Dodaj do ulubionych

Jacy jesteście?

22.01.10, 10:30
Jestem ciekawa jakimi ludźmi jesteście mimo choroby. Czy jesteście
smutni, weseli, energiczni, towarzyscy, przebojowi?Ja jestem osoba
dośc czrakterystyczna lubie dobrze żyć.Co znaczy dobrze zjeść,
obejrzecdobry film posłuchać dobrej muzyki. Mam irokeza na głowiesmile)
a Wy??
Obserwuj wątek
      • 38takatam Re: Jacy jesteście? 22.01.10, 11:06
        To oczywiscie zalezy od kondycji psychcznej.
        Wiec raz jestem do niczego,brzydka,stara gruba-nieudacznica.
        A drugi raz jestem piekna,świeża,mloda i orgonalna.
        Zwykle-nadwrazliwa,sklonna do samobiczowania,samotna wsrod tlumu.
        Lubie orginalnosc,czasem ekstrawaganckość.
        • majagor Re: Jacy jesteście? 22.01.10, 11:21
          Ja to jestem narcyzem, który zawsze twierdzi, że jest zajefajny smile
          Seksowny mózg, ciało 18-nastki [a dla niewtajemniczonych rocznik 82 jestem wink]
          Bywam duszą towarzystwa, gadam w nadmiarze [jestem naprawdę okrutną gadułą], pięknie się uśmiecham - nawet gdy mam mega doła w towarzystwie potrafię trzymać taki właśnie fason.

          A tak z innej strony to mam pewne cudze słowa, z którymi dość mocno się identyfikuje..

          “Jej właścicielka słyszała w swoim życiu wiele komplementów i widziała wiele spojrzeń spoczywających na niej, ale ani jedne, ani drugie nie sprawiały jej przyjemności, ponieważ nigdy nie odnosiły się do osoby czującej i myślącej w jej wnętrzu, tylko do doskonałych kształtów jej ciała”.
          [Somoza]

          "Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie.
          Kiedy poznałam upokorzenie, całkowitą uległość, stałam się wolna."
          [P. Coehlo]

          "Marzę o kimś, kto śmiałby się ze mną,
          Kogoś, kto dzieliłby ze mną smutek,
          Kogoś, kto mnie pocieszy i czasem bez cienia wątpliwości pochwali wnikliwość moich sądów."
          [R. Burns]
    • chin_chilla Re: Jacy jesteście? 22.01.10, 13:09
      Jaka jestem? Chyba przerażająca wink
      Jestem przede wszystkim straszną gadułą, ale moi bliscy i znajomi wiedzą już, że mogą to temperować. To jest moja permanentna cecha, która nie zmienia się pod dyktando choroby.
      Na pewno jestem też bardzo wrażliwa. Kiedy ktoś poprosi o pomoc zazwyczaj nie odmawiam - nawet wrogowi. Na to też choroba raczej nie ma wpływu.
      Reszta zależy tylko od niej.
      Więc napiszę, jak podobno jestem - niebrzydka ale i nie ładna (taka, przeciętna), inteligentna aż za bardzo, bezkompromisowa, szczera do bólu, uczciwa, roztrzepana i zakręcona, rozmarzona i czasem nieobecna, mądra i odważna.
      Tak podobno widzą mnie inni.
      Ja w tej chwili określiłabym siebie samą samymi negatywnymi przymiotnikami.
      • kamyczek_0 Re: Jacy jesteście? 22.01.10, 15:33
        majagor
        >a dla niewtajemniczonych rocznik 82 jestem wink]
        Bywam duszą towarzystwa, gadam w nadmiarze [jestem naprawdę okrutną gadułą]

        Równolatka, gaduła smile. Dodatkowo uchodząca za przebojową, bardzo ładną
        dziewczyną. Taką, co to jak diabeł nie może to mnie posyła żeby coś załatwić.
        Wszystko to słyszę od osób mniej lub bardziej znajomych, od rodziny. Siebie w
        lustrze postrzegam pod względem urody przeciętnie. Ale ja już na siebie
        spoglądam 28lat, więc jestem nieobiektywna wink
        Co do reszty to mam wbrew pozorom niskie poczucie własnej wartości. Na jakiejś
        imprezie podzieliłam się powyższym zdaniem i ludziska omal nie padli ze śmiechu.
        To nie możliwe... a jednak.
        Tylko w hipo widzę siebie taką jak widzą mnie znajomi.
    • czubata Re: Jacy jesteście? 22.01.10, 15:41
      a wiecie co mi powiedziała dzisiaj koleżanka z pracy?Że ja chyba
      jestem taką osobą co sie nigdy nie denerwuje...Ha ha.Pięknie potrafie
      udawać.Ja jestem aktorką.
        • jasminka28 Re: Jacy jesteście? 22.01.10, 17:47
          Mądra, wesola, dusza towarzystwa, lubiąca ekstrawagancje,
          oryginalna. Kazda z nas jest taka, zastanawiam się czy My jesteśmy
          takie fajne dlatego ze jesteśmy chore czy takie sie urodziłyśmy.
          każda z nas jest inteligentna, przebiegła i mamy to cos....daibelski
          błysk temperamentusmileajjj
          • kamyczek_0 Re: wow 22.01.10, 20:41
            >Kazda z nas jest taka, zastanawiam się czy My jesteśmy
            takie fajne dlatego ze jesteśmy chore czy takie sie urodziłyśmy.

            Też się zastanawiam już jakiś czas. Myślę, że to choroba, ale ona jest częścią
            nas od początku tylko się małpa uaktywniła. Wniosek: tak jesteśmy takie od
            urodzenia big_grin
    • balbina_alexandra Re: Jacy jesteście? 22.01.10, 22:29
      Oczywiście zależy od fazy. Ale moje otoczenie zna mnie jako tę
      przebojową, energiczną, pełną życia, odnoszącą sukcesy na kazdym
      polu, samodzielną, atrakcyjną, zawsze zadbaną. Taki typ co to
      urodził się w obcasach - biegam na 10-12 cm bez problemu, ma zawsze
      perfekcyjnie dopasowane ciuchy, dodatki, perfekcyjny makijaż, i to
      wszystko musi być z górnej półki, ciuchy muszą być doskonałej
      jakości, a włosy zawsze ekstra obcięte i ułożone. Prawdziwy potwór,
      prawda? Dlatego ci co wiedzą o chorobie, trochę mieli problemy z
      uwierzeniem. Ja sama wcale nie uważam się za piękną i potrzebuję
      tych wsystkich modnych gadżetów, pewnie to czkawka po zaburzeniach
      odżywiania i dysmorfobii. Lubię się obwiniać o wszystko,
      samoudręczenie non stop mnie nawiedza, jestem płaczliwa, smutna i
      lubię być sama, zamykam się w domu, nie odbieram telefonu, nie
      rozmawiam z nikim, leżę, płaczę, rozpamiętuję drobiazgowo
      najmniejsze porażki.

      Jednym słowem - zupełne przeciwieństwo tego jaką znają mnie inni.
    • poetkam Re: Jacy jesteście? 23.01.10, 10:09
      Sprzeczność. Jedna wielka. Piękna i brzydka. Mądra i głupia. Utalentowana i
      tępa. Autorytet i kompletny brak autorytetu. Co najdziwniejsze w tym samym
      czasie potrafię czuć te sprzeczności w sobie...
    • grotka14 Re: Jacy jesteście? 27.01.10, 12:03
      ja chyba sama nie wiem jaka jestem...chyba dopero odkrywam sie na
      nowo...jeszcze rok temu myslalm,ze jestem normalna a dzis jak
      analizuje to wychodzi na to,ze wiele rzeczy zrobilam "bedac pod
      wplywem choroby".Podsumowujac: odkad biore leki podobno jestem
      normalna, zrownowazona, nie mam zmiany nastrojow, nie zadzialala na
      mnie jesien...choc z obawa czekam na wiosne,,to zawsze na wtedy
      mialam tego spida...w tym roku raczej nie nastapi, bo nie obserwuje
      takich jak wczensiej odchylen.A w moim przypadku to byly smutasy,
      doly ,ale ja w takich okresach smutku i braku checi na nic, spie i
      moge spac cala noc, w drodze do pracy i w pracy jestemm nie
      przytomna..duzo jem i nic kompletnie mi sie nie chce...ale jak
      nadchodza dni spida to snu nie potrzebuje, zalatwiam wszystkie
      zalegle rzeczy, chudne w oczach, bo i glodu nie odczuwam, mam tysiac
      pomyslow...i bezsenne noce, ktore sa niezwykle tworcze...i
      pomyslc,ze za nim jeszcze wiedzialam,ze to choroba uwielbiamlam
      takie nocki....hehe A ogolnie na co dzien jestem szalona,
      stuknieta, bylam w liceum swietna uczennica, ale pod koniec mialam
      straszne doly, i ogolnie nie wiedizlam jakie studia,,,az w koncu
      wymyslilma,ze wyjade za granice w ciemnosmilei tak tu juz jestem 6
      lateksmile moj psychiatra mowi,ze ten czy byc moze byl wynikiem
      choroby,,,hehe moze i tak, ale z drugiej strony mojej szalonej
      osobowosci nikt mi nie odbierze, bo zawsze chcialam podrozowac,
      uczyc sie innego jezyka i byc szybko niezaleznasmile
    • dr.zabba Re: Jacy jesteście? 29.01.10, 10:47
      Takie wszystkie jesteście przebojowe smile
      Wygadane.
      Brzmi, jakby szczęśliwe...
      Z ciekawości: ile z Was ma chad II?

      Ja - jestem... smutna.
      Nie umiem się komunikować sprawnie ze światem.
      Czyli nie gadam.
      Jestem smutna i często zmęczona.

      Tylko, czy ja naprawdę taka jestem?
      Zasiał we mnie wątpliwość mój doktor ostatnio.
      Ja chyba choruję dużo dawniej, niż myślałam.
      Więc teraz może jednak też...
      Już nie pamiętam, jaka jestem bez choroby.

      Ale ogólnie szczęśliwa. Zadowolona ze swojego życia.
      • kamyczek_0 Re: Jacy jesteście? 29.01.10, 11:06
        >Takie wszystkie jesteście przebojowe
        Wygadane.
        Brzmi, jakby szczęśliwe...
        Z ciekawości: ile z Was ma chad II?

        Ja mam. Cholernie ciężko było się pogodzić z tym, że to pewnie nie jestem tak na
        prawdę ja. To wszystko wynika pewnie z choroby i hipo. Dlatego jest we mnie tyle
        sprzeczności. Często ogarnia mnie beznadziejność takiego stanu rzeczy. Kim
        jestem? Okazuje się, że z tej listy tylko uroda jest tym, co jest we mnie
        prawdziwe. Reszta to iluzja. Jestem głupio-mądra, przebojowo-nudna. Skrajności.I
        już nie wiem jaka jestem. Nic z tych cech nie jest moimi.
        • dr.zabba Re: Jacy jesteście? 29.01.10, 11:16
          Gdyby udało się wykluczyć całkiem wpływ choroby na to , jacy jesteśmy.
          Ciekawe, czy osoby z dwójką są "żwawsze", bardziej żywotne? Taka ich
          bezchorobowa natura? A te z dwójką, jak ja, bardziej niemrawe i ospałe?
          • grotka14 Re: Jacy jesteście? 29.01.10, 12:09
            jesli to miala by byc swojego rodzaju zasada to ja bede jej
            wyjatkiemsmilejestem typu 2, i na codzien jestem bardzo otwarta, lubie
            nowych ludzi, duzo gadac i rozbawiac na imprezach. Lubie rzucas sie
            w oczy....to taka normalna ja...no chyba, ze mam stany depreesyjne
            wtedy na ni cnie mam ochoty i najchetniej z nikim bym nie gadala..
            • kamyczek_0 Re: Jacy jesteście? 29.01.10, 12:43
              Ja na mojej górce jestem głośna, żywa, dusza towarzystwa. Lubię wtedy pofolgować
              z ubiorem. Na co dzień nie kręcą mnie imprezy, a wtedy włącza mi się maraton
              imprezowy bez M. (zjazdy na studiach). Jestem wyzywająca, facetów okręcam w okół
              palca i to zazwyczaj tych z górnej półki, którzy nie szukają tlenionych małolat.
              Zazwyczaj kuszę jak diablica.
              Symptomem jest miłość to wściekle czerwonej szminki smile
              Najlepsze jest to, że towarzystwo jest zachwycone mną i zmianami zachodzącymi we
              mnie wtedy smile No cóż wtedy królowa jest tylko jedna - JA. Doda niech spada na
              drzewo. :p
              • majagor Re: Jacy jesteście? 29.01.10, 14:31
                Jestem wyzywająca, facetów okręcam w okó
                > ł
                > palca i to zazwyczaj tych z górnej półki, którzy nie szukają
                tlenionych małolat
                > .
                > Zazwyczaj kuszę jak diablica.
                > Symptomem jest miłość to wściekle czerwonej szminki smile
                > Najlepsze jest to, że towarzystwo jest zachwycone mną i zmianami
                zachodzącymi w
                > e
                > mnie wtedy smile No cóż wtedy królowa jest tylko jedna - JA. Doda
                niech spada na
                > drzewo. :p

                Jakbym o sobie czytała. Tyle, że ja potrafię tak nawet w depresji
                się zachować. Mogę tydzień siedzieć z płaczem w domu, wpatrzona w
                sufit, by w sobotę iść na podbój świata.
                I na imprezy chodzę z M. - ale na parkiet zazwyczaj uciekam sama,
                jedynie jak już za bardzo mnie "napastują" to szybko lecę do M., by
                mnie ratowal z rąk oprawców ;P
                A jak tańczę z M. - to chyba nie jest to taniec, a "sex" na
                parkiecie.

                Co do pytania zaby - ja CHAD mam "tylko" dodatkowo. Taki bonus od
                życia. A jestem - jak się okazuje - borderką.
                  • kamyczek_0 Re: Jacy jesteście? 29.01.10, 15:07
                    No właśnie i tutaj mnie masz. Lubię? Mam skrajne odczucia.

                    1. lubię widzieć, że tak działam na facetów. Jestem drugim biegunem tlenionych,
                    zjaranych, natrętnych lasek, które po postawieniu drynia mówią o sponsorze tego
                    napoju per "kolega, przyjaciel" ( o mal nie rzygnęłam-przykład z loży obok).
                    Zainteresowanie dodaje mi pewności siebie. Oczojebna szminka to jedyna
                    ekstrawagancja. Nie pozwalam sobie na spoufalanie się z facetami. Do tego ma
                    laski z loży obok. Jestem ze swoją paczką (30+).

                    2. gdy jestem stabilna nie kręcą mnie imprezy . Zresztą nigdy nie kręciły.
                    Jeżeli już to w gronie znajomych w domu. Staram się nie zauważać tego, że faceci
                    się mną interesują. w nosie to mam.

                    3. poniżej linii tęsknię za czymkolwiek co wyrwałoby mnie ze szpon dennego
                    nastroju.
                  • majagor Re: Jacy jesteście? 29.01.10, 15:40
                    dr.zabba napisała:

                    > a lubicie być takie?
                    > akceptujecie to?
                    > tęsknicie do tego?

                    Lubię być taka. Lubię kusić, lubię mieć władzę nad płcią przeciwną,
                    lubię ten ich wzrok. To takie troszkę prymitywne - ale to moje
                    zachowanie dodaje mi pewności siebie. Potrafię iść na imprezę z
                    myślą, z założeniem że kogoś "wyrwię". Ale flirt zdarzał mi się już
                    w pracy [oczywiście tylko flirt a nie romans], w autobusie, w
                    kolejce w markecie.

                    Akceptuję u siebie takie zachowanie. Gdybym go nie akceptowała,
                    miałabym problemy z akceptacją mojej osoby w ogóle. Bo te zachowanie
                    to ja, moja osoba. A że jestem typem narcyza to lubię i akceptuję w
                    sobie prawie wszystko smile Mój M. doskonale zna te moje zachowania - i
                    także je akceptuje - oczywiście pod warunkiem, że trzymam się
                    pewnych zasad.

                    Czy tęsknię - nie mam okazji chyba do tego. Dużo bywam wśród ludzi,
                    dużo bywam na imprezach, dużo facetów spotykam - więc okazji do tego
                    jest co nie miara.
                    Dzisiaj - jako że piątek - pewnie też gdzieś pójdziemy. Więc znajac
                    życie troszkę się podroczę z facetami - a pamiętać należy, że jestem
                    w etapie mocnej dość depresji - ale akurat w tym depresja mi nie
                    przeszkadza.
      • jasminka28 Re: Jacy jesteście? 31.01.10, 10:56
        dr.zabba napisała:

        > Takie wszystkie jesteście przebojowe smile
        > Wygadane.
        > Brzmi, jakby szczęśliwe...
        > Z ciekawości: ile z Was ma chad II?
        >
        > Ja - jestem... smutna.
        > Nie umiem się komunikować sprawnie ze światem.
        > Czyli nie gadam.
        > Jestem smutna i często zmęczona.
        >
        > Tylko, czy ja naprawdę taka jestem?
        > Zasiał we mnie wątpliwość mój doktor ostatnio.
        > Ja chyba choruję dużo dawniej, niż myślałam.
        > Więc teraz może jednak też...
        > Już nie pamiętam, jaka jestem bez choroby.
        >
        > Ale ogólnie szczęśliwa. Zadowolona ze swojego życia.
        >
        • jasminka28 Re: Jacy jesteście? 31.01.10, 10:59
          Cos mi nie pojszłosmile) Do DR.Zaby. Tak my takie wszystkie jesteśmy
          fajne! A teraz słuchaj mam chadi wcale mi z tym nie łatwo cztery
          nieudane związki, przerawane studia, 8miesiecy w burdelu!Zadowolona?
          Koszmar mi zgotowała ta choroba ale tak jestem zadowolona bo jestem
          jaka jestem. I jestem tu z wami....baaaardzo fajna uwazam.
          smile
      • balbina_alexandra do Zabby 31.01.10, 14:39
        Ja nie jestem szczęśliwa. Ani zadowolona z życia, z siebie,
        osiągnięć, z niczego. Choć jakby ktoś obiektywnie spojrzał, pomyślał
        by sobie: co za dziecko szczęścia: ma wszystko, urodę, pieniądze,
        skonczyła dobre studia, robi karierę, taka cosmogirl. Ciekawe ile
        osób na wieść o mojej chorobie pomyślałoby sobie "w d***e jej się z
        tego wszystkiego poprzewracało".

        Na zewnątrz wygląda to pięknie. Zwłaszcza ostatnio - bo ja im gorzej
        się czuję, tym staranniej się ubieram do pracy, tym lepiej i
        nienaganniej staram się wyglądać, żeby stawarzać lepsze pozory.
        Jakby się przyjrzeć bliżej, nie jest już tak ładnie. Długie,
        wykańczające depresje od ponad dekady. Leczone od dekady, ale
        zaczęło się wszystko dużo wcześniej. Dwie próby samobójcze.
        Anoreksja. Dysmorfofobia. Brzmi śmiesznie, ale kto nie przezył na
        własnej skórze tego uczucia, ten nie zrozumie: siedzę zamknięta w
        przymierzalni przez pół godziny bo nagle widzę jak strasznie
        monstrualne jest moje ciało i czekam na moment kiedy sklep będzie
        pusty, żeby wyjść; wreszcie wybiegam z płaczem, biegnę przez całą
        galerię handlową trząsąc się jak osika, owinięta szczelnie płaszczem
        i szalem, dopadam taksówki i szybko do domu, żeby nikt mnie nie
        zobaczył po drodze, jestem taka odrażająca. Kilka nieudanych
        związków. Nałogi - zakupoholizm - też brzmi śmiesznie, ale tak nie
        jest. W hipo - alko i seks...
        Miewam okresy kiedy nie wychodzę z domu. W wakacje miesiąc, teraz
        zimą dwa tygodnie, nie odbieram telefonów i maili, nie mogę się
        zmusić żeby rozmawiać z ludzi, nawet z obcymi, zakupy robi mi
        siostra. I wtedy nie rozmawiam z nikim.
        Nie jest to takie proste.
        Jestem wysoko funkcjonujacym typem II. Umiem stworzyć b. dobrą
        fasadę. Ale czasem pękam.
        • xsenia Re: do Oli 31.01.10, 15:18
          Ola, pisałaś kiedyś że urodziłaś się z "wadliwą chemią w mózgu", a
          potem o tym jak wyszłaś na podwórko, coś nie zaiskrzyło między
          dzieciakami i zamknęłaś się w sobie.
          Kierunek zależności przyczynowo-skutkowych nie musi tu być oczywisty,
          wiadomo bowiem że nieprawidłowości w relacjach społecznych wywierają
          wpływ na neuroprzekaźnictwo. Wydaje się to abstrakcyjne z perspektywy
          zacofanej polskiej psychiatrii, ale są na to dowody naukowe. Mogę
          podesłać Ci artykuł.

          Dysmorfofobię przechodziłam w wieku 12-19 lat. Później to stopniowo
          słabło i wreszcie znikło -jak ręką odjął kiedy- stuknął mi 3 krzyżyk.
        • green.niebieska777 Re: Jacy jesteście? 31.01.10, 18:27
          > z zab. osobowości szeroko pojętymi - tak
          > jednym z nich jest osobowość narcystyczna tongue_out

          Czy CHAD może współistnieć z zaburzeniami osobowości?
          Bardzo mnie ostatnio ta kwestia nurtuje...
          ja jestem egoistyczna, samolubna, narcystyczna..itd itd i bez uczuc
          • majagor Re: Jacy jesteście? 31.01.10, 19:02
            green.niebieska777 napisała:

            > Czy CHAD może współistnieć z zaburzeniami osobowości?
            > Bardzo mnie ostatnio ta kwestia nurtuje...

            Ja jestem doskonałym przykładem na połączenie CHAD'u + zaburzeń osobowości, a
            dokładniej borderline [osobowość chwiejna emocjonalnie]. Tyle, że to borderline
            jest głównym, "gorszym" zaburzeniem u mnie, CHAD to tylko mały dodatek do tego.
            Nawet w kartotece u Pani Ładnej to właśnie zaburzenie osobowości jest wpisane
            jako moje schorzenie główne, a CHAD jako przypadłość dodatkowa.

            Krótko mówiąc jestem borderką z CHAD'em. Już nawet nazwa mi się spodobała smile

            A wracając jeszcze do tematu jaka jestem - kiedyś usłyszałam o sobie pewne
            zdanie, które myślę dość dobrze mnie obrazuje.
            Jesteś najwrażliwszą suką, jaką spotkałem.
            Suka w znaczeniu - osoba wredna, egoistyczna, krytyczna, działająca bez skrupułów.
            I do teraz nie mogę zrozumieć, jak można być wrażliwą suką - ale widocznie u
            mnie wszystko możliwe smile
        • 38takatam Re: Jacy jesteście? 01.02.10, 11:35
          Kurde...ja tez mam"osobowosc chwiejna emocjonalnie".Ale w tle CHAD-u.Moja lekarka tak napisala wypis ze szpitalai mocno naciskajac,zeby bylo jasne,ze moja choroba podstawowa to CHAD,wspolistniejaca alkoholizm,zab.osobowosci.

          Mysle,ze moje schizy,hustawki nastroju i nieraz ostre jazdy-to zab. osobowosci.Nie mam przez to wytchnienia...co chwile cos.
          Czy psychoterapia,psychodynamiczna,w klinice przez 3 miesiace 2x w tygodniu,indywidualnie-pomoze mi na zab. osobowosci? Czy wogole jest jakas terapia na to?
          • chin_chilla Re: Jacy jesteście? 01.02.10, 14:02
            Ja mam ChAD z zaburzeniami osobowości - osobowość histeryczna. Zaliczyłam na
            studiach sporo psychologii i trochę poświęciłam czasu na poznanie, co to w ogóle
            oznacza. Jestem obecnie w stanie wykrywać u siebie zachowania wypływające
            bezpośrednio z tego zaburzenia ale nie zawsze jestem w stanie je kontrolować -
            czasem jakaś część mnie dokładnie wie, ze nie powinnam czegoś robić ale i tak to
            robię. Tak samo mam z ChAD. Niemniej to, czyli poznanie potwora, jak i terapia z
            psychologiem (długa, prawie 3 letnie i ciągle nie zakończona) pomagają mi nieco
            lepiej panować nad moimi zaburzeniami. A w każdym razie je rozpoznawać.
            Na jednym z wykładów zadałam profesorowi pytanie, czy osoba z zaburzeniami
            osobowości może się zmienić. Odpowiedział mi, że najczęściej nie, dlatego, ze
            osoby takie uważają się za całkiem normalne i nie chcą się leczyć. Jednak tym,
            które zdają sobie sprawę z problemu i nad nim pracują czasem udaje się coś
            zmienić na lepsze.
        • drugikoniecswiata Re: Jacy jesteście? 01.02.10, 12:56
          mi nie chodziło o fakt upajania się, bo on jest wtórny.
          zastanawiam się w ogóle, po co, i o to zapytałam.

          ja zaliczyłam ten etap. strasznie komplikuje życie, od jakiegoś czasu próbuję
          nieudolnie odkręcać. ale może komuś daje też profity, warte świeczki? odniosłam
          wrażenie, że z tym murem dziewczynom jest dobrze, i to mnie zaintrygowało. mi
          nie było.

          będzie lepiej, powiadasz?
          oby
          • dr.zabba Re: Jacy jesteście? 02.02.10, 12:05
            drugikońcuświata, będzie lepiej

            nie wiem, co budują wokół siebie moje czcigodne przedmówczynie, ale mogę napisać
            o swoim doświadczeniu

            nie nazwałabym tego murem
            może wizerunkiem?
            wizerunek często nie ma nic wspólnego z rzeczywistą osobą

            w pracy, na oddziale byłam przez wiele osób postrzegana jako osoba zdecydowana,
            pewna siebie, dająca sobie dobrze radę, "silna osobowość"

            ten wizerunek (fasada?) powstał w wyniku działania mojego instynktu
            samozachowawczego
            ja starałam się w tej pracy przetrwać
            była ona dla mnie trudna, wymagająca i przerastająca moje siły - zatem robiłam,
            co mogłam, żeby przetrwać
            nie mam tu na myśli : dobrze wypaść
            przetrwać, przeżyć, w jakikolwiek sposób dać sobie radę
            i moje instynktowne siły wytworzyły model działania, z którego powstał ww wizerunek

            a ja wcale nie byłam silna

            ale taka "fasada" może być korzystna, może dawać profity

            i jednocześnie kosztowała mnie dużo
            bardzo dużo

            odbiło się to mocno na psychice
            • majagor Re: Jacy jesteście? 02.02.10, 13:36
              Absolutnie nie odbieram swojego zachowania jako muru, fasady przeciwko komuś/czemuś, czy przeciwko sobie.
              Nawet w mega depresji u mnie nie ma żadnego muru. Zawsze byłam osobą kontaktową, lgnącą do ludzi. Zawsze lubiłam ludzi i wydaje mi się, że z wzajemnością.
              Tak było przed chorobą, tak jest teraz i mam nadzieję, że tak zostanie.

              Wolę być pseudo-przebojową, "wrażliwą suką" niż zamkniętą w sobie, zamkniętą w domu pseudo-kobietą. Zabba dobrze nazywa to wizerunkiem - to, że ja mam depresję, że ja się źle czuję - nie znaczy, iż cały świat musi o tym wiedzieć. Potrafię trzymać fason, potrafię wyjść ze złym samopoczuciem do ludzi i świetnie się bawić. Nie chcę tracić życia na siedzenie, płakanie, użalanie się nad sobą i mówienie, że depresja mnie dopadła.. Oczywiście są gorsze dni, gorsze chwile - ale nie pozwolę sobie, by przez to tracić dni, tygodnie, miesiące mego życia na siedzenie w samotności.. Wtedy dopiero źle bym się poczuła..
              W pracy nie wiedzieli o mojej "dolegliwości" - więc trzymałam zawsze fason, zawsze szłam elegancko ubrana, wymalowana, z większym lub mniejszym uśmiechem na twarzy. Praca to praca, a ja lubiłam być profesjonalistką i nie wnosić tam "swoich" rzeczy, problemów.
              Na studiach też nie wiedziano o tym, że się leczę - nie miałam taryfy ulgowej z tego powodu, nie przekładałam egzaminów, zaliczeń, ze znajomymi normalnie rozmawiałam. Skończyłam studia w terminie, z depresją i piątką na dyplomie.
              Niektórzy znajomi także nie wiedzą - więc także fason trzymam.

              Dla mnie takie zachowanie jest strasznie motywujące. Działa jak najlepszy antydepresant. Chociaż w głowie wali mi się świat - to wśród ludzi staram się zachowywać "normalnie".
              Moja psycholog w tym zachowaniu nie widziała nic złego.

              Na koniec taka refleksja - co niektórzy z Was odbierają me zachowanie jako udawanie, mur, czy coś tam jeszcze.. Ok, macie do tego pełne prawo. Ale ja też nie chciałabym żyć tak jak niektórzy z Was, zamknięci w sobie, zamknięci w czterech ścianach, bojący się ludzi..
              • lolinka2 Re: Jacy jesteście? 02.02.10, 14:00
                w moim wydaniu to się nazywa "skorupka" albo "maska".
                Nie upajam się nimi, są bo są... bo tak mnie życie ukształtowało, bo
                pierd#$%^ zaburzenia, żyć trzeba.. jakoś, godnie, do przodu... bo
                Dżuma Camusa... bo cokolwiek.

                Próbuję je zrzucać w długim i bolesnym procesie terapii, dokopać się
                do siebie w sobie, ustalić kim jestem. Niekoniecznie mi się te
                znaleziska wszystkie podobają, bo wychodzi kawał hipokryzji, kawał
                ciemnej strony... ale trudno. To jestem ja. Muszę się z tym
                przetrawić, pogodzić i poukładać. I dalej żyć.

                Miałabym poczucie ogromnej życiowej klęski, gdybym bujaniu
                afektywnemu podporządkowała całe swoje życie - to zawodowe i to
                osobiste. Dla mnie istotą człowieczeństwa jest bycie ponad...
                zmiana... udoskonalanie... i bycie do cholery bycie, a nie łeb w
                piach.
                • 36.a Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 14:43
                  Nie chce mi się dużo pisać, faluje mi ogromnie nastrój, teraz dolina.

                  Zabawny jest ten wątek, gdy gros wpisów to: jaka ja ładna i fajna jestem.
                  Proszę strzelać.

                  I jeśli to do mnie czy mnie podobnym... głowa nie w piach, funkcjonuję.
                  • kamyczek_0 Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 14:49
                    >Zabawny jest ten wątek, gdy gros wpisów to: jaka ja ładna i fajna jestem.

                    Noo, bo taka jestem w góreczkach. W dolinkach nie jestem fajna, raczej pusta,
                    cicha, wredna.
                    Ładna to jestem jak się uśmiecham i normalnie wyglądam. W dolinie czupiradło
                    zmarniałe z podkówką na twarzy jest mało ciekawe wink
                  • majagor Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 15:14
                    36.a napisała:

                    >
                    > Zabawny jest ten wątek, gdy gros wpisów to: jaka ja ładna i fajna jestem.

                    A czy coś złego w byciu fajnym, ładnym i tym podobnym?
                    Kiedyś miałam okres w życiu, że nie wierzyłam w siebie, uważałam siebie za wielkie blee, ale Cecylia [moja psycholog] szybko i skutecznie wybiła mi to z głowy. I mam nadzieję, że nigdy już nie będę tak o sobie myśleć!

                    Czuję się dziś fatalnie, mega fatalnie. Jestem potwornie zmęczona. Biegam wciąż tu i tam. Gubię się w tym co robię. Depresyjnością mogłabym się z połową miasta podzielić.. ale czy to oznacza zaraz, że mniej fajna jestem albo mniej ładna? Może mniej się uśmiecham, może mniej słów z siebie wydobywam niż zwykle. Ale ani moja uroda ani moja "fajność" na tym absolutnie nie cierpi.

                    Ktoś kiedyś powiedział/napisał.. Uwierz w siebie, a inni uwierzą w ciebie..
                    • 36.a Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 15:23
                      Dobra, jednak kilka zdań.

                      Niezależnie od stanu ducha znam swoją wartość, ale uważam za idiotyczne pisanie "zdolna jestem, piękna, bla bla bla", nie pamiętam jak to w Samochwale leciało. Znam niezależnie od stanu ducha swoje ograniczenia.

                      Dlatego nie rozumiem wpisów na swój temat "och, ach". Jest aż tak źle, że trzeba się dowartościować? Bo że genialnie to brak mi wiary.
                      • lolinka2 Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 15:34
                        znasz wartość? to fajnie... i naprawdę uważasz się za tak
                        niskowartościową i małoatrakcyjną, że nie wyszłoby ci spod palców nic
                        pozytywnego na swój temat?

                        ograniczenia zna każdy. To dobrze, że i ty je znasz.

                        Ja "och" i "ach" nie zauważyłam w tym wątku... ludzie piszą, jak się
                        widzą... jacy są albo na zewnątrz, albo naprawdę wewnątrz (pod
                        przykrywką zahamowań i ograniczeń chorobowych).... I co złego w tym,
                        że ktoś lubi siebie? Fajnie, lubmy się wszyscy smile I co złego w tym,
                        że ktoś lubi się dowartościowywać? Dowartościowujmy się wszyscy i
                        miejmy o sobie samych jak najlepsze zdanie, to pomoże patrzeć
                        przyjaźnie na innych smile

                        Zresztą, niewykluczone, że istotnie wszystkie dziewczyny tu piszące
                        są nieprzeciętnie ładne. Nie wiem, nie widziałam wszystkich. Te,
                        które widziałam ładne są. Każda ma na pewno jakąś umiejętność fajną -
                        jakieś zdolności... Wiem, co potrafią te, które mniej - więcej
                        znam... a potrafią sporo smile

                        Podsumowując: nie zmienię tego, co TY myślisz o SOBIE. Natomiast nie
                        uważam za słuszne hamowania w świetle własnej opinii na swój temat,
                        wyrażania przez inne osoby opinii o nich samych.

                        Aha - i jeszcze. Im więcej lat mam, tym z większą pewnością
                        stwierdzam, że poczucie własnej wartości niekoniecznie jest
                        nierozerwalnie związane z afektem aktualnym...
                        • jasminka28 Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 15:58
                          Ja odważe się stwierdzić że ten kto nie czuję się fajnie nie
                          toleruje u kogoś tegoż uczucia bycia zadowolonym z siebie. Pamietam
                          kiedy byłam w depresji nanawidziłam ludzi za to że sie uśmiechają że
                          śa tacy szcęśliwibo sama taka niepotrafiłam być.
                        • 36.a Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 16:13
                          O, rajusiu.
                          Tak niejasno tłumaczę?
                          Wiersz "Samochwała" jest ponadczasowy. A tu leciały przykłady. Nie było ponadto: piękna i rozumna, ale, tylko superlatywy do porzygania. Przepraszam smile

                          Tak, myślę o sobie dobrze. Ale to nie powód, aby roztrząsać to szczegółowo, drobiazgowo, detalicznie etc.

                          Straszliwie brakuje mi ostatnio na forum panów. Zrobiło się do bólu kobieco (150% kobiecości, ble)
                          • majagor Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 16:29
                            36.a napisała:

                            > Tak, myślę o sobie dobrze. Ale to nie powód, aby roztrząsać to szczegółowo, drobiazgowo, detalicznie etc.

                            Powód czy nie powód. Mamy demokrację i każdy może robić/mówić/pisać to co chce i jak chce - szczególnie o własnej osobie. I niekoniecznie trzeba zaraz to oceniać, krytykować itd.
                            Mnie nauczono mówić dużo, z wszelkimi drobiazgami. Mówię tak o sobie. Mówi tak o mnie M. I jeszcze parę osób. I czuję się ja z tym dobrze, czują się dobrze moi najbliżsi. I to chyba jest najważniejsze.

                            > Wiersz "Samochwała" jest ponadczasowy. A tu leciały przykłady. Nie było ponadto
                            > : piękna i rozumna, ale, tylko superlatywy do porzygania.

                            P.S. A jeśli chce Ci się rzygać słysząc o kimś superlatywy.. no to smutne to.. i takie gorzkie..

                            >Przepraszam smile

                            Ja też przepraszam, za to iż szczerze uważam siebie za wartościową, miłą i fajną osobę smile
                              • majagor Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 17:02
                                36.a napisała:

                                > To chyba straszne smile ale pociągające jest czytanie wyłącznie pogłębionych port
                                > retów psychologicznych. Balbina_Aleksandra, dzięki.

                                Skoro wiesz wszystko, skoro znasz się lepiej niż moja pani psycholog.. Super!
                                A tak na marginesie - nie ocenia się ludzi zupełnie ich nie znając..
                                Nie nauczyli jeszcze?
                                • 36.a Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 18:07
                                  Maju, mama mnie uczyli, że nie mówi się zwracając do drugiego człowieka per śmieciu, co właśnie zrobiłaś.

                                  portret psychologiczny, w dodatku pogłębiony - zły trop, nie psychologia, raczej literatura. i w istocie nie lubię, gdy ktoś dużo, detalicznie, w kółko to samo i o niczym. z poważaniem...

                                  z mojej strony koniec.
                              • lolinka2 Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 17:23
                                Ty masz w sobie jakiś kosmiczny ładunek złości skierowany na cały
                                świat, za to że ludzie ośmielają się dobrze czuć i dobrze o sobie
                                myśleć. Siedzisz sobie w tym swoim pokoju - naga czy w piżamie,
                                uczesana albo niekoniecznie, nie wyściubiasz nosa na zewnątrz (bo
                                depresja - fajnie jest mieć się czym zastawić, a w czynnościach
                                praktycznych znaleźć frajerów, którymi da się wykpić - w osobach
                                członków najbliższej rodziny), pogrążasz się w nicości, zapadasz w
                                siebie i prawdziwe oraz wyimaginowane nieszczęścia, zła jesteś na
                                siebie i nie podoba ci się obecny stan rzeczy, ale zamiast tę złość
                                wykorzystać jako siłę do zmiany - wkurzasz się na innych, tych którzy
                                się przemogli, wyleźli z nory, pełzają albo fruwają (różnie w różne
                                dni), ośmielają się powiedzieć "jestem fajna" "jestem ładna" "jestem
                                mądra" "jestem kreatywna" "jestem atrakcyjna" "podobam się facetom"
                                "lubię mój szczupły tyłek" "lubię mój piegowaty nos" "lubię moje
                                długie nogi" "lubię moją gładką skórę" itp itd... bo takie lub
                                podobne stwierdzenia tu padały.

                                Znamienne jest to, że z sympatią odniosłaś się wyłącznie do wpisu
                                balbinyalexandry który akcentował zdecydowanie ciemną stronę życia,
                                bo balbina depresyjna ostatnio jest (choć również ładna i zdolna, i
                                atrakcyjna...)

                                Ale świat, droga 36.a, nie stanie się czarny, ponury a ludzie na nim
                                nieatrakcyjni, aby dopasować się do twojego aktualnego stanu ducha.
                                To ty możesz to zaakceptować. Jeśli nie - będziesz cierpieć. Tak jak
                                teraz. Bo w to, ze jest genialnie, wiary w sobie nie znajdę...
                                • 36.a Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 18:04
                                  Wpis Balbiny jest mądry... Może za dużo wymagam od ludzi.
                                  A reszta - w dużej mierze - to była "przerwa na reklamę".
                                  Czy teraz już jasne?


                                  P.S. Prysznic był, włosy myte codziennie, spacer był.


                                  I...

                                  Skoro jestem "taka świetna" to dlaczego depresja?

                                  Szanowna Karolino, cenię ludzi mądrych. Wybacz [jasne, że na koniec złośliwość, puszczam oko]
                                  • majagor Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 18:18
                                    Ależ z Ciebie zgorzkniałe...[coś tam]
                                    Mam nadzieję, że w Twoim wieku nie dopadnie mnie takie coś..
                                    Wcześniej chciałam już to napisać - ale stwierdziłam, że może kulturalna będę. Ale skoro mnie ktoś nie szanuje - to niby po co ja mam szanować jego..

                                    Pozdrawiam ślicznie kończąc tę nieprowadzącą do niczego dyskusję.
                                    • 36.a Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 18:22
                                      Nie, Maju, nie ja przekroczyłam granice.

                                      pozdrawia smutno Coś Tam

                                      Mam 37 lat, w duszy w hipo tylko 8, w depresji ciągle nie 40.
                                      Czuję się młodo.

                                      Podrawiam Cię, Detaliczna, Piękna Maju. Wszystkiego dobrego w życiu.
                                      Z daleka od ludzi Tobie podobnym....


                                • 36.a Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 18:30
                                  Karolina, coś jeszcze, bo Twój wpis jest jednak wielowątkowy.
                                  Uprzejmie Cię proszę bez osobistych wycieczek.

                                  Mnie się w Tobie nie podoba baaardzo dużo, łącznie z indoktrynacją Twoich dzieci. Staram się tego nie tykać. I poza tym więcej przykładów nie będzie.

                                  Miałam prawo stanąć z boku i napisać: ten wątek jest zabawny, bo chwilami jest. Rozbawiłby mnie w każdym stanie ducha. Poczucie humoru nienaruszone.

                                  Nie masz prawa po mnie jechać.

                                  Napisałam ogólnie, przynajmniej na początku, to zabawne.
                                  Uprzejma prośba, abyś tepiła pióro w bardziej szlachetnym celu.
                                  Dziękuję.
      • jasminka28 Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 17:25
        To ja może tak po "męsku" dodamtylko że znowu wpieprzyłam spaghetti
        i ledwo sie ruszam. Tak jestem gruba piękna i obrzartasmile))hihi waże
        dopiero 64kg ale i tak za dużo. Idę z psem powóczyc sieemsmileciao
      • drugikoniecswiata Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 18:30
        wydaje mi się, może niesłusznie, że ann nie protestuje przeciwko pisaniu dobrze
        o sobie, tylko przeciw pewnej niespójności (może niesłusznie, proszę
        sprostować). Ja ją (niespójność) w każdym razie widzę.

