mahadeva
29.08.09, 20:30
W zasadzie to chce sie wyzalic. Bo bardzo mi smutno z tego powodu. Mam 30 lat.
Nigdy nie chcialam sie wiazac z kims przypadkowym, nie mialo to dla mnie
sensu. Cnote stracilam pozno, bo mialam traume z LO (balam sie bolu po tamtych
probach), poza tym jakos trudno bylo zaciagnac odpowiedniego faceta do łozka
juz na studiach (jestem wybredna). Potem mialam bylego, bardzo kochalismy sie,
ale seks ograniczal sie do przytulania, nidgy nie udalo mi sie namowic go na
penetracje, w koncu sie rozstalam. Zaczal sie okres sporadycznych
przypadkowych kontaktow. Mialam tez stalego kochanka (seks czesciej rzadziej,
srednio raz na kilka mcy). Po 3,5 roku bycia samotnej spotkalam faceta, ktory
byl (jest) fajny i mnie chcial, pomyslalam: wreszcie bedzie seks. To bylo rok
temu. Na poczatku rzeczywiscie chcial seksu, ale szybko mu sie odechcialo, a
ja bym bardzo chciala, bo bardzo mi sie podoba i wiem, ze inni maja duzo. Seks
jest raz na poltora miesiaca. Mamy doslownie od swieta, np. w walentynki, albo
gdy ostatnio tak wkurzyl, ze gotowa bylam odejsc, wiec zeby mnie zatrzymac
poswiecil mi wieczor... Wiem, ze tak juz bedzie, ze moje zycie bedzie takie
marne. Tylko chcialam sie wyzalic... No chyba, ze cos da sie zrobic...