Brak seksu a rozladowanie libido

22.07.09, 12:00
Pisze zainspirowana do przemyslen watkiem Proto, notabene juz tutaj
kolejnym, gdzie facet szuka drastycznych rozwiazan farmakologicznych
zeby wyeliminowac swoje spore, acz kompletnie nierozumiane przez
zone libido.

I tak sobie mysle, jak to jest z tym rozladowywaniem potrzeb?
Dlaczego jedni mezczyzni w podobnej sytuacji bez zadnego problemu, a
wrecz z upodobaniem uciekaja w fantazje + onanizm i sa z tym calkiem
szczesliwi, podczas gdy inni gotowi sa niemal zabic, zgwalcic lub
sie wrecz doslownie wykastrowac, bo potrzebuja nie tyle samego
orgazmu, ile KOBIETY, kontaktu - a onanizm jako forma zaspokojenia
im absolutnie nie wystarcza?

Jak myslicie, z czego to sie bierze? Z przyzwyczajen? Z seksualnego
profilu kazdego z nas? Z nisko/wysokoerotycznosci? Biore sobie pod
lupe chocby przyklad mojego wlasnego zwiazku. W sytuacji, gdyby z
jakiegos powodu (powaznego kryzysu na przyklad, czy jakichs
przeciwskazan medycznych) przez jakis czas nie bylo miedzy nami
zupelnie seksu, maz radzilby sobie swietnie na - nomen omen - wlasna
reke i zupelnie by nie narzekal na brak kontaktu z zywa kobieta. Moj
poprzedni partner tez mial podobnie. Natomiast ja wiem, ze doslownie
wariowalabym z braku bliskosci z facetem, bo pomimo skutecznej w
dawaniu orgazmow kolekcji wibratorow wlasnie KONTAKT - a nie same
orgazmy - sobie w seksie najbardziej cenie. Dla mnie zestaw fantazje
+ masturbacja jest, ze posluze sie cytatem ze znanego komiksu, jak
lizak bez patyka. Czyli zupelnie nie satysfakcjonujacym erzatzem
seksu.

A jak jest z tym u Was? Jak sobie radzicie z abstynencja, w zwiazku
czy w singielstwie? Czy masturbacja Wam wystarcza zeby zaspokoic
potrzeby, czy potrafi zastapic kontakt z partnerem z krwi i kosci?
    • glamourous Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 12:09
      Powinnam byla zatytulowac ten watek "Seksualna samowystarczalnosc"
      ;-)
      Jak to sie dzieje, ze niektorzy ludzie sa seksualnie bardziej
      samowystarczalni (czyli bardziej zaadaptowani do abstynencji) a inni
      mniej?
      • the_pariah Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 12:26
        > Jak to sie dzieje, ze niektorzy ludzie sa seksualnie bardziej
        > samowystarczalni (czyli bardziej zaadaptowani do abstynencji) a
        inni
        > mniej?

        Pewnie dlatego, ze ludzie sie roznia. -_-

        Pytasz o rozwiazania czy dziwisz sie, ze jedni sa wysocy, a drudzy
        niscy?
        • glamourous Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 15:33

          the_pariah napisał:


          > Pewnie dlatego, ze ludzie sie roznia. -_-
          >
          > Pytasz o rozwiazania czy dziwisz sie, ze jedni sa wysocy, a drudzy
          > niscy?


          Nie - nie pytam o rozwiazania ;-)
          Niczemu sie tez nie dziwie, ani nie podwazam Twojej odkrywczej
          konkluzji, ze "ludzie sa rozni" ;-)
          Zastanawiam sie tylko skad sie biora te roznice : czy z charakteru,
          czy z wychowania, czy z przyzwyczajen, czy z typu seksualnosci
          (wysokie/niskie libido, wysoko/niskoerotycznosc). Tak juz mam, ze
          lubie sobie podrązyc. Spytalam tez forumowiczow jak u nich ma sie
          sprawa z ta samowystarczalnoscia.
          • laflover Re: Brak seksu a rozladowanie libido 23.07.09, 15:41
            glamourous napisała:


            > Zastanawiam sie tylko skad sie biora te roznice : czy z charakteru,
            > czy z wychowania, czy z przyzwyczajen, czy z typu seksualnosci

            Różnice biorą się z tego że każdy ulega wpływom trochę innego zestawu czynników
            ("ewolucja środowiskowa") a do tego ma wbudowane troszkę różne potrzeby i
            predyspozycje (że tak powiem genetycznie).
      • gomory Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 12:43
        Moze to jest zwiazane z tym jak sie czlowiek sam ze soba czuje? Ja
        bedac malutkim dzieckiem potrafilem sobie sam wynalezc zupelnie
        pochlaniajaca mnie zabawe. Co nie znaczy, ze kultywowalem samotnosc,
        raczej bylo to tworcze dla fantazji. Samemu trudno siebie ocenic,
        ale to akurat fakt: w grupach rowiesniczych bylem silnikiem
        napedowym wszelakich rozrywek. Efektem tego jest to, ze nie
        potrzebuje znajomych by zapewnic sobie rozrywke. Seksualna tez - nie
        ma mozliwosci rozladowania z chetna kobieta dam sobie rade sam. Na
        tym tez opieram zalozenie, ze w miejscu odosobnienienia wolalbym
        pojedzic na recznym niz dac possac gosciowi z pryczy obok ;).
        Ale pisanie, ze mnie to bardziej predysponuje do abstynencji brzmi
        bardzo niefortunie :>.
        • zakletawmarmur Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 13:22

          Gomory mam dokładnie tak samo...
          To ja w dzieciństwie byłam tą osobą, do której inni
          się "doczepiali". To ja rzucałam pomysłami, które później wszyscy
          wcielaliśmy w życie...
          Przyznaje, że do tej pory jestem dość niezależna emocjonalnie. Nigdy
          nie bałam się, że zostanę sama a bezludna wyspa wcale mnie nie
          przerażająca:-) Z drugiej strony bardzo, bardzo lubie ludzi:-)

          Tak jest też z seksem. Wolę z facetem, ewentualnie może być i z
          kobietą, ale gdy jestem sama też jest dobrze:-) Wcale nie jest to
          prosty i szybki sposób na rozładowanie. Czasami okoliczności są
          bardziej wyszukane niż w normalnym seksie. Czasami dopiero po pół
          nocy "zabawy" zabieram się do konkretów:-)

          Dlaczego jedni szukają chętnej kochanki a inni potrafią wiernie
          trwać przy partnerze? Może jest to kwestia potrzeb emocjonalnych?
          Tylko u kogo? Tych co potrzebują poczucia bliskości? Czy tych co
          potrzebują poczucia, że są w porządku, że postępują właściwie? Skąd
          się biorą obie strategie? Na ile w tym biologii a ile w tym
          wychowania.

          Przyznam się, że gdyby nie to, że jestem w związku "na wyłączność"
          to długo bez seksu bym nie wytrzymała. Zawsze łatwiej było mi
          zakończyć związek, niż zdradzić. Oszukiwanie wydaje mi się zbyt
          poniżające i dla mnie i dla tego, kogo muszę okłamywać...
          • glamourous Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 16:35
            > Gomory mam dokładnie tak samo...
            > To ja w dzieciństwie byłam tą osobą, do której inni
            > się "doczepiali". To ja rzucałam pomysłami, które później wszyscy
            > wcielaliśmy w życie...
            > Przyznaje, że do tej pory jestem dość niezależna emocjonalnie

            Hmm, ja tez jestem dosc niezalezna emocjonalnie, i tez bylam w
            dziecinstwie autonomiczna dusza towarzystwa, pomyslodawczynia zabaw
            na osiedlu itp. Do tego jako najmlodsza w rodzinie bylam praktycznie
            wychowywana jak jedynaczka, a wiec przyzwyczajona do samodzielnego
            organizowania sobie czasu bez uwieszania sie na innych, zeby mnie
            zabawiali. Ale nie ma to nic wspolnego z moim dzisiejszym podejsciem
            do spraw seksu i bliskosci. Potrzebuje kontaktu, jednak nie musze
            byc owinieta wokol faceta na codzien, zbyt bliski zwiazek dusi mnie
            na dluzsza mete. W seksie zas musze "czuc faceta" i jestem
            spragniona kontaktu, a nie koniecznie skupienia sie na wlasnych
            doznaniach. Zauwazylam, ze w przypadkach seksualnych przestojow
            masturbacja zaspokaja mnie, owszem, fizycznie, ale poteguje
            frustracje psychiczna - tesknie wtedy za ciezarem faceta, za
            cieplem, pocalunkami itp. Stad tez jestem pewna, ze zyjac z facetem
            w mniejszym lub wiekszym bezseksiu lazilabym po scianach z ogromnej
            wieloplaszczyznowej frustracji, podobnie jak opisuje to Proto. Tyle
            ze ja zakonczylabym taki zwiazek z wielkim hukiem zamiast brac
            prochy na obnizenie libido.

            Gomory pisze o wiezieniu, no wlasnie. Jak to sie dzieje, ze cale
            rzesze facetow siedzac w takim przybytku staja sie tymczasowymi
            homoseksualistami - "z braku laku"?? Przeciez reka teoretycznie
            powinna im wystarczyc? Ciekawe, jaka konkretna osobowosci sprawia,
            ze jestesmy bardziej lub mniej seksualnie samowystarczalni...?
            • pieprzyca Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 16:47
              Jak to sie dzieje, ze cale
              rzesze facetow siedzac w takim przybytku staja sie tymczasowymi
              homoseksualistami - "z braku laku"??

              Hmmm, dla pobudzenia wyobraźni proponuję scenę z pralni więziennej, gdzie Andy
              Dufresne próbuje wytłumaczyć "siostrzyczkom", że nie jest homo.
            • bi_chetny Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 16:48
              Samowystarczalni możemy być na krótką metę. Chyba że wystarcza spuszczenie z
              krzyża. Jeśli brak nam tej erotyczności, żadna sesja masturbacyjna nam tego nie
              zastąpi.
              • glamourous Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 17:15
                bi_chetny napisał:

                > Samowystarczalni możemy być na krótką metę. Chyba że wystarcza
                spuszczenie z
                > krzyża. Jeśli brak nam tej erotyczności, żadna sesja masturbacyjna
                nam tego nie
                > zastąpi

                No wlasnie, wniosek chyba jest taki, ze ma to bardziej zwiazek z
                profilem erotycznym niz z ogolna osobowoscia, oraz moze troche z
                postawa dawcy/biorcy (jesli sie myle, skorygujcie). Ludzie, dla
                ktorych seks to glownie fizyczne zaspokojenie i spuszczenie
                cisnienia w ledzwiach, beda w stanie spokojnie, cierpliwie i
                samowystarczalnie "przezyc" nawet dlugi czas w bezseksiu. Ci dla
                ktorych seks to nie tyle orgazm i sam finisz ile przede wszystkim
                interakcja, beda mieli lekki problem.
                • zakletawmarmur Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 18:32

                  No właśnie ja potrafię być samodzielna na dłuższą metę. Mogliby mnie
                  w kosmos wysłać na całe życie:-) Nigdy nie bałam się tego, że będę
                  musiała żyć bez faceta. Nawet gdybym nagle całkowicie straciła na
                  atrakcyjności to potrafiłabym sobie życie zorganizować, seksualne
                  też:-) Może to kwestia potęgi wyobraźni?

                  > No wlasnie, wniosek chyba jest taki, ze ma to bardziej zwiazek z
                  > profilem erotycznym niz z ogolna osobowoscia,

                  Na pewno jest jakaś korelacja. Trudniej zachować wierność, gdy jest
                  się szczególnie narażonym na bodźce seksualne. Myślę, że tu jednak
                  chodzi bardziej o libido niż erotyczność... W końcu erotyzm jest w
                  głowie, dlaczego więc droga do jego rozładowania nie miałaby być
                  właśnie tam?
                  • bi_chetny Re: Brak seksu a rozladowanie libido 23.07.09, 10:46
                    przy wysokoerotyczności nie liczy się tylko wyobraźnia, ale zmysłowość,
                    wrażliwość na bodźce, detale... tego nie da się zastąpić maturbacją na dłuższą
                    metę. Chwilowo tak
                    • zakletawmarmur Re: Brak seksu a rozladowanie libido 23.07.09, 21:22
                      > przy wysokoerotyczności nie liczy się tylko wyobraźnia, ale
                      zmysłowość,
                      > wrażliwość na bodźce, detale...

                      Czy bodźce, detale są ważne tylko w świecie realnym?
                      • bi_chetny Re: Brak seksu a rozladowanie libido 24.07.09, 10:53
                        w świecie realnym bodźce są prawdziwe...
                        • zakletawmarmur Re: Brak seksu a rozladowanie libido 24.07.09, 10:56

                          A czy przy odpowiedniej wyobraźni realność jest cechą niezbędną??
                          • bi_chetny Re: Brak seksu a rozladowanie libido 24.07.09, 11:19
                            to nie tak że niezbędną. ale wyobraźnia w połączeniu z prawdziwą osobą w
                            połączeniu namiętności jest niezastąpiona.
                            • zakletawmarmur Re: Brak seksu a rozladowanie libido 24.07.09, 11:22
                              To już inna sprawa:-) Lepsze jest wrogiem dobrego...
                              • bi_chetny Re: Brak seksu a rozladowanie libido 24.07.09, 11:33
                                o tym też mówię :). przez krótki czas masturbacja wystarczy, można robić sobie
                                fajne sesje itd. ale w którymś momencie czuję, że potrzebuję tego miękkiego
                                kobiecego ciałka, oczu w ekstazie...
                                • glamourous Re: Brak seksu a rozladowanie libido 24.07.09, 12:17
                                  bi_chetny napisał:

                                  > o tym też mówię :). przez krótki czas masturbacja wystarczy, można
                                  robić sobie
                                  > fajne sesje itd. ale w którymś momencie czuję, że potrzebuję tego
                                  miękkiego
                                  > kobiecego ciałka, oczu w ekstazie...
                                  >


                                  Mam dokladnie tak samo (zmieniajac "miekkie cialko" na "twarde" ;-))
                                  Sama wyobraznia mi na dluzsza mete nie wystarczy, bo moje cialo
                                  bedzie laknelo jak najbardziej namacalnych konkretow.
    • kag73 Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 13:38
      Byc moze jest tak, ze niektorzy ludzie zdaja sobie sprawe z tego co
      moga stracic. Jezeli poza "czasowa" abstynencja zwiazek jest udany i
      partnerzy sie kochaja, to nie chca narazic zwiazku na rozpad, bo
      wiadomo, ze niektore czyny maja konsekwencje, to gra we dwoje.
      I wtedy, no coz, radza sobie przez samowystarczalnosc.
      Moze ma sie ogromna ochote na seks z druga osoba, ogromna ochote,
      ale wystarczy poradzic sobie samemu i juz wszystko wyglada zupelnie
      inaczej. Przynosi to ulge i rozladowanie i mija chec seksu z kims
      innym, przynajmniej na jakis czas.
      Poza tym wydaje mi sie, ze rowniez "okazja czyni zlodzieja",
      czasami, a jezeli zdradzilo sie raz, przekroczylo sie pewna granice,
      nie ma juz tej bariery i latwiej zdradzic ponownie. Nie wiem czy tak
      jest, bo nigdy nie zdradzilam, ale mysle, ze moze cos w tym jest.
      Chyba, ze rzeczywiscie byl to blad, ktorego sie zaluje, wtedy nie.
    • polld74 Proto został okaleczony przez swoją kobietę. 22.07.09, 13:42
      Odpowiem ci pytaniem na pytanie, jak to jest czy podczas onanizmu myślisz o normalnym seksie, czy podczas seksu o onanizmie? Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest pierwszy raz, który w przypadku onanizmu jest praktycznie zawsze miłym wspomnieniem na całe życie, a pierwszy seks różnie. Może dlatego większość facetów nigdy nie rezygnuje z onanizmu nawet jeśli ma dużo i dobrze z partnerką. Nie powinno to kobiety dziwić, dziwne jest natomiast kiedy facet mając do wyboru seks, albo rękę partnerki wybiera własną rękę już na początku.

      Nie wiem jak inni, żeby utrzymać ciśnienie na akceptowalnym poziomie seks dwa razy w tygodniu wystarcza, zakładając, że chodzi się do roboty i normalnie funkcjonuje, onanizm dwa razy dziennie może być mało.

      Nie wiem co myśleć o kobiecie, która szuka sposobu by ograniczyć potrzeby męża. Z tego co wiem potrzeby faceta z wiekiem maleją, a nie rosną. Mogła sobie wziąść takiego, który woli komiksy z kapitanem Żbikiem, albo pielgrzymki na Jasną Górę, a orgazm przeżywa słuchając wieczorami toruńskiej rozgłośni. A może wcześniej było w porządku i to nie facetowi chce się więcej, tylko jej przestało się chcieć w ogóle, bo np. teraz ma dzieci i realizuje się jako matka.

      Zupełnie jak u ludzi, którzy stwierdzili, że muszą pozbyć się psa, bo zmienili wystrój mieszkania i pies się niekomponuje i w dodatku może coś zniszczyć, albo znudził się naszym dzieciom. Gdyby żona na poważnie zaproponowała mi podobne rozwiązanie zadzwoniłbym do agencji, zamówił dziewczyny do domu i zerżnął na jej oczach, a potem poszedł je odprowadzić do samochodu. Facet który uważa, że jego normalność jest problemem i gotów jest dla ratowania związku zniszczyć swoje zdrowie i życie rozpaczliwie potrzebuje pomocy i warto mu pomóc, bo w odróżnieniu od swojej kobiety jest prawdopodobnie dobrym człowiekiem. Proto zadzwoń do dwie dziewczyny z agencji, żonie powiedz, że to terapeutki, które zmniejszą twoje potrzeby. Zrób to najlepiej w jej urodziny, lub rocznicę ślubu.

      Wracając do tematu, onanizm to środek wyrównawczy, przy różnych potrzebach seksualnych partnerów, ale nie środek zastępczy.



    • pieprzyca Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 13:52
      Istnieje taka cecha cecha osobowiści jak field-dependence i field-independence.
      Jak widać, ma również zastosowanie do upodobań seksualnych. Przy czym nie wiem,
      czy jest bezpośrednio współzależna z nisko/wysoko-erotycznością - z deklaracji
      przedmówców wynika, że raczej nie, ale to mała próba.
      Ma zastosowanie w wielu dziedzinach.
      • bi_chetny Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 14:13
        glamourous: fajnie, że poruszyłaś ten temat, ostatnio myślałem o tym
        intensywnie. Miałem sytuację, kiedy onanizm nie wystarczał, pojawiła się inna
        kobieta. Teraz po doświadczeniach i przemyśleniach, nie chce do tego doprowadzać
        ze względu na żonę.
        Początkowo wstrzymywałem się z rozładowaniem, myśląc, że tak będzie lepiej. Nie
        było. Moja żona ma potrzeby raz na 10 dni, ja praktycznie dwa razy dziennie, a
        przy wysokoerotycznej partnerce pewnie jeszcze więcej. Kończyło się szybkim
        seksem bez satysfakcji. Teraz zacząłem się masturbować, co pomaga mi dotrwać do
        tego seksu raz w tygodniu [taki nasz kompromis]. Jest lepiej, ja fantazjuję
        sobie przy porno i onanizuję się i wtedy podczas seksu satysfakcję mam większą.
        Niestety problem pojawia się, kiedy jest sytuacja, w której pojawia się jakaś
        kobieta, wysokoerotyczna i potrafiąca uwodzić. Wtedy ten onanizm nie pomaga, bo
        jest tylko spuszczeniem z krzyża, niskoerotycznym zaspokojeniem libido. Takich
        sytuacji muszę unikać, ale wiem, że to niełatwe.
      • zakletawmarmur Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 14:21
        Istnieje taka cecha cecha osobowiści jak field-dependence i field-
        independence.

        Dzięki! Ile to ciekawych rzeczy można się na forum dowiedzieć:-)

        gnu.univ.gda.pl/psychobaza/ps_osob/ps_osob_pytania_i_odp.htm
    • kompresor666 Re: Brak seksu a rozladowanie libido 22.07.09, 18:15
      Mnie wkurza, że jakaś chęć steruje moim życiem. Wkurza mnie to, że nie mogę
      obojętnie przejść ulicą mijając piękne kobiety w krótkich kieckach. (myślę o
      nich, nie przechodzę w czyn). Z systemem nie wygram (monogamia), więc wychodzę z
      założenia, że lepiej starać się ubić w sobie te pragnienia, a napięcie
      rozładować inaczej.
      Jeśli Ci to pomoże w badaniach ;-) to jestem niskoerotyczny, ale wysokolibidowy
      (czytaj: wyruchałbym byle co, byle bez zobowiązań i konsekwencji).
      Wydaje mi się, że to o co pytasz zależy też od ogólnych zainteresowań człowieka
      i sposobu spędzania wolnego czasu. Jeśli ktoś ma zainteresowania, hobby, to
      masturbacja jest raczej uciążliwością, bo zabiera czas i energię. Jest napięcie,
      trzeba je zrzucić. Gdyby napięcia nie było, to i problem by nie istniał.

      Bardzo chciałbym się zamienić z kimś niskolibidowym bo mi to utrudnia życie. No,
      ale jak pisałem w którymś z poprzednich wątków - na to nie mamy wpływu.

      pozdrawiam
      • gomory To mam dla Ciebie super wiesci 22.07.09, 20:29
        Jestes na wlasciwej drodze i marzenia sie spelnia :)

        > Bardzo chciałbym się zamienić z kimś niskolibidowym bo mi to
        utrudnia życie

        Kazdy dzien przybliza Cie do chwili gdy libido zacznie spadac.
        Odliczanie trwa. Chociaz jakos nie moge Ci zyczyc tego jak
        najszybciej ;).
        • druginudziarz Re: To mam dla Ciebie super wiesci 05.08.09, 03:13
          gomory napisał:

          > Jestes na wlasciwej drodze i marzenia sie spelnia :)
          >
          > > Bardzo chciałbym się zamienić z kimś niskolibidowym bo mi to
          > utrudnia życie
          >
          > Kazdy dzien przybliza Cie do chwili gdy libido zacznie spadac.
          > Odliczanie trwa. Chociaz jakos nie moge Ci zyczyc tego jak
          > najszybciej ;).

          A tak, z wiekiem wiele problemów ulega rozwiązaniu.
          Wprawdzie powstają inne, ale co tam! ;)
          Aż w pewnym momencie osiągamy miejsce w czasoprzestrzeni, w którym rozwiązują
          się już dokładnie wszystkie nasze problemy. A to co pozostaje nie jest już
          naszym problemem.

          Boshh, co ja wypisuję , chyba czas już spać, jednak :|
          • bi_chetny Re: To mam dla Ciebie super wiesci 05.08.09, 16:53
            jak się masturbuję przy braku seksu z żoną, myślę o seksie częściej. także na
            dłuższą metę mi nie pomaga.
    • laflover Re: Brak seksu a rozladowanie libido 23.07.09, 15:37
      glamourous napisała:

      > A jak jest z tym u Was? Jak sobie radzicie z abstynencja, w zwiazku
      > czy w singielstwie? Czy masturbacja Wam wystarcza zeby zaspokoic
      > potrzeby, czy potrafi zastapic kontakt z partnerem z krwi i kosci?

      Moim zdaniem droga "na własną rękę" nie zastąpi kontaktu bezpośredniego. Wiem o
      tym doskonale (jeśli chodzi o siebie). Nie rozumiem skąd masz taką pewność jeśli
      chodzi o Twojego faceta, sprawdziłaś? :) Jeśli tak to ile to trwało ? I czy to
      było absolutne zastąpienie czy taki mix raz to raz tamto ?
      Co innego jeśli w związku jest dobrze i na jakiś okres tylko trzeba sobie radzić
      inaczej. Przecież masturbacja może być wspólna (zależy od partnerów) i można być
      w tym momencie bardzo blisko. Różnica polega tylko na typie pobudzania.
      • glamourous Re: Brak seksu a rozladowanie libido 23.07.09, 23:11
        laflover napisał:

        > sprawdziłaś? :) Jeśli tak to ile to trwało ? I czy to
        > było absolutne zastąpienie czy taki mix raz to raz tamto ?


        Od czasu kiedy jestesmy razem oczywiscie nie mialam okazji sprawdzic. Ale wiem,
        ze jest to facet z gatunku takich co to rok czy dwa lata potrafia wyzyc w
        scislym celibacie (tylko porno + reka, pare razy w tygodniu) i nie widza w tym
        zadnego problemu. Wiem, bo mial wlasnie takie dluuugie przestoje (z wyboru, nie
        z braku okazji) miedzy swoimi bylymi zwiazkami i z tego co mowi nie cierpial
        jakos wtedy strasznie z braku kobiety w swoim lozku, nie czul potrzeby wyrwania
        jakiejs laski, zeby zaspokoic potrzebe kontaktu z zywym kobiecym cialem.

        Zas gdyby to mi przyszlo jechac tak rok czy dwa wylacznie na fantazjowaniu i
        masturbacji - bez kontaktu z mezczyzna z krwi i kosci - bylabym przepotwornie
        sfrustrowana i chyba zaczelabym lowic fatygantow na ulicy ;-)
        • zakletawmarmur Re: Brak seksu a rozladowanie libido 24.07.09, 00:18
          > Zas gdyby to mi przyszlo jechac tak rok czy dwa wylacznie na
          fantazjowaniu i
          > masturbacji - bez kontaktu z mezczyzna z krwi i kosci - bylabym
          przepotwornie
          > sfrustrowana i chyba zaczelabym lowic fatygantow na ulicy ;-)

          Ano właśnie...
          Wychodzi na to, że rzecz jest w indywidualnych progach.
          W czasach gdy byłam w lo uważałam że seks to grzech. Pomimo, iż
          jednak odczuwałam silną potrzeby seksualne, zahamowania były na tyle
          duże, że nie potrafiłam bzykać się dla przyjemności. W końcu
          poznałam masturbacje i przez dwa lata życia ona zastępowała mi
          kontakty z mężczyznami.
          Teraz już nie miałabym z tym problemów. Gdybym była wolna to bez
          problemów mogłabym sie zgodzić na seks i nawet nie trzeba ze mną
          chodzić:-) Nie mam już takich zahamowań co wtedy, próg "pozwolenia
          sobie na seks" sporo się przez to obniżył.

          Oczywiście istnieją jeszcze inne mniej lub bardziej intensywne
          czynniki, które dalej mnie ograniczają. Każdy tak ma. Lęk przed
          odrzucenie, brakiem akceptacji (np. wielkości ptaszka) czy silnie
          wpojone zasady moralne (np. dotyczące zdrady lub wolnej miłości)
          będą ten próg podwyższały... Dopiero, gdy bodźce będą zbyt silne,
          będzie możliwe przekroczenie tego indywidualnego "progu".
          • gomory Re: Brak seksu a rozladowanie libido 24.07.09, 11:46
            > Nie mam już takich zahamowań co wtedy, próg "pozwolenia
            > sobie na seks" sporo się przez to obniżył.

            Zauwazylem, ze sporo kobiet tak ma. Mezczyzni gotowi do seksu sa
            niemalze od razu po osiagnieciu poziomu jakiejs tam dojrzalosci.
            Kobiety niekoniecznie. Dopiero poczawszy od pierwszego udanego
            pozycia rozbudzaja sie erotycznie i moga pozniej odczuwac tesknote
            za takim po prostu seksem (jesli go brakuje).
    • stinefraexeter Re: Brak seksu a rozladowanie libido 04.08.09, 21:45
      Nie mogę wypowiadać się w imieniu mężczyzn, rzecz jasna ;), więc powiem, jak to
      jest u mnie.


      Nic mi nie zastąpi seksu z partnerem. Wiem o co chodzi: to potrzeba czysto
      psychologiczna. Lubię czuć się pożądana, współuczestniczyć. Nawet jeśli sama ze
      sobą mogę się doprowadzić do orgazmu łatwiej i szybciej. Ale dla mnie w ogóle
      masturbacja to zło konieczne. Czysto fizjologiczna reakcja organizmu, z której
      nie czerpię żadnej przyjemności.

      Odkąd jestem w stałym związku, w zasadzie nie zabawiam się sama ze sobą, nawet
      jeśli seks, z jakiś powodów, jest ograniczony. Wolę ograniczać się do fantazji.
      Kiedy byłam sama, oczywiście było inaczej, jednak nie było mi z tym dobrze.
      Brakowało mi dotyku drugiej osoby. Gdybym mogła, w ogóle bym się nie onanizowała.
      • glamourous Re: Brak seksu a rozladowanie libido 05.08.09, 02:05
        Podpisuje sie pod calym postem Stine. Mam identycznie.
    • druginudziarz Re: Brak seksu a rozladowanie libido 05.08.09, 03:08
      glamourous napisała:

      > Pisze zainspirowana do przemyslen watkiem Proto, notabene juz tutaj
      > kolejnym, gdzie facet szuka drastycznych rozwiazan farmakologicznych
      > zeby wyeliminowac swoje spore, acz kompletnie nierozumiane przez
      > zone libido.
      >
      > I tak sobie mysle, jak to jest z tym rozladowywaniem potrzeb?
      > Dlaczego jedni mezczyzni w podobnej sytuacji bez zadnego problemu, a
      > wrecz z upodobaniem uciekaja w fantazje + onanizm i sa z tym calkiem
      > szczesliwi, podczas gdy inni gotowi sa niemal zabic, zgwalcic lub
      > sie wrecz doslownie wykastrowac, bo potrzebuja nie tyle samego
      > orgazmu, ile KOBIETY, kontaktu - a onanizm jako forma zaspokojenia
      > im absolutnie nie wystarcza?

      Ach, to proste jest. To są różnice pomiędzy osobowościami ekstra- a
      introwertycznymi.
      • przemek.plywak Re: Brak seksu a rozladowanie libido 06.08.09, 09:55
        Bywały okresy, gdy rzadko z żoną współżyliśmy, a i wcześniej bywało,
        że nie miałem żadnej dziewczyny, to wtedy całe moje życie seksualne
        to był onanizm. Bywało, że onanizowałem się bardzo intensywnie.
        Czasem potrafiłem się tak zabawiać, że odczuałem bardzo bardzo dużą
        satysfakcję. A jednak zawsze tęskniłem za kobietą, zresztą jakaś
        kobieta przecież w trakcie tych moich zabaw była, tyle że w
        fantazji. Teraz na szczęście kochamy się na tyle często, że czzuję
        się zaspokojony. Mimo to czasem biorę penisa w rękę i sam się nim
        bawię, ale dosyć rzadko i tylko dla kaprysu - powiem jednak
        szczerze, że strasznie mnie to nudzi. Bo przecież w seksie (ja tak
        to odczuwam) chodzi nie tylko o tę chwilową przyjemność, którą daje
        podniecenie, ale o coś znacznie więcej, o intensywny kontakt z drugą
        osobą. Uczucie, jej ciało, wzajemna fascynacja, to niesłychanie
        intensywnie na mnie działa. Seks z kobietą jest jak uczta. Onanizm
        jest jak fast food.
    • lila00 Re: Brak seksu a rozladowanie libido 07.08.09, 00:40
      Ojj dla mnie też ważny jest kontakt fizyczny, bliskość, zapach, onanizm nie daje
      mi dużej satysfakcji. Między 16, a 19 rokiem życia byłam kompletnie sfrustrowaną
      seksualnie dziewicą, onanizowałam się i fantazjowałam codziennie, ale na sex
      sobie nie pozwalałam bo "zasady", chociaż czasami mnie tak nosiło, że wytrzymać
      nie mogłam, a jak się z jakimś chłopakiem całowałam, to prawie doznawałam
      orgazmu. Teraz żałuję, że wtedy nie korzystałam, bo chętnych było wielu i bycie
      "świętą" nic mi nie dało, a libido systematycznie mi spada. Spałam w życiu z
      jednym mężczyzną z początku było super, teraz jest coraz gorzej, dlatego właśnie
      weszłam na to forum...
      • bi_chetny Re: Brak seksu a rozladowanie libido 10.08.09, 12:58
        w temacie - czy jakiś pan używał już fleshlight ? Chcę kupić porządny
        masturbator, który naprawdę pomoże mi przetrzymać dni postu.
Pełna wersja