chad zniszczylo mi zycie

01.08.10, 14:49
Witam wszystkich serdecznie od 3 lat choruje na chad tak to u mnie
zdiagnozowano od tamtej pory bylem 4 razy w szpitalu psychiatrycznym
te pobyty byly krotkie okolo tygodnia zawsze sam sie wypisywalem Gdy
zachorowalem pracowalem ale przez chorobe zwolnilem sie z pracy
niestety teraz od roku nie pracuje jestem na utrzymaniu matki mam
orzeczony stopien niepelnosprawnosci i teraz zlozylem wniosek o
rente do zusu Nie wiem co mam robic dalej chcialbym wrocic do pracy
tam gdzie pracowalem ale sie boje tego i czy mnie przyjma spowrotem
    • jasminka28 Re: chad zniszczylo mi zycie 01.08.10, 15:22
      Łącze się z Toba w bólu ja straciłam faceta, prace, przyjaciół...moje
      życie przypomina obraz pola bitewnego. Czy wygrałam....ciągle walcze.
      Jestem sama nie mam pracy i niech mnie teraz ktos pocieszysmile Masakra.
      • layal Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 14:30
        Ja też mam nie najlelepiej, ale staram się nie zastanawiac nad tym,
        co mi ta choroba zniszczyła itd. Bo gdybym się w takich myślach
        zatapiała, to pewnie stwierdziłabym, że nie ma sensu tego dalej
        ciągnąc, no bo po co? Także nie dokładam sobie żadnymi analizami
        typu "co by było gdyby". Nie ma żadnego gdyby! Poza tym, ja z
        depresją żyję tak gdzieś ok. 16-tego roku zycia (z przerwami
        oczywiście), mam ją do teraz, właściwie nie znam życia bez tej
        choroby, nawet jak było czy jest bądż bywa lepiej, to cały czas ta
        myśl jest i była gdzieś z tyłu głowy. Nie wiem, jakim człowiekiem
        byłabym, gdyby mi się to w życiu nie przytrafiło. Pewnie innym,
        pewnie miałabym w życiu wiecej sukcesów, odpowiednio wykorzystałabym
        swój potencjał, a może i nie. Jest wiele osób bez depresji, chad
        itd,. a też w wielu przypadkach trwonią swoje zycie.Dalatego nie
        rozważam tego, co przez tą chorobę straciłam tylko żyję swoje życie,
        jakie ono jest takie jest. Nie filozofuję nad tą chorobą, to nie ma
        sensu.
    • awanturka Re: chad zniszczylo mi zycie 01.08.10, 20:00
      nie myśl tak.

      CHAD zniweczyło Twoje plany, Twoje wyobrażenia o tym jak powinno wyglądać Twoje życie, CHAD sprawiło, że Twoje życie jest trudne, pewnie pełne cierpienia, CHAD pewnie sprawiło, że w powszechnie stosowanych kategoriach jesteś pewnie "przegrany".

      Choruję od lat 37 (liczę od daty pierwszej hospitalizacji).

      Byłam 7 razy w szpitalu psychiatrycznym,

      2 razy rozwalał mi się związek z fantastycznymi facetami,

      mimo tego, że byłam cholernie zdolna (skromna jestem, prawda?)- ku zdziwieniu wszystkich studiowałam aż 8 lat,

      zrezygnowałam z podjęcia proponowanej mi pracy na uczelni o której zawsze marzyłam (akurat byłam w ciężkiej depresji),



      nie zdecydowałam się z powodu choroby na dzieci,

      Musiałam zrezygnować z pewnej rzeczy, która była ważniejsza niż cokolwiek z tego co tu opisuję (nie chcę wdawać się w szczegóły)

      praca zawodowa była dla mnie sprawiała mi ogromną trudność i musiałam znosić w niej wiele upokorzeń aż w końcu ją straciłam, straciłam ostatnią rzecz jaka wiązała mnie z "normalnycm życiem".

      Jestem na rencie.
      Wygląda, patrząc na moją chorobę z dłuższej perspektywy czasowej, jest coraz gorzej.

      Ale nie myślę o moim życiu w kategoriach "wygrany-przegrany".

      Moje życie jest inne od ludzi zdrowych, trudniejsze, cierpię, muszę znosić to, że Ci co nie wiedzą o mojej chorobie inni oceniają mnie żle i niesprawiedliwie. A niektórzy z tych co wiedzą (na szczęście nieliczni) - robią z mojej choroby pretekst by nie traktować mnie poważnie, nie liczyć się z moim zdaniem, lekceważyć moje potrzeby itp.

      Takie jest moje życia.

      Ale to moje zycie.

      Przeorane przez chorobę aż do samego dna.

      Ale moje, moje własne - choroba go nie zniszczyła bo mimo wszystko żyję.


      Żyję i będę żyła jak długo się da...

      Dopóki kiedyś w kolejnym rzucie choroby nie odbiorę sobie życia (przepraszam, że być może szokuje moje stwierdzenie, ale tak własnie myślę - że taki koniec jest w moim przypadku najbardziej prawdopodobny).

      Chciałabym przeżyć moje życie do końca.
      Ale koniec o mojego życia może być i taki...

      Więc nie myśl, że choroba niszczy Twoje życie. takie myslenie skazuje Cię na poczucie bezsilności i brak nadziei. I odbiera siły.

      Potraktuj życie z chorobą jak zadanie.

      Jak trudne i ambitne zadanie jakie przed Tobą stoi. Do tego trzeba siły i nie warto ich tracić nad prowadzenie takich rozważań. Naprawdę!

      Chorujesz jeszcze bardzo krótko - pewnie zachorowanie jest dla Ciebie szokiem. Ale z czasem nauczysz się z chorobą żyć (oczywiście nie mam na myśli ostrych rzutów choroby - w czsie ich trwania całe moje spokojmo- rozsądne podejście do choroby wyparowuje i żaden z wypracowanych przez lata sposobów radzenia sobie nie pomaga).
      • awanturka Ten post czytać jako pierwszy !!!! 01.08.10, 20:05
        A tak w kwestii czysto praktycznej: Leczysz się? Regularnie łykasz tabletki? masz dobrego lekarza? Czemu wychodziłeś ze szpitala na własne rządanie. To był raczej głupi krok (raczej - bo nie znam szczegółow). W szpitalu miałeś szansę, że Cię dobrze ustawią na lekach - tam mogą korygować leczenie na bierząco (a nie od wizyty do wizyty0, mogą obserwować jak reagujesz na leki (to co widać na zewnątrz jest równie ważne jak relacja o tym co odczuwasz) i w ogóle śmielej poczynać sobie z lekami (w razie poważnych skutków ubocznych lekarz jest na miejscu)
        • awanturka to znaczy jako pierwszy przed moim poprzednim 01.08.10, 22:58
          to znaczy jako pierwszy przed moim poprzednim postem, oczywiste chyba, że nie chcę być czytana przed jasminką28
    • lolinka2 Re: chad zniszczylo mi zycie 01.08.10, 20:29
      to się dalej wypisuj po tygodniu ze szpitala i starannie niwecz to,
      co lekarze zaczęli... a wróżę rentę albo po prostu bezrobocie.

      Lecz się zgodnie ze wskazaniami, odpracuj swoje w tym szpitalu
      (ustawią leki - to trwa ILEŚ TYGODNI, ustabilizują cię, może terapię
      zaczniesz...) i wtedy będziesz miał siły żeby wracać do pracy i w
      ogóle coś działać.
      • za_mszowe Re: chad zniszczylo mi zycie 01.08.10, 21:26
        lolinka2 napisała:

        > ILEŚ TYGODNI, ustabilizują cię, może terapię
        > zaczniesz...) i wtedy będziesz miał siły żeby wracać do pracy i w
        > ogóle coś działać.

        Lolinko, w psychiatrii liczą się raczej MIESIĄCE, albo i LATA.
        (pisze ta, która była 32 tyg w szpitalu, a mogła zostać i dłużej, bo poprawy ni
        widu, ni słychu).
        dalsze leczenie ambulatoryjne weryfikuje to, co ustaliło się podczas koniecznego
        niegdyś pobytu w szpitalu.
        warto poświęcić nawet i te moje siedem i pół miesiąca - bo co to jest w
        perspektywie reszty życia, która bez prób dokonywania zmian (perspektywa) będzie
        tragicznie kiepska. (sorry za ironię, ale tak kończy ktoś, kto nie chce dać
        sobie pomóc i uparcie trwa przy swoim).

        choroba nie niszczy życia, a stawia ogromne wyzwanie.

        • lolinka2 Re: chad zniszczylo mi zycie 01.08.10, 22:10
          osobiście spędziłam w takim przybytku 14 tyg.
          i dopiero poczułam, że leki są ustawione jak trzeba - i tę
          opinię podzielał lekarz.


          Ja nie mówię że całe leczenie ma trwać tygodnie. TYGODNIE to
          ustawienie leków, a potem należy je grzecznie brać do odwołania smile
          • za_mszowe Re: chad zniszczylo mi zycie 02.08.10, 06:00
            wiem, o co Ci chodzi smile

            tyle, że pobyt w szpitalu może potrwać dłużej, niż się pacjent spodziewa i
            absolutnie lepiej nie 'uciekać', zanim rzeczywiście dobrze ustawi się leczenie
            (szłam na 2 miesiące). później zmienili mi diagnozę smile

            masz rację z tym braniem leków do odwołania - dobre samopoczucie najważniejsze.
            • lolinka2 Re: chad zniszczylo mi zycie 02.08.10, 08:19
              ja się nastawiałam na 2 tygodnie - do końca urlopu smile
              po 2 tyg negocjacje z dr - kolejne 2...
              po kolejnych 2 negocjacje z dr - kolejne 2...
              po łącznie 6 (jak mi było wszystko jedno bo i tak wysłałam do roboty
              miesięczne zwolnienie z pieczątką kliniki) stwierdziłam, że zostaję - i
              pobyt przedłużył się do 14stu tyg...
              • czubata Re: chad zniszczylo mi zycie 02.08.10, 18:58
                Ja miałam podobnie,powiedziano mi że to kwestia 2 tygodni,a potem już było tylko
                sciemnianie,nie mówienie mi prawdy,wymigiwanie się od odpowiedzi,odraczanie
                mojego wypisu na kolejny dzień bo coś tam coś tam...
                W efekcie udało mi się wypisać na żądanie dopiero po 2 miesiacach i nie powiem
                żebym była ustabilizowana,ustabilizował mnie dopiero lekarz poszpitalny.
                • lolinka2 Re: chad zniszczylo mi zycie 03.08.10, 11:49
                  u mnie bez ściemy. Siadaliśmy z dr u niego i była rozmowa normalna:
                  ja że chcę wyjść bo praca etc. On: "może pani to zrobić choćby teraz,
                  ale proszę o wysłuchanie mnie najpierw, nie sądzę żeby to było dobre
                  dla pani zdrowia. Obawiałbym się że wróci pani i to bardzo szybko -
                  praca wymaga energii, zwłaszcza pani praca, a pani tej energii
                  jeszcze moim zdaniem nie ma w takiej ilości jak potrzeba. To
                  inwestycja - teraz trzeba odpocząć, ustabilizować nastrój, a potem
                  pani wróci - ja jestem pewien, że będzie pani pracować i osiągać
                  sukcesy i wtedy ta inwestycja szpitala się zwróci. Proszę dać mi
                  kolejne 2 tygodnie, potem się spotkamy i ustalimy co dalej. Nie
                  jestem w stanie przewidzieć, czy za 2 tygodnie to na pewno i na
                  zawsze będzie już moment kiedy uznam, że można panią bezpiecznie
                  wypisać. Oczywiście może się pani nie zgodzić, wyjść dzisiaj i ja to
                  uszanuję, a potem w razie potrzeby z powrotem panią przyjmę, ale
                  naprawdę to nie jest rozsądne. Przyszła pani tu na własne życzenie i
                  tak może pani wyjść w każdym momencie, ale to nie o to chodzi
                  przecież a o efekt terapeutyczny. W medycynie tak już jest, że leki
                  działają na różnych ludzi w różny sposób i ciężko przewidzieć, na
                  kogo, kiedy i jak zadziała. Pani moim zdaniem jeszcze musi poczekać
                  na ich pełne działanie. To, co jestem w stanie zaproponować, to
                  samodzielne wyjście na miasto nawet teraz - na kilka godzin. Sprawdzi
                  pani jak się czuje w tłumie. Oczywiście przepustki tak jak
                  ustalaliśmy. I jak, dogadamy się?" A po mojej zgodzie "Pani (...),
                  bardzo dziękuję za zaufanie. Zrobię co mogę, żeby ustabilizować panią
                  jak najszybciej. Zapraszam do mnie jak tylko jestem na oddziale,
                  gdyby chciała pani tak po ludzku pogadać i oczywiście jeśli cokolwiek
                  się będzie działo". - tak mniej więcej te negocjacje wyglądały.
                  • koleke30 Re: chad zniszczylo mi zycie 13.08.10, 00:59
                    Mi też chad zniszczył życie ale co mam zrobic? Żyję dalej! Rzadko tu
                    zaglądam, piszę bo nie mogę zasnąc. Zastanawiam się do czego wogólę
                    ja dążę? Ożenic się nie mogę, bo po co mam dziewczynie psuc życie.
                    Pracuję, odkładam pieniądzę ale na co? Nic mnie nie bawi, jedynie
                    alkohol. Od ludzi uciekam jak najdalej, bo się boję. Znajomych
                    miałem wielu, została już tylko garstka za co dziękuję Bogu, bo co
                    ja bym bez nich zrobił? Jaki jestem taki jestem. Drugiego życia nie
                    dostanę, więc biorę wszystko na barki i idę dalej, może kiedyś
                    wstanę rano uśmiechnięty. Pozdrawiam smile
                    • kebli Re: chad zniszczylo mi zycie 13.08.10, 09:15
                      :koleke30 To całkiem optymistyczne podejście do życia smile Wbrew pozorom.
                      Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tym wątkiem. Czy ChAD zniszczyło mi życie? Jeszcze nie, nie do końca. Póki mam przyjaciół, jakąś nawet dalszą rodzinę trwam na przekór wszystkiemu. Ratuje mnie lekarz, psycholog, forum. Ale ChAD na pewno odebrało mi jedną bardzo cenną, niepowtarzalną rzecz - marzenia. Zabierało je stopniowo, aż nie zostało nic, tylko jedna myśl podyktowana instynktem - przetrwać.
                      Też pewnie za mąż nie wyjdę, bo po co komuś niszczyć życie? Dzieci, których tak pragnę, mam obarczać swoją chorobą? W normalnej pracy pewnie długo bym się nie utrzymała, a na tę wymarzoną nie mam szans.
                      Więc co to za życie? Męczące.
                      • ergo_pl Re: chad zniszczylo mi zycie 13.08.10, 19:13
                        Mnie zniszczyło. Ale chad to wynik czegoś niszczącego przed nim, co doprowadziło
                        do jej wyzwolenia. Tak czy siak - jeszcze jestem, choć nie wiadomo po co.
                        • lolinka2 Re: chad zniszczylo mi zycie 13.08.10, 19:19
                          a ja widzę to tak: w pewnym momencie ChAD stała się częścią mojego
                          życia, utrudniając je z deka, z całą pewnością urozmaicając, stanowiąc
                          wyzwanie - ale do przejścia. Ot, jedni mają rybki, inni grubą d@#& a ja
                          ChAD.
                          • jasminka28 Re: chad zniszczylo mi zycie 13.08.10, 20:36
                            Smutno mi bo to wszystko prawda....marzenia niby je jeszcze mam ale co
                            mi o nich i tak ich nie zrealizujęsad
                            • barbelinka Re: chad zniszczylo mi zycie 16.08.10, 20:32
                              Czy ja wiem,czy zniszczyło?Na pewno przewartościowało,dużo zmieniło,musiałam
                              zrezygnować z dotychczasowej pracy,teraz żyję inaczej tzn.w czasie poprawy
                              staram się nadrobić czas,gdy w "dołku" nic nie mogę zrobić i wszystko ucieka mi
                              przez palce,najchętniej nie wychodziłabym z łóżka.Pewnie, że wolałabym być
                              zdrowa ale właśnie w chorobie przekonałam się,jak bardzo dzieci mnie kochają i
                              jak chcą mi pomóc i zrozumieć,co się ze mną dzieje.
                              • kebli Re: chad zniszczylo mi zycie 16.08.10, 21:51
                                Z marzeniami to jest tak, ze to w nich kryje się nadzieja. Ja mogę już tylko nad
                                swoimi płakać.
                                Ale też tak mam, że w lepszych momentach staram się nadrobić co się da. Ale
                                niestety, żyję przez to albo w olbrzymim pośpiechu albo w przeświadczeniu, że
                                jestem beznadziejna i leniwa. I tak to się toczy, zaklęty krąg udręki.
                                Ale choroba dała mi jedno - ludzi. Ludzi co do których wiem, ze zawsze będę
                                mogła na nich liczyć.
                                • lolinka2 Re: chad zniszczylo mi zycie 16.08.10, 22:47
                                  wiecie co, kochani? g#$^o prawda to co piszecie o marzeniach.

                                  O ile człowiek się nie tapla w błotku bycia ofiarą ciężkiej
                                  niesprawiedliwości życiowej (pt. Mam ChAD) to większość z marzeń
                                  (niektóre po lekkim liftingu lub innej modyfikacji) jest do
                                  zrealizowania.
                                  • kebli Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 08:25
                                    Powiedziała co wiedziała, ta co ma poukładane życie. wyobraź sobie, że niektórzy
                                    z nas, nie mają tak jak ty. I muszą rezygnować z o wiele większych spraw niż ty.
                                    I faktycznie, choroba im zabrała więcej niż tobie. Znam tutaj parę przykładów.
                                    Poza tym, co rozumiesz pod pojęciem "marzenia po liftingu"? Jeśli zmienię swoje
                                    marzenie, to ono nie jest już moje, a na pewno nie jest to już to samo marzenie.
                                    Jak mam sobie na przykład zliftingowac marzenie o posiadaniu dzieci? Nawroty
                                    depresji mam co 3 miesiące. Czekam na propozycje.
                                    • za_mszowe Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 11:38
                                      > Jak mam sobie na przykład zliftingowac marzenie o posiadaniu dzieci?

                                      kup sobie kota albo królika, badź dobrą ciocią dla dzieci swoich przyjaciół, idź
                                      na wolontariat w domu dziecka.

                                      ciężko, ironicznie się liftinguje.

                                      u mnie to raczej tak jakby przeszczepiać komuś w całości twarz, a nie robić
                                      lifting, heheheh big_grin . i nie uważam tego za efekt borderowskiego 'black&white
                                      thinking, wszystko albo nic'.

                                      bolesne, okropne, "nie moje", po jakimś czasie akceptowalne.

                                      i nie mam przez to żadnych marzeń(po co czuć się zawiedzionym), raczej
                                      realne cele do realizacji.
                                      • kebli Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 12:57
                                        Na zwierzaki mam uczulenie, ale może gekon kiedyś, może...
                                        Chodzę na wolontariat, jestem dobrą ciocią. Ale i tak odnoszę wrażenie, że to tylko proteza. Zwłaszcza jak słyszę, jaką cudowną matką bym była, bo ja do dzieci mam takie wspaniałe podejście, etc.
                                        Albo, że jestem taka inteligentna i mogłabym karierę lepszą zrobić.
                                        Itd. itp, "przeszczepianie twarzy" trwa. Zresztą mniejsza o to.
                                        Ja tez staram się koncentrować na realnych zadaniach, celach, bo tak jak ty, po co się zawodzić bez przerwy. Tylko czasem mi się przypomina.
                                  • ergo_pl Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 08:47
                                    > O ile człowiek się nie tapla w błotku bycia ofiarą ciężkiej
                                    > niesprawiedliwości życiowej (pt. Mam ChAD) to większość z marzeń
                                    > (niektóre po lekkim liftingu lub innej modyfikacji) jest do
                                    > zrealizowania

                                    sory, ale g^^^^ prawda.
                                    • czubata Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 15:46
                                      Chad mnie ogranicza. Bo chociaż się często podejmuję realizowania swoich marzeń
                                      to jednak nigdy nie doprowadzam sprawy do końca,nadchodzi inna "faza" i inne
                                      podejście do sprawy. Najczęściej odbija się to na życiu zawodowym, i tak,
                                      wdrażam się w bycie aktywną żeby potem przestać nią być.Kończy się to na
                                      zamknięciu w 4 ścianach.Moja niestabilność z kolej drażni bliskich,bo trudno
                                      układać jakieś finansowe plany skoro nigdy nie wiadomo jak długo potrwa moja
                                      "przygoda" z pracą.I tak wygląda zresztą całokształt.Z dobrej
                                      żony,matki,koleżanki robię się nieaktywnym pniem. Mój brat kiedyś się ze mnie
                                      uśmiał że bałam się podejść do furtki by otworzyć,i wynurzam tylko nos za próg
                                      domu.Niestabilność i brak poczucia bezpieczeństwa nie jest obca tym co są ze mną
                                      i którzy na mnie kiedyś polegali.Nie mniej moje życie nie jest zniszczone,bo
                                      dlaczego?Jest trudne ale nie niemożliwe do przeżycia.Do osiągnięcia moich celów
                                      jak nie ten sposób to inny. I tak dość sarkastycznie powiem,jak ja nie zarobie
                                      to niech Misiek się wytęża za dwoje big_grin. A co... ja jak pracuje to się wytężam za
                                      czworo.
                                      • barbelinka Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 22:01
                                        Do Czubatej:cały czas jestem po twojej myśli,tak jakbym siebie słyszała.Pozdrawiam!
                                  • drugikoniecswiata Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 22:15
                                    wiecie co, z tymi marzeniami ciężka sprawa

                                    ale w teorii to jest tak, że można odróżnić POTRZEBĘ, którą chce się zaspokoić
                                    od STRATEGII zaspokojenia tej potrzeby. Przykładowo posiadanie dzieci to
                                    strategia zaspokojenia potrzeby bliskości, opieki nad kimś, bycia potrzebnym,
                                    kochanym, kochania itd itp. Jak się już oddzieli jedno od drugiego, to można
                                    szukać alternatywnych strategii zaspokojenia tej samej potrzeby. To jest ten
                                    lifting, moim zdaniem.

                                    lolinka => ludzie mają różne warunki wyjściowe, zarówno jeśli chodzi natężenie
                                    choroby, jak i osobowość. dużo z tego co piszesz jest prawdą, ale logika "ja
                                    mogę, to inni też mogą" jest niemądra. życie to nie urawniłowka. To, że możesz,
                                    czemuś zawdzięczasz. Może inni tego samego nie dostali [choćby siły,
                                    determinacji, wsparcia].

                                    mi też jest smutno, gdy myślę o marzeniach
                                    tak, uczę się sztuki liftingu
                                    i nie, jeszcze całkiem nie straciłam nadziei, ale...
                                    jest ciężko. bardzo. i rozumiem tych, którzy mówią, że stracili.
                                    tyle, że to jest samozaciskająca się pętla. do tego pije lolinka.
                            • quaxo Re: chad zniszczylo mi zycie 18.08.10, 22:45
                              No już bez przesady! A to dlaczego? Wyłącz to depresyjne myślenie, bo przełożę
                              przez kolano i stłukę. wink
                              • quaxo Re: chad zniszczylo mi zycie 18.08.10, 22:46
                                Aha, to jest do jaśminki. big_grin
                        • beatrix-kiddo Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 16:11
                          ergo_pl napisała:

                          > Tak czy siak - jeszcze jestem, choć nie wiadomo po co.
                          Jeszcze raz coś takiego napiszesz i Ci nakopię publicznie do doopy. Zapamiętaj
                          sobie, no!
                          • ergo_pl Re: chad zniszczylo mi zycie 17.08.10, 16:46
                            big_grin smile wink sad
Pełna wersja