Jak nauczyć?

08.09.10, 11:59
Jak nauczyć ojca życia?
Facet ma ponad 60 lat, a nie potrafi nic. Tzn. w domu nie potrafi nic.
Teraz nie było mnie tu od piątku [miałam wrócić już wcześniej, jednak dopiero dziś wróciłam].
Wczoraj już ojciec do mnie dzwonił z pytaniem, kiedy ja W KOŃCU wrócę do domu.
Ojciec nie sprząta, nie gotuje [jak wyjeżdżam to mu coś przygotowuję], nie pierze, nawet pomidorów, które dojrzały na balkonie nie zerwał.
Zawsze wszystko mama robiła za niego, dla niego. On pracował zawodowo, on zarabiał pieniądze, a ona zajmowała się domem i nim.
No i teraz problem... bo ja tego robić nie będę. Ja już coraz więcej mieszkam u M. Coraz mniej tutaj bywam. No i nie mam ochoty na usługiwanie jemu, na bycie jego "gosposią", czy też "panią domu".

Jak nauczyć starego dziada gotowania, prania, prasowania, opłacania rachunków itd.?
Bo teraz jest tak, że wszystkie sprawy są na mojej głowie. Robię wszystko w domu, załatwiam niezbędne sprawy. Kasę także całą ja trzymam. Choć on ją zarabia to w całości mi ją przekazuje i ja mam nią "zarządzać". Ale przecież kiedyś się to skończy... i co wtedy?

Wiem, że temat niezwiązany z tematyką forum, ale może ktoś z Was miał podobną sytuację...

A przepraszam, ojciec coś potrafi w domu. Świetnie gotuje jajka. Najlepiej z nas wszystkich smile I herbatkę też zaparzy - ale kawy już nie - bo on kawy w ogóle nie pija i się na tym nie zna.
    • czubata Re: Jak nauczyć? 08.09.10, 14:08
      Mój ojcjec ma opiekunkę socjalną,która od czasu do czasu przychodzi mu sprzątnąć, i korzysta z obiadów w darmowej stołówce które mu przydzieliła opieka społeczna,i ci powiem że jeżeli chodzi o obiady to one wcale nie są takie złe.Ale mój ojciec to staruszek, 80 mu stuknie niebawem,nie wiem czy twój ojciec się kwalifikuje,bo pracuje chyba.
      Może zawekuj mu potrawy,jakieś bigosy,flaki w słoikach,barszcze.Wiele rzeczy można zawekować,w necie jest mnóstwo przepisów. I daj mu czas, może z czasem nauczy się obierać ziemniaki. Mój ojciec miał 53 lata jak zabrakło matki, nauczył się wszystkiego,prania we frani,gotowania,świetnie gotuje,chodz już teraz nie ma za bardzo siły.
    • chattetoutenoire Re: Jak nauczyć? 08.09.10, 14:17
      Wiele zależy od tego czy tata ma motywację.
      Mój P. ma sytuację w jakimś stopniu podobną. Tylko jego tata (65lat) większość życia był całkiem samowystarczalny, a teraz mu się pogarsza z głową, zwłaszcza po drugim udarze. Więc P. założył mu konto w banku, do którego sam ma dostęp, nauczył tatę korzystać z karty płatniczej i bankomatu (trwało to ponad miesiąc...), ale płaci za tatę rachunki zdalnie - z jego konta. Tata ma własne pieniądze, jak chce wydaje, ale raz w tygodniu P. przyjeżdża i robi mu zakupy na kolejny tydzień.
      Codziennie do niego dzwoni i wypytuje, przypomina, napomina o rzeczach ważnych z punktu widzenia prowadzenia domu, więc jest to jakaś opieka, ale nie trzeba przyjeżdżać i robić na miejscu póki co.
      Tata P. umie gotować. Parę rzeczy na krzyż, ale umie, a właściwie jeszcze pamięta. Jak przestanie, to pewnie będę mu robiła dodatkowe porcje, żeby sobie odgrzewał u siebie. Poza tym jest "fanem" obiadów ze słoików firmy Pudliszki, więc głównie to i tak sobie odgrzewa, co najwyżej ziemniaki ugotuje.
      Sprzątać nie sprząta. Ale on się w swoim bałaganie odnajduje, no i mimo wszystko on sobie sam ustala co gdzie ma leżeć, a nie, że "nie wiem gdzie to powinno być schowane, więc zostawię na wierzchu".
      Co do prania - umie, lubi nawet, i prasuje też czasem, chociaż głównie mu się nie chce i chodzi w pogniecionych koszulach. Umie włączyć pralkę na jeden jedyny program, zawsze używa jednego proszku (do kolorów), nie rozdziela ubrań pod względem kolorów czy stopnia zabrudzenia, ale daje radę.

      Myślę, że ważne żebyś porozmawiała z tatą. Że masz własne życie, że się wyprowadzisz kiedyś, a bycie gospodynią w jednym domu to jest już sporo (plus jak mniemam praca zawodowa, dzieci ewentualnie itp). I on musi teraz, póki jeszcze może, nauczyć się sam o siebie dbać, bo nie zawsze będziesz miała dla niego czas, chociaż pewnie i tak będziesz mu pomagać. Przy okazji wykonywania prac domowych można by mu pokazywać co i jak, żeby miał jakieś podstawy prowadzenia domu. Po jakimś czasie jak już będzie wiedział co i jak to prosić/przypominać o tym, że coś trzeba zrobić, bo Ty nie możesz/ nie masz czasu czy tym podobne.
      To oczywiście wersja teoretyczna. Ale takie pomysły na działanie mi przychodzą do głowy.
      • lolinka2 Re: Jak nauczyć? 08.09.10, 14:48
        & ewentualnie weź poprawkę na depresję ojca - u facetów to zupełnie "niedepresyjnie" wygląda.
      • majagor Re: Jak nauczyć? 08.09.10, 14:51
        Dziękuję za odzew smile

        Dobry pomysł z tym płaceniem rachunków zdalnie. Mamy aktualnie wspólne konto. Tzn. tato swoje stare zlikwidował by założyć jedno wspólne, na które wpływają tylko i wyłącznie jego pieniążki - ja mam swoje odrębne konto. Więc z ojca konta mogłabym nawet z przysłowiowego końca świata o rachunki dbać.
        Co do jedzenia ze słoiczków, puszek, paczek. Niestety mój ojciec nie jada tego zbyt chętnie. Wychowała nas mama, że wszystko się gotuje w domu, samemu, po swojemu, a nie kupuje się gotowe naszpikowane chemią. On lubi tylko tradycyjną kuchnię, tylko tradycyjne potrawy, wg przepisów swojej mamy lub żony. Żadnych nowości, żadnych innych nie zje. Więc nawet z mojego jedzenia nie mogę mu nic zostawić, bo on tego nie zje. Ja nie jadam tego co on, on nie jada tego co ja. Dwie osoby w domu, ale dwa odrębne obiady.
        Teraz jest o tyle dobrze, że on obiad jada w domu tylko w niedzielę - w pozostałe dni jada w pracy, no ale praca się kiedyś skończy i jeść będzie musiał codziennie.
        Pralki i ojca mego zupełnie sobie nie wyobrażam smile Nie mam pojęcia jak zmusić go do tego, by pomału sam zaczął prać... A prasowanie? Przecież on zawsze musi mieć idealnie wyprasowaną koszulę, spodnie na kant...

        Ojciec zaraz po śmierci mamy zaprosił mego mężczyznę, aby z nami tutaj zamieszkał. Tak bardzo boi się sam, że nawet był skłonny kogoś tu wprowadzić, oddać pokój, ba oddać całe mieszkanie wink No ale takie coś zupełnie nie wchodzi w rachubę. Na razie zostanie tak, że ja będę pół na pół. Czasami u M., czasami tutaj. A potem nie wiem. Albo wrzucę ojca na głęboką wodę i niech się uczy - w końcu chory, upośledzony nie jest. Albo pomyślimy o jakieś pani do pomocy.
        Całe szczęście, że chociaż Marcin potrafi WSZYSTKO w domu zrobić i jemu nie trzeba pomagać. Bo bym zwariowała z tymi moimi mężczyznami wink
    • 36.a Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 07:27
      gosposia...
      albo: kupienie dobrej książki kucharskiej. jesli Tata korzysta z Internetu i wie, jak działają Google - problem z głowy
      pani sprzątająca raz w tygodniu i już.
      • majagor Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 07:38
        Niestety nternet, komputer to nie bajka ojca...
        Książka kucharska? Chyba też nie. Bo przepisy na jedzenie to ja mu mogę podać. Ale on nie wie nawet jak się piekarnik urachamia, nie wie, jak ziemniaki się obiera... Nie zna PODSTAW...
    • majagor Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 07:35
      Wczoraj wróciłam do domu. I wczoraj z niego znowu wyjechałam. Marcin przyjechał i mnie zabrał jednak do siebie.
      I tacie było tak smutno... Tyle rzeczy od razu nam chciał opowiedzieć, tyle rzeczy pokazać [no bo jak się samemu siedzi to nie ma nawet do kogo się odezwać]...
      Żal mi go. Żal mi, że jest taką sierotą życiową i nie potrafi nic zrobić. Żal mi też go z powodu samotności. Wraca z pracy do pustego, cichego domu...

      No ale kurcze, ja nie mogę wciąż być przy nim...

      A ja mam wciąż problemy ze spaniem. W nocy budzę się co chwila. Rano dospać nie mogę. Dziś już od 5.30 na nogach jestem - choć nie mam najmniejszego powodu, by wstawać tak wcześnie...
      • poetkam Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 08:41
        Maju, nie chcę się wymądrzać, ale czy Ty znowu nie chcesz być opiekunką tym razem dla swojego ojca? Może to nie o chcenie chodzi, tylko o taką potrzebę? Masz wyrzuty sumienia najwyraźniej, że zostawiasz ojca samego, a on nie umie sobie ugotować. Uzależnienie od pomocy innym? Z pewnością jest samotny, smutny... Odwiedzaj go często, gotuj mu obiady na parę dni , dzwoń do niego, etc. Ale za niego życia nie przeżyjesz, serio. Masz kogoś, może kiedyś będziesz miała dziecko, pracę, może to ojciec Tobie pomoże?

        Maju - T E R A P I A się kłania.

        Ale to wszystko, to [i]tylko moje zdanie.[i] Ty zrobisz, jak będziesz chciała. Ja to tak widzę - znam kilka podobnych przykładów wśród moich znajomych.
        Jeśli Cię uraziłam - przepraszam. Kamieniowanie mnie czeka od forumowiczek? Trudno. Mam prawo do swojego zdania, opinii.
        Maju, trzymam kciuki.
      • 36.a Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 08:43
        Dzwoń do niego często - gdy go w danym dniu nie odwiedzasz. Ale to dobrze, ze chce mowić. Spokojnie, to normalne, przecież to pierwsze tygodnie żałoby...
        • 36.a Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 08:46
          Tata ma psa? Ale musiałby się nauczyć nim zajmowaćsmile Wspaniały przyjaciel. Zdjęcie kogoś mi bliskiego, który śpi z psem (podobno ludzie dzielą się na takich, którzy z nimi śpią i takich, którzy się do tego nie przyznająsmile jak go trzyma w objęciach - wzruszenie.
          • majagor Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 09:36
            Nie, tata nie ma psa. I mieć nie będzie. Nie jest zwolennikiem trzymania zwierząt w domu. Tam jest w mieszkaniu tylko mój zając, ale w moim pokoju więc ojciec go wcale nie widuje - ja daję królikowi jedzenie na "zapas".

            Co do tej opieki, mojej nadopiekuńczości itd. Poetka dobrze gada. Bardzo dobrze nawet. I zupełnie mnie tym nie uraziłaś!!! Zresztą z M. o tym też rozmyślaliśmy. Mam wrażenie, że przesadzam, że za bardzo się martwię, że zbyt dużo o tym myślę.
            Przecież to dorosły człowiek, a ja martwię się - czy on czasami głodny nie chodzi wink Paranoja jakaś.
            Na pewno nie poświęcę mu swojego życia. Nie i koniec. Dla mamy mogłam to zrobić, ale dla niego nie mam takiej ochoty. W ogóle nie wchodzi to w grę. Jednak to nie znaczy, iż zostawię go ot tak. Chcę po prostu jakoś to zorganizować, jakoś nauczyć go życia.
            Na razie cały czas jestem u Marcina i ojciec musi sobie sam radzić.
            Pojadę tam za kilka dni i zobaczę jak dom wygląda. I jak on sobie radzi. A jechać muszę tam nawet nie ze względu na ojca, ale zająca... Co kilka dni muszę do niego zajrzeć, wodę uzupełnić, jeść dać. Ojciec tego nie będzie za mnie robił, a Marcin nie pozwala mi przywieźć tutaj mojego Kacperka... No i jechać tam chcę na cmentarz do mamy. Więc przy okazji "zbadam" sytuację związaną z ojcem. I na razie tak będzie to wyglądać.
            • poetkam Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 11:48
              >Co do tej opieki, mojej nadopiekuńczości itd. Poetka dobrze gada. Bardzo dobrze nawet.

              Dziękuję https://emotikona.pl/emotikony/pic/0slonce.gif

              >I zupełnie mnie tym nie uraziłaś!!! Zresztą z M. o tym też rozmyślaliśmy. Mam wrażenie, że przesadzam, że za bardzo się martwię, że zbyt dużo o tym myślę.


              Skąd ja to znam...
              Będzie dobrze.
              https://emotikona.pl/emotikony/pic/16icon_kiss.gif
          • ergo_pl Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 09:42
            Nie nauczy się gotować obiadów, co najwyżej jakies proste rzeczy, typu jajecznica itp.
            Na pewno jest mozliwosc stolowania sie w barze itp. gdzies po drodze do domu, kolo pracy etc.
            jesli przez cale zycie nie zarzadzal kasa, to nic dziwnego, ze tak reaguje. nie rzucalabym od razu na gleboka wode, powoli bym wdrazala - jak dziecko wink
    • drugikoniecswiata Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 15:18
      Im bardziej będziesz go niańczyć, tym mniej będzie samodzielny, bo potrzebę samodzielności ma wtedy zerową. To ty musisz postawić granice. z jednej strony wziąć poprawkę na żałobę, ale z drugiej - moim zdaniem właśnie nie, to dobry okres, żeby wprowadzić choć małe zmiany, pranie czy prasowanie to jakieś zajęcie szarych komórek również. I przynajmniej sytuacja jest jasna, jest potrzeba - jest zmiana. Jeśli teraz "jeszcze przez jakiś czas" będziesz go obsługiwać, to potem ta zmiana będzie zupełnie abstrakcyjna.

      Ja bym była za tym, żeby stopniowo kolejne obszary oddawać tacie - porozmawiać z nim o tym, jasno powiedzieć, że jesteś gotowa mu pomóc oswoić nowe czynności, ale np. chcesz przestać zajmować się praniem jego ciuchów i powoli wdrażać go do reszty obowiązków. Akurat obsługa pralki nie jest czymś wybitnie skomplikowanym, po prostu parę razy trzeba to zrobić razem, od segregowania ubrań poczynając, na rozwieszaniu kończąc. I tyle, najwyżej parę razy coś zafarbuje, każdy facet chyba to robi. "Tato, dzisiaj ty nastawiasz pranie. Białe, na 40 stopni, koszule trzeba potem od razu rozwiesić. Jeśli czegoś nie będziesz wiedział, pytaj".

      Nie widzę ŻADNEGO powodu, dla którego to ty miałabyś płacić jego rachunki. Jeśli pralka jest zbyt skomplikowana (????), możecie zacząć od rachunków. Nawet jeśli coś (np. te rachunki które oczywiście można opłacić netem) nie jest dla ciebie zbyt absorbujące, to w ten sposób symbolicznie przekazujesz komunikat, że jednak niańką jesteś. A masz nią nie być. To zrzucasz to z siebie i już. Niech sobie zapisze w kalendarzu, wymyślcie jakiś system i po prostu przestajesz tego pilnować. Daj mu szansę.

      Robisz z ojca większe dziecko, niż jest. A to, czy nauczy się życia, zależy od tego, na ile mu na to pozwolisz. Mój ojciec po rozwodzie się nauczył. Też umiał tylko jajka. Teraz robi zakupy, odgrzewa sobie kupne jedzenie, gotuje makaron, kaszę, ziemniaki. Pierze. Ma panią od sprzątania, która też prasuje, a czasem mu coś ugotuje. I dostaje z nim cholery smile Ale funkcjonuje, a ja się bałam, że zupełnie się nie ogarnie.
      • drugikoniecswiata Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 15:19
        Ps i jeszcze miałam zapytać jako królicza mama - co zrobisz z Kacperkiem, jeśli M. go nie chce? smutno mi się robi na myśl o pozbywaniu się wieloletniego przyjaciela...
        • majagor Re: Jak nauczyć? 09.09.10, 21:00
          Kacper na pewno zostanie w moim pokoju, czyli tam gdzie jest od kilku lat.
          Od M. mam ok 30 km. do domu więc dojeżdżam teraz co kilka dni, by go dożywić, by go utulić, by z nim pogadać.
          Do M. go nie zabiorę bo:
          1. M. go nie chce
          2. a nawet gdyby chciał, to Kacper musiałby siedzieć non stop w klatce - a to niemożliwe - mój zając żyje od wielu lat bez klatki i tak ma pozostać.
          Nikomu go na pewno też nie oddam. Bo on już przyzwyczajony jest do mego pokoju. Ma swoje ukochane miejsce pod łóżkiem, ma swój kąt w łóżku i nie wyobrażam sobie, abym mogła mu to odebrać. Ja jestem też przyzwyczajona do niego. Więc będę jeździć do niego, a może z czasem ojca nauczę go odżywiać.

          Ja na stałe jeszcze nigdzie się nie wyprowadziłam. Teraz dużo czasu spędzam u M. bo urządzamy nowe mieszkanie. Trzeba po sklepach biegać, trzeba panów od remontu pilnować itd. Ale jak będzie wszystko gotowe to pewnie troszkę więcej u siebie będę. Ja ze swoim domem, pokojem jestem mocno związana i ot tak go też nie opuszczę. Więc Kacperek będzie na pewno miał moją opiekę.
          • xsenia Re: Jak nauczyć? 10.09.10, 22:48
            nie moglabym byc z kims, kto nie akceptuje mojego futrzanego przyjaciela.
            moge zrozumiec, ze ktos w tej chwili nie chce np. krolika, ale nie to ze nie da szansy temu konkretnemu zwierzatku.

            coz to bylo jak pierwszy raz przywiozlam 'do ludzi' kota! och ach, kłaki wszedzie, kuweta smierdzi, zwierz lazi po stole! nigdy, nigdy, nigdy zadnego KOTA. won.

            minelo ledwie kilka tygodni i zwierz stal sie najukochansza maskotka rodzinki. osoba, ktora "woli psy" zakochala sie w kocie tak, ze "wypozyczylam" jej niunie w celu poprawy nastroju (zaloba). teraz na mysl od rozsataniu z niunia ciotka ma lzy w oczach. kot tez szczesliwy, wypasiony, wyglaskany, zadbany, wybawiony nie chce wracac. chyba musze postarac sie o nowego towarzysza...

            moja historia nie jest odosobniona.

            ludzie, wyposazeni w odrobine wrazliwosci na druga istote nie zamykaja sie definitywnie na potrzebujace ich troski stworzenie, ktore odplaca przywiazaniem i oddaniem kociego, psiego, kroloczego.... serca. zwlaszcza wowczas gdy owo cos zyje w symbiozie z ich przyjacielem.

            poza tym, jest jeszcze aspekt pragmatyczny
            web.archive.org/web/20070101102609/www.remedyfind.com/treatments/57/1842/
            • majagor Re: Jak nauczyć? 11.09.10, 09:33
              Ale to nie jest, że M. mojego zająca nie akceptuje.
              Ba nawet lubią się. Gdy M. do mnie wpada często bawi się z zającem, pogada do niego itd. Śpią w jednym łóżku smile
              Ale nie chce go zapraszać do swojego mieszkania. To jest JEGO mieszkanie i uważam, że ma prawo do takich decyzji. Ja tam tylko bywam [nie przeprowadziłam się przecież tam]. I z jakiej okazji ma on brać mego zwierza?

              M. od dziecka w domu miał różne zwierzęta. Do teraz u jego rodziców biega sobie dalmatyńczyk. Więc nie jest to też osoba, która zwierząt w domu nie zna, nie toleruje itd.

              I tak na marginesie - ja tam nie mieszkam na stałe. Ja tam na razie tylko bywam. I nie sądzę, aby szybko się coś w tej kwestii zmieniło. Więc z jakiej okazji mam tam zwozić swój dobytek? smile Mam tam tylko rzeczy na przebranie, kosmetyki, ręczniki - czyli to co było na starym mieszkaniu. Nic nowego nie zamierzam tam przenosić.
              Królik ma swój dom u mnie w pokoju. Tu ma swoje "wydeptane" ścieżki, tu ma swoje ukochane miejsce pod łóżkiem, tu ma swój kąt w łóżku. Tu jest mu DOBRZE i nie zamierzam mu tego odbierać i go gdziekolwiek na starość przenosić.

              P.S. Królik ma się dobrze. Właśnie teraz do niego wpadłam. Zauważyłam tylko, że się sprytny zrobił i widzi, że mnie nie ma i sypia sobie na samym środku łóżka, wśród pierzyn i poduszek smile Normalnie to sypiał w nogach... Będzie walka o miejsce do spania, gdy ja tu wrócę. Jeszcze się okaże, że nie ma dla mnie miejsca w wyrze smile

              A takie historie o zwierzętach i ludziach znam dobrze. Moja siostra wprowadzając się do swojego faceta przyszła z psem. Jej facet nawet nie chciał z początku patrzeć na tego psa, bał się go. A potem? Potem to go pokochał nad życie i jak pies odszedł ze świata to facet siostry najwięcej po nim płakał. Wcześniej ten facet nie miał w domu nawet chomika, nawet rybek i pewnie stąd wynikała jego niechęć, strach przez tym. Teraz mają już nowego psa, wspólnie wybranego i nie wyobrażają sobie, że w ich domu kiedyś zwierza nie będzie.
    • majagor Re: Jak nauczyć? 13.09.10, 15:33
      Chyba jest "sukces".
      Ojciec może nie sprząta, nie gotuje, ale też syfu nie robi.
      Potrafi już utrzymać porządek w domu, posprzątać naczynia, ubrania po sobie - zawsze Mama to robiła za niego. On po prostu jadł i zostawiał wszystko. Rozbierał się i rzucał rzeczy albo w łazience, albo u Mamy w pokoju.
      Może świetnie myć naczyń nie potrafi... ale ma chęci, a to najważniejsze. Takie może śmieszne trochę, ale trzeba go chyba uświadomić, że w domu mamy ciepłą wodę i płyn do mycia naczyń...

      I zaczął robić większe zakupy. Dziś zaglądając do lodówki zauważyłam, że potrafi już kupić więcej niż chleb, masło i wędlinę jednego rodzaju. Nakupował tyle, że aż lodówka pełna się zrobiła.

      A co do gotowania - poprosiłam go, aby sam spróbował na niedzielę coś ugotować. Nie zgodził się. Ale może to za szybko? Może zbyt wiele od niego wymagam.

      Wczoraj zadzwoniła do mnie ciocia - ojca siostra. I ona uważa, że mam go koniecznie uczyć samodzielności. Nie mogę pozwolić mu za przyzwyczajenie się, że to ja robię wszystko. Bo gdy on się do mojej roli przyzwyczai, to w ogóle będzie lipa...
Pełna wersja