Przełom - Odkryte geny wysokolibidowców :)

16.06.09, 19:19
To, że ludzie różnią się pod względem seksualności i libido zależy od
różnic w genach - wynika z artykułu zamieszczonego w piśmie
"Molecular Psychiatry".

Badacze z Izraela wykazali, że warianty ważnego genu wpływają bądź
wzmacniająco, bądź hamująco na nasz popęd płciowy.


Mimo wielkich postępów w nauce, uczeni ciągle niewiele wiedzą, od
jakich czynników biologicznych zależy to, że ludzie tak różnią się
pod względem zachowań seksualnych, np. popędu płciowego i
zapotrzebowania na seks. Do niedawna uważano, że nasze upodobania
seksualne są wypadkową przebytych doświadczeń (czyli są niejako
wyuczone) oraz czynników psychicznych. Badania prowadzone w ostatnich
latach - w okresie szybkiego rozwoju biologii molekularnej, genetyki
i metod obrazowania mózgu - coraz wyraźniej wskazują jednak na to, że
seksualność, podobnie jak różnice dotyczące innych zachowań lub cech
temperamentu, także ma bardzo silne podstawy biologiczne.


Najnowsze badania przeprowadzili naukowcy izraelscy z Uniwersytetu
Hebrajskiego w Jerozolimie oraz z Uniwersytetu Ben Gurion w Negev.
Objęto nimi 148 zdrowych studentów - kobiet i mężczyzn, którzy
wypełniając ankiety dokonywali samooceny swoich funkcji seksualnych i
libido. Następnie rezultat takiej ankiety odnoszono do wyników
analizy DNA danej osoby.

W ten sposób naukowcom udało się stwierdzić, że istnieje związek
między temperamentem seksualnym, a posiadanym wariantem genu
kodującego receptor dla dopaminy - D4. Dopamina działa na komórki
nerwowe w mózgu m.in. za pomocą receptora D4 i w ten sposób reguluje
nasze zachowania.

Okazało się, że niektóre z wariantów genu receptora D4 wiązały się z
osłabionym pobudzeniem i popędem płciowym, podczas gdy inne miały
wręcz odwrotny efekt - znacznie podnosiły libido.

Jak tłumaczą autorzy pracy, mutacja poprawiająca libido jest
stosunkowo "młoda". Pojawiła się w genomie Homo sapiens
prawdopodobnie ok. 50 tys. lat temu, w czasie ekspansji człowieka
współczesnego z Afryki na inne kontynenty. Nosi ją ok. 30 proc.
populacji ludzkiej, podczas gdy warianty osłabiające popęd płciowy są
obecne u ok. 60 proc. populacji.

Autorzy najnowszej pracy liczą na to, że wyniki ich badań pomogą
ludziom lepiej zrozumieć podłoże własnej seksualności oraz otworzą
drogę nowym metodom leczenia zaburzeń seksualnych.

Odkrycie to może ponadto zrewolucjonizować postrzeganie różnych
zachowań seksualnych w społeczeństwie oraz w psychologii, naukach
społecznych i medycynie.

"Zrozumienie biologicznej bazy ludzkiej seksualności pozwoli nam w
przyszłości na nowo spojrzeć na normy seksualne, bez konieczności
wydawania moralnych sądów" - przewidują naukowcy.

Zmieni się również podejście do diagnozowania i leczenia zaburzeń
seksualnych. Niektóre przypadki obniżonego libido mogą się okazać
normą, niekoniecznie zaburzeniem, zaś w przypadku wielu problemów z
seksualnością, leczenie w gabinecie seksuologa zastąpi
farmakogenomika, czyli dobór leków oparty na badaniach genetycznych.
    • jesod Re: Przełom - Odkryte geny wysokolibidowców :) 16.06.09, 19:35
      urquhart napisał:
      > To, że ludzie różnią się pod względem seksualności i libido zależy
      od różnic w genach - wynika z artykułu zamieszczonego w piśmie
      > "Molecular Psychiatry".

      To w sumie nic odkrywczego, to było do przewidzenia i bez badań, że
      nasza seksualność nie zależy tylko od promieniowania kosmicznego. :)

      > Mimo wielkich postępów w nauce, uczeni ciągle niewiele wiedzą,

      I tego będę się trzymać, mając ogromny dystans do badań naukowych i
      ciągle nowych teorii usiłujących uporządkować nasze życie.
      Niestety nie wszystko da się sklasyfikować, poukładać i przebadać,
      ale zawsze starono się w określonym czasie ustalić jedynie słuszny
      punkt widzenia.
      To, co wczoraj było dogmatem i pewnikiem usiłującym określać naszą
      świadomość, dzisiaj często leży w gruzach.....
      • kawitator Re: Przełom - Odkryte geny wysokolibidowców :) 16.06.09, 20:45
        Zgodny ten pogląd jest też z innymi obserwacjami które w coraz większym stopniu za nasze zachowania obarczają nasze geny a w mniejszym otoczenie społeczne Od wielu lat toczyła się dyskusja na ile jesteśmy zdeterminowani genetycznie a na ile wpływ na nas ma nasze otoczenie, wychowanie. Każdy kolejny krok w badaniach przesuwa ciężar na stronę naszych genów. Są oczywiście środowiska które wbrew wszystkiemu twierdzą, że z zalęknionej dzieweczki można bez problemu wychować agresywnego faceta i na odwrót a różnicę wynikają tylko z wychowania
        ( dyg w stronę Andzi ) ale to poglądy nie mające nic wspólnego z rzeczywistością

        Niestety nie wszystko da się sklasyfikować, poukładać i przebadać,
        > ale zawsze starono się w określonym czasie ustalić jedynie słuszny
        > punkt widzenia.
        > To, co wczoraj było dogmatem i pewnikiem usiłującym określać naszą
        > świadomość, dzisiaj często leży w gruzach.....

        Ten pogląd jest słuszny dla takich nauk jak gender studia o których można powiedzieć ze nigdy nic konkretnego nie ustaliły.
        Natomiast jest wiele dziedzin nauki w których nowe spojrzenia, osiągnięcia, teorie są uogólnieniem czy rozszerzeniem poprzednich poglądów absolutnie nie negując ich poprawności
        Fizyka Einsteinowska nie spowodowała ze Newtonowskie spojrzenie na świat okazało się błędne. Ona rozszerzyła nasze pojmowanie a fizyka newtonowska została jej przypadkiem szczególnym zachowującym słuszność w pewnych ograniczonych ramach.
        Myślę ze współczesna genetyka jest raczej tym drugim rodzajem nauki. Oczywiście dzisiejsze osiągnięcia to początek drogi i odpowiadają raczej pracom Archimedesa w fizyce niż teorii strun, ale nie od razu Kraków zbudowano
        • aandzia43 Re: Przełom - Odkryte geny wysokolibidowców :) 17.06.09, 13:39
          Są oczywiście środowiska które w
          > brew wszystkiemu twierdzą, że z zalęknionej dzieweczki można bez
          problemu wych
          > ować agresywnego faceta i na odwrót a różnicę wynikają tylko z
          wychowania
          > ( dyg w stronę Andzi ) ale to poglądy nie mające nic wspólnego z
          rzeczywisto
          > ścią

          Pierdaczysz Waść. Albo powiem ładniej: konfabulujesz. Z tym dygiem,
          rzecz jasna. Bo z resztą się zgadzam: mimo najszczerszych chęci z
          gówna bata nie ukręcisz. Jak na kierującego się emocjami faceta
          przystało dorabiasz mi gębę. Usiłując zobrazować moje poglądy trzymaj
          się faktów, czyli moich wypowiedzi. Albo daj sobie spokój.

          A tak na marginesie: psychologów behawioralnych z lat największego
          rozkwitu ich buty nienawidzę, jak psów. Spaprali życie paru osobom. O
          ile sobie dobrze przypominam, to byli głównie faceci (to oczywiście
          przypadek;-)
      • urquhart Re: Przełom - Odkryte geny wysokolibidowców :) 16.06.09, 21:27
        jesod napisała:
        > I tego będę się trzymać, mając ogromny dystans do badań naukowych i
        > ciągle nowych teorii usiłujących uporządkować nasze życie.
        > Niestety nie wszystko da się sklasyfikować, poukładać i przebadać,
        > ale zawsze starono się w określonym czasie ustalić jedynie słuszny
        > punkt widzenia.

        Jakby nie było to bardzo wygodne samousprawiedliwienie nicnierobienia
        :)

    • urquhart 30% to az tyle czy tylko tyle? 16.06.09, 21:40
      > Jak tłumaczą autorzy pracy, mutacja poprawiająca libido jest
      > stosunkowo "młoda".(...) Nosi ją ok. 30 proc.
      > populacji ludzkiej, podczas gdy warianty osłabiające popęd płciowy są
      > obecne u ok. 60 proc. populacji.
      • jesod Re: 30% to az tyle czy tylko tyle? 16.06.09, 23:23
        Nie wiem, czy to aż tyle czy tylko tyle, niemniej radośnie
        przyjmuję, że należę do stosunkowo "młodej" populacji. To mnie
        napawa optymizmem - jestem wybrańcem genetycznym. :-)))))

        • bi_chetny Re: 30% to az tyle czy tylko tyle? 17.06.09, 10:33
          tylko tyle - szanse na znalezienie odpowiedniego partnera jeszcze maleją :)
        • zakletawmarmur Re: 30% to az tyle czy tylko tyle? 17.06.09, 11:14

          To mnie
          > napawa optymizmem - jestem wybrańcem genetycznym. :-)))))
          >

          Ja tak się właśnie zastanawiam, czy jestem genetycznym wybrańcem czy
          raczej jakąś genetyczną pomyłką. Mam:
          Rh- tak jak zaledwie 17% polaków. Moją grupę krwi ma zaledwie 2%
          ludzi w PL, gdyby przyszło mi przetaczać krew to mogłabym mieć
          problemy. Pocieszające jest to, że w Afryce tylko 9 osób na 10 000
          ma Rh- a rdzenni z innych kontynentów nawet 1/10 000. Mogłam więc
          gorzej trafić:-)

          Jestem leworęczna jak 10% ludzi na świecie. Świat jest przystosowany
          do praworęcznych, ale nauczyłam sobie radzić z nożyczkami, myszką,
          stojącą po prawej stronie komputera. Do tej pory mam problem z
          określaniem prawej i lewej strony, choć wyobraźnie przestrzenną mam
          niezłą.

          Pewnie jeszcze kilka by się znalazło...

          Jeszcze dodatkowo, mam dość oryginalny typ urody. Ale akurat z tego
          powodu nie narzekam. To rekompensuje mi moje poprzednie genetyczne
          niedostatki (grupa krwi, leworęczność).
          • laflover Re: 30% to az tyle czy tylko tyle? 17.06.09, 16:38
            zakletawmarmur napisała:


            > Jeszcze dodatkowo, mam dość oryginalny typ urody. Ale akurat z tego
            > powodu nie narzekam. To rekompensuje mi moje poprzednie genetyczne
            > niedostatki (grupa krwi, leworęczność).

            Może zamiast myśleć że masz niedostatki zastanów się czy to nie są cechy
            czyniące Cię istotą wyjątkową :) Przecież każdy człowiek dąży do tego by być w
            jakimś aspekcie wyjątkowym??
            Ergo - to mogą być zalety a nie wady. Przykładu z myszką komputerową naprawdę
            nie rozumiem, szczególnie że dla upartych są "zestawy dla leworęcznych". Ja sam
            korzystam z dwóch komputerów jednocześnie i mam myszkę także dla lewej ręki :)
            • zakletawmarmur Re: 30% to az tyle czy tylko tyle? 18.06.09, 00:10

              Przykładu z myszką komputerową naprawdę
              > nie rozumiem, szczególnie że dla upartych są "zestawy dla
              leworęcznych". Ja sam
              > korzystam z dwóch komputerów jednocześnie i mam myszkę także dla
              lewej ręki :)

              Kwestia przyzwyczajenia. Przez większą część życia dzieliłam
              komputer z praworęcznymi... Zawsze więc gdy przestawiłam myszkę na
              właściwą stronę biurka, po powrocie i tak stała po drugiej:-) Jestem
              z tych, co omijają szerokim łukiem takie nudne, powtarzalne,
              przyziemne czynności jak przestawianie myszki po 30 razy na dobę,
              wolałam się przyzwyczaić i mieć to z głowy raz na zawsze:-)

              Jednak można znaleźć więcej takich spraw... Chociażby pisanie. Od
              lewej do prawej. To dla mańkutów nienaturalne, choć do wyuczenia.
              Zasłaniamy sobie pismo ręką, rozmazujemy atrament. Nawet podaje się
              to jako jeden z powodów dysleksji...

              > Może zamiast myśleć że masz niedostatki zastanów się czy to nie są
              cechy
              > czyniące Cię istotą wyjątkową :) Przecież każdy człowiek dąży do
              tego by być w
              > jakimś aspekcie wyjątkowym??

              Nie do końca tak to musi wyglądać... Jeśli człowiek ma pewnych cech
              w nadmiarze to zaczyna mu brakować właśnie tej normalności,
              przeciętności. Czegoś co sprawi, że może poczuć tą przynależność do
              jakiejś większej grupy... Chciałby po prostu poczuć, że ktoś go
              najnormalniej w świecie rozumie a nawet ma podobnie:-)
              • urquhart Re: 30% to az tyle czy tylko tyle? 18.06.09, 03:23
                zakletawmarmur napisała:
                > Nie do końca tak to musi wyglądać... Jeśli człowiek ma pewnych cech
                > w nadmiarze to zaczyna mu brakować właśnie tej normalności,
                > przeciętności. Czegoś co sprawi, że może poczuć tą przynależność do
                > jakiejś większej grupy...

                Potrzeba bycia zrozumianym i rzynależności do grupy to przecież środkowy poziom w piramidzie potrzeb Maslowa.
                Nie jest łatwo trafić na kogoś innego z tej 30% grupy kto w dodatku
                nie jest zablokowany, wyparty, przytłoczony poczuciem zakodowanej
                winy (religia) i ma kontakt ze swoimi emocjami zna tyle że potrafi o
                nich mówić
                • cyklista6 Re: 30% to az tyle czy tylko tyle? 18.06.09, 15:01
                  Jak tacy są mądralińscy, to jeszcze niech napiszą jak te geny komuś wszczepić,
                  najlepiej nieinwazyjnie i w trakcie snu, aby się nie zorientował.
                • zakletawmarmur Re: 30% to az tyle czy tylko tyle? 18.06.09, 21:26

                  Chyba problem polega głównie na tym, że większość ludzi nie ma
                  świadomości, że taki problem może w ogóle istnieć, dopóki im sie nie
                  przytrafi...

                  Gdy ma się tę świadomość, to i nawet 5% wydaje się całkiem sporo:-)
Pełna wersja