zla_ko_bieta
27.07.09, 17:01
Moj mezczyzna ma problem z osiagnieciem wzwodu. Zaczynamy sie
calowac, dotykac, piescic i ... nic. Dopiero po moich mocniejszych
probach postawienia jego czlonka, zaczyna sie cos dziac. Jednak
potrzeba do tego duzo wysilku i samozaparcia;-) nie jest to latwe i
przyjemne. Na dodatek ja sie po jakims czasie spinam, przychodza
mysli typu, ze oczywiscie nie pociagam go i stad ten problem... Sama
sie nakrecam negatywnie, odchodzi mi ochota na seks, blokuje sie.
Generalnie zamiast spontanicznego, przyjemnego, namietnego seksu
staje sie on wylacznie zrodlem napiec i konfliktow. Unikamy potem
seksu jak ognia. Proby inicjowania powoduje u mnie stres/obawe, ze
znowu na mnie nie zareaguje pelnym wzwodem a u niego, ze nie stanie
na wysoskosci zadania. Kolko sie zamyka. Dodam, ze moj partner
zamyka oczy podczas pieszczot, jakby musial sie mocno skupic, zeby
cos wykrzesac z siebie (albo wlaczyc jakas fantazje - kto wie), nie
patrzy na mnie. Ja calujac go, wlasciwie nic juz nie czuje...
Proponowalam pojscie do seksuologa, ale jest duzy opor z jego
strony. Na dodatek po nieudanych probach slysze "wymowki", ze stres
z tego czy tamtego powodu. Ale ile mozna...