porno niszczy seks?

27.07.09, 15:48
czy waszym zdaniem ogladanie porno niszczy emocje i uczucia zwiazane z
seksem?sa jakies dowody,statystyki potwierdzajace te opinie?
    • bi_chetny Re: porno niszczy seks? 27.07.09, 16:14
      nie ma takiej korelacji wprost.
      • laflover Re: porno niszczy seks? 27.07.09, 16:41
        bi_chetny napisał:

        > nie ma takiej korelacji wprost.

        a pośrednio ?

        moim zdaniem tak samo może zniszczyć jak i wzbogacić - zależy od ludzi (ich
        otwartości umysłów, szczerości, zaufania).

        • groszek_73 Re: porno niszczy seks? 27.07.09, 17:10
          pośrednio znalazłyby się przypadki w jedną i drugą stronę. to kwestia podejścia
          do pornografii jako elementu życia seksualnego, wentylu chuci, itd.
    • wiek_chrystusowy Re: porno niszczy seks? 27.07.09, 23:55
      nie tylko porno. Golizna, dekolty, mini, koedukacja...
      Im cos bardziej egzotyczne, tajemnicze, nieznane, tym bardziej pociagajace.
      Tak mi sie wydaje ;-)
    • kompresor666 Re: porno niszczy seks? 28.07.09, 00:50
      lelabey napisał:

      > czy waszym zdaniem ogladanie porno niszczy emocje i uczucia zwiazane z
      > seksem?sa jakies dowody,statystyki potwierdzajace te opinie?

      ja myślę że tak. jak człowiek za dużo się Rocco naogląda, to potem "normalne"
      rzeczy mogą wydawać się nudne. A zwłaszcza seks z 1 babą :) Na mnie przynajmniej
      to źle wpłynęło.

      • kag73 Re: porno niszczy seks? 28.07.09, 00:53
        No, jasne, jasne, niewyzyty jestes a zwalasz na porno:))
    • o-lena Re: porno niszczy seks? 28.07.09, 10:18
      Myślę, że w rozsądnych dawkach może być miłym dodatkiem. Na dłuższą
      metę tępi wrażliwość na partnera. O nadużywaniu nawet nie wspominam,
      bo to już może mieć koszmarne skutki.
    • kachna79 Re: porno niszczy seks? 31.07.09, 07:47
      > W to, że księża mogą być ekspertami od homoseksualizmu czy
      pedofilii jestem
      > skłonny uwierzyć
    • kachna79 Re: porno niszczy seks? 31.07.09, 07:49
      W moim przypadku odbiera ochotę na seks.
    • oliwkagold Re: porno niszczy seks? 31.07.09, 09:32
      Ja tam nie słyszałam żeby niszczyło. Lubię oglądać zarówno sama jak
      i z partenrem filmy porno. Newt sami sobie (każde sobie odzielnie)
      dogadzamy przy takich filmach, to jest fajne. Z tym że ja lubie
      trójkąty czy seks grupowy a mój chłopak oralny i analny :D
      • bi_chetny Re: porno niszczy seks? 31.07.09, 17:29
        wszystko zależy od podejścia - kachna ma traumę związaną z pornografią przez
        męża, i nie traktuje tego jak zwykłego dopalacza. Dla mnie porno jest właśnie
        takim dopalaczem i formą realizacji rozbuchanych fantazji seksualnych.
    • hradok Re: porno niszczy seks? 01.08.09, 20:59
      Jak nie ma miłości, to nawet oglądanie bajek na dobranoc np. Miś Uszatek,
      zniszczy uczucia związane z seksem.
      • anyx27 Re: porno niszczy seks? 01.08.09, 21:36
        hradok napisał:

        > Jak nie ma miłości, to nawet oglądanie bajek na dobranoc np. Miś
        Uszatek,
        > zniszczy uczucia związane z seksem.

        he he , dobre ;)

        ja lubię oglądać porno, mój mąż oczywiscie też. czasem robimy to
        razem, ale zazwyczaj każde osobno, bo mimo, iż kochamy sie kilka
        razy w tyg. i oboje jesteśmy zadowoleni z sexu, to nie
        zrezygnowaliśmy z zaspokajania się samemu. oboje to lubimy :)

    • majtki_na_wacie Re: porno niszczy seks? 10.08.09, 21:32
      moj chlopak wyznal mi po 3 latach bycia ze soba, ze jest uzalezniony od pornografii. znaczy wyznal po tym jak probowalam odzyskac moje pliki, filmy i muzyke po formacie komputera, a znalazlam morze filmow i zdjec porno. powiedzial, ze to dlatego, ze od dawna ma problemy ze soba, frustracje natury 'jestem nieudacznikiem, niczego nie osiagnalem', a zaczelo sie od faktu, ze pozno mial pierwsza dziewczyne (jestem jego druga). moj facet potrafi wstawac o 5 rano gdy zaczyna prace o 14, a mnie nie ma w domu. codziennie. gdy jestem w domu z lozka go nie mozna wyciagnac. gdy wychodze do sklepu albo sie kapie tez. najgorsze jest to, ze przez te 3 lata pokazal mi swoja wersje siebie - nieco staromodnego dzentelmena, troche nie z epoki, twierdzacego, ze nie ma takich potrzeb by korzystac z porno w necie bo ja go zadowalam, ze jest monogamiczny, do bolu uczciwy, nie klamie itd. Jak jest naprawde, okazalo sie gdy razem zamieszkalismy. Czuje sie oszukana i zdradzona w pewien sposob, moje poczucie wlasnej wartosci spadlo choc mowi, ze to nie moja wina. Nie wiem czy mu zaufac ponownie, oklamywal mnie, gdy kiedys go o to delikatnie zapytalam (2, 3 razy gdy cos zaczelam podejrzewac) strasznie zareagowal, byl oburzony, ze mu nie ufam, mowil, ze jesli tak jest to zwiazek nie ma sensu, plakal, ze mysle o nim jak najgorzej. to w tym wszystkim chyba najgorsze, ze tak gladko przyszlo mu klamstwo z premedytacja i straszenie zerwaniem. dopiero teraz powiedzial szczerze jak jest, obiecal ze zrobi wszystko dla mnie, bo powiedzialam, ze nie wiem czy mu zaufac i czy potrafie zyc w takim trojkacie. mowi, ze klamal bo bal sie ze odejde, ze probowal ograniczac, bo czul ze nie powinien. dodam, ze nie jestem dewota, zawsze uwazalam, ze mozna obejrzec porno razem czy osobno dla przyjemnosci (wspolne mu kiedys zaproponowalam, oburzyl sie), ale teraz po tym jak zobaczylam te jego sesje w wyobrazni, masturbowanie sie przy milfach itp, to czuje do seksu obrzydzenie. ale go kocham, bo pomimo tego jest dobrym czlowiekiem, nigdy nie traktowal mnie jak kawal miesa, dba o mnie. bo wiem, ze to choroba jak alkoholizm. dostal szanse i moje wsparcie, co z tego wyjdzie, nie wiem.
      wiec chyba cos w tym jest, ze porno moze zniszczyc, nie tylko seks, ale wszystko.
      • kompresor666 Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 09:49
        przed nim długa i ciężka droga. bez terapii nie da sobie rady. zastanów się czy
        masz tyle sił by to udźwignąć. Facet oprócz problemu z seksem ma też niemałe
        problemy emocjonalne. Przemyśl to.

        A co do samego pytania czy porno niszczy seks - po przemyśleniu stwierdzam, że w
        konkretnych tylko przypadkach - gdy osobnik nawet bez porno ma skrzywiony obraz
        postrzegania kobiet, wynikający z kompleksów i problemów emocjonalnych. Wtedy
        osobnik ucieka w porno i jego wyobrażenie się umacnia. Zdrowy człowiek chyba
        potrafi się zdystansować.
        • arkadius78 Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 09:53
          Też się pod tym podpisuje. jeśli ktoś ma problem ze sobą, to czy to będzie
          porno, czy gry komputerowe, nie ma znaczenia. Wszystko jest dla ludzi tylko
          trzeba tego umieć używać.
        • kadanka Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 22:16
          ja uwazam, ze z porno jest dokladnie tak samo jak z narkotykami -
          jeden potrafi z tego korzystac bez szkody dla siebie, związku, inny
          juz nie. nie mozna obwiniac samej pornografii jako takiej. jeden sie
          uzalezni, inny nie. wszystko zalezy od czlowieka, jego osobowosci,
          przeszlosci. to sa szalenie wazne czynniki. pornografia jest
          normalnym elementem sluzacym do rozladowania napiecia seksualnego i
          u kobiet i u mezczyzn. lubimy oglądać, lubimy patrzec - taka nasza
          natura. jedni potrafia z tego korzystac w sposob bezpieczny, inni
          wpadaja w uzaleznienie. wszystko zalezy od czlowieka i tyle.
      • kshak Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 15:41
        niszczy...wszystko co naduzywane niszczy milosc.ja mialam podobnie.
        zamieszkalismy razem po czym okazlo sie ze w laptopie odkrylam setki
        zdjec, filmow i linkow do stron porno. niektore byly obrzydliwe
        poprostu choc nigdy nie bylam jakos specjalnie speszona nagoscia i
        tym podobne. najpierw zrobilam awanture. skaoswal wszystko. potem
        prae go nakrylam i zaczela sie nasza gra...teraz sprawdzam historie
        pzregladanych stron. wyszukuje pliki z nazwa sex i porno w
        komputerze ale nic nie znajduje. pewnie dobrze sie maskuje bo nie
        wierze w to ze juz tego nie robi. mowil ze byl na terapi po tym jak
        kazalam mu sie wyprowadzic i jak powiedzialm ze jest chory...czy byl
        tego nie wiem...
        • bigbadpig Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 15:53
          pewnie tego nie zrozumiesz ale jeśli naprawdę chcesz uratować związek to Ty idź
          na terapię bo choroba jest w Tobie
    • twojabogini Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 14:38
      Z pewnością porno oglądane w młodym wieku, jeszcze przed inicjacją
      seksualną, wypacza pojęcie seksualności, a także tego co jest
      normalne (nie chodzi tu nawet o dopuszczalnośc pewnych zachowań, ale
      o zespół wyobrażeń o rozmiarze normalnego penisa, o kobiecym ciele,
      o kobiecej seksualności). Na ten temat prowadzono badania, jednakże
      nie jestem w stanie podać ci linka.
      Czytałam również, że wzrasta ilość diagnozowanych przypadków
      impotencji młodych mężczyzn których podłożem jest własnie wypaczony
      przez pornografię obraz kobiety i jej ciała (o tym bodajże
      wypowiadał się Starowicz). Taki młody mężczyzna widząc np. włosek na
      kobiecym ciele, krostkę na skórze, naturalne ułozenie piersi nie
      wypchanych silikonem, lub czując zapach kobiecego ciała doznaje
      uczucia obrzydzenia, a nie podniecenia.
      Do tego dochodzi jeszcze zjawisko o którym mówi KK "niszczenia
      relacji osobowej i degradacji więzi w małżeństwie". Myślę, że sporo
      w tym racji.
      Do tego oglądanie porno zabija własną fantazję seksualną. Ludzie
      myśląc o urozmaiceniu zycia seksualnego atomatycznie wpadają w
      scenariusze porno, anal, oral, seks gadźety, trójkąt, czworokat,
      wymiana partnerów, sm, pissing itd.
      Porno zabija równiez erotyzm i calą sztuke podtrzymywania i
      rozbudzania napięcia seksualnego, sprowadzając je do sfery
      seksualnej, pomijając strefe psychiki. Jak wszystko, co powoduje
      silne pobudzenie prowadzi do uzaleznień.
      Dojrzali seksualnie ludzie są w stanie znaleźć znacznie bardziej
      inspirujące bodźce niż porno i realizowac swoje własne fantazje.
      Porno jest dla otępienia tłumów, podobnie jak powszechna edukacja,
      niskiej jakości alkohol, sesnacyjne wiadomości w gazetach, papierosy
      i hi-life z magazynów, tandetne powieści - guma do żucia. Smakosze
      życia i erotyzmu nie babrają się w porno, podobnie jak walą tanich
      win.
      • arkadius78 Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 14:52
        Pierwsze porno obejrzałem mając 12 lat. Nie zauważyłem u siebie takich
        zależności. Myślę, że seksualnie rozwijałem się jak każdy inny chłopak. Nie
        miałem wyobrażeń, że każdy facet ma mega zdolności przy stosunku i super penisa,
        jak również, że każda kobieta jest "idealna" (w sumie różni "aktorzy" w porno
        graja). To jest chyba kwestia zdrowego rozsądku i jako takiej edukacji. Nadal
        uważam, że jak ktoś nie umie odróżnić fikcji od rzeczywistości to i kreskówka go
        zabije (są znane takie przypadki, np. po obejrzeniu supermena ;)).
        Żeby nie było, ze jestem fanem porno, ale raz na jakiś czas dobre, podkreślam
        dobre porno, chętnie obejrzę, również z żoną.
        • gomory Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 18:03
          > raz na jakiś czas dobre, podkreślam dobre porno, chętnie obejrzę

          Jakie porno to dobre porno???
          • arkadius78 Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 20:10
            gomory napisał:

            > > raz na jakiś czas dobre, podkreślam dobre porno, chętnie obejrzę
            >
            > Jakie porno to dobre porno???

            Takie, w którym są ładne w miarę naturalne dziewczyny i ładni w miarę naturalni
            faceci. Nienawidzę, gdy widać, że silikonowe dziewczyny się męczą na planie, .
            Może być jakaś prosta fabuła, z ciekawie przedstawionym sexem :D
      • gomory Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 16:05
        O tym wypaczajacym wplynie pornografii na mlodych ludzi zgoda.
        Chociaz w dzisiejszych czasach tego mozna byc prawie pewnym - trudno
        wyobrazic sobie nastolatka ktory nigdy nie zetknal sie z
        pornografia. Nawet jesli bedziemy nad tym bolec to i tak nie
        zmienimy rzeczywistosci.
        Jednakze za demagogiczna manipulacje przyjmuje te czesc o dojrzalych
        seksualnie ludziach ktorym nie moze byc w smak pornografia.
        Seksualnosc kazdego czlowieka to tak indywidualna materia, ze
        ustalanie sztywnej granicy co jest wyuzdaniem a co wyrafinowaniem
        jest bardzo trudne. Nawet nie chodzi o to, ze "smakosz zycia" moze
        byc skrajnym hipokryta oficjalnie potepiajacym a de facto
        realizujacym swoje "erotyczne" fantazje rodem z najbardziej
        hardcorowych pocieraczy. Ale to po prostu nie jest tak, ze dziela
        xxx znajduja odbiorcow tylko u rzeszy popcornozercow.
        Mozesz sie ze mna nie zgodzic ale ja jednak uwazam, ze dojrzaly
        seksualnie czlowiek moze czerpac lozkowe inspiracje z wszelkich
        dostepnych zrodel bez szkody dla siebie. Jesli cos nie odpowiada, to
        sie tego nie wdraza i juz. Ale odrzucanie a priori co poniektorych
        bo sa zbyt prymitywne jest ograniczaniem sie a nie swiadectwem
        wysokiej kultury seksualnej.
        • kadanka Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 21:23
          w naszym pieknym kraju seks byl, jest i bedzie tabu. wiec w szkole i
          w RODZINIE uswiadamianie seksualne to farsa, a internet, redtube i
          reszta czekaja. nastolatek/nastolatka NIE DOWIE SIE ani od rodzicow,
          ani w szkole, ze seks jest czyms 1)normalnym 2)pieknym, wiec
          pozostaja mu: koledzy, kolezanki i porno w necie. jak ktos psioczy
          na pornografie, to niech najpierw pogada z wlasnym dorastającym
          dzieckiem, ze seks nie jest niczym zlym. pornostrony na pewno nie sa
          idealnym wprowadzeniem w seks dla nastolatkow, ale skoro wychowanie
          seksualne, przepraszam, "wychowanie do zycia w rodzinie", w szkolach
          wyglada tragikomicznie, a wiekszosc rodzicow TEZ nabiera wody w
          usta, to co innego pozostaje?
          • twojabogini Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 09:03
            Rozmawiam z własnym dorastającym dzieckiem o seksie. Rozmawialam
            również z moim maleńkim dzieckiem, moim przedszkolakiem i uczniem
            nauczania poczatkowego. seksualnośc jest częścią zycia więc jeśli
            rozmowy zaczynaja się w wieku dorastania, to dziecko ma juz
            wykształcony zespół przekonanań - często wypaczonych pod wpływem
            kolegów i pornografii. Dodatkow trzeba rozmawaic o pornografii, bo
            stykają się z nią już małe dzieci.
            Argument, ze pornografia zastępuje w jakiejś części edukację uważam
            za nietrafiony.
        • twojabogini Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 09:00
          gomory napisał:

          Ale odrzucanie a priori co poniektorych
          > bo sa zbyt prymitywne jest ograniczaniem sie a nie swiadectwem
          > wysokiej kultury seksualnej.

          Podobnie ogranicza się smakosz, który nie zje nigdy hamburgera,
          mężczyzna, który uwielbia piekne kobiety i nie umowi się z
          zaniedbaną i smierdzącą przedstawicielką płci niewieściej, jak
          również kiper, który raczej nie będzie pić tanich win...melomani też
          raczej odrzucają dicho polo.
          Kontakt z prymitywnymi formami pobudzenia, uderzającymi w podstawowe
          instynkty, daje natychmiastowe pobudzenie i natychmiastową nagrodę.
          Gust i wrażliwość natomiast sublimuje się latami, dzięki czemu
          dochodzi się do przeżyć głęszych ale i bardziej intensywnych,
          bardziej wielopoziomowych. Wystawienie się na prymitywne pobudzenia
          niszczy wrażliwośc. W sumie Don Rigoberto Vargasa Llosy jest oprócz
          zbiorku opowiadań erotycznych właśnie o tym, polecam.

          • zyg_zyg_zyg Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 11:03
            Zgadzam się z Gomorym - jak prawie zawsze zresztą.

            A na marginesie - hamburgera nie tknę, ale głęboka pogarda dla tych,
            którzy mają inaczej, nie jest świadectwem mojego wysublimowanego
            smaku tylko ograniczenia.
            • twojabogini Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 13:41
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > A na marginesie - hamburgera nie tknę, ale głęboka pogarda dla
              tych, którzy mają inaczej, nie jest świadectwem mojego
              wysublimowanego smaku tylko ograniczenia.

              Alez ja nie czuję głebokiej pogardy do ogladających porno,
              słuchających discopolo i jadających fastfoody. sama czasem z takich
              szybkich gratyfikacji korzystam.
              Po prostu sadzę, że kochanek, traktujacy jako szczyt wyrafinowania
              oklepane scenki z porno jest dla kobiety nudny. Na dłuższą metę przy
              takim kochanku kobiecie spada albo libido albo samoocena, seks uzna
              ona za nudny, lub wręcz nieprzyjemny i będzie go unikać. Porno to
              jedna z wielu przyczyn braku seksu w małżeństwie (po stronie
              kobiety). Kobiety nie sa w takim stopniu uzaleznione od porno i
              rzadziej mylą go z seksem.
              • songo3000 Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 15:04
                Skoro już jedziemy po całości populacji to różnie dobrze można napisać, że komedie romantyczne i 'harlekiny' są bardzo szkodliwe na związku. Wyrabiają w kobietach nierealistyczne oczekiwania oraz stępiają ich wrażliwość na prawdziwe starania facetów. I oczywiście są strasznie uzależniające. Wystarczy spojrzeć na hurtowe wykupywanie tego typu książeczek z księgarni gdy te inne 'wartościowe' leżą (i kwiczą).
                • twojabogini Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 15:17
                  songo3000 napisał:

                  > Skoro już jedziemy po całości populacji to różnie dobrze można
                  >napisać, że komedie romantyczne i 'harlekiny' są bardzo szkodliwe
                  >na związku.

                  Oczywiscie, że są. Podobnie jak pornografia odrealniają pojęcie
                  seksualnosci i miłości, powodują roszczeniową postawą wobec
                  partnera, stawianie mu konkretnych oczekiwań, których on nie moze
                  lub ie chce spelnić. tak jak mężczyna nie chce się zamieniac w
                  jakiegoś nieistniejącego dpuka z komedii romantycznej, tak samo
                  kobieta nie ma ochoty udawać jak aktorka porno.
                  Osoba dojarzała po obejrzeniu pornografii i przeczytaniu harequina
                  będzie w stanie nie pomylić ich z realnym zyciem i jeśli lubi -
                  potraktowac je jako szybką i prostą rozrywkę. Ale jeśli ktoś uważa,
                  że porno przedstawia seks i czerpie z niego inspirację do seksu z
                  kobietą...to ja tej dojrzałości nie widzę.
                  • songo3000 Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 15:25
                    To to w końcu 'doszliśmy do wniosku' :) że to nie w porno czy harlekinach problem (bo to tylko narzędzie) ale w ludkach. Zgadza się?
                    • twojabogini Re: porno niszczy seks? 13.08.09, 11:14
                      songo3000 napisał:

                      > To to w końcu 'doszliśmy do wniosku' :) że to nie w porno czy
                      >harlekinach problem (bo to tylko narzędzie) ale w ludkach. Zgadza
                      >się?

                      Kto doszedł ten doszedł. Ja sądzę, że jednak istnieje rozdział na
                      rzecy bardziej uzależniające i mniej. Porno należy do tych bardziej
                      ryzykownych "narzędzi" niż harleqiny.
                      A że w porno "wpadają" w przytłaczającej większości mężczyźni jest
                      tylko i wyłącznie zasługą tego, ze porno jest skierowane do
                      mężczyzn. Skrajne feministki twierdza, że to dlatego, że jako
                      gatunek mężczyxni ogólnie sa głupsi i bardziej podatni na
                      uzależnienia i prymitywne pobudzenia. Więc rzecz nie tyle w ludkach
                      jako takich, tylko w grupie do której adresowany jest produkt.
      • bi_chetny Re: porno niszczy seks? 11.08.09, 17:04
        to ciekawe, bo ja studiowałem i porno i mocną erotyczną literaturę jeszcze przed
        inicjacją i moje pojęcie seksualności jest po prostu bogate. na pewno nie
        wypaczone. Tu poruszony był temat ukrycia stosunku do pornografii - uważam że to
        bez sensu. kobieta powinna wiedzieć o tym czy facet takie porno ogląda i jeśli
        seks ma zapewniony, a facet potrzebuje dodatkowych sesji masturbacyjnych ze
        względu na wyższe libido/erotyczność, nie powinna mu tego wzbraniać. Oczywiście
        jeśli nie chce w tym uczestniczyć, facet powinien robić to dyskretnie.
        • twojabogini Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 09:11
          bi_chetny napisał:

          > to ciekawe, bo ja studiowałem i porno i mocną erotyczną literaturę

          Co rozumiesz jako mocną erotyczną literaturę?

          To z punktu widzenia mężczyzny, który pornografię lubi i korzysta.
          Mężczyzna potrzebujący dodatkowych sesji z powodu wysokiego libido,
          najwyraźniej ma problem z panowaniem nad instynktem seksualnym. Jak
          rozumiem kiedy zona będzie w ciąży i połogu mąz będzie z kolei
          potrzebował dodatkowych sesji seksualnych z chętna partnerką.
          Nie ma nic erotycznego w trzepaniu sobie przy pornolu, jesli ma się
          wyższe libido to moze warto się zająć rozbudzeniem seksualnym
          partnerki? W końcu poziom libido nie jest wartościa stałą. No ale na
          to trzeba by już rzetelnej wiedzy o psychice i seksualnosci kobiet,
          czego fani porno niestety raczej nie mają. Dla takiego jak żona nie
          chce połknąć, albo analnie chociaż on ja prosi, to znaczy, ze ona ma
          niskie libido. Jak by ja rozbudził, to robiłaby rzeczy o których mu
          się nawet nie sniło i jakich na filmach nie pokazują.
          • songo3000 Piździ fobiami jak w kieleckiem... 12.08.09, 10:55
            Porno złe, porno na pewno wypaczy, porno dla płytkich matołków... no prawie jak na katolickich 'naukach' przedmałżeńskich. Ciekawe jakie to traumatyczne przeżycia sprawiły, że widzisz w całym gatunku filmów 'strasne zagrożenie' i wszystkich jeźdźców apokalipsy w jednej postaci.

            A wystarczy zdjąć klapeczki z oczu czy tam innej części ciała i przyjąć do wiadomości, że ludkowie są różniaści. I prymitywy co zawszy tylko po ciemku pod kołderką lub też tylko przy płytce z silikonową lalką i smakosze potrafiący korzystać z całej palety podniet.

            Zresztą z całych tych Twoich wypowiedzi wyraźnie bije po oczach: "ojej, jeszcze się chłop naogląda i jakiś strasznych orali i anali chcieć będzie i co ja wtedy pocznę?" Typowo i rzeczywiście prymitywnie.


            BTW. Pozdrawiam wszystkich bywalców po długim urlopie :)
            • twojabogini Re: Piździ fobiami jak w kieleckiem... 12.08.09, 13:58
              songo3000 napisał:

              >Porno złe, porno na pewno wypaczy, porno dla płytkich matołków...
              >no prawie jak na katolickich 'naukach' przedmałżeńskich.

              Nie tylko katolicy dostrzegają wypaczające i destrukcyjne skutki
              oglądania pornografii. Poczytaj seksuologów, jest sporo artykułów i
              opracowań na ten temat. Pornografia ma właściwości uzależniające.
              Każde uzależnienie jest destrukcyjne. Mężczyzna który tłumaczy to ze
              trzepie sobie konika parę razy w tygodniu przy filmach nadwyzką
              libido, to jak alkoholik, który zawsze znajdzie sobie tłumaczenie.
              Im młodsza osoba i mniej posiadajaca rzetelnej wiedzy o seksie, tym
              bardziej porno jest w stanie wypaczyc jej pogląd na seks.

              > Zresztą z całych tych Twoich wypowiedzi wyraźnie bije po
              >oczach: "ojej, jeszcze się chłop naogląda i jakiś strasznych orali
              >i anali chcieć będzie i co ja wtedy pocznę?"

              Kulą w płot. Lubię urozmaicenia w łóżku, a seks oralny lubię na
              codzień - w standarcie. Jeszcze raz: moim zdaniem jak chłop poogląda
              sobie porno, to oral i anal będzie dla niego wyznacznikiem
              wyrafinowania seksualnego.Chłop się w łóżku zrobi nudny i
              prymitywny, zmiast rozwijać swoje fantazje i partnerki będzie dążył
              do forsowania w łózku odgrywania scen porno. Z tego co kobiecie
              mogłoby sprawić przyjemność zrobi się przymus, zabijajacy kobiece
              libido. Do dupy z takim chłopem i w zadnym wypadku dosłownie ;)
              Teraz rozumiesz?

              >Typowo i rzeczywiście prymitywnie.
              No niestety ja nie należę do szufladki katoliczek i cnotek
              niewydymek. Nakładanie etykietek jako sposób argumentacji jest bez
              sensu.
              Wyjasnij moze lepiej jakie korzysci dla małżeństwa przynosi sytuacja
              w której mężczyzna ogląda filmy poronograficzne (kobiet dotyczy to w
              mniejszej sferze) lub tez wykaż, że jest to fakt zupełnie dla ich
              partnerek neutralny.
              Albo wykaż w jaki sposób porno jest w stanie rozwinąć fantazję
              seksualną, wrazliwośc na potrzeby partnera, znajomośc własnej
              seksualności, zdolnośc wywoływania i utrzymaywania napięcia
              seksualnego u siebie i partnera.

              • mujer_bonita Re: Piździ fobiami jak w kieleckiem... 12.08.09, 14:15
                twojabogini napisała:
                > Wyjasnij moze lepiej jakie korzysci dla małżeństwa przynosi sytuacja
                > w której mężczyzna ogląda filmy poronograficzne (kobiet dotyczy to w
                > mniejszej sferze) lub tez wykaż, że jest to fakt zupełnie dla ich
                > partnerek neutralny.
                > Albo wykaż w jaki sposób porno jest w stanie rozwinąć fantazję
                > seksualną, wrazliwośc na potrzeby partnera, znajomośc własnej
                > seksualności, zdolnośc wywoływania i utrzymaywania napięcia
                > seksualnego u siebie i partnera.

                W sumie - dobry punkt widzenia. Zwolennicy porno rzadko uzasadniają swoje zdanie. Zwykle bronią się atakiem personalnym pomijając argumenty rzeczowe :)
                • songo3000 Re: Piździ fobiami jak w kieleckiem... 12.08.09, 15:13
                  Uzasadnienie kilkanaście sekund dalej od Twojego postu :)
                  Bonitka, a ja już trafiłem to owej grupy 'onych' - zwolenników porno czy też nadal mogę czuć się wyróżniony jako samotny krzyżowiec? ;)
              • songo3000 Re: Piździ fobiami jak w kieleckiem... 12.08.09, 14:39
                twojabogini napisała:

                > Nie tylko katolicy dostrzegają wypaczające i destrukcyjne skutki
                > oglądania pornografii. Poczytaj seksuologów, jest sporo artykułów
                Jest też sporo artykułów (w prasie fachowej, nie 'kolorowej') w temacie destrukcyjnego wpływu coraz większego wyzwolenia kobiet na pożycie małżeńskie. No i co? No i nic, bo każdy ma swoje fobie, w które wpaść może przy użycia tego czy innego bodźca.

                > opracowań na ten temat. Pornografia ma właściwości uzależniające.
                Dokładnie tak samo jak satysfakcjonujący seks z partnerem. Zabrońmy go więc bo to złooo.

                > Każde uzależnienie jest destrukcyjne. Mężczyzna który tłumaczy to ze
                > trzepie sobie konika parę razy w tygodniu przy filmach nadwyzką
                > libido, to jak alkoholik, który zawsze znajdzie sobie tłumaczenie.
                Dopóki nie zaniedbuje potrzeb partnerki to jego sprawa co robi ze swoim ciałem. Marzy Ci się totalna kontrola nad seksualnością partnera? No tak, pomarzyć sobie możesz.

                > Im młodsza osoba i mniej posiadajaca rzetelnej wiedzy o seksie, tym
                > bardziej porno jest w stanie wypaczyc jej pogląd na seks.
                Tu akurat Ameryki nie odkryłaś. Ale co ma to do dyskusji o porno jako całości???

                > Kulą w płot. Lubię urozmaicenia w łóżku, a seks oralny lubię na
                > codzień - w standarcie. Jeszcze raz: moim zdaniem jak chłop poogląda
                > sobie porno, to oral i anal będzie dla niego wyznacznikiem
                > wyrafinowania seksualnego.Chłop się w łóżku zrobi nudny i
                Jaaaasne. Bo te niedobre porno to OGRANICZY facetów, że sami nic nie wymyślą. Sorry, pierniczysz. Albo ktoś ma fantazję, "kurwiki w oczach" i chęci na jej rozwijanie i wdrażanie albo nie ma. Jak ma to żadne porno, peepshow czy targi Erotikon mu nie zaszkodzą. Jak nie ma to też nie pomogą.

                > prymitywny, zmiast rozwijać swoje fantazje i partnerki będzie dążył
                > do forsowania w łózku odgrywania scen porno. Z tego co kobiecie
                Albo ten wniosek wyssałaś sobie z palca albo zbliżamy się to tej tajemniczej traumy.

                > mogłoby sprawić przyjemność zrobi się przymus, zabijajacy kobiece
                > libido. Do dupy z takim chłopem i w zadnym wypadku dosłownie ;)
                > Teraz rozumiesz?
                Rozumiem, że wyłuszczyłaś właśnie clou swojej awersji do pornografii. Pytanie czy ma ona jakieś podstawy w rzeczywistości czy tylko lekasz się jej 'potencjalności'.

                > >Typowo i rzeczywiście prymitywnie.
                > No niestety ja nie należę do szufladki katoliczek i cnotek
                > niewydymek. Nakładanie etykietek jako sposób argumentacji jest bez
                > sensu.
                ??? Akurat powielanie prostych i szablonowych 'prawd objawionych' nie ogranicza się do wyznawców tej czy innej religii więc coś sobie dośpiewałaś.

                > Wyjasnij moze lepiej jakie korzysci dla małżeństwa przynosi sytuacja
                > w której mężczyzna ogląda filmy poronograficzne (kobiet dotyczy to w
                > mniejszej sferze)
                A dlaczego ma przynosić korzyści dla małżeństwa? Jeżeli facet czy kobieta ogląda porno to jest jego/jej prywatna sprawa a nie sprawa 'związku'. Równie dobrze może sobie chodzić na wernisaże sztuki współczesnej południowej Mauretanii.

                > lub tez wykaż, że jest to fakt zupełnie dla ich
                > partnerek neutralny.
                I póki nie zaniedbuje partnera (czy to seks czy to poświęcany czas) to jest działanie NEUTRALNE z punktu widzenia związku.

                Nie wspominam już o tym, że jest to doskonały wentyl bezpieczeństwa do poligamicznych zapędów obydwojga płci. Co, nie słyszeliśmy o tym? Warto trochę poczytać zanim zaczniemy się wymądrzać.

                > Albo wykaż w jaki sposób porno jest w stanie rozwinąć fantazję
                > seksualną,
                Chociażby poprzez wskazanie MOŻLIWOŚCI różnorakich aktywności na tym polu. I jest to w tym przypadku naturalny punkt startu do WŁASNYCH poszukiwać.

                > wrazliwośc na potrzeby partnera, znajomośc własnej
                > seksualności, zdolnośc wywoływania i utrzymaywania napięcia
                > seksualnego u siebie i partnera.
                Hehe, a od kiedy to jakiekolwiek filmy, książki, czy poradniki mają za zadanie czy możliwości uaktywnienia na potrzeby partnera czy utrzymywanie napięcia? Coś Ci się pomyliło.
              • zyg_zyg_zyg Re: Piździ fobiami jak w kieleckiem... 12.08.09, 14:46
                > Im młodsza osoba i mniej posiadajaca rzetelnej wiedzy o seksie,
                tym
                > bardziej porno jest w stanie wypaczyc jej pogląd na seks.


                We mnie na przykład film pornograficzny wzbudził ciekawość i chęć
                spróbowania seksu oralnego. Kiedy pierwszy raz wzięłam do ust
                penisa, nie bałam się, że zrobię chłopakowi krzywdę. Obejrzanych
                wcześniej scen nie brałam w sposób dosłowny jako instruktażu, choć w
                jakiś sposób mnie z tym tematem oswoiły i pokazały, jak mniej więcej
                się za to zabrać. To było w wieku nastoletnim, ale później też paru
                rzeczy spróbowałam po zobaczeniu ich wcześniej w wykonaniu aktorów.
                Pornografia bynajmniej nie jest jedynym czy głównym źródłem
                inspiracji dla mnie - raczej marginalnym. Mocno ją zresztą dozuję,
                bo był czas, kiedy jej nadużywałam.

                A mój mężczyzna w życiu nie dążył do odgrywania ze mną żadnych scen
                pornograficznych, choć pornosa widział :-)
              • kompresor666 Re: Piździ fobiami jak w kieleckiem... 13.08.09, 00:57
                twojabogini napisała:

                > Nie tylko katolicy dostrzegają wypaczające i destrukcyjne skutki
                > oglądania pornografii. Poczytaj seksuologów, jest sporo artykułów i
                > opracowań na ten temat. Pornografia ma właściwości uzależniające.

                tez tak sadze,a do praktykujacego katolika mi niebywale daleko.

                > Jeszcze raz: moim zdaniem jak chłop poogląda
                > sobie porno, to oral i anal będzie dla niego wyznacznikiem
                > wyrafinowania seksualnego.Chłop się w łóżku zrobi nudny i
                > prymitywny, zmiast rozwijać swoje fantazje i partnerki będzie dążył
                > do forsowania w łózku odgrywania scen porno. Z tego co kobiecie
                > mogłoby sprawić przyjemność zrobi się przymus, zabijajacy kobiece
                > libido. Do dupy z takim chłopem i w zadnym wypadku dosłownie ;)

                tez mi sie tak wydaje. Dodatkowo pornografia utrwala konsumpcyjne podejscie do
                seksu - jak najszybciej orgazm, byle spuścić z krzyża, byle jak i z byle kim.
                Mowie niestety z wlasnego dosw.
          • bi_chetny Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 11:27
            twojabogini napisała:
            > Co rozumiesz jako mocną erotyczną literaturę?

            Markiz De Sade, Apollinaire

            > To z punktu widzenia mężczyzny, który pornografię lubi i korzysta.
            > Mężczyzna potrzebujący dodatkowych sesji z powodu wysokiego libido,
            > najwyraźniej ma problem z panowaniem nad instynktem seksualnym.

            nie, ma problem z dużo niższym libido/erotycznością partnerki. Poczytaj forum

            Jak
            > rozumiem kiedy zona będzie w ciąży i połogu mąz będzie z kolei
            > potrzebował dodatkowych sesji seksualnych z chętna partnerką.

            nie, ale może potrzebować fizjologicznie seksu

            > Nie ma nic erotycznego w trzepaniu sobie przy pornolu, jesli ma się
            > wyższe libido to moze warto się zająć rozbudzeniem seksualnym
            > partnerki? W końcu poziom libido nie jest wartościa stałą. No ale na
            > to trzeba by już rzetelnej wiedzy o psychice i seksualnosci kobiet,
            > czego fani porno niestety raczej nie mają.

            BZDURY


            Dla takiego jak żona nie
            > chce połknąć, albo analnie chociaż on ja prosi, to znaczy, ze ona ma
            > niskie libido. Jak by ja rozbudził, to robiłaby rzeczy o których mu
            > się nawet nie sniło i jakich na filmach nie pokazują.

            masz jakąś fiksację na punkcie analu ???
            • songo3000 Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 12:10
              bi_chetny napisał:

              > masz jakąś fiksację na punkcie analu ???
              Od pornosów pewnikiem ;)
              • mujer_bonita Urozmaicenie? 12.08.09, 12:22
                Zwykle w dyskusjach odnośnie porno pojawia się słowo 'urozmaicenie'. I zawsze się zastanawiam co oglądający porno widzą w nim takiego 'urozmaicącego'. Dla mnie to wszystko jedna rąbanka - sztuczność, plastik, często wręcz śmieszność. I w 95% dokładnie to samo. Sztuczne cycki, sztuczne jęki, ciuchy wywołujące salwę śmiechu. Rozumiem - o gustach się nie dyskutuje (porno to zdecydowanie nie moja stylistyka) ale gdzie tam 'urozmiacenie'??? Toż to wszystko na jedno kopyto jest!
                • songo3000 Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 12:33
                  Równie dobrze mogę powiedzieć, że "Władca Pierścieni" to w kółko jakaś rąbanka ze śmiesznymi paskudami tu porąbańcy mówią o jakimś arcydziele czy coś :)
                  • mujer_bonita Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 12:35
                    songo3000 napisał:
                    > Równie dobrze mogę powiedzieć, że "Władca Pierścieni" to w kółko jakaś rąbanka
                    > ze śmiesznymi paskudami tu porąbańcy mówią o jakimś arcydziele czy coś :)

                    Przeczytałeś co napisałam? O gustach się nie dyskutuje - rozumiem, że komuś może się podobać. Pisałam gdzie 'urozmaicenie'. O drugiej czy trzeciej części Władcy Pierścieni nie mówi się, że to 'urozmaicenie' od pierwszej.
                    • songo3000 Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 12:53
                      Dla odmiany to ja właśnie o gustach nie piszę tylko o zauważaniu lub nie zauważaniu w danej produkcji 'kontentu', czy informacji. O gustach to można pisać jak już ten kontent zobaczysz i Ci się (nie)spodoba. Jeśli jednak w większości produkcji porno widzisz tylko silikonowe, podskakujące lale to śmiem twierdzić, że z jakiegoś powodu widzisz tylko małą część przekazu filmu. Albo trafiłaś na wyjątkowo 'płaskie' pornole.
                      • mujer_bonita Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:20
                        songo3000 napisał:
                        > Dla odmiany to ja właśnie o gustach nie piszę tylko o zauważaniu lub nie zauważ
                        > aniu w danej produkcji 'kontentu', czy informacji.

                        Zdecydowanie zauważam kontent kiedy pan jest hydraulikiem a kiedy piratem :) Tyle, że dla mnie taka zmiana zbyt mała, żeby widzieć jakieś 'odmiany'. Stylistyka niestety wiele się nie różni.

                        > Jeśli jednak w większości pro
                        > dukcji porno widzisz tylko silikonowe, podskakujące lale to śmiem twierdzić, że
                        > z jakiegoś powodu widzisz tylko małą część przekazu filmu. Albo trafiłaś na wy
                        > jątkowo 'płaskie' pornole.

                        Bo jasne - pornole są baaaaaardzo głębokie przecież. Przesłanie niosą :) Pokój światu!
                        • songo3000 Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:41
                          > Bo jasne - pornole są baaaaaardzo głębokie przecież. Przesłanie niosą :) Pokój
                          > światu!
                          A nie? Make love, not war :DDD
                      • twojabogini Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:24
                        Songo mozesz mi polecic jakis dobry film w takim razie? Powaznie. Bo
                        jak do tej pory widzialam kilka siekanek rabanek z paniami mniej lub
                        bardziej atrakcyjnymi i wypchanymi silikonem, czasem naćpanymi, albo
                        pijanymi. Atrakcyjność panów pomijam, choć czasem się trafiają.
                        jesli byla fabuła to w stylu bardziej mistrzowskim niż monty phyton,
                        umierałam ze śmiechu. Do tego montaz jest fatalny, stosunek to
                        zazwyczaj seria powtórzonych sekwencji, wytryski często dogrywane są
                        później, co też widać niestety, mony aktorów sa niesamowite, ale
                        rzadko kiedy maja coś wspólnego zpodniceniem. zawsze się
                        zastanawiałam, czy tych kobiet nie mozna po prostu podniecić przed
                        kręceniem? Dac im coś do poczytania?
                        Milszy wizualnie jest Rocco, ale tak naprawde tam jest dokładnie to
                        samo, classic oral anal w róznych konfiguracjach osobowych. Gdzie to
                        urozmaicenie?
                        Jakiż to przekaz mają filmy porno?
                        • songo3000 Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:58
                          IMO filmy porno posiadają pornograficzne przekazy :) Mają pobudzić seksualne emocje poprzez zaserwowanie całej gamy (dla każdego coś miłego) przeważnie mało, czasami bardzo realistycznych scen seksualnych.

                          Ja rozumiem, że obecnie coraz więcej (może i większość, wielkim 'oglądaczem' nie jestem) jest jak pisałaś szablonowa: oraz, anal, wytrysk. Rozumiem też, że to co dodają jako gratisy do różnych Twoich Weekendów i innych Extasy może wydać się całością pornografii. Tak jednak nie jest. Jest duża liczba produkcji, których nie widać na wierzchu, np.: specyficznych czy zrobionych większym nakładem środków a przez to drogich.

                          Jeżeli miałbym coś polecić czy też 'zorganizować' ;) to proszę bardzo ale najpierw muszę poznać Twój gust i oczekiwania (np. na prv).
                          • mujer_bonita Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 15:35
                            songo3000 napisał:
                            > Ja rozumiem, że obecnie coraz więcej (może i większość, wielkim 'oglądaczem' ni
                            > e jestem) jest jak pisałaś szablonowa: oraz, anal, wytrysk. Rozumiem też, że to
                            > co dodają jako gratisy do różnych Twoich Weekendów i innych Extasy może wydać
                            > się całością pornografii. Tak jednak nie jest

                            I co z tego, że nie jest skoro 99% populacji na tym właśnie się zatrzyma nie szukając nic lepszego i opierając swoją wizję dobrego seksu na czymś takim?

                            To tak jakbyć na stwierdzenie, że fastfoody szkodzą powiedział że GeenWay też jest fastfoodem i nie szkodzi. Co z tego skoro 99% ludzi wybierze McDonalds'a? Istnienie GeenWay'a jest dowodem, że fasfoody są zdrowe?
                            • songo3000 Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 15:52
                              Istnienie rodowitej kuchni azjatyckiej, która jest jednym wielkim fast-foodem dowodzi, że takie żarcie nie musi szkodzić. Dopiero mowa o uzdrawiających właściwościach byłaby mocno naciągana.
                              • mujer_bonita Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 15:57
                                songo3000 napisał:
                                > Istnienie rodowitej kuchni azjatyckiej, która jest jednym wielkim fast-foodem d
                                > owodzi, że takie żarcie nie musi szkodzić

                                No właśnie 'nie musi szkodzić'. O ile spełnione są pewne warunki. Problem polega na tym, że zarówno w stosunku do fastfoodów jak i porno czy harleqiunów te warunki zwykle nie są spełnione. Dlatego zamiast mówić 'nie jest szkodliwe' należałoby mówić 'nie musi być szkodliwe o ile XYZ'.

                                Niestety - większość ludzi chodzi do Maca, ogląda porno-rąbanki i czyta harleqiuny. I jest jak jest.
                              • twojabogini Re: Urozmaicenie? 13.08.09, 11:51
                                songo3000 napisał:

                                > Istnienie rodowitej kuchni azjatyckiej, która jest jednym wielkim
                                fast-foodem dowodzi, że takie żarcie nie musi szkodzić. Dopiero mowa
                                o uzdrawiających właści wościach byłaby mocno naciągana.

                                Co rozumiesz jako kuchnię azjatycką? Azja jest wielkim kontynentem,
                                jest tam więcej typów kuchni niz w Europie. Chyba, ze masz na myśli
                                budy z żarciem "orientalnym"? Ale to właśnie ma tyle wspólnego z
                                którąkolwiek z kuchni azjatyckich co porno z seksem.
                                Kwestia pojęcia fastfood obejmuje nie szybko przygotowywane posiłki,
                                a posiłki szybko wchłaniane przez organizm, dające szybki skok cukru
                                we krwi. Po nawet najszybciej przygotowanej "chińszczyżnie" (ryż i
                                warzywa nie rozgotowane, mięso po krótkiej obróbce termiczne) nic
                                takiego się nie stanie.



                          • twojabogini Re: Urozmaicenie? 13.08.09, 11:39
                            songo3000 napisał:
                            > Jeżeli miałbym coś polecić czy też 'zorganizować' ;) to proszę
                            >bardzo ale najpierw muszę poznać Twój gust i oczekiwania (np. na
                            >prv).

                            Ja się nie wstydzę swoich upodobań, nie muszę pisać na priv. Primo -
                            nie musi byc fabuły, bo są zazwyczaj tragiczne, aby jakiś kontekst
                            by był, tylko błagam nie oklepane: hydraulik, nauczyciel, szef -
                            albo przynajmniej zarysowane mniej prymitywnie niż przepychaczką do
                            rur, okularami i tablicą, czy tandentnym garniturem z krawatem i
                            teczką.
                            Sceneria jakaś trochę dopracowana. Panienki usmiechnięte i
                            wygladające jakby im bylo przyjmenie. Jako kobieta utożsamiam się
                            własnie z nimi i zamiast podniecenia odczuwam współczucie, niektóre
                            nawet nie potrafią zagrac podczas multiplikowanego analu nawet tego
                            ze to ich nie boli, o przyjemnosci nie mówiąc. Orgazmiczne spazmy
                            padaczkowe co parę minut tez mnie nie ruszają. Ja potrafię lepiej
                            zagrać orgazm. Do tego moze być tyle silikonu ile się da, albo
                            wcale - nie ma to znaczenia, aktorzy piękni młodzi i szczupli,
                            penisy duże, kobiety cycate. Żadnych wąsatych facetów, bródki moga
                            być, hiszpanki w szczególności. włosy na klace prosze bardzo, ale
                            nia na plecach ;) Konfiguracje nie przekraczające trzech osób na
                            raz lub dwóch par. Sceny zbiorowe mnie smieszą, no bo cała grupa
                            ludzi udająca skupienie i ekscytację seksualną nie potrafi zrobić
                            nic innego jak mnie rozbawić.
                            Co do zabaw - mogą się bawić we wszystko, ale rzeczy typu złote
                            deszcze, zwierzęta, osoby ponizej dwudziestki mnie odrzucają.
                            Na pewno spodobałby mi się pokaz męskiej dominacji.
                            To jakich tytułów szukać?
                • bi_chetny Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:25
                  mujer: mało pornosów oglądałaś. ja nie lubię masówki, wolę amatorskie wersje,
                  ewentualnie perwersyjne porno - to dla mnie urozmaicenie.
                  • mujer_bonita Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:33
                    bi_chetny napisał:
                    > mujer: mało pornosów oglądałaś. ja nie lubię masówki, wolę amatorskie wersje,
                    > ewentualnie perwersyjne porno - to dla mnie urozmaicenie.

                    Amatorskie są jeszcze gorsze - szczególnie jak się jest kobietą i aż po oczach bije, że lasce na filmie nie sprawa to przyjemności :)
                    • bi_chetny Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:43
                      amatorskie też nie takie. mówisz o tych, gdzie się zmusza do seksu, to często
                      "amatorskie" filmy, w których graja porno aktorki. ja mówię o prawdziwych
                      filmikach amatorskich
                      • mujer_bonita Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:48
                        bi_chetny napisał:
                        > amatorskie też nie takie. mówisz o tych, gdzie się zmusza do seksu, to często
                        > "amatorskie" filmy, w których graja porno aktorki. ja mówię o prawdziwych
                        > filmikach amatorskich

                        Jasne - zawsze jako argument można powiedzieć 'nie ten film'. Co nie zmienia faktu, że 99% jest jaka jest a pornoamatorzy nie szukają daleko i głęboko.
                        • bi_chetny Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 14:52
                          większość ludzi zadowala się fast foodami, i co z tego ? Chciałem tylko
                          udowodnić, że różne może być postrzeganie pornografii i wbrew pozorom jest ona
                          mocno zróżnicowana. Trzeba tylko poszukać
                          • mujer_bonita Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 15:02
                            bi_chetny napisał:
                            > większość ludzi zadowala się fast foodami, i co z tego ? Chciałem tylko
                            > udowodnić, że różne może być postrzeganie pornografii i wbrew pozorom jest ona
                            > mocno zróżnicowana. Trzeba tylko poszukać

                            Poszukajcie lepiej panowie dobrych komedii romantycznych. Wbrew pozorom, są one mocno zróżnicowane :)
                            • bi_chetny Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 15:15
                              a czy ja twierdzę, że jest inaczej ?
                              • mujer_bonita Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 15:22
                                A oglądasz?
                                • bi_chetny Re: Urozmaicenie? 12.08.09, 16:21
                                  oczywiście. z żoną. ona lubi, ja jej towarzyszę. I czasem perełki się trafią.
                      • twojabogini Re: Urozmaicenie? 13.08.09, 11:55
                        bi_chetny napisał:

                        > amatorskie też nie takie. mówisz o tych, gdzie się zmusza do
                        >seksu, to często "amatorskie" filmy, w których graja porno aktorki.
                        >ja mówię o prawdziwych filmikach amatorskich

                        To jest dopiero dramat, jak amatorzy wezma się za porno. Mamy wtedy
                        paru ludzików którzy starają się odegrac to co widzieli na filmach
                        porno, ale nie maja tyle majonezu. Laski są słabiej wygolone i
                        facecie nie nafaszerowani wiagrą, ze stresu im więdnie, albo sie tak
                        jaraja tym, ze kręca film, ze dochodza od razu, laski nerwowo patrza
                        w kamerę i wciagają brzuchy. Bleee...
                        • bi_chetny Re: Urozmaicenie? 13.08.09, 16:00
                          przypominasz mi smerfa Marudę. Sorry, ale tak to będziesz zbijać każdą moją
                          wypowiedź. Szkoda czasu.
                • kompresor666 Re: Urozmaicenie? 13.08.09, 01:06
                  mujer_bonita napisała:

                  > Zwykle w dyskusjach odnośnie porno pojawia się słowo 'urozmaicenie'.
                  > I zawsze się zastanawiam co oglądający porno widzą w nim takiego
                  > 'urozmaicącego'. Dla mnie to wszystko jedna rąbanka

                  Dokładnie :) Scenariusz w przeważającej większości jest następujący: obustronny
                  oral, potem kilka standardowych pozycji + anal, a na na koniec cumshot :) Czasem
                  Rocco doda coś od siebie, ale tego lepiej partnerce nie proponować :)


                  • bi_chetny Re: Urozmaicenie? 13.08.09, 10:01
                    zgadzam się, większość tradycyjnych filmów porno tak wygląda. dlatego nie kupuję
                    i nie oglądam filmów z powszechnego obiegu - są po prostu nudne i często
                    niesmaczne. Ale jak ktoś chce, to znajdzie.

                    twojabogini: szukasz tej powieści Apollinaire czy cię zatkało ? :)
                    • twojabogini Re: Urozmaicenie? 13.08.09, 11:59
                      bi_chetny napisał:
                      twojabogini: szukasz tej powieści Apollinaire czy cię zatkało ? :)

                      Szukam. podaj tytuł, bo mnie łapy bolą od klikania (bez
                      skojarzeń ;), a od jutra koniec netu na dwa tygodnie...
                      • bi_chetny Re: Urozmaicenie? 13.08.09, 16:01
                        podałem
              • twojabogini Re: porno niszczy seks? 13.08.09, 11:23
                songo3000 napisał:

                > bi_chetny napisał:
                >
                > > masz jakąś fiksację na punkcie analu ???
                > Od pornosów pewnikiem ;)
                >

                Musze przyznać, że chyba mam - jak czytam posty takie jak te, to mam
                ochotę sprofanować analnie ich autorów tudzeż skomentować: "wsadźcie
                sobie gdzieś ten pseudofreudyzm" - jeszcze bardziej odsłaniając
                pokrętne meandry mojej psychiki. Niestety jako kobieta nie posiadam
                stosownego narzędzia do aktu profanacji seksualnej i tu ujawnia się
                moja kolejna fiksacja - kompleks braku penisa.
                PS. Wiem - "pokrętny meander" jest tautologia, ale jestem z niej
                dumna bo sama ja wymyśłiłam :))
                • songo3000 Re: porno niszczy seks? 13.08.09, 11:28
                  Czyli będziesz nas profanować analnie kompleksami? Brzmi bardzo intrygująco i ekscentrycznie - piszę się na to :)
                  Bi, idzimy? Taka mała wprawka przed Zaklętą ;D
                  • twojabogini Re: porno niszczy seks? 13.08.09, 12:56
                    songo3000 napisał:

                    > Czyli będziesz nas profanować analnie kompleksami? Brzmi bardzo
                    intrygująco i ekscentrycznie - piszę się na to :)
                    > Bi, idzimy? Taka mała wprawka przed Zaklętą ;D

                    Za późno, za późno...Co za dramat :(((( Normalnie, jak Romeo i Julia
                    i Julio z jeszcze jedną Romeą w tle...

                    ...zdecydowałam się po latach wysublimować swoją seksualność w formę
                    monogamii... związek legalizuję na dniach...pozostanę zatem
                    bohaterką tragiczną... :)))))))))))))))
            • twojabogini Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 14:16
              bi_chetny napisał:

              > twojabogini napisała:
              > > Co rozumiesz jako mocną erotyczną literaturę?
              >
              > Markiz De Sade, Apollinaire

              A to ciekawe, który konkretnie wiersz Apollinaira uważasz za mocną
              erotyczną literaturę? Merlina i starą kobietę? Dom umarłych? Oj coś
              mało czytałeś...jak chcesz to podrzuce ci pare odjechanych tytułów,
              niektóre zaoszczędzają mężczynom gry wstępnej :))

              > > To z punktu widzenia mężczyzny, który pornografię lubi i
              korzysta. Mężczyzna potrzebujący dodatkowych sesji z powodu
              wysokiego libido, najwyraźniej ma problem z panowaniem nad
              instynktem seksualnym.

              > nie, ma problem z dużo niższym libido/erotycznością partnerki.
              >Poczytaj forum

              Poczytałam i w paru przypdakach nasunęła mi się myśl, że to co
              mężczyzna uważa za skutek (porno jako zastępnik seksu)może być
              przyczyną. Najpierw pornograficzne nastawienie do żony, potem brak
              seksu i szlaban z jej strony.

              > Jak rozumiem kiedy zona będzie w ciąży i połogu mąz będzie z kolei
              > > potrzebował dodatkowych sesji seksualnych z chętna partnerką.

              > nie, ale może potrzebować fizjologicznie seksu

              Żona w ciąży również. Kobieta ma uda usta piersi ręce i jesli tylko
              jest w nastroju i czuje się akceptowana potrafi zrobic z nich
              uzytek. Do tego ma wrazliwe na dotyk ciało i łechtaczkę, która
              zapewni jej orgazm, nawet jesli nie moze odbywac stosunków, więc
              oboje partnerów moze osiagnąc przyjemność i spełnienie. Jak facet
              zamiast skorzystać z takiego bogactwa, wybiera własna rękę i film
              pod pretekstem, że nie moze z zoną odbyc stosunku, to jest z nim cos
              nie tak - nie sądzisz?
              >
              > > Nie ma nic erotycznego w trzepaniu sobie przy pornolu, jesli ma
              się wyższe libido to moze warto się zająć rozbudzeniem seksualnym
              > > partnerki? W końcu poziom libido nie jest wartościa stałą. No
              ale na to trzeba by już rzetelnej wiedzy o psychice i seksualnosci
              kobiet, czego fani porno niestety raczej nie mają.
              >
              > BZDURY

              Trudno polemizować z nieuargumentowanym kategorycznym stwierdzeniem.
              Mozesz jakoś szerzej uzasadnić...

              > masz jakąś fiksację na punkcie analu ???

              Nie mam. Ale kochanka, który by mnie "poprosił" o seks analny lub o
              cokolwiek innego po prostu bym wyśmiała. Takiego z kolei który
              zrobiłby cos bez mojej zgody wykopałabym z łóżka, na stałe.
              Jak czytam cos takiego to mam dobry ubaw.
              Wolę takiego, który zachęci mnie do swoich pragnień, opowie mi o
              nich i sprawi, że i ja będę ich pragnąć. I będzie w stanie z
              radością realizować tez moje fantazje.
              • bi_chetny Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 14:42
                > A to ciekawe, który konkretnie wiersz Apollinaira uważasz za mocną
                > erotyczną literaturę? Merlina i starą kobietę? Dom umarłych? Oj coś
                > mało czytałeś...jak chcesz to podrzuce ci pare odjechanych tytułów,
                > niektóre zaoszczędzają mężczynom gry wstępnej :))

                kulą w płot. i kto tu mało czytał ?
                polecam "Jedenaście tysięcy pałek czyli miłości pewnego hospodara"

                > Poczytałam i w paru przypdakach nasunęła mi się myśl, że to co
                > mężczyzna uważa za skutek (porno jako zastępnik seksu)może być
                > przyczyną. Najpierw pornograficzne nastawienie do żony, potem brak
                > seksu i szlaban z jej strony.

                to twoje wnioski. wnioski forum [wybacz, ale są bardziej miarodajne jako
                pochodzące od większej grupy respondentów] są takie, że często pornografia
                pomaga sublimować pewne fantazje, na których realizację partnerka się nie
                zgadza. Oczywiście, że porno, podobnie jak alkohol, może szkodzić. Czy jednak
                wyrzekłaś się alkoholu w związku z tym ?

                > Żona w ciąży również. Kobieta ma uda usta piersi ręce i jesli tylko
                > jest w nastroju i czuje się akceptowana potrafi zrobic z nich
                > uzytek. Do tego ma wrazliwe na dotyk ciało i łechtaczkę, która
                > zapewni jej orgazm, nawet jesli nie moze odbywac stosunków, więc
                > oboje partnerów moze osiagnąc przyjemność i spełnienie. Jak facet
                > zamiast skorzystać z takiego bogactwa, wybiera własna rękę i film
                > pod pretekstem, że nie moze z zoną odbyc stosunku, to jest z nim cos
                > nie tak - nie sądzisz?

                nie mówię o takiej sytuacji. Pokazywałem przykłady, kiedy żona na ten seks
                ochoty nie ma, a facet się gotuje. Widzisz inne możliwości ?

                Skąd wiesz, że osoby porno oglądające nie mają takiej wiedzy ? co do libido -
                poczytaj forum, nie chce mi się przytaczać tego co było powiedziane wcześniej
                wiele razy. polecam wątki o libido/erotyczności i ich wpływie na seks w związku.

                > Nie mam. Ale kochanka, który by mnie "poprosił" o seks analny lub o
                > cokolwiek innego po prostu bym wyśmiała.

                Dlaczego ? To mamy się komunikować w końcu czy nie ?

                Takiego z kolei który
                > zrobiłby cos bez mojej zgody wykopałabym z łóżka, na stałe.

                No to już przesada. Napisałem gdzieś coś takiego ?

                > Jak czytam cos takiego to mam dobry ubaw.
                > Wolę takiego, który zachęci mnie do swoich pragnień, opowie mi o
                > nich i sprawi, że i ja będę ich pragnąć. I będzie w stanie z
                > radością realizować tez moje fantazje.

                Aaaa, teraz rozumiem, co miałaś na myśli mówiąc: "poprosi"
                • twojabogini Re: porno niszczy seks? 13.08.09, 12:50
                  bi_chetny napisał:

                  >I kto tu mało czytał ?
                  > polecam "Jedenaście tysięcy pałek czyli miłości pewnego hospodara"

                  Czytam dużo i chętnie. Jak przeczytam, to podzielę się opinią.

                  > wnioski forum [wybacz, ale są bardziej miarodajne jako
                  > pochodzące od większej grupy respondentów]

                  Jedzmy gó.no miliony much nie mogą się mylić? Nie uważam, że średnio
                  wykształcona większość ogłupiona telewizją i tzw. masowa kulturą
                  jako masa ma przewagę intelektualną. Zwolennicy teorii
                  heliocentrycznej byli kiedyś w mniejszości.

                  >(...) są takie, że często pornografia pomaga sublimować pewne
                  >fantazje,

                  Wybacz, ale słowa "pornografia" i "sublimacja" w jednym związku
                  wyrazowym powodują u mnie rodzaj zatoru w obwodach logicznych. To
                  pojęcia wzajemnie sprzeczne. Pornografię trudno zdefiniować, ale z
                  sublimacją nie ma ona nic wspólnego.

                  >na których realizację partnerka się nie zgadza.

                  Bo w seksie nie chodzi o "zgodzenie się" i zaliczenie paru kolejnych
                  udziwnień, albo i standartów, bo widziało sie je na filmie i odczuło
                  podniecenie przy oglądaniu. Ledwo rozbudzona kobieta, która zna
                  seks z relacji w kolorowych pismach i z tego co proponuje jej
                  partner edukowany na porno, zastanawiajaca się po kazdym "razie" co
                  z nią jest nie tak, że za każdym razem musi udawać orgazm w pewnym
                  momencie zamknie się na partnera i odmówia seksu. Wiem co mowię.
                  Rozwodziłam takie pary - kobiety pękały, szukały kochanków, jak
                  trafiły na takiego co je rozubudził i zaspokoił, to myślały, że
                  własnie przeżywają miłość zycia...no comment...

                  Oczywiście, że porno, podobnie jak alkohol, może szkodzić. Czy jednak
                  > wyrzekłaś się alkoholu w związku z tym ?

                  Ani porno, ani akoholu, ja uwielbiam uzywki. Ale nie twierdzę, ze
                  alkohol coś we mnie sublimuje, chyba że pijacką czkawkę. Jeśli
                  mojego partnera bolałoby, ze ogladam porno, albo chleję na umór to
                  bym przestała. Jego uczucia są dla mnie ważne, a oprócz porno i
                  chlania znam inne równie fajne rozrywki.

                  > nie mówię o takiej sytuacji. Pokazywałem przykłady, kiedy żona na
                  ten seks ochoty nie ma, a facet się gotuje. Widzisz inne możliwości ?

                  Tak. Wywalić porno wizje z głowy. Nie trzeba wcale ogladac porno,
                  aby miec pornograficzne myslenie. Ktos, kto mówi o tym, ze zona nie
                  zgadza się na cos w łóżku z duzym prawdopodowbieństwem je ma.
                  Wysublimować swoja seksualnośc, otworzyć się na kobietę i ja uwieść.
                  Nic prostszego.

                  > polecam wątki o libido/erotyczności i ich wpływie na seks w związku

                  Czytałam. Większość dyskutantów wychodzi z założenia, ze poziom
                  libido to jest jakas stała w zyciu człowieka. A libido skacze nawet
                  w ciagu doby. A czasem się zeruje. U kobiet najczęściej pod wpływem
                  zranień emocjonalnych (np. proszenia o to, zeby się na coś
                  zgodziła i swidomosci, ze mąż ogląda porno).
                  Oprócz emocjonalnych dochodzą też czynniki typu poziom zmęczenia,
                  radość zycia, zadowolenie z siebie, akceptacja ciała, swiadomość
                  własnej seksualności, dieta...bla,bla bla...
                  >
                  > > Ale kochanka, który by mnie "poprosił" o seks analny lub o
                  > > cokolwiek innego po prostu bym wyśmiała.
                  >
                  > Dlaczego ? To mamy się komunikować w końcu czy nie ?

                  Bo to znaczyłoby, ze jest niedojrzałym gówniarzykiem, a nie
                  kochaniem. Jak chcesz namówic kobiete na eksperyment, który jak
                  przeczuwasz może się jej nie spodobać, to jest wiele milszych i
                  efektywniejszych sposóbów. Za długi opis, nie zmieści się.
                  Oczywiście zawsze można bzyknąc w tyłek (kurna jak będe tyle o analu
                  pisac to faktycznie dostanę jakiejś manii;)kobiete, której za to
                  zapłacisz, albo niewyzytą seksualnie kobitę, która zrobi wszystko,
                  nawet chinkę w d.. (to sie robi mało śmieszne:) sobie wsadzi, aby
                  tylko zlapac chłopa. Po kolejnym slubie gwarantowana powtórka z
                  rozrywki...
                  • bi_chetny Re: porno niszczy seks? 13.08.09, 16:02
                    idąc twoim sposobem dialogu:
                    piszemy "standardów"
              • songo3000 Re: porno niszczy seks? 12.08.09, 15:22
                twojabogini napisała:

                > zamiast skorzystać z takiego bogactwa, wybiera własna rękę i film
                > pod pretekstem, że nie moze z zoną odbyc stosunku, to jest z nim cos
                > nie tak - nie sądzisz?
                A propos z kim jest coś nie tak to może przypomnę, że seks z ciężarną kobieta to jedna z 'grubszych' perwersji, zresztą za którą 'na mieście' płaci się baaardzo słoną kasę. I jak przy każdej perwersji grono jej miłośników jest mocno ograniczone.

                Oczekiwanie od reszty facetów aby podniecali się babeczką w ciąży jest co najmniej naiwne.

                > cokolwiek innego po prostu bym wyśmiała. Takiego z kolei który
                > zrobiłby cos bez mojej zgody wykopałabym z łóżka, na stałe.
                > Jak czytam cos takiego to mam dobry ubaw.
                > Wolę takiego, który zachęci mnie do swoich pragnień, opowie mi o
                > nich i sprawi, że i ja będę ich pragnąć.
                Ba, każdy by tak chciał.

                > I będzie w stanie z
                > radością realizować tez moje fantazje.
                Może trochę symetrii? Będzie w stanie jak się wokół niego pouwijasz i zachęcisz. Chyba nie oczekujesz ciągłej 'obsługi'?
            • aandzia43 A props Apollinaire'a 13.08.09, 16:11
              > Markiz De Sade, Apollinaire

              Czytałam de Sade'a i Apillinaire'a. Dla mie nei tyle mocno
              erotyczna, co po prostu mocno dewiacyjna i w porywach niesmaczna.
              Apollinaire'a odłożyłam, gdy doszłam do gwałtu na niemowlętach płci
              obojga. Mam nadzieję, ze nic nie pokręciłam i nei przypisałam
              A. "dzieła", którego nie począł. Dawno temu to było.
              • bi_chetny Re: A props Apollinaire'a 13.08.09, 16:18
                kwestia odbioru. pewnie, że momentami jest to niesmaczne, ale takie ma być.
                perwersyjne, zboczone. Chodziło mi o to, że nie wpłynęło to negatywnie na moje
                postrzeganie erotyzmu w ogóle.
                • aandzia43 Re: A props Apollinaire'a 13.08.09, 20:54
                  bi_chetny napisał:

                  > kwestia odbioru. pewnie, że momentami jest to niesmaczne, ale takie ma być.
                  > perwersyjne, zboczone. Chodziło mi o to, że nie wpłynęło to negatywnie na moje
                  > postrzeganie erotyzmu w ogóle.

                  Nie podnieca mnie coś, co wzbudza we mnie zdecydowany sprzeciw moralny.
                  Wspólczucie dla ofiar wyłącza mi podbrzusze. Poczytałam de Sade'a i
                  Apoliinaire'a bo jestem ciekawska. I postarałam się szybko zapomnieć.
                  • bi_chetny Re: A props Apollinaire'a 14.08.09, 10:04
                    Po pierwsze, to tylko literatura, fikcja. Po drugie, kręcą mnie tematy BDSM, jak
                    wszystko co z seksem związane, stąd moje zainteresowanie. Nawet jeśli nie mam
                    zamiaru realizować tego w rzeczywistości.
          • laflover Re: porno niszczy seks? 20.08.09, 15:52
            twojabogini napisała:

            > niskie libido. Jak by ja rozbudził, to robiłaby rzeczy o których mu
            > się nawet nie sniło i jakich na filmach nie pokazują.


            A jakich to rzeczy na filmach nie pokazują, ciekaw jestem bardzo :)
    • mujer_bonita Ciekawe :) 12.08.09, 12:24
      Panie:
      Naoglądał się porno i teraz nie wiadomo czego chce!
      Panowie:
      Naoglądała się komedii romantycznych i teraz nie wiadomo czego chce!

      Taaa... wszystko ma wpływ na nasze życie. Lepszy lub gorszy - ocena zależy od punktu widzenia ;)
      • songo3000 Re: Ciekawe :) 12.08.09, 12:36
        To co ma powiedzeć moja połowica? Jako fan SF to dopiero się naoglądałem i... :D
      • twojabogini Re: Ciekawe :) 12.08.09, 14:28
        mujer_bonita napisała:

        > Panie:
        > Naoglądał się porno i teraz nie wiadomo czego chce!
        > Panowie:
        > Naoglądała się komedii romantycznych i teraz nie wiadomo czego
        chce!

        hehe, był taki dowcip:
        - Wiesz mam szlaban od żony na seks...
        - A dlaczego?
        - Bo wiesz obiecałam spełnic jej fantazje. Chciała tak jak w
        filmach...no to posunąlem ja w tyłeczek az miło, potem chciałem
        orala na rozgrzewkę przed kolejną sesją, no i wyrzuciła mnie z
        domu...Chyba oglądamy nie te same filmy...
        • laflover Re: Ciekawe :) 20.08.09, 17:28
          twojabogini napisała:


          > hehe, był taki dowcip:
          > - Wiesz mam szlaban od żony na seks...
          > - A dlaczego?
          > - Bo wiesz obiecałam spełnic jej fantazje. Chciała tak jak w
          > filmach...no to posunąlem ja w tyłeczek az miło, potem chciałem
          > orala na rozgrzewkę przed kolejną sesją, no i wyrzuciła mnie z
          > domu...Chyba oglądamy nie te same filmy...

          Hmmm, serio był czy sama wymyśliłaś ? :)
    • substantial porno niszczy seks? pewnie potrafi. 12.08.09, 22:58
      Czasami podnieca. Czasami nie. Żeby tylko młodzi nie brali pornola za wzór. A
      reszta...jak kto lubi;-) Ja lubię czasami ale po 15 minutach zasypiam. Mam
      lepsze fantazje;-)
      • nikita1001 Re: porno niszczy seks? pewnie potrafi. 13.08.09, 16:23
        Porno jak wszystko w dużych ilościach potrafi znudzić, lepszy jest realny seks niż ten, któremu możemy się wyłącznie przyglądać...
        • substantial Re: porno niszczy seks? pewnie potrafi. 13.08.09, 19:41
          A realny sex w dużych dawkach się nie nudzi! Na szczęście;-) Oglądać czasem
          można. Coś nowego podejrzeć np;-) I wszystko fajnie ale te dialogi...dramat
          • nikita1001 Re: porno niszczy seks? pewnie potrafi. 13.08.09, 20:01
            Nowości nigdy za wiele, jak to mówią człowiek się całe życie uczy i tak nie
            będzie wiedział wszystkiego ;) Lecz nowinki pewnego rodzaju są zawsze wskazane,
            by urozmaicić tą przyjemność...
            Zgadzam się nad większością dialogów można by popracować bardziej..:))
            • substantial Re: porno niszczy seks? pewnie potrafi. 13.08.09, 21:18
              ciekawe scenerie, muzyka, oświetlenie...to by był film. zamiast tego 10 minut
              zbliżenia w klasycznej pozycji...litości producenci!;-)
              • nikita1001 Re: porno niszczy seks? pewnie potrafi. 13.08.09, 21:43
                Zapewne przy takim klasycznym 10-cio minutowym zbliżeniu przełączyłabym na inny
                kanał..:)) Lub zajęłabym się mężczyzną realnym siedzącym przy mnie :))
                • substantial Re: porno niszczy seks? pewnie potrafi. 13.08.09, 23:02
                  Inny kanał...telenowela;-) Już lepiej brzmi ten realny mężczyzna;-)
                  • nikita1001 Re: porno niszczy seks? pewnie potrafi. 14.08.09, 19:15
                    substantial napisał:

                    > Inny kanał...telenowela;-) Już lepiej brzmi ten realny mężczyzna;-)

                    Oczywiście, że wybrałabym tą drugą opcję..;)Zawsze dla mnie przyjemniejszym jest
                    wykonywanie pewnych rzeczy, które sprawiają mi radość nie tylko cielesną, niż
                    bezmyślne patrzenie w ekran. Jakoś od zawsze telenowel nie trawie..:))
                    • substantial Re: porno niszczy seks? pewnie potrafi. 14.08.09, 23:27
                      Aż miło czytać;-)
    • urquhart Re: porno niszczy seks? 13.08.09, 23:52
      lelabey napisał:
      > czy waszym zdaniem ogladanie porno niszczy emocje i uczucia zwiazane z
      > seksem?sa jakies dowody,statystyki potwierdzajace te opinie?

      Porno wypacza spojrzenie na seks młodocianych u których seksualność jest nieukształtowana, ale u piszą że u dorosłych miewa znaczenie terapeutyczne obniżając sfrustrowanym poziom agresji wobec partnera i pozwalając rozładowywać w społecznie akceptowany sposób fantazje do spełnienia których trudno znaleźć drugą chetną połówkę. O badaniach trochę tu:
      charaktery.eu/charaktery/2004/02/1204/Zakazane-obrazki/2/
      pornografia i jej edukacyjna jak i podnosząca napięcie towarzyszy człowiekowi razem z cywilizacją, jest na przedmiotach codziennego użytku starożytnego Egiptu, Grecji, ścianach domów w Pompejach i nie jest przecież absolutnie wynalazkiem "cywilizacji śmierci", ale jest i będzie społecznie akceptowanym środkiem rozładowania poligamicznej natury w monogamicznym społeczeństwie.
      • laflover Re: porno niszczy seks? 20.08.09, 18:15
        urquhart napisał:


        > "cywilizacji śmierci", ale jest i będzie społecznie akceptowanym środkiem rozł
        > adowania poligamicznej natury w monogamicznym społeczeństwie.

        ale zawsze też znajdą się jednostki które:
        "będą palić czarownice na stosie - czyli kobiety które najadły się ziarna
        zarażonego sporyszem...." ;-D

        "myślenie ma kolosalną przyszłość" - tak mawiał jeden z moich wykładowców.
    • deodyma Re: porno niszczy seks? 23.08.09, 12:33
      nie.
      ogladanie filmow pornograficznych to przecie nic zlego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja