perfekcjonizm
23.08.10, 15:11
W tę sobotę byłam na warsztatach asertywności. Już na poprzednich prowadzący
dał mi delikatnie do zrozumienia, że za dużo mówię a mniej słucham. W tę
sobotę było jeszcze gorzej. Powiedział mi to przy wszystkich wprost i bez ogródek.
Nie wiem co jest grane. Ale kiedy przychodzę na te warsztaty przeżywam
strasznie emocjonalnie to co jest na nich poruszane. Wcinam się innym w
zdanie, wchodzę w rolę prowadzącego, promuję jakieś swoje poglądy.
Kiedy usłyszałam to co usłyszałam, poczułam się strasznie głupio. Zbesztana
jak małe dziecko. Poczułam jak gdzieś głęboko chce mi się okropnie płakać.
Jakoś to wytrzymałam a na koniec powiedziałam jak się z tym wszystkim czuję.
Prowadzący skomentował to i powiedział, że być może to dobrze, bo tylko
poprzez przeżywanie pewnych emocji, jesteśmy się w stanie uczyć i
zapamiętywać. Czy jakoś tak.
Jeszcze tej samej nocy zbudziłam się ze snu i nadal to wszystko bardzo
przeżywałam. Nie spałam już do rana. Przez moment pomyślałam, że te warsztaty
nie dla mnie, że nie umiem się zachować wśród ludzi i powinnam sobie dać
spokój. Jednak ostatecznie postanowiłam, że będę pokorna i rzeczywiście zacznę
więcej słuchać a swoje mądrości zostawię na inny czas.
Jednak całe to doświadczenie przez moment tak mnie bardzo zaburzyło, że
myślałam, że będę musiała skontaktować się z psychiatrą.