        Z jednej strony ta fajność, z drugiej depresja, która jak zły wilk przychodzi i
        fajność zabiera, ale my się jej nie dajemy. Należę do frakcji, która uważa, że
        depresja to nie meteoryt i z czegoś się bierze. Z czegoś w nas. Zwykle idzie w
        parze z obniżonym poczuciem wartości, często mocno przysypanym toną lukru. Jest
        jakaś różnica chyba między świadomością własnej wartości a dowartościowywaniem
        się na siłę? i to nie jest ad personam, bardziej moje ogólne odczucia z lektury
        tego wątku.
        • poetkam Re: Jacy jesteście? 03.02.10, 21:57
          Dowartościowywanie się jest potrzebne. Szczególnie osobom niedowartościowanym,
          ba, mającym baaardzo niskie poczucie własnej wartości - niestety zaliczam się do
          tego grona, ale... zauważyłam od pewnego czasu, że moja wartość rośnie w mych
          oczach, miedzy innymi dzięki osobom z tego forum. Dziękuję Wam.
          • silvi5 Re: Jacy jesteście? 04.02.10, 09:13
            Hej. Ja mam różnie bo czem ktos mnie skrytykuje za to że jestem taka
            fajna no i poczucie wartości leci na łeb na szyję, mam poczucie winy
            ze czuje sie dobrze a może nie powinnam. A tak serio to jestem teraz
            w hipoi nikt mi nastroju raczej nie popsuje. Buziaki muuua
        • majagor Re: Jacy jesteście? 04.02.10, 09:58
          drugikoniecswiata napisała:

          > Z jednej strony ta fajność, z drugiej depresja, która jak zły wilk przychodzi i
          > fajność zabiera, ale my się jej nie dajemy. Należę do frakcji, która uważa, że
          > depresja to nie meteoryt i z czegoś się bierze. Z czegoś w nas. Zwykle idzie w
          > parze z obniżonym poczuciem wartości, często mocno przysypanym toną lukru. Jest
          > jakaś różnica chyba między świadomością własnej wartości a dowartościowywaniem
          > się na siłę? i to nie jest ad personam, bardziej moje ogólne odczucia z lektury
          > tego wątku.

          Rozumiem doskonale o czym piszesz.
          I podkreślę jeszcze raz - U MNIE depresja nie idzie w parze z poczuciem niskiej
          wartości własnej osoby. Obojętnie czy mam świetny nastrój, czy czuję się
          fatalnie znam swą wartość i wiem, iż ani głupia, ani brzydka ani jakakolwiek zła
          nie jestem. Nauczyła mnie tego terapia [Cecylio dzięki Ci wielkie za to!!!],
          nauczyło mnie tego życie.
          Jestem w dole od roku. Ostatnio bywało fatalnie [w końcu skierowanie do szpitala
          nie spadło z choinki], ale przez myśl mi nie przeszło, by mieć o sobie złe zdanie.
          Depresja akurat tej fajności mi nie zabiera. Zabiera masę innych rzeczy ale
          akurat nie to.
          A z czego teraz jestem depresyjna? Z tego, że mama mi umiera, a ja na to patrzę
          i nic zrobić nie mogę. Nic. Ale to, że nie mogę nic w tym temacie zrobić nie
          znaczy, że zaraz mam być niefajna, nieładna, głupia i paskudna.

          Są ludzie, którzy siebie akceptują, lubią. Ot tak. Po prostu. Czy tak trudno to
          zrozumieć?
          • dr.zabba Re: Jacy jesteście? 04.02.10, 13:52
            1. U mnie niska ocena własnej wartości nie "idzie w parze" z depresją, nie jest
            jej podłożem, lecz skutkiem. Gdy mam depresję moja głowa jest chora i ocenia
            moją osobę źle. Jest to podstawowy objaw depresji u mnie. Nagle wszystko mnie
            przerasta, do niczego się nie nadaję, z niczym nie dam sobie rady. U Was jest
            inaczej?

            2. Maja, dziwisz się osobom, które w depresji siedzą w łóżku, się nie myją i
            takie tam. Ale znowu: te rzeczy są objawem depresji. Ja nie miałam napędu, żeby
            zęby myć wieczorem i czasami nie myłam. W depresji często nie ma siły, żeby żyć.
            Po prostu nie ma. Faktem jest, że ja się sama czasem zadziwię, że ktoś nie
            wstaje, bo ja wstawałam, bo musiałam. Mam dzieci małe i nie mogłam się nimi nie
            zająć. Ale spodziewam się, że są takie oblicza depresji, których nie znam i może
            być tak, że choćby się paliło i waliło, na wstanie z łóżka, czy jakiekolwiek
            inne przejawy życia, sił nie będzie.
            • 36.a Dopisek... 04.02.10, 14:11
              Cytując moderator Lolinkę:

              "Siedzisz sobie w tym swoim pokoju - naga czy w piżamie,
              uczesana albo niekoniecznie, nie wyściubiasz nosa na zewnątrz (bo
              depresja - fajnie jest mieć się czym zastawić, a w czynnościach
              praktycznych znaleźć frajerów, którymi da się wykpić - w osobach
              członków najbliższej rodziny), pogrążasz się w nicości"

              Nie wiem, czy komentować i jak.

              Wiem tylko, że z pewnych powodów nie mam dzieci (chcę i mam nadzieję, że się uda). Bo nie dźwignęłabym ciężaru. Świadomy wybór takiego a nie innego stylu życia.

              I wiem też, że można "urządzić się" tak, aby nie musieć za często wychodzić na zakupy. Nie korzystając z pomocy "frajerów". Posiadając choćby bazę w postaci pieczywa chrupkiego (kartonika mleka, kilku serków, mniaaam, ten brie, fromage i inne, kupione samodzielnie, dziwne, nie?) i wmawiając sobie, że nie trzeba chwilowo jeść ukochanego chleba kurpiowskiego (prawdziwy, ciężki, z siemieniem, długo świeży).
              Zakupy robiąc raz w tyg. Ta cudna kawa Lawazza, te inne fantastyczne rzeczy. Woda najbardziej smakuje na pustyni.
              I wolno mi być istotą skrajnie nietowarzyską, niezbyt spragnioną kontaktów z ludźmi. Od zawsze wiem, że ciekawsze są książki.
              I wolno wyściubiać sobie nos na świat, gdy się zachce. Urządzić się tak, że pracować w domu. Czasem żyć jak gacek. Albo jak sowa. A czasami być sobie jak ferrari i korzystać z uroków życia.

              L. nie rozumie depresji. Nie wiem, czy w ogóle ją ma. Pisała, że nie musi brać leków. Kolejna Megan, która wie lepiej. Z tym, że Megan darzę sympatią.





              Środkowy palec w górze.
              • lolinka2 cytując moderator lolinkę c.d. 04.02.10, 14:32
                lolinka2 napisała:
                nie zmienię tego, co TY myślisz o SOBIE. Natomiast nie
                uważam za słuszne hamowania w świetle własnej opinii na swój temat,
                wyrażania przez inne osoby opinii o nich samych.

                lolinka2 napisała:
                Miałabym poczucie ogromnej życiowej klęski, gdybym bujaniu
                afektywnemu podporządkowała całe swoje życie - to zawodowe i to
                osobiste. Dla mnie istotą człowieczeństwa jest bycie ponad...
                zmiana... udoskonalanie... i bycie do cholery bycie, a nie łeb w
                piach.

                lolinka2 napisała:
                pierd#$%^ zaburzenia, żyć trzeba.. jakoś, godnie, do przodu... bo
                Dżuma Camusa... bo cokolwiek.

                Pytanie do myślących trzeźwo: czy moderator lolinka nie rozumie
                depresji, czy po prostu walczy z nią do końca? I nie rozumie postawy
                "poddaję się"?

                36.a napisała:
                Środkowy palec w górze.

                Cóż, krzywy jest, gruby jest, a paznokieć wymaga oczyszczenia i
                opiłowania. Aha - lakier ci odpryskuje... chyba już za długo leży.
                ergo: zajmij Ty się czymś pożyteczniejszym big_grin
                • 36.a Za to m.in. budzisz nienawiść... 04.02.10, 14:39
                  Cóż, krzywy jest, gruby jest, a paznokieć wymaga oczyszczenia i
                  opiłowania. Aha - lakier ci odpryskuje... chyba już za długo leży.
                  ergo: zajmij Ty się czymś pożyteczniejszym big_grin



                  ---
                  Nie muszę, bo się nie duszę, ale napiszę...

                  Manicure biologiczny, radość bawienia się różanym patyczkiem do skórek, ten ładnie pachnący pły Alessandro, pilniczek ceramiczny albo szklany bo takie są najlepsze.

                  Nie jesteś dobrym człowiekiem.
                  A ja mam cudną mamę, wiem, co wyssałam z Jej mlekiem.
                  Jesli wiesz, co chcę powiedzieć.
                  Tak prosto w twarz.

                  • sapiencja Re: Jacy jesteście? 04.02.10, 14:43
                    Najgorzej jest rano, bolą mnie ramiona, jakbym dźwigała przez całą
                    noc ciężary. A na samą myśl, że muszę się ubrać i wyjść z domu po
                    zakupy - ogarnia mnie przerażenie. Szybko więc przeglądam w myślach
                    zawartość moich szafek, coś tam jest jeszcze do zjedzenia, i już
                    oddycham z ulgą: nie muszę wychodzić. Mam ten komfort, że mieszkam
                    sama, nie muszę nikomu innemu szykować jedzenia, ale jeszcze kilka
                    lat temu: musiałam. A jeśli nie byłam w stanie, tłumaczyłam się, że
                    bierze mnie grypa i zostaję w łóżku. Ucieczka w grypę, to było moje
                    najczęstsze usprawiedliwienie na przeczekanie dni świstaka.
                    Nauczyłam się mojego organizmu na pamięć. Wiem już, że jeśli zaczyna
                    dzwonić (piszczeć) mi w uchu, czy gdzieś w głowie, i zaczyna się ból
                    ramion - nadchodzi mój czas na izolację. Nie odbieram telefonów
                    (słuchawkę chowam pod poduszkę), nie podchodzę do domofonu, nie
                    wychodzę z domu. Wiem już, że to mija. I dlatego pogodziłam się z
                    takim rytmem życia. Nie jestem na siebie zła. Dlaczego mam siebie
                    karać. Rozgrzeszam siebie i lubię siebie taką, jaka jestem.
                    Inna nie będę. "Kiedyś" już nie wróci.
                  • lolinka2 Re: Za to m.in. budzisz nienawiść... 04.02.10, 14:43
                    Tak wiem, więc Cię wyręczę: tak, moja matka mnie molestowała, a Twoja
                    Ciebie nie.
                    Czujesz się lepsza z tego powodu? Dowartościowuje Cię to?

                    Ale wiesz, ja pomimo molestowania, nie boję się wyjść z domu.
                    Realizuję się zawodowo i nie muszę w tym celu chować się za
                    komputerem. I pomimo doświadczeń, podjęłam pracę nad sobą, mam dobre
                    relacje rodzinne z mężem i córkami... cieszę się życiem. Czego i
                    Tobie serdecznie życzę smile
                      • lolinka2 Re: Za to m.in. budzisz nienawiść... 04.02.10, 14:57
                        Tobie mam pisać o problemach? Z jakiej okazji? Z okazji środkowego
                        palca?

                        Eeee, od problemów to ja mam terapeutę smile i płacę mu za to, że
                        słucha, dopytuje i pomaga coś z nimi zrobić. I rozbija fasady. I nie
                        mówi, że bzdury gadam, bo za bzdurami kryje się człowiek, a im więcej
                        bzdur opadnie, tym bliżej do człowieka...

                        Jak zatem sama widzisz, nie mam potrzeby zwierzać się Tobie, a
                        zwłaszcza publicznie, bo jeśli gadam, to "z celem" a tu - wszystko by
                        się z celem mijało...
                  • 36.a P.S. 04.02.10, 14:49
                    www.youtube.com/watch?v=TjGMO9523OU
                    www.youtube.com/watch?v=rl91BuCsZmI
                    druga wersja, lepsza, oryginalna
                    • lolinka2 Re: P.S. 04.02.10, 14:53
                      masz rację "potrzeba więcej Lol"
                      zmotywowałaś mnie, postaram się, żeby moje córki również miały silną
                      osobowość smile
                      I dziękuję ślicznie za dedykację. Wprawdzie Janerka nie jest bliski
                      moim gustom muzycznym, ale wysłuchałam z przyjemnością smile
                      • jasminka28 Re: P.S. 04.02.10, 18:03
                        Nie każdy ma szczęście mieć wspaniałych rodziców. Walczysz, układasz
                        sobie zycie-Jestem Pełna Podziwu. Oby tak dalej. Czasem z bólu
                        wychodzimy mądrzejsi i lepsi a ci wychowani w bańce mydlanej są pełni
                        jadu i zawiści.
    • agao_72 Re: Jacy jesteście? 07.02.10, 22:03
      wredna, ruda, złośliwa smile

      a tak na serio, to chyba lubiana przez ludzi, a ja lubię ludzi (niektórych).
      ostatnio zadowolona z życia, mam satysfakcję z tego co robię i swojego stylu
      życia. w końcu zaczęłam lubić siebie, mam w sobie dość dużą porcję zdrowego
      egoizmu. w czwartek dostaliśmy opinię z przedszkola córki, jestem dumna, że mój
      model wychowania się sprawdza.

      z tego co mi otoczenie mówi, jestem kreatywna. ja tam nie wiem, ja po prostu
      lubię tworzyć. dzięki temu wiem, że żyję.

      jak łapie mnie depresja, to jestem "tylko" bardzo zmęczona. i zapadam w sen. a
      "najgorsze" jest, że nie mam szans na pełną depresję, bo przy najlżejszych
      objawach obniżenia nastroju mąż mnie wiezie do lekarza.

      nuda, co?

      mam niewyregulowane brwi, połamane paznokcie i zacieki na dłoniach od
      chemikaliów. i jakoś mi to wisi ostatnio.
    • perfekcjonizm Re: Jacy jesteście? 17.02.10, 15:50
      Poczytałam Was wszystkie/ich.
      Przypomina to niektóre rozmowy na terapiach grupowychsmile

      Ja byłam w swoim życiu prawie każda. Bardzo różna. Skrajna.
      Dzisiaj mniejszy nacisk kładę na JA i dlatego jakoś nie wiem jak miałabym siebie
      opisać smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka