seks i jego problemy

22.06.09, 21:02
od prawie 2 lat jestem mezatka. Znamy sie jakies 4 lata. Niestety moje
malzenskie zycie erotyczne jest zupelnie nie takie jak bym chciala. Nigdy nie
bylo rewelacyjnie, ale kiedys myslalam ze to przez fakt ze sie dobrze jeszcze
nie znamy. Z czasem okazalo sie ze jest tylko gorzej. Kochamy sie bardzo malo
- moze srednio raz/max dwa w miesiacu. Mamy male dziecko, ktore troche nam ten
problem rozwiazalo bo w ciazy i tuz po nie musielismy sie starac o seks bo
byla "wymowka". Teraz jednak po prawie roku absytnencji we dwoje czujemy ze
cos nie tak. z mojej inicjatywy rozmawialismy na ten temat i obiecalismy sobie
regularne romantyczne wieczorki zeby "obudzic" znow w sobie pozadanie.
Niestety po miesiacu widze ze skonczylo sie na obiecankach, pomimo ze moj maz
na prawde chce tez cos zmienic.
ja uwazam ze mam wiekszy poped niz on. Po rozmowie pisemnej okazalo sie ze moj
maz glownie nie chce bo po prsotu dawno tego nie robilismy i tak juz sie
przyzwyczail, poza tym boi sie odrzucenia bo podobno kiedys jak cos robil zle
to dawalam mocno to do zrozumienia. Niestety u nas wedlug mnie jest taki
problem ze ja uwielbiam gre wstepna i uwielbiam jak facet lubi sie bawic
cialem kobiety. Moj facet jednak woli szybkie akcje, kiedy nagle przyjdzie mu
po prostut ochota. Ja nie czuje sie przy nim atrakcyjna bo nie czuje ze jego
podneicenie wynika z mojego ciala ale z niego i po prostu niezaspokojonej
potrzeby. Boli mnie to tym bardziej ze akurat moja seksualnosc i moje cialo
bylo zawsze bardzo silna moja strona we wszystkich moich zwiazkach. W
poprzednim zwiazku bylo mi super w lozku i od kilku miesiecy co noc w zasadzie
sni mi sie poprzedni facet i namietny seks. Na swojego meza sie zablokowalam.
Staralam sie jakos rozmawiac, ale moj M nie za bardzo lubi rozmawiac o seksie.
Nie wiem co zrobic bo nei chce zdradzac swojego meza, ale z drugiej strony
czuje sie juz totalnie przytloczona i ten problem mnie troche przerasta. Boli
mnie ze nie jestem atrakcyjna fizycznie dla swojego faceta i ze mamy tak
beznadziejne zycie seksualne. Boje sie ze po prostu jestesmy inni w lozku i
lubimy co innego i nigdy sie nie dogadamy...
troszke chaotyczna wypowiedz ale sama sie czuje w tym mocno zagubiona
    • cyrkonia11 Re: seks i jego problemy 22.06.09, 22:42
      a nie pomyślałaś, że może Twój mąz ma problem ze swoją seksualnością? z tym, że
      zauważył w sobie jakiś problem i boi się że go nie zrozumiesz. wystarczy
      rozmawiać. może pomoże wspólna wizyta u seskuologa. zapytaj sie go czule, czy
      coś nie gra, czy czuje że jest w czyms problem...
      • songo3000 Re: seks i jego problemy 23.06.09, 00:37
        Eeee? Przykładowo jaki problem?
    • songo3000 Re: seks i jego problemy 23.06.09, 00:48
      Z tego co tu piszesz macie inne zapatrywania na seks, inne potrzeby. On nie potrzebuje urozmaiceń, wręcz rozpraszają go - jest niskoerotyczny. Ty chcesz bardziej smakować, eksplorować tą sferę i mamy klops. Ani jednego ani drugiego się nie leczy i nie 'przekonuje' do tego. IMHO tacy się już rodzimy.

      > po prostut ochota. Ja nie czuje sie przy nim atrakcyjna bo nie czuje ze jego
      > podneicenie wynika z mojego ciala ale z niego i po prostu niezaspokojonej
      > potrzeby.
      LOL, facet nie podnieca się swoimi niezapokojonymi potrzebami :))) Facet chce czy nie chce podnieca się Tobą.
      • bi_chetny Re: seks i jego problemy 23.06.09, 10:31
        co was łączy ? rozumiem, że nie seks był waszym łącznikiem w związku ? Co się
        wydarzyło, że wybrałaś faceta odmiennego niż twoi poprzedni partnerzy ?
        • glamourous Re: seks i jego problemy 23.06.09, 12:13
          bi_chetny napisał:

          > Co się wydarzyło, że wybrałaś faceta odmiennego niż twoi poprzedni
          > partnerzy ?


          Bi, tu pewnie nie do konca chodzi o "swiadomy wybor" na poczatku
          zwiazku. Wnioskuje tak, bo u mnie tez jest podobny uklad sil. Po
          prostu na poczatku zwiazku hormony sa tak rozbuchane a
          niskoerotyczny facet tak napalony i chetny do seksu, ze kobieta
          (lubiaca seks, lecz niezbyt majaca pojecie o temacie
          wysoko/niskoerotycznosci oraz o wlasnych potrzebach i oczekiwaniach
          pod tym konkretnym wzgledem) zwyczajnie lapie sie w siec meskiego
          temperamentu i jego czestej ochoty na seks. Omamiona, bierze to jego
          krolicze bzykanie za dobra monete i nie zastanawia sie nawet
          specjalnie nad erotycznym profilem partnera. A pozniej jest juz po
          ptokach, bo gniazdko uwite, zwiazek skonsolidowany, jest juz milosc,
          przywiazanie i wszelkie zobowiazania - i trudno tak sobie odejsc od
          skadinad bardzo wartosciowego partnera i wyruszac w dalsza samotna
          wedrowke w poszukiwaniu seksualnego graala.

          Samo zycie, niestety - co tu sie dziwowac...
          • glamourous Aha, wroc, nie doczytalam... 23.06.09, 12:23
            ... wyzej w poscie autorki, ze seks od poczatku byl u nich kulawy, a
            ona "myslala ze partner sie wyrobi" - teraz zas kochaja sie tylko 2
            razy w miesiacu. Ja skupilam sie w mojej odpowiedzi tylko na
            roznicach w erotycznosci (tak jak u mnie), tymczasem oni maja
            problem rowniez z roznica w temperamentach...To juz jest gorsza
            sprawa, bo trudno tu nawet o kompromis jaki jest mozliwy do
            wypracowania, gdy temperamenty sa podobne a tylko
            wysoko/niskoerotycznosc dzieli.... No coz, zwiazek kobiety
            wysokoerotycznej/wysokolibidowej ze swoim przeciwienstwem pod oboma
            wzgledami to istotnie ciezki chleb...Trudno tu faktycznie cos
            poradzic...
            • uqu Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 23.06.09, 18:20
              mowiac szczerze to nie znam tych pojec - wysoko / niskoerotycznosc. A poczatek -
              faktycznie bylo troszke tak jak tu opisano. Na poczatku kochalismy sie bardzo
              czesto. Fakt ze najlepiej nam wychodzily "szybkie numerki" ale bylo to dla mnie
              mile urozmaicenie takze po dlugich grach milosci z poprzedniego zwiazku. Poza
              tym czasami tez mam ochote na takie numerki. Gra wstepna nam srednio wychodzila
              i na prawde myslalam ze dlatego ze po prsotu jeszcze siebie nie znamy i ze z
              czasem sie dotrzemy. Teraz nie wiem co robic. Ciesze sie ze moj facet chce
              sprobowac popracowac nad nasza seksualnoscia tylko troche nie wiem jak to ma
              wygladac. On jest bardzo delikatny w rozmowach o seksie i specjalnie w ogole nie
              lubi rozmawiac o naszych problemach. Mysle ze to ma troche wspolnego z meskim
              ego. Jak uslyszal ze orientuje sie seksuologami to raczej nie byl zadowlony. Ja
              za to nawet sama bym pochodzila zeby przynajmniej zrozumiec na czym stoje i co
              mnie czeka. Bardzo mi zalezy na udanym zwiazku, bo moj partner jest na prawde
              wartosciowym czlowiekiem. Do tego w tych rzadkich przytrafila nam sie coreczka
              wiec w ogole teraz mowimy juz o wiekszej rodzinie...
              • songo3000 Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 23.06.09, 19:17
                No to fajnie ale zapomnij o satysfakcjonującym (dla Ciebie i dla niego) seksie. Potrafisz?
                • uqu Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 23.06.09, 19:38
                  > No to fajnie

                  do czego te "no to fajnie" mialo sie odnosic?
                  Staram sei cos zrobic - Chce zebysmy we dwoje byli szczesliwi. Najpierw chce
                  zrozumiec na czym polega problem a pozniej co mozemy z tym zrobic.
                  • songo3000 Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 24.06.09, 11:44
                    > do czego te "no to fajnie" mialo sie odnosic?
                    'no to fajnie', że "Bardzo mi zalezy na udanym zwiazku", "przytrafila nam sie coreczka" a już w ogóle "teraz mowimy juz o wiekszej rodzinie". Tylko to nijak się przełoży na sukcesy na polu erotyki.

                    > Staram sei cos zrobic - Chce zebysmy we dwoje byli szczesliwi. Najpierw chce
                    > zrozumiec na czym polega problem a pozniej co mozemy z tym zrobic.
                    Czy TY prozpoznasz, TY dokonasz analizy, TY zrozumiesz, TY zakasasz rękawy i oczekujesz, że wtedy WY 'coś' z tym zrobicie??? O naiwności...
              • uqu Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 23.06.09, 19:47
                poczytalam watek z definicja wysoko / niskoerotycznoscia. Kurcze - nawet nie
                wiedzialam ze mozna tak faceto sklasyfikowac. Ja w ogole zawsze myslalam ze
                wszyscy faceci kochaja seks i im go wiecej tym lepiej. Tak bylo z moimi
                poprzednimi zwiazkami. Tym bardziej jestem zalamana jak sie okarze ze moj M jest
                niskerotyczny bo wyglada na to ze nie da sie z tym nic specjalnie zrobic. Dodam
                ze moi marzeniem we wczesnej mlodosci bylo zostac "nauczycielka seksu" - nawet
                sobie wyobrazalam szkole jaka bym otworzyla i rozne przygody. A teraz wychodzi
                ze co? ze albo sie rozwiode albo zapomne o szczesciu w lozku?
                • bi_chetny Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 24.06.09, 10:42
                  mniej więcej taki masz wybór. Jeśli facet faktycznie chce coś z tym zrobić, to
                  spróbuj go poedukować. Tylko delikatnie, żeby nie przytłoczyć.
                  A skąd się wziął ten pomysł, że wszyscy faceci lubią dużo seksu ? Poczytaj to
                  forum, jest tu mnóstwo ciekawych wątków na ten temat - o wysokoerotyczności już
                  znalazłaś :)
                  • glamourous Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 24.06.09, 12:47
                    Eee tam, co takie edukowanie da... Tak samo jak nie da sie przyuczyc
                    czlowieka ktory nie lubi czytac ksiazek (bo nie czuje tego
                    ksiazkowego bluesa) do tego, zeby stal sie zamilowanym molem
                    ksiazkowym i spontanicznym pozeraczem dobrych lektur. To sie albo
                    ma, albo sie tego nie ma. Jak to juz kiedys na forum
                    stwierdzilismy : z kury orla nie zrobisz. Nie ta natura po prostu.

                    Poza tym uklad, w ktorym to kobieta majac w seksie nadwyzke
                    temperamentu i erotycznosci nad facetem ciagnie go za uszy i edukuje
                    (nawet delikatnie) seksualnie jest biologicznie i psychologicznie
                    nienaturalny (dixit Starowicz) i wywoluje u faceta na dluzsza mete
                    swojego rodzaju psychologiczna kastracje oraz blokade odnosnie tej
                    konkretnej kobiety. Seks kojarzy mu sie z przymuszaniem do
                    niechcianej (bo przeciez on nie czuje tego bluesa) edukacji i z
                    presja ktora kobieta na nim wywiera. A to na dluzsza mete blokuje
                    jego spontaniczne seksualne odruchy wzgledem niej. Kazdy z nas, zeby
                    pozadac, musi troche pogonic kroliczka, albo przynajmniej miec taka
                    iluzje. To niezbedne - bo kiedy jestesmy ustwicznie gonieni i
                    nagabywani, seks staje sie siermieznym obowiazkiem. Dlatego moim
                    zdaniem edukowanie niekumatego i prostego erotycznie z natury
                    faceta, ZWLASZCZA NA TYM ETAPIE ZWIAZKU skazane jest z gory na
                    fiasko.
                    • bi_chetny Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 24.06.09, 16:16
                      co racja to racja, stwierdzam po namyśle. Dobrze posłuchać inteligentnej kobiety :)
                      • glamourous Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 24.06.09, 17:13
                        bi_chetny napisał:

                        > co racja to racja, stwierdzam po namyśle. Dobrze posłuchać
                        inteligentnej kobiety :)


                        Oj, dzieki Bi, czuje sie mile połechtana :-)
                        Bezpruderyjny facet ewangelizujacy w lozku swoja mniej wyzwolona
                        kobiete to zupelnie inna (i bardziej naturalna oraz zgodna z
                        odwieczna tradycja) bajka niz sytuacja odwrotna, gdy to baba ciagnie
                        opornego chlopa za seksualne uszy.
                    • uqu Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 26.06.09, 08:30
                      glamourous - to chcesz mi powiedziec ze dla mojego zwiazku nie ma szans i jedyne
                      co mi zostaje to rozwod? Bo przeciez zycie z kochankiem i oszukiwanie meza to
                      raczej tez nie sielankowe malzenstwo tylko fikcyjne malzenstwo? Mysle ze musi
                      byc jakis srodek - ja pewnie bede musiala troche odpuscic ze swoimi fantazjami (
                      w koncu w zyciu nie tylko seks sie liczy, mam nadzieje:>) a mojego faceta trzeba
                      jakos nakrecic. Na pewno musi byc cos co nas laczy i dwojce sprawia przyjemnosc.
                      Nie wiem czy tacy zupelnie skrajni biegunowo jestesmy jesli chodzi o
                      zainteresowania. To ze on proponuje romantyczna kolacje kapiel ze swiecami chyba
                      tez jest przejawem ze moze i jest niskoerotyczny ale nie na koncu bieguna? Czy
                      sie myle i zyje zludzeniami?
                      • bi_chetny Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 26.06.09, 09:32
                        tylko czy proponuje tę kolację i kąpiel bo sam tego chce, czy dlatego że
                        przeczytał durne poradniki ?
                        • uqu Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 26.06.09, 12:07
                          nie czytal poradnikow bo nie uznaje. Proponuje bo rozmawialismy o tym ze ja chce
                          cos zmienic, ze jestem troszke zalamana nasza sytuacja. On powiedzial ze tez
                          uwaza ze powinnismy nad tym popracowac i wyszedl z taka propozycja.
                          • bi_chetny Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 26.06.09, 12:15
                            faceci z reguły nie przepadają za takimi rzeczami, stąd moje pytanie. A czy dla
                            ciebie to dobra propozycja ?
                            • uqu Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 26.06.09, 14:56
                              oczywiscie - romantyczne wieczory przy winku to tez pewien element gry wstepnej
                              i flirtu - ja tylko nie wiem jak powinnismy podejsc zeby na prawde rozwiazac
                              nasz problem...
                              • bi_chetny Re: Aha, wroc, nie doczytalam... 26.06.09, 15:58
                                kolacja przy winku i swobodna, szczera rozmowa, bez szukania winnych tylko
                                sposobów poprawienia tej sfery.
Pełna wersja