mea culpa?

28.03.10, 20:15
czy mam prawo być obwiniana i czuć się winna za numery,które wywija
dorastająca latorośl (łącznie z paleniem fajek, bo ja popalam)?
    • drugikoniecswiata Re: mea culpa? 28.03.10, 20:28
      Pytanie na dużym stopniu ogólności wink

      Obwiniana - raczej nie, winna - prawo masz, obowiązku nie, generalnie to takie
      samo uczucie jak każde inne, raczej niereglementowane przepisami. Ale jeśli
      palisz, to jakim cudem oczekujesz od dziecka, że nie będzie? W tej kwestii nie
      jesteś żadnym autorytetem, i tyle.

      A to, że nastolatek eksperymentuje i sprawdza granice - po to wszak jest się
      nastolatkiem, nie? Gdy zdawałam maturę, więcej niż pół mojej klasy paliło
      (regularnie). Dobrze by było, żeby latorośl nie ćpała i używała gumek w razie
      potrzeby.
      • chin_chilla Re: mea culpa? 28.03.10, 21:22
        Popieram to o gumkach i nie ćpaniu. Od siebie dodam, ze i bliższej znajomości z
        organami prawa warto by uniknąć.
        Żałuję, że nie mam dzieci, bo nic sensownego ci tak na prawdę poradzić nie mogę.
        Ale trzymam kciuki.
    • chattetoutenoire Re: mea culpa? 29.03.10, 11:48
      Jako, że bliżej mi samej do bycia dorastającą latoroślą, niż bycia matką takowej to powiem tak:
      Moi rodzice nauczyli mnie, że jak coś w szkole się wydarzy i będzie to z mojej winy, to rodzice nie będą za wszelką cenę walczyć z dyrekcją. Że mam ponosić konsekwencje, ba nawet czasem wspierali dyrekcję... Ja w sumie bezproblemowa byłam, ale mój młodszy, rozpieszczany brat potrafił pijany przychodzić na lekcje w gimnazjum... Pomogło. Gdy ktoś Cię obwinia, pamiętaj, że młody człowiek nie jest podłączony pępowiną do mózgu rodzicasmile. Robi co chce. Trzeba nauczyc go, że każde postępowanie ma swoje konsekwencje. Czyli odbierać to jako hm, konstruktywną krytykę.
      Co do fajek, no jak naśladuje, to trudno cokolwiek poradzić. Warto uświadomić do czego to prowadzi. I nie pozwolić żeby popalała latorośl "męskie" bez filtratongue_out
    • sensitilive mea culpa! 29.03.10, 18:34
      jednak moja.dano mi do zrozumienia jasno. poczucie winy się
      pogłębia. A dzieć? Jakby nic się nie stało-wyszło sobie z
      domu.Żadnej skruchy. Nic,nic,nic...!
      • bonus1985 Re: mea culpa! 29.03.10, 18:39
        Zwykłe wrzuć na luz już tu nie wystarczy...
        Wybacz, kiepski jestem w rodzinne klocki, mogę tylko mocno przytulic.
        <przytul>


        P.S. A może cierpliwości ? smile
      • dr.zabba Re: mea culpa! 29.03.10, 22:11
        Weź kobieto w końcu to swoje życie w swoje ręce i zacznij się
        szanować!
        Dzieciak próbuje jakie są granice i próbuje Cię stłamsić. Nie daj
        się!!!!!!!!!!!!! Z góry go/ja traktuj, twardo, stanowczo,
        zdecydowanie.
        A jak Ci jakieś poczucie winy zaczyna kiełkować, to głośno i wyraźnie
        powtarzaj sobie:
        TWARDYM TRZEBA BYĆ, NIE MIĘTKIM!

        Twoja czy nie Twoja wina nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli mleko się
        wylało, to już nic na to nie pomoże. Jest tu i teraz i teraz masz
        działać w zaistniałej sytuacji. Wychowywać - twardo. Jeśli
        potrzebujesz w tym pomocy (psycholog, ktoś doświadczony, jakieś
        warsztaty... itp) to po nią sięgnij.
        • drugikoniecswiata Re: mea culpa! 29.03.10, 23:11
          Żabbo, tym razem ty mnie zadziwiasz. Co to znaczy twardo?
          Jeśli chodzi o jasne stawianie granic - zgadzam się. Nie wchodzić w pyskówki,
          jasno komunikować "nie życzę sobie, żebyś mówił do mnie w ten sposób". Jeśli o
          traktowanie z góry i wykorzystywanie przewagi - przecieram oczy ze zdumienia, a
          nawet z przerażenia.

          Z nastolatkiem siłą się nie wygra, za to można na zawsze utracić jego zaufanie -
          czy o to chodzi? Stawiałabym mimo wszystko na dialog i szacunek. A kategorie
          winy zamieniła na kategorię odpowiedzialności - obu stron.
          • dr.zabba Re: mea culpa! 30.03.10, 22:11
            Oj, to chyba nie "twardo" Cie zadziwiło, tylko "z góry". Tak to
            niewłaściwe określenie.
            Napisałaś "wykorzystywanie przewagi". Rodzic nastolatka nie ma do
            dyspozycji żadnej przewagi. Już nie. Lecz w relacjach partnerskich
            również należy być stanowczym i ...twardym, zwłaszcza jeśli są to
            relacje z własnym nastoletnim dzieckiem i partnerstwo zawiera w sobie
            pierwiastek wychowawczy.

            Ja zastanawiałam się po napisaniu postu, czy nie za grubiańsko
            odezwałam się do Ciebie, sensi? Czy Tobie nie zrobiłam przykrości?
            Wiesz, miałam w głowie nasze rozmowy i chciałam natchnąć Cie do wiary
            w siebie. Jeśli trafiłam kulą w płot, przepraszam.
            • sensitilive Re: mea culpa! 30.03.10, 22:36
              Ależ nie Żabko! Doskonale zrozumiałam Twoją wypowiedźkiss
              Dziekuję Ci i pozostałym za odzew-był mi bardzo potrzebny.
              Wyskoki latorośli nie przekraczaja na szczęście norm "nastoletniego
              zidiocenia"( na razie).
              Po za tym jestem wołem co nie zapomniał,że był cielęciem big_grin
              • dr.zabba Re: mea culpa! 30.03.10, 22:53
                uff smile
        • 36.a Re: mea culpa! 30.03.10, 08:19
          Podtrzymuję.
          Granice i zdecydowanie, i szacunek do samej siebie.
          Sensitive, tylko broń Boże nie myśl, że siebie nie szanowałaś.
          Mała wlazła Ci na głowę.
          I powoli hihi będzie z niej schodzić.
          No ale papierosy... rzuć, co? wink
      • drugikoniecswiata Re: mea culpa! 29.03.10, 22:13
        Może warto przeczytać
        merlin.pl/Jak-mowic-do-nastolatkow-zeby-nas-sluchaly-jak-sluchac-zeby-z-nami-rozmawialy_Adele/browse/product/1,460146.html?

        Taki czas, czas na bunt, bunt różnie wyrażany. Burza hormonów, burza emocji,
        potwornie trudna do ogarnięcia. Coś jakby permanentny, kilkuletni PMS? Jeśli
        nastolatek nie przerobi buntu teraz, psychicznie nie usamodzielni się, nie
        odseparuje i do końca życia pozostanie dzieckiem mamusi. Zewnątrzsterownym,
        podatnym na manipulację, nieasertywnym. To nie jest dobre i przecież nie tego mu
        życzysz. Oczywiście, że jest ci ciężko, ale... gdy niemowlak ma kolki, nikt mu
        tego raczej za złe nie ma.

        Jeśli zgrzyta ponad standard, może warto pomyśleć o terapii rodzinnej.
Pełna wersja