Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa

06.09.09, 21:58
Forum czytam regularnie i intensywnie od ponad roku. Nie odzywałem się, jak
wielu tutejszych „czytaczy”. Lektura, uzupełniana polecaną literaturą, bardzo
pomagała mi przerobić wiele spraw. Niedawno zakończyłem 5-letni związek.
Klasyka gatunku: głęboka emocjonalna relacja, pełne porozumienie, zgranie na
prawie wszystkich płaszczyznach i dramatycznie różne potrzeby łóżkowe, a
właściwie brak z Jej strony ochoty na sex (ze mną). Poczucie goryczy z czasem
promieniujące na inne obszary wspólnego życia. Po jakimś czasie nie chodziło
już wcale o seks, a w każdym razie nie o jego fizyczną komponentę. Liczne
próby „dopracowywania” i niemożność prowadzenia ze sobą jakiejkolwiek rozmowy
w ostatniej fazie związku. Tak w największym skrócie :-)

Przerabiam obecnie te doświadczenia na własne potrzeby starając się by w
dłuższym rozrachunku dołączyły do bagażu doświadczeń wzmacniających, bo mimo
rozpadu związku, z kobieta o której myślałem, ze jest kobieta mojego życia
polec nie mam zamiaru :-) Bardzo wiele dowiedziałem się o swojej seksualności,
o męskości i kobiecości. Staram się analizować własne błędy i słabości.

Jedną z kwestii, nad którą intensywnie się zastanawiam jest opisywana przez
Perel sprzeczność między cementującym długotrwały związek poczuciem
bezpieczeństwa i pożądaniem. Jestem facetem, którego charakter, filozofia
życiowa i wizja związku wyniesiona z domu rodzinnego nakazuje dawać kobiecie
poczucie bezpieczeństwa i dbać o partnerstwo w związku. Tego nie zmienię i
zmieniać też nie mam zamiaru. Najwyraźniej muszę to jednak w przyszłości robić
mądrzej. Przyznam, że inaczej spoglądam teraz na znajomych facetów, którzy
świadomie lub nie od czasu do czasu swoim partnerkom, czasem przekornie a
czasem szorstko, „przyciągają cugle”.

Powyższa sprzeczność przypomina mi inną: sprzeczność między gotowością
pomagania ludziom a dbałością o integralność własnego tyłka. W tej konkretnej
kwestii osobiście dopracowałem się sprawdzonego podejścia stosowanego na
codzień: aby móc mieć miękkie serce trzeba mieć twardą rękę. Działa bardzo
dobrze i umożliwia niezmiennie wychodzenie ludziom naprzeciw.
    • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 06.09.09, 22:30
      Hmm, jakos nie bardzo rozumiem co dawanie poczucia bezpieczenstwa i
      dbanie o partnerstwo ma wspolnego z „przyciąganiem cugli” partnerce.
      Ja akurat jestem z gatunku kobiet, ktore sobie na
      takie "przyciaganie cugli" nie pozwola i nawet nie wiem dokladnie
      jak to niby ma wygladac.

      Poza tym sadze, ze na podstawie zwiazku z jedna partnerka trudno
      wyciagac wnioski o kobiecej badz meskiej seksualnosci, bo ludzie sa
      bardzo rozni. Zdarzaja sie i kobiety, ktore moze maja wieksze
      potrzeby seksualne niz Ty, Ty trafiles na taka z mniejszymi, albo po
      prostu nie dzialales na nia. Moglo zdarzyc sie tez odwrotnie.
      • bi_chetny Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 15.09.09, 10:25
        nie przyciąganie cugli, ale dbanie o to, żeby kobieta nie czuła się jednak do
        końca bezpieczna. Niech wie, że facet sobie poradzi bez niej jakby co, że są
        kobiety które chętnie wzięłyby takiego z odzysku :)
        • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 15.09.09, 11:03
          Bi_chetny czyli jednak tresura...
          wolę poczucie bezpieczeństwa wynikajace z faktu ze moglby mieć każą GDYBY
          CHCIAL a jednak wciąz wybiera mnie.i w druga strone to samo.oboje jestesmy wolni
          ale ponieważ sobie ufamy,stać nas na nie kontrolowanie tego co ta druga osoba
          robi.co oczywiście nie jest rownoznaczne z zakrywaniem oczu na sytuacje
          kryzysowe i udawaniem ze zawsze jest wszystko pieknie.
          • bi_chetny Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 15.09.09, 15:42
            juzia214 napisała:
            > Bi_chetny czyli jednak tresura...

            nie, to nie miało tak zabrzmieć. Raczej to, że kobieta widzi zainteresowanie
            innych kobiet i oczywiście obojętność na to partnera - to powoduje, że kobieta
            czuje, że powinna wzbudzać zainteresowanie faceta. Zresztą, to działa w obie strony.

            > wolę poczucie bezpieczeństwa wynikajace z faktu ze moglby mieć każą GDYBY
            > CHCIAL a jednak wciąz wybiera mnie.i w druga strone to samo.oboje jestesmy woln
            > i
            > ale ponieważ sobie ufamy,stać nas na nie kontrolowanie tego co ta druga osoba
            > robi.co oczywiście nie jest rownoznaczne z zakrywaniem oczu na sytuacje
            > kryzysowe i udawaniem ze zawsze jest wszystko pieknie.

            broń boże kontrolowanie, nie o to chodzi
            • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 00:31
              "nie, to nie miało tak zabrzmieć. Raczej to, że kobieta widzi
              zainteresowanie
              > innych kobiet i oczywiście obojętność na to partnera - to
              powoduje, że kobieta
              > czuje, że powinna wzbudzać zainteresowanie faceta. Zresztą, to
              działa w obie st
              > rony."

              No wlasnie, ale z przyciaganiem cugli nie ma to nic do rzeczy.
              Facet/kobieta nic za to nie moga, ze wzbudzaja zainteresowanie
              innych, oni wierni i oddani jak psy. O to chodzi.
              Kazda myslaca osoba, zdaje sobie sprawe, ze nic nie jest
              gwarantowane i ze partnera nie ma sie na wlasnosc i wszystko w zyciu
              moze sie zdarzyc. Skoro ja uwazam, ze moj facet jest przystojny, to
              dlaczego mialabym myslec, ze inne(niektore) kobiety tego nie
              zauwazaja.
    • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 06.09.09, 22:48
      W mojej praktyce wygląda to tak: kompletny brak poczucia bezpieczeństwa,
      trwałości, stałości i innych takich "babskich wymysłów" odcina moje libido od
      pana. Triada bondowska: narcyzm, socjopatia i skłonność do ryzyka kompletnie na
      mnie nei działa - to obraz piętnastolatka a ja pedofilką nie jestem.
      Zaś w nadmierną pewność, pełne porozumienie i kompletną sielankę nigdy nie
      popadłam, bo taki jestem typ i tak mi się życie układało, więc nie wiem, co bym
      czuła do takiego kompletnie oswojonego misia. Nigdy się tak z nikim nie
      zmisiłam, nawet ze swoim starym mężem.
    • 0ion Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 06.09.09, 23:41
      Eeee... to chyba oczywiste. Jak dasz kobiecie wolną rękę to wyda całą kasę na bzdety i jeszcze się zadłuży na tyle ile dadzą.
      Najlepiej trzymać krótko i cały czas wciskać kit o partnerstwie ;)
    • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 10:33
      Kag: no wiec dochodzę do wniosku, ze jedno umożliwia długofalowo drugie. Nie ma
      szczypty pieprzu, wygasa pożądanie.
      Jaka kobieta i jaki facet, takie przyciąganie cugli. Formę trzeba oczywiście
      dostosować do drugiej osoby, ale chodzi o zrównoważenie całego aksamitu (loving,
      caring, faithful, empatia, wspieranie itp.) więc głaskaniem się tego nie
      osiągnie. W wypadku wspomnianego znajomego jest to pielęgnowanie w sobie
      rogowatej natury i dawanie jej raz na jakiś czas upustu. W jego wydaniu bywa dla
      dziewczyny sporadycznie mało przyjemne i zawsze uważałem to za przejaw pewnej
      niedojrzałości, ale najwyraźniej nadmiar dojrzałości prowadzi do starczego
      uwiądu :-)

      Aandzia: oczywiście bez tego więź nie zostanie nawiązana, a wspomniane czynniki
      są fundamentem związku. I jednocześnie mogą go wykończyć. Rozmawiamy też, jak
      ktoś kiedyś napisał na tym forum, nie o tym, co kobiety mówią, że je pociąga,
      ani o tym, co myślą, że je pociąga, czy (czasem bardzo) chciałyby, żeby je
      pociągało, ale o tym, co faktycznie je pociąga.
      Umówmy się, że przy pewnej sile charakteru kompletne oswojenie nie jest możliwe.
      Ze względu na ów charakter i pewne jego aspekty raz na jakiś czas dawałem się we
      znaki swojej ex, nie dramatycznie, ale jednak. To była zresztą bardzo mądra
      kobieta i umiejętnie dawała sobie z tym radę. Ale była to jakby inna płaszczyzna
      wzajemnych relacji i okazywana tam chropowatość nie zrównoważała aksamitu i nie
      zapobiegła zmisiowieniu.

      Oion: ja pisałem o chemii w związku, pożądaniu i seksie. Problemów z kasą
      dotychczas nie miałem, bo kobiety, z którymi miałem i mam do czynienia w tej
      materii same dają sobie radę albo mają dobrze w stanie faktycznym osadzone
      przekonanie, że radę będą sobie dawały.
      • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 12:36
        Ekazan dobrze zgadujesz-twoj znajomy jest emocjonalnie niedojrzały.dojrzały
        emocjonanie dorosły potrafi wytworzyć zdrowy dystans po to zeby podgrzewać
        temperature zwiazku bez potrzeby bzdurnego >>przyciagania cugli<<.
        kobieta to czlowiek ,nie zwierze.nie przywiazuje sie wiernie do pana dlatego ze
        pan zapewnia poczucie bezpieczeństwa,chroni przed innymi,daje jeść i co jakiś
        czas brutalnie przypomina kto tu rządzi.
        bywają zastraszone i uzaleznione od swoich ukochanych kobiety,bywaja tez
        uzaleznieni od silnych kobiet mężczyzni ale to chore relacje.a ty chyba nie
        chcesz być w chorym zwiazku?
        zeby seks wciaz byl fajny nawet po latach wystarczy miec kawalek tylko swojego
        swiata(zainteresowania,towarzarzystwo)żeby moc do siebie zatesknic,przypomniec
        sobie co jakis czas czemu się wybrało tą a nie inna osobę i w tym celu
        zorganizowac randkę ,na ktorą przyszykowac sie tak jak bys szedł na spotkanie z
        nowo poznaną kobieta,kochac sie w roznych miejscach ,roznych porach,roznych
        okolicznosciach,mowic sobie mile rzeczy na codzień ot tak,interesowac sie
        wzajemnie swoimi potrzebami-ktore w miare uplywu czasu ulegaja zmienie itd.itd.itd.
        • anais_nin666 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 16:17
          Juzia powiedziala wszystko co może dodac do wątku kobieta.
          Podpisuję się!!
          • anais_nin666 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 16:19
            Dodam, że warto z tego co napisala juzia wyciągnąc wnioski. Niedojrzałych kumpli tresujących swe partnerki pozostawić na czas piwka w pubie, doradzając i jemu, i jego partnerce wizytę w gabinecie psychologa. Póki czas;)
            • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 18:26
              Człowiek, zarówno kobiecy jak i męski :-), zarówno ten żyjący w związku chorym,
              jak i zdrowym i ciepłym, to TAKŻE zwierzę, a mówimy o płaszczyźnie jego
              osobowości, która w dużej mierze przez ta zwierzęca stronę natury jest
              kształtowana.
              Widzę, ze trochę watek jest odbierany przez pryzmat samczego podejścia do
              kobiety i męskiego prymitywizmu, a to skrzywia optykę na interesującą mnie
              sprzeczność kobiecej natury. Attraction is not a choice także w wypadku kobiety
              mądrej, silnej, dobrze sobie radzącej w życiu i niewymagającej psychoterapii.
              Wymienione przez Juzie itepy są bardzo ważne tyle, że mam wrażenie, że można je
              sobie o kont stołu rozczaś :-), jeśli w sposób bezrefleksyjny zapewnia się w
              związku ciepełko i poczucie bezpieczeństwa.
              • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 18:41
                Ekazan, rozlecial Ci sie zwiazek i teraz dopatrujesz sie przyczyn i
                zaleznosci. Dobrze, jak najbardziej warto myslec, zastanawiac sie,
                wyciagac wnioski, ale, prosze, nie tak pochopnie. Po prostu nie
                dobraliscie sie w lozku, nastepnym razem moze Ci sie zdarzyc
                kobieta, przy ktorej seksualnie nie podolasz. Uwazam, ze pokazywanie
                kobiecie przez faceta rogow czy takie tam sa kompletna bzdura,
                wywoluja , u mnie np., zupelnie odwrotny efekt. Co ma
                oznaczac "trzymanie kobiety krotko" i traktowanie jej od czasu do
                czasu "brzydko". Zgadzam sie z pogladami juzi24. Dodam jeszcze, ze
                rzecz dzieje sie w glowie, jak wszystko inne. Nie
                mam "niedojrzalego" meza, ktory zachowuje sie jak Twoj dziwaczny
                kumpel, mimo wszystko zawsze bylam i jestem swiadoma tego, ze nic w
                zyciu nie ma sie "na bank". Moj maz byl i jest wolnym czlowiekiem,
                jest ze mna, bo tego chce, co mnie cieszy. Niemniej jednak wiem, ze
                nie musi tak byc na zawsze, tylko dlatego, ze daje mi poczucie
                bezpieczenstwa i ciepelko. I z tego trzeba zdawac sobie sprawe,
                zwiazek jest jak budowa, ciagle jest cos do zrobienia, trzeba nad
                nim pracowac i nigdy nie przestawac sie starac, ale oznaczac powinno
                to wzajemny szacunek i odnoszenie sie do partnera jak dla
                najkochanszej osoby na swiecie(bo nia jest, w udanym zwiazku) a nie
                pokazywanie komus rogow.
                • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 18:48
                  Dodam jeszcze, ze ludzie sa rozni. Moze sa kobiety, ktore potrzebuja
                  takich dziwnych meskich zachowan. Mnie to nie kreci, malo tego, nie
                  trawie takiego czegos. Na mojego partnera taki gosciu nie mialby
                  szans, wylecialby za drzwi zanim by sie zdarzyl obejrzec.
                  • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 19:16
                    Kag: wnioski faktycznie wyciagam, ale jeszcze nie wyciagnalem. Zdaje sobie tez
                    sprawe z tego, ze bieg moich refleksji jest determinowany przez chroniczne
                    niedotrzepanie (znaczenie swojej zwierzecosc staram sie brac pod uwage :-P) i
                    chec unikniecia ponownego znalezienia sie w sytuacji gdy w swoim pojeciu robiac
                    kobiecie i sobie dobrze strzelam sam sobie w stope i zwiazany z tym gniew.
                    Kiedys przyznalbym Ci racje w 100%. Teraz musze chyba jednak w jakims stopniu
                    skorygowac kurs, choc jeszcze nie wiem w jakim. W kazdym razie „cieple uczucia”
                    w zwiazku z byciem fajnym facetem i dobrym partnerem to chcialbym budzic u matki
                    mojej przyszlej partnerki, nie u niej samej.
                    Ale dzieki za doceniane zolnierskie slowa.
                    • pollyannadorosla Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 19:42
                      W kazdym razie „cieple uc
                      > zucia”
                      > w zwiazku z byciem fajnym facetem i dobrym partnerem to chcialbym budzic u matk
                      > i
                      > mojej przyszlej partnerki, nie u niej samej.

                      tylko uważaj, żeby się przyszła teściowa w Tobie nie zabujała :-)
                      bo z tego co Ci napisały przedmówczynie wynika, ze to (tzn. bycie fajnym facetem i partnerem) bywa całkiem sexy. A jak połączysz ewentualne zagrywki treserskie kolegi z czymś takim jak porozumienie, zaufanie i szacunek w związku?
                    • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 20:08
                      Nie bardzo rozumiem co ma piernik do wiatraka? Dla mnie jedno
                      drugiego nie wyklucza. "Cieple uczucia" i poczucie bezpieczenstwa w
                      zwiazku bardzo sobie cenie, ale w lozku "cieplych kluch" nie chce,
                      tylko faceta. A i w zyciu nie chce tatusia ani dziecka, tylko
                      partnera, ktory wspiera, pomaga, na ktorego mozna zawsze liczyc,
                      ktory ma swoje zdanie, wie czego chce, ale gotow jest do kompromisow
                      i dajacy sie przekonac slyszac dobre argumenty.
                      Pozadanie? Nie wolno sie zaniedbywac, bo nagle facet nieogolony albo
                      20 kilo wiecej po 2 latch zwiazku, mily tez przestaje byc,
                      komplementow nie prawi, nie daje kobiecie odczuc, ze mu sie podoba.
                      Poza tym za drzwiami sypialni nie zawsze chce o kwiatkach i
                      motylkach, albo delikatnego glaskania, tylko faceta, ktory jest
                      zdecydowany, ze tak to nazwe, dominujacy (podkreslam w lozku). Innym
                      razem to ja chce dominowac, ale to dwie rozne plaszczyzny. Nie ma
                      ponizania i nieszanowania sie w zyciu codziennym.
                      • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 21:18
                        Dziewczeta jesli byscie się nie pogniewały za zbytnia wylewnośc gotowa jestem
                        Was wysciskać.normalnie sie z Wami zgadzam :)normalnie o podstawach myslimy
                        jednakowo !

                        Ekazan jesli sie czujesz zwierzęciem bardzo współczuje ci niskiej samooceny.
                        ja zwierzeciem nie jestem albowiem posiadam tą świadomośc o ktorej pisala Kag73.
                        a mianowicie swiadomosc ze mam wolnośc wyboru.to mnie odróżnia od zwierząt.na
                        przyklad nie musze sie parzyc wtedy kiedy mam cieczkę.kocham się wtedy kiedy
                        chce, nie jedynie wtedy kiedy potencjalnie zajde w ciążę.
                        to jest bardzo wazne w zwiazku, to o czym pisze Kag.
                        pamietac ze nie jestesmy sobie dani na zawsze,ze cały czas trzeba dbac o swoja
                        atrakcyjnośc w oczach partnera/partnerki ,nie zapominac o wzajemnym szacunku i o
                        tym ze kazde z nas moze w kazdej chwili zechciec wybrac kogos innego a jednak
                        wybiera mnie.dlatego poczucie bezpieczeństwa jest bardzo wazne dla mnie
                        rowniez,ale wciąz jestem tez czujna.
                        • ruda_owca Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 13:36
                          > Ekazan jesli sie czujesz zwierzęciem bardzo współczuje ci niskiej samooceny.
                          > ja zwierzeciem nie jestem albowiem posiadam tą świadomośc o ktorej pisala Kag73
                          > .
                          > a mianowicie swiadomosc ze mam wolnośc wyboru.to mnie odróżnia od zwierząt.na
                          > przyklad nie musze sie parzyc wtedy kiedy mam cieczkę.kocham się wtedy kiedy
                          > chce, nie jedynie wtedy kiedy potencjalnie zajde w ciążę.

                          Powtorze tutaj to, co napisalem w innym watku.
                          Masz kontrole nad swoimi dzialaniami, to czy cos zrobisz, czy nie, zalezy tylko i wylacznie od sily twojej woli, na ktora moze jeszcze wplywac motywacja lub jej brak.
                          Na to co czujesz nie masz praktycznie zadnego wplywu. I mysle, ze to wlasnie ekazan mial na mysli.
                          Jak masz miekkie giry na czyjs widok, to mozesz ze skory wychodzic, a nie przestaniesz ich miec tylko dlatego, ze tego chcesz. Mozesz nie podejmowac zadnych dzialan, ale czuc bedziesz to, co ci nakaza hormony i neuroprzekazniki. Nie przeskoczysz tego i wlasnie to jest ten zwierzecy pierwiastek, ktory de facto czyni nas tez ludzmi, a nie robotami.
                          • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 15:12
                            Ruda_owca oczywiscie ze nie mam kontroli nad swoimi uczuciami ,ba nawet tego
                            nie potrzebuję :)
                            to ze cos czuje jest dla mnie drogowskazem.
                            dlatego zastanawiam sie jesli w jakiej sytuacji poczuję coś co mnie
                            zaniepokoi.poza tym moge swoje uczucia kierowac w rózne strony.
                            mogę dusic je w sobie,moge je w sobie pielegnowac i podsycac i pozawalac zeby
                            narastały,moge je też wywalic na zewnątrz czyli glosno nazawać -czuję w tej
                            chwili to i to ,zaakceptowac i iśc dalej,a moge też nic z nimi nie robic i
                            pozwalac zeby to uczucia rzadzily moim zachowaniem.
                            jak zwierzątko własnie.
                            albo jeszcze inaczej-mechanizmu uczuc,emocji nie zmienię tym bardziej ze wiem ze
                            jest on do zdrowia psychicznego konieczny. natomiast to co zrobie jak już nazwę
                            co czuję to juz sprawa mojej ludzkiej wolnosci wyboru.
                            wiec hormony i neuroprzekazniki powoduja jedynie to ze nie odbieram swiata
                            jednowymiarowo ,wlasnie tak jak odbieraja swiat zwierzęta.
                            u nich nazywa sie to instynkt.czlowieka od zwierzęcia różni własnie wolna wola.
                            moge postapic tak jak czuję a moge się zastanowć DLACZEGO ta sytuacja wywoluje
                            we mnie TE konkretne uczucia i jesli konsekwencje beda dla mnie negatywne
                            ,postapic inaczej.
                            • ruda_owca Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 15:43
                              > to ze cos czuje jest dla mnie drogowskazem.

                              Nie zawsze. Dla mnie okreslenie mianem drogowskazu znaku "wrong way" na jednej z drog gwiazdzistego skrzyzowania jest naduzyciem.

                              > moge postapic tak jak czuję a moge się zastanowć DLACZEGO ta sytuacja wywoluje
                              > we mnie TE konkretne uczucia i jesli konsekwencje beda dla mnie negatywne
                              > ,postapic inaczej.

                              Podchodzisz do sprawy rozumowo, a wlasnie rozum zawodzi w porywach emocji. Co jesli przeanalizujesz wszystkie scenariusze i zaden sie nie wydaje dobry? Naprawde zawsze jestes w stanie stwierdzic dlaczego dana sytuacja wywoluje w tobie takie uczucia, a nie inne?
                              Jesli tak, to gratuluje samoswiadomosci, ale przyjmij do wiadomosci, ze nie wszyscy tak maja. Z pewnoscia znasz takie sytuacje, w ktorej uczucia sa zupelnie irracjonalne i nie dajace sie w zaden sposob logcznie wytlumaczyc. Wlasnie o tym caly czas mowie, ze w zyciu czlowieka moze przyjsc taka chwila, w ktorej za cholere nie bedzie wiedzial dlaczego czuje to, co czuje, co zrobic zeby poczuc cos innego i jak postapic w obliczu tego, co czuje.
                              • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 16:17
                                Ruda_owca dziekuje za twoje gratulacje chociaz szczerze powiedziawszy mam
                                głeboko w nosie co sądzą o mnie inni :)
                                to ,jak rowniez te slowa o drogowskazie,i o ŚWIADOMYM PODEJMOWANIU DECYZJI (a
                                nie podchodzeniu do sprawy rozumowo) to efekt dlugiej,dlugiej pracy nad soba.co
                                nie wyklucza bledów jakie popelnialam i wciąz popelniam.
                                w obecnej chwili nie mam zamiaru wracac do chorych zachowań czyli do tego o czym
                                piszesz tu:
                                >>Z pewnoscia znasz takie sytuacje, w ktorej uczucia sa zupelnie irracjonalne i
                                nie dajace sie w zaden sposob logcznie wytlumaczyc. Wlasnie o tym caly czas
                                mowie, ze w zyciu czlowieka moze przyjsc taka chwila, w ktorej za cholere nie
                                bedzie wiedzial dlaczego czuje to, co czuje, co zrobic zeby poczuc co s innego i
                                jak postapic w obliczu tego, co czuje.<<
                                mam też niezachwiana pewnośc ,ze skoro ja sobie z tym poradzilam to przy
                                obecnej dostepnosci do psychologow,psychiatrów ,grup AA,AL-Anon,DDA i wszelkiej
                                masci terapeutow KADZDY jesli tylko zechce cos ze swoim zyciem zrobic,rowniez
                                jest w stanie sie tego nauczyc.
              • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 19:23
                > Widzę, ze trochę watek jest odbierany przez pryzmat samczego podejścia do
                > kobiety i męskiego prymitywizmu, a to skrzywia optykę na interesującą mnie
                > sprzeczność kobiecej natury.

                A gdzie ty tę sprzeczność widzisz?
                Juzia wyraźnie napisała:

                "Ekazan dobrze zgadujesz-twoj znajomy jest emocjonalnie niedojrzały.dojrzały
                emocjonanie dorosły potrafi wytworzyć zdrowy dystans po to zeby podgrzewać
                temperature zwiazku bez potrzeby bzdurnego >>przyciagania cugli<<."

                Nie napisała, że według niej zdrowy i dojrzały mężczyzna tańczy, jak mu żona
                zagra. Napisała, że dojrzały facet (kobieta zresztą też) trzyma czasem kobietę
                (i nie tylko kobietę, resztę swiata też) na pewnego rodzaju dystans. To taka
                norma psychologiczna, jak mi się wydaje. Bo jak nie, to jesteśmy sobie
                symbiotyczni, a to już norma nie jest. Nie czaisz różnicy między tym bez
                problemu i spinania się wytwarzanym dystansikiem a spektakularnymi a
                histerycznymi "dowodami na samodzielność"?
      • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 19:12
        > Umówmy się, że przy pewnej sile charakteru kompletne oswojenie nie jest możliwe
        > .
        > Ze względu na ów charakter i pewne jego aspekty raz na jakiś czas dawałem się w
        > e
        > znaki swojej ex, nie dramatycznie, ale jednak. To była zresztą bardzo mądra
        > kobieta i umiejętnie dawała sobie z tym radę. Ale była to jakby inna płaszczyzn
        > a
        > wzajemnych relacji i okazywana tam chropowatość nie zrównoważała aksamitu i nie
        > zapobiegła zmisiowieniu.

        Poniekąd już sobie sam odpowiedzaiłeś na pytanie: co zrobić, by nie zmisić się
        nadmiernie i nie wygasić ogniska pożądliwości w jaskinii. "Przy pewnej sile
        charakteru kompletne oswojenie nei jest możliwe" Więc jaki z tego wniosek?
        Trzeba mieć charakter na tych płaszczyznach wzajemnych relacji, które są
        kluczowe dla wzrastania zmysłowości, intymności cielesnej, namiętności. I nei
        dać się na nich oswoić.
        • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 07.09.09, 23:47
          Andzia, no teroski to godomy na tymat :-) Musza ino trocha ta godka uporzondkowac:

          Sprzecznosc, a wlasciwie przeciwstawnosc, istnieje miedzy potrzeba bliskosci,
          ciepla i poczuciem bezpieczenstwa wystepujacym u kazdego czlowieka a pozadaniem.
          Pierwsze jest, jakkolwiek nie byloby w zyciu i w zwiazku niezbedne i cenne,
          morderca drugiego. Taniec z elementami zdrowego dystansu jest w dobrze juz
          funkcjonujacym zwiazku z pewnym stazem niewatpliwie remedium, choc w praktyce
          pewnie nie latwym do stosowania.

          Przeciwstawnosc dostrzegam jeszcze inna, z powyzsza powiazana: miedzy kobieca
          sklonnoscia do „fajnego faceta” i brakiem atrakcyjnosci owej „fajnosci”.
          Pollyanno, sorry ale od kilku lat obracam sie na uniwerku, ktorego jestem teraz
          mlodym pracownikiem naukowym, a ktory jest, jak mawia moj dziekan, „takze
          istotnym rynkiem matrymonialnym- prosze o tym niezapominac, drodzy Panstwo“ i
          nie dostrzegam korelacji miedzy fajny facet a sexy. Po moim rozstaniu zwiazkowym
          mialem okazje swoje doswiadczenia omawiac z dwoma zyczliwymi mi kobietami, ktore
          nie mialy powodow by w rozmowie ze mna nie byc szczerymi- takze na temat swych
          wlasnych doswiadczen. W jednej rozmowie padlo „on byl dla mnie za dobry”, w
          drugiej, ze bylo jej z nim dobrze i wcale nie chciala, zeby odchodzil, ale na
          sex z nim nie miala ochoty. Gdzies otarlem sie o obu facetow i byli to wlasnie
          „fajni faceci” (za)bardzo dbajacy o obie dziewczyny. Zapewniam, ze zadna z
          dziewczyn, wbrew powyzszym sugestiom z osrodkami pomocy spolecznej nic nie miala
          wspolnego. Co wiecej, obie pewnie zapisalyby sie do powyzszego kola
          doceniajacych wage dojrzalej meskosci, partnerstwa i deklarujacych intelektualne
          obrzydzenie dla machoismu. A jesli o tym ostatnim mowa to jego wcieleniem jest
          dla mnie pewien pewien profesor: 50-latek, o zolnierskiej posturze i manierach,
          aurze samca alpha, ktory przy swoich wspolpracownikach potrafi spojrzec na
          dzwoniacy telefon komorkowy i z usmiechem powiedzec glosno „o, moja zona. Niech
          sobie jeszcze podzwoni.”. Zona jest oczywiscie znacznie mlodsza i nie pierwsza.
          Palant, ale do jego lozka zawsze jest kolejka i wiele studentek, doktorantek i
          pracownic uniwersyteckich majtki by przez glowe sciagalo gdyby mialy okazje.

          Takie sa dostrzegane przeze mnie prawa rynku. I co to oznacza? Na pewno nie mam
          zamiaru zejsc do ligii „na tryglodyte”, o ktorej perorowalo kilka rozmowczyn pod
          wplywem tekstu o przyciaganiu cugli. Za bardzo jestem przekonany o swojej
          wartosci i przywiazany do swojej wizji meskosci o czym pisalem w poscie
          inicjujacym. Ale zdecydowanie nie mam tez zamiaru byc pozytecznym idiota. Andzia
          pisze o tym, zeby na plaszczyznie zmyslowo-cielesnej nie dac sie oswoic. Mysle,
          ze promil z testosteronu od czasu do czasu bede kierowal w przyszlosci przeciw
          probom i wlasnym tendencjom do oswajania, a to bardzo wybuchowy czynnik wiec
          nawet ta mala ilosc bedzie, tak, zaburzala sielanke. Coz, moze sex po wybuchu
          przynajmniej bedzie dobry :-)

          Wiem tez z cala pewnoscia, ze nigdy juz zadna kobieta nie bedzie do mnie mowic
          „misiu” (bleee... az mnie mdli).
          • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 10:22
            Rozwine jeszcze paralele zarysowana w poscie inicjujacym watek, bo wydaje mi sie
            osobiscie pomocna.

            Angazuje sie w organizacji pozarzadowej, w ktorej studenci-wolontariusze
            pomagaja ludziom swiadczac im za darmo pomoc prawna. Klientela jest specyficzna:
            6-7 na 10 to ludzie roszczeniowo nastawieni, ktorzy wyciagajacych do nich reke
            bez zmruzenia oka oszukuja, nie szanujac ich czasu i pomocy, ktora otrzymuja za
            darmo. Tak po prostu maja. Wielokrotnie widzialem, jak osoby bezwarunkowo
            pomagajace innym po pol roku, roku parzyly sie na tyle, ze w zycie zawodowe szly
            z gruba skora, zacisnietymi zebami i brakiem woli do wyjscia komukolwiek
            naprzeciw. Obecnie staram sie przekazywac studentom, ze dzielic sie madrze tez
            trzeba umiec. Zwiekszanie twardosci wlasnego tylka to zadna sztuka. Moja
            osobista recepta jest twarda reka pilnujaca, by serce moglo byc miekkie. W
            partyce wyglada to tak, ze do kolejnej rozmowy siada sie z otwartoscia na
            rozmowce. Przy pierwszej probie naduzycia jest zolta kartka, ktora skutkuje u 4
            z tych 6-7. Raz na jakis czas nie skutkuje i wtedy trzeba po prostu
            przy...dolic. Bez tego nie ma szans na to by przy kolejnym rozmowcy z
            otwartoscia podejsc do jego problemu, a poza tym zawsze jest satysfakcja z owej
            3-4 przypadkow, przy ktorych wszystko przebieglo pomyslnie.

            Przyciaganie cugli w dostateczny sposob odciagnelo nam juz rozmowe na watek
            poboczny. Takze w tym wypadku mozemy pominac kwestie szacunku do kobiety i
            partnerstwa jako oczywiste. Te fragmenty rozwazan sa dla mnie zrozumiale, ale
            nierelewantne.
            Emocjonalne podobienstwo opisanej wyzej sytuacji, ktore ja dostrzegam jest
            takie, ze jest gleboko ludzka potrzeba mezczyzny troska i zapewnianie kobiecie
            poczucia bezpieczenstwa. Gleboko ludzka potrzeba kobiety jest otrzymywanie tego
            samego, a takze zapewnianie na swoj sposob. I gleboko ludzkie jest tez niestety
            to, co powoduje, ze bezwarunkowe i bezrefleksyjne zaspakajanie potrzeby
            dzielenia sie i dawania wiedzie mezczyzne do przegranej uniemozliwiajacej dalsze
            dawanie. Dlatego tez ktos nie wyciagajacy wnioskow i nie korygujacy kursu
            eliminuje sie sam.
            • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 10:48
              Oj, ekazan, uogolniasz i przesadzasz, a wszystko na podstawie
              jednego nieudanego zwiazku.
              Jeszcze raz podkreslam, kobiety sa rozne, mezczyzni zreszta tez.
              Sama uwielbiam wlsanie "fajnych facetow", ale nigdy jeszcze nie
              nazwalam mojego meza, ani bylych "misiu".
              Jak sysze jakas kobiete mowiaca "bo on byl dla mnie za dobry", to
              mialabym ochote zapytac czy chcialaby, zeby ja po pysku trzaskal czy
              co.
              W zwiazku, zwlaszcza na poczatku, powinno dawac sie 100%, bo tylko
              wtedy dostanie sie tyle samo z powrotem i tylko wtedy druga strona
              widzi, ze jest traktowana na powaznie.
              Oczywiecie nie mozna zatracic samego siebie, czy tez z siebie
              kompletnie zrezygnowac, trzeba sie uzupelniac.
              Moja dewiza "razem jestesmy silniejsi, zyje nam sie lepiej", bo po
              to z soba jestesmy.
              • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 13:24
                > Oj, ekazan, uogolniasz i przesadzasz, a wszystko na podstawie
                > jednego nieudanego zwiazku.

                Być może. Jeśli tak jest, to i tak nie jestem w stanie obecnie tego dostrzec.
                Przynajmniej aż nie zneutralizuje czynników wpływających na trzeźwość moich
                sądów :-)
                Dlatego tez duża cześć Twojego powyższego postu zachowam w kategorii „mądre, do
                przerobienia później”.

                > Jak sysze jakas kobiete mowiaca "bo on byl dla mnie za dobry", to
                > mialabym ochote zapytac czy chcialaby, zeby ja po pysku trzaskal czy
                > co.

                Pytanie faktycznie samo ciśnie się na usta, ale nie zapominajmy, ze mówimy o
                POŻĄDANIU, a ścisłej- o jego braku. To akurat wydaje mi się, ze wiem już z
                pewnością- pożądanie jest kategoria odporna na logiczne przekonywanie. Ani
                mężczyzna nie wzbudzi go w kobiecie odwołując się do wartości i czynników
                cenionych w naszym bardzo humanistycznym społeczeństwie ani kobieta nie wzbudzi
                go sama w sobie w tenże sposób.
                Można, jak Juzia powyżej, odczuwać współczucie dla niskiej samooceny kogoś, kto
                sam przed sobą przyznaje się do posiadanej zwierzęcej strony. Ja uważam, że
                dobre poznanie i akceptowanie pewnych mniej przyjemnych zakątków własnej
                osobowości i ich oddziaływania na własna osobę jest pierwszym krokiem by mądrze
                dawać sobie z nimi radę, a z wypierania jest tylko międzyludzki i bardzo mało
                humanistyczny syf.
                • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 14:49
                  Ekazan bardzo ladnie prawisz,uzywasz wielu bardzo roztropnych sformułowań,ba
                  nawet stawiasz współrozmowcom przed oczy swoja teoretycznie wysoką pozycję
                  spoleczna.no i co z tego?
                  czy to co o sobie napisałes stawia twoje poprzednie przemyslenia w innym
                  swietle?dla mnie nie.
                  wciąz twierdze ,ze ktoś kto okresla sie jako zwierzę musi miec niska
                  samoocenę.ewentualnie stara sie sprytnie manipulować wyobarazeniami
                  wspoldyskutantow o roli ludzkich potrzeb.

                  co dla ciebie znaczy >>przyznanie sie do posiadania zwierzęcej
                  strony<<?(nawiasem mowiąc poprzednio odnioslam się do tej częsci twojej wypowiedzi:
                  >>Człowiek, zarówno kobiecy jak i męski :-), zarówno ten żyjący w związku
                  chorym,jak i zdrowym i ciepłym, to TAKŻE zwierzę,<<)
                  dla mnie twoje powyzsze okreslenie to przyzwolenie na bezrefleksyjne dzialanie i
                  usprawiedliwianie braku refleksji nad swoim postepowaniem.
                  inaczej- dzialanie na zasadzie-zgwalcilem ,bo mialem ochote na seks,taka jest
                  moja strona zwierzecej natury i nic na nia nie moge poradzić.
                  zdrowy człowiek jest w stanie zapanowac nad swoimi dzialniami,potrafi
                  zdawacsobie sprawę z konsekwencji działań i wybierac ktore z nich sa korzystne
                  ,ktore nie.

                  poza tym odniosłam wrazenie ze chcesz udowodnic wszystkim tu obecnym a sobie na
                  czele ,ze jest czarodziejski sposob na wieczne odczuwanie wzajemnego pożądania w
                  zwiazku.a tym sposobem ma być wytwarzanie dystansu poprzez poniżanie kobiety.

                  zaś twoja kolezanka twierdzac ze facet jest dla niej za dobry przekazala tez
                  inna wazną informację.że nie jest w stanie funkcjonowac w zdrowym zwiazku.
                  skad ta refleksja?
                  nie ma ludzi idealnych,kazdy z nas ma wady.
                  nie ma więc mozliwosci zeby ktoś byl dla drugiej osoby >>za dobry<<.
                  to ta druga osoba ma problem-albo z tym zeby tą>>dobroć<,przyjąc i zaakceptowac
                  ,albo zeby wyartykulować ze potrzebuje w zwiazku wiecej przestrzeni dla siebie.
                  najlatwiej jest uciec i szukać usprawiedliwienia dla swoich dzialań,trudniej
                  jest zastanowić sie co mi nie pasuje i zacząc prace nad zmienieniem tego.
                  • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 17:14
                    Juziu, przyznaje bez bicia, ze troche staralem sie Ciebie sprowokowac, ale nie
                    az tak :-P
                    Z Twojej wymiany postow z ruda owca widze, ze w gruncie rzeczy postrzegamy
                    sprawe dosc podobnie, ale z dwoch roznych punktow widzenia :-).
                    Znow nie mam zamiaru udawadniac, ze nie jestem wielbladem. Wywod ad personam
                    jest nie tylko chybiony, ale tez dla naszej wymiany malo istotny.
                    Czlowiek jest w mojej ocenie TAKZE zwierzeciem, czy tez ma w sobie zwierzeca
                    komponente, bo w procesie podejmowania wolnego wyboru, o ktorym piszesz wplywaja
                    na niego w duzym stopniu rozmaite instynkty. Jest na tyle inteligentny, zeby z
                    pomoca roznych, czasem karkolomnych, konstrukcji myslowych we wlasnych i cudzych
                    oczach zepchac ta zwierzeca czesc swojej natury na dalszy plan. Jest w stanie
                    kazda podejmowana decyzje uzasadnic racjonalnie i wykazac jej slusznosc. I moim
                    zdaniem niejednokrotnie oszukiwal bedzie sie co do wplywu znaczenia swojej
                    racjonalnosci na wlasne wybory. Znacznie bardziej roztropnie jest w mojej ocenie
                    powiedziec sobie otwarcie: tak, jest jakas czesc mojej natury, ktora sprawia, ze
                    mam ochote samolubnie pogrzac sie przy tym facecie mimo, ze to kur..stwo albo
                    buzujacy testosteron nakuzuje mi siedzacemu naprzeciw czlowiekowi psychicznie
                    przy..dolic mimo ze to objaw tryglotyzmu itd. Dopiero wtedy mozna podejmowac
                    wolny wybor, bo mamy szanse na zneutralizowanie wlasnych ograniczen i pociagow.
                    Do tego trzeba bardzo duzo refleksji, o ktorej piszesz, a przyznanie sie przed
                    soba (a przed innymi to juz dopiero wyzsza szkola jazdy), ze jest w nas silnie
                    obecna malo ciekawa komponenta jest nieprzyjemne.
                    Jesli jedna i druga dziewczyna, ktorej nic nie brakuje mowi mi, ze facet byl
                    fajny, opiekunczy, itd. i to ja do niego pociagalo, ale jej absolutnie nie grzal
                    i wieczor w wieczor obracala sie na drugi bok i zasypiala w niego wtulona, a
                    jednoczesnie, ze a jest osoba na tyle inteligentna, ze doskonale wie jak
                    idiotycznie brzmi zdanie „byl dla mnie zbyt dobry”, to ja cenie ja za odrobine
                    szczerosci.
                    • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 20:12
                      Ekazan alez ja kompletnie nie czuje się sprowokowana :) !
                      nie mam nawet pojecia w ktorym momencie-w twojej ocenie-odpowiedzialam na
                      prowokację.szczerze powiedziawszy teraz juz nabieram pewnosci ze w manipulacji
                      jesteś mistrzem.dla oslody moge dodac -w mojej ocenie ;).

                      nie wiem na ile jesteś swiadom roznych mechanizmow, ktore się w człowieku
                      uaktywniają jako obrona a z czasem przeksztalacją sie w patologię ale przyklady,
                      ktore podajesz swiadczą o takich własnie patologicznych zachowaniach.dodam tez
                      ze tak wielu ludzi nie uswiadamia sobie ze ich zachowania są chore,ze przekazuje
                      je swoim dzieciom jako jedynie sluszny sposob na zycie .i tak sie to kólko kręci
                      .a poniewaz niewielu zachowuje się inaczej,z czasem za normę zaczynamy
                      przyjmowac zachowania chore.
                      przecież to twoje >>przyznanie się<< do tego ze masz >>zwierzęcą <<naturę to
                      nic innego jak IDEALNE usprawiedliwienie dla róznych niefajnych zachowań.

                      zwierzęta zachowuja się w okreslony sposob, bo nie mają wyboru-sa zaprogramowane
                      w jeden jedyny sposób-przezyć i przedłużyć gatunek.nic wiecej się nie
                      liczy.człowiek tym się od nich różni ze ma wybór.oczywiście ze trudno jest
                      nauczyc sie funkcjonować z ta świadomością,oczywiście ze trudno jest oduczyć się
                      robić innym i sobie swiństwa a zamiast je naprawiać to jedynie sie usprawiedliwiać.
                      i nieprawda ze tym dziewczynom niczego nie brakowało.brakowalo im poczucia
                      własnej wartości,brakowało im poczucia wolnosci,brakowalo im życia bez
                      strachu.co z tego ze z wygladu były super,co z tego ze były inteligentntne skoro
                      w srodku kortłowalo się w nich tak ,ze nawet same przed soba bały się do tego
                      przyznać?
                      wiem ze to co piszę brzmi bardzo buńczucznie ale ja JUZ potrafię spojrzec na
                      różne sytuacje z dystansu,juz potrafię bez strachu nazywac rózne zachowania,już
                      umiem poczuć jak smakuje prawdziwa wolnośc.dochodzilam do tego cholernie
                      dlugo,bolalo jak cholera ale mam pewnosc ze bylo warto.
                      i kazdemu polecam to samo.bo tylko tyle mogę .powiedziec ze można zyc bez
                      strachu,bez odpowiedzialnosci za resztę świata.ale trzeba chcieć postawić ten
                      pierwszy krok.
                      • claudel6 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 15:29
                        …z czego wynika to, ze czlowiek wciaz jest kierowany instynktami i swoja
                        zwierzeca natura, duzo bardziej niz wiele tu dyskutantow (czy raczej
                        dyskutantek) by chcialo. I ze myslenie, ze nasze uczucia oraz zachowanie moga w
                        100% podlegac swiadomym wyborom, moralnosci, rozumowi jest mrzonka.

                        • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 17:26

                          Claudel a myślisz że co jest zapisane w naszych genach? Żeby dawać
                          robić sobie krzywdę, żeby krzywdzić innych? Tak się składa, że jakaś
                          tam równowaga obu tych strategii ("Samolubny Gen") musi być. Obie
                          mają swoje plusy ale i minusy.

                          Zimne dranie może i pociągają sporą grupę kobiet ale zauważ, że na
                          krótko:-) W obecnych czasach, gdy antykoncepcja nie stanowi
                          problemu, niewiele kobiet zdecyduje się inwestowanie dwa razy więcej
                          energii, żeby przekazać ich geny:-) Dobry facet też może być
                          pociągający, gdy tego chce! Problem chyba polega na tym, że niektóre
                          cechy występują w człowieku kompleksowo. Facet silny, zaskakujący i
                          pewny siebie często przy tym jest chamem bez zasad moralnych. Dla
                          odmiany facet z zasadami, miły, rodzinny, czuły nie będzie wykazywał
                          inicjatywy, zaskakiwał... A przed wszystkim nie będzie potrafił
                          zerwać z nas majtek i porządnie nas zerżnąć:-)
                          No i tego właśnie powinni nauczyć sie grzeczni, mili faceci, jeśli
                          chcą być konkurencją dla tych wszystkich badboy'ów:-)
                          • claudel6 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 17:52
                            aj, zakleta, przepraszam, nie zauwazylam Twojego wpisu, tamten drugi byl
                            dokonczeniem mojego pierwszego.
                            to, co napisalam o dychotomii czlowiek-zwierze jest tylko uwaga formalna, nie
                            usprawiedliwaniem krzywdzacych czy egoistycznych zachowan ludzi. jestem
                            pasjonatem ewolucji i systematyki i bardzo mnie drazni przeciwstawianie
                            czlowieka zwierzetom.
                            ale z tego, ze czlowiek jest zwierzeciem nie powinno wynikac, ze moze sobie
                            pozwalac na wszystko – jest po pierwsze zwierzeciem bardzo silnie spolecznym, a
                            we wszystkich spolecznosciach obowiazuja reguly, po drugie zwierzeciem z potezna
                            nadbudowa (swiadonosc siebie, uczucia wyzsze) – i z tej nadbudowy powinien
                            korzystac, bo to wyjatkowy dar.

                            • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 17.09.09, 17:03

                              Claudel, ja się w pełni z Tobą zgadzam. Też irytuje mnie, gdy ktoś uważa
                              człowieka za istotę boską...
                  • claudel6 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 15:09
                    ej Juzia, ale Ty zdajesz sobie sprawe, ze czlowiek istotnie JEST zwierzeciem,
                    cokolwiek sobie na ten temat nie bedziesz prawic? Wedlug taksnomii biologicznej
                    czlowiek (Homo Sapiens) nalezy do Krolestwa Zwierzat (oprocz Zwierzat sa jeszcze
                    Rosliny, Grzyby, Bakterie, Protisty). Nie ma osobnego Krolestwa pt. Ludzie (i
                    nie bedzie).
                    Strasznie drazni mnie to przeciwstawianie: Czlowiek - Zwierze – co ciekawe
                    glownie praktykowane przez panie (ktos wie dlaczego?), bo to nie jest zaden
                    antonim, pierwsza kategoria jest podkategoria drugiego, nawet jesli z naszego
                    puktu widzenia – wyjatkowa.
                • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 16:43
                  Pozadanie.
                  Wrocmy do Twojego pierwszego postu, byles z kobieta, z ktora nie
                  pasowaliscie do siebie w lozku, mieliscie przypuszczalnie odmienne
                  temperamenty, ona duzo mniejsze potrzeby niz Ty. Moze byla bardzo
                  mloda i niedoswiadczona, moze to Ty na nia "nie dzialales", zabraklo
                  miedzy Wami tej chemii potrzebnej do lozka czy do pozadania. Nie ma
                  to nic wspolnego z "przyciaganiem cugli", nic. Zwierzeca strone,
                  prosze bardzo, mozesz pokazac w lozku, zwlaszcza jezeli Twoja
                  partnerka to lubi. Jakkolwiek bys sie nie zachowywal, nie mozesz
                  zmusic kobiety, zeby na Ciebie leciala, nie pomoze, ze
                  bedziecz "draniem". Chyba, ze baba bedzie "chora" i takich lubi, ale
                  kto chce czegos takiego. Pozadam mojego faceta, bo jest dla mnie
                  atrakcujny fizycznie, kreci mnie, dobrze jest mi z nim w lozku,
                  nigdy jeszcze nie zachowal sie "chamsko" w stosunku do mnie.
                  Takie dopasowanie w lozku widzi sie juz zazwyczaj na poczatku
                  zwiazku, czy tez widzi sie potrzeby drugiej osoby. Gwarancji jednak
                  nie ma, bo zwiazek "zyje", przeobraza sie, rozwija. Zostaja czesto
                  temperamenty, rozne potrzeby seksualne. Do jakiego wniosku
                  doszedlbys gdybys to Ty jej nie pozadal, albo chcialbys mniej niz
                  ona?
          • pollyannadorosla Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 20:03
            Za bardzo generalizujesz. Bycie samcem alfa nie gwarantuje wcale bycia pożądanym ani trwałości związku. To tak prosto nie idzie. Powodzenie u płci przeciwnej niekoniecznie równa się szczęśliwe życie osobiste. I nie trzeba też być bywalczynią ośrodków pomocy społecznej, żeby się zadurzyć w pewnym siebie acz burakowatym (czy "szorstkim" w nomenklaturze harlequinowej:-)wykładowcy. Fajny miły chłopak nie musi wcale równać się ciepłe kluchy, dystans niekoniecznie polega na chamstwie, braku lojalności czy robieniu przykrości. Weź też pod uwagę, ze ludzie się zmieniają, dorastają, wyrastają (np. z niektórych naiwności, złudzeń, klisz), nabierają doświadczeń uczą się samych siebie, innych. Co dzisiaj kręci może okazać się nieistotne za 4 lata. Albo nawet nieznośne. Ty tez z perspektywy czasu możesz zupełnie inaczej oceniać ten związek i powody rozstania.

    • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 23:11

      Trzeba umieć zachować odpowiednie proporcje.
      Poczucie bezpieczeństwa to podstawa. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się
      związać z olewającym mnie burakiem. Zawsze uważałam, że moja uczucia są na tyle
      cenne, żeby nie ofiarować ich komuś, kto ma mnie gdzieś.

      "Bo nie chcę dawać ci tego co najlepsze
      jeśli nie kochasz mnie i wielbisz ponad stan
      nie będziesz rządził mną, nie chcę być powietrzem
      za darmo nie ma nic"

      Z egoistycznymi twardzielami to ja bawiłam się w wieku 18-21 lat... Zabawa
      nazywała się "kto pierwszy się zaangażuje ten przegrywa". Raz tylko zaczęłam się
      angażować (facet okazał się być dość uczuciowy) ale jednak wewnętrzna bariera
      była zbyt silna. Wtedy zrozumiałam ile tracę. Nie ma nic piękniejszego niż to
      poczucie bliskości. Seks może być pięknym dopełnieniem tego stanu.

      Potrzebuje też odrobiny wyzwania, żeby się nie nudzić. Mój drugi poważny związek
      to była istna porażka pod tym względem... Facet uczepił się mnie jak pies psiego
      ogona. Koszmar.

      Potrzebuje faceta, który sam sobie czas potrafi zagospodarować, który potrafi
      się czasami asertywnie zachować, który poza mną ma jakiś swoje życie i wiem, że
      da sobie radę. Przyznaje też, że od czasu do czasu chcę poczuć zazdrość. Wraz z
      trwaniem związku moja potrzeba w tym zakresie może się zwiększać, może dlatego
      kręcą mnie różne zboczeństwa typu trójkąty.

      Nie mogę związać się z despotą. Takie związki nie dają mi tego poczucia
      bezpieczeństwa, którego bardzo potrzebuje. Wiem, że bywam despotyczna, dla
      świętego spokoju potrzebuje faceta, który potrafi ustępować. Tu muszę przyznać,
      że mój znalazł sobie na mnie rewelacyjny sposób. Gdy widzi, że nie wygra, że na
      czymś bardzo mi zależy - wprost przyznaje się do porażki a wszystko z taką dawką
      poczucia humoru, że rozkłada mnie na łopatki całkowicie:-) Czasami nawet
      zmieniam zdanie, a jeśli nie to później jak głupia czuje taką potrzebę, żeby mu
      się podlizać w inny sposób. Wie skubany, że gdy nie można siłą to trzeba
      sposobem:-)
      • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 08.09.09, 23:21
        > to była istna porażka pod tym względem... Facet uczepił się mnie jak pies psieg
        > o
        > ogona. Koszmar.

        Rzep:-)

        Coś się ostatnio wysłowić nie potrafię:-)
      • fajnyschatz Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 22:09
        Wow. To się czyta jak "manifest feministyczny" .
        • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 22:42

          Tak? A jak czyta się "manifest feministyczny"?
          • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 23:21
            Hehe, manifest feministyczny to jest kazda wypowiedz, z której wynika, ze nie
            jestes W RELACJI Z FACETEM słabiutka myszka, histeryczna papuga,
            zmija-manipulatorka, czy innym zwierzatkiem. Silny, myslacy człowiek jest plci
            meskiej, nie;-)Kto temu przeczy jest feminista/ka. Ja bym nie traktowala tego
            epitetu, jak obelgi;-D
            • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 16:08

              Ja tam bynajmniej się nie obrażam:-) Tak ogólnie to nic do feministek nie mam...
              No chyba, że walczą o skrócenie macierzyńskiego, żeby głupie baby się w domu z
              dzieckiem nie zasiedziały (bo przecież dwa tygodnie więcej może kobiecie w
              głowie namieszać) lub inne tego typu sprawy.
          • fajnyschatz Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 14.09.09, 21:05
            Trzeba być przy czytaniu odpornym na nadmierną egzaltację, uroczysty ton
            wypowiedzi i charakterystyczny sposób interpretacji codzienności.
            • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 14.09.09, 21:35

              > Trzeba być przy czytaniu odpornym na nadmierną egzaltację, uroczysty ton
              > wypowiedzi

              Tak sie zastanawiam czy mu faktycznie czytamy to samo... Który moment taki
              patetyczny Ci się wydał?

              > wypowiedzi i charakterystyczny sposób interpretacji codzienności.

              Zawsze uważałam, że jestem ostatnim normalnym człowiekiem na ziemi.
              Charakterystyczny czyli jaki? Prawdziwy? Nie ograniczony jakimikolwiek lękami?
              • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 14.09.09, 22:04
                Obstawiam fragment:

                "Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się
                związać z olewającym mnie burakiem. Zawsze uważałam, że moja uczucia są na tyle
                cenne, żeby nie ofiarować ich komuś, kto ma mnie gdzieś."

                Jest szansa, że Szac poczuł się osobiście dotknięty tym, że są kobiety, które
                nie ofiarują mu nawet kawałka swojej cennej osoby. Ot, nieprzyjemne zaskoczenie,
                co Szac?;-P
                • fajnyschatz Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 14.09.09, 22:39
                  Ja w ogóle nie czuję się osobiście dotknięty. Jak już kiedyś pisałem drgania
                  powietrza przenoszące ludzką mowę jak i znaczki widoczne na ekranie nie
                  wyrządzają mi żadnej krzywdy.

                  No ale skoro chcesz coś obstawiać to napiszę co sądzę o tym nadętym tekście.

                  Z każdego akapitu wynika, że dla zwm mężczyźni to podrzędny
                  gatunek. Ona myśli, że się nimi bawi, że nie powinni jej nudzić, że się
                  przyczepiają jak rzepy. A teraz ten biedak, którego ona uważa za swojego musi
                  się silić na jakieś oślizłe przyznawanie do porażki, żeby jednak mogli pójść do
                  kina na ten film, który jego interesuje.
                  Jej uczucia są tak cenne, że ona najpierw się zastanowi, czy przypadkiem nie
                  ofiaruje ich jakiemuś burakowi. Cóż za dalekowzroczność.
                  Ja wyłożyłem kawę na ławę, że bzykanie starej żony nie na co dzień musi mnie
                  kręcić i zwm strasznie się tym oburzyła. A tu proszę "manifest feministyczny",
                  że palce lizać.
                  • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 14.09.09, 23:42

                    A skąd Ty to wszystko wyczytałeś? Z drgań powietrza?

                    Skąd pomysł, że on się tylko on się stara? Ja też o mojego faceta dbam. Wyobraź
                    sobie, że kanapki do pracy mu szykuje i nie wymagam wierności. Wątek dotyczył
                    potrzeb kobiet a nie tego co w zamian dają. Poza tym może mój facet jest jednym
                    z tych mężczyzn co to odczuwają satysfakcje, gdy mogą swoją kobietę
                    porozpieszczać? Zdziwiony?

                    Każda kobieta czegoś wymaga, dlaczego ja miałabym być wyjątkiem? Związek to
                    biznes, coś dajemy, coś dostajemy. Nie ma nic za darmo. Wszystko do nas powraca.
                    Ja jestem dobra dla niego a on dla mnie.

                    --
                    Sądzę, że seks między dwójką ludzi jest rzeczą piękną. Między piątką jest
                    fantastyczną.
                  • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 15.09.09, 08:59
                    Ale mi się humor z rana poprawił;-D Jeśli tekst Zaklętej
                    to "manifest feministyczny" to ty masz paranoję. I chyba bardzo
                    boisz się kobiet z rozwiniętym poczuciem wartości.

                    > Jej uczucia są tak cenne, że ona najpierw się zastanowi, czy
                    przypadkiem nie
                    > ofiaruje ich jakiemuś burakowi. Cóż za dalekowzroczność.

                    Po co ten sarkazm? To jest dalekowzroczność, którą powinny się
                    wykazywać kobiety i mężczyźni. A nieczęsto to czynimy.

                    > Ja wyłożyłem kawę na ławę, że bzykanie starej żony nie na co dzień
                    musi mnie
                    > kręcić i zwm strasznie się tym oburzyła. A tu proszę "manifest
                    feministyczny",
                    > że palce lizać.

                    Nie pamiętam dokładnie czym oburzyła się Zwm, ale mnie np. nie
                    oburzyła reakcja twojego organizmu na wdzięki małzonki, tylko twoje
                    zakłamanie w związku z tą sytuacją.
                    • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 15.09.09, 12:19
                      "Nie pamiętam dokładnie czym oburzyła się Zwm, ale mnie np. nie
                      oburzyła reakcja twojego organizmu na wdzięki małzonki, tylko twoje
                      zakłamanie w związku z tą sytuacją."

                      Dokladnie. Mnie najbardziej oburzyl fakt, ze zainteresowana seksem
                      atrakcyjna kobieta obsycha, bo pewnie ma zasady, poczucie
                      moralnosci, wierzy w wiernosc malzenska, podczas kiedy on wymawia
                      sie zmeczeniem i brakiem potencji a jednoczesnie bzyka sie z inna na
                      boku. Wyjatkowy kawal egoisty, zeby nie powiedziec skur..la.
                      • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 15.09.09, 13:29
                        Dokładnie o to chodzi:-) No i jeszcze o to wywyższanie się z powodu cwaniactwa...

                        Z drugiej strony życie nauczyło mnie, że złe zachowanie wynika zawsze ze
                        słabości. Zawsze!

                        Facet ewidentnie przegrywa z naturą... Starzeje się, potrzebuje coraz to
                        silniejszych wrażeń, żeby móc się jeszcze do wzwodu doprowadzić. No i widzi
                        kobiety w swoim wieku, które jeszcze mogą rżnąć sie codziennie bez wspomagaczy,
                        z własnymi starymi mężami (choć i młodszych na seks przygruchać by mogły).
                        Zaczyna zdawać sobie sprawę ze swojej niemocy, niedoskonałości. Widzi też tych
                        starych mężów z którymi natura obeszła się łagodniej i dalej nawet przy starych
                        żonach im jeszcze staje. To może podkopać samoocenę, faceta, który przez wiele
                        lat był całkowicie sprawny w każdych warunkach...

                        No wiec facet zaczyna szukać na boku. Wiadomo, że nowa, młodsza kobieta ma
                        większe szanse wywołać wzwód. Z drugiej strony odejść od żony nie potrafi. Tu
                        odzywa się to poczucie o którym tylu panów tu na forum pisało "to moje
                        terytorium". Wie, że żona po rozstaniu, po usłyszeniu prawdy kopnie go w dupę,
                        zabierze pół majątku i będzie się rżnąć, rżnąć i rżnąć... Jego własna zona, z
                        którą tyle go łączy, w którą tyle zainwestował mogłaby bez niego być
                        szczęśliwsza. Znajdzie się inny, może tak stary jak on sam i będzie potrafił
                        zrobić jej tak dobrze jak on już nie może. Dlatego też tak obnosi sie z tym
                        cwaniactwem, dlatego też wyśmiewa wszystkich tych którzy swoje stare żony
                        bzykają. Chce sie poczuć od nich lepszy.

                        W tej opowieści wszyscy są na swój sposób przegrani...
    • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 15:09
      Dziekuje za wszystki glosy. Starannie je sobie przemyslowuje.
      Napisze co mnie w zwiazku z powyzszymi rozwazaniemi boli.

      Zawsze bylem dobry w dawaniu ludziom poczucia bezpieczenstwa. Jeszcze na
      studiach zarabialem bardzo przyzwoite pieniadze dzieki temu, ze ludzie gotowi
      byli mi zaufac i powierzyc przeprowadzenie siebie przez jakas sytuacje, ktora
      ich przerastala i w ktorej nie wiedzieli wlasnie, komu zaufac moga. I dzieki
      temu, ze robilem to w sposob odpowiedzialny. Jestem odbierany jako ktos
      poukladany i zrownowazony. Ciesze sie sporym jak na swoj wiek szacunkiem ludzi w
      srodowisku, w ktorym funkcjonuje. Moi rodzice maja 3 synow ale kiedy w domu albo
      rodzinnej firmie dzieje sie zle albo trzeba podjac istotna decyzje zwracaja sie
      do mnie. Powoli staje sie ta osoba, do ktorej dzwoni sie, kiedy mojemu
      55-letniemu ojcu powiedziec trzeba cos, czego nie chce przyjac z ust nikogo
      innego, podobnie jak do niego dzwoni sie, gdy jego 85-letni ojciec nie chce
      przyjac czegos z ust nikogo innego. Obralem sobie zawod, ktorego istotna czescia
      jest dawanie ludziom poczucia bezpieczenstwa. Ogolnie dobrze czuje sie w takiej
      roli Michaela Corleone i dobrze wspolbrzmi ona z moim charakterem.

      Nie jestem jednak, jak mawia Kazimierz Kutz, dupowatym Gornoslazakiem, bo w
      moich zylach krazy takze krew mojego ojca, ktory jest osiadlym na Slasku
      gorolem. Slaska prostolinijnosc rownowazy wiec gdzies w tle odziedziczona po nim
      gorolska zadziornosc, bezczelnosc i swiadomosc wlasnej wartosci. Potrafie
      przechodzic z sily argumentow i soft power na argumenty sily i hard power.
      Bardzo nie lubie, kiedy ludzie moja gotowosc pomocy i prostolinijnosc myla ze
      slaboscia i dosc brutalnie sprowadzam ich wtedy na ziemie. Mechanizm opisalem
      powyzej. Obserwuje, ze z biegiem czasu mam coraz mniejsza cierpliwosc do tego
      aspektu ludzkiej natury. Rozpedu w wyciaganiu paly daje mi irytacja na czlowieka
      zmuszajacego mnie do czegos, czego robic nie lubie. Kiedys zdarzylo mi sie w
      prowadzonej sprawie zawodowej w sposob swiadomy tak uderzyc w slaby punkt
      ludzkiej psychiki, ze po lekturze nienagannie skrojonej stroniczki A4 jej
      adresatka dostala wylewu i zmarla, co pomoglo mi podjac decyzje o przyszlej
      dorodze zawodowej i pojsc w innym kierunku. Nie pielegnuje tej czesci wlasnej
      osobowosci, ale jest ona pewnie gwarantem tego, ze stoje twardo na wlasnych
      nogach, a bez tego nie moglbym wyciagac reki do kogos innego.

      To wszystko bylo czescia swiata zewnetrznego. Byl jeszcze inny, bardzo dla mnie
      wazny (my home is my castle), gdzie dawalem z siebie bezwarunkowo.
      Bedac w zwiazku mialem tylko swoje obszary i tylko jej pozostawialem takze pewne
      obszary. Nie boje sie silnych kobiet, bo madra i silna kobieta jest moja matka,
      a rozne silne i madre kobiety przez cala moja droge zyciowa byly mi bardzo
      zyczliwe i pomagaly w istotnych dla mnie momentach. Byla mi najblizsza osoba i z
      tej bliskosci czerpalismy oboje bardzo wiele. Znajdywalem przyjemnosc w
      przymruzaniu oka i poddawaniu sie „zabiegom wychowawczym” a i sam, trafiwszy na
      dziewczyne uparta i niezalezna, z przymruzeniem oka i wyczuciem odnosilem
      sukcesy pedagogiczne :-) Bylo fajnie. Bywalem meska zakuta pala ale jestem tez
      dumy z tego, ze wiem co to zalotka :-) Ranilem ja ale bylem tez wielkim fanem
      jej kobiecosci i miala tego swiadomosc (apropos wielbienia, zakletawmarmur).

      Boli mnie, ze pewien element „swiata zewnetrznego” przeniknal byc moze do tego
      mi najblizszego. Boje sie, ze dajac w najblizszym zwiazku bede dawal obserwujac
      reakcje i obeserwowal jej jeszcze dlugo pozniej. Ze najblizsza mi osoba popelni
      blad mylac „fajnofacetowosc” ze slaboscia. I boje sie tez swojej ewentualnej
      reakcji na taki scenariusz.
      • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 16:16
        jesli jestes ciekaw mojej opinii odezwij sie do mnie na piw.wole zeby nie bylo
        swiadkow kiedy czytajac moj post dostaniesz wylewu ;)
        • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 16:31
          Wiedzialem, ze na Ciebie moge liczyc :-)
      • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 16:48
        Boje sie, ze dajac w najblizszym zwiazku bede dawal obserwujac
        > reakcje i obeserwowal jej jeszcze dlugo pozniej. Ze najblizsza mi osoba popelni
        > blad mylac „fajnofacetowosc” ze slaboscia. I boje sie tez swojej ew
        > entualnej
        > reakcji na taki scenariusz.

        Na forum często radzę facetom, żeby przyjrzeli się swojemu zachowaniu pod kątem
        właśnie "bycia zbyt miłym facetem". Ktoś faktycznie może sobie pomyśleć, że
        kobiety potrzebują żeby nimi poniewierać, coby faceta szanować miały...
        To nie tak.
        Piszę to facetom, którzy mają problemy z brakiem zainteresowania partnerek.
        Wtedy faktycznie trzeba zrewidować swoje podejście do związku. U mnie zawsze
        przebiegało to naturalnie. Ktoś mnie olewa to ja olewam go jeszcze bardziej i
        naturalnie wycofuje się uczuciowo... Widzę, że u ludzi to takie naturalne nie
        jest, im bardziej są olewani tym więcej z siebie dają. Nigdy chyba tego nie
        zrozumiem...

        Samiec alfa dba o stado. IMO przewaga sprawia, że czujemy naturalną potrzebę
        zaopiekowania się kimś... Nie wiem dlaczego w takim zachowaniu doszukujesz się
        więc frajerstwa?

        I najważniejsze. Jest różnica w dbaniu faktycznie o kobietę a realizacją swoich
        własnych potrzeb. Uwielbiam kiedy faceci mnie rozpieszczają:-) Ale zdarzył mi
        się wyjątek (właśnie ten nr2:-)
        Facet uważał (pewnie do tej pory uważa) że robił dla mnie wszystko. Mam inne
        zdanie na ten temat... Nie robił tego co ja chciałam żeby robił, tylko robił to
        co sam uważał, że dla dobra związku powinien robić.

        Chciał spędzać tylko ze mną 100% wolnego czasu. Szykował żarcie, masował mi
        stópki, kupował miłe drobiazgi, nawet sprzątał i wykonywał za mnie obowiązki
        domowe. Wiele z tych rzeczy faktycznie było miłych, było mi potrzebnych ale w
        nadmiarze czułam się osaczona. Czułam, że gdy mu odmawiam sprawienia mi
        przyjemności to on cierpi. Kiepskie uczucie. Tak naprawdę to ja bardziej się
        poświęcałam przez ten czas, bo on robił przeważnie to na co miał ochotę:-)
        Zamiast tego, żeby on kombinował jak mieć dla mnie więcej czasu ja wolałabym
        mieć 3 dni wolnego dla moich znajomych. Czujesz tą różnice, kiedy robi się coś
        dla kogoś a kiedy robi się coś dla siebie?

        Nie rozumiem skąd w Tobie takie lęki? Może znajdź sobie jakąś miłą dziewczynę z
        zasadami, której bać się nie będziesz:-)
        • kag73 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 17:02
          "Boje sie, ze dajac w najblizszym zwiazku bede dawal obserwujac
          > reakcje i obeserwowal jej jeszcze dlugo pozniej. Ze najblizsza mi
          osoba popelni
          > blad mylac „fajnofacetowosc” ze slaboscia. I boje sie tez swojej ew
          > entualnej
          > reakcji na taki scenariusz."

          Musisz nalezc kobiete, ktora "fajnofacetowosc" lubi i potrafi
          docenic, bo inaczej szkoda Ciebie dla niej. Niech se wezmie
          innego, "macho" czy jak go nazwac.
          To tak jakby ktos lubil wysokie brunetki a zwiazal sie ze mna drobna
          blondynka. Po jaka cholere ja mam byc dla niego drugim gatunkiem,
          podczas kiedy moze sie znalezc facet dla ktorego bede "klasa
          pierwsza". Rozumiesz?
          No, ale bez ryzyka nic w zyciu nie ma. Do odwaznych swiat nalezy.
          Jak juz wspomnialam, na podstawie jednego doswiadczenia nie
          postanawialabym zmieniac siebie, bo Twoja byla to jedna osoba a
          kobiet na swiecie sa miliony z roznymi zapatrywaniami i
          preferencjami.
          Oczywiscie nie powinienes na zasadzie "zaglaskac kotka na smierc",
          bo tego nikt nie chce, ale fajny facet, ktory daje poczucie
          bezpieczenstwa i pewnosci, nie jest chamski, lubi swoja
          kobiete...biore z otwartymi rekami, albo, scislej mowiac, bym brala,
          gdybym juz takiego w domu nie miala:))
      • pollyannadorosla Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 17:16
        off topicowo: naprawde Michael Corleone skojarzył Ci sie z bezpieczeństwem? Kurcze, ja go zapamiętałam jako nieufnego, zamkniętego w sobie i mściwego faceta, na dobitkę śmiertelnie poważnego i bez poczucia humoru (a poczucie humoru jakoś u mnie chodzi pod rękę z bezpieczeństwem). Taka tykająca bomba zegarowa.
        • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 23:44
          Michaelowi Corleone gangsterka sie nie marzyla, mial inne plany na zycie. To
          miedzy innymi poczucie odpowiedzialnosci za "swoich" pchnelo go na droge
          przestepstwa. Potem to poczucie odpoweidzialności za rodzię, coraz bardziej
          chore zresztą, nadal było jednym z motorów jego postępowania. Michael to piękna,
          tragiczna postać. Grecka tragedia siada przy tej makaroniarskiej
          trylogii:-)Mściwy, nieufny, zamknięty w sobie? Jak najbardziej też.
          • pollyannadorosla Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 00:14
            Tak, to prawda, Michael to tragiczna i przejmująca postać. Zreszta nie on jeden: Connie, Santino, Freddie, Kay.
            Mnie zawsze intrygowała przemiana Michaela - z idealisty w dona. I nie jestem pewna czy faktycznie chodziło o poczucie obowiązku i odpowiedzialność za rodzinę, zawsze miałam wrażenie, że to co spowodowało przyjęcie na barki rodzinnego dziedzictwa siedziało w nim głębiej, że zdecydowała tu jakaś ciemniejsza strona jego natury, przed którą tylko próbował uciec w college'u :-)
      • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 00:04
        Jest szansa, Kazan, ze miotasz sie miedzy czerpaniem przyjemnosci ze spelniania
        sie w roli patriarchy, a czerpaniem przyjemnosci z walenia ludzi po
        wyciagnietych lapach. Odnosze wrazenie, ze jednak lubisz swoja ciemna strone
        "slusznie wkurwionego". Tak smakowicie o niej piszesz. Wpuszczasz ludzi w maliny
        włażenia ci na głowę (rzeczywistego, czy wyimaginowanaego), by dowalić im, jak
        przekroczą (?) twoje granice. A ludzie...no cóż... Włażą ci na głowę, bo sam
        sobie dobierasz takich, którzy mają lekkość łapania za rękę, gdy im się da
        palec. Ale wiem też, że jak ktoś ma potrzebę realizowania w życiu scenariusza
        ofiary, to z najporządniejszego człowieka zrobi agresora. W swojej wyobraźni
        głównie, rzecz jasna.

        Ze najblizsza mi osoba popelni
        > blad mylac „fajnofacetowosc” ze slaboscia. I boje sie tez swojej ew
        > entualnej
        > reakcji na taki scenariusz.

        Czekasz na to.
        • pollyannadorosla Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 00:31
          poszukiwanie pretekstu do bycia słusznie wku...onym pachnie trochę jakimś zadawnionym poczuciem krzywdy i zastępczym szukaniem możliwości odreagowania.
    • twoja_sasiadka Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 10.09.09, 17:58
      Nie wierz stereotypom mówiącym, że kobiety tylko brutali, itd.

      Dla mnie poczucie bezpieczeństwa to podstawa dobrego seksu. Najlepszy seks miałam z partnerami, którym zupełnie ufałam i z którymi czułam się bezpiecznie. Uwielbiałam się z nimi kochać i robiłam to chętnie. Obaj byli misiowaci, w znaczeniu robili to co od nich oczekiwałam, czułam się dla nich ważna, pozostawaliśmy w częstym kontakcie.

      Z drugiej strony, niedawno zakończyłam związek z facetem, z którym w łóżku było mi okropnie, chociaż robił to dokładnie tak jak inni i jak sobie życzyłam. I jestem pewna, że seks był tak straszny tylko z tytułu nieporozumień na innych płaszczyznach, tego, że nie można na nim było polegać, miałam podejrzenia, że kłamie, nie wspierał mnie, nie czułam się bezpiecznie. Seks z nim był dla mnie koszmarem i wymigiwałam się jak tylko mogłam.

      Nie wyciągaj więc zbyt szybko wniosków. Sądzę, że z Twoją ex po prostu nie dobraliście się temperamentami.
      • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 10:53
        Michael Corleone byl consiliere i to najbardziej oczywista zbieznosc. Consiliere
        zalatwia sprawy i sluzy rada. He makes things work.
        He is not the funny guy. Jeden z niemieckich znajomych powiedzial mi kiedys, ze
        robie wrazenie „emotionslos” (pozbawionego emocji) i faktycznie jest tak, ze
        emocjonalnie zyskuje przy blizszym poznaniu. Krag ludzi znajacych mnie od tej
        strony jest waski. Nie musze szukac daleko- wczoraj uslyszalem od dalszej
        znajomej, ktora ostatnio wysyla sygnaly zainteresowania, ze zawsze przez 5 lat
        znajomoci wiedziala, ze jestem madrym facetem ale dopiero teraz odkrywa, ze
        jestem fajny (w znaczeniu sympatyczny).
        To nie jest model dla kazdej kobiety (kazdej tez nie szukam), ale bardzo cenny,
        gdy umiejetnie sie z nim obchodzic :-)

        zakletawmarmur: masz racje w kwestii umiejetnosci olewania. Mysle, ze to
        najistotniejszy watek w calej rozmowie i mam tu conieco do zrobienia (nie tylko
        w kontaktach damsko-meskich zreszta). W tamtym zwiazku zdarzalo mi sie
        przejsciowo oddryfowywac w moje pasje czy moja prace (kiedys nawet moja ex
        stwierdzila, ze czuje sie na drugim miejscu i nastapila z mojej strony korekta),
        ale takie mentalne wysylanie kogos na drzewo ze wzruszeniem ramion to inna
        kwestia. Mam tendencje raczej do „rozmawienia sie z kims”, a olanie byloby
        niejednokrotnie zdrowsze. Ale to umiejetnosc, ktora mam ostatnio okazje
        szlifowac w interakcjach z kobietami :-) chc przyznaje, ze jeszcze z pewnym
        zacieciem i bez wewnetrznego luzu, ktory musze spontanicznie wycwiczyc :-)
        Frajerstwo, a scislej rzecz biorac uczucie bycia frajerem, jest gdy samiec
        zamiast bonusa w postaci seksualnego splendoru przewodnika stada (zaraz znow
        bedzie, ze chamsko-machoistowsko sobie poczynam, ale konwencje slowna
        wprowadzias Ty :-) zostaje emerytem-strozem nocnym.
        Moja ex czula, ze gdy ona nie ma potrzeby sprawiania mi przyjemnosci, to ja
        cierpie i jej kobieca empatia funkcjonowala tu poprawnie. Jeden z moich
        przyjaciol powiedzial mi w koncu, ze od wielu miesiecy robie wrazenie zywego
        trupa, a w moich oczach nie ma dawnego blasku. Tak tez bylo. Na zdrowa doze
        egoizmu sobie pozwalam, ale o roznicy miedzy robieniem czegos dla kogos i dla
        siebie jeszcze pomysle.

        Kag: masz dar komunikowania w sposob bardzo do mnie trafiajacy :-)

        Aandzia/Polly: smakowite opisy cwicze na kazusach dla studentow, bo moje zajecia
        sa fakultatywne i musze ludzi na nie przyciagnac takze forma.
        Opisane przeze mnie mechanizmy kategorii drugiej zaliczam do zbioru
        „interpersonalny syf”.
        Zwrocie uwage na moja wczesniejsza wymiane postow z Jadzia i watek zglebiania
        swojej ciemnej strony i znaczenia owego zglebiania. Opisane wyzej czynniki nie
        sa rownorzedne, wystepuja raczej w proporcji 98 do 2%. Jest jeszcze inny
        znaczacy czynnik- prosta potrzeba bycia dobrym czlowiekiem i chec
        bezproblemowego spogladania w lustro pod koniec zycia.
        Przypieprzanie ludziom jest czyms bardzo ryjacym osobowosc. Daje sporo
        adrenaliny, a na dluzsza mete prowadzi do wypalenia. Na plaszczyznie zawodowej
        mialem dwie okazje pojsc w kierunku dajacym duzo sposobnosci do dawania sobie
        upustu i to w kontaktach z gruboskornymi starymi wyjadaczami, w wypadku ktorych
        nie ma sie zadnych obiekcji przed uderzeniem. Ale nie jest mi to do szczescia
        potrzebne i w perspektywie 20 lat zaprowadziloby do znacznie dalej idacych
        podobienstw z postacia Michaela Corleone. Wole korzystac z pozytywnych darow,
        ktore dostalem na charakterologicznym wyposazeniu. Swoja adrenalina staram sie
        zas zarzadzac w sposob kierujacy ja na konstruktywne tory.
        Faktem jest jednak, ze owe 2% istnieja; nie mam zamiaru tego podsycac ani
        pielegnowac ale tez nie bede wypierac ani przed tym uciekac (znow odsylam do
        wymiany z Jadzia). Life is brutal i staram sie akceptowac jego prawa. Raz w
        tygodniu jestem we wspomnianej organizacji pozarzadowej, bo stajac przed wyborem
        robie cos sensownego, potrzebnego, co sprawia mi duzo przyjemnosci albo obrazam
        sie na rzeczywistosc i w samotnosci pielegnuje swoja wrazliwosc, wybieram
        cotygodniowe spotkania z ludzmi.
        W kazdym razie syfu dzungli i panujacych tam mechanizmow nie chcialbym przynosic
        do domu i swojego zwiazku. Nie miesci sie to w slaskiej trylogii :-) i to mialem
        na mysli w koncowce ostatniego postu.

        Twoja_sasiadko: dzieki za Twoje obserwacje i slowa wpisujace sie we wczesniejsze
        glosy.
        • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 10:58
          Juziu, przepraszam za przechrzczenie Twojego nicka.
        • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 11:59
          ekazan napisał:

          > Michael Corleone byl consiliere i to najbardziej oczywista zbieznosc. Consilier
          > e
          > zalatwia sprawy i sluzy rada. He makes things work.

          Consigliere rodziny Corleone był Tom Hagen - irlandczyk, dziecię ulicy, którego
          mały Sony przyprowadził do domu, tata Corleone przyjął pod swój dach, wykarmił i
          wykształcił na prawnika. Zazwyczaj ta funkcja przypadała rodowitym
          Sycylijczykom, ale Tom był członkiem rodziny Corleone, a potem członkiem Rodziny
          Corleone. Michael był szefem całego tego interesu.

          Opisane wyzej czynniki nie
          > sa rownorzedne, wystepuja raczej w proporcji 98 do 2%. Jest jeszcze inny
          > znaczacy czynnik- prosta potrzeba bycia dobrym czlowiekiem i chec
          > bezproblemowego spogladania w lustro pod koniec zycia.
          > Przypieprzanie ludziom jest czyms bardzo ryjacym osobowosc. Daje sporo
          > adrenaliny, a na dluzsza mete prowadzi do wypalenia.

          Jeśli te dwa procent ma znaczny ciężar gatunkowy, to jak je przetestujesz na
          bliźnim staje się ono setką procentów waszych relacji. Przypieprzanie ludziom
          ryje osobowość, ale jakże nakręca i ładuje energetycznie. Mam (wątpliwą)
          przyjemność obserwować od wielu lat faceta z grubsza odpowiadającego twojemu
          opisowi. Widzę, jaką perwersyjną przyjemność dają mu te rzadkie,
          "usprawiedliwione", jazdy po bliźnich, choć w życiu by się do tego sam przed
          sobą nie przyznał. Na moje oko on się syci efektem tych dwóch procent. Użala się
          nad sobą, ale spełnia się w tym jak diabli. Jeden z bardziej zaburzonych
          facetów, jakich znam. Ale jakże ciekawy materiał do obserwacji.
          • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 12:51
            Andzia: Masz oczywiscie racje co do consigliere. Musze sobie odswiezyc cala
            trylogie.
            Osobowosc ryje wlasnie dlatego, ze nakreca i laduje energetycznie. Mam takie
            hobby, ktore przez kilka lat pozwalalo mi sie obracac wsrod przedsiebiorcow 40+,
            ktorym lowy i plemienne wojny tak zryly psychike, ze w ich zyciu nie bylo nic
            innego. Tylko rozgrywki, w ktorych nawet o pieniadze juz nie chodzilo, bo
            potrafili spuscic w kanal ogromne sumy i efekty wielotygodniowej pracy calych
            zespolow swoich ludzi tylko by dopiec przeciwnikowi. Bardzo nieciekawi
            Machtmenschen. Dostrzegam wiec wyraznie scenariusz, o ktorym piszesz i byl to
            dla mnie, jak wspomnialem, jeden z czynnikow, ktore bralem pod uwage podejmujac
            zyciowe decyzje. Wydaje mi sie obecnie, ze pielegnuje w sobie, co na pielegnacje
            zasluguje, a testosteronowi daje odpowiedni upust.
            Nie zmienia to jednak nieznosnej ciezkosci ludzkiego bytu: czasem po prostu
            trzeba przypierdolic zeby relacja mogla byc zdrowa. Po raz kolejny powolam
            przyklad darmowych porad prawnych i ludzkiej tendencji do cenienia tego, za co
            trzeba zaplacic. Ja wole zdecydowanie byc nice guy i to funkcja karmicznie
            bardziej wdzieczna, ale nie mozna zawsze byc nice guy, chyba, ze sie czlowiek
            zamknie w klasztorze.
            Takze i ta umiejetnosc trzeba posiasc: oceny na ile przypierdala sie ze wzgledu
            na zlamanie obowiazujacych dwustronnie i wczesniej jasno okreslonych regul, a na
            ile regul przez siebie potajemnie okreslonych w oczekiwaniu na ich zlamanie (o
            czym wspominalas), czy wywiera sie na czlowieka presje wystarczajaca i niezbedna
            do korekty kursu i w koncu jak chroni sie siebie samego przed wplywem
            doswiadczenia na swoja psychike.
            • aandzia43 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 15:48
              > Nie zmienia to jednak nieznosnej ciezkosci ludzkiego bytu: czasem po prostu
              > trzeba przypierdolic zeby relacja mogla byc zdrowa.

              Żeby sytuacja była zdrowa dla obu stron trzeba CIĄGLE, NIE CZASEM, trzymać
              zdrowe granice. Polega to na tym, że wchodzisz w relacje z ludźmi, udostępniasz
              im siebie, ale tylko tyle, ile możesz bez szwanku dla siebie, i reagujesz
              błyskawicznie, zanim jeszcze ci się żółci nazbierało, a więc bez zrywu, bólu i
              eksplozji adrenaliny, na najmniejsze próby wzięcia od ciebie więcej, niż sam
              jesteś gotów dać. Jak wszystko dobrze idzie, to kontakty interprsonalne
              człowieka o zdrowych granicach odbywają się prawie bezburzowo. Naprawdę zdrowe
              granice ma co prawda niewielu ludzi, ale wielu ma całkiem niekiepskie. Warto
              starać się do nich dołączyć.

              Teraz tak: "wzięcia od ciebie więcej, niż sam jesteś gotów dać". Zastanów się,
              czy specjalnie (choć neiświadomie) nie dajesz więcej, niż jesteś w stanie
              unieść. Chociażby nawet w celu kupienia sobie w ten sposób czegoś, czego w inny
              sposób nie mógłbyś dostać. Albo wydaje ci się, że nie mógłbyś (bo nie
              zasługujesz, nie dadzą ci i tak, itd.) Póki tej sprawy w sobie nie załatwisz,
              będziesz ciągle "dawał" i "wybuchał" słusznym gneiwem. I krzywdził i tracił
              ludzi z otoczenia.
        • zakletawmarmur Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 12:10

          Przypomniały mi się czasy, gdy poznałam mojego faceta. Wiesz co mnie
          w nim urzekło (poza poczuciem humoru)? Był takim dobrym facetem:-)
          Potrafi poświęcić cały wieczór, żeby jakiemuś gówniarzowi z
          pierwszego roku wytłumaczyć matematykę. Zawsze był gotowy nieść
          pomoc nie oczekując w zamian żadnych gratyfikacji.

          Ja jestem pod tym względem bardzo do niego podobna. Wolontariaty nie
          są mi obce. Zawsze też stawałam po stronie krzywdzonego, choć
          przeważnie dostawałam za to po dupie.

          Kiedy to ja miałam problemy zawsze byłam sama. Takie sytuacje są
          bolesne, czasami mogą ciągnąć się latami... Może dlatego potrafię
          się z moim facetem dobrze dogadać, jesteśmy z tej podobnej gliny. Ja
          może asertywniejsza ale jednak bardzo podobni.

          Nie warto pozwolić na to, żeby ten ból zabijał w nas tą wiarę, że to
          co robimy ma sens. Że nie warto robić czegoś dobrego, tylko z tego
          powodu, że ktoś tego nie docenia i nie traktuje nas podobnie. Ludzie
          są słabi i nie potrafią często zachować się tak jak trzeba. Czasami
          też nie potrafią tego dostrzec...
          Szybko nauczyłam się, że wszystko robię tylko dla siebie. Przestałam
          oczekiwać wdzięczności czy jakikolwiek innych gratyfikacji.

          Mój facet to jeden z tych miłych, dobrych gości. Wiem, że w pracy
          daje z siebie wszystko, jest uczciwy i pracowity. Wiem też, że jego
          cwaniakowaty kierownik go wykorzystuje. Nie lubie kolesia bo wiem,
          że to jeden z tych ludzi bez zasad, którzy dorabiają się oszukując
          innych. Co będzie dalej?
          Też wiem... Po raz kolejny nie zapłacą mu za nadgodziny, opierdolą,
          że to jego wina, że projekt jeszcze nie gotowy (choć to oni zwalili
          na całej linii a mój facet dawał z siebie wszystko, żeby ich błędy
          naprawić) i mój facet oleje tą robotę (to już sie dzieje). Jego
          cwaniakowaty szef zostanie na lodzie bez świetnego pracownika. Wiem,
          że nie znajdzie drugiego takiego specjalisty, za takie pieniądze
          chociażby nie wiem jaki był kryzys. Wiem, że przez to przepadną im
          kontrakty za ciężką kasę. Mój facet sobie poradzi i jestem
          przekonana, że lepiej na tym wyjdzie.

          A najważniejsze. Chce się z nim bzykać. Po tylu latach dalej mam
          ochotę na seks.
          W życiu nie poszłabym do łóżka z jego kierownikiem cwaniakiem.
          Brzydzę się facetem tak bardzo, że zabijałby moje ewentualne
          pożądanie względem jego osoby. Spotykałam się zresztą z bardziej
          cwaniakowatymi gośćmi i sfera erotyczna była gorsza. Trzeba się po
          prostu pod tym względem dobrze dobrać. Nie wyobrażam sobie
          jakiegokolwiek seksualnego zainteresowania facetami o osobowości
          Fajnyschatza czy Zdzicha... Mam za dużą wyobraźnie, żeby patrzeć na
          coś jednostronnie i zapominać o tym wszystkim co w nich mi sie nie
          podoba.
          • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 12:47
            Ekazan boję sie Ciebie.
            powaznie.juzia-jadzia-wszystko jedno.
            boje sie tego co ze sobą robisz i skutkow ktore to przynosi.
            chcesz być mutantem-nazywasz to dobrym czlowiekiem-czyli kims kto nie popelnia
            błędow,idealem ,aniolem.a jesli popelnisz blad to przeciez nie twoja wina i mimo
            ze jest to prawda,bo w nasza ludzka nature wpisane jest popelnianie błędow-Ty
            starsz się tego wyprzec i wine zrzucasz na ZWIERZECA STRONĘ LUDZKIEJ NATURY.cos
            czego nie kontrolujesz,coś co się rządzi tejemniczymi niezrozumiałymi
            prawami.plus do tego to dławienie w sobie emocjii i dalsze nic z tym nierobienie.
            Czlowieku Ty jestes chodząca bomba z opóznionym zaplonem.
            to co wiekszośc ludzi wypuszcza z siebie w malych dawkach Ty najpierw kumulujesz
            a kiedy juz nie jestes w stanie tego dluzej trzymac-bo inaczej musialbyś
            zwariowac-wybuchasz z ogromna siłą.i na jakis czas jest spokoj.żeby bylo gorzej
            Ty kompletnie nie rozumiesz tego mechanizmu,nie widzisz jak to dziala i tym
            bardziej to przeraża wiec szukasz wytlumaczenia.no i znalazłes-zwierzęcy
            pierwiastek w człowieku.przerazajace.obecnie jestes zagrozeniem i dla siebie i
            dla otoczenia.i tak dlugo jesli sie nie wezmiesz za prace nad swoimi emocjami
            tak dlugo bedzie Ci w zyciu niewygodnie jak również bedziesz coraz bardziej
            niebezpieczny dla siebie i ludzi wokół Ciebie.
            jesli tak bardzo potrzebujesz zycia bez emocji-mysle ze to błąd ale Twoj
            wybor-więc jesli tak bardzo tego chcesz masz dwa wyjscia.
            albo wizyta u terapeuty albo znajdz sobie jakis sport najlepiej silowy,męczący
            fizycznie ale nie zajmujacy myslenia i w czasie treningu przypominaj sobie
            wszystkie bole i frustracje, ktore ostatnio przezywałeś.
            to wbrew pozorom jest bardzo,bardzo trudne.
            najtrudniejsze to pozwolic sobie na swiadomośc ze popelniło się błąd.że nie jest
            da się kontrolowac wszystkiego i zawsze.że nie trezeba być odpowiedzialnym za
            zycie innych, bo NIKT, nikt nie jest w stanie unieśc takiego ciężaru.a tym
            bardziej nie samodzielnie.
            • possessive Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 13:38
              Juzia już tradycyjnie wysyłasz każdego kto ma odmienny punkt
              widzenia od twojego na terapię oraz bezpodstawnie spekulujesz na
              temat zagrożeń dla jego psychiki, to w zasadzie wszystko. Oto osoba,
              która broni zawzięcie rozmowy, jako narzędzia porozumienia brawo.

              Ekazan w tym wątku pokazuje, że(w przeciwieństwie do ciebie) potrafi
              brać pod uwagę opinię innych osób, czytać ze zrozumieniem i
              prowadzić rzeczowy dialog. Widać, że nie przyszedł tu aby narzucać
              innym swoje poglądy, tylko po to aby dowiedzieć się co myślą na ten
              temat. I bardzo mi się to podoba.
              • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 13:57
                Ekazan napisal:
                >>Takze i ta umiejetnosc trzeba posiasc: oceny na ile przypierdala sie ze
                wzgleduna zlamanie obowiazujacych dwustronnie i wczesniej jasno okreslonych
                regul, a na ile regul przez siebie potajemnie okreslonych w oczekiwaniu na ich
                zlamanie (oczym wspominalas), czy wywiera sie na czlowieka presje wystarczajaca
                i niezbedna do korekty kursu i w koncu jak chroni sie siebie samego przed
                wplywem oswiadczenia na swoja psychike.<<

                o ile przeczytałes moj poprzedni post-to po tym moje przerazenie wzrasta.
                masz balagan w sobie a chcesz porządkować cudze zycie???
                stawiasz sie w roli tatusia narodu ,wychowawcy,Boga?
                przychodza do Ciebie ludzie po pomoc,juz odkryles ze wielu z nich ma postawe
                roszczeniowa, wiec nie dajesz im wiecej niz ustaliliscie.i tyle.
                nie jestes powolanany do wychowywania ich!!!
                jesli chca za duzo mozesz powiedziec jedynie:NIE.umawialismy sie na tyle i nic
                wiecej pan/pani ode mnie nie moze oczekiwac.
                Twoje zachowanie jest zle i dla ciebie i dla nich,bo angazujesz się bardziej niz
                powinienes.poza tym nie masz prawa ich karcic(przypierdalać im).nie masz prawa
                kontrolowac tego co ci ludzie robia z tym co im dajesz.Ty zobowiązałeś sie im
                pomoc w konkretnym zakresie.dotad i stop.po pierwsze dlatego ze to sa dorosli
                ludzie,po drugie dlatego ze chciaz bys na glowie stanął nie upinujesz ich a to
                powoduje kolejne frustracje.Wiesz jaka jest geneza Twojej pracy tam?
                nie, nie pomoc potrzebujacym-kontrola nad cudzym zyciem.mozliwośc wyladowania
                nagromadzonych wczesniej frustracji i poczucie ze zrobiles komus krzywdę ale
                przeciez mu się należalo.pracujac tam masz wladze absolutna nad życiem innych.w
                majestaciew prawa raz rozdajesz a raz karcisz.
                owszem chronisz swoja psychikę ale nie przed zaangazowaniem się w dzialalnosc
                charytatywną-bo angazujesz się w nią bardzo osobiscie,do tego stopnia ze czujesz
                sie osobiscie dotkniety czyims zachowaniem- ale przed szaleństwem z powodu
                blokowania emocjii.
              • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 11.09.09, 14:01
                Possessive a ty tradycyjnie czujesz sie zobowiazana recenzowac moj wpis.rozumiem
                ze to co piszę jest dla ciebie bardzo ważne.ok.doceniam to. :)
    • jeanne_d_arc Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 15.09.09, 23:42
      Ekazan, wydaje mi się, że wysuwasz zbyt daleko idące wnioski. Z twojego postu
      zrozumiałam, że doszedłeś do wniosku, iż twoja kobieta nie miała ochoty na seks,
      bo ty byłeś zbyt "misiowaty" i czuła się przy tobie zbyt "bezpiecznie" (popraw
      mnie, jeśli się mylę). Czyli innymi słowy trzeba kobietę potraktować czasem źle,
      ażeby ogień pożądania w niej nie wygasł.
      Otóż mogę cię zapewnić, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego - wręcz
      przeciwnie, zdecydowana większość kobiet potrzebuje poczucia bezpieczeństwa,
      żeby w pełni cieszyć się seksem. Najwyraźniej twoja dziewczyna po prostu miała
      niskie/nieistniejące potrzeby seksualne, albo kochała ciebie tylko platonicznie,
      ale niestety nie kręciłeś jej seksualnie - raczej to pierwsze, bo dziewczyna ze
      zdrowym libido nie wytrzymałaby 5 lat bez seksu. Tylko proszę, nie wyciągaj z
      tego powodu wniosku, że komuś trzeba, jak to określasz, "przyciągać cugle", żeby
      mieć dobry seks. Do tego trzeba być z kimś, kto seks w ogóle lubi. Tylko tyle i
      aż tyle. Zresztą jak kogoś takiego spotkasz, to zrozumiesz.
      • mari.na Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 01:03
        Mysle ze powinienes sobie wziac do serca slowa AAAndzi o granicach..

        Pozwole sobie rozwinac troche ta mysl.."Przyciaganie cugli" moze byc dosc
        niefortunna metafora bardzo pozadanego zjawiska stawiania granic w stosunkach z
        ludzmi. Sytuacja bez takich granic tj. kiedy albo chcesz manipulowac innymi
        albo, z roznych powodow, dajesz soba manipulowac podlane sosem "dobrych
        intencji" (zwiazki!!) moze prowadzic do "zmisiowienia" ktore tlumi pozadanie.
        widze ze znasz angielski, popytaj Dr Google o "healthy boundaries in
        relationships"..mnostwo znajdziesz rad. "przyciaganie cugli" to przyznam bledna
        jesli nei powiedziec wynaturzona wersja "trzymania zdrowych granic"..

        Poza tym, wydaje mi sie ze ty i twoja partnerka, tak instyktownie, nie bardzo
        pozadaliscie sie nawzajem, tak w ogole. Moze probowaliscie to kompensowac takim
        "spojeniem emocjonalnym" o ktorym wspominales ze bylo podstawa waszego
        zwiazku..nie zawsze "spojenie" czy "bratnie dusze" to rzecz zdrowa...czesto
        wlasnie takie spojenie konczy sie zamyciem zdrowych granic...Praktycznie,
        radzilabym Ci poszukac kobiety do ktorej czulbys bardzo bardzo instyktowne,
        wrecz niepojete rozumowo dla ciebie pozadanie, kobiety nawet spoza twojego kregu
        spolecznego, z ktora moglbys poznac co znaczy wzajemne pozadanie i jego sila w
        zwiazku..mam wrazenie, moge sie mylic, wybacz, ze tego w twoim dlugim zwiazku
        zabraklo.



    • claudel6 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 18:09
      no dobra, przeczytalam caly ten watek, i teraz moge go skomentowac odnoszac sie
      do tematu, a nie tylko fiksacji Juzi na zwierzecosci autora :)

      nie wiem, o co ten halas. nie odnioslam w ogole wrazenia, zeby kazan
      zapowiedzial, ze od tej pory bedzie zlym facetem, skurwielem i ze bedzie
      krzywdzil kobiety, a rozpetala sie nieproporcjonalna krucjata w obronie
      hipotetycznych jego przyszlych partnerek i w kierunku przekonania go, ze nie
      powinien sie zmieniac ani o jote (oprocz juzi, ktora oczywiscie uwaza, ze
      powinien pojsc na terapie). ponadto mialam wrazenie, ze wiekszosc rozmowczyn
      glownie mowila o sobie i swoich zyczeniach na temat facetow, a nie probowala
      dociec, jaka tak naprawde byla sytuacja ekazana i CO go doprowadzilo do takich
      wnioskow.
      ja mysle, ze on nie bez powodu do nich doszedl - ze pozadanie jego partnerki
      zostalo zabite przez zbytnie poczucie bezpieczenstwa – tylko ja skorygowalabym
      to na poczucie zbytniej pewnosci partnera.
      to, co bierzemy ‘for granted’ – przestaje byc atrakcyjne. znany jest powszechnie
      mechanizm, ze pozadanie potrafi sie nagle do kogos wlaczyc w momencie, gdy
      jestesmy zagrozeni jego utrata. a jesli ktos jest zaklepany, zawsze wierny i
      zawsze pewny – potrafi sie znudzic.
      to okrutne i okropne, ale kurde – czesto tak to dziala.

      ekazan, napisz cos wiecej o tym swoim zwiazku. jak sie rozstaliscie? co mowila
      Twoja partnerka, gdy rozmawialiscie wczesniej na ten temat? czy sie jakos
      tlumaczyla z braku pozadania? jak przebieglo rozstanie i kto o nim zdecydowal?
      jakie Ty miales poczucie w tym zwiakzu – czy czules sie w 100% bezpieczny czy
      miales poczucie lekkiej niepewnosci?
      ostatnie pytanie zmierza do ustalenia, co stalo za tym, ze wciaz jej pozadales
      po 5 latach, gdy ona przestala pozadac Ciebie?
      no wlasnie – i czy przestala, czy nigdy tak naprawde na maxa nie pozadala?

      • juzia214 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 19:18
        ej Claudel6 jesli tak bardzo chcesz mogę cię uwazac za zwierzę.
        ja zwierzęciem nie jestem.
        systematyka o ktorej mowisz nie jest niepodważalnym faktem sprowadzającym
        ludzkość na do poziomu zwierząt.to zaledwie umowna ,bardzo ogolna proba
        uporzadkowania wiedzy jaką czlowiek posiadl na temat gatunkow zyjacych na
        Ziemi.o ile sie orientuje bioldzy nie biorą pod uwage takich drobiazgów jak
        róznice w rozwoju duchowym,ba nawet nie są w stanie porozumiec sie ze
        zwierzęciem inaczej jak tylko na podstawie obserwacji jego zachowań.
        jesli więc laskawie pozwolisz, pozostanę przy swoim przekonaniu ze zwierzęta to
        oddzielna grupa stworzeń a ludzie oddzielna.i dalej bede rozmawiała o ludziach
        jak o stworzeniach, ktore posiadają wolną wolę i mogą wybierać zaś o zwierzętach
        jak o stworzeniach podoporządkowanych sile instynktu samozachowawczego.
        • 3mac Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 20:31
          dzień dobry
          Dopiero dołączyłem, ale do rzeczy.
          Jestem żonaty od pół roku i mam problem - moja żona mnie nie
          szanuje. Nie pomagają szczere rozmowy. Mam problrm...
        • claudel6 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 16.09.09, 22:16
          dla mnie możesz sobie pozostawać przy czym chcesz :) ale próbujesz innym
          narzucić ten ekskluzywno-antropomorficzny punkt widzenia. jesteśmy zwierzętami -
          jeśli Ty uważasz, że sie nie zaliczasz to ok, ale nie oburzaj się na ekazana,
          gdy mówi o swojej zwierzęcej naturze.
          • nie_alicja Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 17.09.09, 00:23
            nie żebym była przejęta jak juzia, ale zobaczcie, czy to nie dziwne: autor
            wszedł, żeby opowiedzieć, że panienka go nie chciała w wyrku (no banał, no banał
            tutaj, co nie), a był to zaledwie wstęp do długich bardzo, labiryntowo
            pozakręcanych (przyznaję się, chwilami traciłam wątek) opowieści o tym, co pan
            ma w środku. oraz że moc jest w zasadzie z nim, co ozdabia wstawkami w różnych
            językach langłidż.

            to się nieśmiało pytam: a co to ma do historii z pierwszego postu??
    • ekazan Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 17.09.09, 11:52
      jeanie_d_arc: wnioskow nie wyciagnalem jeszcze zadnych, ale kwestie, o ktorych
      dyskutujemy zajmuja mnie intensywnie. "Przyciąganie cugli" bylo o tyle
      niefortunne, ze skierowalo rozmowe na tory "bycia niedobrym dla kobiety".

      mari.na: do serca biore sobie dwa watki tej rozmowy- watek zdrowego zlewania i
      watek wytyczania granic (obaw Juzi o moj stan psychiczny nie podzielam :-P).
      Co do pierwszej kwestii to jest to, jak wspomnialem, cenna umiejetnosci, ktora
      musze w sobie rozwijac. Mam tendencje do traktowania zycia i innych ludzi dosc
      powaznie. W wypadku pojawiajacych sie problemow albo uwierajacych mnie zachowan
      oznacza to raczej wyjscie z problemem lub bolaczka, rozmowe, "rozpykanie" i
      korekte. Bez tego sprawa uwiera mnie jeszcze bardziej jako "cos w zawieszeniu".
      Tam, gdzie interakcje miedzyludzkie rozgrywaja sie na płaszczyznie emocjonalnie
      zdrowiej i skuteczniej byloby jednak czasem mentalnie wyslac kogos na drzewo (a
      do ewentualnej rozmowy zasiadac dopiero, jak z niego zejdzie).
      Wytyczanie granic: zarysowany powyżej analityczny model dwuistosci wbrew pozorom
      w kontaktach z ludzmi "out there" (wstawka dla nie_alicji :-P) funkcjonuje
      bardzo dobrze, a trup wcale nie sciele sie gesto. Jak zauwazyla Andzia, w
      przewazajacej wiekszosci wypadkow jednak do burzy dochodzic nie musi. Na moje
      potrzeby ten model funkcjonuje dobrze: daje tyle ile chce dawac, czerpie z tego
      satysfakcje i mam warunki, zeby z takim podejsciem isc dalej.
      To na płaszczyźnie „ogólnoludzkiej”. W zakonczonym zwiazku natomiast bilans
      emocjonalny byl zdecydowanie zachwiany bo i moja skłonność do otwarcia
      nieporownywalnie wieksza. Nie wiem jeszcze na ile była to kwestia tej konkretnej
      relacji a na ile problem, ktory bedzie wracal. Bede sie sam sobie w tej kwestii
      przypatrywal w przyszlosci.
      Ja z pozadaniem mojej ex mialem zadnego problemu. Niefunkcjonujaca plaszczyzna
      lozkowa, ktora wzajemne racje obciazyla do tego stopnia, ze pod koniec wcale nie
      byliśmy w stanie ze soba rozmawiac, w ostatecznym rozrachunku potraktowałem jako
      papierek lakmusowy całego zwiazku pokazujacy, ze nie byl on tak udany, jak mi
      sie wydawalo.

      Claudel6: nie zależało mi wcale na studium konkretnego przypadku a tlo mojego
      pytania podalem bardziej w ramach przedstawiania siebie niż w oczekiwaniu na
      doglebna analize wielowatkowego przeciez rozpadu tego związku.
      Moja ex byla atrakcyjna i faceci do niej uderzali dosc czesto. Ona obchodzila
      się z tym umiejętnie, choc oczywiście dobrze robilo to jej kobiecej próżności :-)
      Na mnie czesc kobiet zwraca uwage ale mam dosc powsciagliwy i budujacy dystans
      styl bycia, który początkowej iskierce zainteresowania w kobiecym oku nie daje
      sie rozwinac. Będąc w związku uważałem, ze zycie mam wystarczająco ciekawe, żeby
      nie tworzyc sobie samemu problemow wchodzac w interakcje do nich wiodące. Sam
      miewałem zauroczenia kobietami, którym jednak nie pozwalałem się w żaden sposób
      rozwijac. Moja ex o takich zauroczeniach zawsze wiedziała. Dopiero pod koniec
      związku odstąpiłem od zdystansowanego zeroflirciarstwa. Odpisywałem na
      dwuznaczne maile jednej ze studentek a raz w obecności mojej ex flirtowałem ze
      spotkana sedzia, wczesniej zreszta komplementowana i czarowana intelektualnie.
      Zwłaszcza osoba pani sedzi powodowala u mojej ex wspaniale manifestacje kobiecej
      narowistości :-P Ale na lozko się to w żaden sposób nie przekładało i nastąpiło
      chyba troche za pozno.
      Moja ex twierdzila, ze jak najbardziej mnie pozadala i kochala. Tłumaczyła
      wszystko swoimi naturalnie mniejszymi potrzebami (raz, dwa razy w msc w jej
      wypadku, co drugi dzien w moim). Rozstaliśmy sie po jednym prawie-rozstaniu,
      decyzji o powrocie i probach „pracowania nad”. Decyzje o rozstaniu podjalem
      teoretycznie ja, ale obie strony były już wypalone w tym związku. Ja ostatecznie
      zdalem sobie sprawe z jego emocjonalnego niezbilansowania i zacząłem wątpić, ze
      moje uczucia sa odwzajemniane. Do dzis trudno mi zrozumiec, jak można nie
      czerpac przyjemności ze sprawiania rozkoszy osobie, która kochasz. Jakos
      przerasta to moje ograniczone zasoby empatii, bo ja w tym związku np. nabawiłem
      sie prawie fizycznego uzależnienia od minety i smaku bliskiej mi kobiety :-)

      nie_alicjo: watek ma swoja dynamike i dyskutujemy o tym, co uznajemy za istotne,
      co nas z roznych względów zaciekawilo i dzielimy swoimi doswiadczeniam i
      przemysleniami, czasem luzniej zwiazanymi z zapodanym tematem; miedzy innymi
      dlatego, ze nie każdego zajmuje az tak bardzo dlaczego jedna pani z jednym panem
      nie chciala do wyra. No i nie sama dupa zyje czlowiek :-) Mnie tam niektore z
      powyzszych interakcji sprawily przyjemnosc i daly materialu do przemyslen.
      Kwestia gustu.
      • claudel6 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 17.09.09, 13:35
        ekazan: spytalam o szczegoly tego Twojego przypadku, bo nie jest powiedziane, ze
        dobrze zdiagnozowales problem. zdiagnozowales go jako ‘dawanie kobiecie zbyt
        duzego poczucia bezpieczenstwa’, a moze przyczyna tkwila zupelnie gdzie indziej.
        moze jej nie kreciles od poczatku. dla mnie osobiscie to trudne do pomyslenia,
        ale lektura tego forum pokazuje, ze zaskakujaco czesto ludzie wiaza sie z
        osobami, do ktorych nie czuja tego ognia.
        wiec moze Twoja korekta zachowan w tym wzgledzie niewiele by dala.
        jest jeszcze ta cala sfera pozaumyslowa – np. zapach, ktory sprawia, ze
        szalejemy za jakims facetem, a za innym, choc taki ‘fajny’ – nie.
    • kicia031 Re: Dawanie kobiecie poczucia bezpieczeństwa 18.09.09, 21:45
      Moj partner daje mi takie poczucie bezpieczenstwa. Mimo trudnosci, kryzysow, to,
      ze nie spojrzy nawet na inna kobiete sprawia, ze cenie go bardziej, a nie mniej.
      Im bardziej czuje sie z nim bezpiecznie, tym wieksza mam c=ochote na sex, gdy
      przyciaga cugli, mam wylacznie ochote uciec.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja