songo3000
21.08.09, 22:38
Po lekturze znacznej części „Inteligencji Erotycznej” znów czuję, że przekroczyłem kolejny krąg wtajemniczenia. Poprzedni raz był po przetrawieniu większości forumowych wątków (tak, tak Songo nie zawsze był wszystkowiedzący, dopiero ostatnio zbliża się do tego stanu :)))
Generalnie książeczka w niczym mnie nie zaskoczyła, za to wyraźnie ‘skanalizowała’ wiedzę/informacje/spekulacje obecne lecz rozproszone na BSwM. Nadrabiając zaległości w nowych wątkach patrzę na nie już pod trochę innym kątem. I mam takie (znane mi już) wrażenie, że ludzie generalnie są kretynami.
Wchodzi tu sobie taki delikwent, zakłada wątek jak to on/ona/ono nie chce lub za bardzo chce. Następnie jest opis czynności dokonanych co by jednak było (dla autora) fajnie. I w końcówce jest wielkie zdziwienie, że owe czynności zdały się psu na budę. Teraz uwaga, ostatnie jest utyskiwanie na ogrom swojej ciężkiej aczkolwiek bezowocnej pracy i/lub pytanko gdzie jest ten ‘magiczny przycisk’ co by się drugiej połówce jednak chciało.
Dalej też bywa ciekawie, przeważnie opisy ‘syzyfowych prac’ oraz ‘dobre rady’ dotyczą rzeczy już przez autora wykonanych. Oczywiście znów następuje wielkie zdziwienie, że to nie działa mimo iż postaraliśmy się bardziej, mocniej i w ogóle. I tutaj sprawdza się znana (?) prawda: żeby rozwiązać problem trzeba wyjść poza problem. A nie kisić się wewnątrz problemu i znanych lecz nieskutecznych schematów. Naprawdę mało kto (generalnie w życiu) to świadomie akcentuje i wykorzystuje.
Dobra, oświecony lekturami i żywymi obiektami badawczymi mogę pokusić się o zapoczątkowanie jakiegoś mocnego i konkretnego FAQ dla eeee ‘naszego forum’. Dodajcie coś od siebie, ujmijcie, oceńcie, wyśmiejcie, itp. Dla uproszczenia przyjmijmy, że potencjalny czytelnik to ‘typówka’ – ta druga zła połowa po jakimś czasie unika seksu i tak dalej.
1. Pierwsze pytanie jakie powinno paść to "czy sam wiem czego chce" od seksu i erotyki. Bez w miarę konkretnej odpowiedzi w IMHO resztę możemy sobie darować.
2. Czy mamy w ogóle pojęcie czego może oczekiwać partner. Konkretnie to czy jesteśmy przygotowani na to, że nasze wygodne wyobrażenie o tym czego partner oczekuje zaraz legną w gruzach, na których to dopiero można coś zbudować.
3. Warto przypomnieć sobie (lub dopiero uświadomić – to do dziewic, którym oczywiście mówimy zdecydowane NIE ;) że seks IMHO w >przeciwieństwie< do miłości, intymności czy nawet erotyki wynika z pożądania a te nie bierze się z powietrza. Pożądanie i namiętność należy zbudować, zabiegać o nie. O zgrozo, codziennie podsycać i zaskakiwać czymś niekoniecznie niesamowitym ale z pewnością nowym. No i ciągle dbać o swoją atrakcyjność. Sporo tego jest i na dłuższą metę męczy niesamowicie ale zawsze możemy cofnąć się do pkt. 1
4. Żeby zbudować namiętność i pożądanie trza mieć na to mentalną i czasową przestrzeń. Dlatego na początku związku tak o nią łatwo. Każdy ma swoje życie, jest w miarę tajemniczy, mniej przewidywalny, mniej pewny, mniej bezpieczny. Później jest dokładnie odwrotnie (a to i tak pozytywna wersja związku, gdzie ‘cała reszta’ jest super) co, kurczę EWIDENTNIE skutkuje bezseksiem. A jak jeszcze dodamy do tego bachory to już w ogóle przesrane :)
5. Dopiero taka podstawa - wiem czego chcę, wiem jak zbudować pożądanie, mam ku temu środki i świadomość, że to co robiłem do tej pory to psu na budę, może przypomnieć lub dopiero uwolnić zajebiaszczy seks w związku.
6. Na koniec nie należy zapominać, że czasami po prostu jest już za późno. Ładunek żalu jest tak duży, że nic się już nie wykrzesa.
Jeżeli ten tutorial dla noob’ów okaże się zbyt dobry a statystyki forumowe zaczną spadać uprzejmie proszę szanowną moderację o skasowanie go ;)
Aha, raz jeszcze za Zaklętą polecam w/w książeczkę. Jest idealna do czytania w kiblu: akcja nie idzie linearnie i nie wciąga ja w kryminale, że „jeszcze tylko ten jeden rozdział”, hehe.
... idę szukać tego obiecanego pornola dla boginki czy jak jej tam...