majagor
28.10.09, 11:26
I to mocno zje**ny. Od zawsze.
Niby od dawna tego byłam świadoma, ale dziś mam już tego dość.
Jestem pierdoloną egoistką, zapatrzoną w siebie, z głową uniesioną chyba nawet
ponad niebo.
Jestem władcza, ustawiam wszystko i wszystkich, a biada temu, co się
sprzeciwia. Uwielbiam decydować, uwielbiam mieć na wszystko wpływ. Uwielbiam,
jak wszyscy tylko na mnie patrzą i tylko mnie słuchają.
Manipulatorka ze mnie też niezła.
Złośliwością i wredostwem pewnie mogłabym się podzielić z połową osiedla, a
nadal bym miała tego w nadmiarze.
Nie lubię dziś siebie. Nie cierpię.
I jak sobie przypomnę co już w moim życiu "osiągnęłam" na tym polu to rzygać
mi się chce.
To ja w dzieciństwie decydowałam, kto może się z nami bawić. Potrafiłam
powiedzieć koleżance/koledze, że nie wolno mu bawić się, tam gdzie ja się
bawię. Potrafiłam powiedzieć, że ma sobie iść, tylko dlatego, że ja mam taką
zachciankę. Nawet nie chcę pomyśleć, co taka osoba musiała poczuć w takim
momencie..
W pracy też potrafiłam ludzi prawie zrównać z ziemią, bo np. źle karton z
papierem w szafie ustawili.
Szczytem mojej złośliwości było ustalanie grafiku i zadań dla osób SPECJALNIE
nie uwzględniając ich próśb, życzeń. Fajnie mieć takiego menagera, co zamiast
pomagać, wspierać, motywować - kładzie kłody pod nogi i twierdzi, że praca to
nie koncert życzeń.
Współczuję tym, co muszą żyć ze mną, obok mnie. Tym, którzy muszą ze mną
współpracować. I co najlepsze, zupełnie niezrozumiałe - oni mnie lubią i
szanują..! Ja pierdole, warta tego nawet w 10% nie jestem.
Pani w sklepie też współczuję takiej klientki, panu obsługującemu telefoniczną
infolinię jeszcze mocniej. Takich jak ja powinno się wybijać albo zamykać gdzieś.
Tatusiowi dziękuję za wrodzoną wybujałą ambicję. Dumny pewnie ze mnie jest, że
potrafię "po trupach" biec.. Bo przecież fajnie mieć wredną, wyrafinowaną sukę
- córkę, no nie?
Przepraszam za te osobiste zwierzenia. Ale musiałam. Musiałam sobie
pokrzyczeć. Bo przecież zbyt idealna jestem by przyznać się "na żywo" komuś,
że pojeb ze mnie jakich mało.