ekazan
06.09.09, 21:58
Forum czytam regularnie i intensywnie od ponad roku. Nie odzywałem się, jak
wielu tutejszych „czytaczy”. Lektura, uzupełniana polecaną literaturą, bardzo
pomagała mi przerobić wiele spraw. Niedawno zakończyłem 5-letni związek.
Klasyka gatunku: głęboka emocjonalna relacja, pełne porozumienie, zgranie na
prawie wszystkich płaszczyznach i dramatycznie różne potrzeby łóżkowe, a
właściwie brak z Jej strony ochoty na sex (ze mną). Poczucie goryczy z czasem
promieniujące na inne obszary wspólnego życia. Po jakimś czasie nie chodziło
już wcale o seks, a w każdym razie nie o jego fizyczną komponentę. Liczne
próby „dopracowywania” i niemożność prowadzenia ze sobą jakiejkolwiek rozmowy
w ostatniej fazie związku. Tak w największym skrócie :-)
Przerabiam obecnie te doświadczenia na własne potrzeby starając się by w
dłuższym rozrachunku dołączyły do bagażu doświadczeń wzmacniających, bo mimo
rozpadu związku, z kobieta o której myślałem, ze jest kobieta mojego życia
polec nie mam zamiaru :-) Bardzo wiele dowiedziałem się o swojej seksualności,
o męskości i kobiecości. Staram się analizować własne błędy i słabości.
Jedną z kwestii, nad którą intensywnie się zastanawiam jest opisywana przez
Perel sprzeczność między cementującym długotrwały związek poczuciem
bezpieczeństwa i pożądaniem. Jestem facetem, którego charakter, filozofia
życiowa i wizja związku wyniesiona z domu rodzinnego nakazuje dawać kobiecie
poczucie bezpieczeństwa i dbać o partnerstwo w związku. Tego nie zmienię i
zmieniać też nie mam zamiaru. Najwyraźniej muszę to jednak w przyszłości robić
mądrzej. Przyznam, że inaczej spoglądam teraz na znajomych facetów, którzy
świadomie lub nie od czasu do czasu swoim partnerkom, czasem przekornie a
czasem szorstko, „przyciągają cugle”.
Powyższa sprzeczność przypomina mi inną: sprzeczność między gotowością
pomagania ludziom a dbałością o integralność własnego tyłka. W tej konkretnej
kwestii osobiście dopracowałem się sprawdzonego podejścia stosowanego na
codzień: aby móc mieć miękkie serce trzeba mieć twardą rękę. Działa bardzo
dobrze i umożliwia niezmiennie wychodzenie ludziom naprzeciw.