gdzie jest Nancy?

19.08.10, 13:22
całkiem nieplanowanie obejrzałam ten film.Kobieta,mężatka, cierpi
prawdopodobnie na Bordeline i się samo- okalecza.Poznaje przez internet faceta
z którym snuje plan swojej śmierci i ucieka z nim,by go zrealizować, ma
zaplanowany każdy detal. Film oparty na faktach. Powiem tylko tyle że po
obejrzeniu nie mogłam zasnąć, bo w głowie mi się nie mieści żeby dawać upust
swojemu cierpieniu psychicznemu poprzez tak brutalne traktowanie swojego
ciała,okaleczała się w intymnych miejscach.Jej przypadek chyba był
beznadziejny,były odtworzone jej sesje terapeutyczne w których widać było że
terapeuta nie może nawiązać z nią kontaktu. Najbardziej jednak podobał mi się
koniec,kiedy to mąż zdaje sobie sprawę że ją zaniedbał,że był przy
niej,widział to wszystko co się z nią dzieje ale nie zrobił nic.Uważam że
dobrze został zobrazowany aspekt psychologiczny tej historii.
    • 38takatam Re: gdzie jest Nancy? 19.08.10, 18:35
      Przyczyną zaburzenia bohaterki było gwałcenie jej przez wujka.Matka
      na wiadomość o jej nieszczęściu zamknęła ją na pięć dni w
      pokoju....wyzywając od najgorszych.
      Fajna mama...zupełnie jak moja....
      Nie można być normalnym po takich przeżyciach...ja to wiemsad
      • czubata Re: gdzie jest Nancy? 19.08.10, 18:51
        38 jesteś? Miało cię nie być. Dobrze że jesteś smile

        > Nie można być normalnym po takich przeżyciach...ja to wiemsad

        Nie można. Tylko że każdy sobie radzi z tym inaczej, jedni piją, inni się tną.
        Dla mnie to jest na tyle przerażające że nie byłabym w stanie nacinać swojego
        ciała, po prostu się brzydzę krwi i otwartych ran, robi mi się słabo. Za to
        miałam taki okres w życiu kiedy nadużywałam różnych substancji. Ostatnim
        razem(lat temu bodajże 2) miałam w zwyczaju odurzać się psychotropami jakie
        miałam do dyspozycji, zwyczajnie czułam satysfakcję z tego że balansuje na
        krawędzi życia i śmierci trując się niedopuszczalnymi dawkami wszystkiego co
        było pod ręką.(antydepy,stabilizatory,przeciwpsychotyki)Ale przeszło mi,ot
        tak,po prostu,albo nie po prostu, tylko dogrzebałam się do jakiegoś tam bólu i
        uporałam się z nim.Regularne podtruwanie się było sposobem na upust trudnych
        emocji,jak już się tak podtrułam to potem uczucie że mi ulżyło,zupełnie jak u
        Nancy,która po pocięciu się czuła się lepiej.Na krótko rzecz jasna.
        • 38takatam Re: gdzie jest Nancy? 19.08.10, 20:31
          Tak jestem.Uznałam,że nie moge bez Was żyćkiss
          Mnie z okropnego cierpienia wewnętrznego przebudzila
          intensywna,indywidualna terapia.Łatwo nie bylo(jest,bo trwa)ale
          naprawdę wartosmile
          • dr.zabba Re: gdzie jest Nancy? 20.08.10, 11:08
            Witaj 38, cieszymy się <a href="http://emotikona.pl/emotikony/"><img
            src="emotikona.pl/emotikony/pic/041.gif" border=0></a>
            • dr.zabba Re: gdzie jest Nancy? 20.08.10, 11:10
              o, gdzie mój obrazek???
              miało być:
              https://emotikona.pl/emotikon
y/pic/041.gif
              • 38takatam Re: gdzie jest Nancy? 20.08.10, 19:49
                ja...:0...nie wiedziałam,ze tak mnie lubicie,żekne skromnie;P
                Jestem niepokorna...i psychol miał rację,że uzależniam się -od
                wszystkiego-ale WY,MY tu to co innegosmile
                A film super,jakich mało.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja