Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami??

25.06.09, 22:43
Witam,
czy to tylko moja kobieta tak ma, ze im dluzej jestesmy razem, tym mniej dba o figure? Wystroic, wymalowac, to i owszem, jak najbardziej, na to czas zawsze. Ale zeby poruszac nozka czy raczka, to juz rzadko kiedy, gora raz na tydzien z 10 min. Kiedys mogla co dzien, co dwa cwiczyc, jakies aerobiki. Dzieciakow nie mamy, ale skoro ona juz teraz nie ma sily i checi poruszac sie w ciagu tygodnia po pracy, a w weekendy sie nie chce, to co to bedzie pozniej?
Nie jest i nie byla nigdy leniwa osoba, ale kazdego dnia po powrocie z pracy najchetniej by odpoczywala nic nie robiac, oczywiscie seks tez jest wykluczony.
To proces postepujacy czy bywaja tez cudowne 'ozdrowienia'?
    • songo3000 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 25.06.09, 22:58
      Wszytkie. Trza emigrować na Sri Lankę - tam większość jest chudych i milutkich dla przybyszów z Europy (głównie przez niedożywienie ale co tam :)
      • miczubaszi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 25.06.09, 23:06
        Widzisz, ale tu nie chodzi o to zeby byla chuda. Okraglosci sa jak najb. pozadane, ale nie obwislosci maskowane ciuchami :)
      • felicia.3 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 00:22
        Oczywiscie;) A soongo siedzi i zawija te zlotka;D trza mu wybaczyc
        • songo3000 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 01:08
          Jak się ruszy tłuste dupsko, po świecie pojeździ to i widzi się to i owo. A tak to faktycznie - chipsy, telewizornia i świstaki zostają.
      • efi-efi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 09:04
        Sri Lanki są leniwe. Filipinki też.
        Są miłe , ale w sensie mało aktywnym.
        Koledzy opowiadali :)
      • black_lillah Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 27.06.09, 21:41
        ja tam na pewno będę cudowną żoną xD
    • milaczek-k1 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 08:24
      miczubaszi napisał: ......> To proces postępujący czy bywają też cudowne 'ozdrowienia'?<

      A może to rzeczywiście początki choroby?Przecież żadna kobieta bez przyczyny nie zmienia się z zadbanej,lubiącej ruch dziewczyny w leniwego flejtucha.Wyklucz problemy ze zdrowiem np: niedobory hormonów tarczycy,lub chorobę afektywną dwubiegunową.Zanim zaczniesz rwać włosy z głowy i przeklinać swój los poczytaj: forum.gazeta.pl/forum/w,24776,91591887,91591887,Prosba_o_informacje_zycie_z_osoba_chora_na_Hashi.html Pozdrawiam.
      • krzysztof-lis Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 10:19
        > Przecież żadna kobieta bez przyczyny nie zmienia się z
        > zadbanej,lubiącej ruch dziewczyny w leniwego flejtucha.

        Masz rację, nie bez przyczyny. A przyczyna najczęściej jest jedna: ślub.
        • milaczek-k1 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 10:47
          krzysztof-lis napisał:> Masz rację, nie bez przyczyny. A przyczyna najczęściej jest jedna: ślub.<

          LOL.To rzeczywiście przyczyna,lecz nie najczęstsza:)
          • miczubaszi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 11:01
            My po slubie nie jestesmy poki co, wiec tragedii jeszcze nie ma ;)
            Ale kiedys tak mimochodem rzucila, ze na poczatku znajomosci to kazde znas dbalo
            o siebie, a z czasem coraz mniej robiemy dla dobrego wygladu... Niby sie
            zasmialem, ale od tego czasu lampka ostrzegawcza ciagle sie swieci :)
            Problem w tym, ze ja dalej dbam o siebie i sie ruszam dosc czesto.
            • krzysztof-lis Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 11:08
              > Problem w tym, ze ja dalej dbam o siebie i sie ruszam dosc czesto.

              Widocznie sondowała Twoje stanowisko. Chciała sprawdzić, czy się zorientowałeś,
              albo sprawdzić, czy to akceptujesz. Moim zdaniem nie zdałeś. ;p
    • zyg_zyg_zyg nie ze wszystkimi 26.06.09, 08:49
      Ja tam nigdy nie chodziłam na aerobik. Poza tym jednym razem, kiedy
      mi na studiach siatkówkę zamienili na tego dziada... :-)
      • efi-efi Re: nie ze wszystkimi 26.06.09, 09:14
        Nie wszystkie tak mają.
        Ja się lubię oglądać nago od stóp do głów bardziej niż w ciuchach.
        A lustro nie zna litości więc ćwiczę.

        Ale Ty może swoją żonę zachęć w taki sposób, że razem coś podziałacie. Basen
        trzy razy w tygodniu, bieganie, rower, skakanka.
        Razem łatwiej.
    • substantial Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 09:12
      Jak zacznie dbać to bądź pewien, że już nie dla Ciebie;-)
    • winomusujace Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 09:25
      Jak ktoś był aktywny przed ślubem i uprawiał sport i dbał o siebie
      to zazwyczaj tak mu zostaje..

      Te które nie dbały o siebie nie dbają bardziej.

      Ale myślę że dla wielu kobiet moment zamieszkania z facetem jest w
      ogóle na swój sposób zgubny jeśli chodzi o figurę :) Podam swój
      przykład, długo mieszkałam jako singiel - dużo czasu, wiadomo
      jedzenie w lodówce jakie mi pasuje więc zazwyczaj dietetyczne, czas
      właśnie na dużo zajęć poza pracowych siłownia, basen. W kolejnych
      mniej poważnych związkach udawało mi się zachować równowagę nawet
      pomimo mieszkania. Az zamieszkałam z moją wielką miłością której to
      chciałam dogadzać - obiadki codziennie z 3 dań bo on uwielbia jeść i
      jest wielbicielem dobrej kuchni, desery no i rezygnacja z aktywności
      każdej poza seksem który jednak nie spala aż tyle kalorii co poważny
      wycisk na siłowni :))) nawet nadużywany... No i przytyliśmy w ciągu
      pół roku. W dwójkę. Ja jakieś 8 kg / na szczęśćie byłam szczupła a
      jestem wysoka więc dramatu nie było./ mój facet 17 !!! :))) Na
      szczęście szybko się ogarnęliśmy, ja wróciłam do swoich nawyków
      żywienioych i ćwiczenia, on też doszedł do wniosku że wielka kolacja
      koło 21 to nie jest najlepszy pomysł :) Też wrócił do wagi z
      początku znajomości :)

      Zaczeliśmy sobie razem chodzić na basen i siłownię. Dbamy o siebie.
      W okresie naszego maksymalnego rozpasienia, mieliśmy okres kryzysowy
      jeśli chodzi o seks - byliśmy w sobie bardzo zakochani więc dla mnie
      nie miało znaczenia to że mój facet przytył, dla niego nie miało
      znaczenia że przytyłam ja. Ale ja sama czułam się źle i nie sexy tak
      samo mój facet czuł się sam ze sobą i swoimi cyckami niezby
      fajnie :/ Dlatego szybko wzieliśmy się za siebie bo nie czuliśy się
      dobrze ze sobą. I tym że nagle w jakiejś pozycji człowiek musi się
      zastanawiać czy mu to czy tamto za badzo nie zwisa :)) a normalnie
      takich jazd nie mieliśmy.

      W każdym bądź razie szybko dostałam lekcję że to że mój nie mogę
      jeść tak jak mój facet / wiadomo faceci mają lepszą przemianę
      materii, potrzebują więcej jedzenia /. Niby taka oczywistość a
      jednak ....On też nie chciał być typowym "mężem z brzuszkiem" jakich
      pełno wśrod naszych znajomych.

      Zaznaczam tylko że u nas nie wynikało to w żaden sposób z presji
      jaką na siebie wywieraliśmy, wiem że mój mąż pragnąłby mnie dalej i
      byłabym dla niego atrakcyjna, wiadomo atrakcyjność jest w głowie :)
      ale ja po prostu czułam się z tym fatalnie, hm miałam zresztą jakąś
      dziwną akcję że trochę go oszukałam - że poznał mnie jako szczupłą
      laskę i nie ma żadnych obiektywnych przeszkód żeby nie wyglądała
      dalej atrakcyjnie. Co innego gdybym była chora, była w ciąży czy
      inne. No właśnie to też był dla mnie jakiś argument, że nie chciałam
      startować do ciąży w przyszłości z już jakimś dużym nadmiarem kg.
      Widziałam że u dziewczyn które tak miały powrót do dawnej sylwetki
      był niezłą męką.


      Może więc zaproponuj swojej partnerce wspólne wypady na basen/
      rolki / rower. Myślę że to że nie ma siły na seks, może być tylko
      wymówką - nie czuje się atrakcyjna i może dlatego unika zbliżeń?
      • bi_chetny Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 09:40
        ja próbuję namówić żonę na jakąś aktywność ruchową, co wychodzi opornie
        [zaznaczę, że kłopotów z nadwagą nie ma, ale ma sobie do zarzucenia lekkie
        zaniedbanie fizyczne]. Mimo to moje propozycje fitnessu spotykają się z reguły
        albo z obrazą [uważasz, że jestem gruba?], albo z odkładaniem sprawy na później.
        Leniwe panie więc pytam, jak was namówić najlepiej na ruch ?
        Aha, dodam jeszcze że czasem da się wyciągnąć na rower czy basen, ale bez
        wielkiego entuzjazmu.
        • winomusujace Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 09:51
          No widzisz trudno mi coś radzić, bo ja zawsze chętnie korzystałam z
          takich ofert. Zresztą jak przytyliśmy to w dwójkę stwierdziliśmy o
          rany, coś z tym trzeba zrobić, pojechałam do klubu zakupiłam dla nas
          karnet, na siłownię chodzimy w tym samym czasie - choć oczywiście
          nie ćwiczymy razem hehe :) ale dzięki temu mobilizujemy się wzjemnie
          to samo z basenem. Jakąś bazą o tego była jednak szczera rozmowa.
          Uświadomienie sobie sytuacji. Ciężki orzech do zgryzienia, jak
          uświadomić to komuś, kto nie chce sobie uświadomić bez urażania
          czyjejś dumy/ robienia komuś przykrości :/

          Dodam jeszcze że środowisko było dla mnie też mobilizującym
          czynnikiem, w mojej pracy ani wśród znajomych czy przyjaciółek nie
          ma ani jednej osoby z nadawagą. Co innego Panowie, paru już
          wyhodowało sobie niezłe brzuchy :))
        • zyg_zyg_zyg Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 10:13
          Może to jest kwestia znalezienia przez nią odpowiedniej dla niej
          formy ruchu? Może fitness, joga i basen ją zwyczajnie nudzą, a
          odnajdzie się i zapali na kursie tańca z Tobą albo na ringu
          bokserskim?

          Mnie na przykład od typowo kobiecych "sportów" odrzuca na kilometr,
          natomiast lubię ruch z mężczyznami... :-)
        • mujer_bonita Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 11:57
          bi_chetny napisał:
          > Leniwe panie więc pytam, jak was namówić najlepiej na ruch ?

          Jako przedstawicielka leniwych pań odpowiadam - nie da się :) Możesz ewentualnie częściej proponować mniej męczące zajęcia - jak właśnie rower czy basen. Porzuć nadzieje na entuzjazm - jak się czegoś nie lubi to ciężko, żeby sprawiało to przyjemność ;)
          • bi_chetny Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 12:12
            potiwerdziłaś moje obserwacje w takim razie - najgorszy ten brak entuzjazmu. Dla
            mnie to oznacza "nie", więc nie chce mi się namawiać.
            Pozostają rowery i basen, chociaż ostatnio mówi coś o salsie, więc może jednak
            trochę się porusza :)
            • fanny Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 12:37
              bi_chetny napisał:

              > potiwerdziłaś moje obserwacje w takim razie - najgorszy ten brak entuzjazmu. Dl
              > a
              > mnie to oznacza "nie", więc nie chce mi się namawiać.
              > Pozostają rowery i basen, chociaż ostatnio mówi coś o salsie, więc może jednak
              > trochę się porusza :)

              Zarzucasz zonie, ze nie wykazuje entuzjazmu na Twoje propozycje, a sam co robisz z jej pomyslem?
              Liczysz, ze sie moze porusza na salsie..
              Zapisz was na ta salse, a zobaczysz z jakim entuzjazmem sie za to zabierze!

              f.
              • bi_chetny Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 15:33
                pomysł dotyczył ćwiczeń solo, także pudło :D
        • asdaa Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 14:38
          bi_chetny napisał:
          > Leniwe panie więc pytam, jak was namówić najlepiej na ruch ?
          jakiś ostry i częsty seksik byłby nie od rzeczy ;)
        • ciezka_cholera Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 27.06.09, 13:45
          bi_chetny napisał:

          > Leniwe panie więc pytam, jak was namówić najlepiej na ruch ?

          Jako przedstawicielka gatunku "leniwa kobieta" bardzo chetnie odpowiem,
          zwlaszcza ze widze tu glebokie niezrozumienie pryncypiow rzadzacych naszym
          postepowaniem. Po pierwsze: ruch sluzy przemieszczaniu sie (osiagnieciu celu)
          albo zaspokojeniu potrzeby rywalizacji - poprawienie kondycji, zdrowia i urody
          jest milym efektem ubocznym (tylko!!). Zadna szanujaca sie leniwa kobieta nie da
          sie namowic na jalowe fikanie (aerobik), na plywanie w kolko w basenie (chyba,
          ze w celu ochlodzenia sie w upal), wreszcie
          na taniec (coz za bezcelowe szastanie zasobami energii), no chyba ze w stanie
          upojenia alkoholowego.
          Ja lubilam jezdzic na rowerze do pracy (13 km w jedna strone) - rozwiazanie to
          mialo sporo zalet - osiagalam jakis cel, moglam sie po drodze poscigac z innymi
          rowerzystami, wpasc spocona, czerwona i w mokrym podkoszulku (czesto tu pada) na
          prezesa firmy (czym znakomicie zwiekszalam swoje szanse na awans), nie bylam
          uzalezniona od kaprysnej komunikacji miejskiej, nie bylam zmuszona do stania w
          korkach (za to przeciskanie sie miedzy samochodami podnosilo poziom adrenaliny)
          - bylo git i kiedy rezygnowalam z pracy w celu podjecia calodziennej opieki nad
          potworami, to bylo mi autentycznie tych dojazdow szkoda (nie musze chyba pisac,
          ze jezdzanie na rowerze bez celu nie sprawoloby mi nawet polowy tej frajdy).
          Druga rzecz, ktora nas leniwcow jest w stanie rozruszac, to rywalizacja. Sporty,
          gdzie gra sie z kims o cos i po cos, to zupelnie cos innego niz jakas nuuuudna
          silownia.
          Nalezy rowniez podkreslic, ze osiagniecie (utrzymanie) idealnej figury raczej
          nie stoi wysoko w hierarchii potrzeb leniwej kobiety. Jesli jestesmy szczuple,
          to pewnie dlatego, ze nie chce nam sie gotowac... Wybieramy zwykle metody
          osiagniecia celu najbardziej efektywne - jesli wiec celem jest duzo
          satysfakcjonujacego seksu, to moze sie okazac, ze leniwa kobieta zamiast
          restrykcyjnego przestrzegania rezimu dietowo/cwiczeniowego wybierze opcje
          poszukania partnera lubiacego bzykac zapuszczone leniwce (prosze mi nie pisac,
          ze takowi nie istnieja, bo jakos ja ich czesto spotykam).
          • uczula Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 27.06.09, 15:26
            jako lekko zapuszczony leniwiec (ale waga powoli schodzi :) i cieszy oko. nie do
            konca zgodze sie z toba.
            Zadna szanujaca sie leniwa kobieta nie d
            > a
            > sie namowic na jalowe fikanie (aerobik), na plywanie w kolko w basenie (chyba,
            > ze w celu ochlodzenia sie w upal), wreszcie
            > na taniec (coz za bezcelowe szastanie zasobami energii), no chyba ze w stanie
            > upojenia alkoholowego.

            basen kocham :) bawie sie w plywanie pod woda, fikanie kolek w wodzie itp itd no
            i kocham taniec, gdyby mojego leniwca udalo mi sie ruszyc bylabym szczesliwa,
            ale...on nie wyraza entuzjazmu, pozostaje basen i spacerki bo kazdy ruch jest
            lepszy od braku ruchu.
            z reszta wywodow sie zgodze.
            aerobik = srednio na jeza przy moim kregoslupie niestety.
            biegi absolutnie.
            rower - no wlasnie musialabym miec cel, tak bez celu ciezko.
            cwiczyc w dpmu z dzieciem sie nie da.
          • merlotka30 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 29.06.09, 11:52
            Brawa dla tej Pani.

            A autorowi proponuje znaleźć sobie jakieś ciekawsze hobby i odpierd...c się od
            partnerki.

            W moim związku to ja uprawiam sport, ale do głowy by mi nie przyszło ciągać ze
            mną mojego partnera.

            Trochę autonomii.
            I szacunku.
            Każdy sam powinien z własnej woli rozwiązywać swoje problemy. Jeśli takowe
            posiada, a nie wmówione przez znudzonych/nudnych współmałżonków.
            • songo3000 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 10:07
              Jasne, szczególnie jak z leniwej 'pani' zrobi się gruby mops. Wtedy będzie miała swoją SZEROKĄ autonomię a i w sferze seksu mąż się 'odpierdoli'.

              > Każdy sam powinien z własnej woli rozwiązywać swoje problemy.
              A ja myślałem, że problem braku pożądania tłustej kluchy/grubego wieprza to problem obydwojga. Warto by w końcu przestać żyć złudzeniami.
              • merlotka30 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 10:41
                Heh.
                Jak ma się roztyć, to się roztyje.
                A jego nieudolne(napisał) próby tylko ją irytują.
                Nie raz nie dwa, ktoś na tym forum dochodzi do takiego wniosku, że tylko
                zachowanie autonomii, pomaga w utrzymaniu pożądania i wzajemnej fascynacji.
                Naprawdę, należy się zajmować swoimi problemami(i je komunikować mądrze, a nie
                zawracać dupę rowerem), a partnera na jego wyraźną prośbę.
                • songo3000 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 23:31
                  W utrzymaniu pożądania pomaga też wspomaniana przez Ciebie komunikacja. Komunikacja potrzeb konkretnie. "odpierdolenie się" czy "niezawracenia dupy rowerem" to przeciwieństwo tej komunikacji.
                  • ciezka_cholera Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 01.07.09, 07:11
                    Songo,

                    dla potrzeb dalszej dyskusji ustalmy najpierw w jakich granicach sie poruszamy -
                    niech to bedzie prawidlowy wskaznik BMI. Dla niskich osob (okolo 1,5m) bedzie to
                    troszke ponad 10kg roznicy miedzy najnizsza prawidlowa waga a najwyzsza, dla
                    wysokich (2m) juz prawie 25kg
                    (Źródło:
                    pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Body_mass_index_chart_pl.svg&filetimestamp=20070221190335)

                    Podsumowujac - nie mowimy o wadze, ktora zagraza zdrowiu, lub wrecz jest
                    kalectwem, rozmawiamy dalej wylacznie o tym, co sie komu podoba.
                    Wydaje mi sie, ze takie zalozenie jest odpowiednie w swietle watku otwierajacego
                    dyskusje.

                    Przy powyzszym zalozeniu zadajmy sobie pytanie: w czyim interesie jest, zeby
                    partnerka autora watku poczula sie gruba i brzydka, i odczula potrzebe
                    schudniecia do wagi akceptowalnej przez partnera?

                    Co najwyzej moze miec to dobry wplyw na trwalosc zwiazku. (Jezeli zakladamy ze
                    jej waga implikuje jego brak podniecenia i w rezultacie niechec do seksu - jest
                    to zle rokujace dla zwiazku - przyznaje)
                    Ale zupelnie niepotrzebnie (moim zdaniem) zakladamy, ze trwanie tego zwiazku
                    jest optymalnym rozwiazaniem dla jego uczestnikow.
                    Panowie dosyc czesto zapominacie, ze Wasza waska tolerancja na wage
                    partnerki(czyli niezdolnosc/niechec do odbycia stosunku z kobieta odbiegajaca o
                    2, 3 czy 5kg od Waszego optimum) jest z punktu widzenia partnerki wada. Innymi
                    slowy lepiej, zebyscie wtenczas nadrabiali innymi przymiotami, bo moze sie
                    okazac, ze niedoceniana partnerka bedzie miala wieksza wartosc na "rynku
                    matrymonialnym" niz Wy.

                    • bigbadpig Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 01.07.09, 07:30
                      > Innymi
                      > slowy lepiej, zebyscie wtenczas nadrabiali innymi przymiotami, bo moze sie
                      > okazac, ze niedoceniana partnerka bedzie miala wieksza wartosc na "rynku

                      To co piszesz jest po części słuszne i oczywiste: mężczyźni którzy mają dużą
                      akceptację dla partnerek odbiegających od kanonu kobiet powszechnie pożądanych
                      (czyli akceptujący te grubsze, mało kobiece, niezadbane etc.) to z reguły
                      mężczyźni słusznie nisko oceniający siebie (w wymiarze 'wartości rynkowej' jak
                      to nazwałaś).

                      Dlatego na wąską tolerancję mogą sobie pozwolić tylko niektórzy mężczyźni - i
                      znowu z reguły, to Ci o wartości odpowiednio wyższej. Reguluje to wrodzona
                      psychologia, nie trzeba nikogo przestrzegać i przypominać tej zasady, wygląda na
                      to, że rodzimy się z nią - tak mężczyźni jak i kobiety.

                      Jeśli dobierają się więc dwie osoby, to raczej z jakąś tolerancją ale
                      reprezentują podobną półkę. W wypadku gdy któraś z nich się z czasem roztyje,
                      zacznie obijać, 'stetryczeje' itp. - trzeba by szczęścia, aby druga równocześnie
                      utraciła swoją wartość na jakimś innym polu, tak aby nie wystąpiły naprężenia :D
                      • ciezka_cholera Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 01.07.09, 08:25
                        Podkopujesz caly dorobek tego forum :-)
                        Rozwazmy dwa warianty (najpierw ten zgodny z glownym nurtem mysli forumowej):
                        zakres tolerancji na wage partnerki jest rzecza indywidualna i niezalezna od
                        woli mezczyzny, nie jest on w stanie wplynac na swoje postrzeganie kobiety jako
                        bardziej lub mniej atrakcyjnej -
                        w tej sytuacji nie widze powodu, zeby bylo to powiazane z jego "wartoscia" (ze
                        pozwole sobie trzymac sie rynkowej metafory), po prostu rodzicie sie z wieksza
                        lub mniejsza tolerancja na niedostatki urody Waszych partnerek.
                        W tej sytuacji nie bez kozery jest miec swiadomosc, ze niska tolerancja jest z
                        punktu widzenia partnerki (w tym rowniez nowej potencjalnej partnerki) wada i to
                        taka, ktorej chocbyscie chcieli nie wyzbedziecie sie. Swiadomosc wlasnych
                        niedociagniec pozwala zachowac dystans do rad pt "koniecznie uswiadom jej jaka
                        jest gruba i brzydka, bo dla dobra Waszego zwiazku ona MUSI schudnac", choc sama
                        w sobie nie rozwiazuje problemu.

                        Drugi wariant jest taki, ze mozemy wplynac na to czy postrzegamy kogos jako
                        atrakcyjnego, czy nie -
                        w tej sytuacji rodzi sie pytanie, dlaczego to ona ma rownac do gustu partnera, a
                        nie gust partnera ma ewoluowac w kierunku akceptacji zmian? W koncu jesli ma to
                        byc dla dobra zwiazku, to moze niech sie spotkaja w pol drogi (niech ona
                        zastanowi sie ile moglaby przytyc i sie dobrze czuc we wlasnym ciele, a on jaka
                        waga partnerki jest zgodna z jego gustem, dziela roznice na pol, dodaja do
                        nizszej wartosci i juz, po robocie).
                        • bigbadpig Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 01.07.09, 15:20
                          ciezka_cholera napisała:

                          > Rozwazmy dwa warianty (najpierw ten zgodny z glownym nurtem mysli forumowej):
                          > zakres tolerancji na wage partnerki jest rzecza indywidualna i niezalezna od
                          > woli mezczyzny

                          Rozumiem, że ten oto wariant podkopuję?

                          Pisząc "Reguluje to wrodzona psychologia, [...] wygląda na to, że rodzimy się z
                          nią - tak mężczyźni jak i kobiety" ?

                          Czy ja napisałem w tym miejscu, że mamy na to wpływ czy gdzieś indziej jeszcze? :P

                          Niska tolerancja jest wadą tylko z punktu widzenia osoby która się w tej
                          tolerancji w danym momencie nie mieści. Jeśli mam duże wymagania i poszukuję
                          partnerki wyżej niż średniej wartości (powiedzmy młodej, zgrabnej,
                          inteligentnej, sympatycznej, dziewczyny - to muszę dużo oferować, jeśli zaś nie
                          mam wiele do zaoferowania nie szukam takiej partnerki, a już na pewno ona mnie
                          nie wybierze, abym ją wybrał :P

                          Natomiast na pewno będę o takiej marzył; prawdopodobnie też, gorzej będę oceniał
                          te które mam szanse zdobyć. Jednak w życiu jest tak, że wezmę sobie taką na jaką
                          mam realną szansę - nie wiem co to ma wspólnego z podkopywaniem myśli forum ,
                          ale ok - przeżyję podkopawszy jak mówisz cały dorobek tylu zacnych ludzi.
                          Twierdzę, że osoby o niższej samoocenie obniżają próg swoich oczekiwań (zwróć
                          uwagę, że nigdzie nie napisałem, o preferencjach) Nie twierdzę, że to żelazne
                          prawo, ale jednak widoczny schemat.

                          Natomiast oczywiście jedna osoba może woleć partnerów TROCHĘ cięższych, druga
                          TROCHĘ chudszych niż jakiś kanon, kobiety przykładowo jedne wolą 'karki', inne
                          pewnie mogą woleć szczuplejszych, albo wreszcie 'miśki'. Fizjonomia zresztą to
                          przecież nie jest jedyna składowa oceny, nie zajmuję się tym tutaj, równie
                          dobrze możemy mówić o tym, że facet zaczął z czasem zrzędzić i się czepiać
                          wszystkiego. Pisaliśmy o zmianie po związaniu się z kimś - w tej sytuacji trudno
                          zakładać, że partner lubi grubsze, albo pyskatych i możemy się bez konsekwencji
                          zmieniać - skoro wiązał się z osobą 'lepszą' niż jest się obecnie.

                          Twoje rozważanie drugiego wariantu to jakaś abstrakcja dla mnie - "dzielą
                          różnicę na pół"? "spotkają się w pół drogi"? Z moich poglądów wysnuwasz takie
                          możliwości?

                          Oczekiwania partnera to nie jest jeszcze jedna z wielu jego cech które możesz
                          wartościować abstrahując od reszty. Jego oczekiwania to jego cena. Większość z
                          nas próbuje się sprzedać tak dobrze jak to możliwe. Gdyby uznać, że wysoka cena
                          wartościowego partnera to coś co przeszkadza - i chcieć szukać wartościowego z
                          tą jeszcze super cechą, że sam takiego nie szuka - to zmniejsza się znacznie
                          prawdopodobieństwo sukcesu w tej grze.
                          • ciezka_cholera Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 02.07.09, 22:01
                            dla porzadku: wszystkie gloszone ponizej madrosci dotycza w tym samym stopniu
                            obu plci, nie chce mi sie tylko odmieniac ciagle przez rodzaje.

                            bigbadpig napisał:

                            > Pisząc "Reguluje to wrodzona psychologia, [...] wygląda na to, że rodzimy się z
                            > nią - tak mężczyźni jak i kobiety" ?
                            >
                            > Czy ja napisałem w tym miejscu, że mamy na to wpływ czy gdzieś indziej jeszcze?
                            > :P

                            Jezeli zmienna A (zdolnosc do bzykniecia babki odstajacej od naszego optimum)
                            zalezna jest od zmienej B (nasze poczucie wlasnej atrakcyjnosci), to nie wydaje
                            mi sie zeby proces zmiany B i co za tym idzie A mogl przebiec bez udzialu naszej
                            swiadomosci. Jakkolwiek moze sie myle, organizm ludzki ma niesamowite mozliwosci
                            adaptacyjne... hmm...
                            Moje zdanie jest takie: A nie jest zmienna. B jest zmienna i od B jest zalezna C
                            (wysokosc stawianej potencjalnym/obecnym partnerom poprzeczki w danym czasie i
                            okolicznosciach). C choc na pierwszy rzut oka bardzo podobne do A, nie jest
                            jednak tozsame, bo C zawiera sie w A (przynajmniej powinna, w przeciwnym razie
                            mamy sytuacje, gdy wiazemy sie z kims, od kogo nas odrzuca - nie wiem, czy ktos
                            to praktykuje, ale nie wydaje sie to ciekawa opcja).

                            Dalej bedzie o A:

                            > Niska tolerancja jest wadą tylko z punktu widzenia osoby która się w tej
                            > tolerancji w danym momencie nie mieści.

                            coz, niekoniecznie. Sa oczywiscie osoby, dla ktorych swiadomosc, ze znajduja sie
                            w waskim gronie wybrancow jest budujaca. Ale sa tez osoby, ktore nie cierpia
                            rozhisteryzowanych facetow, ktorzy na kazde pozimowe +2kg reaguja niecierpliwym
                            przytupywaniem, wyganianiem na silownie, aerobik czy inne dyrdymaly i kasliwymi
                            uwagami na temat spozywanych kalorii. Jakby mnie chlop mial podszczypywac, by
                            sprawdzic, czy moj celulitis przeszedl w faze 8, to by mnie szlag na miejscu
                            trafil. I w dupie bym miala, ze jeszcze mnie z elitarnego klubu nie wypisal,
                            sama bym sie wypisala, nigdy nie lubilam elitarnych klubow.
                            Osoby z niskim A, sa w pozyciu dosc trudne (nawet jesli to nie ich wina, wszak
                            chca zapobiec sytuacji, kiedy partnerka bedzie im wstretna) i to mialam na
                            mysli, piszac, ze jest to wada. Jak dla mnie wada u potencjalnego partnera
                            zupelnie nieakceptowalna, nawet jesli 'na dzien dzisiejszy' zakwalifikowalabym
                            sie :-)
                  • merlotka30 No masz :-) 15.07.09, 21:21
                    No masz :-)
                    Przede wszystkim szacuneczek cholerze, że się jej tak chce tłomaczyć.

                    Songo, ja Ciebie próbuję powiedzieć, że tutaj może chodzić o wiele różnych
                    przyczyn, ale na pewno nie jest to brak odzewu na rowerowe zaczepki, ani
                    przytycie żońci.
                    A autorowi jest tak wygodnie ślizgać się po wierzchu.

                    Komunikacja leży i zdycha na kanapie obok pani i wciągnięta w szprychy u pana,
                    kona popiskując.

                    Ale, żeby się ładnie komunikomuni trzeba chociaż bywać szczerym wobec siebie, a
                    to strach, bo co jeśli okaże się, że to u nas próchnica?
        • glamourous Ja mam dobry sposob :-) 27.06.09, 22:36
          Proponuje zamontować w łazience ogromne lustro, takie na pól ściany (lub na
          cala, jeśli łazienka jest niewielka) W strategicznym miejscu, w takim żeby zona
          nie mogla przeoczyć widoku swojego nagiego ciała kiedy będzie brała kąpiel lub
          prysznic - słowem kiedy będzie w stroju Ewy. Do tego zamontować mocne
          oświetlenie, żeby żadna cielesna usterka nie dala się ukryć. Jeżeli zona ma choć
          minimum ambicji żeby być kobieta atrakcyjna, to są naprawdę spore szanse, ze
          sposób zadziała.
          PS. U mnie w domu takie lustra w charakterze memento wiszą w łazience, w
          przedpokoju oraz w sypialni. Nie sposób się wtedy przeoczyć będąc na waleta. Ma
          to podwójną korzyść, bo na męża te namolne lustra również działają
          psychologicznie i dzięki nim jeśli chodzi o sport jakoś jeszcze do tej pory nie
          złapał lenia.
      • miczubaszi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 10:51
        > Może więc zaproponuj swojej partnerce wspólne wypady na basen/
        > rolki / rower. Myślę że to że nie ma siły na seks, może być tylko
        > wymówką - nie czuje się atrakcyjna i może dlatego unika zbliżeń?

        Co do czucia sie atrakcyjna, to chyba nie ma z tym problemow. Wie ze tu i owdzie
        ma za duzo, tylko ze jej sie nie chce nic z tym zrobic. Kiedys jeszcze sie
        zarzekala ze sie zapisze na aerobik, juz niedlugo, lada dzien, za troszke. Teraz
        juz nawet o tym nie wpomina.
        A basen z nia, to bardziej moczenie nog niz plywanie ;) Osobiscie wole caly czas
        spedzic plywajac, zeby porzadnie sie zmeczyc, a nie po kazdym przeplynietym
        basenie gadac przez 5 min o niczym.
        Pewnie ze mozemy isc razem na rower, ale jak ona pojdzie na rower raz na 2
        miesiace, to tez nie mozna oczekiwac cudow i po tej wycieczce i po jej efektach :]
        • krzysztof-lis Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 11:02
          Skoro ciągnięcie za włosy na basen nie działa, lepiej zastosuj inną metodę, z
          wzbudzeniem zazdrości.
          • miczubaszi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 11:19
            Moglbys podac jakies szczegoly :)
            Na basen pojdzie bez ciagniecia, ale co to za plywanie na stojaco ;)
            • krzysztof-lis Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 11:28
              > Moglbys podac jakies szczegoly :)

              Chodzi o to, by poczuła, że ma konkurencję ze strony innej kobiety
              • winomusujace Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 14:57
                Świetna rada, na pewno poprawia bliskość, komunikację i zrozumienie
                w związku...
                • songo3000 Rada jest świetna 26.06.09, 16:25
                  W małej dawce poprawia atrakcyjność partnera (przypomnienie, że inne/inni na niego lecą). Odbudowuje dreszcz tajemniczości w związku a bez tego - sorry - nie ma mowy o namiętności.

                  W dużej powoduje wściekłość :) ale wszystko można przedawkować TAKŻE bliskość, gadanie i zrozumienie.
                  • zakletawmarmur Re: Rada jest świetna 26.06.09, 17:07

                    Dokładnie! Jestem zwolenniczką pielęgnowania zazdrości:-) Bez tego
                    ludzie się wzajemnie rozleniwiają...
                  • winomusujace Re: Rada jest świetna 27.06.09, 17:01
                    Wiesz, ja nie muszę mieć takich namacalnych dowodów i do tego
                    sztucznych żeby być pewna że na mojego chłopa lecą inne. Widzę to na
                    ulicy, gdy idziemy razem na miasto etc. Pamiętam też jaką opinię
                    miał wśród znajomych pań gdy go poznałam "rewelacyjny facet". Gdyby
                    mój facet zaczął się tak zachowywać, ja zaczęłabym robić to samo
                    tylko że naprawdę, i prędzej czy później doprowadziłoby nas to
                    raczej do rozpadu a nie do poprawy relacji, a gdybym ja próbowała
                    tak wzbudzić zazdrość u mojego ślubnego (nie trzeba, jest zazdrosny
                    i tak) to po dwóch dniach zapytałby mnie co ja odpierdalam i by się
                    skończyły gierki :))

                    Zazdrość ok, ale naturalna, a nie gierki i manipulacje.
                    • songo3000 Re: Rada jest świetna 27.06.09, 20:07
                      No to u WAS nie potrzeba wzbudzać zazdrości bo takowa już jest.

                      Powiedz mi jeszcze gdzie zaczyna się 'manipulacja' a kończą 'naturalne mechanizmy'.
                      • winomusujace Re: Rada jest świetna 28.06.09, 12:29
                        Manipulacja to udawanie romansu, smsowania, psikania się perfumami i
                        inne oszustwa. Jeżeli u kogoś w związku są takie akcje, to wd mnie
                        można od razu zdiagnozować inny zasadniczy problem tej relacji tj:
                        brak komunikacji. / czytając to i inne forum utwierdzam się w
                        przekonaniu że to główny problem w związkach/. Nie wyobrażam sobie
                        zdrowej normalnej / dla MNIE oczywiście/ relacji w której ja albo
                        mój facet tak sobie działamy np ja udaję że smsuję z kimś, a po 5
                        minutach mój facet nie pyta mnie " no i z kim tak zaciekle smsujesz
                        kochanie" i na odwrót. I co wtedy brniemy w kłamstwo dalej ? Nie dla
                        mnie takie metody :)
                        • songo3000 Re: Rada jest świetna 28.06.09, 12:37
                          Nawet wtedy, gdy u faceta przygasł zapal do wielbienia Towjego oblicza :) a 'szczere rozmowy' i inne narzędzia komunikacji nie zdają egzaminu? Przemyśl to.

                          Komunikacja może być naprawdę dobra tylko może nic z niej nie wynikać. Czytając to forum utwierdzam się w przekonaniu że to główny problem w związkach.
                          • winomusujace Re: Rada jest świetna 30.06.09, 10:46
                            Nie zarzekam się bo wiadomo jak to w życiu jest. Na razie nie mamy
                            takiego problemu, a jakby mój chłop przestał się mną interesować / a
                            ze mnie typ wymagający wysokiego zainteresowania/ to pewno
                            zaczęłabym jakiś realny romans a nie zajmowała się reaktywowaniem
                            czegoś, taką już mam paskudną naturę.

                            :/
              • nutka07 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 03.07.09, 22:17
                Nie wiem jak moj maz by zareagowal na takie zachowanie.

                Jezeli o mnie chodzi nie przyniosloby to oczekiwanego skutku.
                *odbieranie i wykonywanie telefonow - jezeli zauwazylabym taka sytuacje odrazu
                bym zareagowala, rozmowa. Jezeli by sie nic nie zmienilo ponowilabym rozmowe i
                oczekiwala wyjasnien.

                W sytuacji z perfumami to on musialby sie bardzo starac ( o ile by mu zalezalo),
                zeby odbudowac relacje. Bo nie wiem i nigdy nie bede wiedziala na 100% czy to
                byla prowokacja czy faktycznie inna kobieta. Zadne zapewnienia nie dadza mi 100%
                pewnosci.

                Po takich sytuacjach jakie opisales zaufanie mozna sobie w buty wsadzic.

                'Zatrzymalabym sie' w zwiazku i powiedziala okresl sie czego chcesz.
                Wydzwaniasz, odbierasz telefony (chodzi oczywiscie o sytuacje sugerujace flirt,
                romans), zapach kobiecych perfum sorry ale ja za Toba latala nie bede. Jezeli Ci
                zalezy to rob wszystko zeby odbudowac zaufanie.

                Jezel nam sie w zwiazku dobrze uklada to mam ochote na wszystko, na prace nad
                nim, zabawe itd. Jezel moj facet wybirze inna to trudno. Nie jestem kula u nogi,
                zebym go przytrzymywala albo zeby mnie wlukl za soba. Chce flirtu, chce romansu
                jego wybor tylko niestety wszystko ma swoje konekwencje, ktore poniesiemy
                wszyscy, cala nasza rodzina.

                Nie mam zamiaru 'szarpac' sie o faceta, ktory nie wie czy chce byc ze mna.
                • songo3000 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 03.07.09, 22:29
                  Pytanie jest raczej takie: co w sytuacji jak facet wie, że chce być z panią a 'księżniczka' palcem już w związku nie kiwnie. No, mądralo daj jakąś rzutką radę.
                  • nutka07 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 04.07.09, 01:02
                    Zaraz madrala, napisalam o sobie w odpowiedzi o wzbudzanie zazdrosci.

                    Autor nie pisze o caloksztalcie zwiazku tylko jedny z elementow, ktory nie
                    watpliwie w jego przypadku (i wielu innych) wplywa na jakosc zwiazku. Jest
                    napisane, ze 'ksiezniczka' nie kiwa palcem w sprawie wygladu a nie, ze caly
                    zwiazek jej zwisa.

                    Ja bym sprobowala ja dalej wyciagac i czesciej na rozne sporty. Skoro kiedys
                    cwiczyla to moze propozycja karnetu do klubu? Mozna tez kupowac mniej tuczace
                    jedzenie ;)

                    Jezeli nie chce byc delikatnie bezposredni to moze powie, ze chcialby zadbac
                    bardziej o siebie wiecej ruchu, zdrowsze jedzenie i zaproponuje wspoludzial.

                    Takie lazenie na okolo, niech sie jej zapyta czemu nie cwiczy. Moze jej sie nie
                    chce i ma to w d... wtedy nic nie zrobi. Pozostanie mu pogodzic sie z sytuacja,
                    czekac na 'przebudzenie' partnerki badz jezeli mu to tak bardzo przeszkadza
                    rezygnacja ze zwiazku. Niestety nie na wszystko mamy wplyw co jest Ci napewno
                    wiadome.

                    Moze jej nie zalezy, jest zmeczona albo faktycznie ma problemy ze zdrowiem. On
                    ja lepiej zna i moze z nia pogadac.Ja co najwyzej moge pisac 'moze'.

                    Jak chce to niech probuje metody zazdrosci. Ja opisalam swoje mysli jako jedna z
                    alternatyw, ktora moze wziasc po uwage.
        • arronia Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 15:19
          > Pewnie ze mozemy isc razem na rower, ale jak ona pojdzie na rower raz na 2
          miesiace, to tez nie mozna oczekiwac cudow i po tej wycieczce i po jej efektach

          Wtedy cudów nie będzie, tylko zakwasy i zniechęcenie.

          Jeśli ktoś ma się zacząć ruszać, to musi wyrobić sobie nawyk. Wybryki od czasu
          do czasu są bez sensu, przy takiej częstotliwości każde zebranie się w sobie
          wymaga masy energii i zaparcia. Jak coś się po prostu wstaje i robi, to to
          przychodzi łatwiej. Ludzie się różnią, ale po miesiącu regularnego robienia
          czegokolwiek nawyk powinien się zacząć utrwalać. Tylko ważne, żeby zacząć od
          czegoś małego i możliwie przyjemnego. Jak ktoś nieprzyzwyczajony pójdzie na
          areobik i pobryka, albo pohula na rowerze za mocno, zwłaszcza jeśli nie palił
          się do tego, to obolałe mięśnie nie będą zachętą do następnego razu.

          To już lepiej razem co weekend chodzić na marszowe spacery do lasu. Albo zabrać
          do parku frisbee. Albo co wieczór razem wyjść na pół godzinny spacer "na
          dobranoc". Albo na któreś tańce się zapisać. Zresztą co kto woli, jedni w
          pomieszczeniu, inni - byle na dworze. Grunt, to się rozruszać, zacząć coś robić
          i się tego trzymać. Potem apetyt na ruch sam zaczyna rosnąć. Albo przynajmniej
          staje się naturalną częścią życia.

          "Winogron" basenowych nigdy nie rozumiałam (tzn. tych, co zamiast pływać dyndać
          przy brzegu i konwersować). Ale to się po prostu da robić na basenie, więc jeśli
          ktoś ma na to ochotę, to może. Lepiej szukać takich sposobów wspólnego ruszania
          się, żeby nie było opcji "to ja sobie tylko popatrzę".

          Inna rzecz, że brzmisz, jakbyś chciał kobietę wytresować/wychować. A wtedy
          odruch przeciwstawienia murowany. Nie przeciwko ruchowi. A przeciw tresurze.

          A jeszcze inna, że u części koleżanek zauważyłam przejściowy (!) spadek
          wyględności, jak się w związkach zaczynały czuć zagnieżdżone. W początkach
          błyszczały, i dlatego, że chciały się podobać, i dlatego, że promieniały
          wewnętrznym światłem kobiet zakochanych. Potem przychodziło uspokojenie, pewnie
          luz, na jakiś czas szarzały jakby. A potem się ogarniały. Znowu wyglądały
          fajnie, barwnie, dynamicznie. Mimo braku zakochaniowego amoku.
          • miczubaszi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 16:35
            > Inna rzecz, że brzmisz, jakbyś chciał kobietę wytresować/wychować.

            Nie robilem tego i nigdy jej nawet nie powiedzialem- hej, wez sie za siebie,
            zobacz jak wygladasz, a jak wygladalas 2 lata temu. To ona mowi- o tu juz
            ksztalt nie ten, to i tamto sflaczalo. I na tym koniec. Ponarzeka, a ruszyc sie
            nie chce.
    • zakletawmarmur Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 10:30

      Dla mnie jest najgorszy pierwszy rok związku... Kolacyjki, wieczory
      degustacyjne, drobne przyjemności w ciągu dnia, generalnie faceci
      zawsze rozpieszczali mnie w ten sposób... Dodatkowo ich bezgraniczna
      akceptacja mojego ciała (choć idealne to ono nigdy nie było)
      sprawiały, że pare kilo mi zawsze wskakiwało:-)

      Później pewnego pięknego dnia okazuje się, że nie mogę się w
      ulubione jeansy dopiąć a koszula rozjeżdża mi się na biuście... Nie
      cierpię zamieniać rozmiaru ubrań na większy, dlatego w tym momencie
      znowu zaczynam sie odchudzać. Lubie się podobać mężczyznom, nie
      tylko mojemu. Muszę więc o siebie dbać...

      Ale znam i kobiety, które zawsze wyglądają tak samo dobrze
      (pozazdrościć), jak i takie co to dbają o siebie tylko będąc w
      związku a "na wolności" się pasztecą... Jednak opisana przez Ciebie
      strategia jest najpopularniejsza...
      • miczubaszi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 10:57
        > Lubie się podobać mężczyznom, nie
        > tylko mojemu. Muszę więc o siebie dbać...

        Moja luba tez sie lubi podobac, ale wydaje mi sie ze przede wszystkim sobie
        samej a i to w taki sposob ktory nie wymaga wiele wysilku (makijaz). Wie np
        jakie jej ubrania czy buty lubie, wie co mnie kreci, ale widze ze ma to gdzies.
        Kiedys czasem wkladala rzeczy, ktore mnie nakrecaly, ale od dluzszego czasu nic
        takiego nie wlozyla (nie mam tu na mysli wkladania uniformu przydroznej kobiety
        pracujacej ;)), pewnie tez dlatego, zeby nie kusic mnie, skoro i tak nie
        bedziemy sie kochac- w koncu jest zmeczona.
        • songo3000 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 16:29
          A po jakie licho ma wkładac wysiłek i podobać się TOBIE? Przecierz jesteś już udomowionym misiem-pysiem i starać się już za bardzo nie trzeba - można 'skupić się na sobie' (co zresztą jest typowe u obojga płci, hehe :). Przyczynę masz wyłuszczoną, co z tym z robić to chyba nie muszę pisać.
          • miczubaszi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 16:38
            > co z tym z robić to chyba nie muszę pisać.

            Jak to nie musisz?!?! Napisz, napisz :)
    • lilyrush Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 15:20
      Ja bym powiedziała, ze to się tak samo tyczy kobiet jak i mężczyzn. Moj eks jak
      go poznałam to był na granicy nadwagi, a z budowy jest taki, okrągłym miśkiem. W
      ciągu 5 lat przytył 30 kg i najpierw mi wmawiał, ze to dlatego, że mu ze man tak
      dobrze, a potem, że sie nie odchudzi bo nie zrezygnuje ze swojej jedynej
      przyjemności w życiu czyli piwa...
      Zawsze dużo mówił o sporcie, najpierw jak to na rowerze zawsze jeździł i będzie
      tylko roweru nie ma...kupiliśmy rowery, w ciągu sezonu byliśmy raz. Potem jak
      zaczęłam jeździć na rolkach to on oczywiście tez. Kupiliśmy za gruba kasę rolki
      dla niego, bo powyżej 100 kg to juz nie pierwsze lepsze i po 1 razie sie kazało,
      że kolana go bola... W szczytowym etapie doszedł do tego, że przekonywał mnie,
      że ja mam tysiąc powodów, zeby nie iść na moje ukochane zajęcia sportowe. A to,
      że cos robiła jeszcze w połowie ciąż, kiedy mi było wolno to juz w ogóle byłam
      wariatka...
      Jak ktos nie lubi i nie chce to chyba trzebaby siła zaprowadzić, ale do ruszania
      sie nie zmusisz. Ja sama po sobie wiem, że basen to dla mnie najgorsza kara i
      zmusili mnie tylko na studiach, jak nie miałam innego wyjścia. Na siłownie i
      aerobic mi zwyczajnie nie wolno, na pilatesie i jodze zasypiam. Na szczęście
      moja ukochana dyscyplina w natężeniu i poziomie przeze mnie uprawianym jst ok
      :-) Do tego mam rolki bez wariacji i rower jeśli się znajdzie towarzystwo. Ale
      na nic więcej mnie nie nakłonicie...
      • mujer_bonita Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 15:32
        lilyrush napisała:
        > Ja bym powiedziała, ze to się tak samo tyczy kobiet jak i mężczyzn. Moj eks jak
        > go poznałam to był na granicy nadwagi, a z budowy jest taki, okrągłym miśkiem.
        > W ciągu 5 lat przytył 30 kg

        Spora część moich męskich znajomych wkrótce po ślubie wyraźnie przytyła.
        Spotkani na ulicy z uśmiechem poklepywali się po brzuszkach twierdząc
        'małżeństwo mi służy' :D
        • efi-efi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 16:43
          Właśnie się zastanawiałam dla kogo ja ćwiczę.
          Trochę dla mojego męża (nie lubi żadnych oponek ,które nie są jego własnymi).
          Ale głównie to chyba z próżności. Przyznaję się bez bicia, że lubię jak się
          faceci mną zachwycają, albo jak przestaję być zapraszana przez co zazdrośniejsze
          żony.
          I nawet założyłam sobie konto na takim jednym portalu, z którego się sama
          wcześniej nabijałam po to żeby mi koledzy i byli narzeczeni mówili jaka to
          dalej fajna laska jestem :))))

          Może tą drogą?

        • krzysztof-lis Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 16:54
          > Spora część moich męskich znajomych wkrótce po ślubie wyraźnie
          > przytyła. Spotkani na ulicy z uśmiechem poklepywali się po
          > brzuszkach twierdząc 'małżeństwo mi służy' :D

          Jest też taka prawidłowość
          • mujer_bonita Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 16:59
            krzysztof-lis napisał:
            > Jest też taka prawidłowość
            • krzysztof-lis Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 17:15
              > Och oczywiście winne jest to jak gotowała kobieta a nie to, że Ty
              > nie ograniczałeś ilości wyżej kalorycznych potraw lub nie
              > zdecydowałeś się na dodatkową aktywność fizyczną :D

              Nie twierdzę, że była winna. Po prostu zacząłem jadać inaczej, niż w domu, i
              przytyłem. Jakbym sobie to uświadomił wcześniej, niż po dwóch latach, mógłbym od
              razu wprowadzić w życie dietę ŻP, a tak mogłem to zrobić dopiero teraz.
    • sagittka Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 26.06.09, 17:07
      Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami??

      Nie, nie ze wszystkimi.

      Młodzież zazwyczaj ma więcej ruchu niż ludzie dojrzali, z
      obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi. Myślę, że większość osób
      dorosłych zmniejsza swoją aktywność związaną z wolnym czasem i
      hobby.

      Jednak ludzie, którzy przywiązują wagę do swojego zdrowia,
      samopoczucia i wyglądu (właśnie w takiej kolejności) nie rezygnują z
      aktywności fizycznej nigdy. Dlatego, że jest ona niezbędna dla
      zachowania dobrej formy do późnej starości. Kobiety może ona także
      uchronić przed osteoporozą, przedłuża młodość, pozwala na szybszy
      powrót do formy po ciążach, porodach, wahaniach hormonów.

      Tylko, że w szkole tego nie uczą, wręcz przeciwnie, większość
      nastolatek jest zniechęcona do lekcji w-f, bo są nudne albo nie ma
      pryszniców, a spocone i rozmazanym makijażem nie wyjdą z szatni :)

      Miczubaszi, postaraj się zmotywować swoją kobietę do aktywności póki
      nie macie dzieci i jesteście w czasie wolnym dyspozycyjni. Cokolwiek
      by to nie było, może stać się fajnym sposobem spędzania czasu we
      dwoje. Nawet jeśli dziewczyna nie ma nadwagi, powinna się ruszać, po
      to żeby wzmocnić układ kostny, mięśnie, odporność, a także zbudować
      dobrą bazę pod ewentualne ciąże.

      Pozdrawiam - sagittka (regularnie biegająca, z figurą licealistki od
      20 lat)
      • lavenders27 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 27.06.09, 19:30
        Ale ruch jet wbrew kobiecej naturze! Przecież ona od początku czekała w jaskini
        na żarcie i magazynowała tłuszcz w oczekiwaniu na potomstwo. Tak została
        zaprojektowana! Ja ważę 42 kg i NIGDY nie uprawiałam żadnego sportu, nie licząc
        obowiązkowego wf-u w szkole. Jedyną aktywnośc ruchową jaką dopuszczam, oprócz 3
        km do pracy na piechotę, to seks. Jeden stosunek to -700 kcal. Może zamiast
        bezproduktywnie tworzyć wątki na forum, lepiej by było pędzić ten czas
        'aktywnie' z małżonką?
        • sagittka Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 27.06.09, 19:40
          > Ale ruch jet wbrew kobiecej naturze! Przecież ona od początku
          czekała w jaskini
          > na żarcie i magazynowała tłuszcz w oczekiwaniu na potomstwo. Tak
          została zaprojektowana!

          I naturalnie w pewnym wieku, gdy spalanie tłuszczy spowalnia się,
          zmienia się gospodarka hormonalna, kobiety stają się tłustymi
          babciami. I kiedyś to było dla wszystkich naturalne. Dziś mamy model
          szczupłej, zgrabnej kobiety w każdym wieku i żeby temu sprostać,a
          ponadto zachować pełną sprawność, trzeba się ruszać.
        • ika5 W jaskini 27.06.09, 19:52
          to siedzial facet i czochrajac sie w owlosiona dupe....malowal
          freski... a baba przynosila mu upolowane jedzonko!
          Bo musiala WYKARMIC DZIECI i przy okazji tego artyste co je splodzil
          :)
          • miczubaszi Re: W jaskini 27.06.09, 20:29
            to jakas feministyczna wersja dziejow czlowieka? ;)
            • aandzia43 Re: W jaskini 27.06.09, 22:19
              To żartobliwie podana rzeczwistość milionów kobiet np. w Afryce i
              Azji. Chłopy siedzą przed chatami, palą faje i pierdaczą o "baaardzo
              ważnych sprawach", a baby zapitalają na poletkach, żeby wyżywić
              głodne dzieciaki i mężów-idiotów.
        • miczubaszi Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 27.06.09, 20:27
          > Może zamiast
          > bezproduktywnie tworzyć wątki na forum, lepiej by było pędzić ten
          > czas 'aktywnie' z małżonką?

          pewnie ze byloby lepiej... gdyby tylko nie byla ciagle zmeczona ;)
        • aandzia43 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 27.06.09, 22:16
          lavenders27 napisała:

          > Ale ruch jet wbrew kobiecej naturze! Przecież ona od początku
          czekała w jaskini
          > na żarcie i magazynowała tłuszcz w oczekiwaniu na potomstwo. Tak
          została
          > zaprojektowana!

          Może zamiast bezproduktywnie ględzić na forum lepiej by było
          obejrzeć pierwszy z brzegu film dokumentalny o tym, jak żyją i
          wygladają kobiety tzw. ludów pierwotnych. Daje to pewne wyobrażenie
          na temat tego, jak wyglądało życie naszych przodków. Siedzenie w
          jaskinii (dobre sobie, jakby kula ziemska usiana była terenami
          obfitującymi w jaskinie) i wyczekiwanie na faceta z grubą zwierzyną
          to MIT. Podsycany prze facetów, bo miło jest być niezastąpionym i
          mieć władzę (kto ma michę ten ma władzę) i przez kobiety, bo miło by
          było siedzieć na dupie i chodować sadło. Tak dobrze niestety nie ma
          i nie będzie. Rzeczwistość wygląda tak, że bez względu na płeć
          zawsze trzeba było się nieźle nabiegać za "zwierzyną".
          • aandzia43 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 28.06.09, 01:12
            Czego by się nie hodowało, robi się to przez "h";-)
    • x-mona Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 00:25
      Oh my...piszesz o mnie kotku?
    • x-mona Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 00:32
      A tak serio,czasem jest tak,ze kobiety "zapuszczaja się" i kiedy sie
      budzą to budza sie długo,a kiedy się odchudzaja czasem spełza to na
      niczym i tyją jeszcze bardziej.
      A jak już nie chce seksu to już jest źle,bo jakby schudła toby jej
      sie chciało,a tak lepiej se leżec na kanapie i nic się nie ruszac.

      (ach,alem sie ubawiła)
    • olaj Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 09:48
      To już ostatni dzwonek, żeby coś z tym zrobić w miarę bezboleśnie -
      później ślub, praca, dzieci, obowiązki i marzenie o wyjściu z domu
      na godzinę i poćwieczeniu czegokolwiek odlatuje w siną dal, bo
      człowiek pada na twarz mają wolne 5 minut i zasypia martwym bykiem...

      Szczera rozmowa jednak dużo daje - nawet jak trochę psychika zaboli.

      A może zrób z siebie lożę szyderców i skomentuj nieprzychylnie
      jakieś zapuszczone babeczki w stylu - zobacz, może umalowana i
      uczesana, ale jaka zapuszona, tu jej dynda, tam jej wisi, a ona
      myślki, że ubranie to ukryje. Czy jakoś tak. eby widziała, że
      zauważasz :0

      Ja mam niestety w domu egzemplarz, który zauważa cellulit, co
      powinno być prawnie zabronione u facetów... natomiats działa o tyle,
      że się staram, bo inaczej to pewnie bym nie miała specjalnej
      motywacji przy 2 dzieci i pracy.

      Na jakimś babskim forum znowu dyskusja o "zadbanej kobiecie" i jak
      zwykle dziewczyny piszą, że zadbane to uczesane, umalowane, ubrane,
      manikiur, pedikiur, torebka do butów itp. Jak się czyta mnęskie fora
      to widać, że macie inną perspektywę/optykę - zadbana to w miarę
      szczupła i nie obwisła. Ona się widzi przez pryzmat kobiecego
      zadbania po prostu.

      chaotycznie pisane, ale w dobrej wierze i intencji :)

      yczę powodzenia
      • songo3000 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 10:11
        W sypialni generalnie torebki, żakiety, spódnice, buciki, itp. idą w kąt a i makijarzu za dużo nie widać. Zostaje 'naga prawda' i tyle w temacie :)
      • arronia Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 11:00
        W większości zgoda, tylko z tymi metodami, które mogą w kompleksy wpędzić
        (wytykanie niedoskonałości, duże lustra Glam), to lepiej ostrożnie: żeby się nie
        zaczęło błędne koło. Zajadanie złego samopoczucia, odcinanie od ciała - źródła
        problemów, unikanie tematu. Dużo wyczucia trzeba, jeśli się chce w tym kierunku
        działać...

        Nie bez powodu zajęcia z odchudzania (takie z psychologiem, dietetykiem, bla
        bla) zaczynają się od odbudowania pewności siebie i samoakceptacji. Dopiero
        wtedy można skutecznie zadziałać sensowną dietą i ruchem. Wiem z opowiadań. I z
        obserwacji.

        (BTW zdaje mi się, że lustra u Glam to raczej takie memento, żeby zauważyć, jak
        coś się zacznie z lekka sypać. Czy tam rozlewać. A nie metoda na ludzi, co już
        są daleko poza ideałem - czyimkolwiek, ale przede wszystkim ich własnym.)
      • sagittka Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 15:32
        > Jak się czyta mnęskie fora
        > to widać, że macie inną perspektywę/optykę - zadbana to w miarę
        > szczupła i nie obwisła. Ona się widzi przez pryzmat kobiecego
        > zadbania po prostu.

        No to ja mam męskie podejście. Czyli liczy się dobra forma fizyczna,
        dobra figura i dobra sprawność łóżkowa - sama natura :)

        Myślę, że jednak panowie zwracają także uwagę na opakowanie. Lubią
        kobiety kobiece i to nawet tandetnie podkreślające kobiecość.

        Ja się nie maluję (poza makijażem korekcyjnym), nie maluję paznokci,
        które są zadbane, ale krótkie, noszę raczej płaskie buty i styl
        casual. Jeśli chodzi więc o opakowanie, to nie jestem seksowna (ale
        zyskuję przy bliższym poznaniu :)).
        • songo3000 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 23:35
          Wystarczy, że na wygniecionej bluzce będziesz miała napis "lubię oral" :)
    • triss_merigold6 Z perspektywy leniwej 30.06.09, 14:46
      Z perspektywy leniwej:
      Nie znoszę ćwiczyć - nie znam bardziej bezproduktywnego zajęcia.
      Biegać też nie znoszę. Mogę dowolnie długo maszerować, czasem chodzę
      dzieckiem na basen i na rower, kiedyś dużo jeździłam konno i
      trenowałam aikido więc mięśnie mam jeszcze przyzwoite. Narty i w
      ogóle aktywność na śniegu zimą - tak.
      Jem racjonalnie. Nie ze względu na dietę tylko z powodu nawyków
      żywieniowych - zero napojów gazowanych, zero śmieciowego żarcia,
      mało słodyczy, mało tłuszczu, zupy bez zasmażek, wyłącznie chuda
      wędlina i mięso etc. Szczupła będę zawsze - geny + przemiana
      materii. W stresie chudnę błyskawicznie, nigdy nie miałam tendencji
      do zajadania ale to też genetyczne. Zasadniczo wygodniej mi nie żreć
      kalorycznie niż ćwiczyć.
      W ramach dbania o siebie raz na jakiś czas zabieg na ciało + twarz i
      masaże u masażysty. Pojędrnia skórę a przypominam, że ćwiczyć nie
      znoszę.
      Mój facet z tych co nie widzą cellulitu i bardzo dobrze. Mogłabym
      lekkim twistem przytyć z 8 kg i byłby szczęśliwy, bo akurat lubi
      pełniejsze kobiety. Mam qrde komfort czego i Wam życzę.
    • alienor Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 21:23
      hm... od razu mam taka refleksję: ja się nie zaniedbuję, choć mężczyzna teoretycznie usidlony (tu piję do opinii, że to ślub tak działa), bo "mimo że" slubny, mój mężczyzna bardzo mnie pociąga i chcę być dla niego piękna i ponętna; więc twardo ćwiczę i pilnuję wagi. Więc może tu jest pies pogrzebany? dbasz o swoja atrakcyjność? i co najważniejsze - dbasz o seksualne zaspokojenie swojej kobiety?
      a druga refleksja jest taka, że jak się człowiek raz opuści i roleniwi, to się robi coraz bardziej leniwy i coraz mniej chcętny do ruszenia du.., zapomina jak to fajnie jest się poruszać. Może niech pojedzie na tydzień na warsztaty jogi albo cos w tym stylu, odzyskać chęć i motywacje do ruchu; a najlepiej jedźcie razem :) Pozdrawiam
    • arronia Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 30.06.09, 22:09
      Tak sobie myślę - a może nie chodzi aż tak bardzo o "ruszanie rączką i nóżką",
      tylko o to, żeby kobieta zrobiła coś sama z siebie, z własnej inicjatywy, osobno
      i bez autora wątku? Może za bardzo zrezygnowała ze swojego własnego osobnego
      świata? Może przestała wzbudzać tę uncję zazdrości, zgubiła nutę obcości? Może
      obydwoje zgrzeszyli przesadnym udomowieniem? W końcu to ona przestała czuć miętę
      do niego - może jej zmisiowaciał, mimo tego, że się rusza i o swoją
      powierzchowność dba.
    • stinefraexeter Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 03.07.09, 20:44
      Hmm, wydaje mi się, że jak ktoś nie lubi sportu, to ciężko będzie go na coś
      namówić. To ona musi znaleść formę sportu, która jej najbardziej odpowiada, to
      zaś jest zawsze kwestią indywidualną. Ja na przykład bardzo lubię bieganie, nie
      znoszę zaś siłowni. Jak widać z innych wypowiedzi, są tacy (takie), co mają
      odwrotne preferencje.

      Zresztą, ja wychodzę z założenia, że trzeba to lubić. Ja przynajmniej nie mam w
      sobie tyle zaparcia, by robić coś wbrew sobie tylko po to, by zachować figurę i
      zdrowie. Dlatego właśnie na siłowni nie wytrzymałabym długo, bo by mi się
      kojarzyła z męczarnią i bezsensownym wysiłkiem. Inaczej: dla mnie sama motywacja
      i cel nie wystarczają. Nie potrafię zmusić się do regularnych aktywności nie
      sprawiających mi żadnej frajdy. Może twoja partnerka też tak ma.

      Kolejna sprawa: nie doczytałam, jak jest z tobą. Uprawiasz jakiś sport?
      Napisałeś tylko, że wyprawa na rowery i basen z nią jest wyprawą nieudaną. Hmm,
      to mnie zastanowiło. Mam nadzieję, że nie jesteś z tych partnerów-"trenerów",
      którzy z żon/dziewczyn chcą wycisnąś siódme poty, "bo tak trzeba". W sumie, co
      ci do tego, że ona na basenie nie chce pływać tak jak ty? Skro ty chcesz
      pokonywać kolejne długości, to niech ona sobie moczy nóżki - co to za problem?
      Jeżeli ona w ogóle się nie rusza, to może te wycieczki rowerowe w narzuconym
      przez ciebie tempie po prostu przerastają jej możliwości?
      Powtarzam raz jeszcze: sport ma być przyjemnością, bo inaczej jej nie
      przekonasz. Zamiast narzucać jej swoje tempo i upodobania, warto czasem zwolnić,
      dostosować się do jej możliwości. Kto zresztą powiedział, ze macie uprawiać te
      same sporty?

      To takie luźno rzucone uwagi.
    • 40cztery Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 03.07.09, 22:54
      miczubaszi napisał:
      > To proces postepujacy czy bywaja tez cudowne 'ozdrowienia'?

      bywają bywają. nazywają się kochanka

      40cztery
    • sprokeet Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 05.07.09, 23:51
      taaa, cudowne ozdrowienia to inny facet :)
    • mamina79 Re: Czy tak sie dzieje ze wszystkimi kobietami?? 15.07.09, 15:49
      Pewnie nie ze wszystkimi, ale pytanie ma jedno, co Ty robisz po pracy? Bo może
      ona zdecydowała, że skoro Ty możesz to dlaczego nie ona? Jakoś cześciej jest
      widoczny efekt oponki(nazywany w niektórych kregach, mieśniem piwnym) u panów
      niż u pań.
      Skoro Ci się coś nie podoba to może w przyszły weekend na kajak, albo na rowery...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja