wena27
05.07.09, 12:07
W ciągu ostatniego roku kochaliśmy się z mężem 6 razy. Małżeństwem jesteśmy
ponad 8 lat a w podobny sposób prezentowało się jakieś ostatnie 6 lat lat
naszego wspólnego życia (od kiedy pojawiło się dziecko).
Rozmowy nie mają sensu. Twierdzi, że lubi seks, że nie ma żadnego problemu itd
itp. Że on tez chciałby częściej...
Tylko zawsze okoliczności nie sprzyjają. I wychodzi jak wychodzi.
Ja nie jestem gotowa na radykalne zmiany. Nie chcę straszyć rozwodem itd. bo w
naszym małżeństwie jest tak wiele innych wartości, że nie jestem w stanie nad
nie przedłożyć udanego seksu. No i kocham męża i nie chcę go ranić.
No ale seksu brakuje i to bardzo.....
Partner na boku na pewno spowodował by rozpad naszego małżeństwa. Ale chodzi
mi od jakiegoś czasu inna myśl po głowie. Mianowicie partnerka. Nigdy nie
byłam w intymnej relacji z kobietą (prócz pocałunku z przyjaciółka w wieku 17
lat :) Ale myślę, że z odpowiednią kobietą mogło by być bardzo fajnie.
Ale do rzeczy. Moje pytanie dotyczy tego jak Panowie zapatrują się na coś
takiego w małżeństwie.
Zdrada to ?? Czy taka intymna koleżanka to raczej nie zdrada? Mówić mu o
swoich myślach, pytać czy by zaakceptował taką relację? Czy raczej nie obnażać
się ze swoimi myślami?
Pozdrawiam serdecznie.