Mój facet nie potrzebuje seksu....

18.06.09, 23:32
A ja tak.Moj mąż w ogóle nie ma nigdy na nic ochoty( 23 lata) więc
to raczej nie wina wieku.Chyba że jest tak że nie chce tego robić ze
mną.
    • jesod Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 19.06.09, 10:19
      cassi.one napisała:
      > Moj mąż w ogóle nie ma nigdy na nic ochoty( 23 lata) więc
      > to raczej nie wina wieku.

      A jak było wcześniej?

      cassi.one napisała:
      > Chyba że jest tak że nie chce tego robić ze mną.
      Chyba....? Czy to oznacza, że nie rozmawialiście ze sobą na ten
      temat?
      • cassi.one Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 19.06.09, 11:00
        Próbowałam z nim rozmawiać, ale sie nie da. Ja chce go przytulić a
        on krzyczy ''kobieto daj mi spokój''. Pisałam na forum ''młode
        mężatki'' o tym jak on sie zmienił w ciągu 2 lat i podejrzewam że
        spowodowane jest to tym że bierze sterydy{pewności nie mam tak
        podejrzewam}.I co ja mam robić, ok bez seksu można żyć ale do tego
        on jest tak agresywny że po prostu się go boje.Żal mi tych 3 lat
        małżenstwa ale już mam dość.
        • bi_chetny Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 19.06.09, 13:22
          23 lata i nie chce się bzykać ? Może to i sterydy, ale najpewniej realizuje seks
          poza związkiem.
        • jesod Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 19.06.09, 13:26
          cassi.one napisała:
          > Próbowałam z nim rozmawiać, ale sie nie da.
          Jak to się nie da?! Czy powiedziałaś, czego oczekujesz od Waszego
          związku i jak go widzisz, co Ci się w nim nie podoba, a co Ciebie
          niepokoi? Czy zapytałaś o jego problemy i kłopoty, o których być
          może nie chce Tobie mówić? Rozmowa musi być szczera i otwarta.

          > podejrzewam że spowodowane jest to tym że bierze sterydy{pewności
          nie mam tak podejrzewam}.

          To musisz się najpierw upewnić. Porozmawiaj o tym, zapytaj wprost i
          zobacz jaki będzie efekt.

          > I co ja mam robić, ok bez seksu można żyć

          Wszystko zależy od tego, jakie są Twoje potrzeby. To jest zależne od
          Twojej konstrukcji psycho-fizycznej.
          Brak satysfakcjonującego seksu może wpędzić w nerwice, frustracje,
          depresje itd..... Ogólnie mówiąc może mieć istotny wpływ na stan
          Twojego zdrowia.

          > on jest tak agresywny że po prostu się go boje.Żal mi tych 3 lat
          > małżenstwa ale już mam dość.

          Agresja to bardzo poważny sygnał i nie można udawać,że jej się nie
          dostrzega. Nie należy też liczyć na to, że sama się sprawa rozwiąże.
          Będąc w związku partnerstkim nie możemy mieć uczucia strachu, lęku
          przed tą drugą osobą, bo nie ma już wtedy mowy o parnterstwie i
          innych normalnych uczuciach, które łączą kobietę i mężczyznę.
          Ten związek zaczyna być wtedy chory.
        • ognrfrf061 Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 19.06.09, 13:46
          poważnie pytam na co te sterydy?
          lecznicze czy facet pakuje?
          • cassi.one Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 19.06.09, 19:22
            Pakuje :(
            • kulka78 Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 19.06.09, 19:41
              no... to raczej powinnaś się wycofać z tego związku.
              Sterydy, agresja i wyładowanie fizyczne w postaci pakowania.... to nie wróży
              dobrze...
              • bombonierka-only Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 19.06.09, 20:45
                ???A zapytam macie dzieci?Jeżeli nie, a On nie chce szczerej rozmowy, odpycha
                Cię, jest agresywny, to niestety ...przyszłości nie widzę. A Ty, jeżeli mogę
                spytać ile masz lat?
                • cassi.one Re: sytuacja bez wyjścia :( 19.06.09, 21:41
                  Tak mamy dziecko(prawie 3 latka)- ja mam 23 lata. Wiem że zachowanie
                  męża niszczy normalny rozwój naszego dziecka.Ostatnio cały dzień mąż
                  musiał zostać z małym i go pilnować efekt taki że mały go naśladuje,
                  to chodząca agresja.Rzuca zabawkami ciągle krzyczy a w sklepie
                  okładał mnie pięściami bo nie kupiłam mu czekolady.Dopiero po 2
                  dniach bez ojca znormalniał.Podejrzewam że jak zostane z nim to będe
                  miała podwójny problem- z mężem idzieckiem.Tylko że ja całe swoje
                  życie zmieniłam dla niego.Utrzymywałam kontakttylko z tymi znajomymi
                  których on lubił.Nie pozwalał mi przyjażnić sie z facetami wieć
                  straciłam 2 naprawde dobrych.Przerwałam studia.Rzuciłam prace.Nie
                  utrzymuje kontaktów z najbliższą rodziną( matka i ojciec nie lubili
                  go wiec nie pozwalał mi dzwonić odwiedzać icha ja go broniłam jak
                  oni coś gadali i tak straciłam z nimi kontakt. Z siostrą też nie
                  spotykam sie ale mam kontakt tel. Poza tym musiałam odejść z pracy
                  bo mąż przyjechał i zrobił mi tam taką awanture (twierdził że mam
                  romans) że było mi wstyd pokazać sie ludziom na oczy.Wiec obecnie
                  jestem od niego zależna finansowo i nie mam co zrobić z dzieckiem
                  jak znajde prace bo do przedszkola sie nie dostał.Nie mam kasy
                  rodziny tylko znajomych którym nie moge zwalic sie na głowe z
                  dzieckiem.Ludzie wiem idiotka ze mnie ale co mam robić? Macie jakieś
                  pomysły?
                  • bombonierka-only Re: sytuacja bez wyjścia :( 19.06.09, 22:01
                    cassi.one napisała:

                    > Tak mamy dziecko(prawie 3 latka)- ja mam 23 lata. Wiem że zachowanie
                    > męża niszczy normalny rozwój naszego dziecka.Ostatnio cały dzień mąż
                    > musiał zostać z małym i go pilnować efekt taki że mały go naśladuje,
                    > to chodząca agresja.Rzuca zabawkami ciągle krzyczy a w sklepie
                    > okładał mnie pięściami bo nie kupiłam mu czekolady.Dopiero po 2
                    > dniach bez ojca znormalniał.Podejrzewam że jak zostane z nim to będe
                    > miała podwójny problem- z mężem idzieckiem.Tylko że ja całe swoje
                    > życie zmieniłam dla niego.Utrzymywałam kontakttylko z tymi znajomymi
                    > których on lubił.Nie pozwalał mi przyjażnić sie z facetami wieć
                    > straciłam 2 naprawde dobrych.Przerwałam studia.Rzuciłam prace.Nie
                    > utrzymuje kontaktów z najbliższą rodziną( matka i ojciec nie lubili
                    > go wiec nie pozwalał mi dzwonić odwiedzać icha ja go broniłam jak
                    > oni coś gadali i tak straciłam z nimi kontakt. Z siostrą też nie
                    > spotykam sie ale mam kontakt tel. Poza tym musiałam odejść z pracy
                    > bo mąż przyjechał i zrobił mi tam taką awanture (twierdził że mam
                    > romans) że było mi wstyd pokazać sie ludziom na oczy.Wiec obecnie
                    > jestem od niego zależna finansowo i nie mam co zrobić z dzieckiem
                    > jak znajde prace bo do przedszkola sie nie dostał.Nie mam kasy
                    > rodziny tylko znajomych którym nie moge zwalic sie na głowe z
                    > dzieckiem.Ludzie wiem idiotka ze mnie ale co mam robić? Macie jakieś
                    > pomysły?
                    Kurcze, to mi wygląda na toksyczny związek z baaardzo toksycznym facetem. Przede
                    wszystkim, po tej wypowiedzi wnioskuję, że On Cię uzależnił od siebie celowo i z
                    premedytacją. Poza tym uważam że robił to metodycznie,rodzina,praca,znajomi. No
                    nie Kasiu(sorry, że Ci nicka przekształciłam, ale tak będzie mi łatwiej
                    pisać)przede wszystkim odbuduj relacje z rodziną, zadzwoń do nich, niech wiedzą
                    co się dzieje i dlaczego, po tym idź do byłego szefa, umów się z nim na rozmowę,
                    wiem, że to trudne, bo czujesz wstyd, ale myślę, że o ile szef był mądry
                    zrozumie i poproś Go nie o zatrudnienie(bo zarówno Ty, jak i tamta firma by nie
                    miała życia, ale o referencje, polecenie, gdzieś, choćby na drugim końcu Polski
                    z jakąś stancją i...wiej z dzieckiem póki możesz, póki jego psychika jeszcze nie
                    została skrzywiona do końca, poza tym są stowarzyszenia pomagające kobietom w
                    takiej jak Twoja sytuacji, może On Cię jeszcze na razie nie uderzył, ale
                    znajdujesz się na równi pochyłej do tego, by to zrobił. Seks z nim, to w Twojej
                    sytuacji naprawdę drugorzędna sprawa, na razie ratuj siebie i dziecko. Być może
                    uda Ci się z czasem wrócić na studia, jeżeli porozmawiasz z dziekanem lub
                    rektorem(tu nie wiem, ale myślę, że byłaby taka możliwość i należy to
                    sprawdzić)To moje rady na początek. Przede wszystkim Twój wiek 23 lata to
                    początek Twego życia i nie marnuj Go na człowieka, który nie jest tego
                    wart.Poszukaj w necie, ale przede wszystkim uwierz, że zawsze dopóki człowiek
                    żyje jest jakieś wyjście. Pozdrawiam:)
                  • gacusia1 Mamy pomysl-odejdz od niego 19.06.09, 22:49
                    To zaledwie 3 lata zwiazku i Ty mloda jestes bardzo! Nie daj mu
                    zmarnowac siebie do konca. Pojdz po porade do kogos komu ufasz i kto
                    bedzie bezstronny. Z tego,co piszesz Wasz zwiazek nie ma szans na
                    powodzenie. Pewnie wzieliscie slub,bo bylas w ciazy a ON absolutnie
                    nie byl na to gotowy(Ty pewnie tez nie). Twoje dziecko bedzie
                    bezpieczniejsze bez agresywnego ojca.
                    No i nawet jesli nie jestes pewna czy chcesz odejsc to po
                    prostu "zagraj" z nim. Powiedz,ze odchodzisz bo nie chcesz zyc z
                    czlowiekiem,w ktorym nie masz oparcia i zobaczysz jego reakcje.
                    Jesli sie zmieni(bedziesz widziala,ze probuje),znaczy ze zalezy mu
                    ale nie potrafi sie odnalezc w malzenstwie. Powodzenia!
                  • aandzia43 Re: sytuacja bez wyjścia :( 19.06.09, 22:59
                    Kurcze, to mi wygląda tak stereotypowo, że aż nieprawdziwie;-)
                    • cassi.one Re: sytuacja bez wyjścia :( 19.06.09, 23:05
                      Tak właśnie siedze tu i wymyślam co tu napisać, co wymyślić żeby
                      podkoloryzować swoją patologiczną sytuacje.Ja naprawde wjebałam sie
                      w taki związek i nie mam ochty czytać postów w stylu" czy to aby nie
                      prowokacja?"!!
                      • owocelasu Re: sytuacja bez wyjścia :( 20.06.09, 00:07
                        Nie denerwuj sie na ludzi z forum, tylko pakuj manatki. Sterydy to nie
                        przelewki, goscie sa po nich naprawde niezle poryci (nie mowiac juz o tym, ze
                        bardzo czesto staja sie impotentami). Ale to bez znaczenia w gruncie rzeczy,
                        kontynuowanie tego zwiazku bedzie dla Ciebie jak strzal w kolano. Jak juz teraz
                        sie boisz meza, to potem bedzie juz tylko o wiele wiele gorzej, w koncu tak Cie
                        sobie podporzadkuje, ze nawet nie pisniesz.
                      • arronia Re: sytuacja bez wyjścia :( 20.06.09, 02:06
                        Niefachowo, po laicku patrząc, jesteś ofiarą przemocy.
                  • zakletawmarmur Re: sytuacja bez wyjścia :( 20.06.09, 09:33

                    Bardzo Ci współczuje. Zdarzyło mi się spotykać z psychopatycznym
                    zazdrośnikiem... Koszmar. Z doświadczenia wiem, że tacy ludzie się
                    nie zmieniają, chyba, że przy nowej partnerce.

                    Skorzystaj z wyszukiwarki: bazy.ngo.pl
                    Wpisz "dom samotnej matki" i znajdź najbliższy.
                    Możesz też zadzwonić na niebieską linię i poradzić się ekspertów:
                    www.niebieskalinia.pl/pages.php?assign=telefoniczna
                    Wbrew pozorom masz możliwości i wcale nie jesteś sama.

                    Powodzenia!
            • uczula Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 22.06.09, 14:40
              cassi.one napisała:

              > Pakuje :(

              masz odpowiedz - za duzo sterydow,
              Na poczatku brania : cisnienie na sex, a potem sex idzie w odstawke.
              Gdzies o tym czytalam.
              poszukaj w sieci.
              jezeli chcesz ocalic zwiazek, facet musialby przestac pakowac. Jezeli nie chce,
              to nie masz wyboru.
              Sterydy go niszcza jako czlowieka.
              Juz. teraz.
              Dziecka szkoda...
              moze sprobuj separacji? zeby go to otrzezwilo?
              Nie wiem...
    • zyg_zyg_zyg Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 20.06.09, 07:55
      Wyglada na to, że brak seksu to mały pikuś przy całej reszcie.

      Może Ci się przyda:
      forum.gazeta.pl/forum/f,529,Bezpieczenstwo_kobiet.html
      Nie sugeruj się opisem forum - ekspert bardzo rozsądnie odpowiada
      również na posty o przejawach przemocy w związku.
    • efi-efi Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 20.06.09, 09:17
      Rodzice Cię na pewno przyjmą wraz z własnym wnuczkiem.
      Nie ma znaczenia, że zerwałaś z nimi kontakt. Rodzice to rodzice .
      Powinnaś porozmawiać o wszystkim z nimi przede wszystkim.

      Pomijam brak seksu, branie sterydów ( bo to może przestać jak będzie chciał),
      ale nie wyobrażam sobie, że można wymusić na kimś zerwanie kontaktów z
      najbliższą rodziną, przyjaciółmi, zadymy w pracy bo koleś zazdrosny, rezygnacja
      ze studiów w imię "miłości".
      Każdy wchodząc w związek poświęca coś tam dla drugiej osoby, ale są jakieś
      rozsądne granice.
    • andrewnoni Re: Mój facet nie potrzebuje seksu.... 20.06.09, 09:30
      Kobieto o czym Ty chcesz nam powiedziec? ,ze co jestes spragniona A
      MAZ nie? bzdura!1 pomysl i z nim porozmawiaj1 jak najszybciej
      szczerze!!!!!111 powodzeniaaaaa
    • cassi.one Re: Dziękuje za dobre rady 20.06.09, 14:42
      :) Rozmawiałam z rodzicami.Nie obeszło się bez " a nie mówiłam"
      oczywiście rodzinka postawiła mi warunki zamieszkania u nich( zawsze
      mówili mi że kobieta musi być niezależna- teraz wiem ze to prawda,
      po małżeństwie pozostał już tylko wstyd i ogromne upokorzenie czuje
      sie jak ostatnia niezaradna życiowo kretynka,)trudno najważniejsze
      jest to że mi pomogą.Nie wiem dlaczego sama nie pomyślałam o
      rodzicach.. dziwne dzięki za wszystko.
      • bombonierka-only Re: Dziękuje za dobre rady 20.06.09, 15:07
        cassi.one napisała:

        > :) Rozmawiałam z rodzicami.Nie obeszło się bez " a nie mówiłam"
        > oczywiście rodzinka postawiła mi warunki zamieszkania u nich( zawsze
        > mówili mi że kobieta musi być niezależna- teraz wiem ze to prawda,
        > po małżeństwie pozostał już tylko wstyd i ogromne upokorzenie czuje
        > sie jak ostatnia niezaradna życiowo kretynka,)trudno najważniejsze
        > jest to że mi pomogą.Nie wiem dlaczego sama nie pomyślałam o
        > rodzicach.. dziwne dzięki za wszystko.

        Kasiu, bo najprostsze rozwiązania czasem najtrudniej dostrzec:) Nie obwiniaj
        się, wystarczająco skrzywdziło Cię życie, niepotrzebnie dodatkowo krzywdzisz
        siebie. Ważne,że możesz liczyć na rodzinę, a wszystko inne z czasem samo się
        ułoży:) Pozdrawiam
      • bigbadpig Re: Dziękuje za dobre rady 20.06.09, 15:21
        potwierdź mi proszę bo nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem.
        po pierwsze nie trolujesz :p
        po drugie, dwa dni zastanawiałaś się skąd wynikają Twoje i męża problemy z
        seksem, a dzisiaj dzięki forum podjęłaś decyzję o rozstaniu się z nim? dobre
        • bigbadpig errata 20.06.09, 15:27
          dwa dni TEMU zastanawiałaś się*
        • cassi.one Re: Dziękuje za dobre rady 20.06.09, 16:19
          bigbadpig napisał:

          > potwierdź mi proszę bo nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem.
          > po pierwsze nie trolujesz :p
          > po drugie, dwa dni zastanawiałaś się skąd wynikają Twoje i męża
          problemy z
          > seksem, a dzisiaj dzięki forum podjęłaś decyzję o rozstaniu się z
          nim? dobre

          Na to forum trafiłam przypadkiem i poprostu wpisałam że moj mąż nie
          ma potrzeb seksualnych.I dopiero gdy poskładałam wszystkie fakty w
          całość stwierdziłam że mam wiekszy problem niż brak seksu ;) wiem
          dziwne wcale nie logiczne może nawet psychiczne ale tak właśnie jest.
          • aandzia43 Re: Dziękuje za dobre rady 21.06.09, 00:33
            A twoja aktywność w tym temacie na innych forach? I nie wmówisz nam
            chyba, że w ciągu doby nawiązałaś zerwane w atmosferze bólu i żalów
            lata temu kontakty z rodziną?
            • cassi.one Re: aandzia43 chyba żartujesz. 21.06.09, 17:03
              aandzia43 napisała:

              > A twoja aktywność w tym temacie na innych forach? I nie wmówisz
              nam
              > chyba, że w ciągu doby nawiązałaś zerwane w atmosferze bólu i
              żalów
              > lata temu kontakty z rodziną?
              >

              No tak najpierw powinnam wysać im pocztówke z wakacji potem w
              pazdzierniku posłac mamusi kwiaty na imieniny, w listopadzie
              zadzwonić i zaprosić na wigilie żeby w koncu wraz z nowym rokiem
              wprowadzić sie do nich.Kobieto co ty mi piszesz ja nie miałam czasu
              na pierdoły...
              • bi_chetny Re: aandzia43 chyba żartujesz. 22.06.09, 11:30
                aandzia, czasem wystarczy wyciągnąć rękę, nie trzeba zabierać się za to nie
                wiadomo ile.
                co do takiego związku - to masakra, mojej żony matka właśnie w coś takiego
                wpadła, rzuciła pracę, siedziała w domu, potem alkohol. I tak z super kobiety
                stała się osobą żyjącą z zasiłku. Mąż na szczęście umarł, więc jest lepiej niż
                było, ale życie zniszczone.
              • uczula Re: aandzia43 chyba żartujesz. 22.06.09, 14:46
                dobrze ze siec masz w chalupie :)
                zginelabys bez sieci:D
                ale nic to, dobrze, ze rozwiazanie sie znalazlo przynajmniej na te chwile.
                u dziadkow synek troche wypocznie od agresji i bedzie lepiej.
                Szukaj pracy - to pozwoli stanac na nogi, psychicznie :) tez.
Pełna wersja