Bardzo k**** śmieszne

08.10.10, 06:14
VII. Odział "Afektywny" dla ustawienia leków... Na Sobieskiego

Maju, Tobie chyba napisałam, że warto, że coś tam, gdy otrzymałaś skierowanie, więc mądrala na własnej skórze teraz sobie sprawdzi, jak tam jest. Dzwonię tam dziś i dziś chcę zdobyć jak najwięcej info nt. tego oddziału. Wyrazów wsparcia raczej nie potrzebuję, szpital to raczej konieczność albo powrócę do poprzedniej pani dr i do końca życia szprycować się będę swoim koktajlem (osobisty wniosek). Mam zejść przede wszystkim z za silnych antydepresantów. "Lit to leczenie z wyboru". Nie zrozumiałam, nie dopytałam. 3-4 tyg. Długo... Jestem z lekka podłamana, kolonie letnie trwały 21 dni i to było za długo. To nie Francja czy inna cywilizowana Europa, "pacjenci kradną", a ja chcę mieć net i dostęp do świata... Spory plus: od momentu leczenia przybyło n kg, wykluczenie aż takiej ilości medykamentów powinno dać efekt odwrotny (chyba). Piszemy tu czasem, że lampka wina, niektórzy piszą, że dużo, ale moje dwa ulubione piwa to jednak długo sobie w tej lodówce postoją.. "Absolutnie nie wolno".

Poproszę o jak najwięcej informacji. "Wszystko, co chcecie wiedzieć i nie boicie się zapytać".
Jak wygląda przyjęcie do szpitala. Co mnie tam czeka. Podobno "lekarze są świetni". Czy tam się jest w cywilnych ciuchach. Jak wygląda plan dnia. Psychoterapia? Grupowa?! Wszystko-wszystko. Najfajniej byloby móc pracować, telepraca do wykonania wszędzie, gdzie jest net, ale to chyba odpada... Miłego piątku.

P.S. Już sięgam do wyszukiwarki, żeby poczytać, co było tu juz wcześniej w temacie.

P.S. 2 Przerażona jestem niewątpliwymi efektami odstawienia i wątpliwym samopoczuciu w trakcie...
    • majagor Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 08:46
      Tak, tak to było do mnie. W styczniu dostałam skierowanie, nie skorzystałam z niego.

      Ale do rzeczy.
      Nie znam szpitali warszawskich więc w tym nie pomogę. Ale powiem Ci, że szpital można przeżyć. Ja byłam na małym, kameralnym oddziale, gdzie nie było "ostrych" przypadków. Więc najgorzej nie było.
      Co mi się nie podobało?
      - jedzenie - ale ja niejadek,
      - szyby w drzwiach od toalety, brak możliwości zakluczenia się tam,
      - zakaz spania w dzień [a mi tak strasznie spać się chciało],
      - przymus ubierania się - nie wolno mi było w piżamie w dzień śmigać,
      - to, że zabrali mi niby niebezpieczne przedmioty - strasznie mi się to nie podobało,
      - zamknięcie - była tak śliczna pogoda, a ja musiałam wciąż tam siedzieć, ewentualnie na spacer do parku szłam... Po wyjściu na pierwszą przepustkę "w miasto" bałam się ulicy, ludzi, samochodów...

      O necie w ogóle nie było mowy. Tylko TV był w świetlicy, ale dostać się do pilota... było wielką sztuką. Tam, gdzie chodzę teraz do lekarza - na oddziale internet mają - ale to prywatna placówka więc inny standard.
      Ogólnie wszystko zależy, na jakich ludzi trafisz na sali. To chyba najważniejsze. Bo z nimi jednak najwięcej czasu spędzisz. Ja akurat miałam fory u ordynatora, pielęgniarek [Mama w tym szpitalu duuuuużo czasu spędziła] więc trafiłam na miłą, spokojną salę. Od razu mogłam na spacery wychodzić - a normalnie można dopiero po kilku dniach. No i odwiedziny były dla mnie najważniejsze. Choć szpital ten był oddalony od mojego domu prawie 100 km miałam codziennie wizyty - nawet takie 8 godzinne odwiedziny. To mi pomagało, bo w szpitalu nudno jest...

