Seks i decybele

11.08.09, 20:00
Moi sąsiedzi, sądząc z odgłosów, mają udane pożycie seksualne. Niestety,
prawdopodobnie wie już o tym całe nasze osiedle. Daje się to we znaki
szczególnie latem, gdyż nie zamykają okien na czas współżycia. No i tak
zupełnie nie będąc zainteresowany, wiem czy sąsiadka daje od tyłu, czy robi
loda, że sąsiad właśnie szczytuje. Często też łatwo wyliczyć częstotliwość
jego pchnięć, bo ich łóżko tłucze o ścianę naszej sypialni. Co gorsza zdarza
się to nieraz późno w nocy, na przykład o 2:30. Wtedy są to jedyne dźwięki,
które słychać w ciszy nocy.
W zasadzie jestem dosyć asertywnym typem, ale jakoś nie wiem jak zwrócić im
uwagę, że mogliby to robić dyskretniej.
Może napisać anonimowy list ? Macie jakieś pomysły ? A może sami jesteście
bardzo głośni i nawet nie wpadło Wam do głowy, że to może przeszkadzać
sąsiadom ? Jaki sposób zwrócenia Wam uwagi ze strony sąsiadów byście
zaakceptowali ?
    • winomusujace Re: Seks i decybele 11.08.09, 20:07
      Ee tam, czepiasz się :))

      Ja kiedyś słyszałam raz na czas jednych sąsiadów, ale teraz od dawna nikogo,
      zresztą jakby mi ktoś zwrócił uwagę to jedyne co bym powiedziała to "niech się
      wstydzi ten co widzi" :) sorry ale takie uroki mieszkanie w bloku.
      • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 20:14
        Ale ja nie mieszkam w bloku. To segment.
        Drugi raz tego błędu nie popełnię. Tylko dom na środku dużej działki naprawdę
        chroni przed sąsiadami.
        Żona chce im odpłacać pięknym za nadobne, ale ja jakoś nie mam ochoty na takie
        głośne rżnięcie. Szczególnie, że mam awersję do tego sąsiada z pewnych innych
        względów.
        • winomusujace Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:03
          No taki też uroki segmentów, wiem mieszkałam kiedyś...
          Czeka Cię więc chyba zmiana lokum :)
        • kinkygirl Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:09
          cos sie placzesz w zeznaniach.
          to w tym tygodniu juz nawet bys sie przespal z zona, ale teraz problem jest w
          tym, ze nie lubisz byc za glosno?
          • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:21
            Nie, nie plączę się w zeznaniach (a raczej w wyznaniach).
            Nie napisałem, że wcale nie współżyję z żoną, tylko że rzadko i niechętnie, a
            dlaczego, to już gdzieś indziej wyjaśniłem.
            Napisałem, że chodzi o ten tydzień ? Eee, chyba nie. Nie przypominam sobie.
        • bombonierka-only Re: Seks i decybele 12.08.09, 13:15
          fajnyschatz napisał:

          > Ale ja nie mieszkam w bloku. To segment.
          > Drugi raz tego błędu nie popełnię. Tylko dom na środku dużej działki naprawdę
          > chroni przed sąsiadami.

          Dokładnie tak, dom w szczerym polu mam i nikomu nie przeszkadzam i nikt mnie nie
          podsłuchuje:)
          > Żona chce im odpłacać pięknym za nadobne, ale ja jakoś nie mam ochoty na takie
          > głośne rżnięcie.

          A masz w ogóle ochotę na rżnięcie małżonki, bo coś innego pisałeś w innych
          swoich wątkach?!

          Szczególnie, że mam awersję do tego sąsiada z pewnych innych
          > względów.

          Ciekawe jakich, zaproponował Twej atrakcyjnej żonce równie mocne rżnięcie?;p
          • fajnyschatz Re: Seks i decybele 12.08.09, 17:47
            Awersję do sąsiada mamy z żoną wspólną, ale jest to bardzo specyficzne jego
            zachowanie, więc o tym nie napiszę. Propozycja rżnięcia z jego strony spotkałaby
            się z pewną odmową, czego jednak nie mogę powiedzieć o innym sąsiedzie, który na
            co dzień i w nocy również zachowuje się bardzo dyskretnie :-))
    • malinowy000 Re: Seks i decybele 11.08.09, 20:13
      zbiegaj po schodach i dzwoń do nich domofonem ;)
      0)
      • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 20:17
        Chyba trzeba by pójść w tym kierunku. Myślę raczej o telefonie.
    • kropeczka-b Re: Seks i decybele 11.08.09, 20:28
      Moja znajoma, jak ich sąsiad po głośnym seksie wychodził czasami na
      balkon zapalić...wyszła raz też na swój i powiedziała:
      Ja też muszę po waszym seksie zapalić ;-)

      A swoja drogą, ja też bym się raczej zajęła partnerem w łóżku niż
      zastanawiała się nad tym, co sąsiedzi robią...
      • niezapominajka333 Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:15
        Obawiam się, że przechlapane to ma żona Fajnego.
        On przyjeżdża na weekendy, a to zaledwie dwie noce w tygodniu.
        O ile dobrze pamiętam, to zaledwie raz na miesiąc daje radę coś z
        siebie wykrzesać w małżeńskim łóżku.
        Jego żona słuchając samotnie odgłosów zza ściany może tylko
        wspominać smętnie zwisające przyrodzenie męża i jego znikome obecnie
        możliwości. Ale cóż - starość nie radość.
        Zresztą wsłuchiwać się w takie odgłosy z mężem impotentem w łóżku
        też nie jest przyjemnie, szczególnie jak komuś od lat brakuje seksu.

        A może niech żona napomknie sąsiadce, że mężowi jest przykro, jak
        słucha takich odgłosów, bo on sam już biedaczek nie może ...
        Jeśli nie dla przyzwoitości, to chociaż ze współczucia "przyciszą
        fonię"


        • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:28
          Dobre, całkiem dobre, ale daleko chybione.
          Małżeńskie łoże nie jest jedynym łożem. O tym też wspominałem, ale pewnie nie
          doczytałaś. Z Twojego postu można wyczytać nielogiczny i trochę pocieszający
          samą siebie wniosek, że jeśli mąż nie rżnie swej własnej żony to jest
          impotentem. Z logiką u Ciebie na bakier. Kończyłaś jakiś kierunek humanistyczny ?
          • aandzia43 Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:59
            Eeee... a to nie była ironia? Mówię o poscie Niezapomianjki. Ja to tak odebrałam.
            • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 22:07
              Tak myślisz ? Mi się wydawało, że chciała mi do...ć . Ale ja taki dosyć mało
              domyślny jestem.
          • niezapominajka333 Re: Seks i decybele 11.08.09, 22:15

            "...Nie mam dość siły, żeby jej powiedzieć,
            że seks z nią mnie nie pociąga. Kamufluję to przemęczeniem, spadkiem
            popędu (po prostu jestem impotentem), nadużywaniem alkoholu itd."

            Wydawało mi się, że o tym pisałeś.
            Taką obrałeś strategię na wymigiwanie się od seksu, żeby tylko nie
            powiedzieć żonie wprost, że juz cię nie pociąga.
            Ale nie śledzę twoich postów na bieżąco i może przeoczyłam fakt, że
            już jej to powiedziałeś.
            Jeśli nie wspomniałeś jej o młodszych kochankach, z którymi
            realizujesz swoje potrzeby, to ma wszelkie podstawy, aby uważać cię
            za przedwczesnego impotenta.
            Przecież jest atrakcyjna, jak na swój wiek, podobnie jak ty.
            Gdyby chciała, miałaby seksu pod dostatkiem z młodszymi i starszymi
            od siebie facetami.

            Może gdyby zaczęła sypiać z innymi, twoja atrakcyjność(szczególnie
            biorąc pod uwagę twoje możliwości) znacznie by spadła w jej oczach.
            A gdyby jeszcze dowiedziała się, że od kilku lat regularnie ją
            zdradzasz ...
            • niezapominajka333 I jeszcze jedno 11.08.09, 22:16
              Siebie samej nie muszę pocieszać...
              • fajnyschatz Re: I jeszcze jedno 11.08.09, 22:33
                No to może ktoś inny Cię pociesza :-)
                Czy jest Ci smutno, że ktoś Cię musi pocieszać ?
                Jakoś dziwnie wczuwasz się w sytuację. Pewnie dostałaś w tyłek i odreagowujesz
                na mnie.
                • niezapominajka333 Re: I jeszcze jedno 17.08.09, 07:46
                  No to może ktoś inny Cię pociesza :-)
                  > Czy jest Ci smutno, że ktoś Cię musi pocieszać ?
                  > Jakoś dziwnie wczuwasz się w sytuację. Pewnie dostałaś w tyłek i
                  odreagowujesz
                  > na mnie.

                  No proszę. Napisałam kilka niemiłych dla ciebie przypuszczeń i już
                  odreagowuję :)
                  Nie dostałam w tyłek i nie mam czego odreagowywać. W przeciwieństwie
                  do twojej żony miałam szczęście.
                  Wczuwam się w sytuację normalnie, a nie dziwnie.
                  Tego, co piszesz w tym wątku nie da się rozpatrywać oddzielnie od
                  twoich wcześnejszych wynurzeń.
                  Śmiem twierdzić, że gdybyście i wy mogli się kochać, odgłosy z domu
                  sąsiada byłyby inaczej przyjmowane.
                  Jak odgrywasz impotenta przed żoną, to nie dziw się, że ona tak o
                  tobie myśli.
                  Jak ci już wielokrotnie pisano, twoje postępowanie jest bardzo
                  egoistyczne.
                  JA chcę mieć spokój.
                  JA chcę mieć seks, ale nie z żoną.
                  MNIE upływają lata bez seksu, bo żona mnie nie pociąga, więc muszę
                  mieć kochanki.
                  Żona chce ode mnie seksu więc wspaniałomyślne zgodzę się na kochanka
                  dla niej, byle mi dała spokój.
                  Tylko jej o tym nie powiem.
                  Poczekam, aż sama się domyśli.
                  Co prawda jej też upływają lata bez seksu, ale to szczegół. I pewnie
                  ma opory przed zdradą, bo przecież w jej pojęciu jesteś chory, a jak
                  można zdradzić kochanego męża, który już nie może i pewnie bardzo
                  cierpi z tego powodu.
                  To może cały problem tkwi w jej niedomyślności?
                  W końcu ma około pięćdziesiątki i powinna zdać sobie sprawę, że jest
                  stara i nie dorównuje trzydziestparolatkom, a mąż tylko przez
                  wrodzoną delikatność udaje impotenta.
                  Tak się zastanawiam, czym dla ciebie jest żona?
                  Przedmiotem, który nie jest już tak piękny, ale jeszcze dość
                  użyteczny, a z pozbyciem się byłoby więcej problemów niż to warte?
                  Przedmiotem, któremu nie można wyłączyć funkcji "seks"(skądinąd
                  wcześniej bardzo przydatnej), a przekierowanie na innego użytkownika
                  jest zbyt trudne i obarczone ryzykiem?

                  A może zdajesz sobie sprawę, że nawet jak zwiążesz się z atrakcyjną
                  trzydziestparolatką, to za kilkanaście lat będzie dla ciebie stara i
                  nieatrakcyjna, a ty będziesz starszym facetem, na którego będą
                  działać tylko dwudziestoletnie laski, bo poziom hormonów pójdzie w
                  dół i hydraulika zacznie zawodzić, więc bodźce muszą być o wiele
                  bardziej intensywne.
                  Więc po co burzyć swoje życie?
                  Ja w tym miłości nie widzę, tylko chłodną kalkulację.

            • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 22:27
              Tak, dokładnie tak. Tylko nie za bardzo rozumiem, dlaczego wczuwasz się w jej
              pozycję ? To ona ma podstawy, żeby sobie pomyśleć to, czy owo, a nie Ty. A posta
              napisałaś tak jakby faktem było, że jestem impotentem i mi zwisa. I jest to
              niepotrzebny atak personalny, ale już się zdążyłem przyzwyczaić.
              Nie powiedziałem jej, że mnie nie pociąga. No cóż nie jestem lepszy niż 99.9999%
              innych skaczących w bok facetów.
              • yoric Re: Seks i decybele 30.07.10, 00:41
                > No cóż nie jestem lepszy niż 99.9999 % innych skaczących w bok facetów.

                to ma być usprawiedliwienie, wytłumaczenie, czy uspokojenie sumienia?
          • kag73 Re: Seks i decybele 11.08.09, 22:48
            No w oczach zony nie domagasz, bo przeciez ona nie wie, ze "rzniesz"
            inna. Dlatego z jej puntu widzenia powiedzialby sasiadce prawde:)0
    • arkadius78 Re: Seks i decybele 11.08.09, 20:48
      Zależy jakie masz relacje z sąsiadem... Ja bym przy najbliższej okazji
      powiedział, że słyszałem w nocy, jak któryś sąsiad katuje jakiegoś pornosa, tak,
      że filmu dokumentalnego nie mogłem obejrzeć, zapytaj czy jemu to czasem nie
      przeszkadza ;)
      • arkadius78 Re: Seks i decybele 11.08.09, 20:50
        Sorry doczytałem, chyba go nie lubisz... No to kochany, przy okazji gości w domu
        daj mu posłuchać Twojej ulubionej muzyki...
        Ewentualnie z niezarejestrowanego fonu zamów mu kilka panienek z agencji ;)
        • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:37
          Muzyką to już się raczymy nawzajem od pewnego czasu :-)
          Tylko są jeszcze inni sąsiedzi, całkiem OK, których nie chcę sobie zrażać.
          Ewentualnie jeszcze mógłbym włączyć alarm w domu za każdym razem gdy hałasują.
          Zgodnie z teorią Pawłowa powinni szybko się uciszyć. To jest myśli :-))))
    • arronia Re: Seks i decybele 11.08.09, 20:57
      Miałam kiedyś "wokalną" sąsiadkę. Głośna podczas seksu. I głośno awanturująca
      się, tak histerycznie, płaczliwie, rozpaczliwie. Naprawdę wolałam już ten
      głośny seks. Zresztą - fajnie, jak innym jest fajnie.
      • juzia214 Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:03
        A najfajniej jak dziecko zz każdym razem pyta-mamo a czemu ta pani tak jeczy a
        ten pan tak wzdycha,prawda Arronia?
        • arronia Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:39
          Swojego dziecka jeszcze nie mam, to mi się pytania upiekły. A jak goście
          przychodzą... Cóż, jak wrażliwi, można próbować muzyką zagłuszać. Bo jako główna
          metoda to by nie bardzo było. Jak dla mnie.
          • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:49
            Ja piszę o późnej nocy. Przeciętne dzieci raczej śpią o tej porze :-)
    • bigbadpig Re: Seks i decybele 11.08.09, 21:59
      Śmieszny wątek - śmieszny problem. Moja sąsiadka regularnie zalewa mi balkon
      podlewając kwiaty - podpowiedzcie na forum co mam zrobić. Do 22 możesz ich
      poprosić lub im naskoczyć, po 22 możesz ich poprosić lub wymagać. Choć jeśli
      jesteś dużym chłopcem jakim się wydajesz być to pewnie spróbujesz się pobawić w
      podchody.
      Zbieżność twojego problemu z tematem forum jest wbrew pozorom zbliżona do
      zbieżności mojego. Śmiechu warte - dowartościowujesz się licząc odpowiedzi po
      każdym podniesionym idiotycznym problemie?
      • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 22:17
        "Zbieżność twojego problemu z tematem forum jest wbrew pozorom zbliżona do
        zbieżności mojego." - nie za bardzo rozumiem na czym Twój problem polega. Zauważ
        też, że używam dużej litery pisząc Twój, choć wymaga to dodatkowego ruchu palcem
        i naciśnięcia shifta. Być może jesteś zbyt leniwa, żeby ten ruch uczynić, albo
        po prostu źle wychowana.
        A jeśli chodzi o idiotyczne problemy na tutejszym forum to jest tego tak na oko
        80% . Naprawdę myślisz, że moje wątki są idiotyczne ?
        W takim razie zakładam, że nigdy nie zdradziłaś męża i vice versa, że masz
        zdecydowanie mniej niż 40 lat, że Twoi znajomi to same najlepiej dobrane pary.
        Ja się tutaj nie dowartościowuję. Po prostu zabijam wolny czas.
        • nie.taka.mala Re: Seks i decybele 11.08.09, 22:31
          > W takim razie zakładam, że nigdy nie zdradziłaś męża i vice versa,

          Hi hi hi!

