Lęk - coś dobrego

29.12.09, 09:02
oczywiście na przeżycie tego stanu.
Wczoraj dopadł mnie przed próbą zaśnięcia. Makabra. Trzęsawka, atak wręcz
paniki. Do tej pory radziłam sobie z pomocą Afobamu. Czym mogłabym go
zastąpić? Ostatnio jestem zmuszona brać go co wieczór. Mała dawka, ale dzwoni
mi w głowie słowo uzależnienie. Wolałabym go czymś zastąpić.
Co w zamian?

P.S. Stan sporego napięcia będzie moim przeciwnikiem jeszcze przez 3-4 m-ce.
    • dr.zabba Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 10:15
      Hmm.. 3-4mce. Afobam można sobie brać do 12 tygodni, tak jest w ulotce. Kiedyś
      brałam i nie uzależniłam się.
      Ale wiesz, od leków to jest lekarz.
      Może antydepresant nie do końca działa? I stąd lęk?
      • kamyczek_0 Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 12:44
        Afobamu nie biorę regularnie. Często ostatnio pojawia się we mnie lęk.
        Najczęściej oczywiście wieczorem uncertain Nie co wieczór, ale jednak. Można by rzec,
        że przeważa hipo od kilku tygodni. Raz na jakiś czas spadam. Tak czy siak hipo
        góruje. Nie jestem w tej chwili na antydepresantach, tylko staby i Ketipinor.
        Dzisiaj gryzę niemiłosiernie.
        Muszę poratować się od czasu do czasu czymś przeciwlękowym. Afobamu się boję
        właśnie przez to, że uzależnia. Wiem, że nie od razu ( tak jak piszesz max. 12
        tyg. ciągiem), ale w czasie napadu lęku ta wiedza mi nie pomaga bynajmniej uncertain
        Wydaje mi się, że pisaliście o Hydroxyzynie. Jedyne z czym mi się ona kojarzy to
        Diphergan (dla dziecia na mocny kaszel i rota -p. wymiotnie). Mam realne powodu
        do tego w tym wypadku już strachu. Staram się myśleć racjonalnie. Wiem, że nie
        diabeł taki straszny w tej sprawie. Niestety chwiejność przynosi takie wieczory
        jak wczorajszy. M. stopuje mnie, wie że przesadzam. Do 2 nie mogłam zasnąć. Oczy
        jak 5 złotych. Sądzę, że gdybym nie wzięła Afobamu to zasnęłabym ok. 5-6 (tak
        też bywało).

        Reasumując : coś rozsądnego raz na jakiś czas , czyli przez 3-4dni w ciągu m-ca.
        Antydepa nie chcę bo pojadę w górę z moją obecną tendencją do hipo w tymże
        momencie (stąd Ketipinor).
        • majagor Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 13:01
          U mnie swego czasu psycholog i psychiatra ustalili, że mogę Hydroksyzynę brać. Ale też z racji pewnych moich skłonności do uzależnień w ograniczonych ilościach [z każdej zjedzonej tableteczki musiałam się spowiadać, po co, kiedy, ile, dlaczego].
          Relanium nie wolno mi brać - nawet na pogotowiu powiedziałam, że tego nie połknę.

          Teraz nie korzystam z tego wcale. Jeszcze jakieś resztki w opakowaniu mi zostały, ale nie biorę tego. Tabletka i tak wszystkiego u mnie nie rozwiąże.. co z tego, że zasnę, jak rano problem nadal istnieje?
          • kamyczek_0 Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 13:39
            > Tabletka i tak wszystkiego u mnie nie rozwiąże.. co z te
            go, że zasnę, jak rano problem nadal istnieje?

            Problem... nawet nie chodzi o ten konkretny. Jak zjeżdżam w danym dniu, a w
            zasadzie wieczorem ( częściej niż w dzień-chyba dołuje tak noc ), to muszę się
            ratować. Nie chcę tak się nakręcić w lęku żeby potem rano nie móc wstać z łóżka.
            Jak już sobie tak zjeżdżam z tej ślizgawki to KAŻDY problem (nawet najbardziej
            błahy) urasta do rangi horroru. W takiej sytuacji do rana mogę: obgryźć
            wszystkie paznokcie, zaryczeć się do stanu w którym nie będę mogła otworzyć
            powiek, trząść się przez kilka godz jakbym siedziała naga na mrozie, siłować się
            z kołataniem serca, siedzieć pod kołdrą bujając się w celu ulżenia sobie (i tak
            nie pomaga, bo jakże mogłoby pomóc) lub też łyknąć coś i przeżyć/przespać do
            rana. Rano mija wszystko.
            Schemat zjeżdżania wygląda tak samo niezależnie od pory dnia, więc można sobie
            powstawiać w zdania :ranek, przedpołudnie, popołudnie, wieczór.
            Stany mieszany. Dół kiedyś mija. Na szczęście "kiedyś" to tylko ostatnio
            kilkanaście godzin. Jeżeli jest kilka dni pod rząd dupy to nie jest ona tak
            nasilona. Czasem kilkanaście godzin jest gorszych niż kilka dni.

            MUSZĘ TE KILKANAŚCIE godzin jakoś przeżyć. Godziny nie są wtedy godzinami tylko
            latami świetlnymi. Przecież tez się wtedy czymś ratujecie byleby przespać. O to
            mi chodzi. Byle dotrwać.

            Problem jest W TAKICH CHWILACH zupełnie nieadekwatnie przetwarzany przeze mnie
            niż "normalanie" w stabilności.
            • majagor Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 14:02
              kamyczek_0 napisała:

              > > Tabletka i tak wszystkiego u mnie nie rozwiąże.. co z te
              > go, że zasnę, jak rano problem nadal istnieje?
              >
              > Problem... nawet nie chodzi o ten konkretny. Jak zjeżdżam w danym dniu, a w
              > zasadzie wieczorem ( częściej niż w dzień-chyba dołuje tak noc ), to muszę się
              > ratować. Nie chcę tak się nakręcić w lęku żeby potem rano nie móc wstać z łóżka
              > .

              Świetnie Cię rozumiem - pisałam tylko, że u mnie tabletka nie pomoże.. nie
              chciałam Cię urazić, ani zanegować.
              Naprawdę rozumiem i przepraszam za moją nieścisłość..
        • dr.zabba Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 13:37
          Wiesz, ja bym zwiększyła Ketipinor. To kwetiapina jest - upewniam się? Lecz nie
          jestem Twoim lekarzem. A co on mówi na to?
          • kamyczek_0 Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 13:59
            Kwetiapina ściąga mnie z chmur do stanu pożądanego (tylko i wyłącznie-nie
            niżej). Ponoć inne tego typu leki mogą ściągać za bardzo w dół. To jej zaleta .

            Nie dzwoniłam do lek. Było kilka dni (nie pod rząd) takich akcji do tej pory
            (czyli od czasu kiedy się widziałyśmy).
            • dr.zabba Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 14:12
              Dla mnie takim dobrodziejstwem jest olanzapina.
              A Ketrel... u mnie wywoływał niepokój, hmm, hmm...
              • kamyczek_0 Re: Dzwoniłam do lek. 29.12.09, 14:30
                Zabba właśnie tak dobrze działa na mnie Ketipior smile

                Dzwoniłam przed chwilką i :
                Zwiększyć Ketipionor z 50mg do 75 mg na noc + 25mg rano. Jeżeli poprawi się, ale
                nie na tyle żeby było ok to dołożyć na noc jeszcze 25mg (czyli noc=100mg ,
                rano=25mg.) Żadnych Afobamów itp.
                Wg. niej albo to zapowiedź manii (miałam do tej pory tylko hipo) lub depresji.
                Ponieważ biorę max dawkę Lamitrinu jako stabilizatora to ciężko wyczuć w którą
                str. zamierza mój mózg podąża. Musiałabym odstawić staby żeby sprawdzić teorię,
                ale to baaardzo głupi pomysł.
                No to tyle. Mam nadzieję, że zadziała.
                Do tej pory królowała hipo przez kilka dobrych dni po czym kilkanaście godz.
                gorszych chwil (i to nie takich jak w depresji w sumie). Teraz nie wiem dokąd
                zmierzam. W mańce spier... sobie życie i namieszam porządnie ( jeszcze nigdy nie
                byłam na TAKIM szczycie), a spadając w dół będzie dupa blada. Może być przecież
                być aż tak źle jak w czasach owej depresji = nie chcę żyć sad Mam nadzieję, że
                męża to uspokoi bo dostał dzisiaj zjebki, mała też. Klnę właśnie w takich stanie
                jak teraz.
                Wczoraj do wieczora sprzątałam chatę i tak już czystą. Znalazłam kilka "kotów" i
                dostałam pierdolca. Za to poukładałam z linijką w dłoni małej wszystkie zabawki,
                po raz kolejny pomyłam wszystko (pomyłam-nie wytarłam z pozornego kurzu). O 21
                chciałam myć okna. Za to dzisiaj je umyłam.

                Dobrze zabbo, że zapytałaś co o tym sądzi lek. Jakby dotarło i dlatego zadzwoniłam.


                • czubata Re: Dzwoniłam do lek. 29.12.09, 16:20
                  brałam pernazyne i tisercin,jedno i drugie strasznie
                  odużają,spowalniają,obciążają umysł ale skutecznie usuwają lęk.Obecnie mam
                  zalecony chlorprotixen,też pomaga i nie obciąża jak poprzednie.Hydroxyzyna jest
                  słaba.
                  • czubata Re: Dzwoniłam do lek. 29.12.09, 16:21
                    w swoim czasie dysponowałam też tranxenem,ale to niestety przeszłość.
                • xsenia Re: Dzwoniłam do lek. 29.12.09, 21:02
                  > Wczoraj do wieczora sprzątałam chatę i tak już czystą.

                  Może przyjdziesz do mnie się wyżyć twórczo smile

                  kotów wala się wszędzie pod dostatkiem

                  wracając do meritum, zwiększałam sobie kwetiap od 50 do 500, teraz
                  jest mi już wszystko jedno, nic mnie nie rusza. nie wiem czy to od
                  tego, ale innej przyczyny nie widzę.

                  byś może dużo dawek jeszcze przed tobą
    • balbina_alexandra Re: Lęk - coś dobrego 29.12.09, 16:28
      Mam od niedawna coraz silniejsze ataki lęku, ostatnio już paniki,
      takie jak przed laty, z nagłym strachem chwytającym za gardło,
      paraliżującym, obezwładniającym. Jeszcze trochę i zacznę się dusić,
      nie obce są mi te objawy. Byłam u lekarza właśnie bo wyjątkowo
      nastrój mi się obniżył, poza tym sądząc po różnych innych objawach
      chyba po raz pierwszy w życiu przechodzę coś na kształt mixed
      episode. Mój lekarz wysłuchał mnie cierpliwie, długo rozmawialiśmy -
      samowolnie zwiększyłam sobie ostatnio dawkę antydepa, bo czułam, że
      jestem już na skraju. Dostałam właśnie Xanax na lęki mam brać
      doraźnie, nie dłużej niż miesiąc (brałam już wcześniej, też ze 4
      tygodnie), plus olanzapinę. Antydepy muszę brać, bo bez nich nie
      daję rady funkcjonować. Mój lekarz sugerował, że można by włączyć
      sertalinę, jest dobra na lęki i kompulsy, może powinnaś spróbować?
      Przy stabilizatorach i jakimś antypsychotyku nie powinnaś wpaść w
      manię. Sama brałam sertalinę wieki temu po wypadku i mam bdb
      wspomnienia. Też się boję Xanaxu jak zarazy, mam cholerne skłonności
      do uzależnienien. Ale jeszcze bardziej przerażają mnie te ataki
      lęki, ja mam je za dnia, i one coraz bardziej eskalują, wiem z czym
      to się wiąże i mam nadzieję niedługo się z tym uporać ale na razie
      muszę funkcjonować jakoś w pracy. A xanax dobrze mnie uspokaja.
      Co do Hydroxyziny, owszem uspokaja, ale dość lekko i jak dla mnie
      np. jest bardziej nasenna niż uspokajająca.
      A buspiron (Spamilan)? Jak zużyję Xanax i lęki nie do końca odejdą,
      porozmawiam z moim lekarzem na ten temat. Wiem że buspiron jest
      anksjolitykiem z innej grupy i nie powoduje uzależnienia.
    • kamyczek_0 Re: Lęk - coś dobrego 30.12.09, 14:39
      Dziękuję wszystkim za dobre rady smile
      Co do samopoczucia to dzisiaj o wiele lepsze. Po południu wczoraj było
      nieciekawie. Wieczorem trzęsłam się. Wzięłam 3x większą dawkę niż do tej pory,
      czekałam na sen...szybko, szybko zasnąć... Po godzinie udało się i spałam całą
      noc. Rano zero lęku pomimo tego, że byłam musiałam wyjechać. Podróż ok, może
      dlatego że rano wzięłam nast. tabletkę.
      Chyba rzeczywiście mój mózg zamierzał mnie przechytrzyć i wymknąć się w stronę
      mańki. Przeanalizowałam wszystko. Na to wygląda. W depresji lęk był ..inny, nie
      tak gwałtowny, po prostu inny. Czułam się wyprana z uczuć przez większość
      czasu(dobre sformułowanie koleżanki forumowej wink. Wiem, że sama bym nie wzięła
      pod uwagę opcji "na rozdrożu". Zmiany wyglądały inaczej. Na ogół były rapid c.
      Mój popaprany mózg chciał mnie podejść i splunąć na mnie swoim jadem.


      -------------------
      "Im większe w człowieku wewnętrzne rozbicie, poczucie własnej słabości,
      niepewności i lęk, tym większa tęsknota za czymś, co go z powrotem scali, da
      pewność i wiarę w siebie."

      (Kępiński)
Pełna wersja