Jak to widzi facet...?

05.07.09, 12:07
W ciągu ostatniego roku kochaliśmy się z mężem 6 razy. Małżeństwem jesteśmy
ponad 8 lat a w podobny sposób prezentowało się jakieś ostatnie 6 lat lat
naszego wspólnego życia (od kiedy pojawiło się dziecko).
Rozmowy nie mają sensu. Twierdzi, że lubi seks, że nie ma żadnego problemu itd
itp. Że on tez chciałby częściej...
Tylko zawsze okoliczności nie sprzyjają. I wychodzi jak wychodzi.
Ja nie jestem gotowa na radykalne zmiany. Nie chcę straszyć rozwodem itd. bo w
naszym małżeństwie jest tak wiele innych wartości, że nie jestem w stanie nad
nie przedłożyć udanego seksu. No i kocham męża i nie chcę go ranić.
No ale seksu brakuje i to bardzo.....
Partner na boku na pewno spowodował by rozpad naszego małżeństwa. Ale chodzi
mi od jakiegoś czasu inna myśl po głowie. Mianowicie partnerka. Nigdy nie
byłam w intymnej relacji z kobietą (prócz pocałunku z przyjaciółka w wieku 17
lat :) Ale myślę, że z odpowiednią kobietą mogło by być bardzo fajnie.
Ale do rzeczy. Moje pytanie dotyczy tego jak Panowie zapatrują się na coś
takiego w małżeństwie.
Zdrada to ?? Czy taka intymna koleżanka to raczej nie zdrada? Mówić mu o
swoich myślach, pytać czy by zaakceptował taką relację? Czy raczej nie obnażać
się ze swoimi myślami?
Pozdrawiam serdecznie.
    • bigbadpig Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 15:27
      To chyba nie jest kwestia wyznawanego przez faceta kodeksu etycznego ale
      estetycznego. Ktoś może marzyć o takiej sytuacji (np. ja :p ), żeby żona
      spotykała się sama z inną kobietą (o ile to nie rozbije małżeństwa a zapewniasz,
      że nie). Ktoś inny może robić swojej kobiecie sceny zazdrości o jej podejście do
      kobiet (mój znajomy, któremu ja z kolei zazdroszczę).
      Jak więc widzisz, nie masz co liczyć na znalezienie na zewnątrz odpowiedzi
      mających zastosowanie wewnątrz Twojego związku.
      • anais_nin666 Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 15:33
        Przyznaję rację przedmówcy. Jest to tak indywidualna sprawa, że średniej nie wyciągniesz, a nawet jeśli może mieć się nijak do Tego co myśli Twój mąż.
        Pytanie męża wprost czy uważałby Twój romans z inną kobietą za zdradę odpada? Nie musisz mu mówić, że szukasz partnerki do seksu. Czasem można po prostu rzucić pytanie. Hipotetyczne;)
        Wówczas będziesz miała pełnię wiedzy.

        Ps. Mój mąż nie uwazałby za zdradę gdybym się kochała z inną kobietę. Pewnie by to go podręcało, ale to mój mąz. Twój może mieć dimantralnie odmienne zdanie;)
      • gomory Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 16:15
        > To chyba nie jest kwestia wyznawanego przez faceta kodeksu
        etycznego ale estetycznego.

        Ewentuanie braku wyobrazni i mocnemu pomieszaniu realnosci z wlasna
        fantazja ;).
        Nie twierdze, ze taki uklad na 100% nie wypali. Moglby niezle
        funkcjonowac ale bardzo specyficzne osoby musialyby go tworzyc.
        Przede wszystkim Twoja zona musialaby miec duze potrzeby seksualne i
        niezwykle stabilna wiez emocjonalna z Toba. Po to zeby nie zaczac
        Cie spychac na pobocze. Kobiety czesto tak miewaja, ze z kim
        przezywaja wiekszosc uniesien do tego odczuwaja pociag. Nagle
        mogloby sie okazac, ze fajniej sie pisze, rozmawia, chodzi do kina,
        shoppinguje i czyta wiersze razem z nia. Nigdy nie bedziesz
        funkcjonowal na takim poziomie wrazliwosci jak kobiety. Wiec z
        takiego starcia moglbys nie wyjsc zwyciesko ;).
        • bigbadpig Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 16:41
          Gomory, nie deprecjonuj moich przekonań tylko dlatego, że Ty konkretnie tego nie
          czujesz. Nie jest też, tematem tego wątku rozważanie czy ja mieszam fantazje z
          rzeczywistością, czy Ty lęki :p
          Autorka pytała, co sądzimy o takiej sytuacji z pozycji mężczyzny a nie co Ty
          uważasz na temat tego co ja uważam :P Napisałem o swoich odczuciach aby pokazać
          jak różnić się mogą przekonania mężczyzn w takiej sprawie, a nie po to aby
          poddać je ocenie na forum.
          • gomory Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 20:08
            Pisalem z mysla, ze dla autorki watku moje (bylo nie bylo) meskie
            spojrzenie moze cos wniesc do sprawy. Wybacz, ze wzialem za przyklad
            Twoj zwiazek.
            Pewnie w tym wszystkim nie bez znaczenia jest fakt, ze np. trojkaty
            z dwoma kobietami jakos szczegolnie nie rzucily mnie na kolana. Moze
            dlatego tego nie czuje? No i w koncu to Twoje nie moje malzenstwo.
            Opisany przyklad to nie wydumane zdarzenie ale kawalek prozy zycia
            moich dobrych kumpelek zyjacych obecnie razem. Mam nadzieje, ze to
            nie zburzy przyjemnosci Twoich marzen ;).
            Zetknalem sie w zyciu z wieksza iloscia zdarzen ktore potwierdzaja
            jedno: uczucia potrafia sie wymknac ludziom spod kontroli. Umieja
            zadrwic z deklaracji: chodzi mi tylko o zwierzecy seks albo zabawe i
            sprawic bol niefizyczny i powazny.
            Oczywiscie sa tez osoby o iscie komputerowej uczuciowosci - wtedy
            moje przestrogi mozna o kant siedziska potluc.
    • gomory Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 15:42
      Jak mu powiesz, ze sie przespisz z kims tam, a on nie bedzie mial
      nic przeciwko temu to go w sumie nie zdradzisz.
      Jesli jednak chcesz go walnac po rogach to lepiej mu nic nie
      opowiadaj o swoich przemysleniach, bo padnie z wrazenia. No chyba,
      ze to akceptuje wtedy patrz wyzej.
      Z mojego punktu widzenia kuriozalnym jest myslenie, ze seks z
      kobieta to mniejsza zdrada. To moze lizanko z facetem tez nie jest
      taka wielka malzenska zbrodnia? Wtedy jednak nie musialabys zarzucac
      swojej natury straight-woman i przerzucac sie na kobiety. Przemysl
      to ;).
      • wena27 Gomory... 05.07.09, 22:20
        Nie mam zamiaru wchodzić w taki układ bez jego wiedzy. Dlatego tez robię takie
        małe rozpoznanie w terenie jak kwestia jest postrzegana przez Panów.
        Biorąc pod uwagę ilu mężczyzn deklaruje, że chciałoby zobaczyć seks
        damsko-damski lub jeszcze lepiej w nim uczestniczyć jako trzecia osoba taka
        deklaracja ze strony partnerki dla wielu nie powinna być problemem ;)
        Poza tym powyższe rozwiązanie nie ma być moją zachcianką czy spełnieniem jakiejś
        tam fantazji tylko sposobem na seksualną realizację - wybranym jako najmniejsze
        zło wśród możliwości takich
        jak skoki w bok, inny chłop na boku, całkowity rozpad małżeństwa na skutek
        frustracji i wzajemnych pretensji czy rozwód.
        Wiele bym dała żeby mieć udany seks z mężem i nie szukać takich rozwiązań. A na
        dobra sprawę to nawet nie wiem czy jest to jakieś rozwiązanie - bo nie wiem czy
        jestem w stanie odnaleźć siebie w relacji damsko-damskiej.
        Wiem natomiast jedno, tłumię potrzeby seksualne od kilku ładnych lat.

        • gomory Re: Gomory... 05.07.09, 23:38
          Potrafie zrozumiec chec sprawdzenia jakichkolwiek fantazji czy
          ukladow ze zwyklej ludzkiej ciekawosci. Jedni ludzie sa ciekawi
          swiata bardziej inni mniej.
          Ale to co opisujesz to dla mnie jakies kuriozum. Ewentualnie
          pokretnie zakamuflowany wiatrak rozwiewajacy moralne wyrzuty ;).
          Zastanow sie: przeciez nawet gdyby taki uklad mial zafunkcjonowac
          erotycznie to nie poprawi on seksualnych relacji z mezem.
          Poszukujesz zywego wibratora ktory bedzie mial mezowskie
          blogoslawienstwo? Mialabys stale spelniac sie w pozamalzenskim lozu?
          Tak czy siak rozsadnie wspomniala Anais Ninn - mozesz wybadac teren
          w luznej rozmowie by swoim ewentualnym wyznaniem nie zszokowac
          meza ;).
          Prawde mowiac ja jednak powatpiewam by cos takiego moglo sie u was
          udac. Dla mnie to moze i bylby fajny pomysl, ale dla malzenstwa
          ktora doswiadcza znuzenia pozyciem. U Ciebie jednak o tym nie mozna
          mowic. Seks to sfera niby obgadana a pelna sekretow i niedomowien -
          nie wiesz dlaczego maz unika bzykanka. Jesli np. z powodow
          kompleksow to prosba o to by go ktos wyreczyl poglebi je tylko.
          Jako ubarwiacz swojego seksu dwie kobiety mezczyzni owszem moga
          zaakceptowac, ale raczej nie zamiast. No chyba, ze zadowala ich gdy
          sa wyreczani.
          --
          ON: 69? ONA: hm.... 96!
          • kag73 Re: Gomory... 05.07.09, 23:43
            Facetcet po prostu ma male potrzeby seksualne, zdarza sie

            "Nisko libidowiec mi się trafił - w sumie to się nie trafił tylko go
            sama wybrałam.
            Kiedy zaczynaliśmy być razem jego maximum było moim minimum - ale
            byłam
            przekonana, że się rozbujamy. Że nasz seks będzie coraz bardziej
            dojrzały,
            lepszy, itd.Nie sprawdzilo sie".

            Jemu niczego nie brakuje.
    • nutka07 Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 17:05
      Moze niech maz odstapi Ci swoja kolezanke?
    • gacusia1 Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 17:49
      Moj maz kiedys powiedzial,ze to bez znaczenia,czy z facetem czy z
      kobieta,zdrada to zdrada.
    • driadea Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 19:01
      E, spoko. Jak by mąż chciał sobie dobrze robić z kolegą, to też przecież nie
      zdrada, nie?

      A tak serio - pewnie dużo bardziej (zakładając, że w ogóle, co większość
      mężczyzn deklaruje) odpowiadałaby mu taka relacja, gdyby mógł w niej
      uczestniczyć przynajmniej w sposób bierny, jeśli nie czynny.
      Ale jak jest naprawdę - cholera wie :)
      • seseczka Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 22:23
        a może on ma kogoś?
        • wena27 Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 22:38
          nie, nie ma nikogo.
          Dla mnie też to dziwne, że młody mężczyzna nie ma ochoty na seks - ale tak jest.
          Nisko libidowiec mi się trafił - w sumie to się nie trafił tylko go sama wybrałam.
          Kiedy zaczynaliśmy być razem jego maximum było moim minimum - ale byłam
          przekonana, że się rozbujamy. Że nasz seks będzie coraz bardziej dojrzały,
          lepszy, itd.
          Niestety się nie sprawdziło.
      • wena27 Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 22:31
        Driadea nie widzę możliwości przejść z seksu co 2-3 miesiące na zabawy w
        trójkącie. Jakoś tak dziwnie by było ;)
        W sumie to na skutek naszego pożycia niedługo zacznę go postrzegać jak brata :/
        • bigbadpig Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 23:13
          Piszę po kilku godzinnym zastanowieniu ;)
          Wydaje mi się, że jednak przekombinowane trochę to Twoje rozwiązanie - masz 27
          lat jak wnoszę z Twojego nick'a (?), piszez o swoim partnerze, że jest młody -
          może jednak zastanów się, czy nie jest jeszcze czas na zmianę która wam obojgu
          oszczędzi problemów i najpewniej cierpienia.
          Wiem, że trudno to sobie wyobrazić - ale nie ma lepszej przestrogi niż takie
          posty jak dopiero co jakoś napisany przez ponad 50-cio letnią kobietę która ma
          żal do męża i poczucie, że życie przeciekło przez palce bo maż był
          niskolibidowy, przeciwnie do niej. A najlepiej pogadaj ze swoim facetem o tym, i
          postaw warunki - pewnie nic to nie da, ale Tobie będzie łatwiej pójść za ciosem :/
          • kag73 Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 23:24
            Ja na Twoim miejscu powiedzialabym mu o swoich odczuciach i
            plumionych potrzbach i ze szukasz rozwiazania, bo brakuje Ci seksu.
            Chcesz, zeby o tym wiedzial i zajal stanowisko jak on to widzi. Moze
            tez isc przebadac poziom testosteronu, jezeli okaze sie bardzo
            niski, mozna mu zaserwowac tableki np., jezeli facet na to pojdzie.
            Powiedz, ze sprawa jest powazna, bo zaczelas myslec o poszukaniu
            seksu gdzie indziej. Moze powie, Ok, nie przeszkadza mi to, bo ja Ci
            go dac nie moge, mnie niczego nie brakuje.
          • wena27 Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 23:47
            Mam kilka lat więcej niż sugerowałby nick. Ale nie to jest ważne.
            Mamy z mężem dwójkę dzieci - więc takie pójście za ciosem nie jest już na tym
            etapie wcale łatwe.
            Z mężem rozmawiałam nie raz. O kant pupy te rozmowy rozbić - do niczego nie
            prowadzą. Szanowny M zdaje się nie zdawać sobie sprawy, że jest bardzo
            niskolibidowy. Przyczyn szuka wszędzie w koło. Brak warunków, brak czasu,
            zmęczenie, dzieci... Wiadomo są to jakies utrudnienia ale nie na tyle poważne
            aby seks nie istniał miesiącami.
            A odnośnie żalu o którym piszesz, to niestety już go zaczynam odczuwać.
            • kag73 Re: Jak to widzi facet...? 06.07.09, 00:03
              To postwa sprawe powaznie, niech zda sobie sprawe, ze myslisz na
              serio o seksie pozamalzenskim albo o ulozeniu sobie zycia z kims
              innym.
              Moze powie, ok, mozesz sypiac z kims innym, ale nadal jestesmy
              malzenstwem, albo bedzie gadal o braku czasu itp. Wtedy zaproponuj
              np. 6 m-cy, w czasie ktorych mozecie sprobowac swiadomie umawiac sie
              na "seks". Np. w srody o 21:00. Mozna zorganizowac cos milego,
              swiece, masaz, jezeli uda sie znalezc kogos do dzieci, wyjscie we
              dwoje. Moze brzmi glupio, ale lepsze to niz nic. Czasmi ludzie sa
              zmeczeni, zajeci do pozna w nocy bzdurami, na zasadzie, jutro tez
              mozemy a czas ucieka.
              Jezeli nie powiesz na serio, ze myslisz o pojsciu w bok, facet nadal
              bedzie mial wymowki a Ty nie bedziesz mogla zadowolic swoich potrzeb.
        • driadea Re: Jak to widzi facet...? 05.07.09, 23:30
          Ale ja nie sugerowałam takiego przejścia.
    • kinkygirl Re: Jak to widzi facet...? 06.07.09, 00:08
      z kobieta to nie zdrada, z przyjacielem to nie zdrada, po pijaku to nie zdrada,
      po ciemku to nie zdrada... ;)

      a serio: chyba musisz go poinformowac, jakie mysli ci chodza po glowie.
      wyciganie sredniej na forum nic nie da. moze na hipotetycznym przykladzie
      wybadaj grunt.

      swoja droga - to jak planujesz znalezc partnerke do tych figli? masz juz kogos
      na oku? tak mnie zastanawia, bo jako osoba marginalnie biseksualna, jestem
      strasznie wybredna co do kobiet. z byle laska z internetu chyba bym w ogole nie
      mogla.
      • wena27 kinkygirl... 06.07.09, 07:10
        ..wybieram opcję po ciemku ;)

        Jeżeli chodzi o wybór partnerki do figli, to tak naprawdę logistycznie nad tym
        jeszcze nie pracowałam :) Ale internet to jedyne co mi przychodzi do głowy.
        Zdaję sobie sprawę, że na pewno w wyborze byłabym bardzo, bardzo wybredna. No
        ale na razie tym się nie martwię bo nie wiadomo czy dojdzie do całej sytuacji.
    • avide Re: Jak to widzi facet...? 06.07.09, 08:52
      Jeżeli chodzi o pytanie w temacie.

      Nie wiem czemu, nie pytaj ale dla mnie jakby żona się przespała z inną kobietą to we mnie wywołało by to jedynie ciekawość pod tytułem "jak było ?". Nie postrzegam tego w kategoriach zdrady.
      Powiem więcej, sam jej już kilka razy proponowałem taki układ. Żona była przerażona taka propozycją z mojej strony. Dla niej to zdrada.
      Koniec tematu.

      Co do Ciebie.
      Choć generalnie jestem na TAK jeśli chodzi o takie rozwiązania bo w łóżku jestem ciekawy i bezpruderyjny to jednak nie do końca jestem przekonany w słuszności takiego rozwiązania w Twoim przypadku.

      Na pewno na początek polecam luźną rozmowę. Wypytaj go najpierw o inne kobiety . Czy inne mu się podobają ? Jakie ? Czy podoba mu się widok dwóch kobiet razem ? Czy go to podnieca ? A może zniesmacza ?
      Później rozmawiaj z nim o zdradzie. Zapytaj co uważa za zdradę. Jak widzisz choćby po swoim wątku na tym forum różni ludzie różnie postrzegają niewierność małżeńską. Dla jednych to robienie czegokolwiek bez wiedzy partnera dla innych to wejście w relację intymną nawet za zgodą partnera, dla jeszcze innych z osobnikiem tej samej płci to już nie zdrada. Każdy ma swój pogląd. Twój mąż też.

      Opcję kochanki bym jeszcze chwilowo odłożył w czasie.
      Jeżeli jest faktycznie jak piszesz, że on ciągle niema czasu na seks zastosuj umawianie się na seks. Tak jak było już sugerowane.
      Wbrew pozorom z takiej sytuacji też będziesz mogła czerpać podniecenie bo będziesz czekała jak zbawienia TEGO dnia. To będzie coś jak umówiona randka na którą się czeka od kilku dni.

      Takie umawianie da Ci w miarę systematyczną częstotliwość która w porównaniu do obecnej powinna być przez jakiś czas zadowalająca. Po drugie będziesz mogła przygotować się ekstra na ten moment. Po trzecie Twój mąż będzie wiedział w podświadomości, że 6 dni ma z głowy. Nie będzie czuł nieustannej presji seksu z Twojej strony. Spróbuj. Nic nie tracisz wygrać możesz dużo.

      Randkę z kobietą odradzam jeszcze chwilowo z tych samych powodów co Gomory. Znam jeden przypadek małżeństwa w którym niskolibidowy i niskoerotyczny mąż miał kobietę 2 x wysoko. Tamta też spróbowała z kobietą. Po roku odeszła od męża.

      Ty masz dzieci. Piszesz, że męża nie zostawisz. Ale jeśli zadziała u ciebie ten sam mechanizm (bardzo prawdopodobne w sytuacji permanentnego niespełnienia seksualnego) to z czasem mąż będzie stanie się dal ciebie niczym więcej jak przytulanką. Seksualnie będziesz realizować się poza związkiem, a to może być początkiem waszego końca.

      Kobietę znajdziesz bez problemu w każdej chwili w każdej części Polski. Co raz popularniejsze sa takowe układy. Czyżby panowie zawodzili co raz mocniej w alkowie ? ;-))).
      • kinkygirl Re: Jak to widzi facet...? 06.07.09, 19:03
        avide: ale czy sie swojej zonie dziwisz? gdybym jak ona nie miewala wiekszej
        przyjemnosci z seksu, to tez bym sie nie palila do pakowania w bezproduktywne
        akrobacje z kolejna osoba w swoim zyciu. maz by wystarczyl. poglady na zdrade
        chyba nie maja tu wiele do rzeczy.
        • avide Re: Jak to widzi facet...? 07.07.09, 01:07
          wiesz co, no ja właśnie jestem w tym temacie zupełnie inny.
          Ja by się sprawdził z 1,2,3 i jakby się okazało ze lipa za każdym razem to wtedy
          faktycznie bym się poddał.
          Jednak takie poddawanie się w przedbiegach ???????????? Nie kumam tego.
          No, ale ludzie różni są. Jakby spróbowała i powiedziała "nigdy więcej" więcej
          bym ani razu nie zaproponował. Więcej, ... sam bym jej odradzał.
          • kinkygirl Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 15:26
            a ty sam w seksie z facetami po ilu probach sie poddales? ;)
      • wena27 Avide.. 06.07.09, 21:28
        Fajny pomysł z tym umawianiem. Chwilami zastanawiam się jednak czy chce mi się
        jeszcze kombinować i walczyć o seks w małżeństwie. Próbowałam już prośby i
        groźby, kobiecych trików, rozmów, propozycji, czasowego wycofania i braku
        propozycji, prowokowania małej zazdrości, podsuwania erotycznych czasopism.
        Oczywiście nie wszystko raz za razem, tylko na przestrzeni kilku lat.
        NIe działa !!!
        On w ogóle seksu nie ma w głowie. Kiedy zaczyna mu już organizm szaleć
        (biologia) wtedy zaczyna myśleć o seksie. A później znów długo, długo nic.
        Myślałam o badaniu poziomu testosteronu (co zresztą sugerował ktoś w wątku).
        Czekam na okazję, żeby o tym porozmawiać.
        A puki co, czasowo się wycofałam z małżeńskiego pożycia. Skoro on nie jest w
        stanie popracować nad seksem o przyzwoitej częstotliwości - nie wymagam żeby
        stał się wulkanem seksu, a mi taki sporadyczny seks nie daje żadnej satysfakcji
        (wręcz przeciwnie, niepotrzebnie rozbudza), to nie widzę sensu aby go
        kontynuować. Może calkowita abstynencja go sprowokuje do jakiś przemyśleń.
        Ehhh, pogadałam sobie trochę obok tematu :)
        • avide Re: Avide.. 07.07.09, 01:01
          wena27 napisała:

          > Fajny pomysł z tym umawianiem. Chwilami zastanawiam się jednak czy chce mi się jeszcze kombinować i walczyć o seks w małżeństwie.

          oooo właśnie o tym stanie pisałem. Pierwszy krok do tego by jak spróbujesz z kimś innym mąż na zawsze poszedł w odstawkę. Pamiętaj ze kochance/kochankowi w przeciwieństwie do męża BĘDZIE SIĘ CHCIAŁO i już sam ten fakt może cię pochłonąć bez reszty.
          Co do umawiania. Choć my się stricte z żoną nie umawiamy to wypracowaliśmy taką niepisaną zasadę iż w sobotę i niedzielę od 10 do 12-12.30 się bzykamy ;-). Czemu akurat wtedy ? Bo żona jest wtedy wypoczęta a to warunek absolutnie konieczny i wtedy jest jej najlepiej. A mi ciągle jeszcze na jej choć częściowej przyjemności zależy. Spuścić z krzyża mogę sam w każdej chwili. W seksie wszak nie o to chodzi. Jak się trafi coś w między czasie traktuję to jako ekstra bonus. Chciało by się więcej, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.

          >Próbowałam już prośby i
          > groźby, kobiecych trików, rozmów, propozycji, czasowego wycofania i braku > propozycji, prowokowania małej zazdrości, podsuwania erotycznych czasopism. Oczywiście nie wszystko raz za razem, tylko na przestrzeni kilku lat.
          > NIe działa !!!

          Potwierdzam. Nie działa ;-)))). Wiesz co działa ? Hasło aktywizujące ;-0) Zgadnij jakie ? Dla ułatwienia dodam, że to zagrywka krótkotrwała ale skuteczna.

          > On w ogóle seksu nie ma w głowie. Kiedy zaczyna mu już organizm szaleć
          > (biologia) wtedy zaczyna myśleć o seksie. A później znów długo, długo nic.

          Cóż ten typ tak ma. Bywają tacy faceci.

          > Myślałam o badaniu poziomu testosteronu (co zresztą sugerował ktoś w wątku).
          > Czekam na okazję, żeby o tym porozmawiać.


          Nie ma to najmniejszego sensu. Sama pisałaś ze NIGDY demonem seksu nie był. Jego niechęć nie wynika z braku możliwości fizycznych tylko z braki zainteresowania psychicznego. Nawet Viagra tutaj nie pomoże. Nie wymyślono jeszcze takiej pigułki by się "chciało chcieć" ;-)
          Taka piguła + piguła na orgazm kobiety myślę że dały by nagrodę Nobla ;-).


          > A puki co, czasowo się wycofałam z małżeńskiego pożycia. Skoro on nie jest w stanie popracować nad seksem o przyzwoitej częstotliwości - nie wymagam żeby stał się wulkanem seksu, a mi taki sporadyczny seks nie daje żadnej satysfakcji (wręcz przeciwnie, niepotrzebnie rozbudza), to nie widzę sensu aby go kontynuować. Może calkowita abstynencja go sprowokuje do jakiś przemyśleń.

          Nie sprowokuje. Mogę się założyć o butelkę wina. Nawet tego nie zauważy. Czemu ? Bo nie ma takich potrzeb ;-).

          > Ehhh, pogadałam sobie trochę obok tematu :)

          to fakt ;-) Ale powinno pomóc ;-).
          • kag73 Re: Avide.. 07.07.09, 16:22
            "Nie ma to najmniejszego sensu. Sama pisałaś ze NIGDY demonem seksu
            nie był. Jego niechęć nie wynika z braku możliwości fizycznych tylko
            z braki zainteresowania psychicznego. Nawet Viagra tutaj nie pomoże.
            Nie wymyślono jeszcze takiej pigułki by się "chciało chcieć" ;-)
            Taka piguła + piguła na orgazm kobiety myślę że dały by nagrodę
            Nobla ;-)"

            Viagra nic tu nie pomoze, prawda, bo tylko zwieksza mozliwosci
            fizyczne a nie budzi ochoty.
            Ale powiem Ci, ze jest tabletka, ktora powoduje ogromne "chcenie".
            Przypadkowo sie o tm przekonalam kiedy moj maz chodzil do silowni i
            zaczal lykac na rozbudowanie miesni Tribulus. Bardzo lubie seks i
            moj maz raczej potrzebuje mniej niz ja, ale po tej tabletce nie
            moglam sie od niego "ognac". Caly czas chodzil "napalony" i chcial
            seksu, 4:30 rano po balu Sylwestrowym, wszyscy wykonczeni i wstawieni
            (lacznie ze mna) marza tylko o zamknieciu oczu w lozeczku a moj chce
            seksu. Mialam lekko dosc.
            Ta pigulka podnosi poziom testosteronu a co za tym idzie zwieksza
            ochote na seks.

            • songo3000 Re: Avide.. 07.07.09, 16:47
              Poczytaj trochę. Poziom testosteronu nie ma bezpośredniego przełożenia na 'chęci', szczególnie w stosunku do konkretnej osoby. Pomarzyć oczywiście można, nawet spróbować. I pamiętać, że w organizmie zawsze jest coś za coś.
              • kag73 Re: Avide.. 07.07.09, 17:04
                "Poczytaj trochę. Poziom testosteronu nie ma bezpośredniego
                przełożenia na 'chęci', szczególnie w stosunku do konkretnej osoby.
                Pomarzyć oczywiście można, nawet spróbować. I pamiętać, że w
                organizmie zawsze jest coś za coś."

                Napisalam o konkretnym doswiadczeniu z ta tabletka, nagle moj maz
                mial niepohamowana ochote na seks, moim zdaniem winien byl
                testosteron. Hmm, powiedzmy tak, moze nie chodzi o ochote na seks z
                konkretnie ta osoba, ale o ochote na seks w ogole, ktorej jej mezowi
                teraz brakuje. Bo jak wynika z postu zawsze byl nisko libidowcem,
                nie potrzebowal tak czesto jak ona.
                Owszem, zgadzam sie, ze jest to ingerencja w gospodarke hormonalna i
                miewa rozne nastepstwa.

                • songo3000 Re: Avide.. 07.07.09, 17:21
                  Napasałaś tak jaby to było panaceum na wszelkie męskie problemy z libido a tu figa z makiem ... niestety :(

                  Zresztą możliwe, że ta sam tabletka zadziałałaby i na męża autorki - też chciał by Cię zaciągnąć do łóżka ;)
                  • kag73 Re: Avide.. 07.07.09, 18:41
                    "Napasałaś tak jaby to było panaceum na wszelkie męskie problemy z
                    libido a tu figa z makiem ... niestety :(

                    Zresztą możliwe, że ta sam tabletka zadziałałaby i na męża autorki -
                    też chciał by Cię zaciągnąć do łóżka ;)"

                    Eee tam, staram sie babce doradzic(jak wszyscy), bo ma problem a noz
                    widelec pomoze. Nikt tutaj nie ma konkretnej recepty, bo i skad, ale
                    kazdy swoje trzy grosze dorzuca. Z tego co mi opisala facet ma male
                    potrzeby seksualne.

                    Nie, no mnie by do lozka nie zaciagal, bo to fizycznie niemozliwe,
                    zaciagalby zone.

                    • songo3000 Re: Avide.. 07.07.09, 19:05
                      > Nie, no mnie by do lozka nie zaciagal,
                      Skoro już jesteśmy przy różnych teoriach to ... kto wie ;)
                • arronia Re: Avide.. 07.07.09, 17:33
                  kag73 napisała:
                  > Owszem, zgadzam sie, ze jest to ingerencja w gospodarke hormonalna i
                  > miewa rozne nastepstwa.

                  Na przykład impotencję?
                  Jeśli organizm przestanie produkować swój testosteron.
                  • kag73 Re: Avide.. 07.07.09, 18:48
                    Male libido czy niski poziom testosteronu nie musi oznaczac
                    impotencji.
                    Jej maz nie mysli o seksie, nie ma na niego choty, ale jak juz do
                    akcji dochodzi, to "staje" na wysokosci zadania, tak zrozumialam.
          • mmmniam Re: Avide.. 08.07.09, 03:19
            > Co do umawiania. Choć my się stricte z żoną nie umawiamy to
            wypracowaliśmy taką niepisaną zasadę iż w sobotę i niedzielę od 10
            do 12-12.30 się bzykamy ;-).

            Avide, sorry za off-topic...
            Czy Wy się w małżeństwie kochacie 2,5 godziny???...
            Uuuuu... Chyba się popłaczę. Już chyba zapomniałam jak to jest, gdy
            się to robi godzinami! Mój seks od 5 lat nie przekracza czasowo
            kwadransa, łącznie z całą grą wstępną i przytulaniem po :-(
            • bi_chetny Re: Avide.. 08.07.09, 09:55
              u nas trwa to w całości około 30-40 minut, ale to żona dyktuje czas, ja mógłbym
              dłużej :)
            • gomory Re: Avide.. 08.07.09, 11:39
              Dwie i pol godziny na mnie tez zrobilo wielkie wrazenie.
              Wprawdzie taka "wyznaczona" godzina troche moj entuzjazm stopuje, no
              ale wazne, ze jakos to pozytywnie u niego funkcjonuje :).
              My tam w ok. pol godziny sie uwijamy.
              • kag73 Re: Avide.. 08.07.09, 11:58
                no bo oni zaczynaja pewnie kawka w lozku, przytulaniem, mala
                przekaska, glaskaniem, maja wtedy czas niepodzielnie tylko we dwoje.
                Tez tak kiedys robilismy jak jeszcze nie mielismy dziecka:))
                Weekendowe pprzedpoludnia prawie zasze spedzalismy w lozku.
                Teraz tez zazwyczaj musimy sie szybko uwijac, chyba, ze sie umowimy,
                np. na 22:00, wtedy mozna i dluzej.
                • avide Re: Avide.. 08.07.09, 13:06
                  Kurde, w łóżku śpieszyć się nie lubię (chyba że chodzi o szybki numerek w
                  ciemnej bramie czy w ubikacji na imprezie ;_) ) ale jakbym to robił 2,5h to by
                  mi chyba odpadł po drugim razie ;-)))))) a żonę bym zatarł. ;-)

                  Ten przedział czasowy ma na celu bardziej zapewnić czas we dwoje i sprawić żeby
                  nie było takiego wrażenia pod tytułem:
                  "o kurde 11.15 ściągaj majty trzeba się już bzykać"

                  Najpierw śniadanie, później kawa, później pieszczoty, później seks, później
                  leżenie i rozmawianie, znowu seks (opcjonalnie oral), kolejna kawa lub herbata,
                  pieszczoty, prysznic, wstajemy i zabieramy się to co mamy do zrobienia. Tak
                  mniej więcej z różnymi modyfikacjami. Ile w tym samego seksu ? Nie mam zielonego
                  pojęcia. Najważniejsze, że obie strony są zaspokojone tak czy inaczej.

                  Generalnie dużo relaksu, mało pośpiechu, takie napawanie się sobą po
                  tygodniowej gonitwie dnia codziennego. Jak wypadnie czasami taki weekend
                  odczuwamy to mocno.

                  Nie mamy dzieci to możemy sobie tak poszaleć.
                  • avide PS. 08.07.09, 13:21
                    Takie rozwiązanie wydaje mi się bardzo ciekawe i godne polecenia dla par w
                    których następuje rozbieżność między chęciami fizycznymi np ze jednej strony
                    oraz brakiem komunikacji drugiej.
                    Klasyczna sytuacja gdy np. mężczyzna myśli tylko o seksie ale nie potzrebuje
                    czułości a np. kobieta wręcz przeciwnie.
                    Lub gdy brakuje czasu w związku na więziotwórczą bliskość
                    A także gdy istnieją różnice w chęciach (jedno chce raz na miesiąc inne codziennie).

                    Za jednym zamachem ustalamy"
                    - systematyczny seks, może nie za częsty ale przy średniej krajowej 2x w
                    tygodniu można w taki weekend co najmniej dwukrotnie normę wyrobić,
                    - zapewniamy sobie czas i relaks WE DWOJE
                    - komunikujemy się ze sobą również werbalnie (sporo się zazwyczaj rozmawia o tym
                    na co nie było czasu w tygodniu)
                    - jest to baaardzo więziotwórcze, buduje bliskość pary (!!!)
                    - jeżeli jedna ze stron lubi autoerotyzm bez obawy może go realizować od
                    poniedziałku do środy a nawet czwartku pozwalając sobie na naładowanie 'baterii"
                    na weekend bo wie kiedy i czego się spodziewać.
    • dadaczka a jesteś les? albo bi? 06.07.09, 10:38
      bo to jednak co innego: pocałunek a pieszczoty z kobietą. Ponoć
      wiele kobiet ma do jakiegoś stopnia orientację bi. Ale fantazje
      fantazjami a wyobraź sobie siebie pieszczącą inną kobietę. I co?
      Działa? Jeśli działa w wyobraźni może zadziała w praktyce, a może
      nie - przekonasz się dopiero po fakcie.

      To jedna strona medalu. Druga: Twój mąż może być taką zdradą albo
      bardziej upokorzony niż normalną albo wręcz przeciwnie - tzn. uznać
      to za fajną odmianę - zwłaszcza, jakby miał w perspektywie
      przyłączyć się. Jak tu wcześniej słusznie zauważono, średniej
      statystycznej nie wyciagniesz, nie da się, to indywidualna sprawa,
      musiałabyś tę sprawę z mężem wyjaśnić. Może samo wyjaśnianie
      zadziała jak lekarstwo ;-) (tzn. pobudzi jego wyobraźnię)

      Jesteście dorośli, moralizowanie niewiele pewnie da, zrobisz co
      zechcesz. Ja mogę tylko napisać (do znudzenia), to, co stale myślę:
      że zdrada to zdrada, niezależnie od tego z kim, że każda zdrada
      stanowi ryzyko dla związku, że to, co przeżywacie nie jest czymś
      nadzwyczajnym, że jak są nieduże dzieci i praca to trudny czas dla
      życia małżeńskiego pod każdym względem, ale warto o seks walczyć, bo
      jego brak zdecydowanie źle na związek działa, że lepiej poszukać
      sposobów na ożywienie związku jeśli chce się go utrzymać niż
      zdradzać. Że konsekwencji nie jesteś w stanie do końca przewidzieć
      (a co bedzie, jeśli małżeństwo się rozpadnie i tatuś kiedyś powie
      dzieciom, ze powodem było to, że mamusia z inną kobietą do łózka
      chodziła...) itp, itd. Ale to chyba każdy w miarę myślący człowiek
      wie albo powinien sobie uświadomić.
      • songo3000 Re: a jesteś les? albo bi? 06.07.09, 19:23
        Przecież w radiu towarzysza 'Ojca' ciągle trąbią, że homoseksualizmem można się zarazić. Jak baby nie będą ją kręcić pójdzie na jedną paradę, jakiś artystyczny wernisaż i się 'skonwertuje' ;)
      • wena27 Re: a jesteś les? albo bi? 06.07.09, 21:09
        W wyobraźni działa ale czy zadziała w realu - nie mam pojęcia. Może się
        przekonam. Biorę pod uwagę oczywiście to, że może to być całkowity niewypał.

        Odnośnie tego co piszesz o tym, że problemy z seksem w sytuacji gdzie jest
        zabieganie, małe dzieci itd to częsty problem - to oczywiście zdaję sobie z tego
        sprawę. Ale niestety u nas problem wydaje się być dużo większy. Posucha nie jest
        czasowa ale jakby już stała. O seks nawet trudno na urlopie, gdzie wydawało by
        się, wszystko sprzyja.
        • bi_chetny Re: a jesteś les? albo bi? 07.07.09, 11:50
          kiedy jego organizm zaczyna "szaleć" ? ile czasu potrzebuje po seksie, żeby znów
          miał ochotę ? I jak to wygląda u ciebie ?
          • wena27 Re: a jesteś les? albo bi? 07.07.09, 15:16
            Tak średnio po miesiącu, półtora miesiąca zaczyna myśleć o tym, że można by się
            pokochać :/
            Przez jakiś czas kochaliśmy się raz w tygodniu (ale to było kilka lat temu). To
            było jego maximum, moje minimum. Ale jakoś się zazębiało i dało się funkcjonować.
            Byłabym niezmiernie szczęśliwa gdyby ten schemacik sobotnio wieczorny powrócił i
            gdybyśmy mogli się raz w tyg. PORZĄDNIE wykochać.
            A pełnia szczęścia byłaby wtedy gdybyśmy kochali się 2-3 razy w tyg :))
            Niestety marzenia ściętej głowy....
            • bi_chetny Re: a jesteś les? albo bi? 08.07.09, 09:56
              jesteście na kompletnie różnych biegunach. pomiędzy 2-3 razy w tygodniu a raz
              na półtora miesiąca przepaść jest ogromna i żadnym kompromisem tego nie
              zmienisz. chyba, że związek otwarty.
              • wena27 Re: a jesteś les? albo bi? 08.07.09, 16:08
                bi_chetny napisał:

                > jesteście na kompletnie różnych biegunach. pomiędzy 2-3 razy w tygodniu a raz
                > na półtora miesiąca przepaść jest ogromna i żadnym kompromisem tego nie
                > zmienisz. chyba, że związek otwarty.


                Stąd właśnie ten pomysł o znalezieniu aktywności poza małżeńskiej. Ale takiej,
                która dawałaby szansę przetrwania naszemu małżeństwu. Stąd też ten pomysł z
                kobietami jako opcja, która ma szanse być zaakceptowana przez M. Choć tak
                naprawdę nie mam pojęcia czy odnajdę się w erotycznym związku z kobietą.
                Pojawiają się babki często w moich fantazjach natomiast nigdy nie czułam pociągu
                do jakiejś konkretnej - więc biorę pod uwagę to, że łóżkowe harce mogą się
                okazać totalnym niewypałem.


                • bi_chetny Re: a jesteś les? albo bi? 09.07.09, 11:06
                  no tak, ale on może nie akceptować takiej aktywności. nie sądzę, żeby był
                  specjalnie otwarty w tych kwestiach.
    • 40cztery Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 10:02
      wena27 napisała:
      > W ciągu ostatniego roku kochaliśmy się z mężem 6 razy.
      > ponad 8 lat a w podobny sposób prezentowało się
      > jakieś ostatnie 6 lat lat
      > naszego wspólnego życia (od kiedy pojawiło się dziecko).
      > Rozmowy nie mają sensu. Twierdzi, że lubi seks,
      > że nie ma żadnego problemu itd
      > itp. Że on tez chciałby częściej...

      nie wierzę, że faceta nie da się zmusić 2 razy dziennie do seksu. Spróbuj go
      przez miesiąc codziennie budzić lodzikiem. Nie wierzę, że nie zaskoczy

      40cztery
      • possessive Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 10:35
        To uwierz do diabła. Nie wiem czego oni chcą ale na pewno nie seksu.
      • bi_chetny Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 11:31
        to, że ty nie pogardzisz porannym lodzikiem, nie znaczy, że każdy facet tak ma.
        mnie też do zdziwiło na początku lektury tego forum.
        • kag73 Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 11:36
          no zgadzam sie, nie wszyscy faceci lubia lody:))

          Poza tym rozumiem troche autorke, po pewnym czasie ma
          dosc "zmuszania" go do seksu, albo narzucania sie. Tez chcialaby,
          zeby jednak to on zaczal, bo ma ochote a nie z oboaiwazku, bo zona
          sie domaga. Ale co ma zrobic ten facet skoro on nie ma czestych
          potrzeb.
          To troche jak w jakims filmie babka powiedziala do faceta "Ja nie
          chce, zebys pozmywal naczynia, chce, zebys CHCIAL pozmywac naczynia".
      • wena27 Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 15:57
        > nie wierzę, że faceta nie da się zmusić 2 razy dziennie do seksu. Spróbuj go
        przez miesiąc codziennie budzić lodzikiem. Nie wierzę, że nie zaskoczy

        ....zmusić pewnie można by - ale nie o zmuszanie chodzi.
        I niestety wydaje mi się, że taki codzienny poranny lodzik zaczął by go szybko
        irytować i odniósł by skutek odwrotny. Facet zacząłby bać się ze mną kłaść do
        łóżka ;)
    • szczupaker Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 11:56
      Ja osobiscie za wszelką cenę chciałbym dołączyć do zabawy. I pewnie robiłbym wyrzuty jeżeli by się nie zgodziły. Czułbym się zagrożony i sfrustrowany tym, że moja kobieta ma/może mieć więcej frajdy z kimś innym. A zdrada zawsze jest zdradą. Niezależnie czy z penisem czy bez.


      Czy dobrze zrozumiałem, że mąż przestał mieć ochotę po tym jak pojawiło się dziecko? Jezeli tak, to znaczy ze teraz widzi w Tobie matkę. A to może kłócić się z jego ideą kobiety, której pożąda ("przecież to są usta, którymi ona całuje moje dzieci na dobranoc!!!").
      Może zamiast psuć mu obraz matki jego dzieci wprowadzając następną kobietę do układu, spróbuj przekonać go, że bycie matką nie oznacza że nie jesteś już kobietą w sensie seksualnym.
    • mujer_bonita Z kobietą może być gorzej niż z facetem 08.07.09, 13:09
      wena27 napisała:
      > Zdrada to ?? Czy taka intymna koleżanka to raczej nie zdrada? Mówić mu o
      > swoich myślach, pytać czy by zaakceptował taką relację? Czy raczej nie obnażać
      > się ze swoimi myślami?
      > Pozdrawiam serdecznie.

      Zależy od faceta. Mój zawsze (w żartach) powtarza, że z kobietą to nie zdrada, choć ostatnio dodaje 'o ile w mojej obecności' ;) Co by było gdyby do czegoś doszło to nie wiem.

      Natomiast mam okazję w bliskim otoczeniu oglądać sytuację, gdzie kobieta po rozwodzie związała się z kobietą. No i ego pana exa szlag trafił. Nie może zdzierżyć, że ex-żona nie potrzebuje penisa do dalszego życia :) I w dużym stopniu odbiera to jako personalną zniewagę.
      • avide Re: Z kobietą może być gorzej niż z facetem 09.07.09, 08:36
        mujer_bonita napisała:

        > Natomiast mam okazję w bliskim otoczeniu oglądać sytuację, gdzie kobieta po roz
        > wodzie związała się z kobietą. No i ego pana exa szlag trafił. Nie może
        zdzierżyć, że ex-żona nie potrzebuje penisa do dalszego życia :)



        Eeee tam nie potrzebuje. Pewnie, że potrzebuje tyle, że sztucznego używa, a że
        koleżanka lepiej wie jak się sztucznym posługiwać niż on sam jego własnym... cóż
        ... :-))))) sam sobie winien. ;-)
    • jamtoja Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 13:17
      ja jestem dziwny....
      spodobało by mi się bardzo...
      tylko u mnie w związku... to mi brakuje seksu, a nie mojej żonie..
      w ogóle nie wiem, czy pytanie "z punktu widzenia faceta" ma sens, to
      chyba indywidualna sprawa, a nie płci :)
      pozdrawiam

      ps. gdybym był kobieta byłbym lesbijką... spróbowałbym na Twoim
      miejscu :))))
      • kag73 Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 13:33
        "ps. gdybym był kobieta byłbym lesbijką... spróbowałbym na Twoim
        > miejscu :))))"
        Dokladnie slowa mojego meza, on jeszcze dodaje, ze przeciez kobiety
        sa o wiele atrakcyjniejsze niz mezczyzni.
        • jesod Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 13:45
          kag73 napisała:
          > Dokladnie slowa mojego meza, on jeszcze dodaje, ze przeciez
          > kobiety sa o wiele atrakcyjniejsze niz mezczyzni.

          Kobiety są o wiele atrakcyjniejsze dla mężczyzn od mężczyzn, między
          innymi dlatego, iż mogą mieć trzy rodzaje orgazmów. :-)))
          To chyba Twój mąż miał na myśli?

        • jamtoja Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 14:27
          no ba..
          faceci są (jesteśmy) po prostu brzydcy :)
          • jesod Re: Jak to widzi facet...? 09.07.09, 23:09
            jamtoja napisał:
            > no ba..
            > faceci są (jesteśmy) po prostu brzydcy :)

            No, ba....nigdy by mi to do głowy nie przyszło! :-))))
      • jesod Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 13:39
        jamtoja napisał:
        > > ps. gdybym był kobieta byłbym lesbijką... spróbowałbym na Twoim
        > miejscu :))))

        Przepraszam, że wtrącę się w Twoją wypowiedź. ;)
        Ale jesteś przebiegły! :-)))) Chciałeś powiedzieć, że gdybyś miał
        ciało kobiety, a tak naprawdę wewnątrz pozostałbyś dalej tym samym
        mężczyzną, co jesteś teraz - to wtedy byłbyś lesbijką. O to
        chodziło, prawda? :)
        Odnosisz tę "zamianę" do swojej obecnej sytuacji.

        • jamtoja Re: Jak to widzi facet...? 08.07.09, 14:26
          no, mam za słabą wyobraźnię, żeby wejść w duszę kobiety... a tym
          bardziej kobiety hetero, nie tego nie jestem sobie w stanie wyobrazić
          :)
          więc tak o to mi chodziło :)
    • juz_nie_mlody Re: Jak to widzi facet...? 09.07.09, 09:11
      A ja zapytam :-) - Jak wyglądały wasze relacje w pierwszych dwóch
      latach małżeńswa?. Czy nie było przypadkiem tak, że przez dłuższy
      czas ty nie miałaś ochoty na seks, i on po prostu nauczył się żyć
      bez niego ?.
    • zefirek0 Re: Jak to widzi facet...? 10.07.09, 08:16
      u mnie jest podobnie, zawsze wiedziałam że lubię sex, pierwszego
      partnera miałam w wieku 16 lat - ten sam przez 3 lata - kochalismy
      się wszędzie, gdzie była okazja (liceum, rodzice w mieszkaniu,
      czasami ciężko było znaleźć miejsce, w wakacje pod namiotem kilka
      razy dziennie), po maturze się rozstaliśmy (łączył nas tylko sex),
      poznałam innego, psycholog duszy, mogłam z nim rozmawiać godzinami,
      zachęcił mnie do czytania książek z psychologii, pomógł
      przezwyciężyć trudności w relacjach z innymi ludźmi, zwłaszcza z
      rodzicami....cudownie ale sex był fatalny, przedwczesny wytrysk, za
      to mógł mieć wytrysk 3-4 razy i jakoś szło....pobraliśmy się, dom,
      praca, 3 dzieci, z boku widać szczęśliwe małżeństwo z przedmieścia
      dużego miasta (ja też pracuję), ale sex koszmar...całymi miesiącami
      się nie kochamy...kiedyś prosiłam błagałam - miałam siłę co 2, 3
      dzień bo zbyt mocno przeżywałam odrzucenie, całymi nocami nie
      spałam...uciekam w świat książek...od momentu zajścia w ciążę nie
      chce się kochać, kilka razy udało mi się go zmusić, ale to trwało
      chwile...mam mnóstwo fantazji lubię filmy, 2m+k to moje marzenie,
      rok temu postanowiłam, że znajdę kochanka, ale to nie jest takie
      proste...jestem uwiązana w schemacie praca 7-15 odbiór dzieci ze
      szkoły, dom, obiad, zajęcia dodatkowe dla dzieci, kolacja, mycie
      sprzątanie
      praca męża też sprzyja ku ucieczce ode mnie....często wyjeżdża,
      czasami na 5 dni, min 2 razy w tyg. i wiem że mnie nie zdradza -
      zaprzyjaźniłam się ze szystkimi znajomymi z pracy, organizuję
      spotkania u nas w domu, lubie jego koleżankę z pokoju (jestem dla
      guru od dzieci)
      życie toczy się dalej, upływa rok za rokiem...mamy nowy dom, może
      kupimy samochód, wakacje za granicą....kocham moje dzieci i nie chcę
      burzyć ich świata - on tez je kocha i jest dobrym ojcem - tylko jak
      już wszyscy pójdą spać to płakac się chce....
      nie jestem pięknością,mam rozmiar 38 staram się dbać o siebie, więc
      tu nie ma problemu
      kiedyś jego kolega z pracy powiedział mi że on mnie nigdy nie
      zdradzi bo boi się, że jak on zrobi to raz to ja odpłacę pięknym za
      nadobne bez zachamowań i dużo więcej
      moja koleżanka jest les, mąż ją bardzo lubi, i kiedyś jej
      zaproponowałam sex (po wypiciu butelki wina na głowę), mąż w
      delgacji, dzieci śpią, wiem, że jej się podobam, ale nie zgodziła
      się ona, nie chce psuć relacji ze zmną, mężem, moją rodziną (znamy
      się ponad 20 lat z nią), byłam zdesperowana...nie kochałam się ze 3
      miesiące, więcej nie próbowałam
      • bi_chetny Re: Jak to widzi facet...? 10.07.09, 10:07
        zastanawia mnie, dlaczego, skoro tak bardzo lubisz seks, związałaś się z
        facetem, który od początku kompletnie nie odpowiadał tobie seksualnie.
        • zefirek0 Re: Jak to widzi facet...? 10.07.09, 10:23
          kochałam go, zgadzaliśmy się we wszystkich innych aspektach, celach
          w życiu, byłam dla niego pierwszą i jedyną kochanką, miał wyrzuty
          sumienia że robi to przed ślubem, ,muślałam, że później będzie
          lepiej, że go cierpliwie nauczę, sama miałam doświadczenie z jednym
          partnerem z którym oboje się uczyliśmy i było ok. teraz jak to
          czytam czuję się jak głupia naiwna kobieta, która wierzył że on
          zmieni się, że miłość i cierpliwość....
          było minęło czasu cofnąć się nie da, trzeba żyć dalej ale jak?
          zastanawiam się ile kobiet żyje w takich związkach? schemacie dzieci-
          dom-praca-mąż i marzenia o sexie
Pełna wersja