Kobieta zawiedziona

07.01.10, 14:44
Simone de Beauvoir, czytałyście? Sztuka z Jandą też. To jest jakiś najczarniejszy scenariusz i już nie wiem, co było najpierw - depresja kobiety zdradzanej czy depresyjność, która doprowadziła do zwrócenia się ku innej kobiecie.

Nie chcę tak. Odpukać, niech tak nigdy się nie zdarzy.

Ale rozmyślam sobie o niej, kobiecie, która leżała w rozgrzebanym łóżku, wypalała mnóstwo papierosów, a swojego lekarza (chcę wierzyć, że wizyta prywatna, a psychiatra z zacięciem psychologicznym) pytała naiwnie (przepraszam za użycie tego słowa), czy jest inteligentna. Bo rywalka była kobietą spełniającą się zawodowo, silną.
"Tak, ale inteligencja musi znajdować swoją pożywkę". Starał się być delikatny.

I tu leży mój strach.

W króciutkim związku parę lat temu, gdy napomknęłam lekarz o jakimś problemie usłyszałam "Ale nie może mieć pani depresji". Bo co? Bo wtedy będę zostawiona? Moje dalsze pytania: swoją depresyjną kobietę można kochać ale czy pożądać? Powiedzmy, że też. Można próbować wyciągnąć ją z depresji czułym seksem. Powiedzmy, że skutecznie. A jeśli nie? Kochać ludzkie zwłoki w rozgrzebanej pościeli? Wybaczcie obrazowość. Bliski człowiek ma ograniczoną wytrzymałość na stres, a miłość bywa ułomna. I słaba. Przetrwa wszystko?
Wiem przecież, że atrakcyjność kobiety z ChADem może wiązać się z jej ogromną aktywnością w hipo. Lgną te pszczoły. Zlizują miód. Same nie wiedzą dlaczego tak lgną.

Bronię się jak mogę przed uleganiem depresji.

Dziś myślę też, że pomimo uczucia starać się silnie stać na własnych nogach. Tak myślę stety bądź nie, że tylko taka postawa budzi szacunek. I znajdować sporo pożywek dla własnej inteligencji. Kobieta zawiedziona miała tylko dom. I córki.
    • 38takatam Re: Kobieta zawiedziona 07.01.10, 14:54
      sad((boje sie tego i nie wiem jak dlugo mozna ze mna wytrzymacsad((
    • dr.zabba Re: Kobieta zawiedziona 07.01.10, 16:32
      Dużo zależy od tego, czy mężczyzna kocha i pożąda, czy tylko pożąda... Tak
      myślę. Ja byłam w depresji pożądana. Ale nigdy nie było tak, że zostawałam w
      rozgrzebanej pościeli... Udawało mi się zmobilizować, żeby wstać i żyć, zająć
      domem (fakt, że z ciągłą pomocą mam obojga stron).
      Nie wiem skąd mi się trafił taki człowiek, który nawet w depresyjnej leniwej
      musze umiał dostrzec kobietę. Jestem szczęśliwa.
      Ale takie wygrzebywanie się na siłę z rozrzuconej pościeli... może to właśnie
      znaczy nie ulec depresji?
      Trzymam kciuki.
      A. Mężczyzna jak kocha to zawsze pożąda.
      • majagor Re: Kobieta zawiedziona 07.01.10, 22:13
        Chociaż z M. mi się żyje jak się żyje ale nigdy przy nim nie czułam się mało atrakcyjna, mało inteligentna, czy mało pożądana. Zresztą myślę, że działa to w obie strony - ja także go pożądam, także uważam go za piekielnie inteligentnego człowieka itd.

        Co do inteligencji - to zawsze się uśmiecham wracając do pewnej rozmowy z moim dawnym szefem:
        - Maja a Ty masz faceta?
        - Nie, no szefie nie znalazł się taki, co by ze mną chciał być [jeszcze wtedy nie byłam z M., a nie byłam już z poprzednim]
        Szef rozłożył się wygodniej w fotelu, odwrócił głowę w stronę okna, popatrzył na las, by za chwilę na mnie i takim rozżalonym głosem powiedział:
        - No tak, inteligentnych kobiet to faceci się boją..

        Taka głupia rozmowa w sobotni dzień, gdzie się czasem nam nudziło.. a wiecie ile, mi to dało. Sam szef, ten straszny szef uważa, że Maja jest inteligentna wink

        Mój M. zresztą zaczął być ze mną właśnie z tego względu. Zawsze powtarzał, że mam świetne ciało - ale to nieważne. Najważniejszy jest mój "seksowny mózg" smile I nie chodzi tu, że o seksie dużo myślę, oj nie smile
      • dr.zabba Re: Kobieta zawiedziona 08.01.10, 16:37
        Zapytany odpowiedział: ale ty nawet w depresji nosiłaś stringi...
        • czubata Re: Kobieta zawiedziona 08.01.10, 17:04
          smile
    • 36.a Re: Kobieta zawiedziona 09.01.10, 18:51
      Boję się, że idealizujecie...
      W depresji klinicznej niewiele sił, a już na pewno nie na dobieranie koloru nitki w szwie spódnicy do odcienia nowych trzewików.
      Dżinsy i podkoszulki - w depresji na tyle mnie stać. Ciągle mam siłę na obłędne dbanie o włosy, kosmetyki pielęgnacyjne to mój konik i w przebłyskach hipo wydaję znaczne jak dla mnie pieniądze na francuskie bardzo dobre tzw. dermokosmetyki. Ale to żaden wysiłek.
      Na temat ciała, mózgu laurki nie będziesmile Czuję się kochana.
      • ditta12 Re: Kobieta zawiedziona 09.01.10, 19:07
        36.a napisała:
        <smile Czuję się kochana.>

        a ja nie i dlatego mam lękisadBo może to jest powodem że każdy by chciał być
        kochany,przytulony a ma tylko zamrażalnik obok.Życzę Ci szczęścia.
        • 36.a Re: Kobieta zawiedziona 09.01.10, 19:24
          Dito, miłość przychodzi. Sama. Do Ciebie też przyjdzie. Ode mnie na dziś buziaki.
        • start.hill Re: Kobieta zawiedziona 11.01.10, 01:14
          tak bardzo bym chciala zasnac wtulona w silne ramiona...

          a przytulam sie do termofora, czasem nawet kilka razy w dzien, by poczuc
          jakiekolwiek cieplo..
          • ives1983 Re: Kobieta zawiedziona 11.01.10, 01:23
            ehhhhsad(((((((

            Znam ten ból! Od miesięcy! przed zaśnięciem myślę o "pewnych ramionach" które już mnie nie chcą, a o których zapomnieć nie mogę...

            I myślę sobie, kiedy to się w końcu, zacznie się układać w moim życiu!

            Jednak mimo wszystko jestem dobrej myśli, wierzę głeboko, że los wynagrodzi mi doznane krzywdy.

            Grunt to nie dać się! ani chorobie ani samotności.

            Zatem tyle wirtualnie, chociaż tyle mogę smile
            dobrej nocy
            • ives1983 Re: Kobieta zawiedziona 11.01.10, 01:27
              ives1983 napisała:

              > Zatem tyle wirtualnie, chociaż tyle mogę smile
              > dobrej nocy


              <tulę wirtualnie>
      • dr.zabba Re: Kobieta zawiedziona 10.01.10, 11:28
        Ale dlaczego "idealizujecie"? Gdzie, w którym miejscu? Nie widzę.
        Ja w dep. o włosy nie mam siły dbać. Często ich nawet nie myję. Wieczorem zdarza
        mi się nie myć zębów... A codziennie się kładę z mężem do łóżka przecież. Zero
        romantyzmu. Zero idealizowania? Nie wiem. Coś miałaś na myśli, jak pisałaś.

        Ditta, przytulam. Mocno.
        • majagor Re: Kobieta zawiedziona 10.01.10, 20:19
          Mnie chcą hospitalizować z powodu depresji i takich tam podobnych.. a dziś uprawiałam seks cztery razy.. I M. nie uprawiał seksu z kłodą, jakąś zdechłą deską - a ze mną, kobietą, którą pożąda, która jest dla niego b. atrakcyjna, która jego pożąda itd.
          U mnie depresja akurat tego "nie psuje". Nigdy jeszcze nie popsuła.
          Są dni, że nie chce mi się ubrać, umyć, uczesać - ale gdy wiem, że gdzieś wychodzę lub ktoś przyjdzie do mnie - robię to tak samo ładnie, jakbym zrobiła to mając manię.

          W tygodniu z M. się nie spotykałam - no to średnio o siebie dbałam, to fakt. Ale jak już jechał do mnie to zadzwonił i powiedział, że nie zabierze mnie do siebie, gdy nie będę umyta, ubrana, włosy wysuszone, ułożone.
          Tak samo u niego - mogę nie mieć siły na nic, mogę płakać cały dzień - ale rano/wieczór zęby umyć muszę, w piżamie muszę spać [czasem on mnie przebiera jak już mi się nie chce] i na jeden chociaż mały spacer wyjść muszę - z tym spacerem czasem się nie uda - ale reszta jest zawsze konsekwentnie ode mnie egzekwowana.

          Mam tam często momenty, że nie chcę wyjść nawet z łóżka. Że chcę spać. To on da mi np. do 10 spać - a potem rolety w górę, śniadanko, kawa i nie ma spania. Nie da mi spać i koniec.
          • ives1983 Re: Kobieta zawiedziona 11.01.10, 02:09
            Maja to mam podobnie do Ciebie, tyle, że faceta braksad

            Ale póki był, to też "zawsze mogłam" wiele razy, jego wręcz to czasem przerażało smile że tylko na to mam energię i ochotę; a na zajęcie się hobby, realizacją planów, nauką, obowiązkami, zabawą, sztuką, rozmowami, ect. - życiem jednym słowem - to już brakowało mi motywacji, baa życia mi brakowało w tym wszytskim, co było najgorsze - smutek, stagnacja, załamywanie rąk, zero mobilizacji, dno. Poniżej dna. Nicość.

            Jedynie przy nim sytuacja nie wyglądała tak beznadziejnie, mogłam owszem robić, te wspomniane wyżej czynności, ale to nie byłam JA. Mnie tam w tym wszystkim brakowało. Bywało gorzej, bywało źle, bywało tak jakby w ogóle nie było. Marna egzystencja, a nie ŻYCIE.

            Teraz jest jakoś inaczej, mimo iż JEGO nie ma przy mnie, ale czuję jakbym odzyskiwała siebie. To dziwne, ale czuję jakbym dopiero teraz po 26 latach życia poznawała czym ono właściwie jest. Nie odczuwam od zawsze mi towarzyszącego lęku, nie ma tego strachu przed wszystkimi i wszystkim. To dziwne, ale ustępuje, lęk mija. Mimo, iż brakuje mi jego osoby, brakuje mi miłości, czuję jakby nigdy nie mogła ona zakwitnąć we mnie w pełni, gdyż nie byłam wstanie jej przyjąć, i odczuć jej dobrodziejstw. Myślę, że on dlatego odszedł. Trzeźwym już okiem. Myślę i odczuwam racjonalnie. Wcześniej tak nie miałam. Żyłam w matni, w odchłani duszy, na dnie! któro pokryte było nieskończoną, wydawać by się mogło, warstwą osadu wewnatrzoceanicznego z domieszką wulkanicznych pyłów, do których nie docierało żadne słońce.

            Mineły te najgorsze dni, miesiące, lata.
            Mineły te najgorsze depresje, psychozy (bo i takie były, dwie poważne, przerażające brrr).
            Czuję, że mineło to życie, w którym brakowało tylko mnie. Reszta była, wykonywana jakby przez moje ukryte ja, jednakże pozbawione ego.

            Czuję jakby moje życie dawało mi drugą szansę. Mimo choroby, czuję, że ozdyskuję siebie. I wierzę, że teraz to będzie tylko lepiej wink
            • majagor Re: Kobieta zawiedziona 11.01.10, 09:55
              ives1983 napisała:

              > Czuję jakby moje życie dawało mi drugą szansę. Mimo choroby, czuję, że ozdyskuj
              > ę siebie. I wierzę, że teraz to będzie tylko lepiej wink

              Ja mam nadzieję, że też dostanę nową szansę. Nowe możliwości. Że wszystko się odwróci.. i będzie fajnie smile

              Będzie tak u mnie, u Ciebie, u nas wszystkich. Tylko wierzyć w to trzeba mocno..

              A słowo "zawsze mogę" mnie się także mocno tyczy. Zawsze mogę, zawsze mam ochotę. Zawsze i wszędzie. M. już doskonale o tym wie i czerpie z tego korzyści - bo on też "zawsze może" wink Pod tym względem jesteśmy w 100% z jednej gliny ulepieni.
    • bonus1985 Re: Kobieta zawiedziona 10.01.10, 19:54
      "Simone de Beauvoir, czytałyście?" - czemu samców dyskryminacja hehe ?tongue_out
      • 36.a Re: Kobieta zawiedziona 11.01.10, 08:47
        To przeczytaj. Zrób to dla mnie.
Pełna wersja