kamyczek_0
17.01.10, 19:21
Właściwie jeden

Neguje wszystko co mówię w gronie znajomych. Generalnie w
gronie kogokolwiek niż my dwoje. Nie mam racji, zmyślam. Nie dałam rady czegoś
zrobić, a on dał. Wniosek: skoro on mógł to ja również. Na pewno ściemniam i w
ogóle nie próbowałam. Wspominając jakąś sprawę (art., zdarzenie) mylę się. On
wie lepiej, a przecież widział/czytał to co ja. Wychodzę na kobietę
szminkującą prawdę, podkoloryzującą pewne zdarzenia.
Ja się pienię, on podkręca sytuację dobitnie kompromitując mnie. Niby chodzi o
drobne sprawy, ale czuję się źle.
Postanowiłam w ogóle się nie udzielać się w towarzystwie gdy on jest obok. Po
co? Po to, żeby podśmiewali się ze mnie.
Świnia