czarny.focus
24.08.09, 09:13
Witam was -
Moj problem z ktorym probuje sie zmierzyc dotyczy braku sexu a wlasciwie jego
potrzeby i wszelkich rzeczy z nim zwiazanych ze strony mojej dziewczyny.
Znamy sie od stycznia - najpierw to byly randki, spotkania wiadomo - pozniej
przechodzi sie dalej. Mieszkamy ok 120 km od siebie i oboje pracujemy - ona
takze duzo w weekendy. Widujemy sie raz w tygodniu badz rzadziej ze wzgledu na
prace a czasami na brak czasu. Jednak do rzeczy.
Kiedy sie spotykamy i ja probuje zainicjowac jakies skromne tetate. nic sie
nie dzieje - jest wprost nawet unikanie tego tematu,wszelkie rodzaje pieszczot
- calowanie po uchu, mizianie po szyji, dotykanie delikatne sutkow koncza sie
slowami - wez przestan, nie moge to za przyjemne jest i uciekaniem. Kochac
kochalismy sie moze z 4 razy przez ten czas znajomosci, nigdy z finalem. Kiedy
jestem obok niej - ja juz nie probuje zaczynac glebszej gry wstepnej - ona w
ogole nie zaczyna nic jak dlugo sie znamy - przytuli sie mocno i koniec. Poza
tym drobnym aspektem jest kochana dziewczyna i wspaniala kobieta. Nie jestesmy
malzenstwem chociaz nie powiem mysle z czasem nad tym. Jednak brak sexu
doprowadza mnie do szalu czasem. Milosc miloscia ale ciala sie nie da oszukac
- tez ma swoje potrzeby. Jest to moja 5 badz wiecej kobieta w dluzszym zwiazku
i zadna poprzednia nie miala takich problemow czy oporow. Czym myslicie moze
byc to spowodowane ? Mieszkaniem z rodzicami skoro ma sie cala gore na
mieszkaniu wolna ? wychowaniem katolickim i chodzeniem co niedziela do kosciola ?
Problemem z poprzednimi partnerami ? Brakuje mi pomyslow - powiem ze wczesniej
zapewniala mnie ze uwielbia sex - jednoczesnie to co robi zaprzecza temu.
Czekam na wasze opinie.
Uwazajacy sie za normalnego 30 latek