nie radzę sobie z zazdrością...

10.09.09, 13:32
i zamiast wyjść dziś jeszcze przed pracą na spacer i korzystać
z uroków końca lata, zakopałam się w koc i ZNIKŁAM.

nie radzę sobie, gdy widzę że On okazuje komuś zainteresowanie

przestałam o tym mówić, zamykam się w sobie i artykułuję "to minie"

poradzić...
    • majagor Re: nie radzę sobie z zazdrością... 10.09.09, 14:48
      Też mnie to jakiś czas temu dopadło.
      Nigdy wcześniej nie bywałam wielce zazdrosna, aż tu nagle odkryłam, iż o mojego
      Pana jestem mega zazdrosna.
      Zazdrość zaczęła się, gdy on służbowo wyjechał za granicę z trzema paniami z
      pracy [na dwa tygodnie]. Szalałam wtedy, chociaż wiedziałam, że te panie
      zupełnie się są dla mnie zagrożeniem, iż nie wyjechał tam na wakacje, a po to by
      pracować czy też szkolić się.
      Później zazdrość pojawiła się, gdy On zmienił firmę. I to opowiadał jaka to miła
      pani siedzi obok niego w biurze, z jaką fajną jadł dziś obiad itd..
      Byłam przerażona tym co dzieje się w mojej głowie. Sama się tego bałam.
      Wcześniej nie znałam takiego uczucia i w pewnym momencie zaczęłam się wstydzić,
      iż tak się zachowuję..

      Teraz jest o niebo lepiej. Są oczywiście momenty, że ma zazdrość wychodzi na
      zewnątrz, ale nie jest już to uczucie wielkie i intensywne. Panuję nad tym.
      A jak to osiągnęłam? Porozmawiałam z Nim. Przyznałam mu się, iż czasami jestem
      mega mocno zazdrosna, iż czasami nad tym nie panuję, iż czasami wywołuje to we
      mnie złość, płacz czy rozpacz.. Kilka dni rozmawialiśmy o tym. Zastanawialiśmy
      się skąd się to wzięło. W między czasie on się przyznał, że także bywa zazdrosny
      smile więc nie czułam się taka osamotniona w tym wszystkim.
      On troszkę bardziej zaczął mi okazywać swe zainteresowanie, zaczął podkreślać
      pewne ważne sprawy dla nas. Niektóre jego koleżanki z pracy poznałam.
      I co najważniejsze teraz. Gdy ogarnia mnie to przeklęte uczucie - zaraz Go o tym
      informuję i zaraz o tym rozmawiamy, aby zazdrość nie nabierała sił w mej
      głowie.. Lepiej zwalczyć coś, co jest jeszcze małe i słabe niż osiągnie nie wiem
      jak wielki i chory stan.
      • 36.a Re: nie radzę sobie z zazdrością... 10.09.09, 15:00
        Obiad z koleżanką w pracy? Przygotowuję oręże w postaci patelni big_grin big_grin

        On też jest zazdrosny, choćby o zwykłą rozmowę z innym facetem. Panuje nad tym
        uczuciem chyba lepiej niż ja.

        "Karzę" siebie i jego depresyjnym wycofaniem. I wiem, że muszę mocno popracować
        nad uświadomieniem sobie własnej wartości. Jak..?
        • poetkam Re: nie radzę sobie z zazdrością... 10.09.09, 15:49

          36.a napisała:

          > Obiad z koleżanką w pracy? Przygotowuję oręże w postaci patelni :-
          D big_grin

          Świetny pomysł smile
          >

          > On też jest zazdrosny, choćby o zwykłą rozmowę z innym facetem.
          Panuje nad tym
          > uczuciem chyba lepiej niż ja.

          Może tak tylko Ci się zdaje?

          >
          > "Karzę" siebie i jego depresyjnym wycofaniem. I wiem, że muszę
          mocno popracować
          >
          > nad uświadomieniem sobie własnej wartości. Jak..?

          Oto jest pytanie. Jak? Praca nad sobą, praca i jeszcze raz praca.
          Może w tym pomóc psychoterapia... Sama mam z tym ogromny problem.

          Spróbujcie porozmawiać o tej Waszej zazdrości szczerze.


          -
          • majagor Re: nie radzę sobie z zazdrością... 10.09.09, 16:00
            Mi strasznie pomogła psychoterapia w uświadomieniu własnej wartości. Do teraz
            uśmiecham się, jak przypomnę sobie jak z psycholog się kłóciłam, że przecież ani
            trochę fajna nie jestem. Ona skutecznie zmieniała moje spojrzenie na to,
            uwypuklała sytuacje z mego życia, które dowodziły, że ludzie jednak mnie lubią,
            cenią itd. Momentami czułam się po tym wszystkim jak taki narcyz, ale pomogło smile

            Co do obiadów w pracy - on codziennie tam jada i prawie codziennie ma przy
            stoliku inne towarzystwo - w większości męskie, ale jednak perełki w postaci dam
            też się zdarzają smile
            Ja za to na obiady często chadzam z moim przyjacielem więc jesteśmy "kwita" smile

            Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie ukrywać tego w sobie, nie
            przed Nim..
            • dr.zabba Re: nie radzę sobie z zazdrością... 10.09.09, 18:06
              Na brak poczucia własnej wartości najlepiej pomagają leki.
              • ssig.ma Re: nie radzę sobie z zazdrością... 10.09.09, 21:45
                niestety muszę się podpisać pod tym... niestety, bo to chyba nie najlepsza
                metoda na poprawę samooceny
                • dr.zabba Re: nie radzę sobie z zazdrością... 10.09.09, 22:06
                  Nieee...
                  To nie tak.
                  Chyba lepiej mieć świadomość, że krzywe spojrzenie na siebie wynika z choroby,
                  niż że ma ono faktyczne podstawy.
                  • megan.k Re: nie radzę sobie z zazdrością... 13.09.09, 05:27
                    Krzywe spojrzenie nie wynika z choroby. Brak poczucia własnej
                    wartości nie jest objawem CHAD. Nie wszystko, co się z Wami w życiu
                    dzieje, ma związek z CHAD. Brak poczucia własnej wartości jest
                    najprawdopodobniej bagażem wyniesionym z dzieciństwa i warto nad tym
                    popracować z psychoterapeutą, a nie zamulać się dodatkowo lekami.
                    • dr.zabba Re: nie radzę sobie z zazdrością... 13.09.09, 19:47
                      Nie każdy brak poczucia własnej wartości jest taki sam. Nie wszystko do jednego
                      wora. Nie zawsze recepta jest tylko jedna.
                      • megan.k Re: nie radzę sobie z zazdrością... 13.09.09, 22:44
                        A na jaki brak poczucia własnej wartości są leki?
                        • dr.zabba Re: nie radzę sobie z zazdrością... 13.09.09, 23:12
                          Na depresję.
                          • megan.k Re: nie radzę sobie z zazdrością... 13.09.09, 23:35
                            Ale to nie ma nic wspólnego z wątkiem? Ann nie ma teraz depresji, ma
                            faceta i jest chyba szczęśliwa. A z zazdrością spowodowaną może
                            zaniżonym poczuciem własnej wartości na pewno nie powinna radzić
                            sobie, zamulając się dodatkowymi lekami.
                            • 36.a Re: nie radzę sobie z zazdrością... 13.09.09, 23:39
                              Megan, jak bardzo upraszczasz...
                              • megan.k Re: nie radzę sobie z zazdrością... 13.09.09, 23:55
                                Od momentu jak obejrzałam wszystkie zamieszczone w którymś wątku
                                filmy o psychiatrii i lekach psychotropowych, zmieniłam zdanie
                                o "naszych lekach" i wkurza mnie, jak na wszystko poleca się pigułki
                                (ale na brak poczucia własnej wartości to już absurd).
                                Ale to Twoje życie Ann.
                                • megan.k Re: nie radzę sobie z zazdrością... 14.09.09, 08:02
                                  Jest bardzo cienka granica między tym co normalne, a nienormalne.
                                  Mając "diagnozę" nie należy jednak wszystkiego, co nas spotyka,
                                  oceniać przez pryzmat objawów CHAD. A gdyby tak spróbować zapomnieć
                                  o CHAD (oczywiście nie przerywając leczenia) i zacząć po prostu
                                  cieszyć się życiem. Ostatnio świetnie mi to idzie, chociaż ja
                                  leczenie niestety przerwałam. Piszę niestety, bo wolałabym, żeby
                                  lekarz zaproponował mi ponowną diagnostykę np. u innego lekarza.
                                  Skąd osoba, która nigdy nie widziała mnie w jednorazowym epizodzie
                                  psychozy, może być na 100% pewna, że mam CHAD. Zgłaszałam jej tylko
                                  chwilowe wahnięcia nastroju w dół w związku z różnymi sytuacjami
                                  życiowym (kłopoty w pracy, awantura z ojcem, przykrości ze strony
                                  pseudoprzyjaciół itp.). Nigdy nastrój nie poleciał mi w dół tak "z
                                  czystej chemii". Ale za to świetnym pomysłem mojego psychiatry jest
                                  psychoterapia psychodynamiczna, na którą mnie skierował. To ona
                                  właśnie świetnie nadaje się, żeby popracować nad brakiem poczucia
                                  własnej wartości, chociaż ja nigdy z tym nie miałam kłopotu smile. Ja
                                  dzięki niej odkryłam, co powinnam robić zawodowo, w czym jestem
                                  dobra i za co w końcu powinni mi nieźle płacić. Stąd pomysł na moje
                                  studia podyplomowe z Audytu i Kontroli Wewnętrznej.
                                  • 36.a Re: nie radzę sobie z zazdrością... 14.09.09, 08:40
                                    Posłuchaj mnie/innych, wyjdź trochę, Audycie, z siebie. Włącz trochę empatii. Ty jesteś skończoną doskonałością, ja - nie.

                                    Chcę Ci tylko przekazać, że związek nie oznacza ciągłego poczucia szczęśliwości. Również kłopoty, które się w parze rozwiązuje...

                                    Dziś wiem, że:

                                    muszę do lekarza, który mi na nowo ustawi leki
                                    muszę na nowo poukładać swój świat, bo On wypełnia mi czas, który powinnam mieć na pasje/swój świat i innych ludzi -> nie może być tak i trochę cieszę się, że wyjeżdża dziś na 2 tyg., chociaż najprawdopodobniej będę bardzo tęsknić
                                    martwią mnie dwa uzależnienia mojego Pana (jedno z nich to papierosy, ogranicza)
                                    jest młodszy prawie 10 lat i to jest cudowne, ale rodzi określone problemy też...
                                    plus zwykłe problemy, że kochając się nie siedzi się w głowie tej drugiej osoby i trzeba dużo rozmawiać
                                    terapia psychodynamiczna, długoterminowa - nie, ja już tego nie potrzebuję. może ktoś, kto mi ją poleca, sam powinien się na nią wybrać...

                                    muszę jednoznaczne z chcę
                                    • megan.k Re: nie radzę sobie z zazdrością... 14.09.09, 10:47
                                      Zupełnie mnie nie zrozumiałaś.
                                      Wiem, że związek to nie tylko SZCZĘŚLIWOŚĆ, ale relacji nie leczy
                                      się LEKAMI. I o to mi tylko chodziło. A terapia psychodynamiczna, na
                                      którą właśnie chodzę smile, nie musi być długoterminowa. U mnie
                                      przewidziane jest tylko 12 tygodni i to w zupełności wystarczy.
                                      • dr.zabba Re: nie radzę sobie z zazdrością... 14.09.09, 11:56
                                        Ale Ty chcesz skłonić A., żeby Boże broń, nie szukała pomocy w lekach, czy
                                        pokazać, że u Ciebie jest tak różowo?
                                        Ja nie twierdzę, że A. ma się farmakologicznie wyleczyć z zazdrości. Moja uwaga
                                        o lekach miała charakter ogólny i może ktoś akurat znalazł w niej coś dla
                                        siebie? Każdy ma swoją własną historię.
                                        --
                                        Czas nas uczy pogody.
                                        • 36.a dr zabbo, masz rację 14.09.09, 13:28
                                          wystarczy nie brać stabilizatora i ze swoją odrobiną wellbutrinu będę fruwać, będę mieć jedyną rację, problemów nie będzie żadnych, to ja będę uwodzić (śmiech), będzie wesoło.

                                          a serio to leki trzeba ustawić. potrzebuję odpoczynku. już niedlugo.
                                          • megan.k Re: dr zabbo, masz rację 14.09.09, 21:08
                                            Czy brak problemów równa się, Twoim zdaniem, HIPOMANIA?
                                            Czy zdrowi ludzie nigdy nie mają racji i zawsze mają problemy?
                                            Czy to przypadkiem Ty nie upraszczasz?
                                            Dlaczego do osiągnięcia tego stanu musisz odstawić stabilizator?
                                            Ja potrafiłam to osiągnąć na lekach i teraz bez leków, wcześniej
                                            niczego nie odstawiałam, teraz niczego nie biorę. I jest dokładnie
                                            tak samo.
                                          • dr.zabba to nie o rację... 14.09.09, 21:16
                                            36.a, nie pisałam nic przeciw Tobie (odebrałam, że tak to odebrałaś). Jasną
                                            oczywistością jest, że leki nie rozwiązują wszystkich problemów. Napisałam o
                                            nich, gdyż moje niskie poczucie własnej wartości minęło po właściwym ustawieniu
                                            antydepresantów. A lekarz i ja sama wysyłałam siebie na psychoterapię, bo
                                            wyglądało jak wdrukowana we mnie cecha. Nie pamiętałam już, jak to jest czuć się
                                            dobrze i patrzeć na siebie nie w krzywym zwierciadle.
                                            To Twój wątek... Z zazdrością nie jest łatwo, znam to uczucie, znam. Nadmierne
                                            - psuje dużo - najwięcej własnej krwi. Zatruwa... Teraz Megan mnie zabije: jeśli
                                            reagujesz hiperaktywnie, to może warto zajrzeć w leki. Lecz zazdrość sama w
                                            sobie jest naturalnym uczuciem. Mija z czasem. Jestem w stałym związku i od
                                            kilku lat już nie zazdroszczę. Jestem pewna siebie, jego i nas.
                                            A Twoja wartość?
                                            Jest ogromna smile
                                            Jesteś wyjątkową osobą i Twoje posty bardzo o tym świadczą. Cenię Twoje wpisy i
                                            wiem, że z drugiej strony siedzi kawał fajnej baby.
                                            I Ty, prawdziwa Ty, dobrze o tym wiesz.
                                        • megan.k Re: nie radzę sobie z zazdrością... 14.09.09, 20:59
                                          Ja już wcześniej wielokrotnie pisałam, żeby A. ustawiła sobie dobrze
                                          leki, więc nie o to mi chodziło. Po prostu leki psychotropowe nie
                                          rozwiążą wszystkich problemów. A u mnie rzeczywiście ostatnio jest
                                          bardzo różowo. U mnie problemy zwiększają aktywność i w związku z
                                          tym wszystko zaczyna się układać lepiej niż przed problemami. Tak
                                          było zawsze i na pewno nie jest to hipomania.
              • megan.k Re: nie radzę sobie z zazdrością... 13.09.09, 05:22
                Mam nadzieję, ż to ŻART. smile
    • bonus1985 Re: nie radzę sobie z zazdrością... 12.09.09, 21:07
      poradzic hmmm... jedyne co moge szrajbnąć to to ze chyba nie urodzil sie jeszcze
      na ziemi facet, ktory by okazywal zainteresowanie tylko i wylacznie swojej
      lubej... a jak owy juz po ziemi chasa to pewnie jakis kosmita <przytul>.
      • 36.a Re: nie radzę sobie z zazdrością... 14.09.09, 13:29
        cmok

        wiem. ale dlaczego Pan reaguje pianą na ustach, gdy beztrosko opowiadam mu o rozmowie z jakimś kolegą?

        hm? smile)
        • bonus1985 Re: nie radzę sobie z zazdrością... 14.09.09, 21:44
          pierwsze co mi sie z tym przykrym faktem kojarzy to brak zaufania przez duze B sad
          • cassandrax Re: nie radzę sobie z zazdrością... 16.09.09, 22:57
            wątek zazdrości poruszałam już wiele razy na forum......ja jestem
            chora na zazrośc, wszędzie i w każdym widzę jakieś podstępy, ktoś
            coś przeciw mnie knuje,oszukują mnie,kombinują za moimi plecami,mam
            wrażenie że ludzie w autobusie szepcą coś o mnie .....mój psychiatra
            tylko kiwa głową ze złości ....nawet kiedy jakaś dziewczyna
            uśmiechnie się do niego na ulicy ja już wiem,że od lat ma z nią
            romans........a wtedy stosuję zasadę "oko za oko".
            • bonus1985 Re: nie radzę sobie z zazdrością... 17.09.09, 21:52
              poruszalem ten temat kiedys na forum o uczuciu bycia obserwowanym... to mi
              ludzie odpisali , ze to zahacza o fobie spoleczne... ja juz nic nie wiem heh.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja