Nie wypada się przyznać do niskiego libido

12.06.09, 08:33
Nie wypada się przyznać do niskiego libido. Niemal każdy z nas stara
się prezentować jako potencjalny partner seksualny w obecności
pożądanej płci. Na początku wiadomo, endorfinowa burza. Potem
dochodzimy czy wracamy do normalnego (= niskiego względem partnera)
poziomu swoich potrzeb i pojawiają się wymówki. Co gorsza, udajemy
sami przed sobą, że lubimy seks, tylko (niepotrzebne
skreślić): "trzeba umyć naczynia/samochód/podłogę", "ależ nie przy
dzieciach, Karolu!", "przecież wczoraj TO robiliśmy", "w kuchni?
zwariowałaś?!", "niech tylko skończę tę
grę/prasowanie/książkę/program telewizyjny", "a co jak sąsiedzi
usłyszą?".. I tak dalej, przykładów było aż nadto na tym forum.

Zamiast powiedzieć sobie: seks mnie AŻ TAK nie interesuje, ciągniemy
tę fikcję okłamując siebie i partnera/kę. A potem po endorfinowym
okresie "demo" się dziwimy, że związek nie wypalił. Przed ujrzeniem
prawdy blokuje nas dysonans poznawczy: konflikt seksownego wizerunku
z niskolibidową rzeczywistością.

Czemu, cholera, tego nie uczą w szkołach?

Soulówka
(deliberuję nad sygnaturką)
    • rumpa Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 12.06.09, 09:41
      I dlatego większość problemów na tym forum to nie seksualne, tylko
      osobowościowe - mity, wyobrażenia,zero poczucia rzeczywistości a potem
      ciężka obraza i zwalanie winy na partnera.
      Do przerobienie nie z seksuologiem tylko ze zwykłym terapeutą.
      • aandzia43 Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 12.06.09, 11:39
        rumpa napisała:

        > I dlatego większość problemów na tym forum to nie seksualne, tylko
        > osobowościowe - mity, wyobrażenia,zero poczucia rzeczywistości a
        potem
        > ciężka obraza i zwalanie winy na partnera.
        > Do przerobienie nie z seksuologiem tylko ze zwykłym terapeutą.

        Nic dodac, nic ujac, Rumpa. Seks nie wisi w prozni, nie jest
        oderwany od reszty relacji miedzy dwojgiem ludzi, a tzw. biologia
        tez nie jest czynnikiem jedynym i ostatecznie decydujacym o
        wszystkim, co sie moze w sypialni wydarzyc.
    • possessive Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 12.06.09, 11:04
      Szlag mnie trafia na takie coś. Przecież społeczeństwo się domagało
      żeby nie wprowadzać wychowania seksualnego w szkołach. Trzeba się
      samemu douczać przed wchodzeniem w związek, a nie oszukiwać kogoś
      kto obiecał być z tobą przez całe życie. A potem co? Nie wiedziałem?
      Mamy obowiązek poznać siebie przed wejściem w poważny związek i
      schrzanieniem komuś życia. Co to za usprawiedliwienia. Ja akurat mam
      wysokie libido i nie mogę obojętnie ścierpieć takiego radosnego
      usprawiedliwiania. Niskie libido? Trzeba się przyznać do tego w
      okresie pokwitania. Teraz to już za późno. I nie ścierpię gadania
      typu, że to typowe u kobiety/mężczyzny w małżeństwie. To nie jest
      typowe. Małżeństwo to seks, a nie zabawa w domek. Małżeństwo jest
      dla dorosłych.
    • asdaa Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 12.06.09, 15:23
      Libid nie jest jakąś stałą matematyczną daną raz na zawsze w określonej
      wysokości. Zmienia się w zależności od wieku, sytuacji życiowej, zdrowia,
      partnera/ki. To, że ktoś jest wysokolibidowcem w okresie dojrzewania nie znaczy,
      że będzie nim w wieku lat 25, 40. I vice versa.
      • possessive Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 12.06.09, 17:01
        Być może jeśli rozpatrujemy tylko uwarunkowania ze strony
        biologicznej struktury orgaznizmu. Ale libido to nie tylko biologia.
        Potrzeby seksualne można wyraźniej odczuwać w wyniku wyższego
        poziomu hormonów ale trzeba sobie najpierw uświadomić i zaakceptować
        te potrzeby. Ważne aby to się stało w okresie dojrzewania bo jak nie
        uświadomimy sobie, że to właśnie na seks chcemy mieć ochotę to
        możemy w trakcie owulacji z równą ochotą sprzątać lub kopać grządki.
      • uczula Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 15.06.09, 10:28
        asdaa napisała:
        To, że ktoś jest wysokolibidowcem w okresie dojrzewania nie znaczy
        > ,
        > że będzie nim w wieku lat 25, 40. I vice versa.

