Jego znikające zainteresowanie...

26.08.09, 17:13
Jestem mężatką od 15 lat. Byliśmy młodzi i niedojrzali psychicznie,
kiedy się pobieraliśmy, jednak z czasem prawie wszystko się
poukładało. Dzieci nie ma i pewnie nie będzie, jeśli tak będzie
dalej... Mam problem z mężem... Oboje mamy po trzydzieści kilka lat,
on jest tylko dwa lata starszy ode mnie.
Na początku było super, chociaż mąż nigdy nie należał do
długodystanowców. Jednak z czasem nasze zbliżenia trwają coraz
krócej. Nigdy nie byliśmy demonami seksu, u mnie wszystko się
zmieniło po trzydziestce. Mam obsesję, bo inaczej nie da się tego
nazwać, jestem niewyżyta i sfrustrowana. Im bardziej się staram, tym
mniej dostaję i w coraz gorszej formie. Zaczyna mi brakować pomysłów.

Najgorsze jest to, że nie mogę z nim o tym porozmawiać. Kiedy tylko
zaczynam temat seksu/urozmaicenia/ewentualnego poczęcia, mąż
zamienia się w kamień. Głuchnie i nie odzywa się, ewentualnie jest
nagle bardzo śpiący lub ma pilną robótkę w garażu. Nie mogę
rozwiązać naszych problemów, bo nie mam z kim o tym porozmawiać. A
problem narasta. Mam dość seksu na odczepne. Potrzebuję mężczyzny, a
nie form zastępczych. Nasze zbliżenia to istna farsa. Jeżeli ja
inicjuję sex, staram się, żeby to potrwało i było naprawdę miło,
chociaż to coraz trudniejsze. Ze względu na jego szybkostrzelność
najpierw oral, a potem po chwili wytchnienia zbliżenie. Jednak
zaspokojony już małżonek słabo się wtedy przykłada, kończy niemal
tak samo szybko, jak za pierwszym razem i lipa. A że przecież jest
wielkim estetą, nie ma nawet możliwości, żeby mnie dopieścił, bo
przecież jestem brudna :( Kiedy on zaczyna, jest jeszcze gorzej.
Szybkie macanko, sprawdza czy już się da i jazda, kilka ruchów i
odpada. Zero inwencji, zero zainteresowania mną, do tego jeszcze
sprawia, że czuję się poniżona. Dlaczego? Bo coraz częściej kocha
się ze mną nie zdejmując nawet bokserek. Czuję się jak pojemnik na
spermę. Pomijam, że równie często nie zadaje sobie trudu, żeby
wyłuskać nas oboje z reszty ubrań. Do tego w grę wchodzi tylko jedna
pozycja, nazywana przeze mnie "na leniwca", wtedy nawet nie musi się
mocno starać, samo się zrobi.

Jestem coraz bardziej sfrustrowana, brakuje mi dobrego seksu, a nie
mam ochoty i zamiaru go zdradzać. Nie mam pomysłu, jak namówić go do
współpracy. W codziennym życiu też zaczynamy się coraz bardziej
oddalać, ale jest nieźle. Skąd to się bierze, że jest coraz mniej
zainteresowany? Jak można zignorować kobietę, która leży w łóżku
nago lub w seksownej bieliźnie? Zgasił mnie ostatnio tekstem: Posuń
się, zajęłaś całe łóżko. :/// A ja się pięknie upozowałam na
sexboginię...

Poradźcie coś, bo w końcu rzucę się w ramiona jakiegoś
przystojniaka, choćby po to, żeby sobie przypomnieć, jak to jest,
kiedy człowiek jest spełniony...
    • krzysztof-lis Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 17:44
      > Jak można zignorować kobietę, która leży w łóżku
      > nago lub w seksownej bieliźnie?

      Ale kobietę ogólnie, czy żonę? Bo kobiecie, zwłaszcza obcej, wielu mężczyzn by
      nie przepuściło. A żonie... no cóż... Sama widzisz, co ja Ci będę mówić...

      Ogólnie
    • kompresor666 Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 19:01
      prawdopodobnie mu się po prostu znudziłaś. I albo wyłączył zupełnie seksualność,
      albo jedzie na ręcznym, bo to szybkie i wygodne.

      Człowiek z natury nie jest monogamiczny i żeby ochota była muszą cały czas
      działać bodźce. Z lektury tego forum wnioskuję, że o te bodźce łatwiej gdy
      partnerzy są wysoko-erotyczni. Wówczas nawet z tym samym partnerem jest chemia i
      jest ochota. Wydaje mi się, że u niskoerotycznych o wypalenie dużo łatwiej - u
      nich ochota jest ale na inny obiekt :).

      Ja bym tam szukał spełnienia na boku. Zdrada współlokatora to żadna zdrada. Albo
      go zapytaj co on na to, jak znajdziesz sobie kochanka, skoro sam nie daje rady.
    • sleep_walking Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 19:11
      A może zwykły spadek formy przed czterdziechą. Jemu opadło a Tobie wzrosło, do
      tego trochę lenistwa połączonego z egoizmem z jego strony i jest klops.
      u mnie wszystko się
      > zmieniło po trzydziestce. Mam obsesję, bo inaczej nie da się tego
      > nazwać, jestem niewyżyta i sfrustrowana.
      Może znajdźcie jakiś poziom "średni".
    • fajnyschatz Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 20:14
      Myślę, że warto spróbować z innym mężczyzną. Jeśli nie spróbujesz, za 20 lat
      będziesz sobie wyrzucać, że nawet nie wiesz jak to jest. A jeśli spróbujesz i
      się okaże, że jest świetnie, to tego doświadczenia już Ci nikt nie odbierze.
      Oczywiście jest spore ryzyko (a może należy to nazwać inaczej), że nowy związek
      z czysto cielesnych schadzek może się przeobrazić w coś więcej, ale to już
      zupełnie inna historia.

      Nie wiem jakie masz uwarunkowania prywatne, aby znaleźć kochanka, i że tak
      powiem utrzymywać z nim regularne kontakty.
      Jeśli mogę coś poradzić to spróbowałbym pójść w kierunku "swingersów". W
      Czechach i Niemczech jest to dość popularne i łatwo znaleźć takie kluby również
      w pobliżu polskiej granicy. W Polsce to działa raczej na bazie prywatnej i
      ludzie umawiają się u siebie w domach. Nawet tu gdzieś na gazecie widziałem
      takie forum. Samotne kobiety są tam bardzo mile widziane (w przeciwieństwie do
      samotnych mężczyzn) i do klubów z reguły mają darmowy wstęp. Można się umówić
      wstępnie, tylko w roli obserwatora i sprawdzić, czy te klimaty są dla Ciebie do
      zaakceptowania.
      Niewykluczone też, że po tym co napisałaś otrzymasz kilka zgłoszeń na prywatnego
      maila. W końcu jest tu sporo facetów cierpiących na (brak) seksu nie tylko w
      małżeństwie, ale i w ogóle :-) .
      Nad tym też można się zastanowić no i łatwo jest sprawdzić co wcześniej pisali
      na forum tym, czy innym :-)
      • herbatka.jasminowa Re: Jego znikające zainteresowanie... 27.08.09, 20:27
        fajny napisał:

        "Nie wiem jakie masz uwarunkowania prywatne, aby znaleźć kochanka, i że tak
        powiem utrzymywać z nim regularne kontakty.
        Jeśli mogę coś poradzić to spróbowałbym pójść w kierunku "swingersów". W
        Czechach i Niemczech jest to dość popularne i łatwo znaleźć takie kluby również
        w pobliżu polskiej granicy. W Polsce to działa raczej na bazie prywatnej i
        ludzie umawiają się u siebie w domach. Nawet tu gdzieś na gazecie widziałem
        takie forum. Samotne kobiety są tam bardzo mile widziane (w przeciwieństwie do
        samotnych mężczyzn) i do klubów z reguły mają darmowy wstęp."

        trzeba bylo od razu z grubej rury napisać i zaproponować jej agencję towarzyską dla pań ...


        "Niewykluczone też, że po tym co napisałaś otrzymasz kilka zgłoszeń na prywatneg
        > o
        > maila. W końcu jest tu sporo facetów cierpiących na (brak) seksu nie tylko w
        > małżeństwie, ale i w ogóle :-) .
        > Nad tym też można się zastanowić no i łatwo jest sprawdzić co wcześniej pisali
        > na forum tym, czy innym :-)"

        a pierwszym z nich, który zaproponuje ci bara- bara, będzie fajny...
    • efi-efi Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 20:44
      fajnyschatz czy Ciebie pogięło?

      Ty jesteś "wyluzowany" na maxa, ale nie każdy ma takie podejście do życia.
      Poradż kobiecie kochanka-kolegę, kochanka-sąsiada albo coś w tym stylu, a nie od
      razu z grubej rury swingersów.

      Ja proponuję odstrzelenie wszystkich "leniwych".
      • fajnyschatz Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 20:51
        kochanek - kolega, kochanek - sąsiad ? To jest dopiero zaraza. Jeśli żona
        miałaby mnie zdradzać to koniecznie nie z kimś kogo ja też znam i być może daję
        mu rękę na przywitanie. To jest dopiero perwersja, wręcz czyste świństwo.
    • floton Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 21:06
      może powinnaś zaproponować jakis srodek opóźniający? dla siebie... może prezerwatywa dla niego? skoro taki szybki?
      • juzia214 Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 21:22
        po mojemu to mu się w doopie przewrocilo ze szczęścia i dobrobytu.jestes wciąz
        dostępna ,zgadzasz sie na byle jaki, szybki seks to po co on się ma wysilać?
        mozna postawić warunek-albo mąz ma sie zacząć strać zeby bylo milo Wam obojgu
        albo koniec ze wspolnym seksem.
        Ty nic nie tracisz,bo brak seksu jest nawet lepszy od tego jak jestes traktowana
        obecnie.
        bardziej mnie niepokoi ze uwaza ze >>jestes brudna<<.
        się tu pewne zaburzenia klaniają i nie seksualne wcale.myslę ze przydala by sie
        Wam terapia małżeńska.
        • krzysztof-lis Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 22:08
          > bardziej mnie niepokoi ze uwaza ze >>jestes brudna<<.
          > się tu pewne zaburzenia klaniają i nie seksualne wcale.myslę ze
          > przydala by sie Wam terapia małżeńska.

          No przepraszam, fakt że facet nie ma ochoty zrobić żonie dobrze ustami po tym,
          jak w niej dochodzi, jeszcze nie oznacza, że należy go (z żoną czy bez) wysłać
          do lekarza od głowy...

          Też bym nie miał ochoty. :)
    • arronia Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 21:20
      Ja to bym go do lekarza zaciągnęła, bez zbędnych dyskusji. Bez zbędnych dyskusji
      w sensie, że bez domowego doszukiwania się, czemu tak szybko, czemu nie dąży do
      seksu, czemu mu męskość siada. Żeby niepotrzebnie nie siać zamętu, nie ryzykować
      urażeniem nie takim słowem.

      Może ze zdrowiem coś nie tak, może potrzeba maści zmniejszającej czucie, czy
      czegoś innego. W każdym razie wierzę, że z kiszenia się w problemie w dobrą
      stronę was nie posunie.

      Może będzie stawiał opór... pewnie będzie. Ale chyba warto problem rozwiązać,
      no nie?
    • floton Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 22:19
      czy wszyscy lubią poziomki? może 80% populacji.... wiec dlaczego wszyscy mężczyxni muszą lubieć zapach kobiety? spermy? to jeszcze nie powód zeby dyskwalifikować gościa i nie sadzę, zeby to leczenia wymagało.....ja bym tak tez nie chciała.....bo jest cały w tym ambaras żeby dwoje chciało na raz... może niech on najpierw zadba o Cibie - albo ty zadbaj o siebie, a potem jego kolej....
      • bi_chetny Re: Jego znikające zainteresowanie... 31.08.09, 15:34
        floton napisała:
        wiec dlaczego wszyscy mężczy
        > xni muszą lubieć zapach kobiety?

        jak facet nie reaguje na zapach kobiety, to bardzo niedobrze. to uwarunkowanie
        genetyczne, najlepszy afrodyzjak na świecie. żadne perfumy czy mydełko
    • gomory Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 23:15
      > Do tego w grę wchodzi tylko jedna
      > pozycja, nazywana przeze mnie "na leniwca",

      Ta czesc mnie zaintrygowala najbardziej: jak to wyglada?
      • fajnyschatz Re: Jego znikające zainteresowanie... 26.08.09, 23:31
        Właśnie dłuższą chwilę straciłem na poszukiwanie informacji jak kopulują
        leniwce, ale niczego nie znalazłem. Tak sobie myślę, że robią to baaaardzo
        wolno, a to często panie lubią :-)
        Ale tutaj chyba chodzi o to, że partner w ogóle nic nie robi, tylko czeka aż
        partnerka się wyżyje. Od czasu do czasu to może być OK, ale w końcu na miejscu
        kobiety też bym się zbuntował.
      • jakniejatokto Re: Jego znikające zainteresowanie... 27.08.09, 00:22
        Oj panowie... :p
        Stawiam, że pozycja na leniwca to po prostu germański oprawca ;)
    • possessive Re: Jego znikające zainteresowanie... 27.08.09, 10:21
      A dać chłopakowi spokój. Inicjować seks i jeszcze czuwać nad jego
      przebiegiem to już robota dla dwojga a nie w pojedynkę.
      Prawdopodobnie jest typem do którego ani wypowiedź zmysłowa ani
      słowna nie trafia. Istnieją ludzie mało zmysłowi. Do tego jeszcze
      jak właśnie "prysły zmysły" - to już zupełnie zdolność do
      urozmaicania czegokolwiek zamarła. Pewnie nigdy nie będzie don
      Juanem. Ale napewno podawanie siebie na tacy, tylko pogłębia
      obojętność.
    • polld74 Masz trzydzieścki kilka lat i od 15 lat mężatka??? 27.08.09, 11:57
      Chyba, że trzydzieści kilka to oznacza ty 39 mąż 41, ale to pisz od razu.
    • polld74 On cię traktuje jak nie powiem co 27.08.09, 12:22
      Tak to można dupczyć się z dziewczyną z agencji, kiedy człowiek po pracy zmęczony i potrzebuje chwilę relaksu. Z twojego posta nie wynika wprost, czy brakuje ci seksu w ogóle, czy częstotliwość jest ok, ale jakość fatalna. Facet może kończyć za szybko z trzech powodów, albo ma za mało seksu i jest mocno napalony (ew. rozpoczyna przygodę z seksem), albo jest to problem medyczny, albo traktuje seks jak masturbację z rekwizytem. W twoim wypadku obstawiam trzeci wariant. Teraz pytanie jak jest w pozostałych dziedzinach życia. Jeśli w życiu codziennym traktuje cię tak jak w łóżku. To nie zdradzaj, a rozwiedź się z nim póki dzieci nie macie. Jeśli natomiast poza łóżkiem jest w porządku to musisz mu sprawę wytłumaczyć, bo jest bardzo możliwe, że nie zdaje sobie sprawy z problemu, a w dodatku jest na tyle niedojrzały, że krępuje go nawet rozmowa o seksie. Próbuj rozmawiać, ale on musi chcieć, a wiadomo, że własny katar boli bardziej niż czyjś nowotwór. Musisz przerzucić na niego problem, moja rada jest następująca. Bez zmiany codziennego zachowania całkowita kwarantanna, nie bo nie masz ochoty, bo jesteś zmęczona, no tego nauczą cię lepiej koleżanki. Jeśli cię będzie pytał, czy ci źle z nim, powiedz, że wszystko ok, ale nie masz ochoty. Jednocześnie dbaj o siebie, ubieraj się prowokująco, jednym słowem przez cały dzień karm jego wzrok, a wieczorem nic.
      Gdy będzie chciał obsługi ręcznej rób to na tyle nieudolnie, żeby w końcu wyrwał ci z ręki i kończył sam. Powinno zadziałać i sam będzie z tobą chciał porozmawiać. Musi sam pojąć problem, bo nawet jeśli cię wysłucha i raz się postara, to gdy seksu będzie pod dostatkiem wróci stare. Nie zdradzaj, a jeśli naprawdę nie możesz wytrzymać to zrób to z kimś nieznajomym co do kogo masz pewność, że więcej się nie spotkacie. No i nie wpadnij z mężem, bo urządzisz się na reszte życia. To tylko rada, mogę się mylić, decyzję musisz podjąć sama.
      • hyperianka Re: On cię traktuje jak nie powiem co 27.08.09, 15:40
        Dzięki za odzew :)

        1. Mam 35 lat...
        2. Poza sypialnią to jest niemal chodzący ideał. Nie mam zamiaru
        gloryfikować, ale naprawdę poza kilkoma wkurzającymi wadami (np.
        obsesja sprzątania albo bezpodstawna zazdrość) nie mam prawa
        narzekać. Bardzo mi pomaga w domu, jest pracowity, zaradny. Trochę
        rozmijamy się z zainteresowaniami, ale bez przesady.
        3. Przyszło mi do głowy, że skoro nie chce słuchać, to mu to
        wszystko napiszę i dam do przeczytania. Nawet jestem w stanie
        zrozumieć, że można mieć opory, jeśli chodzi o rozmowy o seksie.
        Może to wypali?
        4. Już ochłonęłam, ale gdyby dwa, trzy lata temu ktoś mnie chciał w
        odpowiednim momencie, pewnie już zaliczyłabym niejednego kochanka,
        bo miałam potworne braki - zarówno w ilości, jak i w jakości...
        5. Wpadka niemożliwa, dzieci wykluczone, przyczyna nie została
        ustalona. Badania (obojga), leczenie i nic. Dla jasności, nigdy go
        nie terroryzowałam tekstami w stylu: dziś owulacja...
        6. Biorę pod uwagę ewentualność, że mu się znudziłam, że potrzebuje
        odmiany. Nawet były momenty, że go podejrzewałam o romans, ale to
        mało prawdopodobne, to nie w jego stylu. Nawet nie bardzo chce mi
        się wierzyć, że jedzie na ręcznym, ale czemu nie, skoro ja mogę, on
        pewnie też.
        7. Padło pytanie o pozycję "na leniwca"... Jakby to opisać... On leży
        (!!!) na boku, ja na plecach prostopadle do niego, jedna moja noga
        między jego nogami, druga na nim... Jeśli chcę chociaż trochę seksu,
        to działam, więc on już nie musi... To nawet fajna pozycja, ale
        raczej dla długodystansowców...
        8. Nie byłoby problemu, gdyby tylko chciał o tym porozmawiać.
        Przecież ja nie chcę go skreślić, nie wskoczyłam nikomu do łóżka,
        nie zrobiłam nic głupiego. Gdyby się w końcu ocknął i zaczął gadać,
        to moglibyśmy poeksperymentować, kupić zabawki dla dorosłych, pójść
        do lekarza, poradzić się kogoś. Do cholery, już nawet nie chodzi mi
        o ilość, bo z tym można sobie poradzić, ale bardziej o jakość. Nie
        mam ochoty do końca życia zadowalać się słabą palcówką i jeszcze
        czuć się winna, że czuję się poniżona, potraktowana jak dmuchana
        lalka z sex shopu. Wiem, to głupie, że czuję się winna takiego
        odczuwania, ale nic nie poradzę...

        Przestałam się starać. Nie mam siły żebrać o coś, co zamiast
        przyjemności, przyprawia mnie w najlepszym wypadku o konsternację.
        Sama i samodzielnie zdecydowanie lepiej sobie radzę :)
        • pieprzyca Re: On cię traktuje jak nie powiem co 27.08.09, 16:01
          "Biorę pod uwagę ewentualność, że mu się znudziłam, że potrzebuje odmiany."

          Myślisz, że gdyby naprawdę potrzebował, to nie podszedłby entuzjastycznie to
          Twojego nagłego potrzydziestkowego rozbudzenia? No, chyba, że to skrzętnie
          ukrywałaś ;-)

          "Gdyby się w końcu ocknął i zaczął gadać,
          to moglibyśmy poeksperymentować, kupić zabawki dla dorosłych..."

          Proponuję nie zmuszać do GADANIA, ale do działania :-), to jest bardziej
          oswojone przez facetów, jak Ty chcesz gadać, on się wycofuje do jaskini, to już
          zauważyłaś. Ty się unosisz honorem i nie będziesz "żebrać", on w swojej jaskini
          mruczy to auta coś na kształt "... a było już tak fajnie, no i znów ze rżnięcia
          nici ..." i samotnie dopieszcza swoje ego polerując silnik, albo ... hm fujarkę.

          ZAMIAST proponuję zrezygnować z "leniwca" i dosiąść rumaka i tam na górze
          kontrolując sytuację, metodą małych kroków, pokazać mu, co traci. Ponieważ masz
          w łóżku szybokstrzelnego, proponuję nie zrażać się brakiem efektów na początku,
          może zacząć od zgaszonego światła, zapalić jak się już trochę wydłuży czas
          stosunku - powinien się wydłużać przy założeniu minimalnego współdziałania partnera.
          • juzia214 Re: On cię traktuje jak nie powiem co 27.08.09, 16:29
            Pieprzyca -ksiązka >>Kobiety sa z Wenus a mężczyżni z Marsa << nie jest
            najlepszą podporą do rozmow o prawdziwych problemach.Mozna to sobie poczytac do
            poduszki ale opisane tam relacje damsko- męskie niewiele mają wspolnego z
            rzeczywistoscią.
            • pieprzyca eee tam 27.08.09, 16:35
              Józia, ja tej książki nawet nie czytałam.
              Za to, miałam sypialniane perypetie o podobnej proweniencji, jak autorka.
              Więc, hit the road, Hyperianka, and good luck!
          • krzysztof-lis Re: On cię traktuje jak nie powiem co 30.08.09, 22:00
            > Myślisz, że gdyby naprawdę potrzebował, to nie podszedłby
            > entuzjastycznie to Twojego nagłego potrzydziestkowego rozbudzenia?
            > No, chyba, że to skrzętnie ukrywałaś ;-)

            Potrzydziestkowe rozbudzenie żony zaspokaja potrzebę odmiany u męża? W jaki sposób?
        • polld74 Zdecydowanie kwarantanna będzie ok. 27.08.09, 20:58
          Będzie ok, tak sądzę. Facet może sobie nie zdawać sprawy z problemu, własny katar boli bardziej niż czyjś nowotwór, tak samo jak osoba aseksualna często nie rozumie problemu wygłodniałego partnera. Wiem to z doświadczeń, bo mam tyle lat co ty i względem mojej żony też nie uniknąłem pewnych błędów. Wprawdzie było i jest dobrze, ale zrobiło się rzadko i dopiero człowiek zaczyna rozglądać się dookoła siebie.

          Musisz sama zdecydować, ale odradzam zdradę, szczególnie gdyby to miało oznaczać romans na boku. A w trakcie kwarantanny musisz być wierna jak Penelopa, bo mąż może zacząć cię podejrzewać. Z tego co piszesz jest wartościowym człowiekiem i naprawdę sprawy oczywiste dla ciebie mogą być dla niego wręcz niedostrzegalne. Rozmowa o seksie krępuje go, ale nawet jeśli napiszesz, albo w końcu cię wysłucha to ewentualna zmiana skończy się przy następnym razie.
          Spróbuj niewiele ryzykujesz kwarantannę możesz przerwać, a mąż zapomni o niej po pierwszym razie, zdrady nie da się odwołać ani wymazać. Poza tym piszesz, że od takiego seksu jak teraz lepsze skutki daje ci masturbacja, więc od strony fizycznej kwarantannę zniesiesz. Na początek przestań sama inicjować i zacznij odmawiać szczególnie w sytuacjach gdzie grą wstępną jest rozpięcie bokserek. Powiedz, że nie masz w ogóle ochoty na seks, jak cię będzie bardzo piłował to spróbuj ale jak tylko wejdzie to poproś go żeby wyszedł bo cię boli itd... I w żadny wypadku nie inicjuj już rozmów na temat problemu, nie ma tematu, teraz on ma cię namawiać do rozmowy i zainteresować się co się dzieje i jak się czujesz. Aha no i po kwarantannie, po dłuższej przerwie może mieć przedwczesny wytrysk niekoniecznie z egoizmu, ważne co zrobi bezpośrednio po.
          A masturbację ćwicz sobie niezależnie od wszystkiego doskonal techniki, tylko bez udziału męża. On ma być przekonany, że stajesz się aseksualna i zimna.
          • herbatka.jasminowa Re: Zdecydowanie kwarantanna będzie ok. 27.08.09, 21:26
            "A masturbację ćwicz sobie niezależnie od wszystkiego doskonal techniki..."

            co by jej się ta masturbacja bardziej nie spodobała niż jej własny mąż, bo za kilka miesięcy przeczytamy wątek mężą pt: "moja żona woli mastrurbację ode mnie, tak jej poradziliście..."
            • polld74 Nie czytasz w całości 27.08.09, 21:40
              Dziewczyna pisze, że już teraz lepiej potrafi zrobić sobie sama. Poza tym nie wyobrażam sobie sytuacji by mając do wyboru udany seks i masturbację wybrać masturbację. Podkreślam UDANY SEKS, a nie asystę lub rolę rekwizytu przy masturbacji partnera, przecież on obchodzi się z nią jak z lalką z sekshopu. Dokładnie o to chodzi, jak gościu trafi na to forum, to będzie znaczyło, że terapia działa bo dostrzegł problem. A techniki masturbacji doskonalić zawsze warto, bo nawet przy najlepszym seksie nie rezygnujemy z niej definitywnie, a poza tym jako facet stwierdzam autorytatywnie, że nie ma piękniejszego widoku od onanizującej się kobiety, a każda kobieta chce wyglądac pięknie prawda... No widzisz.
              • herbatka.jasminowa Re: Nie czytasz w całości 28.08.09, 18:19
                "jako facet stwierdzam autorytatywnie, że nie ma piękniejszego widoku od onanizującej się kobiety, a każda kobieta chce wyglądac pięknie prawda... No widzisz."

                o jejku jejku, sam to wymyśliłeś? autorytet się znalazł...
          • possessive Re: Zdecydowanie kwarantanna będzie ok. 27.08.09, 22:59
            polld74 napisał:

            A w trakcie kwarantanny musisz być wierna jak Penelopa, bo mą
            > ż może zacząć cię podejrzewać. Z tego co piszesz jest wartościowym
            człowiekiem
            > i naprawdę sprawy oczywiste dla ciebie mogą być dla niego wręcz
            niedostrzegalne
            > . Rozmowa o seksie krępuje go, ale nawet jeśli napiszesz, albo w
            końcu cię wysł
            > ucha to ewentualna zmiana skończy się przy następnym razie.
            > Spróbuj niewiele ryzykujesz kwarantannę możesz przerwać, a mąż
            zapomni o niej p
            > o pierwszym razie, zdrady nie da się odwołać ani wymazać. Poza tym
            piszesz, że
            > od takiego seksu jak teraz lepsze skutki daje ci masturbacja, więc
            od strony fi
            > zycznej kwarantannę zniesiesz. Na początek przestań sama inicjować
            i zacznij od
            > mawiać szczególnie w sytuacjach gdzie grą wstępną jest rozpięcie
            bokserek. Powi
            > edz, że nie masz w ogóle ochoty na seks, jak cię będzie bardzo
            piłował to sprób
            > uj ale jak tylko wejdzie to poproś go żeby wyszedł bo cię boli
            itd... I w żadny
            > wypadku nie inicjuj już rozmów na temat problemu, nie ma tematu,
            teraz on ma c
            > ię namawiać do rozmowy i zainteresować się co się dzieje i jak się
            czujesz. Aha
            > no i po kwarantannie, po dłuższej przerwie może mieć przedwczesny
            wytrysk niek
            > oniecznie z egoizmu, ważne co zrobi bezpośrednio po.
            > A masturbację ćwicz sobie niezależnie od wszystkiego doskonal
            techniki, tylko b
            > ez udziału męża. On ma być przekonany, że stajesz się aseksualna i
            zimna.

            Co to ma być? Wybieranie przez kopciuszka maku z popiołu. A jak
            zagwarantujesz skuteczność terapii?
            I te instrukcje: Bądź zimna, gorąca, wierna jak Penelopa, aseksualna
            a jednocześnie się masturbować, przerywać stosunek i udawać że ją
            boli(nie wiesz że to frustrujące? sam sobie tak spróbuj). I jeszcze
            jaką sztuczkę cyrkową ma zrobić dlatego, że leniuchowi się nic nie
            chce?

            A po co właściwie ona ma to wszystko wyczyniać? Czy warto pytam się?
            • polld74 A ty jesteś jej matką, czy lekarzem seksuologiem? 28.08.09, 02:18
              Po cholerę zadajesz mi takie pytania. Jeśli uważasz, że piszę bzdury, że nie warto i nic z tego nie będzie to napisz posta odpowiadając na mail autorki wątku. Mnie pytasz czy warto? Czy gwarantuję, że się uda? Jakie mam gwarancje? A na co mi jakieś gwarancje? Znacie się poza siecią? Uważasz, że szkodzę innym celowo? Nie wiem o co ci chodzi, ale idę z tego forum w cholerę.

              • pieprzyca Re: A ty jesteś jej matką, czy lekarzem seksuolog 28.08.09, 16:26
                polld74 napisał:

                >Nie wiem o co ci chodzi, ale idę z tego forum w cholerę.

                Mam nadzieję, że jednak nie na zawsze - na każdym forumie zdarzają się
                nawiedzone (nawiedzenie rzadziej), a to przestanie być fajne, jak się dasz
                "zakneblować" tak łatwo.
                :-)
            • polld74 Opowiem wam dowcip 28.08.09, 02:21
              Pasuje jak ulał do sytuacji. Wraca córka ze szkoły i już od progu rozradowana krzyczy "mamo dostałam piątkę z matmy", a matka "To nie powód żeby się drzeć na cały dom, poza tym i tak masz raka".

              na razie
              • herbatka.jasminowa Re: Opowiem wam dowcip 28.08.09, 18:21
                miałeś już iść, a nie serwować rąbnięte dowcipy...
          • arronia Re: Zdecydowanie kwarantanna będzie ok. 28.08.09, 12:07
            Pamiętam stąd wątki o nieskuteczności "kwarantanny". Nie dziwiły mnie, bo trudno
            się głodzi kogoś, komu brak apetytu... A właściwie łatwo - jemu w to graj.

            Idei zaciemniania obrazu, żeby go rozjaśnić, nie rozumiem za bardzo. Po co się
            wykręcać, udawać, że problem jest gdzie indziej? Czemu miałby służyć te
            wszystkie "jestem zmęczona", "nie chce mi się", "przestań, boli", "boli mnie
            głowa"? Chyba temu, żeby partner utwierdził się, że to nie w nim jest problem,
            tylko z żoną coś nie halo ;)

            A z tą krótkobieżnością, tak "na logikę" to może być różnie... Może się pojawia,
            bo seksu za mało. A może seksu za mało, bo ta krótkobieżność (+ świadomość, że
            się nie staje na wysokości zadania) od seksu odstręcza? I ta cała reszta, to
            tylko skutki, objawy dodatkowe. W każdym razie, póki się przyczyny nie pozna, to
            i o rozwiązanie będzie trudno. Coraz więcej zapętlania...
            • possessive Re: Zdecydowanie kwarantanna będzie ok. 28.08.09, 12:18
              Gorzej jak mu się spodoba. To wtedy będzie musiała do końca życia
              udawać oziębłą i się masturbować? brrr..:)
    • dariafox że co? 27.08.09, 22:11
      A że przecież jest
      > wielkim estetą, nie ma nawet możliwości, żeby mnie dopieścił, bo
      > przecież jestem brudna :(

      jak to brudna??? jego piepszonym nasieniem jesteś brudna czy swoim sokiem? No to
      fajny gość, nie ma co - też mu nie rób loda, bo przecież sperma do
      najpyszniejszych i najpiękniej pachnących nie należy, a przecież jesteś wielką
      estetką...
    • mistrz_i_asia Re: Jego znikające zainteresowanie... 28.08.09, 14:21
      Najzupełniej w świecie do Waszej sypialni wkradła się nuda....
      Jedyny racjonalny sposób to przypomnieć sobie jak to było w młodości
      lub wysłać faceta na szkolenia z technik zaspokojenia swojej kobiety.
      Ostatnio natrafiłem na taka stronę:
      oswieconykochanek.pl/
      • bei Re: Jego znikające zainteresowanie... 29.08.09, 17:43
        Krótki dystans moze byc progiem impotencji- natura wówczas
        podpowiada-"szybko, szybko, bo za chwilę zniknie wzwód"
        Może stresuje sie, ze ma być ojcem i przed nim trudna rola
        reproduktora, moze boi się, ze będzie musiał badac się, ze okaze
        się, ze ma jakieś problemy, moze boi się bezpłodności...

        Moze tędy droga do rozbudzenia męża- właśnie szybkimi numerkami- w
        nietypowych sceneriach..w sytyacjach pozaalkowianych.

        Pozwol mu troche zatęsknić- zasypiaj wtulona ale bez seksu, wymawiaj
        się, ze wolisz troszkę poczekac na to, by miał większy apetyt na
        Ciebie, wcześniej przze zołądek do serca- kolacja, lampka wina,
        świece...
    • nowaak Re: Jego znikające zainteresowanie... 30.08.09, 21:25
      jest taki obrzydliwy dowcip, na który faceci reagują na imprezach rubasznym
      (chamowatym) rechotem a panie się oburzają. To pytanie, które brzmi: czym różni
      się skok w bok od seksu małżeńskiego? Odpowiedź: tym samym, czym polowanie od
      świniobicia.
      Okropne ale prawdziwe. Gdzie polowanie, emocje, podchody, niepewność... Jak
      pomyślę, ze w pokoju obok leży miss świata i dyszy gotowa na wszystko (i tak już
      od roku), to wolę z kolegami w brydża pograć. Niechże będzie niedostępna,
      dowcipna, cyniczna, serdeczna, obca i bliska ale "zdobywalna" a nie dawno
      zdobyta. Co za radość gryźć leżącą od zawsze antylopę?
      • aandzia43 Re: Jego znikające zainteresowanie... 30.08.09, 22:56
        Gdzie polowanie, emocje, podchody, niepewność... Jak
        > pomyślę, ze w pokoju obok leży miss świata i dyszy gotowa na wszystko (i tak ju
        > ż
        > od roku), to wolę z kolegami w brydża pograć. Niechże będzie niedostępna,
        > dowcipna, cyniczna, serdeczna, obca i bliska ale "zdobywalna" a nie dawno
        > zdobyta.
        Co za radość gryźć leżącą od zawsze antylopę?

        W dodatku zdechłą.
        Ażeby miało miejsce podnoszące ciśnienie polowanko to antylopie, krotochwilne
        brykanie musi popaść na podatny grunt. To znaczy antylopa musi fikać tylnymi
        kopytkami i zadem przed nosem myśliwego, a nie leniwego rzeźnika. Rzeźnik
        ziewnie, popatrzy przekrwionym, mętnym okiem na znikający zad, machnie ręką i
        pójdzie przed komp zwalić konia. Perły przed wieprze rzucane nie zrobią z
        domowej świnki dziarskiego odyńca.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja