A ja się buntuję!

14.05.10, 14:54
Stanisław Jerzy Lec powiedział: Świat wcale nie jest zwariowany, choć nie jest dla ludzi normalnych. Jest dla znormalizowanych.

I ja mam dosyć! ja nie chcę być znormalizowana! I nie chodzi mi tutaj wcale o nastroje i o chorobe bo tutaj "normalizacja" jest jak nabardziej potrzebna.

Chodzi mi o tych wszystkich smutnych dorosłych, ludzi bez wyobraźni i bez radości życia, skostniałych w swoich poglądach i zachowujących się jakby im ktoś kij w d*pę wsadził, tudzież jakby posiadali syndrom ON.

Mam dosyć tych, co mówią mi jak mam żyć. Kiedy śmiać się a kiedy płakać, co wypada a co nie. Nie widza otaczającego świata i nie doceniają jego cudów zamkniętych choćby w kropli deszczu.

A dlaczego mnie to teraz tak walnęło? Mam okazję obserwować dwie grupy - dzieci i osoby upośledzone umysłowo. I nagle poczułam zazdrość - i dzieci i ci niepełnosprawni mają piękny i niesamowity dar spontanicznego okazywania radości i wdzięczności, cieszenia się deszczem i słońcem, zachwycania otaczającym światem i prostymi sprawami.

I przypomniało mi się, że też kiedyś taka byłam, jeszcze niedawno. Zanim inni mnie przekonali, ze to nieodpowiednie, nieprawidłowe, ze nie mieści się w konwenansach. A ja im uwierzyłam, bo przecież chora jestem, a to dyskwalifikuje mnie w osądzie tego co wolno a czego nie. Dyskwalifikuje całkowicie, nawet jak się dobrze czuję, prawda? Nie prawda! Nie zgadzam się na wtłoczenie w ramy konwenansów przez małych, smutnych, zgorzkniałych ludzi. Jestem normalna i wcale nie chce być znormalizowana podług ich miary.
    • kisunob Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 18:57
      po co się od razu podsycać słowami jakiegoś pa**** ?
      bunt lekko słuszny wobec cytatu, ale post też lekko przesadzony.
      Nikt Ci przecież nie mówi kiedy masz się śmiać, a kiedy płakać, hello.
      Może się czepiam szczegółów i łapie za przecinek , to wybacz z góry , ale czemu
      zawsze z motyką na słońce się skacze ?

      jak to przeczytałem chciałem od razu pojechać w stylu "ile Ty masz lat...?", ale
      szacun wink


      P.S. zabawne to .
      • kebli Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 19:18
        kisunob napisał:

        > Nikt Ci przecież nie mówi kiedy masz się śmiać, a kiedy płakać, hello.

        Cytat raczej przystaje do uczucia a nie uczucie wywołuje. Ot jakoś do cytatów
        mam głowę, szkoda że do niczego więcej wink

        A czy mi mówią? A żebyś wiedział, że mówią! Co drugi dzień, jak nie codziennie
        słyszę co wypada a co nie, co wolno a co nie, co jest dobrze widziane a co źle.
        I ze trzeba się dostosować. Wierz mi, nasłucham się aż do zrzygania. I mam
        serdecznie dość.
        • kisunob Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 19:44
          Tak truć do zrzygania to potrafi tylko warstwa społeczna zwana rodzicami wink
          • kebli Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 19:57
            Oj, nie tylko, nie tylko. Dołącz do tego szefową, kuzynostwo, przyjaciółkę,
            współpracowników - masakra! Banda ludzi, którzy tak bardzo nie mają własnego
            życia, ze muszą żyć życiem innych i co najgorsze mówić innym jak mają żyć.
            • znowusensi Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 20:51
              puk,puk
      • poetkam Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 21:43
        Podpisuję się pod Twoimi słowami, Bonusik, bardzo mi się podobają. Mogę?
      • drugikoniecswiata Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 22:23
        No, za nazywanie Leca pa*** to ja chętnie nakopię!

        A co do meritum - ludzie często używają kwantyfikatorów ogólnych, typu trzeba,
        należy, wypada, powinniśmy, człowiek, wszyscy, zawsze itd, po to, żeby zdjąć z
        siebie odpowiedzialność. Bo tak naprawdę nie "trzeba chodzić do pracy i człowiek
        nie może normalnie żyć" tylko "ja zdecydowałem, że będę chodził do pracy i to
        właśnie do tej i jestem sfrustrowany, że nie spełnia moich oczekiwań" - wtedy
        już nie można narzekać na kosmitów, którzy nas do tego zmusili.

        Kiedy w marcu spadł pierwszy tej zimy mokry śnieg, nie mogłam się oprzeć pokusie
        ulepienia bałwana. Takiego porządnego, mojego wzrostu. Wieczór był, ciemno już,
        ale mieszkam w centrum i ruchliwej okolicy, parę osób przechodziło. Przeżyłam smile
        I chodzę w skarpetkach dramatycznie nie pasujących do reszty, z tymi w paski
        włącznie. No nie do eleganckich butów, fakt, ale kolorystycznie dowolnie.

        No i strasznie często te wszystkie ograniczenia mamy we własnej głowie. Nie inni
        nam każą, tylko sami zadręczamy się tym co inni powiedzą i w ich imieniu
        wymyślamy scenariusze. Jak się odpuści i zajmie sobą i rzeczywistością, od razu
        ubywa kilogramów.
        • drugikoniecswiata Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 22:24
          BTW - kebli, twój post ma dokładnie taki sam charakter smile smile
        • poetkam Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 22:28
          > I chodzę w skarpetkach dramatycznie nie pasujących do reszty, z tymi w paski
          > włącznie. No nie do eleganckich butów, fakt, ale kolorystycznie dowolnie.

          Też chodzę w skarpetkach w paski. A nawet w kwiatki. Niebieskie smile

          Jak się odpuści i zajmie sobą i rzeczywistością, od razu
          > ubywa kilogramów.
          >

          Święta racja
    • poetkam Re: A ja się buntuję! 14.05.10, 21:54
      A ja się buntuję. Ot, po prostu. Śmieję się, kiedy chcę. Płaczę, kiedy chcę.
      "Skarpetki w paski ci nie pasują do eleganckich butów"-powiedziałam wprost
      koleżance w pracy. Najśmieszniejsze było to, że do mojej opinii natychmiast
      przyłączyły się jeszcze 4 koleżanki - "my jakoś nie miałyśmy odwagi tego
      powiedzieć...". Tańczę idąc ulicą w deszczu, wymachując parasolem na wszystkie
      strony, łykam krople i głośno się wydzieram, przedrzeźniając moją córkę.
      Zjeżdżam z górki dla dzieci na sankach, a moja córa na to: robisz z siebie
      idiotkę mamo. Szczęka jej opadła, kiedy tata jej koleżanki zrobił to samo smile
      No, robię z siebie idiotkę, kiedy mam na to ochotę. I zwisa mi, kiedy komuś nie
      podoba się moje zachowanie. Jego sprawa.
      Trzeba pozwolić żyć dziecku, które mamy w sobie, nie pozwolić mu umrzeć.
      Ale to moje zdanie smile Ja uważam, że słuszne.
      • kebli Re: A ja się buntuję! 15.05.10, 00:04
        A ja właśnie dojrzałam do tego, żeby znowu się nie przejmować big_grin Do niektórych rzeczy zwyczajnie trzeba dojrzeć. BTW - czasem trzeba to wykrzyczeć. Nagłe zderzenie dwóch światów sprawiło, że zyskałam energię, zeby powiedzieć tym, którzy działają na mnie toksycznie, żeby mi po prostu naskoczyli.
        I koniec, w nosie mam resztę. Wolę być z ludźmi naturalnymi, dobrymi, spontanicznymi i szczerymi. Takimi, którzy maja na tyle własnego życia, ze nie wtykają nosa w w życie innych.
        A jeśli przyklejam etykietki? W nosie to mam. Wiem, jestem bojowo nastawiona i pewnie niesprawiedliwa. Ale wystarczająco długo mnie codziennie ze wszystkich stron gnojono kiedy potrzebowałam wsparcia (jakoś mogłam liczyć najbardziej na was smile) żeby wreszcie coś we mnie pękło. A nazbierana złośc i zal wyszła na powierzchnię.
        • kara.mija Re: A ja się buntuję! 15.05.10, 00:43
          Bądżmy sobą i o nic więcej tu nie chodzi.
          Bądżmy sobą i zrzućmy szare uniformy.
          Bądżmy sobą niech spadną maski które nas krępują
          Bądźmy sobą niech myśli nasze wciąż szybują w górze
          i choć po ziemi stąpają ciała nasze to bądźmy sobą wolni tak jak
          nasze dusze.
Pełna wersja