zakletawmarmur
22.08.09, 09:39
Doszłam do wniosku, że nie będę zaśmiecać cudzego wątku:-)
Dopiero od nie dawna mam świadomość skali tego problemu i jeszcze za
bardzo nie wiem jak mu pomóc. Oczywiście staram się nie wpędzać go w
kompleksy jak tylko potrafię (nigdy chyba nie dawałam z siebie tyle
w tych sprawach co w tym związku). Mam jakąś granice wrażliwości,
wyczucia i świadomości której nie pokonam. Im dłużej się przyglądam
swojemu zachowaniu tym widzę więcej sytuacji, kiedy
zrobiłam/powiedziałam coś nieodpowiedniego, co mogło go zaboleć.
Na co warto zwrócić uwagę:
1. Moja wysoka samoocena. Mam problem z realną oceną siebie (albo
zbyt wymagająca albo zbyt pobłażliwa). Specjalnie się natomiast nie
przejmuje opinią innych a jeśli już się przejmuje to krótko.
Generalnie moja samoocena jest sporo wyższa.
2. Wzorce rodzinne.
U niego: matka despotka i ojciec pantoflarz, uciekający na starość w
alkohol. Wszyscy jego bracia (choć naprawdę ciekawi goście) są
pantoflarzami. Przez matkę jest traktowany dalej jak dziecko.
U mnie: Ojciec despota i zakompleksiona przy nim matka (do czasu
rozwodu, kiedy to jej przeszło). Ja mogłam wejść w rolę mojego ojca,
gdyż generalnie jestem raczej bardziej podobna do niego pod względem
samooceny.
3. Zdecydowana większość jego kompleksów wydaje mi się irracjonalna.
Od początku wyżej go oceniam niż on sam siebie. Są cechy, które dla
niego są wadami a dla mnie wręcz zaletami. Niektóre udało mu się
pokonać albo zmniejszyć. Mogę tu na niego oddziaływać i robię to na
bieżąco (nie tylko chwaląc go, wykorzystuje też inne chwyty).
Tyle byłoby tytułem ogólnej charakterystyki. Ciekawa jestem skąd się
w ogóle bierze samoocena i jak możemy na nią wpływać... Czekam na
uwagi, porady. Wszystko co dotyczy tego tematu.