          W przypadku bigbadpig tego powyżej akurat jestem pewna!
          • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 22:36
            :-))
            Zdradzać można, ale tylko honorowo i z poczuciem ciężkiej winy i najlepiej, żeby
            to w ogóle nie sprawiało żadnej przyjemności.
    • zakletawmarmur Re: Seks i decybele 11.08.09, 23:15
      > Może napisać anonimowy list ? Macie jakieś pomysły ? A może sami
      jesteście
      > bardzo głośni i nawet nie wpadło Wam do głowy, że to może
      przeszkadzać
      > sąsiadom ? Jaki sposób zwrócenia Wam uwagi ze strony sąsiadów
      byście
      > zaakceptowali ?

      U nas bywa głośno...
      Forma? Ja poproszę o list. Schowałabym go sobie na pamiątkę i z dumą
      pokazywała znajomym na każdej libacji alkoholowej:-) Treść
      moglibyśmy potraktować nawet jak doping:-) Mój facet ma ciągotki
      ekshibicjonistyczne więc pewnie by go to nakręciło dodatkowo:-)
      • fajnyschatz Re: Seks i decybele 11.08.09, 23:45
        Ok, służę listem:

        " My sąsiedzi, chcielibyśmy prosić o litość i zaoszczędzenie nam następujących
        szczegółów z Waszego pożycia:

        1. 25 stuknięć łóżkiem o wspólną ścianę, zsynchronizowanych ze słowem
        "jeszcze" jodłowanym przez Anielę.
        2. Okrzyk Tarzana, intonowany przez Kazika budzi naszą papugę i nie
        możemy spać do rana, bo ptaszyna myśli, że wróciła do dżungli
        3. Sposób jęczenia słowa "Bożeee" przez Anielę godzi w nasze uczucia
        religijne i na pewno powiemy o tym księdzu proboszczu przy
        następnej kolędzie.
        4. Wiemy, ze Aniela ma biust a'la nalesnik , i nawet gdy Kazik ryczy
        "chce ssac Twoje cyce" to my nie wierzymy.

        Jak to bedzie dla Was doping to gratuluje masochizmu :-)))
        • zakletawmarmur Re: Seks i decybele 12.08.09, 00:03

          Fajnyschatzie mój system obronny działa bardzo sprawnie:-)
          Pomyślałabym sobie, że:
          - ewentualny autor jest impotentem i zazdrości, że mojemu chłopu
          staje i wie co z tym wzwodem robi się dalej:-)
          - ewentualna autorka ma ewidentny kompleks pewnej części ciała i
          chce się dowartościować:-)
          • fajnyschatz Re: Seks i decybele 12.08.09, 00:14
            Ale znajomym na party alkoholowym z pewnością byś tego nie przeczytała :-) A
            może ja się mylę ?
            Wyciąganie wniosku na tej podstawie, że innym nie staje, lub mają suchą cipkę,
            dlatego że nie chcą wysłuchiwać odgłosów kopulacji sąsiadów jest raczej egoistyczne.
            Możesz założyć, że Twoi sąsiedzi naokoło, dupczą się na potęgę. To że Ty tego
            nie słyszysz, lub że ewentualnie Ci to nie przeszkadza nie znaczy, że wszyscy
            tak się do tego odnoszą.


            • zakletawmarmur Re: Seks i decybele 12.08.09, 00:51
              > Ale znajomym na party alkoholowym z pewnością byś tego nie
              przeczytała :-) A
              > może ja się mylę ?

              Dlaczego nie? Jestem wyjątkowo bezwstydna. Taki list najbardziej
              nadaje się na babskie spotkania... Nawet nie wiesz jak to można się
              pośmiać obgadując wszystkie te złośliwe zazdrośnice:-)

              Pewnie bym wcześniej dokładnie przeanalizowała od kogo mogłam taki
              list dostać... Panów pod kątem wieku, panie pod kątem atrakcyjności
              (albo raczej zastanowiłabym się, której mąż mi w biust zagląda).
              Przyznaje, że raczej obstawiłabym, że list napisała jakaś zazdrosna,
              nieatrakcyjna sąsiadka... Może ta, której mąż co chwile wychodzi
              podlewać kwiatki, kiedy opalam się na balkonie w moim Inferno?

              > Wyciąganie wniosku na tej podstawie, że innym nie staje, lub mają
              suchą cipkę,
              > dlatego że nie chcą wysłuchiwać odgłosów kopulacji sąsiadów jest
              raczej egoisty
              > czne.

              Ups... A kto powiedział, że życie jest sprawiedliwe? Opisuje Ci
              tylko mechanizm racjonalizacji. Każdy to robi, może prawda jest po
              Twojej stronie a może to Ty sobie coś racjonalizujesz... Nieważne.
              W takiej sytuacji myślałabym to co napisałam wcześniej. Kto więc
              miałby problem? Ja czy Ty?
            • bigbadpig Re: Seks i decybele 12.08.09, 02:37
              > Wyciąganie wniosku na tej podstawie, że innym nie staje, [...]
              > dlatego że nie chcą wysłuchiwać odgłosów kopulacji sąsiadów jest raczej egoisty
              > czne.

              No ale w twoim wypadku się sprawdza :P Co prawda wigoru nie starcza Ci tylko 'w
              małżeńskim łożu' jak lubisz podkreślać, ale to właśnie w nim też drażnią Cię
              odgłosy Kazika który daje radę bez wspomagania w postaci ciągle nowych ciał,
              czyż nie?
        • pawka754 Re: Seks i decybele 12.08.09, 03:40
          Dzizys, moim zdaniem FAJNY SCHATZ to regularny troll, który
          wykorzystuje to forum żeby się w głupi sposób dowartościować kosztem
          wszystkich, którzy starają się poważnie potraktować jego wypociny i
          dać mu jakąś konkretną radę - dlatego z założenia nie odpisuje ani
          nie odnosi się w żaden sposób do konstruktywnych postów,w których
          mógłby znależć rozwiązanie swojego problemu.
          Natomiast każdym postem zwraca nam uwagę na to,jaki to z niego jurny
          gość,że kobiety w jego wieku nadają się już tylko do prania jego
          skarpet,że nie musi płacić za sex z młodszymi,że wokół niego jest
          pełno towarów,że ma dwa domy i nie boi się rozwodu,że świetnie
          tańczy,że jego przyjaciele to jelenie dymający stare próchna,że
          tylko jego cichutkie stękanie podczas upojnych chwil w hotelu z
          koleżankami z pracy albo burdelu albo serwisu randkowego (odp
          skreślić lub dopisać :)jest na miejscu, że jego świat jest swietnie
          urządzony (to zeby facetom ceniącym jakieś zasady dokopać) ma
          żonę,która by za nim jak w ogień i niezliczone hordy panienek, które
          za kwiatek i parę rażąco fałszywych komplementów wskakują mu do
          łóżka.
          To są wszystko żałosne projekcje czułego_wojtka z onetu pisane bez
          błędów ortograficznych :D.
          Moja analiza psychologiczna typka jest następująca - być może ma ok
          50, niestety nie powiodło mu się aż tak dobrze w życiu, zasuwa poza
          domem 5 dni w tygodniu a w domu bywa różnie - żona(niewatpliwie
          atrakcyjna)pewnie ma do niego mnóstwo zastrzeżeń,bywa krytyczna,już
          nie raz pytała się o jego impotencję,wysyła do lekarza-on na to
          konto próbował się "sprawdzić" w burdelu i z innymi też ale wciąż
          bardzo,bardzo chciałby być doceniany jako facet w domu,nistety nie
          może powołać się na swoje pozamałżeńskie doświadczenia z oczywistych
          względów więc cierpi jako domowy impotent, przeszkadzają mu wszyscy,
          którzy potrafią cieszyć się sexem (vide wątek kolegi-kretyna z żoną
          zołzą oraz głośnych sąsiadów)
          Biedny starzejący się gostek, który nie umie z honorem zaakceptować
          swojego zwiotczałego wacka ... typowy kryzys wieku średniego
          hahaha ;)))
          • fajnyschatz Re: Seks i decybele 12.08.09, 17:44
            Zadałaś sobie trochę trudu, żeby to napisać, więc niegrzecznym by było, gdybym
            nie odpowiedział.
            Po pierwsze udałem się do Wikipedii i przeczytałem dokładnie wpis na temat
            trollowania (pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie), bo chciałem się upewnić,
            czy moja wiedza na ten temat nie jest już przestarzała.
            Z 16 podanych tam symptomów charakterystycznych dla trolli mogę sobie przypisać
            co najwyżej dwa, o numerze 5 i nie w pełnej rozciągłości numer 1.
            Ponadto pod tym nickiem pisuję od ponad 3 lat i na tutejszych forach nigdy pod
            innym nickiem nie pisałem.
            Nie próbuję się dowartościować, co być może wynika z cechy numer 5, do której
            się zresztą przyznaję. Przeinaczasz sens moich wypowiedzi, i wyciągasz błędne
            wnioski. Dokładnie w taki sam sposób możesz podsumować dowolne trzy wątki innego
            autora. To kwestia interpretacji. Przyznam, że mój styl wypowiedzi bywa w
            niekamuflowany sposób obraźliwy. Rzeczy, o których napisałem nie są zmyślone.
            Oczywiście w tym czy innym miejscu podkoloryzowałem, zmieniłem trochę
            okoliczności i oczywiście imiona, głównie po to, żeby się "fajniej" czytało.
            Natomiast główna informacja zawsze była autentyczna. Chciałbym też zauważyć, że
            nigdy jako pierwszy nie obraziłem żadnego uczestnika forum, a jedynie
            odpowiadałem na personalne zaczepki w bardzo oględny sposób, co również nie
            cechuje trolli.
            Jeśli chodzi o czułego_wojtka, to obecnie nikt go chyba nie uważa za trolla, a
            raczej za błazna onetowego.
            Profil mojej osoby, który sporządziłaś na podstawie 3 wątków z tutejszego forum
            w zasadzie nie jest analizą psychologiczną, a po prostu przytoczeniem faktów, o
            których wspomniałem.

            - "być może ma ok 50" - fakt, pisałem o tym,
            - "niestety nie powiodło mu się aż tak dobrze w życiu" - obojętnie
            co bym na ten temat nie napisał to jest to niesprawdzalne,
            przecież nie będę zamieszczał wyciągów z kont i wpisów z ksiąg
            wieczystych na forum, a niematerialne aspekty powodzenia w życiu
            są absolutnie niemierzalne
            - "żona(niewatpliwie atrakcyjna)pewnie ma do niego mnóstwo
            zastrzeżeń..." - no przecież pisałem o tym, to nic nowego
            - "świetnie tańczy" - faktycznie tak o sobie napisałem ??? no to
            musiałem być nawalony, niestety nie jestem dobrym tancerzem :-(
            - "niezliczone hordy panienek, które za kwiatek i parę rażąco
            fałszywych komplementów wskakują mu do łóżka" - to oczywiste
            przeinaczenie, w bezpośrednich kontaktach zawsze zwracam się do
            kobiet z dużym respektem, co nie przeszkadza mi jednak pisać w
            inny sposób, ponieważ tym nikogo osobiście nie obrażam
            - "Biedny starzejący się gostek, który nie umie z honorem
            zaakceptować swojego zwiotczałego wacka" - to oczywiście jest
            atak personalny, przypuszczam, że nie współżyliśmy razem, oraz
            że nie masz sprawdzonych danych na temat mojego organu, a więc
            jest to coś w rodzaju oszczerstwa
            No więc ogólnie to słabo wygląda z Twoimi umiejętnościami analizy
            psychologicznej :-)

            Tak też sobie myślę, że gdybym nikogo nie zainteresował tym, o czym piszę, to
            nikt by tego nie czytał i wątki by spadały.
            • pawka754 Re: Seks i decybele 13.08.09, 13:53
              Twoje wątki nie są bardziej interesujące niż wiele innych ale
              właśnie dlatego,że stosujesz praktyki trollowania, prowokujesz do
              dyskusji.
              Np zwykle pomijasz głosy, które dają ci konkretne wskazówki,
              natomiast podejmujesz każdy wątek polemiczny dający ci szansę
              podgrzania atmosfery. A więc interesuje cię nie rozwiązanie problemu
              a tylko zainteresowanie jakie inni okazują twoją osobą.
              Sama dałam się podpuścić bo wkurza mnie sposób w jaki korzystasz ze
              swojej anonimowości,obgadując sąsiadów,przyjaciół,żonę.
              Wiem,że w życiu realnym jesteś pewnie wzorem wszelkich cnót,może
              tylko trochę sarkastycznym. Nie podoba mi się gdy ludzie, którzy w
              miarę sprawnie posługują się słowem pisanym wykorzystują anonimowość
              internetu do projektowania nowej,skorygowanej rzeczywitości i
              manipulowania ludźmi. Dlaczego mam się zastanawiać,który z moich
              znajomych mógłby być taki zakłamany i tchórzliwy.To jest właśnie
              trollowanie-twój świat przedstawiany przez ciebie tutaj jest w
              jednoznaczny sposób brzydki,brudny i zły.Zupełnie inaczej niż w
              poprawnym realu,gdzie nie masz odwagi przedstawić swoich
              poglądów.Jest w tym tak wielka dawka hipokryzji,że wybacz ale bedę
              zawsze atakować cię personalnie,aż zmienisz tożsamość i zaczniesz
              pisać rzeczy, które byłbyś w stanie powiedzieć głośno w realnym
              świecie.
              • pieprzyca Re: Seks i decybele 13.08.09, 14:14
                [...]A więc interesuje cię nie rozwiązanie problemu
                a tylko zainteresowanie jakie inni okazują twoją osobą.
                Sama dałam się podpuścić bo wkurza mnie sposób w jaki korzystasz ze
                swojej anonimowości [...]

                Dlaczego net, inaczej niż real, miałyby być przestrzenią zastrzeżoną tylko do
                rzeczowej wymiany argumentów?
                Kiedyś, kilka lat wstecz, może tak było, ale to se ne wrati. Można poszukiwać
                światów idealnych w oazach stworzonych przez środowiska eksperckie (może portal
                Polityki będzie dobrym przykładem), może próbować moderować ogólnodostępne fora,
                ale internet en mass schodzi pod strzechy z całym dobrodziejstwem inwentarza..
                Być może uważasz, że gdyby nie anonimowość, która jest tak typowa dla netu,
                gdyby w sygnaturce autora pojawił się jego adres zamieszkania świat byłby
                lepszy, ale czy to nie utopia czystej wody?

                Nie chcesz aby ten wątek szedł do góry, wiesz co robić, innej drogi moderacji
                nie ma.
    • justysialek Re: Seks i decybele 12.08.09, 00:33
      A może sami jesteście
      > bardzo głośni i nawet nie wpadło Wam do głowy, że to może
      przeszkadzać
      > sąsiadom ? Jaki sposób zwrócenia Wam uwagi ze strony sąsiadów
      byście
      > zaakceptowali ?

      Ja na przykład jestem głośna. Niezależnie od formy zwrócenia uwagi
      czułabym się okropnie i zapewne strasznie bym się znerwicowała.
      Następnym razem, zamiast czerpać przyjemność z seksu,
      zastanawiałabym się, czy już mnie słychać czy jeszcze nie (bo to
      wychodzi tak jakoś samo z siebie i natężenie jest wprost
      proporcjonalne do stopnia podniecenia).
      Jakbym się na tym skupiała, to pewnie nie mogłabym się odpowiednio
      zrelaksować. Tak czy inaczej byłoby kijowo, więc albo byłabym mocno
      sfrustrowana albo bym z czasem (dla zdrowia własnego i innych)
      zapomniała/olała sprawę i wróciła do starych zwyczajów.

      Jeżeli tak już mają to raczej niewiele możesz z tym zrobić. Mogą
      oczywiście odsunąć łóżko od ściany, uszczelnić przewody
      wentylacyjne, położyć dywany (choć to raczej w bloku) ale nie
      liczyłabym na to, że przy każdym szybkim numerku będa sobie
      przerywać i lecieć zamknąć okno.
      • mmmamusiaaa Re: Seks i decybele 12.08.09, 01:09
        nigdy więcej mieszkania w szeregowcu !!! miałam kiedyś teściów za ścianą, ale
        była jazda :) my kochaliśmy się przy głośnym telewizorze :) a oni nie :D łóżko
        skrzypiało, oni jęczeli... niby nam takie odgłosy nie przeszkadzają ale jednak
        gdy się słucha ze świadomością że starzy tak wariują to jest inaczej :)

        Teraz jedna ściana w sypialni łączy się z pokojem dzieciaków, raczej cicho u nas
        nie jest ale skoro dzieci śpią to chyba tragedii niema :)
        Listu nie dostaliśmy :) nikt podczas seksu nie dzwoni domofonem ani telefonem
        więc chyba uciążliwi nie jesteśmy :D
    • pieprzyca Re: Seks i decybele 12.08.09, 10:42
      Ja jestem bardzo głośna, nie umiem być cicho, kiedy jest mi dobrze chyba, że
      mnie mąż zaknebluje (może to byłaby dobra rada dla Twoich sąsiadów?). Żyłam w
      błogiej nieświadomości, że to może być aż tak uciążliwe, dopóki sąsiad z dołu
      delikatnie mi nie uświadomił, że "koncerty" ekstazy w porze obiadowej w
      niedzielę to nie najlepszy pomysł. Na szczęście byliśmy z tymi sąsiadami w
      dobrych stosunkach, więc obyło się bez zgryźliwości i traumy. Myślę, że warto
      mieć w sąsiadach raczej przyjaciół niż wrogów.
      Dlatego w nowym mieszkaniu dodatkowo wygłuszyliśmy sypialnię - jest dość duża
      oferta specjalistycznych materiałów, takich jakie używane są np. w studiach
      nagrań. Pomiędzy moją sypialnią a sypialnią dzieci zrobiliśmy dodatkowo
      izolującą pracownię (do dziś pamiętam swoje zażenowanie życiem intymnym moich
      rodziców - wolałabym tego oszczędzić swoim). Niemniej "wpadki" wciąż się
      zdarzają ;-)
      Ostatnio byliśmy na wypadzie w górach, ale z noclegami nie w schroniskach, lecz
      w ośrodkach tzw. SPA, w miejscowościach na szlaku.
      Do jednego z nich doszliśmy dość wcześnie, bo około 16.00. Ośrodek wyglądał na
      stary poniemiecki, odremontowany pałacyk, jakich wiele w Sudetach z solidną
      ceglaną ścianą działową na pół metra grubości co najmniej. Zameldowaliśmy się w
      recepcji i poszliśmy do pokoju. Po prysznicu ostro wzięło nas na amory więc
      sobie nie żałowaliśmy. Już po uczczeniu orgazmu, przysypiając lekko słyszymy
      jakąś rozmowę i śmiechy najpierw z jednej, później - z drugiej strony pokoju.
      Jestem pewna, że gdybym dobrze znała język niemiecki, pewnie spłonęłabym ze
      wstydu ;-).
      Okazało się, że przedsiębiorczy właściciele pałacyku podzielili duży poniemiecki
      salon na trzy pokoje dwuosobowe używając kartongipsu. Nasi sędziwi sąsiedzi z
      prawej i z lewej spoglądali na nas przy kolacji z zaciekawieniem...

      A tak z ciekawości zapytam - jak możesz rozpoznać pozycję po odgłosach z
      sąsiedniego domu - sąsiedzi komentują to jakoś werbalnie?


      • bi_chetny Re: Seks i decybele 12.08.09, 11:17
        mnie by to zupełnie nie przeszkadzało, nawet kręciło :)
        • pieprzyca Re: Seks i decybele 12.08.09, 11:27
          bi_chetny napisał:

          > mnie by to zupełnie nie przeszkadzało, nawet kręciło :)

          One man's trash is another man's treasure.
          Zresztą, może by kręciło i autora wątku,
          ale w innych okolicznościach ;-)
    • substantial Re: Seks i decybele 12.08.09, 21:48
      Napisz tak.
      Drogi sąsiedzie. Nie tłucz się łóżkiem o moją ścianę bo jak się nie wyśpię to Ci
      przywalę. Posuwaj swą Panią wedle uznania ale po cichu nie jak kawał drania. To
      jest kobieta nie tania dziwka więc rób to ciszej unikniesz pośmiewiska.
      • fajnyschatz Re: Seks i decybele 12.08.09, 22:06
        :-)
        Fajna rymowanka.
        Jeśli chodzi o przywalenie to walka byłaby wyrównana, bo gościu wagowo i
        wzrostowo jest podobny do mnie. Ale jak potem być sąsiadami ? Sądzę, że się
        wyprowadzę, ale przede wszystkim z innych powodów.
        W sumie raz na tydzień mogę te odgłosy wytrzymać.

        Tak sobie myślę, jakie konsekwencje miałoby, gdybym to nagrał i wrzucił na
        youtube podając dane sąsiada ?
        Już widzę następne posty ze strony żeńskiej, że byłaby to projekcja mojej
        impotencji i że napędziłbym mu kochanek. Z tym, że z tego co widzę to on ma
        kochanki i co ciekawsze bzyka je w domu pod nieobecność żony (myślę, że
        wyjechała z dzieckiem na wczasy). O dziwo jest przy tym znacznie ciszej. Słyszą
        tylko nalbliżsi sąsiedzi :-)
        • substantial Re: Seks i decybele 12.08.09, 22:20
          W takim razie tak.
          Słuchaj sąsiedzie. Żonę masz na wczasach więc jak musisz to szalej.
          Postaraj się być ciszej wszyscy nalegamy.
          Zrozum człowieku, że sąsiad jest życzliwy. Nie opowie żonie jaki byłeś szczęśliwy.
          Więc miej na uwadze dobro ogółu. Spokojne noce, bez sypialni szczegółów
          Jeśli jednak dalej ci to obojętne żona znajdzie link jak Ci było pięknie;-)
          • fajnyschatz Re: Seks i decybele 12.08.09, 23:03
            Oto świetna porada
            Jak zwalczyć sąsiada
            Cudzołóstwo choć naganne
            Nie jest póki co karalne

            Zemsta ma by była słodka
            Gdybym jego żonę dopadł
            Jęczeć umie, to już znam
            A i tyłek ma mniam, mniam

            :-)))
            • substantial Re: Seks i decybele 12.08.09, 23:54
              Jest lepsza porada
              Jeśli już musisz mieć...żonę sąsiada...
              Gdzie mieszkam i pracuję tam ch..em ni wojuję.
              Radzę zapamiętać żeby się nie spętać.

              Może fajnie jęczy
              Ale kto zaręczy
              Że po tym ruchaniu
              Nie będziesz na wygnaniu;-)
    • kinkygirl Re: Seks i decybele 13.08.09, 12:10
      a te odglosy nie przeszkadzaja ci przypadkiem dlatego, ze zona ma namacalny
      dowod tego jak czesto sasiad uprawia seks z zona i moze sobie porownac do tego
      jak czesto jej maz-impotent uprawia seks z nia?
      kazdemu w twojej sytuacji byloby glupio patrzec zonie w oczy w takich momentach.
      • fajnyschatz Re: Seks i decybele 13.08.09, 12:30
        To na pewno też. Nie ukrywam.
    • nie_poskromiona Re: Seks i decybele 14.08.09, 11:55
      Nie ma to jak mieszkanie w domku:D Na Twoim miejscu napisałabym list na kompie w
      imieniu sąsiadów i wrzuciła im do skrzynki... tak mam zamiar zrobić bo moi
      sąsiedzi dla odmiany o 5 nad ranem wypuszczają psa na balkon,żeby sobie zwierzak
      poszczekał.
    • kinkygirl Re: Seks i decybele 14.08.09, 13:42
      popros, czy by nie mogli odsunac lozka od sciany.
      reszte sobie dopowiedza sami.
    • wredna_egoistka Re: Seks i decybele 18.08.09, 23:42
      Najlepszy sex to taki kiedy nawet sąsiedzi wychodzą na balkon zapalić papierosa..:D

      Ale jeśli tak bardzo Ci to przeszkadza to uważam, że krótka notatka podsunięta
      pod drzwi była by tutaj jak najbardziej na miejscu ;]
      • efi-efi Re: Seks i decybele 29.07.10, 17:30
        Hehe, jakiegoś starocia odgrzebałam :)

        Co z sąsiadami Fajny? Napisałeś ten list, pomogło?

        Mam dokładnie ten sam problem, dzień w dzień od 23.30 do 24.00 równe pół
        godzinki sąsiad ujeżdża sąsiadkę. Najpierw słychać jak się uwala na łóżko (jest
        otyły) a potem zaczyna monotonnie się ruszać sapiąc coraz głośniej. Z początku
        myślałam, że koleś wyzionie ducha na tej kobiecinie bo to jesgo sapanie
        przechodzi momentami w rzężenie. Za 5 dwunasta woła zasapany do niej "smotrij na
        mienja, smotrij na mienja" :)
        Niektórzy moi znajomi zaczęli przychodzić na "seanse" do nas tak ich to bawi.
        Ostatnio kumpel dołączył do "sapacza" i po jego "smotrij na mienja" zaczął wołać
        "na mienja toże":)
        Pomogło na 2 dni .
      • aneta-skarpeta Re: Seks i decybele 29.07.10, 17:46
        mogłby napisać

        " chłopie róbcie to ciszej, bo jak moja Was słyszy to mi zyc nie
        daje, a ja nie daje rady pompowac tak jak Ty"

        ;)
    • yoric Re: Seks i decybele 30.07.10, 00:54
      Najciekawszy w tym wszystkim jest problem jak tę głośność zmierzyć... 'głośno'
      to rzecz bardzo względna. Zdarzyła mi się kiedyś bardzo głośna partnerka (cała
      reszta raczej ciche lub w normie), może gdyby nie to obecny seks uważałbym za
      głośny, a tak jest w granicach tolerancji - moim zdaniem, ale czy zdaniem
      sąsiadów? Przecież się nie nagram z zewnątrz :) No ale po tym wątku może zacznę
      zamykać okno :).


      Do autora wątku mam prośbę: jak już musi zdradzać żonę i nie ma odwagi ani
      elementarnej uczciwości jej o tym powiedzieć, niech przynajmniej nie opisuje
      tego jako cnoty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja