kebli
23.07.10, 12:13
Wczoraj podobno miała wrócić. Obiecałam sobie, że do niej nie zadzwonię
pierwsza tym razem. Że nie będę po raz kolejny ręki wyciągać. Będzie chciała
zadzwoni sama.
Ja zadzwonię dopiero 1-ego, jak będę musiała płacić rachunek, za który wisi mi
kasę.
Niech sobie na razie odpocznie po podróży.
Boję się tylko, że się głęboko rozczaruję, bo nie zadzwoni wcale, a jakaś
resztka mnie na to liczy

Głupia ja.
A ogólnie to jest h*jowo

Znowu jadę na afobamie, jestem strasznie zmęczona,
na nic nie mam siły i nic mi się nie chce. Depresja się powoli, ale
sukcesywnie pogłębia. Typowa reakcja na trudną i stresującą sytuację życiową
związaną z pracą. Mam dosyć bycia sobą. Ech, i znowu jęczę, sorry.