agatamarzec9
19.06.09, 23:48
Nigdy wcześniej nie pisałam o tego typu problemach na forum, ale już
nie wiem co powinnam robić więc od razu przepraszam za ewentualną
chaotyczność postu.
Jestem ze swoim chłopakiem już od 3 lat. Na początku wszystko jeśli
chodzi o seks było w porządku, teraz co prawda też jest fajnie, ale
bardziej ubogo...Kiedyś lubiliśmy oglądać razem filmy, co było
całkiem fajnym wstępem do baaardzo udanych stosunków, naśladowaliśmy
niekiedy aktorów bo coś nam się podobało, kochaliśmy się pod
prysznicem co sprawiało nam naprawdę dużo przyjemność. Ale zacznę od
początku. Jakiś czas temu doszliśmy oboje do wniosku że fajnie było
by spróbować seksu w układzie 2K + 1M, mieliśmy to zrobić z
koleżanką mojego faceta. Było prawie wszystko dogadane, poznałam tą
dziewczynę, chyba nawet przypadła mi do gustu. Wymyślaliśmy nawet z
chłopakiem co moglibyśmy razem z nią robić...Jednak...w pewnym
stopniu zaczęłam czuć zazdrość. I mój chłopak zrezygnował ( z resztą
cały czas powtarzał że mogę z tego, nazwijmy to projektu,
zrezygnować ). Ja jednak zaczęłam go do tego namawiać, gdyż bardzo
zależało mi na tym by on przeżył niesamowitą przygodę, ja chyba z
resztą też. No i wznowiliśmy działania ku temu. Raz nawet dziewczyna
miała do nas przyjechac, strasznie się do tego przygotowywałam,
kupiłam seksowne ciuszki, winko, śmieliśmy się że nasz prysznic na
pewno też pomieści 3 osoby..Nie wyszło, dziewczyna nie mogła do nas
wpaść. Ale moja zazdrość rosła, zdawałam sobie z tego coraz bardziej
sprawę...I w końcu pokłóciliśmy się o to z moim chłopakiem i on
połozył na tym całkowitą kreskę...Teraz jest tak ze nasz seks jest
ubogi, nie ma już wspólnego oglądania filmów ( bo jemu źle to sie
kojarzy ), uznał że takim postępowaniem "zrobiłam go w konia'
i "zadrwilam sobie z niego", seks pod prysznicem? mogę o tym
zapomnieć, nawet zwykły całus pod prysznicem źle mu sie kojarzy.
Jest to dla mnie problem, bo było mi naprawdę dobrze. Mój chłopak
też twierdzi że jest mu z tym źle. Tłumaczę mu że miałam prawo się
wycofać, on niby rozumie ale z akceptacja gorzej....Obawaiam się, że
sprawa była zbyt mocno nakręcona, za wiele mu obiecałam i nie
dotrzymałam słowa... mało tego, sama go w pewnym momencie przecież
do tego namawiałam. I boję się, że nasze relacje intymne mogą już
nie wrócić do takich jakie były przed tym. Trójkąt był rzeczą o
której mój chłopak myślał już wcześniej, jednak nigdy nie
przybierało to tak realne ramy jak wtedy gdy oboje o tym zaczęliśmy
wspólnie mówic. Nie bardzo potrafie go przekonać by nie myślał o tym
w taki sposób... Co mam robić? Co mamy robić? Będę wdzięczna za
pomoc....