        to co napisalas - to prawda, ale jezeli ktos zaczynal z wysokiego pulapu to w
        wieku 50 lat dalej bedzie wysokolibodowcem jak na swoj wiek.
        Jezeli chodzi o kobiety to u nas jest tak, ze libido plynnie skacze, na poczatku
        raczej slabo, potem ciagla zwyzka.
        Oczywiscie to slabo jest bardzo umowne, ale zwyzka - jest zawsze po 30.
        czyli im dalej w czasie tym lepiej...jak na zlosc :)
        a u facetow w czasie - to raczej po pewnym czasie ciagla znizka - wiec czasowo
        plcie sie rozmijaja....
        trzeba to zrozumiec i sie dostosowac.
        indywidualne predyspozycje do "mniej" czy "wiecej" sa bardzo rozne - ale regula
        jest wlasnie taka, u kobiet stale w gore, u facetow stale w dol.:)
        takie zycie.
        natomiast jak to jest w zwiazku zalezy glownie od swiadomosci i umiejetnosci
        zycia w partnerstwie.
        Pewne rzeczy warto sobie nieco odpuscic, pozwolic tej drugiej stronie na
        dostosowanie sie.
        no i problemy warto rozwiazywac gadaniem moze nie w formie goracej dyskusji, a
        raczej zwrocenia na cos uwagi, no i partner musi wziasc te slowa do serca a nie
        olac.
        :) nie jest latwo, ale kto obiecywal ze bedzie?
    • teraz_bedzie_inaczej Nie wypada oszukiwać siebie i sobie bliskich 12.06.09, 17:11
      soulowka napisała:

      > Nie wypada się przyznać do niskiego libido.

      Nonsens. Nie wypada oszukiwać siebie i sobie bliskich.

      > Przed ujrzeniem
      > prawdy blokuje nas dysonans poznawczy: konflikt seksownego
      wizerunku
      > z niskolibidową rzeczywistością.

      Moim zdaniem takie osoby mają problem w ogóle, nie tylko z seksem.
      Postawa, o której piszesz to pozerstwo. Atrakcyjne krótkofalowo,
      ale w dalszej perspektywie wyniszczające. Prowadzące do zbyt dużego
      konfliktu wewnętrznego (cały czas trzeba uważać, co się robi i mówi,
      kryć się z prawdziwym stanem swojego umysłu i ciała). Może możliwe
      do osiągnięcia na zewnątrz, ale wykluczające psychiczną (czy jak kto
      woli duchową) bliskość z partnerem.

      > Czemu, cholera, tego nie uczą w szkołach?

      Człowiek uczy się nie tylko w szkole.

      Pozdrawiam,
      • marek_gazeta Państwowa szkoła dziecię ukształtuje i wychowa 12.06.09, 21:55
        > > Czemu, cholera, tego nie uczą w szkołach?

        Zawsze mnie dziwi wiara ludu w skuteczność szkolnej (państwowej) edukacji. Matematykę mieli? Mieli. To dlaczego, pytam się ja, tak mało ludzi kuma to za jeden ten procent i ile to jest procent od procentu? A przecie przy braniu kredytów wiedza jak znalazł.

        W Wielkiej Brytanii edukacja seksualna jest, jest i lawina nieletnich ciąż. Rozumiesz? Reżymowa szkoła nie wychowa Ci dziecka.

        Co do meritum - zgadzam się, że dojrzały człowiek powinien postawić sprawę jasno - nie daję rady, wystarczy mi x razy w ciągu tygodnia/miesiąca. I pozwolić drugiej osobie na wybór - akceptację takiego stanu rzeczy lub odejście. I jeszcze jedno - nie ma jednej recepty na małżeństwo. Dla jednych to głównie seks, dla innych - głównie nie-seks. Problem w tym, aby się dobrze w sferze seksu dobrać.
        • possessive Re: Państwowa szkoła dziecię ukształtuje i wychow 14.06.09, 13:34
          marek_gazeta napisał:

          > W Wielkiej Brytanii edukacja seksualna jest, jest i lawina
          nieletnich ciąż.
          Nie wiem czy łączenie dwóch faktów: wychowania seksualnego w
          szkołach i lawiny nieletnich ciąż jest słuszne. Czy wychowanie
          seksualne implikuje lawinę nieletnich ciąż? W Wielkiej Brytanii
          występują też inne problemy społeczne wśród młodzieży, a wychowanie
          seksualne nie musi poprawiać sytuacji jeśli nie wyeliminuje się
          czynnika powodującego ciąże nastolatek.

          > Reżymowa szkoła nie wychowa Ci dziecka.
          Szkoła nie wychowa dziecka, a rodzice wychowają? Jeśli ludziska mają
          problemy z własną seksualnością to oddawać wychowanków pod skrzydła
          rodziców i przemysłu pornograficznego? Bo tak to teraz w praktyce
          wygląda. Wiedza seksualna wymieniana z kolegami, przypadkowe strony
          w internecie, dorosłe filmy oraz eksperymenty na własną rękę oto
          przyczyna lawiny nieletnich ciąż. U nas kobiety boją się rodzić bo
          nie mają żadnej ochrony, a w Wielkiej Brytanii wiedzą że jakoś sobie
          poradzą oto masz przyczyny.
        • out23 Re: Prywatna? szkoła dziecię ukształtuje i wychow 14.06.09, 16:45
          nie wiadomo co to jest lud...,przeciętnie rodzi się 70% zdolnych/wg
          danych z "Charakterów"..
          Jajakobyły:) wychowawca młodzieży trudnej podejrzewam /nie tylko
          ja/,że wychowanie seksualne stoi w kolizji z naukami kościoła.. stąd
          mam nieweryfikowalną pewność, że "dochody umysłowo-emocjonalne",
          czyli rozwój własny, odbywa się bardziej na bazie przypadkowych
          doświadczeń w grupie powiedzmy rówieśniczej versus więź emocjonalna
          z Rodzicami..
          I efekty tego rozwoju, sa bardziej mizerne niż kontakt z
          matematyką.
          A clou sprawy wracając do meritum..sorry:), są testy na dojrzałość
          emocjonalną????
          A jak wyglada dojrzałośc emocjonalna bez/z doświadczeniami
          seksualnymi.
          Tak jak czystość przed ślubem vs stosunek po dyskotece - mniej niż
          zero.

          • out23 Re: Prywatna? szkoła dziecię ukształtuje i wychow 14.06.09, 16:47
            out23 napisał:
            > sorry autokorekta, rodzi sie 70% małozdolnych.....to ten lud:))))
    • bialyoleander6 Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 13.06.09, 17:34
      zapominamy jeszcze o jednym znanym fakcie, po kilku latach namiętność wygasa.
      Zostaje bliskość, przyjaźń, intymność, ludzi może wiele łączyć i może być
      cudownie. Jeśli tylko dbają o swój związek i uczucie. Jeśli nie, to juz mamy
      problem...zostają obowiązki, prowadzenie wspólnej firmy pod nazwą "rodzina" i
      chodzenie do łóżka z facetem, dobrym facetem którego kochamy jak brata....
      • songo3000 Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 14.06.09, 11:58
        > zapominamy jeszcze o jednym znanym fakcie, po kilku latach namiętność wygasa.

        Z pewnością zapominamy o tym, że trzeba ją podsycać. Nie 'dbać o związek czy intymność' tylko podsycać namiętność. Swoją drogą to nie wyobrażam sobie (swojego :) seksu bez namiętności.
        • efi-efi Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 14.06.09, 16:11
          A jaka jest norma?
          Wysokie libido to ile razy?
          Pytam z ciekawości bo w sumie nie wiem do jakiej grupy siebie zaliczyć.

          Do tej pory żaden facet się nie skarżył, ale może poszukam u siebie dziury w całym .
          • triss_merigold6 Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 14.06.09, 16:25
            Na tym forum przejawem wysokiego libido jest entuzjastyczna zgoda na
            wielokąty oraz zachwyt, że pan zaczyna amory w czasie gdy usiłujesz
            biegiem zrobić zakupy w tesco nie zapominając o żadnym z 1001
            drobiazgów.
            • songo3000 Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 14.06.09, 22:47
              No, i podstawa to radosny błysk w oku, gdy się dobieramy (od tyłu oczywiście) jak babeczka zmywa gary ;D
            • urquhart Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 14.06.09, 22:51
              triss_merigold6 napisała:

              > Na tym forum przejawem wysokiego libido jest entuzjastyczna zgoda na

              A twoim zdaniem co jest przejawem wysokiego libido w takim razie w
              kilkunasto-kilkudziesięcioletnim związku?
    • out23 Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 14.06.09, 16:52
      Nie ma świadomości co to jest libido, dopóki nie spotka się
      właściwego partnera a przypadkowość w tej sferze nakręca ilość
      postów:).
    • urquhart Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 14.06.09, 22:53
      Podobnie nie wypada się przyznać chcąc kogoś przyznać ze sie nie chce chodzić do
      roboty tylko woli walić browarka na kanapce ryzykując wywalenie i brak kasy.
      To chyba normalne że zwykle ludzie unikają takich osobników...
    • uczula Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 15.06.09, 10:21
      dlaczego myslisz ze nie wypada?
      ja sie przyznaje...rzecz w tym, ze partner nie wierzy :)
      heh...
      ech...
      na niskie libido ( w moim przypadku) ma wplyw caloksztalt.
      czyli, jak sie klocimy to z sexu nici, pogodzenie sie w nocy raczej nie wchodzi
      w gre, predzej nad ranem po na wpol przespanej i przeplakanej nocy.
      na dobry sex trzeba sobie zapracowac, i to nie tylko moje zadanie.
      faceta tez.
      No i ta "praca" to trwa cale zycie, bo jak sie dobrze uklada w ciagu dnia to noc
      tez jest dobrze.
      Ja mam zasade ze nie odmawiam, nawet wtedy gdy mi sie nie chce, dlaczego?
      bo wierze, ze moj partner sprawi ze mi sie bedzie chcialo :) - i to sie sprawdza.
      sama z siebie mam chec...dosyc rzadko.
      taka prawda :)
      • songo3000 Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 15.06.09, 10:41
        uczula napisała:

        > sama z siebie mam chec...dosyc rzadko.
        > taka prawda :)
        Dopuki nie spotkasz faceta, przy którym nogi Ci będą mięknąć od samego spojżenia :) Wtedy pewnie stwierdzisz, że w życiu omija Cię coś ważnego i będzie klops, hehe. Lepsze wrogiem dobrego, jak zwykle :)
        • bi_chetny Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 15.06.09, 10:59
          sama z siebie masz chęć rzadko ? to jak wygląda początek takiego seksu ?
          • uczula Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 19.06.09, 17:21
            bi_chetny napisał:

            > sama z siebie masz chęć rzadko ? to jak wygląda początek takiego seksu ?
            >

            ktos tu napisal na forum w watku
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,96548633,96548633,Moje_umizgi_.html
            no to mniej wiecej tak :)hehhah... tylko ze w meskim wydaniu :)
        • uczula Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 19.06.09, 17:20
          songo3000 napisał:
          > Dopuki nie spotkasz faceta, przy którym nogi Ci będą mięknąć od samego spojżeni
          > a :) Wtedy pewnie stwierdzisz, że w życiu omija Cię coś ważnego i będzie klops
          wiesz songo - ja juz jestem zdecydowanie po 30, niedlugo bedzie po 40 i swoje
          przezylam.
          wiec wiesz :)predzej mnie menopauza dopadnie :)heh...
          a poza tym jakos na razie w moim zwiazku idzie w miare w miare :) wiec tego
          wrazenia ze cos mnie omija bynajmniej nie mam :)
          • songo3000 Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 19.06.09, 22:40
            Eeee...nigdy nie mów nigdy. Nie raz juz się na tym przejechałem :)
      • jesod Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 15.06.09, 11:33
        uczula napisała:
        > Ja mam zasade ze nie odmawiam, nawet wtedy gdy mi sie nie chce,
        dlaczego? bo wierze, ze moj partner sprawi ze mi sie bedzie
        chcialo :) - i to sie sprawdza.

        To znaczy, że wcale nie masz niskiego libido.:-))) Można powiedzieć,
        że jest nieco uśpione, ale skoro partner potrafi sprawić, że Tobie
        się chce.... to wszystko jest O.K.

        > sama z siebie mam chec...dosyc rzadko. taka prawda :)
        Myślę, że raczej jesteś osobą mniej aktywną i inicjującą chęć
        igraszek, wymagając sama rozbudzenia i zachęty. Ale skoro po nich
        reagujesz pozytywnie to oznacza, że libido się obudziło.... :)

        • bi_chetny Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 15.06.09, 17:16
          a może przyczyna leży gdzie indziej ?
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,96557511,96639819,Re_brak_checi_na_seks_nawet_kilka_lat_po_porodzi.html
          • uczula Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 19.06.09, 17:29
            bi - niskolibidowosc to mialam i przed ciaza.
            dziecko sprawia jedynie ze do tego doklada sie zwyczajny brak czasu, bo jak w
            nocy nie, no to kiedy ? jesli szanowny pan pracuje? zostaja weekendy :( a jesli
            dziecko nie zasnie w dzien, albo ja mam "bad air day" albo on ma "bad air day"?
            no a zycie przeciez toczy sie dalej...
            z drugiej strony przyczyny mozna wymyslac, a jak ludzie chca to i tak sie znajda
            nawet te 5 minut na chwilke :)

            zycie sprawia ze po prostu jest trudniej.
            • urquhart brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem czasu.. 20.06.09, 17:26
              uczula napisała:
              > dziecko sprawia jedynie ze do tego doklada sie zwyczajny brak czasu, bo jak w
              > nocy nie, no to kiedy ? jesli szanowny pan pracuje? zostaja weekendy :( a jesli
              > dziecko nie zasnie w dzien, albo ja mam "bad air day" albo on ma "bad air day"?

              To normalny brak chęci który racjonalizuje się brakiem czasu.
              Polecam poczytać choćby Perel albo Milska piszących obszernie w temacie seksu a
              raczej jego braku po dzieciach.
              Dla nastolatków niekoniecznie nawet bardzo zakochanych, to ani noc niepotrzebna,
              ani fizyczne zmęczenie to nic, a i 15 minut spuszczenia oka przez opiekunów to
              dużo kiedy tylko chęci są :)
              • songo3000 Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 20.06.09, 18:01
                I nie ma co ściemniać. W innych dziedzinach życia jest tak samo :) Jeśli nie mi się wziąć za zaległy rozdział książki 'nagle' przypominam sobie o zaległym majsterkowaniu, porządkowaniu rachunków, ba - SPRZĄTANIU (sic!). I co ciekawe, owo sprzątanie wydaje być wtedy całkiem atrakcyjne :)))
              • aandzia43 Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 21.06.09, 00:12
                > Dla nastolatków niekoniecznie nawet bardzo zakochanych, to ani noc
                niepotrzebna
                > ,
                > ani fizyczne zmęczenie to nic, a i 15 minut spuszczenia oka przez
                opiekunów to
                > dużo kiedy tylko chęci są :)


                Przypominam, że po pierwsze nastolatki z racji swojego wieku
                dysponują niesamowitymi zasobami sił witalnych. Człowiek rozmnożony
                (np. trzydziestoletni) już nie. Po drugie, jak miałam naście lat i
                się zmęczyłam intenstywnie (nauka, zabawa, nieprzespane noce), to
                potem miałam możliwość wyspać się i wybyczyć pod "opieką" mamusi.
                Nie czekały na mnie żadne obowiązki, których ostatecznie ktoś by za
                mnie nie odwalił. Pełny relaks i luzik. Nawet z psem ktoś za mnie
                rano wyszedł na spacer;-) Ta beztroska i robienie tego, na co ma się
                w danej chwili ochotę, kończy się w tzw. dorosłym życiu. I wtedy
                naprawdę czasami na pewne czynności sił nie starcza. I trzeba zacząć
                dysponować swoimi coraz bardziej ograniczonymi zasobami. Chociaż
                seks był dla mnie zawsze ważny, bywało, że naprawdę nie miałam na
                niego siły. A im mniej miałam wsparcia i pomocy tym bardziej byłam
                zmęczona. Żadna racjonalizacja, samo życie.
                • urquhart Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 21.06.09, 08:20
                  Nic to nie zmienia że to jedynie kwestia priorytetów w narastającej
                  liście obowiązków których odpuszczenie sobie rodzi konsekekwencje. Odpuszczenie sobie namiętności i intymności w relacji z partnerem
                  także.
                  A jak pojawia się konkurencja części żonom jednak cudownie wraca czas i
                  ochota, inne zaś nawet wolą wizję alimentów.
                  • aandzia43 Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 21.06.09, 12:43
                    urquhart napisał:

                    > Nic to nie zmienia że to jedynie kwestia priorytetów w
                    narastającej
                    > liście obowiązków których odpuszczenie sobie rodzi konsekekwencje.
                    Odpuszczenie
                    > sobie namiętności i intymności w relacji z partnerem
                    > także.

                    Tak, to jest kwestia priorytetów. I dla mnie (a nie jestem chyba
                    jakimś dziwolągiem) na pierwszym miejscu stoją potrzeby biologiczne.
                    To znaczy: SEN (bardzo duzymi literami;-) i odpoczynek (regeneracja
                    ciała i psychiki przy pomocy ćwiczeń wzmacniających mięśnie, leżenie
                    z nogami na poduszce, wyciszenie się, pogapienie się w sufit, czy
                    posłuchanie muzyki, poczytanie książki). Jeśli nie mam zapewnionej
                    dawki (wcale nei takiej dużej) tych "lekarstw" na zmęczenie, proszę
                    się do mnie nie zbliżać. W żadnym celu! Chcę ci tylko powiedzieć, że
                    jest pewien poziom zmęczenia biologicznego (dla każej kobiety inny),
                    powyżej którego nic poza snem, czy chwilą samotności na kanapie w
                    asyście muzyki, nie jest ważne. Że seks regneruje i jest dobry na
                    zmęczenie? Zgadzam się. Ale też jest poziom zmęczenia, który
                    wyklucza chętne podejmowanie tych działań.
                    • songo3000 Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 21.06.09, 12:55
                      To nie znaczy, że zawsze te priorytety są stałe. Jak miałem naście lat to potrafiłem kłaść się o 1 w nocy i wstawać o 4 na pierwszy autobus o 4:27 (jeszcze pamiętam :) do dziewczyny. Bo u niej o 5 rodzice wychodzili do pracy i mieliśmy sporo czasu na poranne bzykanko (przed grzecznym pójściem do szkoły, hehe). I tak 5 dni w tygodniu.
                      Sen, mimo że był potrzebą jak najbardziej biologiczną, NIE BYŁ na pierwszym miejscu :D
                      • aandzia43 Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 21.06.09, 13:12
                        > Sen, mimo że był potrzebą jak najbardziej biologiczną, NIE BYŁ na
                        pierwszym mie
                        > jscu :D

                        A nie zauważyłeś takiej prostej rzeczy, że tolerancja na brak snu
                        jest inna u człowieka bardzo młodego niż u człowieka nieco już
                        starszego? W wieku okołodwudziestoleniem nieobce były mi akcje
                        poodbne do opisanej przez ciebie powyżej;-) Wtedy sen nadal był dla
                        mnie na pierwszym miejscu, tylko jego brak nie wywoływał we mnie
                        takich spustoszeń, więc mogłam sobie wmawiać, że nei jest on taki
                        ważny. Był, tylko dawka niezbędna do funkcjonowania była mniejsza.
                        Poza tym jak nie dospałam w nocy, to miałam możliwość zdrzemnąć się
                        po południu. W "dorosłym" życiu nie miałam na to czasu. Wyżej nerek
                        nie podskoczysz, sama pan wisz. Psychika niesie nas na swoich
                        skrzydłach jakiś czas (bywa, że długi), a potem biologia upomina się
                        o swoje. Każdy ma ten próg gdzie indziej.
                        • songo3000 Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 21.06.09, 13:26
                          No, nie do końca :) Sytuacja znowu ociera się o nasze wybory. A ja zawsze twierdziłem, że pożyję może niezbyt długo ale za to kolorowo (na emeryturę i tak nie ma się co napalać, system za kilka lat pójdzie z godnie z tematyką forum - 'w pizdu' :)))
                          • aandzia43 Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 21.06.09, 14:11
                            Może i nei do końca, Songo. Ale aby żyć niedługo a kolorowo trzeba
                            mieć jakiś potencjał sił witalnych. Jeśli ktoś zasypia lub omdlewa
                            podczas tego kolorowego życia, to znaczy że chęci przerosły
                            możliwości. I właśnie podskoczył do granicy nerek;-)
                            • bi_chetny Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 22.06.09, 11:21
                              to nadal kwestia priorytetów. Spokojnie mogę zawalić noc, jeśli tylko oznacza to
                              fajny seks. A jak ktoś odkłada seks na koniec listy, to potem sam jest sobie winien.
                              • mujer_bonita Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 22.06.09, 11:29
                                bi_chetny napisał:
                                > to nadal kwestia priorytetów. Spokojnie mogę zawalić noc, jeśli tylko oznacza t
                                > o
                                > fajny seks.

                                Oczywiście, że kwestia wyborów. Jasne - zawal sobie noc a potem wieź dzieciaki na kolonie autobusem. Gratuluję dojrzałości wyboru :D W końcu fajny seks na pierwszym miejscu!
                                • bi_chetny Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 22.06.09, 12:48
                                  a czy ja jadę autobusem następnego dnia ? co za porównania z dupy ?
                                  • mujer_bonita Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 22.06.09, 12:55
                                    bi_chetny napisał:
                                    > a czy ja jadę autobusem następnego dnia ? co za porównania z dupy ?

                                    Porównanie miało na celu pokazanie, że nie ma 'prawd absolutnych' - czasami trzeba wyjść poza własne schematy myślowe, żeby zrozumieć innych.

                                    Rezygnacja z nocy dzikiego seksu na rzecz snu nie koniecznie musi być objawem niskolibidowości tylko zdrowego rozsądku.
                                    • bi_chetny Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 22.06.09, 13:04
                                      ale oczywiście że tak. chodziło mi o generalną listę priorytetów.
                                      • mujer_bonita Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 22.06.09, 15:31
                                        bi_chetny napisał:
                                        > ale oczywiście że tak. chodziło mi o generalną listę priorytetów.

                                        Nie wiem o co Ci chodziło natomiast napisałeś:
                                        'Spokojnie mogę zawalić noc, jeśli tylko oznacza to fajny seks'

                                        Możesz zawalić noc nie dlatego, że seks leży wysoko na liście priorytetów tylko dlatego, że Twoje niewyspanie następnego dnia nie spowoduje konsekwencji.

                                        A określenie 'generalna lista priorytetów' jest baaardzo zabawne :) Jestem niezwykle ciekawa na czym ona polega :)
                                        • bi_chetny Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 22.06.09, 16:45
                                          szkoda czasu na tłumaczenie. i tak się przyczepisz o cokolwiek
                                        • avide Mujer_Bonito i psie Sabo, nie idźcie tą drogą..... 22.06.09, 17:03
                                          KJM Bonita, jak Boga kocham to się staje tak nudne, że aż się czytać nie da.
                                          Weź się odczep od BI i nie lataj za nim po forum jak mały wredny piesek
                                          szukający okazji do złapania za kostkę.

                                          Wszyscy mogli zrozumieć, że jeśli chodzi o dobry seks to wiele rzeczy można
                                          zawalić w tym sen. I że wszystko to kwestia priorytetów i wyboru itp. Ale
                                          oczywiście TY musiałaś to wytknąć akurat jemu.
                                          Wrzuć na luz. Nie trop, nie śledź, nie szukaj zaczepki i nie dawaj pstryczków w
                                          nos przy każdej okazji.
                                          TO JEST NUDNE tak, że aż żenujące.

                                          Każdy z czytających ma rozum i sam sobie wyrabia opinie. Posty są ogólnie
                                          dostępne dla WSZYSTKICH więc nic nikogo nie pomija.
                                          • mujer_bonita Re: Mujer_Bonito i psie Sabo, nie idźcie tą drogą 22.06.09, 17:39
                                            avide napisał:
                                            > Weź się odczep od BI i nie lataj za nim po forum jak mały wredny piesek
                                            > szukający okazji do złapania za kostkę.

                                            A rozumiem, że on się mnie czepiać może? Uroczo.

                                            > Ale oczywiście TY musiałaś to wytknąć akurat jemu

                                            Dopisałam się pod ostatnim postem w odgałęzieniu dyskusji. Akurat był jego choć
                                            dyskusja odbywała się między Andzią a Songo. Miałam umieścić go nielogicznie dla
                                            'poprawności politycznej'?

                                            > Wrzuć na luz. Nie trop, nie śledź, nie szukaj zaczepki i nie dawaj pstryczków w
                                            > nos przy każdej okazji

                                            Nie tropię, nie śledzę, nie szukam, nie daję pstryczków. Komentuję to co mnie
                                            interesuje. Nic Ci do tego. Tak samo jak ktoś ma prawo 1000 razy wypowiedzieć
                                            swoje zdanie tak ja mam prawo 1000 razy je skontrować.

                                            To nie jest Twoje forum Avide. To forum PUBLICZNE. Zrozum to.
                                            • urquhart Re: Mujer_Bonito i psie Sabo, nie idźcie tą drogą 22.06.09, 18:46
                                              mujer_bonita napisała:

                                              > To nie jest Twoje forum Avide. To forum PUBLICZNE. Zrozum to.

                                              W kwestii formalnej, akurat nie jest publiczne tylko prywatne ale otwarte.
                                              I miedzy innymi dla tego jest takie a nie inne bo moderatorzy tępią i tną
                                              otwartą agresję wobec innych, której niestety w słabości swojej oddają się na
                                              innych forach sfrustrowani uczestnicy ...
                                              Gazeta.pl > Forum > Prywatne > Społeczeństwo > Towarzyskie > (Brak) Seks(u) w
                                              małżeństwie

                                              • mujer_bonita Re: Mujer_Bonito i psie Sabo, nie idźcie tą drogą 22.06.09, 22:37
                                                urquhart napisał:
                                                > I miedzy innymi dla tego jest takie a nie inne bo moderatorzy tępią i tną
                                                > otwartą agresję wobec innych, której niestety w słabości swojej oddają się na
                                                > innych forach sfrustrowani uczestnicy ...

                                                W kwestii formalnej - fora publiczne na Gazecie również mają swoich moderatorów, którzy tną to co jest niezgodne z regulaminem i netykietą.
                                                • urquhart Re: Mujer_Bonito i psie Sabo, nie idźcie tą drogą 23.06.09, 08:48
                                                  mujer_bonita napisała:
                                                  > W kwestii formalnej - fora publiczne na Gazecie również mają
                                                  swoich moderatorów
                                                  > , którzy tną to co jest niezgodne z regulaminem i netykietą.

                                                  Widocznie duża różnica poziomu dyskusji skorelowana jest z
                                                  zaangażowaniem i jakością samych moderatorów tam i tu.
                                                  Bo potencjalnie to jedno z najbardziej sfrustrowanych forumów :)
                                            • bi_chetny Re: Mujer_Bonito i psie Sabo, nie idźcie tą drogą 23.06.09, 10:42
                                              a gdzie ja się ciebie czepiam kobieto ?
                    • krzysztof-lis Re: brak chęci tylko racjonalizuje się brakiem cz 23.06.09, 11:44
                      > Tak, to jest kwestia priorytetów. I dla mnie (a nie jestem chyba
                      > jakimś dziwolągiem) na pierwszym miejscu stoją potrzeby
                      > biologiczne. To znaczy: SEN (bardzo duzymi literami;-) i
                      > odpoczynek (regeneracja ciała i psychiki przy pomocy ćwiczeń
                      > wzmacniających mięśnie, leżenie z nogami na poduszce, wyciszenie
                      > się, pogapienie się w sufit, czy posłuchanie muzyki, poczytanie
                      > książki). Jeśli nie mam zapewnionej dawki (wcale nei takiej dużej)
                      > tych "lekarstw" na zmęczenie, proszę się do mnie nie zbliżać.

                      No ale chyba Twój dzień to nie tylko sen, odpoczynek i ewentualnie seks.

                      Przecież nie chodzi o to, by od razu rezygnować ze snu i odpoczynku dla seksu --
                      lepiej zrezygnować najpierw z odkurzenia w mieszkaniu albo umycia naczyń.
        • uczula Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 19.06.09, 17:25
          jesod napisała:
          > To znaczy, że wcale nie masz niskiego libido.:-)))
          hehah - to samo mi mowi moj partner, ale wiesz prawda taka, ze to zalezy od
          nastawienia.
          Bo zasada nr 1 : ja nie mowie "mam dzisiaj globuus". bez wzgledu na to co bedzie
          pozniej, czy sie uda swiatelko w tunelu zobaczyc czy tez nie.
          no i to podejscie chodzi.
          U nas sie sprawdza :)

          dlatego mimo wszystko - ja twierdze ze mam niskie libido.
          :Dbo sama chec jest mi obca.
          wysokie libido to cos co jest stale obecne. stale obecna chec na seks.
          no i u mnie jej nie ma.
          • bi_chetny Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 19.06.09, 18:00
            na pewno nie masz wysokiego libido, z erotycznością też raczej nisko.
            • uczula Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 21.06.09, 11:35
              bi - ja to wiem.
              i jakos zyje. :) i sie przyznaje do tego wracajac do tematu.
              • gdzieja Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 22.06.09, 15:25
                Zgadzam się z tymi priorytetami. Bo wymówka zawsze się znajdzie jakaś. Jak się
                naprawdę chce to się okazuje, że niemożliwe staje się możliwe. Tylko jakoś
                ciężko ta prawda do nas dociera.

                Lepiej marudzić, że człowiek nie ma siły na nic, czy że motyle odleciały,
                partner już nie ten i nie wiem co dalej i wpadać w deprechę. Ale jak dostajemy
                kopa, bo pojawia się realna konkurencja to wtedy chyba depresja to rzadkość.
                Pojawia się myślenie i działanie.

                A jakby pomyśleć wcześniej...i dzieci kłaść wcześniej spać, czy sprzedać czasem
                do dziadków...czy do sprzątania włączyć dzieci i partnera, a może skończyć z
                pedanterią?

                Każdemu chyba zdarza się taki okres przemęczenia, że nic mu się nie chce, nic go
                nie cieszy, może tylko telewizor, net czy ożywieni znajomi albo i to nie. Ale to
                powinien być jak najkrótszy okres. Trzeba sobie przypomnieć jak było fajnie, i
                co potrzebuję, żeby znowu tak było. Może jakieś odstresowujące wypady w góry. A
                może jakaś siłownia, fitness czy rower na wieczór (starczy godzinka) - wbrew
                pozorom to świetny sposób na odpędzenie zmęczenia. Mówią, że w zdrowym ciele
                zdrowy duch.

                A z tym libido to z tego co wiem, to można je trochę podkręcić. Zwłaszcza, że
                jak ktoś pisał, w młodości mało kto przyznaje się do niskiego libido. Ale wtedy
                seks to nowość, której chce się doświadczać, odkrywać, eksperymentować...no i
                przede wszystkim zależy nam, żeby zdobyć partnera, żeby widzieć zachwyt w jego
                oczach, żeby robić mu przyjemność. A później wydaje się, że taki stan powinien
                trwać wiecznie sam, zapomina o swoim udziale?

                Uczula pisałaś, że Twój partner sprawia, że Ci się chce, ale tak samej z siebie
                to niekoniecznie. A jak pomyślisz o tym, co on z Tobą robi w łóżku, jak na
                Ciebie patrzy, to nie bierze Cię ochota? A jakbyś pomyślała jeszcze jak mu się
                odwzajemnić, czy zachęcić go, żeby w ten wieczór miał ochotę - nie podnieciłoby
                cię to? Pomyśl patrząc na niego przy kolacji, czy jak będziecie wieczorem
                gawędzili, albo jak będziesz siedziała w kąpieli.
                • gdzieja Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 22.06.09, 15:29
                  ktoś tu gdzieś na forum dał linka do zestawu fajnych ćwiczeń, dla obu partnerów
                  zresztą, na poprawę potencji (zwiększają ukrwienie, napinają odpowiednie
                  mięśnie, pomagają się rozluźnić)
                • uczula Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 24.06.09, 21:43
                  gdzieja napisała:
                  > A z tym libido to z tego co wiem, to można je trochę podkręcić.

                  wszystko dobrze , tylko powiedz mi ile wytrzymasz na takim podkreconym libido?,
                  miesiac rok?
                  wlasnie...przeciez ono sie raptem nie zmieni.
    • mala_mimimi Re: Nie wypada się przyznać do niskiego libido 26.06.09, 15:16
      Niektórzy niskie libido po prostu mają i nic się nie da z tym zrobić. Niekiedy
      jednak myślę, ze mozemy i powinniśmy działać. Poza całą sferą mozliwych działań
      na wyobraznie i psychikę istnieja również afrodyzjaki i to zarówno te naturalne
      jak i w tabletkach. Znaczy w tabletkach mają tylko mężczyźni - penigra podobno
      zwieksza libido, kobietom zostaje urozmaicenie kuchni :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja