Dodaj do ulubionych

Antypsychiatria

28.05.10, 22:13
PSYCHIATRIA REPRESYJNA I PSYCHUSZKI W ZSRR

Znamienna jest historia powstania współczesnej psychiatrii i to na jakie
potrzeby tak naprawdę została ta dyscyplina stworzona, i w tym kontekście
powinno się rozważać ewentualne podejmowanie leczenia psychotropowego czy
pobytu w szpitalach dla nerwowo i psychicznie chorych. Sowiecka psychiatria
stanowiła ważną część państwowego aparatu ucisku. Przeciwnicy polityczni
sowieckiego reżimu byli zamykani w szpitalach psychiatrycznych z rozpoznaniem
nieistniejącej choroby nazwanej "schizofrenią bezobjawową". Po roku 1944
Polska stała się krajem wasalnym Związku Radzieckiego. Polska psychiatria
znalazła się pod silnym wpływem wzorców sowieckich, połączonych z bogatymi
tradycjami rodzimego autorytaryzmu. Czołową postacią powojennej polskiej
psychiatrii był Tadeusz Bilikiewicz, profesor Akademii Medycznej w Gdańsku.
Jego podręcznik dla studentów medycyny obowiązywał przez wiele dziesięcioleci,
aż do początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Według Bilikiewicza istota
ludzka to maszyna, której celem jest wypełnianie rozkazów wydawanych przez
wyższe klasy społeczne. Niespełnianie tych rozkazów to oznaka zaburzeń
umysłowych, które w poważniejszych wypadkach wymagają leczenia
psychiatrycznego. Większość polskich psychiatrów, w tym niemal wszyscy z
wyższymi tytułami naukowymi, podziela te sowieckie poglądy Bilikiewicza.

Pierwszym w ZSSR dokumentem, w którym psychiatrię zaczęto traktować jako
element "ochrony" społeczeństwa był kodeks karny RFSRR z 1926. Pierwszy
więzienny szpital psychiatryczny ze specjalnym oddziałem dla więźniów
politycznych, nad którym pieczę objęło NKWD, powstał w 1939 w Kazaniu. Na tym
oddziale umieszczano zarówno chorych psychicznie, których choroba miała coś
wspólnego z polityką (na przykład ich urojenia dotyczyły spraw politycznych),
jak i osoby zdrowe internowane na polecenie władz. Na fali destalinizacji
próbowano także zdemaskować i zakończyć nadużycia psychiatrii; działał w tym
kierunku m.in. Siergiej Pisariew, uznany za schizofrenika z powodu napisania
listu do towarzysza Stalina. Pisariew w 1955 skierował list do KC KPZR z listą
zdrowych osób, które spotkał w szpitalu. Specjalna komisja potwierdziła
opisane fakty, ale na wprowadzenie zmian nie zdecydowano się. Nowy etap w
wykorzystywaniu psychiatrii do celów politycznych znamionowało przemówienie
Chruszczowa, opublikowane w gazecie Prawda 24 maja 1959 roku, w którym
stwierdził, że w społeczeństwie komunistycznym przestępczość i naruszanie norm
życia społecznego często wiąże się z rozstrojem psychicznym; w przemówieniu
znalazła się fraza: "Można powiedzieć, że i obecnie (w ZSRR) istnieją ludzie,
którzy walczą z komunizmem... ale u takich ludzi bez wątpienia stan psychiczny
nie jest w normie”.

Uznanie człowieka za niepoczytalnego i zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym
było najbardziej wyszukaną represją stosowaną przez władzę sowiecką – pisze w
kwartalniku KARTA (nr 34) Vita Zelakeviciute, autorka filmu „Schizofrenia” o
wykorzystywaniu w ZSRR psychiatrii do gnębienia wszystkich „nieprawomyślnych”.
Jak wiadomo, jedną z pierwszych ofiar psychiatrii była przewodnicząca
socjalrewolucyjnej partii Rosji Maria Spiridonowa. Aresztowano ją w 1918 roku,
a w 1921 roku sam Dzierżyński pisał do podwładnych: „Trzeba się skontaktować z
Obuchem i Semaszką [znani funkcjonariusze medyczni] w sprawie umieszczenia
Spiridonowej w domu psychiatrycznym, ale pod warunkiem, żeby jej stąd nie
wykradli i żeby nie miała możliwości ucieczki. Powinna być zorganizowana
odpowiednia ochrona i obserwacja, ale w sposób zamaskowany”. A pierwszym
dokumentem, w którym psychiatrię potraktowano jako sposób „ochrony”
społeczeństwa był kodeks karny z 1926 roku „Uznając za społecznie
niebezpieczne każde działanie przeciwko ustrojowi radzieckiemu i zakłócające
ustalony przez robotniczo-chłopską władzę porządek w przejściowym okresie na
drodze do komunizmu”, autorzy kodeksu zdecydowali się stosować wobec osób
niebezpiecznych (obok innej „ochrony”: rozstrzelanie lub łagier) działania
,,medyczno-pedagogiczne”. Rychło założono pierwszy więzienny oddział dla
„politycznych” przy szpitalu w Kazaniu. Nadzorowało go NKWD. Tak powstało
pierwsze w świecie więzienie- szpital psychiatryczny dla „wrogów państwa”. Tam
powstawały pierwsze leki psychotropowe służące nie tyle leczeniu ile gnębieniu
i o tym trzeba przy ich stosowaniu pamiętać, może nawet bardziej niźli o
ewentualnych z nich pożytkach!

Od połowy lat 30-tych narzędziem bezpieki stał się Instytut Psychiatrii
Sądowej. Utworzony w Moskwie jako placówka naukowa, przeobraził się w tajny
organ, który prowadził ekspertyzy sądowo-psychiatryczne w śledztwach.
Pracowali tu wytypowani przez KGB lekarze. Od 1945 roku o skierowaniu na
przymusowe leczenie, a także o przerwaniu go, decydował sąd lub Kolegium
Specjalne przy NKWD. Definicje nowego kodeksu (z 1961 r.) szeroko określały
skalę społecznie niebezpiecznych czynów: od zabójstwa po rozpowszechnianie
zakazanej literatury. Do psychuszki bezpieka kierowała, korzystając z art. 70.
(„antyradziecka agitacja i propaganda”wink i 190. („rozpowszechnianie obelżywych
wymysłów, szkalujących radziecki ustrój”, „zhańbienie godła lub flagi” i
„organizacja lub aktywne uczestnictwo w działaniach grupowych zakłócających
spokój”wink. Równocześnie ministerstwo zdrowia wydało instrukcję pozwalającą
uznanego za psychicznie chorego umieścić na przymusowym leczeniu bez zgody
rodziny. Regulacje stworzyły podstawę dla kampanii przeciw dysydentom. Ale ci
nauczyli się przekazywać wieści za „żelazną kurtynę”. Informacje o zamknięciu
w szpitalach biologa Żoresa Medwiediewa, gen. Petra Hryhorenki, Władimira
Bukowskiego, Natalii Gorbaniewskiej i innych wywołuje falę protestów.

W 1967 r. szefowie KGB, MSW, prokuratury i ministerstwa zdrowia piszą do KC
KPZR: „W l. 1966-67 w Leningradzie psychicznie chorzy popełnili 17 zabójstw, w
19 wypadkach mieli związek z rozpowszechnianiem ulotek antyradzieckich i
anonimowych dokumentów, 12 razy próbowali nielegalnie przekroczyć granicę.
Niebezpieczeństwo stwarzają przybywające do Moskwy liczne osoby, cierpiące na
manię odwiedzania instytucji państwowych, spotykania się z kierownictwem
partii i rządu. (...) W maju 1966 niejaki Diediuk, owładnięty poszukiwaniem
»prawdy« dokonał aktu samospalenia na placu Dzierżyńskiego. (...) Z przychodni
przy urzędach centralnych i ministerstwach w l. 1966-67 dostarczono do
szpitali ponad 1800 psychicznie chorych, skłonnych do czynów społecznie
niebezpiecznych”. Autorzy sugerują: „W l. 1968-70 pozyskać dodatkowe środki
finansowe na budowę nowych szpitali psychiatrycznych, a także zdecydować o
hospitalizacji zamieszkałych w Moskwie, Leningradzie i Kijowie psychicznie
niebezpiecznych obywateli, ze strony których możliwe są społecznie
niebezpieczne przejawy i czyny”. Wkrótce rusza budowa gigantycznych
specszpitali w Nowosybirsku, Orle i Kostromie.

W 1971 roku na V Światowy Kongres Psychiatrów w Meksyku docierają materiały o
psychuszkach, zebrane przez Bukowskiego, który wspominał: „Dobrze ma
Miedwiediew – znany w świecie nauki. A co począć z robotnikiem Borysowem albo
murarzem Gerszunim? W więzieniach psychiatrycznych przetrzymuje się z powodów
politycznych setki mało znanych osób. Kto stanie w ich obronie? Doszedłem do
wniosku, że należy zebrać obszerną dokumentację, zeznania świadków, orzeczenia
z ekspertyz – tego najbardziej obawiają się władze”. Kongres potępia nadużycia
psychiatrii, choć nie wymienia ZSRR. Ale Bukowski zostaje znowu uwięziony i w
końcu wydalony z kraju. Następny Światowy Kongres Psychiatrów, w Honolulu w
1977 r., już otwarcie piętnuje ZSRR za zbrodnie psychiatrii sądowej na
dysydentach. Leki psychotrop
Obserwuj wątek
    • czubata Re: Antypsychiatria 28.05.10, 22:19
      CZY LEKI PRZECIWPSYCHOTYCZNE SZKODZĄ?

      Każda substancja chemiczna ma wpływ na organizm człowieka. Przyjmuje się, że w przypadku leków skutki tego działania są zwykle korzystne, to znaczy prowadzą do ustąpienia objawów choroby. Istnieją jednak także objawy niepożądane, skutki uboczne, które mogą pojawić się w trakcie stosowania leków, co dotyczy niemal wszystkich leków, nie tylko neuroleptyków. Większość niepożądanych działań ubocznych leków występuje wkrótce po rozpoczęciu leczenia i słabnie lub ustępuje po uregulowaniu dawkowania, zmianie leku lub podaniu leku pomocniczego (Pridinol, Akineton). Złagodzenie objawów nie oznacza jednak ustania działania środka psychoaktywnego na system nerwowy, który to wpływ z czasem się kumuluje, dając często nieprzewidywalne rezultaty. Pojawienie się tego typu ubocznych objawów, zdaniem psychiatrów, nie powinno prowadzić do automatycznego przerwania leczenia, ale do konsultacji z lekarzem odpowiedzialnym za leczenie danego pacjenta, a najlepiej z kilkoma lekarzami niezależnie. Należy także pamiętać o tym, że niektóre z zaburzeń - odbierane przez pacjenta, jako efekty uboczne działania leków (np. męczliwość, brak energii) - mogą być jeszcze objawami choroby, jeśli były takie objawy przed rozpoczęciem leczenia. W przypadku psychoz rzekome korzyści z przyjmowania leków psychotropowych nieznacznie przewyższają ewentualne zagrożenia wynikające z ich działań ubocznych. Twierdzi się, że dają one szansę na powrót do normalnego życia, chociaż zaleca się często jednocześnie stałe utrzymywanie zażywania psychotropów i rentę psychiatryczną, co pokazuje niezdolność do życia na lekach. Nieleczona psychoza może doprowadzić do całkowitej izolacji od społeczeństwa, ale stosowanie leków chemicznych może prowadzić do narkomanii psychotropowej. Można i trzeba zmniejszyć ryzyko stosowania leków psychotropowych, stosując się ściśle do zaleceń lekarskich, a często także do zaleceń medycyny naturalnej i wiedzy pozamedycznej. Mówi się, że schizofrenia jako choroba powoduje halucynacje, anormalne i antyspołeczne zachowania oraz średnio piętnastoprocentowy spadek ilorazu inteligencji, co może decydować o zdolności do wykonywania pracy. Trzeba sobie jednak zdać sprawę, że spadek inteligencji jest skutkiem spożywania psychotropów, które mają wyleczyć z halucynacji i antyspołecznych zachowań!

      Wiecej: www.eioba.pl/a76167/psychotropy_tylko_ciemna_strony_mocy#ixzz0pG1QGwdu
      • czubata Re: Antypsychiatria 28.05.10, 22:21
        PSYCHOTROPY


        Lekarstwa tego typu mają szerokie zastosowanie w medycynie z racji ich działania przeciwbólowego i własności uspokajających, a ponadto, daleko mniejszej, niż w przypadku barbituranów toksyczności. Coraz szerzej są też nadużywane przez narkomanów. Wyróżnia się dwie zasadnicze grupy leków uspokajających:

        - benzodwuazepiny,
        - karbaminiany.

        Te pierwsze pojawiły się na rynku farmakologicznym w 1959 roku. Obecnie w sprzedaży znajduje się kilkanaście odmian tych środków psychotropowych. Przemysł farmaceutyczny produkuje te środki pod postacią pigułek, kapsułek, kropli, czopków lub ampułek. Najbardziej znane odmiany to: chlordiazepoksyd pod nazwą handlową Elenium i Librium, diazepan, zwane też jako Valium i Relanium, nitrozepam, oksozepam itd. Środki te przyjmowane są doustnie, doodbytniczo, w formie zastrzyków dożylnych lub domięśniowych. W ostatnich latach obserwuje się na rynku polskim, szwedzkim i fińskim dużą podaż tych środków, przemycanych głównie przez "turystów" z byłego ZSRR.

        Benzodwuazepiny, z racji swych własności uspokajających i hipnotycznych, wywołują przyjemne odczucia błogości, luzu, odprężenia, euforii. Jednak systematyczne ich przyjmowanie prowadzi do uzależnienia psychicznego i fizycznego. Mianem karbaminiany określa się środki psychotropowe używane do celów leczniczych, stosowane w leczeniu nerwic narządowych i psychonerwic. Bywają czasem nadużywane przez narkomanów. Typowym przykładem leków z tej grupy jest Meprobamat, znany też pod nazwą Equanil lub Miltown. Nadużywanie go prowadzi do uzależnienia fizycznego i psychicznego. Jakie skutki uboczne ma wieloletnie przyjmowanie leków przeciwpsychotycznych? Chodzi tu zapewne o neuroleptyki stosowane w leczeniu schizofrenii oraz innych psychoz.

        Na świecie zostały wprowadzone w roku 1952, w Polsce - w 1954. Od tego czasu minęło ponad 50 lat. Wieloletnie doświadczenia wykazuje, że są to preparaty nie całkiem bezpieczne i często nieskuteczne. Oczywiście mogą pojawić się, jak po każdym leku, skutki uboczne, np. reakcje alergiczne, niekiedy bardzo poważne. Trzeba pamiętać, że wszystkie neuroleptyki uczulają skórę na promienie słoneczne. Pacjentów oczywiście nie ostrzega się zwykle przed opalaniem, a alergie na słońce mogą występować nawet po wielu latach od zażywania substancji psychotropowych. Endemia alergii zbiega się z rozpowszechnieniem stosowania leków psychotropowych i narkomanii. Nawet nieuk jest to wstanie zauważyć tym bardziej powinni to zrobić lekarze. Leki przeciw psychotyczne mogą prowadzić do zaparć. Niekiedy po ich dłuższym zażywaniu zdarzają się zmiany w układzie krwiotwórczym. Branie neuroleptyków wymaga ciągłej kontroli lekarza i konsultantów z zakresu medycyny naturalnej. Pacjenci ambulatoryjni są częściej ostrzegani, żeby zwracali uwagę na zmiany, które te leki mogą powodować.

        Najpoważniejsze skutki uboczne to tzw. późne dyskinezy. Są to utrwalone zaburzenia neurologiczne zbliżone do tych, które występują w chorobie Parkinsona. Polegają one na przymusowych, podobnych do żucia, ruchach warg i języka, drżeniu rąk, grymasach. Występują na ogół u osób, u których stosowano bardzo duże dawki leków. W Polsce w sposób bardzo nieostrożny stosowano neuroleptyki, wielu jest więc pacjentów, którzy mają te późne dyskinezy, szczególnie wśród pacjentów z lat 1950-1980. Potem psychiatrzy stali się ostrożniejsi i starają się wmówić nierozgarniętym pacjentom, że ich objawy uboczne polekowe, to skutki choroby, a nie leczenia, co jest kłamstwem. Wiadomo, że w USA i ZSRR, gdzie podawano olbrzymie dawki leków psychotropowych, żeby uzyskać szybki efekt leczniczy, takich chorych wyniszczonych przez psychiatrię jest bardzo wielu. Wprawdzie te zaburzenia ruchowe trudno jest leczyć, ale są preparaty, które je łagodzą. Obecnie pojawiają się nowe neuroleptyki /tzw. atypowe/, które działają selektywnie - tylko na niektóre receptory - nie powodują więc aż tylu poważnych objawów ubocznych, chociaż mogą mieć degradacyjny wpływ na sam mózg. Uogólniony zanik mózgu może być skutkiem zbyt długiego stosowania leków psychotropowych i podobnie działających narkotyków, podobnie jak i zbyt silne dawki podawanych leków mogą niszczyć mózg i powodować utraty substancji mózgowej.

        Wiecej: www.eioba.pl/a76167/psychotropy_tylko_ciemna_strony_mocy#ixzz0pG24ugOd
        • czubata Re: Antypsychiatria 28.05.10, 22:24
          PSYCHIATRIA NAZISTOWSKA W III RZESZY A LUDOBÓJSTWO

          Straszliwym i potwornym jest dokonane w okresie II Wojny Światowej ludobójstwo pacjentów Zakładów Psychiatrycznych znajdujących się na terenach wcielonych do III Rzeszy w Kraju Warty (Warthegau) oraz na Pomorzu. Istotnym jest też udział ponad 350 lekarzy psychiatrii w tej masowej zbrodni na tych, których mieli leczyć! Czy nie stawia to pod znakiem zapytania sens istnienia psychiatrii? Dla dokonywanych zbrodni hitlerowcy psychiatrzy używali przewrotnie i bezprawnie określenia eutanazja. Pod tym terminem chcieli ukryć rzeczywiste pobudki i cel swoich działań. Celem tym było wyniszczenie ludzi określanych jako „niezdolnych do współżycia społecznego i wiodących żywot niegodny życia”. Naukowym uzasadnieniem unicestwiania chorych psychicznie były opracowania psychiatry dr Alfreda Hoche i prawnika Karla Bindinga, którzy w swojej pracy wydanej w 1922roku pt. „Wydanie zniszczeniu istot nie wartych życia”, twierdzili że śmierć takich osób może być uznana przez te osoby i społeczeństwo jako wyzwolenie, a dla państwa oznaczałoby to pozbycie się ciężaru utrzymania osób nie przedstawiających najmniejszej nawet użyteczności. Tezy te przejął i uwypuklił Adolf Hitler w książce „Mein Kampf”, co stało się podstawą do wprowadzenia ich do programu partii NSDAP. W ten sposób koncepcja zagłady osób nieużytecznych społecznie została rozpowszechniona przez lekarzy SS i innych teoretyków zagłady.

          Politykę wyniszczenia poprzedziła zakrojona na szeroką skalę propaganda w postaci referatów, filmów, wykładów dla członków partii oraz dla dzieci w szkołach na temat kosztów utrzymania „bezużytecznych pożeraczy chleba” przez społeczeństwo. Wyliczano ile by zyskano, gdyby odpadły wydatki na ich utrzymanie. W lipcu 1939r. odbyła się w kancelarii Rzeszy poufna konferencja, której przedmiotem był program uśmiercania osób psychicznie chorych. W całej III Rzeszy podjęte zostały przygotowania do wykonania tzw. programu eutanazji. U jego podstaw leżały trzy cele:

          * wcielenie w życie idei „czystości rasy”,
          * dążenie do ograniczenia zbędnych wydatków państwa na ludzi, którzy są niezdolni do pracy i muszą być utrzymywani,
          * zwiększenie zaplecza szpitalnego na potrzeby wojny, poprzez usunięcie ze szpitali istot „niegodnych życia”.

          Początkowo chorych uśmiercano w bunkrze w Forcie VII. Chorzy zamykani byli w bunkrze, którego otwory więźniowie uszczelniali gliną. Do wnętrza bunkra doprowadzony był gaz ze stojącej przed nim butli. Akcję gazowania obserwowali przez okienka funkcjonariusze Sonderkommanda. Po krótkim czasie zwłoki zagazowanych pacjentów były wyciągane z bunkra i ładowane na samochody przez grupę więźniów Fortu VII. Inna grupa więźniów chowała je w masowych grobach w lesie koło Obornik Wielkopolskich. W ten sposób uśmiercono 1.000 pacjentów z Zakładu Psychiatrycznego w Owińskach i 27 pacjentów z Oddziału dla Umysłowo Chorych Szpitala Miejskiego w Poznaniu.

          Akcja uśmiercania pacjentów z innych Zakładów Psychiatrycznych przeprowadzona została przy pomocy samochodu- komory gazowej. Komora tego samochodu była uszczelniona a do jej wnętrza doprowadzony był przewód, którym tłoczono tlenek węgla. Na bocznej ścianie tego samochodu widniał napis „Kaisers Kaffeegeschäft”. Nie wiadomo kto był konstruktorem tego pojazdu. Według wszelkiego prawdopodobieństwa jego pomysłodawcą był psychiatra niejaki dr Becker z Berlina, zmobilizowany w czasie wojny do służby w Wehrmachcie w randze porucznika. Samochody tego typu początkowo produkowała znana firma Saurer w Berlinie. Później, po wybudowaniu dużych krematoriów w obozach masowej zagłady, produkcję ich ograniczono.

          Przed wprowadzeniem do komory gazowej samochodu pacjentom podawano zastrzyki ze środkami uspokajającymi. Czas trwania załadunku chorych do samochodu wynosił około 2 godzin. Ładowaniu pacjentów towarzyszyły wrzaski, ordynarne wyzwiska, przekleństwa. Chorzy, którzy nie chcieli wejść do samochodu o własnych siłach byli brutalnie kopani i popychani. W komorze gazowej sadzano pacjentów na ławkach i szczelnie zamykano drzwi. Gdy samochód ruszał kierowca wpuszczał do komory gaz, który uśmiercał. W lasach, w miejscach wyznaczonych, więźniowie wyładowywali zwłoki zagazowanych z komory i grzebali w zbiorowych mogiłach. Po zakończonej „akcji” teren maskowano trawą i drzewkami.

          Akcja „ eutanazji” chorych psychicznie przeprowadzana była również na Pomorzu. Na terenie okręgu Gdańsk- Prusy Zachodnie w pierwszej kolejności zlikwidowano dwa wielkie zespoły zakładów w Kocborowie pod Stargardem Gdańskim i w Świeciu nad Wisłą. Ze Szpitala Psychiatrycznego w Kocborowie między wrześniem 1939 roku a styczniem 1941 wywieziono do lasów Szpęgawskich i tam zabito 1.680 mężczyzn i kobiet. Ofiary psychiatrii III Rzeszy same musiały kopać sobie groby. Ciężko chorych z tej pracy wyłączono. W tym czasie do Kocborowa przybył niemiecki personel i lekarz psychiatra SS dr F. Metzner, który dokonywał selekcji i obserwował likwidację. Wówczas nastąpiło nasilenie egzekucji. Największą ilość ludzi zamordowano 8 grudnia 1939 roku – 357 lub 402 osoby. Jesienią 1939 roku do Kocborowa przywieziono ze szpitala świeckiego około 300 osób, które również zgładzono w Szpęgawsku. Akta zabitych w Szpęgawsku wysłano 22 lutego 1941 roku do Berlina na Tiergartenstrasse 4.

          Kolejny okres obejmował lata 1942- 1944. W tym czasie w pawilonach X B i XI B Szpitala w Kocborowie wskutek celowego przedawkowania luminalu zamordowano około 500 upośledzonych dzieci. Główną rolę odegrali tutaj pielęgniarze: F. Siebert i J. Aberg. W latach 1940-1944 śmiertelność w Kocborowie wzrosła do średnio 568 pacjentów rocznie. Łącznie zmarły w tym czasie 2.842 osoby. Bezpośrednią odpowiedzialność za akcję eutanazji w Kocborowie ponosił oddział SS Obersturmführera Braunschweiga.

          Likwidacja psychicznie chorych objęła również Zakład Psychiatryczny w Świeciu. W czasie od 10 do 17 września 1939 roku zostało rozstrzelanych około 1.000 z 1200 chorych. Wywożenie pacjentów trwało około tygodnia partiami po 60 osób. Byli oni wywożeni do lasów w Sulnowie, Luszkówku, Grupie - powiat Świecie, gdzie następnie byli rozstrzeliwani. Pochowano ich we wspólnych mogiłach, przy kopaniu których zatrudnieni byli odpłatnie mieszkańcy okolicznych wsi. Rozstrzeliwań dokonywał oddział Selbstschutzu składających się z 30 ludzi, na czele którego stał Rost właściciel browaru ze Świecia. Wśród ofiar szpitala w Świeciu znajdowało się 120 dzieci, które wywieziono na egzekucję pod pozorem odbycia wycieczki. W akcjach likwidacyjnych uczestniczyli SS-mani z oddziału Kurta Eimanna.

          Używana przez hitlerowców nazwa „eutanazja” stanowiła jedynie parawan dla zwykłego masowego morderstwa. Nikt z chorych nie zwracał się do personelu medycznego o uśmiercenie. Przeciwnie chorzy bronili się przed jakimkolwiek zabiegiem, nie chcieli przyjmować leków a czasami siłą przeciwstawiali się swoim oprawcom. W stosunku do nich stosowano brutalny przymus fizyczny lub obezwładniano ich środkami narkotycznymi. Ci Ludzie rozumieli co ich czeka. A oto jak opisuje zachowanie się chorych personel medyczny: „Kto zdoła opisać ten lament w czasie rozłąki chorych, płacz, krzyki rozpaczy ale również błaganie o łaskę ze strony najciężej chorych? Pewna chora zazwyczaj trudna, cierpiąca na urojenia pytała: „Dlaczego muszę wyjechać? To przecież nie moja wina, że jestem chora”. A oto słowa wypowiedziane przez jedną z rzekomych schizofreniczek do swojej siostry: „Teraz wiem, że nigdy nie wrócę. Ale jeżeli musimy umrzeć, będzie to łatwiejsze do zniesienia dla nas niż dla tych, którzy każą nam umierać”.

          Wykazano po wojnie że w akcji zagłady psychicznie chorych na terenie Rzeszy i terytoriach do niej wcielonych brało udział około 350 lekarzy psychiatrów, w tym także lekarze noszący tytuł profesora uniwersytetu. Wielu z nich popełniło później samobójstwa, ni

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka