Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę

13.01.10, 21:43
Jaka jest skala tego zjawiska? Wszędzie się o tym mówi i pisze, ale nie natrafiłam na żadne dane statystyczne na ten temat.

Sprawa ta mnie interesuje, bo chciałabym wiedzieć jaka jest skala owej bezduszności. Przez porzucenie nie rozumiem tutaj tylko oddania tej osoby do jakiejś placówki opieki społecznej, ale też odcinanie się od tej osoby w formie wyprowadzenia się od niej jakimś pretekstem (np. wyjazdu), nieodwiedzanie jej w szpitalu lub wręcz nieodbieranie jej ze szpitala jak sama nie może funkcjonować, nieinteresowanie się tym czy bierze leki itd.
    • matrioszka42 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 08:49
      Wszystkie zaczęte przez Ciebie wątki śmierdzą prowokacją. Może tylko mi tak śmierdzą...
      Wiesz coś na ten temat? Masz chorych w rodzinie? Cierpisz z nimi? Przechodzisz gehennę?
      Bezduszność??? Czy Ty wiesz co potrafi zrobić osoba chora psychicznie? Czy wiesz do jakiego stanu potrafi doprowadzić swoich bliskich?

      Wszystkie te pytania zadaję jako osoba chora. Z perspektywy osoby nazwanej przez Ciebie ofiarą bezduszności. A jak nazwać tych, którzy stali się moimi ofiarami???
      • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 09:19
        matrioszka42 napisała:

        > Wiesz coś na ten temat? Masz chorych w rodzinie? Cierpisz z nimi? Przechodzisz
        > gehennę?
        > Bezduszność??? Czy Ty wiesz co potrafi zrobić osoba chora psychicznie? Czy wies
        > z do jakiego stanu potrafi doprowadzić swoich bliskich?

        Od kilkunastu lat mieszkam z mamą chorą na schizofrenię (według większości osób to gorsze niż ChAD), więc dobrze wiem, co znaczy choroba psychiczna. Poza tym mój dziadek chorował na ChAD (z ostrymi stanami manii) - opiekowała się nim głównie babcia, ale też wiem co ta choroba robi z ludźmi.
    • awanturka Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 08:49
      Jak przebywałam w szpitalach to poznałam parę takich osób ale nie było to zjawisko masowe.

      Dużo częstsze było "niepełne zaniednywanie" i niekoniecznie z wyboru, z braku odpowiedzialnosci czy braku serca. na przykład synowie którzy odwiedzili matkę jedyn czy da razy w czasie prawie 5 letniego pobytuw szpitalu.

      Rozmawiałam z takimi "niepełnie" zaniedbanymi ludźmi.

      Okazuje się, że to co wyglada na brak poczucia odpowiedzialności za bliskich czy serca wynika w dużej mierze z czynników obiektywnych (np. syn z trójką dzieci na 2 małych pokojach z matką mieszkającą na dugim końcu miasta i harujący od rana do nocy aby utrzymać rodzinę.)

      Było parę osób, którym szykował się rozwód o ktory wystąpił współmałżonek - kobiety, które w czasie choroby z zdradzały męzów.

      Była jedna co zawsze w manii wyjeżdżąła za granicę(nie mozna było jej znaleść)i "seksiła się" (jak to kiedyś okreslała jedna z forumowiczek) po czym wracała w zaawansowanej ciąży. Dwójkę dzieci z takich epizodów wychowywali jej rodzice. Leżała w ciężkiej depresji zaraz po urodzeniu trzeciego (depresję miała jak już wróciła, przed porodem).

      Mąż jej nie odwiedzał - wystąpił o rozwód.

      Druga, niemal 50 letnia, ale niesamowicie atrakcyjna babką robiła to samo. Z tym, ze ona zawsze wyjeżdżała do Berlina do ciągle tego samego "murzyna-psychopaty" - on używał sobie jak była w manii ile mógł a jak przychodziła depresja to ją wyrzucał a potem jeszcze ścigał męża za długi jakie uważał, ze on u niego ma (przecież wiele miesięcy utrzymywał jego żonę!)i telefonował lub słał listy z pogróżkami a nawet przyjeżdżał do Polski (pewnie, też żeby sprawdzić, czy ona nie jest w takiej fazie, że jest skłonna z nim wyjechać), również ze usiłował ze szczegółami opowiadać mężowi (listownie i przez telefon oraz parę razy osobiście)o szczegółach życia seksualnego z jego żoną.

      Mąż ją odwiedzał - ale też wystąpił o rozwód. Babka nie miała nikogo bliskiego poza nim (dzieci nie mieli)

      Dziwić się, nie dziwić??
      • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 09:32
        awanturka napisała:
        > Okazuje się, że to co wyglada na brak poczucia odpowiedzialności za bliskich c
        > zy serca wynika w dużej mierze z czynników obiektywnych (np. syn z trójką dzie
        > ci na 2 małych pokojach z matką mieszkającą na dugim końcu miasta i harujący od
        > rana do nocy aby utrzymać rodzinę.)

        Według mnie choroba psychiczna osoby bliskiej wymusza pewne zmiany wyborów życiowych. Żeby ten syn nie miał dylematu: opieka nad matką czy opieka nad dzieckiem, być może powinien ograniczyć swoje plany prokreacyjne. Przynajmniej ja tak robię.

        A co do tych zdrad u chorych na ChAD - przecież to jeden z symptomów choroby. Nie jest to żaden argument, żeby taką osobę porzucać, rozwodzić się z nią. Przecież w stanie manii ludzie nad sobą nie panują, nie ma w tym ich winy. Dziwią mnie też sądy, które orzekają rozwody w takiej sytuacji, bo przecież jest przepis, który zakazuje rozwodu, gdy jest on sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. A rozwód z osobą chorą niewątpliwie jest z tymi zasadami sprzeczny.

        Są gorsze sytuacje od zdrady - mój dziadek chory na ChAD na przykład gwałcił swoją żonę, czyli moją babcię. Tym niemniej porzucać go nie zamierzała, choć niewątpliwie było to dla niej bardzo bolesne.
        • matrioszka42 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 10:04
          Mam wrażenie, że sama siebie chcesz przekonać, że postępujesz słusznie. Że Twoje całkowite poświęcenie dla Mamy ma sens, że jest właściwe. Zrezygnowałaś z własnego życia, bo tak trzeba. Ale czy napewno?
          Znasz pojęcie współchorowania? Powinnaś chyba udać się na terapię.
        • ola_agn Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 10:06
          Ja tam sie staram zazwyczaj hamowac i ograniczac wypowiedzi do
          forum dla rodzin, ale teraz nie przemilcze:

          > Według mnie choroba psychiczna osoby bliskiej wymusza pewne zmiany
          > wyborów życiowych. Żeby ten syn nie miał dylematu: opieka nad
          > matką czy opieka nad dzieckiem, być może powinien ograniczyć swoje
          > plany prokreacyjne.

          Dlaczego dziecko chorego mialoby ograniczac swoje zycie do opieki
          nad chorym rodzicem? Zostawic plany swoje, wspolmalzonka i byc do
          dyspozycji chorego bo ten jest chory? Nie miec dzieci bo to
          zmniejsza dyspozycyjnosc wobec rodzicow? Jakos sadze, ze wiekszosc
          rodzicow na wiesc, ze nie bedzie wnukow bo wszystkie sily sa
          potrzebne na wspieranie ich wlasnie, mialoby poczucie kompletnej
          kleski zyciowej i wychowawczej... (ale moze ja znam tylko jakichs
          normalnych chorych, co to nie chca soba obciazac wszystkich wokolo)

          A gwalt
          • corka-matki Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 11:16
            Córko!
            Czytając co piszesz gotuje się we mnie!!!Sama niedawno byłam gotowa na
            całkowite poświęcenie.
            Kilka miesięcy postępowałam tak jak ty radzisz.Walczyłam o mamę,pomagałam,
            troszczyłam się nie mając z życia nic dla siebie-stopniowo wyniszczałam swój
            organizm Nabawiłam się tylko problemów ze własnym zdrowiem. Do tego dochodzą
            wyrzuty sumienia wobec męża i zaniedbanych znajomych.Dobrze, że mama wróciła do
            równowagi, bo inaczej ja nie wiem ile jeszcze dałabym radę.
            Chęć pomocy u mnie jest zawsze-ale teraz wiem, że nie za cenę własnego życia.
            I teraz rozumiem osoby, które odchodzą...Czasami chory nie da sobie pomóc a na
            barki bierze się zbyt wiele, człowiek w końcu ucieka od problemów , które go
            przerastają i z którymi nie można żyć zachowując własne zdrowie psychiczne i
            fizyczne.Gdy ma się pełna rodzinę to dobro dzieci tez bierze górę jeśli stany
            chorego mocno zaburzają prawidłową funkcjonalność i poczucie
            bezpieczeństwa.Ciesze się, ze jednak w wielu wypadkach da się funkcjonować z
            chorym jeśli bierze leki.W wypadku mojej mamy u której nie zdiagnozowali choroby
            a jedynie stwierdzili zaistniały po raz pierwszy epizod manii( który wyniszczył
            nas wszystkich)...słyszy się tylko odwet. Nawet człowiekowi nie chce się nie
            tylko już poświęcać, ale nawet o tym rozmawiać...Bo człowiek okazuje
            bezwarunkowa miłość, lojalność, pomoc, prostuje wiele rzeczy, walczy a potem
            słyszy, że się mieszasz, jesteś nadopiekuńcza, że w sumie to przez nas, bo
            chcieliśmy ja leczyć na siłę, że jak można zwolnienia załatwiać wbrew i bez jej
            wiedzy?Tłumaczenie każdego z durnych zachowań, bronienie się...Wtedy człowiek
            zastanawia się i myśli sobie i po co mi to było, po co? Nie oczekuje
            wdzięczności, ale lepiej żeby mama zamilkła niż stale do wszystkiego wracała i
            stale odwracała kota ogonem!Traci się wtedy chęć do pomocy, zapał i człowiekowi
            naprawdę już wszystko jedno, byle się odseparować od tego.
            Na ten moment jeśli mama mnie potrzebuję ok, ale sama reki już nie wyciągam,
            jeden tel. dziennie, odwiedziny w weekendy.Ciesze się, ze jest normalna i że
            ładnie wszystko jej się wyprostowało, wraca do odpowiedzialnej pracy, ma
            zalecenia leczenia tarczycy. Gdzieś tli mi się czerwona lampka w głowie i mam
            tzw. czuja, boje się żeby to nigdy już nie wróciło.
            Nie dziwie się tym którzy mieli taki sajgon na okrągło, że uciekli gdzie pieprz
            rośnie. Nie oceniam ich źle i nie krytykuje, każdy robi w zgodzie se sobą samym.
            Jeśli tobie rezygnowanie z własnego życia sprawia przyjemność to podziwiam.
          • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 19:58
            ola_agn napisała:
            > A gwalt
            • majagor Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 20:15
              corka_1 napisała:

              > ola_agn napisała:
              > > A gwalt
          • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 23:31
            ola_agn napisała:
            > Dlaczego dziecko chorego mialoby ograniczac swoje zycie do opieki
            > nad chorym rodzicem? Zostawic plany swoje, wspolmalzonka i byc do
            > dyspozycji chorego bo ten jest chory? Nie miec dzieci bo to
            > zmniejsza dyspozycyjnosc wobec rodzicow?

            Ograniczenie prokreacji jest często słusznym wyborem. Najpierw powinniśmy się zająć tymi, którzy już żyją (i niestety cierpią, bo chorują), a nie tymi, którzy nie zostali jeszcze powołani do życia. Przykładowo osoby mające jedno niepełnosprawne dziecko rezygnują z powołania na świat drugiego (choć pierwotnie planowali dwójkę) bo nie byliby w stanie pogodzić opieki nad nimi dwoma kosztem tego niepełnosprawnego. Większość ludzi zapewne uzna ten wybór za racjonalny. Dlaczego więc choroba innego członka rodziny ma być traktowana inaczej?

            Jak ktoś ma warunki na to, by dwie rzeczy pogodzić - nie ma problemu. Jak ma poczucie, że czasowo i psychicznie sprosta opiece i nad chorym psychicznie i nad dzieckiem, ma duży dom, by pomieścić chorą matkę, małżonka i przyszłe dzieci bez dyskomfortu dla nich, ma środki finansowe, by od czasu do czasu zatrudnić opiekunkę do dziecka lub/i chorej matki, to nie ma problemu. Jak ktoś ma te warunki ograniczone, to musi wybierać. Wybór powinien moim zdaniem paść na dobro osoby już żyjącej.
            • chin_chilla Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 00:48
              Wyjdę tutaj na chwile z załozenia, że chcę i planuję mieć dzieci.
              \moi rodzicie poczeli mnie jak matka miała 40 a ojciec 44. Teraz ja
              mam 25 lat, mama 64 a tata 68. Być może pożyją jeszcze 20 lat w
              zdrowi, a być może ciężko zachorują. Być może zginą jutro w wypadku
              samochodowym. Czy naprawde uważasz, że powinnam powstrzymać się od
              życia bo oni mogą wymagać opieki? I co, na starość mam zostać sama
              i wspominać jak to ja się dla nich poświęciłam? Mam pytanie
              osobiste - czy jak ci napisze, ze jesteś święta, masz jako jedna
              jedyna racje i słuszność i w ogóle jesteś wielka, cudowna i ach i
              och to przestaniesz takie brednie wypisywać? Bo ty chyba tylko
              szukasz potwierdzenia dla swojej manii wielkości. Racjonalnego
              myślenia tyle w tym co kot napłakał.
              Ludzie po prostu żyją i mają do tego prawo. Jeśli rodzinę łączy
              szczególna więź to choćby się waliło i paliło będzie się wspierać.
              Jeśli nie - wybacz ale nie jestem w stanie nikogo potępiać za to, ze
              chce żyć własnym życiem. To kwestia wychowania, miłości i poczucia
              odpowiedzialności.
              natomiast ja myśle, ze ty chcesz właśnie tylko usłyszeć jaka jesteś
              wspaniała, bo albo czegoś załujesz albo masz wątpliwości. Sorry, ale
              źle trafiłaś. Idź na terapię - pomoże ci.
              • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 12:24
                chin_chilla napisała:
                > Wyjdę tutaj na chwile z załozenia, że chcę i planuję mieć dzieci.
                > \moi rodzicie poczeli mnie jak matka miała 40 a ojciec 44. Teraz ja
                > mam 25 lat, mama 64 a tata 68. Być może pożyją jeszcze 20 lat w
                > zdrowi, a być może ciężko zachorują. Być może zginą jutro w wypadku
                > samochodowym. Czy naprawde uważasz, że powinnam powstrzymać się od
                > życia bo oni mogą wymagać opieki? I co, na starość mam zostać sama
                > i wspominać jak to ja się dla nich poświęciłam?

                Jest różnica między hipotetyczną możliwością choroby a już istniejącą chorobą. Nie porównuj tych dwóch spraw.
            • matrioszka42 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 08:36
              Przykładowo osoby mające jedno niepełno
              > sprawne dziecko rezygnują z powołania na świat drugiego (choć pierwotnie planow
              > ali dwójkę) bo nie byliby w stanie pogodzić opieki nad nimi dwoma kosztem tego
              > niepełnosprawnego.

              Jakieś badania publikacje?

              Wybacz, to Ty szukasz racjonalnych podstaw dla swojego działanie, szukasz potwierdzenia, że dobrze robisz i jesteś wspaniała. Przyszłaś na forum ludzi chorych w nadzieii, że tu wszyscy zgodnym chórkiem zakrzykniemy: masz rację, świetne podejście, tak powinno się nas (chorych psychicznie) traktować. A tu, pupawink Bo sami chorzy podwarzają takie podejście! Może my jakaś grupa wybrańców, statystyycznie nieistotna, ale powinnaś zwrócić uwagę na to, że my nie chcemy się chować za chorobą, nie chcemy wszystkiego usprawiedliwiać własnymi zaburzeniami. Walczymy o traktowanie nas normalnie i grzecznie ponosimy konsekwencje naszych afektów.

              Osobiście jest mi przykro, że nie sprostaliśmy Twoim oczekiwaniomwink
              • corka-matki Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 09:30
                Córko być może chcesz dobrze, być może masz empatię, która funkcjonuje w
                niezbyt prawidłowy sposób i stąd ten cały tok myślenia, odczuwania itp.Masz
                prawo jak my wszyscy dyskutować na tym forum.zauważ jednak, że większość nie
                zgadza się z twoimi wywodami.
                A czy twoja matka jest szczęśliwa, że jej się poświeciłaś dozgonnie i
                całkowicie, czy nie wolała by widzieć ciebie u boku ukochanego męża i dzieci?
                Może to co jest dobre dla ciebie niekoniecznie dobre jest dla mamy??
              • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 12:40
                matrioszka42 napisała:
                > Wybacz, to Ty szukasz racjonalnych podstaw dla swojego działanie, szukasz potwi
                > erdzenia, że dobrze robisz i jesteś wspaniała.

                Nie szukam potwierdzenia że jestem wspaniała. Chciałam po prostu was przekonać do lepszego traktowania chorych. Jednocześnie chciałam też się przekonać, czy chorzy mogą liczyć na wsparcie rodziny. No i się przekonałam, że nie mogą... O, przepraszam - mogą liczyć na jakąś namiastkę pomocy, jaką można potraktować jedynie obcych niespokrewnionych ludzi - czyli odwiedzimy cię raz w tygodniu, a na co dzień to pa, pa...

                > y nie chcemy się chowa
                > ć za chorobą, nie chcemy wszystkiego usprawiedliwiać własnymi zaburzeniami. Wal
                > czymy o traktowanie nas normalnie i grzecznie ponosimy konsekwencje naszych afe
                > któw.

                Teraz jesteś w remisji. Ciekawe czy w stanach manii czy psychotycznych też tak mówisz. A co to znaczy normalne traktowanie chorego psychicznie? Dla mnie znaczy to tyle, że jak jest w remisji, czuje się lepiej, to traktujemy tak jak normalnego, a jak jest w stanach chorobowych i czyni głupoty to go za to nie winimy. Gdyby chory nie miał się niczym różnić od zdrowego, to by nie miał diagnozy psychiatrycznej.

                Jak wiem, że ktoś choruje na ChAD, to dopuszczam myśl, że pewnego dnia może być agresywny, może zdradzać, może trwonić majątek. Przecież to książkowe symptomy tej choroby. Najgorszym rozwiązaniem jest zawarcie związku z chorym z równoczesnym oczekiwaniem, że będzie się zawsze zachowywał jak zdrowy. To dopiero paranoja. Jak mu się zmieni zachowanie pod wpływem choroby, to go za to winimy i obrażeni przenosimy zabawki do innej piaskownicy. To jak winienie ślepego za to że nie widzi..
                • matrioszka42 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 12:59
                  Wiesz, nie bardzo wiem na podstawie czego dochodzisz do wniosku, że nie możemy liczyć na wsparcie bliskich. Możemy. Tyle że przyznajemy prawo tym bliskim do zmęczenia, do tego by mieli nas dość, by dłużej nie mogli. Przyznajemy im prawo do bycia sobą i nieuzalezniania się od nas. Moją największą życiową porażką byłoby uzależnienie syna od mojej choroby. Chce żeby miał własne życie, żeby mnie czasem odwiedzał, ale żeby nie żył moim życiem i moimi problemami. Mnie uczono, że dzieci są nam dane tylko na chwilę, a potem mają obowiązek żyć swoim życiem. I tego będę się trzymać. I względem mojego CHAD-owego Taty i wzgledem mojego zdrowego syna. Jeśli będzie ze mną bardzo źle, wolę żeby znalazł dla mnie dobry ośrodek i odwiedzał mnie tam, niż żeby musiał cokolwiek poświęcić dla mojej wygody.
                  W stanach manii i psychozy miałam rodzinę w dupie. Za wszystko co wtedy wyczyniałam ponoszę konsekwencje. Ale ponoszą je również moi bliscy. O wiele mocniej, bo w pełni świadomie. Mam jedynie nadzieję, że nigdy już te stany w tej formie nie powrócą (również dlatego, że bliscy wiedzą kiedy reagować i ja im daję prawo do nawet drastycznych reakcji), ale wcale by mnie nie zdziwiło gdyby moja kolejna mania pozostawiła mnie w pewnej pustce i najbliższy mi człowiek zwinąłby żagle. I właśnie dlatego tak bardzo pilnuję leczenia, leków, badań.
                  A związek zawarłam bez diagnozy.
                  Wiele spraw w życiu może nas przerosnąć.
                  A Ciebie chyba przerasta opieka nad Mamą. I nie oszukuj się, że nie przyszłaś tu szukać poparciawink
        • awanturka Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 11:20
          Każdy człowiek ma swoją wytrzymałość i może tego poprostu nie wytrzymywać i w końcu stanąć przed wyborem - "albo się rozwieść albo się powiesić!" piszę całkiem serio!

          często u osób mających chorych psychicznie w rodzinie wystepują depresje.

          tak często, ze mój lekarz wiedząc, ze tak jest i rozmawiając z moim mężem wypytywał go czy nie ma w z wiązku z moją chorobą stanów depresyjnych i proponował, gdyby tak było, antydepresanty.

          Nie tylko chorzy psychicznie tu są pokrzywdzeni ich bliscuy też potrafią przez zycie z chorym być kompletnie zrujnowani psychicznie. Ja tam nie dziwię się niczemu (poza oczywistymi sytuacjami wygodnictwa i egozmu, nie przeczę, że takie tez się zdarzają).


          Co do człowieku o którym pisałam nic o nim nie wiemy, może matka zachorowała jak juz miał dzieci? A może były jeszcze inne powody?
          • majagor Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 11:45
            matrioszka42 napisała:

            > Wszystkie zaczęte przez Ciebie wątki śmierdzą prowokacją. Może tylko mi tak
            śmierdzą...

            Nie tylko Tobie. Ja sobie wymyśliłam, że to jakaś Pani co sobie jakieś sondaże
            robi. U nas, na schizofrenii i bóg wie, gdzie jeszcze.
            A że ja lubię być poinformowana, jak w jakichkolwiek badaniach udział biorę.. to
            unikam odpowiedzi na jej pytania.

            Pozdrawiam ślicznie smile
          • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 22:43
            awanturka napisała:
            > często u osób mających chorych psychicznie w rodzinie wystepują depresje.

            A czy możesz polecić jakąś wartościową publikację naukową na temat skutków życia z osobą chorą psychicznie?

            Nie zarzekam się, że choroba mamy nie wpłynęła na mój charakter. W końcu człowieka kształtują życiowe doświadczenia. Ale to i tak kropla w morzu w porównaniu z cierpieniem, jakie ona przeżywa.

            Nie podoba mi się, że wszystkie dysfunkcje rodzinne wrzuca się do jego wora. Choroba psychiczna w rodzinie jest na tyle specyficzna, że wymaga oddzielnych rozważań.

            W psychologii już sam rozwód rodziców urasta do rangi traumy dziecka. A w porównaniu do choroby psychicznej rodzica to według mnie mały pikuś. Chętnie bym się zamieniła miejscami, gdybym tylko mogła.
          • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 23:16
            awanturka napisała:
            > Co do człowieku o którym pisałam nic o nim nie wiemy, może matka zachorowała ja
            > k juz miał dzieci? A może były jeszcze inne powody?

            Choroby psychiczne ujawniają się zazwyczaj max. do 45 roku życia. A rzadko kiedy osoba w tym wieku ma już troje wnucząt. A co do innych powodów - jak ktoś czegoś nie chce robić, to zawsze znajdzie sobie jakiś powód... Taki mechanizm obronny osobowości.
        • eremka Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 11:42
          Twój cyrk, Twoje małpy ...
          ale z tego, co piszesz, widac, że Twój wybór odcisnął piętno na
          Tobie ...
          cos jest z Toba już nie tak, skoro podajesz przykład babci gwałconej
          przez chorego dziadka jako wyraz heroizmu godny nasladowania ...
          -------
        • majagor Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 11:54
          corka_1 napisała:

          > Według mnie choroba psychiczna osoby bliskiej wymusza pewne zmiany wyborów życiowych. Żeby ten syn nie miał dylematu: opieka nad matką czy opieka nad dzieckiem, być może powinien ograniczyć swoje plany prokreacyjne. Przynajmniej ja tak robię.

          Że Ty tak robisz, to nie znaczy, że każdy robić tak będzie. I nie znaczy także, że Twoje zachowanie jest właściwe.

          > A co do tych zdrad u chorych na ChAD - przecież to jeden z symptomów choroby. Nie jest to żaden argument, żeby taką osobę porzucać, rozwodzić się z nią. Przecież w stanie manii ludzie nad sobą nie panują, nie ma w tym ich winy. Dziwią mnie też sądy, które orzekają rozwody w takiej sytuacji, bo przecież jest przepis, który zakazuje rozwodu, gdy jest on sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. A rozwód z osobą chorą niewątpliwie jest z tymi zasadami sprzeczny.

          Tak, tak pozwólcie mi na wszystko BO CHORA JESTEM smile Zajebiste, będę przysłowiową świętą krową, nietykalna. Nie no bajka. Zdradzać mogę, a mój partner ma to akceptować? Bo chora jestem? Hehhe, muszę dziś to mojemu M. przeczytać.. Może też mi pozwoli wink?

          > Są gorsze sytuacje od zdrady - mój dziadek chory na ChAD na przykład gwałcił swoją żonę, czyli moją babcię. Tym niemniej porzucać go nie zamierzała, choć niewątpliwie było to dla niej bardzo bolesne.

          No to tylko pogratulować. Zajebiście sobie radzicie z chorobą dziadka. Macie taką metodę, że pozwalacie mu na WSZYSTKO, akceptujecie WSZYSTKO, zniesiecie największe upokorzenie bo on chory tak..? Tylko czekać, aż Was powybija.. no bo on chory.. i może w szał wpaść no nie? I mu rzecz jasna to wybaczycie..
          Mam chorą mamę, całe życie z nią mieszkam. I inaczej w domu mym to było rozgrywane. A mimo to mama czuła/czuję się tu dobrze. Czuła/czuje się kochana, potrzebna itd. Ale to nie znaczy, że może wszystko robić.
          K*rwa mać, gdyby każdy chory mógł robić co mu się podoba to ja bałabym się chyba na ulicę wyjść. Jeden by mnie zgwałcił, inny pobił, a jeszcze inny zabił - i nic by im za to nie groziło.. no bo choroba..
          • majagor Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 11:59
            Od czytania za przeproszeniem tych bzdur tutaj - źle umieściłam moje odpowiedzi,
            pod złymi postami się wkleiły.

            Wybaczcie, chciałam dobrze ale się pomyliłam smile
          • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 20:16
            majagor napisała:
            > Tak, tak pozwólcie mi na wszystko BO CHORA JESTEM smile Zajebiste, będę przysłowio
            > wą świętą krową, nietykalna. Nie no bajka. Zdradzać mogę, a mój partner ma to a
            > kceptować? Bo chora jestem? Hehhe, muszę dziś to mojemu M. przeczytać.. Może te
            > ż mi pozwoli wink?

            To nie tak. Chorego trzeba próbować uczyć kontroli nad własnym zachowaniem, ale jak temu nie podoła, to winić go nie można. Bo tym się właśnie chrakteryzuje choroba psychiczna, że człowiek nie kontroluje swojego zachowania. Ważny jest oczywiście całkokształt okoliczności, np. to, czy zdrada ma miejsce w remisji czy w manii.

            > No to tylko pogratulować. Zajebiście sobie radzicie z chorobą dziadka. Macie ta
            > ką metodę, że pozwalacie mu na WSZYSTKO, akceptujecie WSZYSTKO, zniesiecie najw
            > iększe upokorzenie bo on chory tak..? Tylko czekać, aż Was powybija.. no bo on
            > chory.. i może w szał wpaść no nie? I mu rzecz jasna to wybaczycie..

            Dziadek obecnie już nie żyje. A zgwałcenia miały miejsca w manii, jak nie było wątpliwości, że jego zachowanie jest podyktowane chorobą.
            • eydur8791 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 02.05.14, 19:45
              Stary wątek, ale też się odniosę do niego.
              1) Każdy ma swoje osobiste granice wytrzymałości. I ma prawo powiedzieć dość, nie mam już siły. Niestety, brutalne, ale tak jest.
              2) Zdziwił mnie wysoki poziom agresji wobec autorki wątku. Owszem, nie zgadzam się z nią w wielu kwestiach, ale czy to wymagało aż takiej ilości jadu?
              3) Jako chory: potrzebne mi wsparcie bliskich. Bez tego jest zwyczajnie trudniej, gorzej, bez obecności bliskich mi osób i poczucia, że są po mojej stronie czuję się bardzo samotny, a przez to gorzej sobie radzę z chorobą. Wszystko jednak przy założeniu, że się leczę, biorę grzecznie leki, gdy trzeba idę do szpitala. Nie mogę wymagać wsparcia rodziny, gdy sam nie robię wszystkiego by chorobę opanować.
        • awanturka Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 12:11
          corka_1 napisała:

          Dziwią mn
          > ie też sądy, które orzekają rozwody w takiej sytuacji, bo przecież jest przepis
          > , który zakazuje rozwodu, gdy jest on sprzeczny z zasadami współżycia społeczne
          > go. A rozwód z osobą chorą niewątpliwie jest z tymi zasadami sprzecz

          Jeżeli nastąpił trwały rozkład pozycia małżeńskiego to są niejako nie ma wyjscia tylko orzec rozwód - a w takiech sytuacjach jak opisałam trudno mówić o więzi psychicznej i fizycznej - ta często zostaje nie tylko nadwątlona ale poprostu zerwana.
          • awanturka Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 12:16
            serwisprawa.pl/artykuly,83,1,rozwod-jako-trwaly-i-zupelny-rozklad-pozycia-malzenskiego
          • 38takatam Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 13:57
            Moi rodzice,siostra z rodzina swoja,brat z rodzina swoja-zawsze uwazali mnie za
            "czarna owce".
            A od czasu szpitala...koniec znajomosci.
            Moja mama przez 13 tygodni,ani razu nie zaprosila moich dzieci chocby na
            obiad.Nie zadzwonila,nie zapytala jak sobie radza...
            Za to powiedziala moim dzieciom,ze cyt."mama ma was gdzies skoro w tym szpitalu
            jaest tak dlugo".Mowi,a bo Aśka to zawsze problemy sprawiala...Moze mnie
            kopac.Jestem zwyczajna. Ale co jej wnuki winne?
            Rodzenstwo-olewka.Bylam w klinice w miejscu zamieszkania mojego brata.Ani
            telefonu...
            Zajebiscie boli...
            • awanturka Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 14:10
              Nawet sobie nie jestem w stanie wyobrazić, zeby być mogło aż tak. Dzielna jesteś...

              Ja kiepsko znoszę uwagi mojej siostry, że z tą moją chorobą to przesada, że tak naprawdę to nic, albo prawie nic mi nie jest, że nie chce się mi pracować. Ale jak jest ze mną źle to marwi się jeździ do szpitala więcej niż ktokolwiek mogłby od niej oczekiwać.

              Reszta rodziny i przyjaciół jest w porządku a mam w nich pomoc i wsparcie (szczególnie w mężu) i tak jest cholernie ciężko a gdyby jeszcze doszło to co opisujesz ...no nie wiem ....

              Trzymaju się jakoś, wiem, że boli...
    • babalaba Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 14:47
      To dość wielowątkowy temat, i zupełnie inaczej wygląda z perspektywy drugiej
      strony. Sytuacja też zależy od świadomości chorego i jego
      zaawansowania/zaangażowania w leczenie.

      Mój mąż ma całe spectrum objawów ChADA. Mamy dwoje dzieci. Mania z kłamstwami,
      zdradami, hulaniem z kasą, manią wielkości, nieodpowiedzialności etc. ma swój
      realny skutek w rzeczywistości.
      Ma ogromny wpływ na funkcjonowanie domu, rodziny, życie współmałżonka i dzieci.

      Zawsze można powiedzieć, że chadowiec jest chory i tyle. Ale to tylko ciągłe i
      bierne usprawiedliwianie go. A co zrobić z destrukcją innych? To chory ma
      pracować nad sobą i problemem (!), nie jego otoczenie dopasować się do niego.

      Gdzie jest granica w sparciu i ratowaniu chorego?
      Kosztem życia innych ludzi? A jeśli on nie chce nic z tym zrobić?

      Czasami ludzie zwyczajnie nie chcą żyć, pracować, być szczęśliwi.
      Z perspektywy drugiej strony - czasami trzeba to uszanować.
      I to nie jest bezduszność.

      Mój mąż pracuje nad sobą. Myślę, że to efekt "twardej miłości".
      I dlatego jestem z nim i cieszę się każdym dniem, w tej trudnej chaderskiej
      rodzinie.
    • lolinka2 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 14:53
      hm....
      tak się zastanawiam
      córko, tylko DDD, a może zaburzenia osobowości, czy jednak ChAD?

      po coś tu przyszłaś, czegoś tu szukasz, coś cię przyciągnęło...
      tak, widzę, masz poważny problem.
      Ale witaj, rozgość się, poczytaj, posłuchaj... tu jest sporo
      ciekawych osób.
      • poetkam Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 16:28
        Kurczę.. też podobnie myślę jak Matrioszka, czy Lolinka. Jeśli Córka
        pisze prawdę- to znaczy naprawdę tak czuje.. To ma ze sobą
        wieeeelkie problemy. A z drugiej strony zastanawiam się, czy to nie
        jakaś prowokacja...

        Ja zostawiłam męża- zaburzenia schizoafektywne, rozwiodłam się. Nie
        mam żadnych wyrzutów sumienia. Czuję natomiast czasem, że jestem
        nadal przez niego wykorzystywana, a nawet manipulowana...Ale o tym
        to może osobny wątek...
        • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 20:32
          poetkam napisała:
          > Ja zostawiłam męża- zaburzenia schizoafektywne, rozwiodłam się. Nie
          > mam żadnych wyrzutów sumienia.

          Powód do porzucenia chorego zawsze się znajdzie. Żona się rozwidzie z chorym mężem bo nastąpił rozkład pożycia, syn porzuci chorą matkę, bo przecież ma swoją nową rodzinę, rodzic zostawi swoje chore dziecko, bo przecież skończyło 18 lat itede, itepe.

          Jak jeszcze mi powiesz, że miałaś z mężem ślub kościelny to już w ogóle pasuje to do przysięgi "w zdrowiu i chorobie" jak kwiatek do kożucha.

          Czy jakby twój mąż miał wylew do mózgu i był niepełnosprwny, to też byś się z nim rozwiodła?
          • corka-matki Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 21:07

            > Czy jakby twój mąż miał wylew do mózgu i był niepełnosprwny, to też byś się z n
            > im rozwiodła?

            Córko jakiś dziwny jest ten tok twojego rozumowania i postrzegania. Co ma
            piernik do wiatraka? I oczywiście, że są osoby, które rozwodzą się , bo mąż miał
            wylew do mózgu.

            Ja sądzę, że wykrzykujesz swój ból. Nie jesteś w stanie żyć własnym życiem,
            opuścić chorej matki, skupić się na sobie i własnej rodzinie dlatego piętnujesz
            tych co nie mają tyle sił by trwać w zdrowiu i w chorobie, w bogactwie i w
            biedzie...
            Każdy ma swój powód by postępować tak czy inaczej. Jeśli ktoś opuszcza chorego
            z czystego egoizmu, wygody, bezduszności, braku miłości to faktycznie nie fair,
            ale gdy robi to w obawie o własne życie i życie najbliższych ma moje
            rozgrzeszenie.Nie przesadzaj.
            • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 21:37
              corka-matki napisała:
              > Córko jakiś dziwny jest ten tok twojego rozumowania i postrzegania. Co ma
              > piernik do wiatraka? I oczywiście, że są osoby, które rozwodzą się , bo mąż mia
              > ł
              > wylew do mózgu.

              Nie wierzę, że to czytam. Jak można porzucać bliską osobę tylko dlatego, że zachorowała. A z tym wylewem to chciałam dać analogię do chorób somatycznych, bo w odniesieniu do psychicznych występuje w otoczniu chorego niezrozumiałe dla mnie przekonanie, że on jednak może w pełni kontrolować swoje zachowanie. Niby wiedzą, że jest chory, a i tak go traktują jakby miał parszywe cechy charakteru, a nie chorobę psychiczną.

              > Każdy ma swój powód by postępować tak czy inaczej. Jeśli ktoś opuszcza choreg
              > o
              > z czystego egoizmu, wygody, bezduszności, braku miłości to faktycznie nie fair,
              > ale gdy robi to w obawie o własne życie i życie najbliższych ma moje
              > rozgrzeszenie.

              Ideologię każdy będzie dorabiał, nawet jak porzuca dla własnej wygody. A jak jest zagrożone życie lub zdrowie chorego to co wtedy?! Czyj interes jest ważniejszy?! Tego zdrowego czy chorego?! Ja sądzę, że zdrowy ma większe szanse na zniesienie trudnych warunków. A stan porzuconego chorego prawie zawsze się pogorszy: przestanie brać leki, chodzić do lekarza, być może popełni samobójstwo.

              Przecież tyle się mówi, że wsparcie ze strony rodziny jest dla chorego psychicznie bardzo ważne.
              • poetkam Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 08:21
                Cholera! Nie wytrzymam.. Kończę dyskutować, bo polecą z mojej strony
                blużnierstwa w stronę trolla córka1. Jak żyję takich głupot nie
                czytałam.
                Trollu, wynoś się stąd!
      • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 20:27
        lolinka2 napisała:
        > hm....
        > tak się zastanawiam
        > córko, tylko DDD, a może zaburzenia osobowości, czy jednak ChAD?

        Niczego nie mam zdiagnozowanego. Ale rozumiem, że opieka nad osobą chorą psychicznie jest na tyle ewenementem, że musi coś ze mną być nie tak.

        Moim zdaniem to właśnie kobiety wiążące się świadomie z chorymi mężczyznami i obrażające się na to, że w stanie manii zachowują się oni "niegrzecznie" zasługują na więcej uwagi ze strony specjalistów. Bo nawet gimnazjalista wie, że chory psychicznie bywa uciążliwy dla otoczenia i winić go za nie można. Prawo zwalnia go nawet z odpowiedzialności za zabójstwa, więc co dopiero w sytuacjach mniejszego kalibru jak zdrady czy długi.

        > po coś tu przyszłaś, czegoś tu szukasz, coś cię przyciągnęło...

        Przyszłam tutaj, bo na schizofrenii jest mniejszy ruch. A bądź co bądź choroby te wykazują wiele podobieństw.

        • onsok1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 20:49
          prawo zwalnia chorego z odpowiedzialności za zabójstwo ? a o
          środkach zabezpieczających słyszałaś tj. o umieszczeniu takiego
          sprawcy w zamkniętym oddziale psychiatrycznym (często na całe
          życie ) ?
          • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 21:44
            onsok1 napisał:

            > prawo zwalnia chorego z odpowiedzialności za zabójstwo ? a o
            > środkach zabezpieczających słyszałaś tj. o umieszczeniu takiego
            > sprawcy w zamkniętym oddziale psychiatrycznym (często na całe
            > życie ) ?

            Słyszałam, ale przecież to środek leczniczy. W więzieniu nie będzie siedział, wyroku karnego nie dostanie, w rejestrze skazanych nie będzie figurował.

            Poza tym do umieszczenia w zamkniętym oddziale psychchiatrycznym dochodzi zazwyczaj po fakcie, czyli po zabójstwie. Nie zamyka się przecież wszystkich chorych psychicznie tylko dlatego, że z ich strony zawsze istnieje jakieś tam prawdopodobieństwo przestępstwa, którego przewidzieć nikt nie jest w stanie (element nieobliczalności jest wpisany w każdą chorobę psychiczną).
            • onsok1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 17:23
              > Słyszałam, ale przecież to środek leczniczy. W więzieniu nie
              będzie siedział, w
              > yroku karnego nie dostanie, w rejestrze skazanych nie będzie
              figurował.
              >

              tak, ale może siedzieć do końca życia jeśli nadal będzie zagrażał
              spoleczństwu, podczas, gdy ,,zdrowy przestępca'' może po odbyciu
              całej kary (np 15 lat za zabójstwo) wyjść na wolność mimo, że jest
              groźny. Co lepsze ?


              > Poza tym do umieszczenia w zamkniętym oddziale psychchiatrycznym
              dochodzi zazwy
              > czaj po fakcie, czyli po zabójstwie



              a umieszczenie w zakładzie karnym ,,zdrowego przestępcy'' nie ?
              przed popłenieniem przestępstwa go zamkną ?
              • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 18:47
                onsok1 napisał:
                > tak, ale może siedzieć do końca życia jeśli nadal będzie zagrażał
                > spoleczństwu, podczas, gdy ,,zdrowy przestępca'' może po odbyciu
                > całej kary (np 15 lat za zabójstwo) wyjść na wolność mimo, że jest
                > groźny. Co lepsze ?

                Bez przesady z tym do końca życia. Jak będą na niego działały leki, będzie się regularnie stawiał na zastrzyki, to go wypuszczą. Poza tym to chyba też dobrze dla niego, że chory nie mający poczucia choroby jest przymusowo leczony. Nie zapominaj, że choroba psychiczna to cierpienie przede wszystkim dla samego chorego. Jak otoczenie pozwoli mu zlikwidować lub złagodzić jej objawy, to będzie to z korzyścią dla niego samego.

                Tak a propos, to gdyby wielce szanowna rodzina tego chorego zainteresowała się odpowiednio wcześnie jego chorobą i podjęła w tym celu odpowiednie kroki, to do popełnienia przez niego zabójstwa by prawdopodobnie nie doszło.
                • chin_chilla Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 18:59
                  corka_1 napisała:
                  > Tak a propos, to gdyby wielce szanowna rodzina tego chorego zainteresowała się
                  > odpowiednio wcześnie jego chorobą i podjęła w tym celu odpowiednie kroki, to do
                  > popełnienia przez niego zabójstwa by prawdopodobnie nie doszło.
                  Pewnie, temu wszystkiemu winna jest rodzina. Wiesz co, może spłacisz moje długi? Marne 6 5000 zł. W końcu jak brałam kredyt to "nie wiedziałam co robię". Problem polegał tylko na tym, ze w mojej własnej opinii wiedziałam. Ale pewnie, zwalę winę za to na moją rodzinę. I jeszcze za to, że sypiałam z obcymi facetami, z kolegą z pracy ja byłam na górce - to też ich wina! Przecież mogli zapobiec! Tylko wiesz co? Nie zagrażałam życiu i zdrowiu swojemu lub kogoś innego więc guzik mogli zrobić - takie prawo. Więc to pewnie wina prawa tak? To niech prawodawca teraz spłaca kredyt. Albo wina banku bo dali. A mogli przecie nie dać, bo mogli czytać w myślach i wiedzieć. A w ogóle to pewnie wina mojego lekarza, ze na mnie leki nie działają. Co z tego, że profesorka to jedna z najlepszych w swojej dziedzinie osób - ona pewnie tak złośliwie daje mi zle leki. To niech ona spłaca.
                  Załapałaś już aluzję, czy ci to wytłumaczyć łopatologicznie? Nie pewnie nie, to wytłumaczę - CZASEM RODZINA, LEKARZ, OTOCZENIE NIE MA NAJMNIEJSZEGO WPŁYWU NA TO CO ROBI CHORY! Poczytaj posty dziewczyn odnośnie wsparcia chorego męża. Zobacz jak z chęci pomocy i troski zamieniają się powoli w znerwicowane, depresyjne i złamane kobiety. Zobacz co z nimi zrobiła choroba ukochanego mężczyzny. Ale żeby t zrozumieć to musiałabyś jeszcze wykazać jakąś prawdziwą empatię, a nie tę udawaną. A to chyba troche za trudne dla ciebie jest.
                  • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 22:20
                    Zgodnie z twoim tokiem rozumowania to powinniśmy przyjąć, że pojęcie choroby psychicznej i niepoczytalności nie istnieje, skoro chorego można za wszystko winić. Powinniśmy przyjąć, że po prostu są to ludzie z parszywymi cechami charakteru, w pełni kontrolujący swoje zachowanie.

                    chin_chilla napisała:
                    > Poczytaj posty dziewczyn odnośnie wsparcia chorego męża. Zoba
                    > cz jak z chęci pomocy i troski zamieniają się powoli w znerwicowane, depresyjne
                    > i złamane kobiety.

                    Chęć pomocy a umiejętność pomocy to dwie różne sprawy. Chęci można mieć wiele, ale niekoniecznie musi coś z nich wynikać. Ważna jest skuteczność pomocy, np. wnioskowanie o przymusowe leczenie. I późniejsza kontrola nad przyjmowaniem leków. Te kobiety wypisujące posty o chorych mężach w stanach manii bardziej się absorbują swoimi przeżyciami bla bla bla niż rzeczywistym szukaniem skutecznego rozwiązania problemu. Jakie znaczenie ma rozstrząsanie szczegółów smsów, jak w tej kryzysowej sytuacji najważniejsze jest, by chory trafił do szpitala. Gdy trzeba dla niego szukać szpitala, one szukają adwokata w sprawie spółki... Kolejność powinna być odwrotna.
                    • chin_chilla Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 23:32
                      A tobie się wydaje, że tak łatwo jest zmusić kogoś do pójścia do szpitala? Do
                      leczenia się? Jeśli tak, to grubo się mylisz - dopóki chory nie podetnie sobie
                      żył albo kogoś fizycznie nie zaatakuje jest praktycznie nietykalny. Takie prawo
                      - tylko jeśli zagraża sobie lub komuś innemu - fizycznie.
                      Nie sądzę, abyś wiedziała jak wygląda faza w ChAD. Większość chorych w manii nie
                      ma urojeń, omamów. Jest za to radosna, rozgadana, pełna pomysłów, kreatywna,
                      dowcipna, czarująca i bardzo dobrze odbierana przez otoczenie. Co najwyżej
                      rodzina wie, co jest grane. Ale znajomi? Współpracownicy? Żartujesz? Oni są
                      zachwyceni! I wsadź teraz człowieka do szpitala. Życzę szczęścia.
                      W schizofrenii rzuty choroby wyglądają inaczej. Są lepiej widoczne, chociaż też
                      nie od razu i nie zawsze. Schizofrenika łatwiej wsadzić do szpitala.

                      Jeśli chodzi o przyjęcie chorób psychicznych - przestań NAS TRAKTOWAĆ GORZEJ NIŻ
                      UPOŚLEDZONYCH. bo w dzisiejszych czasach nawet kaleki stara się usprawniać. Nikt
                      nie zamyka niewidomych czy głuchych w domu. Oni sami walczą o to by ich
                      traktować jak najbardziej normalnie. Tak samo my. Staramy się żyć pomimo naszej
                      choroby, ona jest przeszkodą a nie wymówką od życia. Odnosze wrażenie, że ty tak
                      właśnie traktujesz chorobę - jako wymówkę na wszystko. A nie ma tak łatwo.
                      Pewnie, mozemy się położyć i czekać aż inni za nas wszystko zrobią - w końcu my
                      jesteśmy tacy chorzy. Ale to właśnie walka daje nam siłę do życia.
                      Zresztą mniejsza z tym. Przekonywanie ciebie to jak walenie głową w ścianę - mur
                      dalej stoi a łeb boli.
                      • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.10, 15:27
                        chin_chilla napisała:

                        > A tobie się wydaje, że tak łatwo jest zmusić kogoś do pójścia do szpitala? Do
                        > leczenia się?

                        Wiem, że jest trudno. Ale trzeba się imać wszystkich sposobów (z podstępem włącznie) i coś w tym kierunku robić. A nie czekać na cud z założonymi rękami.

                        > Nie sądzę, abyś wiedziała jak wygląda faza w ChAD. Większość chorych w manii ni
                        > e
                        > ma urojeń, omamów. Jest za to radosna, rozgadana, pełna pomysłów, kreatywna,
                        > dowcipna, czarująca i bardzo dobrze odbierana przez otoczenie.

                        Nie wiem, czy większość. Granica między hipo- a manią jest płynna. W każdym jednak razie bez leczenia niewątpliwie stan chorego się pogarsza. Rozwinięcie się omamów czy urojeń to tylko kwestia czasu.

                        > Schizofrenika łatwiej wsadzić do szpitala.
                        Nieprawda. Dopóki nie zagraża sobie i otoczeniu to też nie wystarczy telefon na pogotowie.

                        > Jeśli chodzi o przyjęcie chorób psychicznych - przestań NAS TRAKTOWAĆ GORZEJ NI
                        > Ż
                        > UPOŚLEDZONYCH. bo w dzisiejszych czasach nawet kaleki stara się usprawniać.

                        Tak, ale są różne stopnie upośledzenia. Ci z lekkim mogą żyć prawie normalnie, ale ci z cieżkim już nie - i nic na to nie poradzisz.

                        Przykładowo jeżeli chory psychicznie sobie nie radzi z regularnym przyjmowaniem leków, to ktoś z rodziny powinien mu te leki podawać. Statytyki pokazuję, że mniej więcej połowa pacjentów sobie z tym nie radzi. Jeżeli sobie radzi z innymi rzeczami, np. z samodzielnym opłacaniem rachunków, to nie wyręczać, niech robi to sam, skoro potrafi itd.
        • chin_chilla Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 21:49
          corka_1 napisała:

          >
          > Przyszłam tutaj, bo na schizofrenii jest mniejszy ruch. A bądź co
          bądź choroby
          > te wykazują wiele podobieństw.
          >

          No faktycznie, prawie się nie różnią! Znam dziesiątki osób chorych
          na czyste schizo i wspólny język mogłam tak naprawdę znaleźć tylko
          ze schizoafektywnymi. Zwykli schizofrenicy ani nie rozumieli mojego
          bólu, ani do końca nie byli w stanie pojąć co sprawia, ze wahania
          nastroju to choroba - przecie urojenia, omamy i pare
          innych "smaczków" to jest prawdziwa choroba! Ale tak, pewnie schizo
          i ChAD są do siebie taaaakie podobne.

          Co do całego wątku - w domach opieki społecznej, w hispicjach są
          setki osób chorych na raka, po wylewie, z AIDS, Parkinsonem itp lub
          po prostu kalekich lub starych. Można się na to obrażać, można nie
          godzić, ale normalsi też mają prawo do normalnego życia, do
          posiadania domu i rodziny, do poczucia bezpieczeństwa. Jeśli są w
          stanie zatroszczyć się o chorego dobrze, jeśli nie to powinni moim
          zdaniem zadbać chociaż o to, żeby zatroszczył się ktoś inny a samemu
          chociaż zadzwonić, jeśli nie przyjechać raz w tygodniu, czy chciażby
          raz w miesiącu. Ale to moim skromnym zdaniem odnosi się do relacji
          rodzic-dziecko, rodzeństwo.
          A co z małżeństwem? Póki trwa miłość póty partner będzie trwał przy
          chorym. Ale jeśli tej miłości już nie ma, zniknęła, wygasła, nie
          ważne z jakich powodów, to dlaczego ma się zdrowy męczyć? Potem
          będzie tylko zadręczał siebie i tę drugą osobę tym jak to on się
          poświęca. I albo dorobi sobie do tego teorię i rozpocznie swoją
          świętą krucjatę, pokutę za grzechy z poprzedniego wcielenia, albo za
          jakiś czas będzie zgorzkniałym, pełnym pretensji i żalu człowiekiem.
          Tak czy siak źle. I będzie innych tym zadręczać tak jak ty nas,
          oczekując że przyzna się mu rację i negując każdy inny punkt
          widzenia.
          Mój ojciec jest chory, na co dokładnie nie wiem. Nie umie okazywać
          emocji, nie pragnie kontaktu z ludźmi, ma zaburzenia paranoidalne
          etc. Ale co dokładnie mu zdiagnozowali nigdy nie powiedział.
          Matka odeszła od niego jak miałam 14 lat. Zabrała mnie ze sobą. Ojca
          odwiedzam regularnie. Matka pozostaje z nim w przyjaźni, pomagała mu
          jak było bardzo źle. Wiele razy był u nas na obiedzie, poznał nawet
          i zakolegował się z jej nowym partnerm (schlali się razem, czy to
          się liczy? wink)
          Wiele razy powtarzała mi dwie rzeczy - że jestem chyba jedyną osobą,
          jaką on w życiu kochał, i że gdyby z nim została to już by nie żyła.
          I wiecie co? Wierzę jej, bo nawet mnie osobie tolerancyjnej i
          wyrozumiałej dla ludzkich słabości z racji tego, że wiem jak to jest
          kiedy jest źle, jest cholernie trudno z ojcem wytrzymać i jest to
          bardszo bolesna miłość.
    • kamyczek_0 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 14.01.10, 15:46
      Współczuję osobie chorej jak i osobie (rodzinie) współżyjącej/opiekującej się sad

      Z ulgą przyjmuję to, że nie jest ze mną aż tak źle (brak manii). Nie wiem, jak
      zachowałabym się gdybym była tą drugą stroną.
      • majagor Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 09:21
        Ja na koniec - bo mam nadzieję, że już przestanę w tym wątku pisać - napiszę jedno.

        Gdyby moja chora mama zobaczyła, że przez jej chorobę coś tracę - byłaby to jej porażka życiowa.
        Moja mama jest chora psychicznie, umiera na raka - ale wymaga ode mnie, abym żyła normalnie. Abym miała swój kawałek życia, swoje powody do uśmiechu itd.
        Moja mama się cieszy, gdy jej córka jedzie na wakacje, gdy spełnia się w pracy, gdy przytula się do ukochanego faceta. Moja mama jest super zadowolona, że jej starsza córka ma wspaniałego synka, że dobrze sobie życie ułożyła.
        Dla mamy jest to największa duma w jej życiu. Córki. Córki, które są wspaniałymi ludźmi, córki, które sobie układają życie. Moja mama nie wybaczyłaby sobie, że jej rodzona córka spędza życie na opiece nad matką - a przy tym nie robiąc nic dla siebie. Nie po to nas urodziła, byśmy się jej poświęciły w 100%. Urodziła nas by mieć radość, by mieć wnuków, by być dumną z nas.

        Przeczytałam mamie dziś co tu pisała autorka tego tematu - mama odpowiedziała, że prędzej by poszła się powiesić - niżby miała pozwolić, aby jej rodzona córka życie traciła z powodu choroby matki.

        Ja opiekuję się mamą, tak mocno jak tylko potrafię. Jestem, gdy być powinnam. Ale są też chwile, dni - kiedy ja mam SWOJE ŻYCIE. I mama bardzo się cieszy, że nawet w chorobie, nawet w tej paskudnej atmosferze ja potrafię chwilę oddechu znaleźć.

        Strasznie żałuję, że nie otrzymałaś na tym forum potwierdzenia dla swoich przekonań, że nie pochwaliliśmy Ciebie, że tak pięknie postępujesz.
        Wybacz - ale większych bzdur to ja dawno nie widziałam. Naprawdę.
        I w dalszym ciągu apeluję - idź gdzieś po pomoc, bo pomocy potrzebujesz. Wg mnie to tak samo jak ja, czy inni nadajesz się na leczenie.
        • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 12:49
          majagor napisała:
          > I w dalszym ciągu apeluję - idź gdzieś po pomoc, bo pomocy potrzebujesz. Wg mni
          > e to tak samo jak ja, czy inni nadajesz się na leczenie.

          Ta, znane, znane... Chorzy psychicznie innych uważają za chorych....
          • corka-matki Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 13:10
            Ja jako zdrowa córka-zdrowej na ten moment matki również zwracam się do ciebie
            z radą abyś pomogła sobie. Skala twojego żalu, napięcia, bezkompromisowości i
            przekonaniu o słuszności własnych wypowiedzi jest zatrważająca i budzi niepokój.
            Jakiś czas temu nie widziałam tego u siebie, dlatego polecam rady specjalisty.
            Ja nie oceniam czy ty jesteś chora czy nie, nie mnie ciebie diagnozować.To co
            jednak wypisujesz i do czego próbujesz przekonać jest w pewien sposób
            męczące-bez urazy!

            Jeśli nie miałaś styczności z chorym na chad a zwłaszcza w fazie manii to nie
            wypowiadaj się na ten temat.Mania manii tez nie równa.
            Ciekawe np. jak długo ty sama zniosłabyś codzienne obelgi, robienie długów na
            twoje konto, zdrady i tak nieskończenie a dzieci by na to patrzyły, w takim
            środowisku wzrastały, niestety to też taka choroba, że nie wiadomo gdzie jest
            granica miedzy złym charakterem a sama chorobą....A gdy choroba mija jeszcze
            większe pretensje i upór, że próbowałaś pomóc, uciekanie w swój własny świat-nic
            dziwnego, że niektórzy rozwodzą się i odchodzą. Ja osobiście uważam, że jest się
            z chorym, który tego potrzebuje, ten który zdrowieje i nie chce oferowanej
            pomocy to należy się odciąć...Gdyby jednak ktoś z tobą latał z nożem-nadal byś
            się nim opiekowała, czy czuła strach i uciekała przed tym?Czasami ludzie
            odcinają się w obawie o swoje własne życie. dużo zostało ci wyjaśnione, masz
            ochotę upierać się przy swoim ok, ja się z wieloma rzeczami zgadzam, ale nie
            zawsze jest tak, ze ten co opuszcza dana osobę postępuje niemoralnie. Czasami
            właśnie taką decyzja postępuje najlepiej jak można.
          • chin_chilla Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 13:10
            corka_1 napisała:

            > Ta, znane, znane... Chorzy psychicznie innych uważają za chorych....
            Właśnie wyszła cała twoja hipokryzja - kiedy usłyszałaś pogląd z którym się zgadzasz położyłaś go na karb naszej choroby a nie przekonania, że twoja postawa jest nieracjonalna. Zachowujesz sie w stosunku co do nas agresywnie od samego początku, nie przyjmujesz do wiadomości naszego poglądu na poruszone przez ciebie kwestie, ośmieszasz i poniżasz nas deklarując jednocześnie jak bardzo nas rozumiesz i wspierasz. Wybacz, ale to jest już żałosne.
            Jeśli chodzi o remisje - ja ich praktycznie nie miewam. Normalnie oscyluje miedzy ciężką depresją a lekką depresją, między anhedonią a górkami. Ledwie kilka tygodni w roku mam spokój, ale są to i tak okresy przerywane chorobą. I wiesz co? Nie budzę rodziców, kiedy mam w środku nocy koszmarne myśli samobójcze, nie pokazuje im kiedy płacze na samą myśl o wstaniu z łóżka, mówię im jak źle było dopiero po fakcie. Raz kiedy było koszmarnie źle zadzwoniłam w środku nocy do mojej przyjaciółki - pogadała ze mną, uspokoiła mnie. Następnego dnia stawiłam się do lekarza. Wiesz z czego to wynika? Z mojej miłości do bliskich - nie chce żeby patrzyli na moje cierpienie, nie chce żeby widzieli mnie w takim stanie, żeby się martwili i przeżywali. Mają swoje życie, swoje problemy. Mnie wystarczy, że oni tam są, są powodem dla którego żyje i walczę.
            Kiedy byłam w szpitalu pozwoliłam się odwiedzić tylko raz - raz ojcu, raz matce, raz przyjaciołom. Nie potrzebuje, żeby się przeze mnie zamartwiali. Kiedy jest już tak źle, że aż niebezpiecznie po prostu mówię - idę do szpitala. Jest źle. I koniec. Oddzielam jak mogę moją chorobę od nich.
            Wiem, wyśmiejesz mnie. Ale ja wiem, ze kiedy potrzeba mogę na nich liczyć. Dlatego staram się tego nie nadużywać. Uznasz zapewne, że to moja postawa jest chora, wytkniesz mi w jakiś złośliwy sposób, że nie mam racji. Bo ty niestety nie jesteś w stanie zrozumieć, co to znaczy prawdziwe poświęcenie ze strony chorego - to pozwolić innym żyć ich własnym życiem. Dać im prawo do szczęścia, do spokojnego życia bez burz i destrukcji, to praca nad sobą każdego dnia i walka z własnymi słabościami. Usiłujesz nas przekonać, ze inni są nam coś winni. Nie są. Po prostu nie są.
            Żal mi ciebie. Żal mi tego dnia, w którym usiądziesz i zrozumiesz, że przegrałaś swoje życie, że nie masz nic. Że twoim calym światem była opieka nad mamą, a jej już nie ma. Jesli nie zatroszczysz się o siebie taki dzień w końcu nadejdzie.
            A teraz prosze, wyśmiej mnie w ten uroczy sposób w jaki ty potrafisz.
          • majagor Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 13:18
            corka_1 napisała:

            > majagor napisała:
            > > I w dalszym ciągu apeluję - idź gdzieś po pomoc, bo pomocy potrzebujesz.
            > Wg mni
            > > e to tak samo jak ja, czy inni nadajesz się na leczenie.
            >
            > Ta, znane, znane... Chorzy psychicznie innych uważają za chorych....

            Nie no k*rwa niech mnie ktoś puknie w łepek i powie, że to wszystko jest tylko moim wymysłem.

            Czy przeczytałaś cały mój post? Szkoda, że tylko do jednego zdania potrafisz się odnieść..
            Widocznie reszta jest niewygodna. Rację mam?
            No bo jak można napisać, że moja mama by poszła się powiesić, gdyby miała taką córkę jak Ty? Straszne słowa, no nie? Ale niestety prawdziwe.

            Zaznaczam jeszcze raz, że mimo, iż posiadam własne życie, moja siostra także - mama nigdy nie była zaniedbywana. Zawsze czuła się ważna w swoim domu, potrzebna i kochana. Zawsze.
            Zresztą podobnie to postrzega ktoś u góry, też pisze o tym, że nigdy nie pozwoliłaby na to, aby jej syn tracił życie z powodu choroby matki.

            Wiesz, może jestem chora. Ale żyję, radzę sobie z życiem na pewno lepiej niż Ty.

            Zacznij czytać całe posty. A nie tylko to, co wydaje Ci się wygodne.

            Naucz się przyjmować przekonania/wnioski innych ludzi - nawet, gdy niekoniecznie są podobne do Twoich. Dlaczego zaciekle uznajesz, że tylko Twoje zachowanie jest właściwe? Nie przyjmujesz do wiadomości czegoś, co się z Twoim zdaniem nie zgadza. Może lekcja przyjmowania krytyki by się przydała?
            • sensitilive Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 23:24
              Nie czytałam całego wątku,ale tytuł mnie zaintrygował. Myślałm że
              przez pomyłkę trafiłam na forum o bezdomnych zwierzętach big_grin A nie na
              swoje ulubione o CHAD. Pozdrawiam.

              "Jakby ktoś pytał -zgubiłam się wśród własnych myśli..."
              • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.10, 15:49
                sensitilive napisał:
                > Nie czytałam całego wątku,ale tytuł mnie zaintrygował. Myślałm że
                > przez pomyłkę trafiłam na forum o bezdomnych zwierzętach big_grin A nie na
                > swoje ulubione o CHAD. Pozdrawiam.

                Niechcący powiedziałeś coś, w czym jest jakieś ziarno prawdy. Forum nie jest reprezentatywne: po pierwsze, dostępu do internetu nie mają ludzie żyjący w ubóstwie, po drugie - na forum o swojej chorobie psychicznej piszą raczej ludzie którzy aktualnie znajdują się w lepszym stanie psychicznym i mają wgląd w chorobę.

                Pamiętajcie jednak, że oprócz was jest jeszcze cała rzesza chorych psychicznie w gorszym położeniu: z ostrzejszą chorobą, z mniejszymi dochodami, nie przyjmujących leków, całkowicie porzuconych przez rodziny itd.
            • sensitilive Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.01.10, 23:56
              Oczywiście Maju to nie była odpowiedź do Twojego posta smile
    • drugikoniecswiata Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.10, 06:50
      Ugh, gorąco... nie przeczytałam dogłębnie każdej wypowiedzi, ale ogólnie mam
      podobne odczucia jak większość dziewczyn. Zza twoich postów wygląda ktoś, kto
      usilnie próbuję przekuć frustrację spowodowaną tym, że całe życie podporządkował
      chorej osobie, na poczucie dobrze spełnionego obowiązku, albo jednym
      zrekompensować sobie drugie. A tak się nie da.

      Jeśli dokonałaś tego wyboru świadomie, z serca, to wpisujesz frustrację w
      koszty. Po prostu uznałaś, że tak zrobisz. Ale dlaczego oczekujesz, że każdy
      wybierze tak samo, albo że ci powiemy, że jest to jedyne słuszne wyjście? Po co
      ci to potwierdzenie z naszej strony?

      Mam ciotkę, która powtarza mi, że długów w życiu nie spłaca się wstecz. Że to,
      co dostało się od rodziców, należy oddać własnym dzieciom. Rodzicom winniśmy
      zapewnienie bezpiecznej i godnej starości, a nie osobistą opiekę. I dylemat, jak
      to zorganizować, prędzej czy później dotknie każdego - bo nawet bez schizofrenii
      zwykle przychodzi taki moment, gdy rodzice stałej opieki wymagają.

      Do łez mnie rozbawiło zdanie, w którym mówisz, że przyszłaś tu, żeby nas
      przekonać, że chorzy psychicznie zasługują na dobre traktowanie (czy jakoś tak).
      A myślisz, że uważamy inaczej? Ale jest jeszcze coś takiego, jak poczucie
      godności. Nie chcę, żeby ktoś był ze mną w związku tylko dlatego, że jestem
      chora. Że sobie nie radzę. Byłoby to dla mnie poczucie kompletnej życiowej
      porażki... Podstawą związku powinna być miłość, nie poczucie obowiązku czy
      poświęcenie.

      Myślę, że nie ma reguły i nie da się odgórnie powiedzieć, co jest moralnie
      słuszne, a co nie jest. I że choroba małżonka / partnera to coś zupełnie innego
      niż choroba rodzica / rodzeństwa. Związek z kimś to akt wyboru, dobrowolnego -
      obu stron. A gdy w związku są jeszcze dzieci, to jest jeszcze odpowiedzialność w
      stosunku do nich.

      I tak sobie myślę, że niemiłe, atakujące reakcje wynikają z tego, że
      przychodzisz żeby narzucić innym swój punkt widzenia. A my na własnej dupie
      przekonaliśmy się nie raz, że sprawa jest bardziej złożona niż może się to z
      zewnątrz wydawać.
      • drugikoniecswiata Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.10, 06:54
        ...bo ja, jako osoba chora, czuje się przede wszystkim _osobą_. wchodzę w
        związek dlatego, że kogoś kocham, a nie dlatego, że szukam opiekuna. Miłość jest
        dla mnie tożsama z pragnieniem szczęścia drugiej strony, a nie zawłaszczeniem
        jej dla siebie w imię tej czy innej przysięgi. Jestem w stanie sobie wyobrazić
        sytuację, w której nie da się być szczęśliwym trwając w związku, który przestał
        spełniać swoje funkcje. I nie dotyczy to tylko choroby psychicznej.
      • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.10, 15:39
        drugikoniecswiata napisała:
        > Nie chcę, żeby ktoś był ze mną w związku tylko dlatego, że jestem
        > chora. Że sobie nie radzę. Byłoby to dla mnie poczucie kompletnej życiowej
        > porażki... Podstawą związku powinna być miłość, nie poczucie obowiązku czy
        > poświęcenie.

        Dlaczego nadinterpretujesz? Ja nie mówię o jakichś wymyślonych przez ciebie sytuacjach, że ktoś się z kimś wiąże z litości, tylko o takich, gdy "odkochanie" dziwnym trafem następuje wtedy gdy pojawia się choroba. Rozmawiałam kiedyś z psychologiem pracującym na chirurgii urazowej i on powiedział, że scenariusze w tym szpitalu są nadzwyczaj do siebie podobne: pacjent zostaje przywieziony po ciężkim wypadku. Najpierw są częste wizyty kochającej rodziny, szlochających żon itd. Z upływem kilku tygodni stają się one coraz rzadsze, a gdy wiadomo, że pacjent nie będzie w stanie wyjść o własnych siłach z tego szpitala, bo będzie kaleką do końca życia, w zasadzie nie ma kto po niego przyjechać w dniu wypisu, żona uptrzytamnia sobie, że chce się z nim rozwieść...
      • corka_1 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.10, 16:07
        drugikoniecswiata napisała:
        > Ugh, gorąco... nie przeczytałam dogłębnie każdej wypowiedzi, ale ogólnie mam
        > podobne odczucia jak większość dziewczyn. Zza twoich postów wygląda ktoś, kto
        > usilnie próbuję przekuć frustrację spowodowaną tym, że całe życie podporządkowa
        > ł
        > chorej osobie, na poczucie dobrze spełnionego obowiązku, albo jednym
        > zrekompensować sobie drugie. A tak się nie da.

        To nie tak. Ja nie mam poczucia, że całe życie poświęciłam chorej mamie. Bo ja się nią opiekuję nie tylko z poczucia obowiązku, ale uczuć wyższych. Przed chorobą (zaczęła chorować dopiero po 40) miałam z nią świetny kontakt, oceniałam ją jako dobrą matkę. Opiekuję się nią z powodu miłości i wdzęczności za dobre wczesne dzieciństwo.

        Po prostu uwzględniam ją w swoich planach życiowych: oczywiste jest, że mając chorego rodzica będę musiała z czegoś zrezygnować. Nie mogę się zachowywać tak, jakby ona była zdrowa. Przykładowo nie mogę na nią nakrzyczeć czy się obrażać, jak powie mi coś przykrego. Nawet jak ona mnie traktuje jako wroga, to ja ją muszę traktować jak przyjaciela.

        A frustrację to mam wobec osób nie rozumiejących chorób psychicznych i porzucających chorych bliskich. Niestety mój ojciec i brat zaliczają się do tej grupy. Moja reakcja jest zrozumiała: przykładowo jak pijany kierowca ci zabije dziecko, to do końca życia będziesz narzekała na takich kierowców.
        • czubata Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.10, 17:54
          pozwalając na wszystko osobie chorej na chad,krzywdzisz także ją.mój
          mąż pewnych rzeczy nie toleruje i potrafi zachować sie stanowczo w
          stosunku do mnie,co mnie potrafi otrzeżwić.Nie mam do niego o to
          pretensji,wręcz przeciwnie...Jednakże nigdy mnie nie opuscił,pomimo
          że zgotowałam mu w swoim czasie niezłe piekło.To świadczy o tym że
          mnie mocno kocha,jednak jestem pewna że jak sie posune za daleko,co
          mam nadzieje nie nastąpi,to zostawi mnie.Bo siły ludzkie mają swoją
          granice.Mój mąż zaznaczył te granice,i puki co ich nie
          przekroczyłam,mam za wiele do stracenia.Moge kontrolować swoje
          zachowanie w manii,mam do tego proszki uspakajające i
          wyciszjące.Kiedy czuje nadchodzącą burze,bo to sie czuje,to
          zapobiegam i nie dopuszczam do stanu krytycznego.Kiedy czuje
          nadchodzącą burze to nawed sama mówie do męża-wież mnie na izbe
          przyjęć...mój mąż jak wyczuwa to chetnie mnie pakuje w samochód i
          wywozi.Więc to nie jest tak że musimy od razu przewracać świat do
          góry nogami.Z czasem człowiek nabiera wprawy w swojej chorobie,i nic
          sie nie musi strasznego dziać.Tak jest ze mną przynajmniej.Granicą u
          mojego męża jest sex pozamałżeński,nie umiałby tego przetrawić.
    • dzedlajga Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 02.05.14, 17:43
      Miewam przerwy na forum, i gdyby nie spam (na szczęście już usunięty) to nigdy bym na ten wątek pewnie nie trafiła.

      W sumie to śmieszne - córka1 usiłowała nas przekonać, że wymagamy opieki i poświęcenia ze strony rodziny a my uparcie broniliśmy się. Tylko ja mam wrażenie, że tak naprawdę wszyscy bronili się przed... ubezwłasnowolnieniem i odarciem z człowieczeństwa.

      Bo ona pewnie uznałaby, że to w porządku, że matka np. zabiła jej dziecko (gdyby je miała) no bo przecież jest chora. Nie wiem kto w tej relacji był bardziej chory.

      Pamiętam wątek, w którym dziewczyna opisywała jak jej chory mąż "udekorował" dom a dzieci bały się jak wchodził do domu. Pewnie powinna ignorować ich uczucia i opiekować się mężem, który w dodatku tą opiekę odrzucał, sam chciał się rozwodzić. No bo to wszystko przez chorobę. Inna sprawa, że nie opuściła go kompletnie, ale słusznie zrobiła, że broniła siebie i dzieci przed niszczącą siłą choroby. I raczej wszyscy normalni, nawet jeśli są chorzy uznają to za słuszne
    • eliona Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.07.16, 14:03
      Moim zdaniem należy się uwolnić od chorego, niech mieszka sam, niech nawet umrze - komu jest potrzebny. To kłopot dla rodziny. Ile ja się na czekam żeby mój były mąż popełnił samobójstwo
      • rainbow_73 Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.07.16, 16:38
        Nie znam realiów, które skłoniły Cię do popełnienia powyższego posta, niemniej przeraził mnie i poraził.
        Mnie się wydaje, że odciąć się od osoby chorego to wystarczający margines niechęci. Musi on umierać, aby zaspokoić potrzeby zdrowych członków rodziny?

        "W zdrowiu i chorobie...."
        • 39.a Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.07.16, 19:08
          A ja podziwiam otwartość i odwagę. Kto z nas nie życzył nikomu nigdy śmierci?

          Jakkolwiek życzę Autorce posta, aby sama zniknęła EX w końcu mężowi z oczu.
          Tak jest znacznie prościej smile
      • poetkam Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 15.07.16, 21:33
        Widzę, że jesteś bardzo poraniona psychicznie... Na pewno nie było Ci łatwo u boku byłego męża. Myślałaś może o wizycie u psychologa? Nie twierdzę, że pomoże Ci rozwiązać wszystkie problemy, ale może wspólnie przyjrzenie się całej sytuacji pozwoli Ci dalej żyć spokojnie, czego Ci życzę.
    • eliona Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.17, 09:24
      Takiego chorego powinno się uśmiercić, bo on już nikomu nie jest potzrebny, wykańcza tylko rodzinę,. Ja mieszkam w tym piekle już 15 lat, płacę za niego za prąd i wodę. Gdybym miała odwagę, zabiłabym go.
      • megan.k Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.17, 10:29
        W takiej sytuacji dla zdrowia psychicznego chorego, o którym piszesz, byłoby lepiej, gdybyś go porzuciła? Dlaczego tego nie robisz? Może wtedy ta osoba miałaby szansę znalezienia kogoś, kto ją będzie wspierać.
        • konsta-is-me Re: Porzucanie chorego psychicznie przez rodzinę 16.01.17, 14:29
          Pewnie dlatego, ze zostalaby zlinczowana przez otoczenie.
          Juz widze tlumy pedzace wspierac chorego.
Pełna wersja