Dodaj do ulubionych

Poczucie własnej wartości

04.04.10, 19:54
To bardzo ciekawy konstrukt, liczę na ciekawe wypowiedzi, o.

Jak je budujecie? Jakie czynniki się na nie składają?

Tak roboczo i byc może po seksistowsku, acz niekoniecznie (mężczyżni
też zwracają uwagę na własny wyglad):

myślę sobie, że wyglądam nieźle (zaczęłam od pokrycia), realnie:
mogę się podobać bądź całkiem nie, sobie dosyć. mam sporo oleju w
głowie. to też nieźle. nie mam już debetu, który miałam lat
kilkanaście (!) i kiepsko wpływał na moje p.w.w.

powiedzmy, że 3+, więcej nie, ale mnie też nie
duże zastrzeżenia do swojego ciała, ale zaraz sobie mówię, że
nobody`s perfect i sporo ludzi ma wady ukryte. zaraz sobie też
dopowiadam, że twarz wygląda młodo ("jak 18.").

chyba najważniejszy jest ten olej w głowie. na tym buduję swoje p.w.w....


Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Poczucie własnej wartości 04.04.10, 20:09
      wiedza i kompetencje przede wszystkim...
      poza tym: każdy zawodowy sukces to kolejny kamyczek w ogródku
      świadomość, że ja, mała dziewczynka z Podlasia, doszłam zupełnie sama
      aż dotąd... smile

      na stwierdzeniu mojego psychiatry który kilkakrotnie przekonywał z
      mocą: ty JESTEŚ dobrym człowiekiem (jakże to odwrotne od tego, co
      słyszałam w domu...; czasem w to wierzę nawet)

      dzieci mnie dowartościowują: są takie mądre, elokwentne, urocze,
      wyróżniają się z tłumu, charakterystyczne smile

      momentami brakuje elementu urodowo-lanserskiego, to go sobie
      tymczasowo domontowuję (ciuch, paznokcie, fryzjer, kosmetyczka,
      ostatnio bardzo dobry komputer...). Działa na innych, niekoniecznie
      na mnie (jakbym była obok zupełnie i to nie mnie dotyczyły te zabiegi
      upiększające), choć niekiedy również na mnie.

      a w innych sytuacjach dość podle dowartościowuję się "irytując na
      zimno" innych... szydząc z ich braku panowania nad sobą, wyśmiewając
      wady i słabości....... to działa na b.b.b.b krótką chwilę.

      generalnie to cienko z moim poczuciem wartości... to zewnętrzne,
      poza, niezbędna do życia, jest owszem i nawet spore tłumy uważają
      mnie za straszliwego zarozumialca tongue_out to wewnętrzne - niemal nie
      istnieje, pracuję nad nim.
    • bonus1985 Re: Poczucie własnej wartości 04.04.10, 20:13
      Dobry wygląd to podstawa, warto walczyć o pierwsze wrażenie.
      Dobry w sensie nie tyle co "czysto, sucho i zawsze pewnie", ale po prostu
      wygodnie dla mnie, tak żeby było naturalnie z ruchami, a nie Lady Gaga.
      Najważniejsze ponoć jest dla oczu nie widoczne, co i tak w moim mniemaniu w
      polskiej mentalności nigdy nie przejdzie, wiec trochę o glowie. Mianowicie
      zaczęło się od szkoły, która moje PWW wywindowała dość wysoko, prymusem się było
      i takie tam olimpiady srete te te przez dłuuugie lata.
      Potem dobra praca, a obecnie własna działalność.
      To mnie 3ma na dobrym poziomie, mowie całkowicie pomijając chorobę, która w
      depresji zniszczyć to wszystko potrafi.
      No co tam jeszcze, hmm inteligencja raz, wizerunek dwa, silny charakter, pewność
      siebie, zaradność i look, który wartości dodaje, czyli przyziemne ale jednak
      prawdziwe hasło pt" skora, fura i komora".Poza światem materialnym wiara
      chrześcijańska tez coś tam PWW kształtuje na swój sposób.
      Na koniec chyba to co oczywiste: doświadczenie z emocjami na bazie chadu. Długa
      psychoterapia, terapia, godziny na kozetce u problemologa itd. To wszystko daje
      wysokie PWW.
      Jednak coś napisze o chorobie jeszcze:
      Najważniejsze chyba na chwile obecna to słowo remisja.
      Ona właśnie sprawia, ze PWW jest wysokie, bo wiem, ze świadomie podejmuje własne
      decyzje. (albo mi się tylko wydaje hihi)

      Wszystko bardzo nieskładnie opisałem, ale chciałem szybko przelać myśli na
      "papier" zanim wena pójdzie spać. Sorry z góry.
    • drugikoniecswiata Re: Poczucie własnej wartości 04.04.10, 22:12
      Wszystko to, co wymieniacie, dla mnie było domem na piasku, który choć wyglądał
      spektakularnie, to zawsze chwiał się w posadach, a definitywnie runął wraz z
      pierwszą depresją.

      Dziś mam poczucie, że buduję na skale. Na prostym przeświadczeniu, że jestem
      warta tyle samo co każdy inny człowiek, nie mniej i nie więcej, tylko dlatego,
      że istnieję. Ale takim poczuciu - z głębi duszy. Czyli na terapii. Nudna jestem.
      Ale to właśnie jest dla mnie największy owoc tej pracy. Największa zmiana.

      Taka metafora, nie pamiętam czy z książeczki Jeana Vaniera, czy moja wariacja na
      temat. Są różne drzewa. Duże, potężne, jak dąb. Rodzące owoce, jak jabłoń.
      Sosny, z których buduje się okręty. Ale nie tylko. Są jeszcze nietrwałe,
      chorujące topole, są trzęsące się jak galareta osiki. Dla wszystkich starczy
      miejsca...
    • singapurkaa Re: Poczucie własnej wartości 04.04.10, 22:13
      To b.trudny temat dla mnie...

      Moja samoocena poniżej zera.
      Inteligencja, bystrośc, elokwencja, rzutkośc, zaradnosc, skutecznośc
      kiepściutkie. Kiedyś - jeszcze przed pierwsza depresja dałabym sobie w tych
      dziedzinach 5 w skali do 6, a teraz lepiej nie mówic...

      Strasznie szwankuje pamiec - fakt, że jeszcze mam fazę depresji i liczę, że
      kiedy minie moje "osiągi" się poprawią.
      Jak mam miec wysokie czy względnie znośne p.w.w kiedy czytając trzeci rozdział
      książki zapominam co było w pierwszym? Przeczytany artykuł czy książka ulatuje
      prawie zupełnie po kilku tygodniach - czuję, ze nie przyswajam nowej wiedzy, a
      co więcej zapominam rzeczy, które poznałam dużo wcześniej i powinny w pamięci
      byc, a okazuje się, że nie pamiętam 80% wiadomości ze szkoły średniej, ze
      studiów itd.

      Kontakty z innymi ludźmi - nieśmiałośc (bo czuję się gorsza min z powyższych
      względów), brak umiejętności swobodnego kontynuowania rozmowy (a kiedyś byłam
      taka rozmowna i kontaktowa), poza tym często czuję się jak ignorantka, jak
      ułomna, która nie ma nic ciekawego do powiedzenia.

      Depresje trwające po ładnych kilka miesięcy sprowadzają mnie do poziomu warzywka
      zaspokajajacego tylko podstawowe (w sensie fizjologiczne) potrzeby. Nie czytam
      wtedy (nie mogę się skupic), nie wiem co się na świecie dzieje, generalnie wtedy
      ZWIJAM SIĘ, a nie rozwijam...sad

      Wygląd - twarz - tutaj bez większych zastrzeżeń jednak depresyjne łzy (potrafię
      wylac ich mnóstwo każdego dnia) strasznie wysuszają cerę wiec nie promienieję
      jak dawniej.
      Ciało - nie jest najgorzej, ale mogłoby byc lepiej.

      Nie wiem jak odbudowac p.w.w. Naprawdę nie wiem, a jest ono bardzo ważne -
      człowiek musi miec przede wszystkim oparcie w samym sobie i musi czuc się ze
      sobą dobrze, akceptowac siebie, a bez p.w.w to ciężkie...
      Gratuluję Wam i cieszę się, że z Waszym p.w.w nie jest źle. Tak trzymac, albo i
      lepiejwink
      pozdrawiam
      • drugikoniecswiata Re: Poczucie własnej wartości 04.04.10, 22:32
        dziewczyny, ja czytam i oczom nie wierzę

        Mam wrażenie, że patrzycie na siebie oczami panów, którzy przyszli na targ
        niewolników i szukają najlepszego interesu. Albo konia kupić.

        Czasem myśląc o sobie zmieniam perspektywę, myślę, jak potraktowałabym dziecko -
        albo siebie jako dziecko, albo moje dziecko. I co to dziecko myślałoby o tym
        traktowaniu, jak to się ma do jego potrzeb. I myślę, że chyba nie byłoby
        szczęśliwe, gdyby rodzice uważali je za nieudacznika tylko dlatego, że ma
        kłopoty z matematyką, jest samotnikiem, dużo choruje itd itp. Albo np. nie widzi.

        To wszystko podchodzi mi pod wątek "co w sobie lubię / czego nie lubię / co
        chciałabym zmienić / z czego się cieszę / co mnie smuci / co mi ułatwia życie /
        co utrudnia / co mi dodaje odwagi / co krępuje itd itp" i wtedy rozumiem. Jako
        podstawa poczucia własnej wartości - nie rozumiem. Życie to nie wyścig szczurów.

        Dla mnie wartość człowieka odbija się w jego czynach, tym jak traktuje siebie i
        innych, uczciwości, dobroci... Nie w tym, ile skończył fakultetów, jakim jeździ
        samochodem i na ile lat wygląda. Piękno jest gdzie indziej. Naprawdę.
        • singapurkaa Re: Poczucie własnej wartości 04.04.10, 23:17
          Drugikońcu - ładnie napisane ale niestety nie przekonuje mnie Twoja
          argumentacja, może trochę to, aby zaopiekowac się sobą jak dzieckiem (pokochac).
          W moim przypadku to niemożliwe - nie akceptuję siebie takiej jaką jestem teraz -
          z lukami w pamięci, depresyjnie trzęsącą się jak osika kiedy mam porozmawiac z
          inną osobą.

          Poczucie własnej wartości opieram nie na tym, że istnieję w sensie fizycznym
          (nikt mnie o zgodę pojawiania się na tym świecie nie pytał), ale na tym jak
          radzę sobie w życiu - czy mogę efektywnie pracowac, czy mogę się rozwijac, czy
          mogę pójśc po zakupy i mam siłę ugotowac obiad, czy nie uciekam przed ludźmi -
          czyli na tym czy jestem w stanie NORMALNIE funkcjonowac w życiu, w społeczeństwie.

          Drgikońcu, chciałabym abyś miała rację, że życie to nie wyścig szczurów (to
          piękne i idealistyczne) jednak moje doświadczenia i obserwacje są odmienne.
          Zwycięża silny, inteligentny, pewny siebie, przebojowy, zaradny, z nienaganną
          pamięcią i do tego jeszcze elokwentny, asertywny, potrafiący bronic swoich
          interesów. I nie ma w tym nic złego, tylko w takim razie nie wiem gdzie jest
          moje miejsce w życiu, jeśli jestem depresyjną Sierotką Marysią.

          • drugikoniecswiata Re: Poczucie własnej wartości 05.04.10, 00:22
            Ja nie chcę nikogo przekonywać, napisałam o tym, co mnie uderza. Ponieważ wiem,
            jak dużo czasu zajęła mi zmiana perspektywy [obecna jest wyrazem mojego
            głębokiego przekonania, nie luźną życzeniową gadką-szmatką], nie łudzę się, że
            po jednym zdaniu wszyscy padną na kolana w objawieniu. Zresztą nie ma obowiązku.
            To po prostu mój punkt widzenia. Tyle, że zadziwiło mnie, że póki co jestem w
            tej frakcji jedna. Bo to, co piszecie, na maksa sprzyja depresji.

            Wydaje mi się, że z takiej perspektywą życie jest łatwiejsze. I że dopóki dajemy
            depresji aż taką moc (decydowania o naszej wartości bądź jej braku), dopóty
            będziemy od niej zależni. A ona nam się będzie naprzykrzać jak popisujący się
            trzylatek: im bardziej rodzice się wkurzają, tym bardziej się popisuje. Pod
            rozwagę.

            Singapurko, zapewniam cię, że dobrze wiem, czym depresja jest. Wiem, jak to
            jest, kiedy się ucieka przed ludźmi, kiedy się nie je, nie wstaje itd itp. I to
            nie z mglistych wspomnień, od 7 lat doświadczam jej regularnie. I nadal
            twierdzę, że to NIE jest coś, co świadczy o mojej wartości. To coś, co mi
            utrudnia bądź ułatwia życie, czyni je mniej bądź bardziej przyjemnym,
            satysfakcjonującym, co mnie wkurza, wpędza w rozpacz, powoduje bunt, odziera z
            sił, z nadziei. I wcale nie pogodziłam się ze stratą dawnej siebie, nie wiem,
            czy kiedykolwiek to nastąpi. Ale już przestałam czekać na wielki come back, bo
            wiem, że on nie nastąpi na pewno. Panta rhei.

            To, czy podejmie się wyścig szczurów, czy nie, zależy od nas. W życiu jest dużo
            miejsca dla innych zwierzątek, to nie puste ideały, tylko empiryczne obserwacje:
            znam wiele osób, które w wyścigu szczurów nie uczestniczą i mają się naprawdę
            dobrze. Tyle, że ci, którzy wybierają inną drogę, nie nagłaśniają tego w mediach.

            Czy gdybyś miała spojrzeć na inną osobę, nie siebie - choćby przyjaciółkę,
            znajomą - doświadczającą choroby, nie radzącą sobie we wszystkich sytuacjach,
            trzęsącą się jak osika w kontakcie z ludźmi - naprawdę uznałabyś ją z tego
            powodu za bezwartościową??
            • 36.a Re: Poczucie własnej wartości 05.04.10, 01:39
              Niebezpiecznie dobrze czyta się to, co piszesz. Jutro przeczytam od
              nowa. Jest magazyn lifestylowy (jak to ładnie brzmi) Zwierciadło,
              często piszą w nim o ludziach żyjących w sposób odbiegający od życia
              mainstreamu, alternatywnie...
              Piękne porównanie drzew, taki dąb Bartek to ma fajnie, jest
              podziwiany, ale czy podobnie ma otyły człowiek? Powiedzmy, że jest
              pogodzony z sobą, ale czy akceptowany? Potrzebujemy akceptacji.

              Estes pisząca o ciałach kobiet, że mają być takie jakie są. Że jesli
              nie akceptujemy swojego ciała, nie akceptujemy ciał babek i matek z
              naszej rodziny, plemienia...

              Ken Wilber pisze o Świadku, rodzaj Rdzenia, który jest zawsze,
              zmieniam się, Świadek jest zawsze. Oby na pewno? W depresji też?
              Nawiązując do p.w.w. - w depresji dramatycznie leci na mordę. Często
              niezależnie od obiektywnych przesłanek.

              Trochę mieszam.

    • chin_chilla Re: Poczucie własnej wartości 04.04.10, 22:37
      Cóż tak powierzchownie to wygląd mi się raczej nie podoba. Utyta po lekach
      schudła po nadczynności tarczycy, cera przez to fatalna etc. - cóż, beznadzieja.
      Ale mniejsza o to, staram się o tym nie myśleć.
      A poczucie własnej wartości? Buja się tak jak i choroba chociaż to nie do końca
      prawda.
      Czasem mi je podnosi świadomość, że jestem twarda, że nie ważne jak koszmarnie
      się czuję reszta świata tego nie widzi, ze nie pozwalam im dostrzec łez i
      rozpaczy. I właśnie to, ta twardość definiuje wtedy moje poczucie na zewnątrz.
      Bo wewnątrz galareta, lęk, bo w środku boję się wszystkich i wszystkiego i boli.
      I jedyną rzeczą która napawa mnie jaką taką dumą to właśnie fakt, ze oni tego ie
      widzą i myślą, że jest super i nieraz nawet mnie podziwiają.
      Jak się czuję lepiej to wraca pełna świadomość tego, ze jestem inteligentna i
      mądra, wygadana, czuła i cierpliwa, że umiem słuchać i nawet czasem doradzić coś
      mądrego i że to co ludzie myślą niespecjalnie mnie obchodzi. Oczywiście to
      przychodzi bardzo rzadko. Chciałabym czuć się tak zawsze. A przeważnie (z 75%
      czasu) czuję się dokładnie odwrotnie - głupia, nudna, beznadziejna. I wtedy
      lubię spędzać czas z innymi, przyjaciółmi, kolegami. Bo wiem, ze oni mnie lubią
      i akceptują i to bardzo podnosi mi poczucie własnej wartości - ich pozytywny
      stosunek do mnie smile Bo skoro oni mnie lubią to chyba nie jestem taka okropna,
      nie? smile
      Górek już od dawna nie miewam, więc nie pamiętam jak to wtedy było.
        • singapurkaa Re: pogodzenie się ze sobą 04.04.10, 23:52
          Jak można pogodzic się z tym, że depresja tak bardzo degraduje?
          Mam pogodzic się z tym, że mam luki w pamięci? że nie jestem w stanie pracy
          szukac? Ze wszystkim nie można się godzic.

          To wątek o poczuciu własnej wartości.
          Na czym opierasz swoje p.w.w xseniu?
          • drugikoniecswiata Re: pogodzenie się ze sobą 05.04.10, 01:04
            Majaczy mi się w głowie przypowieść o rybaku, który stracił dwóch synów, ale nie
            umiem jej odnaleźć, może ktoś kojarzy. Za to szukając natrafiłam na inną:

            Pewien starzec lubił
            palić fajkę po kolacji. Któregoś wieczora
            jego żona poczuła,
            że coś się pali, i krzyknęła:
            - na Boga świętego, tatuś! Palą ci się wąsy!
            - Wiem - odpowiedział gniewnie starzec. -
            Nie widzisz, że proszę o deszcz?

            (Anthony de Mello, Śpiew ptaka)
          • bonus1985 Re: pogodzenie się ze sobą 05.04.10, 10:19
            Można. Taki się dostało krzyż na życie i taki się na plecach niesie.
            Po sobie wiem, ze im bardziej się pieniłem z tego powodu, tym było gorzej.
            Pogodziłem się z tym faktem i go akceptuje.
            Nie zmienię tego choćbym na uszach codziennie chodził.
            Jest i tyle, w nawrotach bardzo wyniszcza, akceptuje to.
            Banalne ale zawsze moglem trafić gorzej... resztę dopisz sobie sama smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka