Chciałam serdecznie podziękować...

02.06.10, 20:05
doktorstwu za demotywację, za zdeptanie przy innych. Najmocniej za to, że nie
dopuściła mnie do obrony. Jestem zajebi...e wdzięczna za wielki, przeogromny
dół, w który mnie wpędziła. Myślę, że może sobie pogratulować tego, że
skreślam się z listy studentów. Bardzo dziękuję. Właśnie tego oczekiwałam po
promotorze. Jeszcze raz bardzo dziękuję. Możesz być z siebie dumna.
    • kamyczek_0 Re: Chciałam serdecznie podziękować... 02.06.10, 21:14
      mówiłam, że nie dam rady. Cienka jestem jak nitka sad
      • elfica83 Re: Chciałam serdecznie podziękować... 03.06.10, 08:37
        Kamyczku! Nie mów tak, proszę. Jeszcze będzie tyle momentów, w
        których na pewno dasz sobie radę. I są przecież takie momenty teraz -
        kiedy pomimo różnych przeciwności i problemów w życiu - DAJESZ SOBIE
        RADĘ i JESTEŚ ŚWIETNA!!! smile

        Kiedyś ktoś mi powiedział:

        "Nie wstydem jest upaść,

        wstydem jest nie podnieść się."

        A ja wierzę w to,że Ty się podniesiesz! Najważniejsze jest,żebyś Ty
        też w to uwierzyła!

        Poza tym - nitki są cienkie, ale za to bardzo często trudno je

        zerwać.

        Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko! smile

        Elfica
    • kamyczek_0 Re: Chciałam serdecznie podziękować... 03.06.10, 10:11
      Praca jest do niczego, wszystko źle. O poprawieniu nie ma mowy, bo..."nie da
      pani rady wszystkiego od nowa napisać". W dwa dni się nie da. Ja bynajmniej nie
      dam rady. Po drugie przede mną kilka egzaminów i albo, albo.

      Najgorsze jest to, że ogólnie praca wg. promotora jest do bani. Tu nie chodzi o
      przeróbki, o poprawienie, tylko o CAŁOKSZTAŁT. To mnie całkowicie wdeptało w
      dywan. Co innego, gdybym kupiła ją, to teraz miałabym wku*wa. Wiem, że starałam
      się, włożyłam w nią całą siebie.

      Ok wrzesień. Tylko, co mi po nim, skoro i tak napiszę znowu pracę bez sensu. W
      siebie już totalnie nie wierzę. Promotor przed wszystkimi dookoła komentował
      mnie i pracę. A mi tylko łzy ciekły po policzkach. Nie mogę pogadać z dziekanem,
      bo to jest jedna klika i wszyscy sobie jedzą z dziubków.
      Dzisiaj oczy w kiepskim stanie od łez. Dobrze, że rodzina stoi za mną murem
      (kilka mądrych osób czytało pracę). Ale co mi po tym, skoro ja już kompletnie w
      siebie nie wierzę...Poza tym jeżeli obleję jakiś egzamin (nigdy nie miałam
      poprawki), to załamię się na dobre i wiem, że w chwili rozpaczy mogę zrezygnować
      ze studiów.
      • sapiencja Re: Chciałam serdecznie podziękować... 03.06.10, 10:25
        Kamyczku, wiem, że dobrymi radami piekło jest wybrukowane, ale ja bym radziła,
        żebyś skupiła się na egzaminach. Pracę zawsze zdążysz jeszcze napisać i obronić.
        Teraz egzaminy są najważniejsze.

        A poza tym jest takie powiedzenie: Patrz od kogo wymagasz, a będziesz mniej
        cierpieć. To a propos "doktorstwa". Niech spadają.
      • skwr2 Re: Chciałam serdecznie podziękować... 03.06.10, 15:01
        kamyczek_0 napisała:

        > Najgorsze jest to, że ogólnie praca wg. promotora jest do bani. Tu
        nie chodzi o
        > przeróbki, o poprawienie, tylko o CAŁOKSZTAŁT.
        Na czym polegała dotąd rola pro-motora?
    • xsenia Re: Chciałam serdecznie podziękować... 03.06.10, 18:05
      > powtarzam wiec: gdzie byl promotor? twoja niedopuszczona praca
      > swiadczy tez o nim/niej.

      święte słowa

      piszęsz prace dyplomową pierwszy raz i nie musisz wiedzieć jak to
      się robi. promotor jest od tego aby cie ukierunkować, korygować na
      bieżąco. być może praca nie jest aż tak zła i będziesz mogła ją
      wykorzystać, kiedy ochłoniesz spojrzysz na to inaczej.

      skup sie na egzaminach, absolutorium to juz zamkniecie jakiegos
      etapu. do pracy wrócisz w swoim czasie.
      ostatecznie z nowym rokiem zaczac seminarium u kogos innego.

      wiesz, ja tez mialam promotora debila, ale zmienilam seminarium
      zanim doszlo do takiej sytuacji. mowi sie trudno i pcha ten wozek
      dalej. 3m sie.
      • kamyczek_0 Re: Chciałam serdecznie podziękować... 04.06.10, 13:12
        Co robił promotor? Spóźniał się bitą godzinę na przykład, po czym miał dla mnie
        tylko 10-15 min. Godzina była ustalona przez niego. Za każdym razem z seminarium
        lub indywidualnych spotkań wychodziłam z niczym. Olewał sobie seminarkę ustaloną
        w planie uczelni, spotykał się sam na sam z nami. Nie był tak jak piszę
        punktualny, stąd zawsze towarzyszył mu pośpiech. Na moje prośby o pomoc w każdej
        kwestii( bo pierwszy raz piszę jakąkolwiek tego kalibru): zerknięcia i
        skorygowania planu pracy, wepchnięcia mnie wręcz na pewien tor pisania pracy,
        wytłumaczenia metodologii (ok są książki, ale ja tak po ludzku chciałam mieć to
        wyłożone jak kawa na ławę), pomocy w dokopaniu się do literatury oprócz tej,
        którą mam z bibliotek (konik promotora jeżeli chodzi o mój temat, więc nie
        trudnego), prośby o przeczytanie fragmentów pracy, żeby odpowiedzieć mi na
        pytanie, czy idę w odpowiednim kierunku. Liczyły się tylko przypisy (kropki,
        sropki,przecinki) od samego początku. Jakby to w tym momencie było
        najważniejsze. Wiem, że inni promotorzy byli dyspozycyjni meilowo, ja musiałam
        przejeżdżać po dziesiąt km w jedną stronę, żeby usłyszeć, że ma dla mnie tylko
        10 min., bo się śpieszy. Nie wspomnę o kasie, którą do tej pory wydałam na
        bezsensowne podróże uncertain
        Dwa tyg. temu wszystko było ok. Fakt, że sprawdzała po łebkach. Na moją prośbę o
        dokładniejsze zapoznanie się z tym, co dotychczas napisałam odpowiedź była, ze
        jest ok. Teraz oddałam pracę w celu sprawdzenia przez niego, czy nie ma byków
        stylistycznych (wiem, że na pewno pisząc na forum je robię, ale pracę
        sprawdzałam po milion razy o wyłapałam prawie wszystkie). Pracę odebrałam z
        poprawkami stylistycznymi - szt. 3. Natomiast cała reszta beznadziejna. Wstęp
        pracy, rozdziały, w tym wstępy do każdego z nich. Brak zakończeń rozdziałów -
        ok, nie miałam. Podsumowanie i zakończenie też be. Oczywiście brak
        wytłuszczonych czcionek, tabulator. Tylko, że na pracy WYRAŹNIE zaznaczyłam, że
        technicznie pracę obrobię, chodzi mi tylko o merytoryczną kwestię. Tak się
        umówiliśmy.

        Najgorsze jest to, że zjebki słyszały osoby postronne. Do tego on zna się ze
        wszystkimi - normalka. Odpada mi rozmowa z dziekanem o ewentualną prośbę
        przesunięcia terminu oddania pracy. Do obrony jeszcze trochę czasu jest.
        Recenzent też nie może wpłynąć na promotora. Promotor musi przyklepać.
        Zmienić promotora nie mogę do września - za późno już jest. Temat też musi
        zostać taki sam. Jeszcze nikt mnie tak nigdy nie zdołował, nie pojechał po mnie
        przy innych.

        Nie muszę dodawać, że podwyższyłam kwetiapinę, biorę cloranxen, zwiększyłam
        stablizator. Pomimo tego noce są okropne, w dzień chodzę roztrzęsiona. Przede
        mną 3 poważne egzaminy. Czuję się fatalnie.
        • dr.zabba Re: Chciałam serdecznie podziękować... 04.06.10, 19:42
          No, to jakbym czytała opis mojej promotorki. Żadnych wskazówek,
          żadnych uwag i to notoryczne spóźnianie się lub nieprzychodzenie.
          Seminaria wciągu dwóch lat to były może ze trzy... "Ma pani temat, to
          proszę pisać."

          I pech jest ten, że abym mogła zmienić promotora musi się pierw
          zgodzić moja promotorka. A ona..
          Przyszłam. Tłumaczę: Mam trójkę małych dzieci. Mam już wykształcenie.
          Pracuję jako lekarz. Jestem chora psychicznie. Dwa lata miałam
          depresję. Czy zgodzi się pani, żebym zmieniła promotora?
          "Jaka depresja...? Trójka dzieci to sama radość, jak pani mogła mieć
          depresję?" "Może pani zmienić, ale tylko na takiego, u którego jest
          trudniej napisać niż u mnie."

          Z tym oglądaniem prac... U nas prac magisterskich w bibliotece nie
          ma, są tylko doktorskie. Ja poprosiłam koleżankę po historii (mam
          napisać z prawa) i to było coś zupełnie innego kalibru sad
    • kamyczek_0 Re: Chciałam serdecznie podziękować... 04.06.10, 22:01
      A ja chciałam poinformować nie tyle o chadzie, co o depresji. Myślałam, że w
      związku z tym podejście się zmieni na ciut przychylne względem terminów oddania
      pozostałych rozdziałów. A tu taki zonk. Poważnie, cały dzień przeryczałam. Jutro
      mam sądny dzień na uczelni - zaliczenia. Jakoś dam radę, bo muszę i wyjścia nie
      mam. Każdy sukces odbudowuje mnie. Nie chcę myśleć, co będzie jeżeli jutro
      poniosę porażkę. Niby nic, a jednak dobije mnie bezlitośnie.
      Ja już na prawdę w siebie nie wierzę. sad
      • znowusensi Re: Chciałam serdecznie podziękować... 04.06.10, 22:43
        kciuki trzymam kiss
        pozdrawiam
      • skwr2 Re: Chciałam serdecznie podziękować... 04.06.10, 23:10
        kamyczek_0 napisała:

        > Jakoś dam radę, bo muszę i wyjścia nie
        > mam. Każdy sukces odbudowuje mnie.
        Tego się trzymajsmile

Pełna wersja