie zmienia nic, bo to go nie dotyczy w jego
        pojęciu, wymagając oczywiście aby kobieta też się dla niego nie
        zmieniała.

        Prawda jest jednak taka, że każda bateria, ludzka również ma tylko
        100% mocy i jesli wykorzystujesz tę moc na jedno w 99% to na drugie
        masz tylko 1%. Czysta matematyka.

        Więc gdyby Pan Ojciec swoje 10% przeznaczył na wrzucenie ciuchów do
        pralki to żona miałaby czas na odpoczynek i sex.
        • alinaw1 Re: czysta matematyka 12.06.09, 16:46
          Cieszę się przeogromnie bo u nas kolosalna zmiana po ślubie to dużo
          różnych rzeczy, np. seks (bardzo normalnie i zwyczajnie wytwaliśmy w
          czystośći przedmałżeńskiej), zamieszkanie razem (każdy z nas
          wynajmował przed ślubem oddzielne pokoje, choć zankomi pukali się w
          czoła)itp. Nasza decyzja była oczywista, nie podlegała dyskusjom,
          bez cierpień (piewcy tzw. wolnej miłości wmawiają, że brak seksu u
          narzeczonych doprowadza do frustracji i Bóg wie jakich problemów).
          Była noc poslubna z prawdziwego zdarzenia. TYeraz mamy drugiego
          szkraba. jest super i cieszę się, że nie muszę porównywać PRZED i PO
          bo na szczęście nie mieliśmy PRZED!!!
          • ytzek.bloch Re: czysta matematyka 13.06.09, 10:42
            No właśnie teraz mówisz, że nie musisz porównywać. Ale to TERAZ. A co będzie w
            przyszłości. Zobaczysz, po jakimś okresie, że zaczynasz się zastanawiać - jak to
            byłoby z innym, z czystej ludzkiej ciekawości. A od takiego zastanawiania
            wszystko się zaczyna, bo gdyby Ci twój ślubny wystarczał, nigdy takie myśli by
            Ci do głowy nie przyszły. Tak samo z facetem, jeśli przed ślubem nie miał
            żadnych doświadczeń, to też będzie chciał spróbować, czy wszystkie panie tak
            samo smakują. Wybacz moje brutalne słowa, ale trochę już na świecie żyję i wiem,
            że te małżeństwa, co to dopiero "po" prędzej czy później kończą u
            psychoterapeuty, jeśli nie w sądzie. Zwłaszcza wiek i zbliżanie się do granicy
            40 lat jest bardzo groźny w tym względzie.
            • aandzia43 Re: czysta matematyka 14.06.09, 21:18
              trochę już na świecie żyję i wiem
              > ,
              > że te małżeństwa, co to dopiero "po" prędzej czy później kończą u
              > psychoterapeuty, jeśli nie w sądzie. Zwłaszcza wiek i zbliżanie
              się do granicy
              > 40 lat jest bardzo groźny w tym względzie.

              Oooo, nie słyszałam, żeby właśnie TE małżeństwa zawsze kończyły się
              terapią lub rozwodem. Bo "prędzej czy później" oznacza
              chyba "zawsze"? Brak pożycia przed ślubem, czy pożycie przed ślubem
              samo w sobie nie oznaczają jeszcze NIC.
              • urquhart Re: czysta matematyka 14.06.09, 22:01
                Oznacza jedynie pewno że predzej sie zamordują nożem lub skończą w psychiatryku
                niż rozstaną - ale nijak sie to ma do jakości "wspólnego" życia :)
                • aandzia43 Re: czysta matematyka 14.06.09, 22:19
                  urquhart napisał:

                  > Oznacza jedynie pewno że predzej sie zamordują nożem lub skończą w
                  psychiatryku
                  > niż rozstaną - ale nijak sie to ma do jakości "wspólnego" życia :)


                  Nijak się to (brak seksu przed ślubem) ma też do braku jakości
                  wspólnego życia. Pewnie, że ludzie, którzy nie współżyją przed
                  ślubem z pobudek religijnych rzadziej rozwodzą się. Ale nie tylko
                  dlatego, że "nie mogą" się rozwieść i muszą tkwić w piekiełku
                  małżeńskim. I czy ich pożycie jest gorsze jakościowo i przynoszące
                  mniej radości od zycia tych, co bzykali się przed ślubem? Nie sądzę.
                  Myślę, ze to kwestia motywacji i dojrzałosci przy podejmowaniu tych
                  decyzji.
          • songo3000 Re: czysta matematyka 14.06.09, 12:08
            My też się cieszymy. A z doktrynalnym ewangelizowaniem zapraszamy na jakieś sekciarskie forum. Tutaj ludkowie generalnie są myślący i bezczelni więc grunt do różnorakich utopijnych kazań baaardzo nieurodzajny.
          • aandzia43 Re: czysta matematyka 14.06.09, 21:12
            cieszę się, że nie muszę porównywać PRZED i PO
            > bo na szczęście nie mieliśmy PRZED!!!

            No i co z tego? Znam panią, która wyszła za mąż grubo po
            czterdziestce i wtedy dopiero straciła dziewictwo. Jakby nam
            powiedziała, że ona to ma dopiero dobrze, bo nie musi porównywać
            seksu sprzed czterdziestki i seku po czterdziestce, to byśmy ją
            chyba zgodnie śmiechem zabili, nie? Wiesz, za czasów głębokiego PRL-
            u nie było w powszechnej sprzedarzy takich dobrości, jak cytrusy.
            Najadłam się ich do syta dopiero w okolicach dwudziestki. Wcale nie
            cieszę się, że nasyciłam głód cytrusów dopiero wtedy i że "nie mam
            porównania" między ich smakiem przed dwudziestką i po dwudziestce.
            Wolałabym mieć je i przed i po;-)
            Szanuję twoją decyzję (twoja i twojego męża sprawa, co robicie ze
            swoim życiem), ale nie próbuj wciskać nam kitu, że brak tego PRZED
            jest prostą drogą dla każdego do uzyskania wiecznej szczęśliwosci
            łóżkowej. W razie, gdybyś takie próby podjąć próbowała;-)
            • aandzia43 Re: czysta matematyka 14.06.09, 22:24
              "Sprzedaż" miała być, nie "sprzedarz". Sorry:-)
    • dostum Re: Kolosalna zmiana po ślubie 13.06.09, 00:11
      masz przynajmniej spokój, zazdroszczę
Pełna wersja