Moje umizgi...

12.06.09, 15:26
Ostatnio zapytalam sie meza-"wyruchasz mnie czy cos?"(nie zeby
ruchal cos,tylko czy robimy cos innego...)a on mi na to-"ty to masz
te zaloty"....pewnie moglam jakos ladniej sie zapytac,ale akurat o
nic ladniejszego mi nie chodzilo...jak byscie na takie pytanie
zareagowali?
    • bigbadpig Re: Moje umizgi... 12.06.09, 15:53
      ja zwykle mówię "ok"
      • slepa-kiszka Re: Moje umizgi... 12.06.09, 16:07
        Aaaa..zapomnialam dopisac,ze zrobil co trzeba....
        • efi-efi Re: Moje umizgi... 12.06.09, 16:12
          no to wszystko gra
        • efi-efi Re: Moje umizgi... 12.06.09, 16:14
          ja tam lubię poświntuszyć
          werbalnie też...

          Muszę mojemu mężowi powiedzieć w ten sposób:))
          • bi_chetny Re: Moje umizgi... 15.06.09, 14:44
            brakuje mi takiego świntuszenia przez kobietę...
    • glamourous Re: Moje umizgi... 15.06.09, 16:49
      Pytanie "wyruchasz mnie?" (zadane facetowi przez kobiete odpowiednio
      zmyslowym tonem i z niezbednymi kurwikami w oczach) uwazam za
      podniecajace i jak najbardziej w porzadku.
      Za to juz ten dalszy ciag "czy cos" zabrzmial zupelnie niepotrzebnie
      i skasowal troche erotyczny wydzwiek pytania. Moze sie czepiam, ale
      dla mnie jesli chodzi o erotyzm to dlabel tkwi w szczegolach -
      czasami doda sie jedno niepotrzebne slowo, czy np. intonacja jest
      nie taka jak trzeba - i zamiast pikantnie robi sie
      prostacko/wulgarnie. IMO granica jest dosc cienka i moze o to
      chodzilo Twojemu chlopu.
      • laflover Re: Moje umizgi... 17.06.09, 16:44
        glamourous napisała:


        > nie taka jak trzeba - i zamiast pikantnie robi sie
        > prostacko/wulgarnie. IMO granica jest dosc cienka i moze o to
        > chodzilo Twojemu chlopu.

        Owszem czasem diabeł tkwi w szczegółach, nawet dla faceta... ale ja np. bym
        odpowiedział też w tym klimacie "Ty to masz te zaloty" nie koniecznie rzucając
        przy tym focha...
        Odpowiedź na poziomie pytania a akcja i tak mogłaby się zacząć :)
        I klimat całkiem w porządku o ile akceptowalny dla obojga.

        Tak więc nie odbierałbym tej odpowiedzi faceta negatywnie, raczej tak z "jajem".
    • fanny Re: Moje umizgi... 15.06.09, 17:55
      A ja uwazam, ze w dlugim stazem zwiazku pytanie 'wyruchasz mnie czy cos?' jest
      slodkie.
      Pokazuje dystans do siebie i poczucie humoru - mozemy sie bzykac, bo mam chec,
      ale moze byc tez cos - zrobmy pranie albo pojdzmy na spacer (jesli akurat nie
      masz ochoty na seks) ;)
      Pokazuje jednoczesnie i gotowosc i brak jakiegokolwiek nacisku.
      Slodkie.

      f.
      • slepa-kiszka Re: Moje umizgi... 15.06.09, 18:10
        W zupelnosci sie z Toba zgadzam Fanny!!!
    • zakletawmarmur Re: Moje umizgi... 15.06.09, 22:45

      Mnie się w ogóle nie za bardzo podoba takie połączenie. Jakoś
      przekazuje mało emocji, nie ma w nim tego pożądania. Kojarzy mi się
      z filtrem w stylu pani Robinson z Absolwenta 4Z- zapytać, zdjąć
      ubranie, zgasić światło, zrobić swoje.

      Przecież wiadomo, że facet nie marzy o niczym innym:-) Więc po co
      mamy się go o to pytać?

      Przy takich mocnych wyrażeniach lepiej brzmi to w formie
      nakazu "zerżnij mnie" albo "ale cię dzisiaj wyrucham". "Wyruchać"
      jakoś dla mnie dziwnie brzmi, ale nie jestem przyzwyczajona więc
      pewnie dlatego.

      Forma pytająca lepiej mi pasuje do sytuacji gdy bawimy się w taką
      bezradną, niewinną dziewczynkę. Wtedy faktycznie lepiej spytać, ale
      ja użyłabym już wtedy innego wyrażenia, takiego nie wprost... Może
      coś z klasyki "naucz mnie przyjemności"*. Do tego odpowiednia mimika
      twarzy. Przy okazji można w ten sposób przekazać komunikat, że
      dzisiaj to on ma nami posterować i chcemy coś nowego...

      *Czy ktoś pamięta jeszcze tą reklamę?
    • rita-hayworth Re: Moje umizgi... 15.06.09, 23:36
      ech... dlaczego w jezyku polskim nie ma ladnych slow okreslajacych akt? same
      ruchanie, rypanie, w najlepszym razie zblizenie lub stosunek. albo skojarzenie z
      rynsztokiem albo z podrecznikiem od biologi... tfu.
      • songo3000 Re: Moje umizgi... 16.06.09, 08:51
        Jest jeszcze 'czochranie bobra' :D
        • efi-efi Re: Moje umizgi... 16.06.09, 09:49
          >>Jest jeszcze 'czochranie bobra' :D

          - czochranie bobra było wtedy jak bóbr miał futerko :)
          teraz bóbr bywa wilgotny, rozdziawiony, ale rzadko kiedy jest co poczochrać :)
          • songo3000 Re: Moje umizgi... 16.06.09, 23:08
            No faktycznie :) zapomniałem, że mamy już XXI wiek, hehe.
            • aandzia43 Re: Moje umizgi... 17.06.09, 13:20
              songo3000 napisał:

              > No faktycznie :) zapomniałem, że mamy już XXI wiek, hehe.

              A w XXI wieku, drogie dzieci, bobry wyłysiały.
        • efi-efi Re: Moje umizgi... 16.06.09, 09:52
          Mój mąż mówi: wychędożę cię dzisiaj...
          • bi_chetny Re: Moje umizgi... 16.06.09, 10:35
            ruchanko jest bardzo fajnym słowem, myślę że za bardzo jesteśmy zapatrzeni w
            inne kultury i nie doceniamy naszych słów. podobnie jest z ch...m, który mimo
            negatywnych konotacji ma moim zdaniem mocno erotyczne brzmienie. tak samo jak
            pieprzenie, rżnięcie czy wspomniane chędożenie :)
            • bombonierka-only Re: Moje umizgi... 16.06.09, 10:42
              A ja czasem(zaznaczam, że nie zawsze, czasem pozwalam na jego inwencję twórczą:)
              mówię głosem nie znoszącym sprzeciwu: chodź się bzykniem, bo...odwykniem:)))
              • galaxyradio Re: Moje umizgi... 16.06.09, 13:47
                Ja wysylam smsa kiedy on pracuje"fk me darling",w zasadzie to nie
                musze bo on moze i chce na okraglo,ale czemu by nie?
                Musze byc ostrozna bo on nie lubi dominujacych kobiet,wiec nie
                zawsze okazuje,ze ja ochote tez mam na okraglo...
                • sarunia21 moj by był mega zachwycony 17.06.09, 11:40

      • laflover Re: Moje umizgi... 17.06.09, 16:47
        rita-hayworth napisała:

        > rynsztokiem albo z podrecznikiem od biologi... tfu.

        Może dlatego czasem dobrze znać różne języki i sobie je w domu poćwiczyć, np.
        przy takiej okazji :D
Pełna wersja