stefan_kar
02.08.09, 02:28
Witam wszystkich forumowiczów:) Jak większość "nowych" mam problem, jak
wszyscy chyba, więc nie uważam się za ofiarę losu, tylko zasięgam języka i
wiedzy, myślę, że rozsądnie:).
Mój wek nie jest istotny jak myślę i uważam. Jestem 9 lat po slubie i mamy dwa
fajowskie brzdące w wieku 8 i 9 lat. Nasze małżeństwo funkcjonuje całkiem
nieźle na co dzień. Razem pracujemy i dzielimy obowiązki. Niby OK. Problem
tkwi w mojej psychice. Mianowicie stwierdziłem ostatnim czasem, że mój
kurewski mózg potrzebuje więcej niż jednej partnerki seksualnej. Potrzebuje
ich wiele i najlepiej, każdej innej. Nie chcę i nie potrafię nawet z tym
walczyć. Sytuacja wygląda tak, że jak nadarzy się okazja to zdradzę swoją
własną i prywatną żonę. Co więcej, natura tak mnie dziwnie stworzyła, że nie
będę miał wyrzutów sumienia w tej kwestii, ale nie o tym chciałem dewagować.
Moje pytanie brzmi tak: Czy wy faceci nie myślicie o zdradzie w długoletnich
związkach pod kątem zaznania innych, może bardziej a może mniej rajcujących
przeżyć?. Doświadczenia INNOŚCI. Mówię to ja, który ma jedną żonę (partnerkę)
od samego początku swojej seksualności. Nie miałem okazji wyszaleć się za
młodych lat. Może tu trkwi mój problem?.