Ile % udanego związku stanowi seks?

    • turbo-liberal 50% - czyli naprawdę dużo. 02.07.09, 17:35
      50% - czyli naprawdę dużo.
    • mick_dundee Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 02.07.09, 19:23
      Słyszałem fajne powiedzenie: "Są 3 rzeczy bez sensu - kawa bez kofeiny, praca
      bez pieniędzy i miłość bez seksu" :)

      Po 9 latach małżeństwa mogę powiedzieć, że niedopasowanie w sferze seksu potrafi
      mocno rzutować na związek. Dla mnie seks to 60% sukcesu w małżeństwie. Pozostałe
      40% to komunikacja z sobą - by rozmawiać z sobą otwarcie, by się wysłuchać i w
      ten sposób też być bliżej siebie. Ale nawet gdyby komunikacja była perfekcyjna,
      to biologii nie wyłączymy. Seks jest potrzebny i gdy jest udany to "wygładza"
      mnóstwo drobnych problemów życiowych. Akurat u mnie niestety nie jest z tym
      najlepiej, więc może dlatego taki właśnie podział % :)
      Gdy seks jest udany chce się znacznie więcej dla drugiej osoby robić, rośnie
      akceptacja dla niej, rośnie odporność na różne denerwujące wydarzenia powodowane
      przez partnerkę itd. Chciałoby się więcej jeszcze dawać. Tak, udany seks potrafi
      dużo ulepszyć w codzienności. Ma się siłę zmagać się z życiem.
    • kobrzastaa Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 02.07.09, 20:45
      Przestan zastanawiac sie z czego zrezygnowac, zdarzaja sie faceci
      wszechstronni. I w takich nalezy sie zakochiwac, a nie w jakis
      kompromisach czegos na rzecz czegos. Oczywiscie idealy zdarzaja sie
      rzadko, ale jak sie zakochasz to to bedzie wlasnie ten ideal
      nieidealny, moze nudziarz ale bog seksu, albo intelektualista w
      lozku prezentujacy filozowie minimalizmu. Nie ma kalkulacji w
      milosci, jesli jest to nie ma milosci.
    • wj_2000 Dużo herezji na temat seksualności i feminizmu 02.07.09, 20:54
      arronia napisała:

      > Gdyby seks służył tylko prokreacji, to byśmy miały jawną owulację. Wtedy bzyk,
      > bzyk, jajeczko zapłodnione i nie trzeba by się więcej bezproduktywnie seksić.
      Ha!

      Droga Aronio! Zauważyłaś istotnie pewne dziwactwo człowieka na tle innych
      gatunków. A ma owo odstępstwo głęboki sens biologiczny. (Chyba, że wierzysz w
      Boga i uważasz, że jest jak jest bo Bozia tak sobie wymyśliła - w takiej
      sytuacji możesz dalej nie czytać).
      Otóż tym co wyróżnia człowieka z reszty świata zwierząt, i co zadecydowało o
      sukcesie gatunku homo sapiens, jest bardzo złożony MÓZG. Użytek z mózgu tak
      wyrafinowanego jak ludzki przychodzi dopiero po jego "zaprogramowaniu". Wymaga
      to dużo czasu, toteż ludzkie dziecko jest wyjątkowo długo niezdolne do życia
      samodzielnego i wymaga wieloletniej opieki i kształcenia.
      U takich ssaków jak niedźwiedzie, wystarczą 2 lata i osobnik jest dorosły.
      Matka jest w stanie zająć się SAMODZIELNIE wychowaniem takiego malca, a nawet 2
      - jednego z zeszłego roku, drugiego świeżego. (Ciąża u dużych ssaków trwa ok.
      roku, a u słoni nawet 2, więc "wydajność" samicy jest ograniczona - najwyżej "co
      rok prorok").

      I dlatego samiec niedźwiedzi czuje pociąg wyłącznie do samicy w rui. Nie marnuje
      swej energii na bezproduktywne kopulowanie, w zamian, rywalizuje z innymi o
      dostęp do zapłodnienia.
      Tym samym samice WSZYSTKIE są matkami, a samce NIEKTÓRE, te silniejsze. Jest to
      optymalne z punktu widzenia ewolucji. Wiedzą o tym hodowcy zwierząt. Suka
      rasowa, by dostać licencję, wystarczy by była zaledwie DOBRA. Samiec MUSI być
      SUPER samcem.

      Jak napisałem odchowanie ludzkich maluchów trwa wiele lat. Model niedźwiedzi
      jest nierealny. Samotna kobieta z gromadką dzieci od 1 miesiąca, poprzez dziecko
      roczne dwuletnie, trzyletnie, aż do lat, powiedzmy 14 nie utrzyma się!!!!!!!!

      Przyroda wymyśliła więc monogamię (podobnie jak u ptaków, choć tam z trochę
      innego powodu). Potomstwem opiekuje się DWOJE rodziców.
      Jeśli jednak monogamia byłaby ściśle przestrzegana, to ojcami byliby PO TROCHU
      wszyscy ojcowie, a potencjał tych szczególnie udanych by się marnował!!!!

      Jakie wyjście przyroda w tej sytuacji "wymyśliła" (biorę w cudzysłów bo to nie
      świadomy
      wymysł, a utrwalenie pojawiających się przypadkowo tendencji, tak jak w ogóle
      cała ewolucja)?.
      Otóż przyroda wymyśliła CIĄGŁY głód seksu u mężczyzn. Ten głód seksu i ból
      powodowany BRAKIEM trzyma (powinienem napisać Trzymał przez setki tysięcy lat -
      ostatnio to się zmienia) chłopa przy babie! Monogamia to (jak to ujął
      Dostojewski) rodzaj prostytucji. Kobieta się nadstawia (niekoniecznie czując
      nieprzepartą potrzebę) jeśli partner zasłużył się dla dzieci: przyniósł
      upolowane zwierzę, obrobił pole, etc.).

      A JEDNOCZEŚNIE, dobro gatunku wymaga, by MAJĄC okazję w okresie płodności,
      samica, w tajemnicy przed mężem, miała seks, choćby jednorazowy, z mężczyzną
      LEPSZYM biologicznie niż jej stały partner.

      Dobro gatunku wymaga również, by chłop ( w tajemnicy przed swoją połowicą i w
      tajemnicy przed mężem sąsiadki) starał się uwieść INNĄ kobietę. Jego genom się
      opłaci posianie plemników również u kobiety nieco gorszej niż własna żona (byle
      była OBCA!!!!), Kobiecie w żadnym wypadku - ona da się skusić chłopu wyjątkowemu.

      To powoduje iż popędy seksualne kobiet i mężczyzn są ZUPEŁNIE odmienne. Głównym
      źródłem radości kobiety (samicy) jest dobro JEJ potomstwa. Z uśmiechu dziecka
      czerpie satysfakcję. Gdyby uganianie się za seksem samym w sobie miało odciągać
      ją od dzieci - przyroda wytępiła by taką tendencję!!!!

      Seks służy prokreacji, TAK, choć niekoniecznie w wąskim sensie. Służy także (po
      stronie męskiego libido) związaniu mężczyzny z oddaną swoim dzieciom matce, a
      także rywalizacji z innymi samcami (lepiej by gorszy mężczyzna w nieświadomości
      opiekował się dzieckiem lepszego ojca z którym "puściła" się jego żona, niż
      swoim własnym), oraz próbom zdobycia lepszych genów dla swojego jajeczka niż je
      może dać stały partner.

      Nie muszę dodawać, że biologiczne uzasadnienie różnic w psychologii i
      seksualności kobiet jest całkowicie negowane przez feminizm, który jest
      ideologią wydumaną, sprzeczną z faktami.

      Ja za te poglądy jestem na ogół WYSZYDZANY. Tyle, że ja jedynie Z UBOLEWANIEM
      stwierdzam jak okrutnie natura z nas zadrwiła.
      W dzisiejszych czasach pogodzenie WBUDOWANYCH biologicznie instynktów z realiami
      życia jest niemożliwe, czy prawie niemożliwie. Skazani jesteśmy na cierpienie.
      Jedni radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej.

      To trochę tak, jak epidemią otyłości. Nasze odruchy (jeść jak najwięcej i to
      jak najtłuściej i jak najsłodziej! - gdy był ogólny niedobór żywności) obracają
      się przeciwko nam. Kto chce zachować zdrowie, musi nieustannie uważać,
      rezygnować z wielu smakowitości. Ale JAK WIDZIMY bardzo wielu osobom się to nie
      udaje. Podobnie sterowanie własnym życiem rodzinnym, mimo szczerych chęci,
      prowadzi często do katastrofy i cierpienia.
    • man_sapiens Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 02.07.09, 21:25
      Udany seks bez porozumienia duchowego? Chyba nie wiesz, co to udany seks.
      • o-kurde.pl Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 02.07.09, 22:12
        57,365 procent na przykład. Albo 27, 90 procent.
        Związek to nie zadanie z matematyki i procentowo sie niczego nie
        wyliczy.
    • urquhart Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 02.07.09, 23:43
      To trochę jak zastanawianie się na ile na smak dania wpływają przyprawy
      Mają one ilościowo niewielki wkład, ale jak ich nie ma polepszanie
      jakości całej reszty produktów niewiele pomoże smakowi dania.

      A i pasuje mi porównanie, że dobry kucharz z pomocą przypraw jest w
      stanie uratować smak całości dania mając w dyspozycji tylko kiepskie i
      nie do końca świeże produkty ...
    • grogreg Wartość zmienna. 03.07.09, 00:04
      Na początku jest to jakieś 99% :)
      Ale potem sam seks przestaje wystarczać i szczerze mówiąc przestaje też być
      najważniejszy.
    • paul8550 Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 03.07.09, 00:16
      kto wie? jedno jest pewne, bez dobregos seksu nie ma udanych zwiazkow
    • 4v Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 03.07.09, 00:18
      > Jak w temacie. Ciekawi mnie zwłaszcza zagadnienie kompensacji seksem
      > niedopasowań osobowościowych partnerów i odwrotnie.

      udany seks pomaga "przymrużyć oko" na różne niedociągnięcia, ale tylko do czasu.
      potem albo się trzeba "dotrzeć", albo związek się rozpada.

      > Czy udany seks potrafi na długą metę -w perspektywie wieloletniej-
      > tuszować brak życiowego porozumienia, różnicę statusów, charakterów
      > itp.?

      j.w.

      > Czy warto brnąć w związki oparte głównie na seksie i dopasowaniu
      > energetycznym, czy też lepiej szukać sobie porozumienia duchowego z
      > jakim-takim seksem w tle?

      związek dopasowany seksem może się z czasem stać związkiem dwojga zgodnych ludzi
      także na innych płaszczyznach. porozumienie seksualne, rozumiane szeroko (seks,
      pieszczoty, feromony, temperament, poglądy) MUSI po prostu być. i to w jakimś
      tam stopniu wyznacza tez ramy porozumienia duchowego. natomiast samo
      "porozumienie duchowe" bez udanego seksu... na Boga... nie można po prostu
      zostać przyjaciółmi? trzeba się "bzykać", do tego beznadziejnie?
    • yggdrasill Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 03.07.09, 08:03
      Czytam i czytam, i nie mogę się dowiedzieć, co to takiego waszym
      zdaniem ten 'dobry seks' :P Istnieją jakieś obiektywne kryteria
      oceny?
      • kgosc Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 03.07.09, 09:48
        Oczywiście! Taki, który obu stronom daje radość, odprężenie i poczucie bliskości.
      • songo3000 Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 03.07.09, 10:11
        Aby ocenić to obiektywnie seks musiałby być conajmniej w trójkącie - potrzebna byłaby trzecia strona do oceny jego jakości :)
        Inaczej kryterium jest zawsze subiektywne i jest jedno: 'dobry seks' to taki, w ktorym MI było dobrze.
        • kudlata_paprotka Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 03.07.09, 11:07
          heh, moj maz myslal, ze mamy super seks, bo jemu bylo dobrze. ja sadze,ze seks
          jest bardzo wazny, bo w zwiazku (dla mnie), wszystko powinno nim pachniec.
          mojego partnera znam 10 lat..i kiedy Go widze..tylko widze..jestem wtedy 100%
          kobieta.
        • jesod Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 03.07.09, 11:09
          songo3000 napisał:
          > Aby ocenić to obiektywnie seks musiałby być conajmniej w
          > trójkącie - potrzebna byłaby trzecia strona do oceny jego
          > jakości :)

          Osoba trzecia też odbiera wrażenia subiektywne,więc jej ocena wrażeń
          nie jest i nigdy nie będzie w pełni wiarygodna.

          songo3000 napisał:
          > Inaczej kryterium jest zawsze subiektywne i jest jedno: 'dobry
          > seks' to taki, w ktorym MI było dobrze.

          A nie lepiej ująć to tak: 'dobry seks' to taki w którym było/jest
          NAM dobrze?
          Dobry związek, to nie udawanie, ale otwartość i szczerość wobec
          siebie, a więc obywdwoje staramy się aby było dobrze, mówimy czego
          chcemy i oczekujemy, jednocześnie z taką samą uwagą interesując się
          doznaniami partnera. To jest podstawa. :)

        • urquhart Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 03.07.09, 15:21
          songo3000 napisał:

          > Aby ocenić to obiektywnie seks musiałby być conajmniej w trójkącie - potrzebna
          > byłaby trzecia strona do oceny jego jakości :)

          Ha, Ha, a ocena oczywiście w długości (seksu)??
          www.youtube.com/watch?v=C7JLEZxXEis&NR=1
    • wredna_egoistka Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 15.08.09, 17:27
      Ja uważam że 80 % związku to sex jak jest Tobie dobrze z partnerem w łóżku to
      będzie Wam w życiu dobrze a 20% to dopełnienie miłości. Wspólne nakręcanie się
      sexem i miłość daje niesamowite efekty!
    • 22dominika22 Re: Ile % udanego związku stanowi seks? 21.08.09, 00:05
      slyszalam ze 70% dobrego seksu wplywa na udany zwiazek:)ale czy to prawda to
      raczej nie...moze ok 50% bo jakby nie patrzec jest to wazna dziedzina w zyciu
      kazdego czlowieka.jedni maja wieksze potrzeby i dla takich ludzi seks stanowi
      wiekszy procen udanego zwiazku zas dla drugich przy mniejszej ochocie seks nie
      ma wiekszego znaczenia.to jest mozna stwierdzic sprawa indywidualna.nie ma na to
      statystyki.dla mnie seks ma duze znaczenie ale nie goruje z rozsadkiem wiadomo
Inne wątki na temat:
Pełna wersja