      W szpitalu przytyłam. Rodzice, przyjaciel którzy mnie odwiedzali wciąż przywozili mi smakołyki, miałam też pieniążki, za które kupowałam sobie coś dodatkowo... i tyłam smile

      Ja wielkiej terapii na oddziale nie miałam, bo był okres urlopowy, a że to mały szpital... to nie mieli wielu specjalistów od tego. Ale mi było to na rękę. Nie chciałabym mieć z tymi paniami stamtąd terapii grupowej - miałam wtedy swoją grupę, gdzie chodziłam, gdy w szpitalu nie przebywałam i to mi wystarczało.

      A samo przyjęcie do szpitala? Ja tak naprawdę byłam dwa razy przyjmowana. Najpierw zawieźli mnie do szpitala, pod który podlegam - choć nie chciałam to mnie tam wywieźli. Rozmowa z lekarzem i trafiłam na jakiś oddział. Straszny oddział. Było tam strasznie. Spałam na jakimś materacu. Jedzenie dawali mi w takiej metalowej misce. I całą noc czuwała nade mną pielęgniarka. I do tego bałam się innych pacjentek - były bardzo chore i ja się ich autentycznie bałam. Na następny dzień dowiedziałam się już, że rodzicom udało się mnie stamtąd wydostać - choć nie chcieli mnie puścić, musiał lekarz ordynator ze szpitala, do którego miałam trafić interweniować.
      Rodzice mnie przewieźli do szpitala tego małego, kameralnego, tego w którym Mama się leczyła, a tam już miałam rozmowę z ordynatorem, którego znam "od zawsze" więc było już mi lepiej. No i tam wszyscy lekarze, pielęgniarki mnie znali... więc miałam dobrze.

      Co do ubrań. Oczywiście miałam swoje prywatne rzeczy. W dzień musiałam się przebierać. Nie wolno nam było w piżamach chodzić. Mi pozwalano tylko na śniadanie chodzić w piżamie. Ale tylko ja tak robiłam. Inni musieli już być ubrani.

      Ogólnie w szpitalu nie było źle. Szpital mi wtedy pomógł. Ale niekoniecznie chciałabym tam wracać. A spędziłam tam chyba 21 dni. I przeczytałam masę książek... dziecięcych smile Na inne niestety nie miałam głowy.

      P.S. Ja też w szpitalu miałam ustawiane od nowa leki. I rewelacyjnie mi je wtedy ustawiono.
    • lolinka2 Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 08:55
      mój dr tam pracuje smile
    • sensi41 Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 11:39
      Domyślam się ,że chodzi Ci o ten konkretny szpital,więc rozwodzić się nad moim pobytem w innej jednostce nie bedę. Za to potrzymam za Ciebie kciuki, prześlę pozytywne fluidy kiss
      • kebli Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 13:45
        Przyłączam się do sensi, ja też za długo marudzić nie będę tylko przesyłam pozytywne fluidy.
        A tak na marginesie to we wszystkich szpitalach trzeba się przebierać w codzienne ciuchy i nie wolno chodzić w piżamie i nie wolno spać w dzień.
        • jaszmije_smukwijne Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 14:22
          > A tak na marginesie to we wszystkich szpitalach trzeba się przebierać w codzien
          > ne ciuchy i nie wolno chodzić w piżamie i nie wolno spać w dzień.

          To co robią z ludźmi w naprawdę bardzo głębokiej depresji, którzy jedyne co są w stanie zrobić to leżeć, spać, a podniesienie ręki to wysiłek na miarę podniesienia 100 kg i boli wręcz zupełnie fizycznie? Rozumiem, że w polskich szpitalach takich bardzo chorych ludzi po prostu nie ma, to i problemu nie ma?
        • jaszmije_smukwijne Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 14:28
          > nie wolno chodzić w piżamie i nie wolno spać w dzień.

          Tak z ciekawości: jak wygląda egzekwowanie tych zakazów? Za karę wypisują chorego, wiążą w pasy i kierują żarówkę prosto w oczy , żeby nie mógł spać, przymusowo przebierają, szprycują dopalaczami - czy co właściwie robią?
          • majagor Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 15:11
            jaszmije_smukwijne napisała:

            > > nie wolno chodzić w piżamie i nie wolno spać w dzień.
            >
            > Tak z ciekawości: jak wygląda egzekwowanie tych zakazów? Za karę wypisują chore
            > go, wiążą w pasy i kierują żarówkę prosto w oczy , żeby nie mógł spać, przymuso
            > wo przebierają, szprycują dopalaczami - czy co właściwie robią?

            Mówią "Prosimy się ubierać" i przez 21 dni nie widziałam, aby jakaś pacjentka miała problem z rozumowaniem tego tekstu. Buntów też nie było. Jedynie ja wynegocjowałam z ordynatorem, że na śniadanie chodzę w piżamie. I nikt z tego powodu nie krzyczał na mnie, ani kar mi nie fundował.
            A co do spania - zwyczajnie w świecie podchodzą i budzą.
            • jaszmije_smukwijne Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 15:16
              > Jedynie ja wynego
              > cjowałam z ordynatorem, że na śniadanie chodzę w piżamie. I nikt z tego powodu
              > nie krzyczał na mnie, ani kar mi nie fundował.

              Nie no, jak z samym ordynatorem to wiadomo, że nikt nie krzyczał.

              > A co do spania - zwyczajnie w świecie podchodzą i budzą.

              E, to w ten sposób to można jednak kawał dnia przespać.
              • majagor Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 17:37
                jaszmije_smukwijne napisała:
                > > A co do spania - zwyczajnie w świecie podchodzą i budzą.
                >
                > E, to w ten sposób to można jednak kawał dnia przespać.

                Ja leżałam w bardzo kameralnym szpitalu. Malutki oddział. I pielęgniarki "wszystko wiedziały", miały wszystko pod kontrolą. Mało pacjentów więc nie było im trudno wszystkiego pilnować. Więc pospać się nie dało. Przyłaziła, budziła i spokoju dać nie chciała smile No ale robiły to po to, by w nocy spać...
        • sensi41 Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 15:01
          kebli napisała:

          > ... nie wolno spać w dzień.
          ja mogłambig_grin
          • czubata Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 15:16
            EEEEEEEE tam,ja nie wiem o czym wy gadacie.Się robi co się chce,byle by cicho.A ja swoją drogą wiem że takich co spać nie chcą wcale,to pasują do łóżka i nakuwają w pośladki haloperidolem.I wydaje mi się że jestem na bierzącowink
            A co do piżam to chyba na odwrót,na początku to się nawet w piżamie wychodzi na spacer,żeby się odróżniać jako ten co nie może poza teren wyłazić.Poza tym nie każdy tam ląduje ze spakowaną walizką,i się dostaje te piękne pasiaste pidżamy szpitalne.
            A są tacy co sobie chodzą nawet całkiem jak ich Bóg stworzył...
        • lolinka2 Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 15:13
          oczywiście, że nie we wszystkich.... spałam kiedy chciałam, a jak miałam focha pt nie przebieram się, nie zmuszali.
          • guma-4 Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 15:37
            jakj mój mąż leżał w szpitalu to wszystko mu było wolno,a przedewszystkim spać, jedyne co nie jest ok.to jedzonko- nawet przychodziłam z córką w odwiedziny to w kawiarence odrabiał z nią matmę bo ja niestety nie umysł ścisły-, jak to było dawno - o rety , ale wspomnienia są - pozdrowionka
          • czareg Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 05:53
            Nie mieszajcie, każdy szpital, ba każdy oddział to inne obyczaje i "rozwiązania".
            Byłem też w szpitalu gdzie przez 6 tygodni nie srałem ani nie kąpałem się, bo warunki mnie odrzucały. A jedzenie było tak okropne, że do tej chwili zbiera mi się na wymioty. Nie mówiąc już o tym, że jedynym sztućcem (i to własnym) z jakim atakowało się posiłek, była łyżka. Po Sobieskim to był niezły szok sad
            A nie był to najgorszy oddział w kraju. Podobno wręcz standardowy uncertain
            • lolinka2 Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 10:45
              czareg, gdzie takie cuda oferują??
    • drugikoniecswiata Re: Bardzo k**** śmieszne 08.10.10, 18:52
      Powiem mało humanitarnie - jeśli przetestujesz, to chętnie skorzystam z twojego doświadczenia. Ja się 2 lata temu próbowałam czegoś wywiedzieć, wyszło mi że na neurologii jedzenie przywozi firma cateringowa i jest w porządku, więc może drogą dedukcji można uznać, że na psychiatrii też. A może nie. Sale są wieloosobowe, 6-8, nie wiem czy nie zdarza się więcej. Neurologia odpicowana za unijne pieniądze, sale 2-3 osobowe z łazienką, psychiatria czeka na swoją kolej. Lekarze chyba naprawdę dobrzy, raz miałam przyjemność z Pużyńskim i zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, kilku innych znam z nazwisk i publikacji (Święcicki, Koszewska...). Ja wtedy poszłam sobie ten szpital po prostu obejrzeć, ale nie miałam na tyle siły i samozaparcia, żeby zapytać o konkretny oddział i pójść właśnie tam, tylko tak się posnułam po korytarzach. Ale myślę, że można tak zrobić i teraz bym to pewnie zrobiła.

      Co do reszty postów, to matko jedyna. Jeśli w szpitalu nie można leżeć w łóżku do woli, to już wiem, dlaczego w depresji na pewno nie chcę się w nim znaleźć. Kolonie, tak, moje skojarzenie jest dokładnie takie samo. Czuję się na to za stara, nie chcę żadnej pani wychowawczyni i żadnego sprawdzania porządku. I chcę mieć czystą łazienkę i własny kąt i święty spokój. Tja. A też powinnam. I nie do końca wierzę w 3-4 tygodnie, jeszcze to.

      Swoją drogą, opowiedz o nowym lekarzu? Tu, na priv?
      • 36.a Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 17:21
        Miła pani, młoda, szczupła, notowała sobie na kartkach formatu A4, lustro do ćwiczen logopedycznych na ścianie, od razu zapytałam czy to weneckie )) Siedziała z rękami założonymi na biuście. Bała się? Obserwowałam sobie, jak dojrzewała do decyzji: najpierw alternatywa - szpital albo ambulatoryjne schodzenie z leków i gdy tak tęsknie spogladałam na recepty w ładnym skorzanym czymś, wręczyła mi skierowanie... Od razu powiem, ze dziwacznie sie czuje przy młodszych ode mnie osobach, które miałyby mnie leczyć [młodszy partner - tak, lekarz - niekoniecznie]. Ale nie uprzedzam się. Pewnie się powtarzam: - Dzień dobry, bezpłatny lekarzu! - Dzień dobry, benadziejnie chory pacjencie! Za 110 zł lekarz wychodzi z gabinetu z Twoim nazwiskiem na ustach. Podaje rękę. Nie, niczemu się nie dziwię. Jak w reklamie. Gdybym miala tam chodzić - tak tak tak. Dobry dojazd, zejść po schodkach w dół [mówię o miejscu poleconym przez Martę], sympatycznie. Nie miałam ze sobą historii choroby, trochę naszukałam się w pamięci. Cóż jeszcze... Kompetentna lekarz med. ze specj. psychiatria o wyglądzie studentki. Wstyd mi, ale napiszę: wolę osoby o bogatszej osobowości. Ale kobieta jest naprawdę OK. Będę do niej chodzić.
    • czareg Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 05:45
      Na pięterku u profesora?
      Byłem tam 10 lat temu - więc informacje pewnie nieaktualne. Sprawdź - odwiedź w dzień roboczy i pogadaj z pielęgniarkami, za moich czasów były życzliwe i komunikatywne.
      Oddział koedukacyjny, 5 sal od 4 do 7 łóżek. Trzy najczęściej kobiece. Trzy sale z tapczanikami. Okna w salach z plastiku - trochę mniejsza niestety przejrzystość, taka jak przy lekkim zabrudzeniu. Łazienka z wanną i prysznicem. Wanna bez korka. Problem rozwiązywałem sposobem. Kąpiel codzienna nie była problemem - jednak przy większej ilości chętnych dłużej niż 5 minut powodowało interwencję pielęgniarki. Dlatego przerzuciłem się na 17 z kąpielą - i godzina w wodzie nikogo nie denerwowała. Choć pielęgniarki początkowo sprawdzały co i jak. Drzwi do łazienki od korytarza bez klamki - pielęgniarki mają specjalny klucz w kieszeni. Drzwi pełne (lub z wysokim nieprzejrzystym okienkiem - już dobrze nie pamiętam).
      Ubikacje najczęściej czyste i sprawne. W każdym razie codziennie czyszczone i jak najszybciej naprawiane - choć chęci do dewastacji u pacjentów nie zauważyłem.
      Posiłki skromne, ale smaczne i pożywne. Ogólnie na Sobieskiego dużą uwagę przykładano do smacznego wyżywienia. Wszyscy podziwiali jak smaczny chleb mają w szpitalu. Można było się dokarmiać ściągając żarcie z miasta(na tel), w kawiarni i bufecie (pracowniczym). Kawiarnia była kiepska i dość droga, za to bufet smaczny i tańszy smile
      Komórkę i inne rzeczy miało się przy sobie na własne ryzyko - pożyczeniu i uszkodzeniu przez innego pacjenta personel nie jest w stanie fizycznie przeszkodzić.
      Zabronione jest "posiadanie" wszelkich akcesoriów, które można wykorzystać do samobójstwa, w tym ładowarek do komórek. Dlatego komórka leżała w szufladzie, ładowarka na dyżurce. Podejrzewam, że z laptopami mogą być podobne zasady. Paski do szlafroka też powinno się zdawać sad
      Co do czasu spędzonego na oddziale - to nic pewnego. Mi nie dobrano leku przez 7 miesięcy. Teraz NFZ naciska, by pacjenci za długo nie leżeli, więc lekarze "chętniej" wypisują, ale zawsze masz możliwość wyjść na własne żądanie. Z tym, ze im spokojniej przedstawisz swoją chęć i im "składniej" ją zaargumentujesz, tym większa szansa, że wyjdziesz "za porozumieniem stron". To ważne, do nie chętnie później przyjmują na oddział, z którego uciekłaś na własne żądanie - a Sobieski, te 10 lat temu, to był jeden z najlepszych oddziałów w kraju - tak leczniczo jak i bytowo.
      Choć bywa też inaczej - 2 tygodnie i fora ze dwora. Tu decyduje szczęście, jak szybko trafi się lek.
      Za moich czasów były 4 kategorie opieki - stale pod obserwacją, pod obserwacją, wyjścia z opieką (rodziny, innego pacjenta z "wyjściem"), wyjścia. Przeszedłem wszystkie 4. Ty pewnie zaczniesz od "pod obserwacją". Ja na "wyjściach" łaziłem do kina - spóźnienie się z tego powodu na posiłki nie powodowało "wielkich" komentarzy i obostrzeń. A jak profesora spotkało się na "lewiźnie", obie strony siebie "nie zauważały".
      • czubata Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 12:15
        Stwierdzam zatem że na nowowiejskiej jest mniejszy rygor,o ile w ogóle jest.
        Z kąpieli można korzystać do woli,w odpowiednich godzinach,tak żeby się inni pacjenci nie dobijali.Raz przesadziłam,bo wybrałam się tuż przed lekami,wiedziałam że wtedy każdy raczej zajmuje miejsce w kolejce po wieczorne przymulacze,tak mi było dobrze że się zapomniałam,i dobił się do mnie sanitariusz w zielonym wdzianku.Łooo matko,dobrze że był młody i przystojnywink
        Jak pielęgniarki nabiorą przeświadczenia że nic sobie nie zrobisz,to już nie patrzą na ładowarki,mogłam sobie nawet trzymać maszynkę do golenia u siebie.Po prostu raz wzięłam i nie oddałam.Jednym słowem,personel bywa mocno lekkomyślny tak naprawdę.Można ich zakręcić na wszystkie strony,uzyskać to co się chce,o,czego to się nie wymyślało i nie kombinowało.Raz pielęgniarz przyłapał mnie jak spacerowałam bezprawnie po za terenem,a nie miałam stosownej przepustki,przepustkę dostałam od współlokatorki, bo cieć czasem sprawdza,ale to tylko czasem.Pielęgniarz nie wydał mnie,nie zareagował w ogóle,spacerowałam przecież z Miśkiem.Raz udało mi się nawet pojechać do domuwink I nikt nie zauważył,ważne jest zawsze być punktualnie na lekach,więc dobrze jest jak się ich nie bierze w południe.Innym razem zakręcona pielęgniarka zle zamknęła dzwi wejściowe na oddział,czyli ich nie zamknęła,dobrze że była noc.Poszłam i sama ją opierdzieliłam.Meksyk,jednym słowem.Personel dużo przesiaduje w dyżurce,i popala faje,czasem trzeba było ich mobilizować by zajęli się pacjentem,trzeba było niemalże pisać petycje by np.kogoś wykąpali,bo roznosił uciążliwy zapach.
        Jedno na co zwracają uwagę to posiłki.Trzeba jeść.Ale z tym problemu nie miałam,jedzenie z cateringu było dobre,i zawsze chudłam po tych dietetycznych posiłkach.
    • 36.a Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 14:52
      Jestem załamana tym, co piszecie.

      * Iza, ok, będę królikiem doświadczalnym. Pójdę i maznę se książkę. Kartek i pióra wiecznego nie zabiorą. Nie dziabnę se stalówką [wybacz, ze piszę se, mam tzw. wku*wa] swojego pięknego oka.
      * Czargu, mam nadzieję, że warunki w ciągu dekady się jednak poprawiły. Tak, miałam zamiar pochodzić do kina, na pewno 3 grube książki i mama wymieniająca je na kolejne. Prasówki, opalanie twarzy w jesiennym słońcu w parku, ale serio się obawiam, że dostanę tzw. snuja i nie będzie mi się chciało robić nic. I perspektywa braku możliwości snu w dzień jest przygnebiająca. Schodzę z wenla już teraz, aby faktycznie uwinąć się ze szpitalem w 2 tyg. Twarz w podkówkę. Uroczo jest w domu. "Smutno mi jest". Pada odpowiedź: Mnie też. Ojciec: pierwszy raz szpital, ja... Mam to w dupie, nie słucham dalej, idę sobie działać na tyle, na ile jeszcze mogę.
      * Zezłościłam się na lekarz, która na skierowaniu wypisała "neguje objawy wytwórcze" albo coś w ten deseń. Bujaj się Pani Szczupła, ja Ci wytworzę [śmiech]
      * Huśtają mi się nastroje - od podkówki do radości. Zacisnę zęby i wytrzymam.
      * Przygnębia brak "jedynki", wlasnego kąta z laptopem, playerem [pozgrywam mnóstwo muzy, aby wytrzymać, muzyka teraz ratuje], książkami, prasą, misiem, bukiecikiem jesiennych kwiatków, przygnębiać będzie brak łazienki, nawet nie na 1 pojedynczą salkę, ale powiedzmy na 3. Znacie prywatny oddział? Ile to kosztuje? Przygnębia już teraz potencjalna sytuacja bycia okradzionym. Łapię i łapać będę teraz każdą chwilę w domu.
      * W dalszym ciągu nie napisaliście [ładnie proszę...] o procedurze przyjęcia do szpitala. Książeczkę ubezpieczeniową mam. Ma byc aktualny stempelek z obecnego miejsca pracy? Jakieś zaświadczenie? Dzwoniłam na oddział, cisza w słuchawce, zadzwonię w poniedziałek.
      * Cieszą znane nazwiska psychiatrów. Dobre i to.
      * Nabędę Polyannę, miała gorzej. Kamieniołomy są gorsze, internowanie, wojna była gorsza [ChADII jest cudowne, smieję się]
      * Poważnie załamuje brak intymności - toaleta
      * Mam nadzieję, że tragizuję(cie), że tam nie będzie namiastki "Roku 1984"...
      * Dobrze, że jest mozliwość wypisania na żądanie, zrobię wszystko, aby pobyt ograniczyć do 2 tygodni, spora determinacja...Chce mi się o siebie walczyć.
      * jaszmije_smukwijne, masz rację... O. Afektywny wywołuje skojarzenia z nastrojami "nad kreską", w depresji na siłę stawianie do pionu jest co najmniej zadziwiające. Niepokoi. Podobnie niepokoją słowa "pielęgniarz, zabrać, specjalny klucz" etc.

      Czuję się w końcu wariatem, jupiiiiii

      (((
      • drugikoniecswiata Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 20:24
        Ann, ale tak w ogóle - jeśli to nie jest tajemnica - po kiego grzyba ty masz tam iść? Dlaczego lekarka na pierwszej wizycie wyjeżdża z taką propozycją? Co można zrobić w kwestii ustawienia leków przez 2 tygodnie, czego nie można by zrobić ambulatoryjnie? Przecież przez taki czas możesz co najwyżej zacząć łykać lit czy inny stab. Albo ja głupia jestem. Jak mi lekarka dała skierowanie, to wyraźnie zapytała, czy chcę, a znała mnie od 5 lat. Ostrej manii nie masz. Wielkiego rapida ani mixa też nie. Nie zabijasz się chyba. To o co chodzi?

        Ad "neguje objawy wytwórcze" - po zredagowaniu 158 stron wypocin mojej koleżanki, które w przyszłości mają tworzyć książkę habilitacyjną (sic!), uważam że przytoczona fraza nie znaczy nic innego jak "mówi, że nie ma objawów wytwórczych". Pewnie tak twierdzisz, czy nie? Poczucie języka w narodzie ginie, ot i co. To smutne.
        • 36.a Re: Bardzo k**** śmieszne 12.10.10, 01:40
          Ona mnie o objawy wytwórcze wcale nie pytala...
          Mam zejść do zera z leków i dopiero wtedy będą ustalane konieczne leki/dawki. Jej zachowawczość? Mogłabym ewentualnie bywać u niej co tydzien i monitorowałaby mój stan. Uprzedziła, że przy zmniejszaniu dawek może dziać się dokładnie wszystko: od dola (określenie własne) po manię. Że będą się huśtać nastroje. Przedwczoraj chciało mi się umrzeć, dziś jest mi euforycznie, radośnie, rozpiera energia, robię dwa tysiące osiemset rzeczy i cudnie mi z tym. Hipka jest świetna. Wracam do dawnych aktywności. Mówię mówię mówię. Jestem tym zmęczona. Być może mam nierówno pod sufitem, ale oświadczylam jej, że to "zawsze nowe doświadczenie". Jak mnie okradną tam, to dzwonię na policję. Boję się tam być.





          [ale czuję wsparcie 28.a. Młody, więcej nie dostaniesz żadnego linka big_grin Jestem Twoja]
          • 36.a Re: Bardzo k**** śmieszne 12.10.10, 01:52
            w szpitalu w przypadku b.zlego samopoczucia - dostanę jakieś doraźne leki. w domu... uprzedziła mnie też, mam nadzieję, że brała odpowiedzialność za słowa, że teraz idę dobrowolnie do szpitala. przy ambulatoryjnym wycofywaniu leków mogę być równie dobrze dowieziona uncertain

            myśli "s", no cóż, Sarah Kane powiesiła się w szpitalu, czy na pasku od szlafroka - nie wiem. ona też przyjmowała jakieś nienormalne ilości leków. nie chcę powielić jej losu. jesienne kwiaty są piekne, chodzę i zachwycam się światem, chcę żyć. Boję się szpitala.
    • xsenia Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 17:32
      szpital ma jedną zaletę: ciekawe towarzystwo
      • 36.a Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 17:33
        hahahaha, uprasza się o rozwinięcie tematu. i odpowiem od razu: i tak, i nie. jestem wilkiem-samotnikiem. czasem "nie chce mi sie z nikim gadać"
        • xsenia Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 19:41
          no, mozna tam poznac ciekawych ludzi, najlepsza ekipa jest zdaje sie na psychozach;
          jeuzs, lenin, matka boska, marlin monroe

          btw w jedym z odcinkow CSI las vegas (sezon 9) grupa wariatow udaje agentow FBI i namierzaja szajke handlarzy ludzmi, co prawda tylko jeden z nich uchodzi z zyciem, ale kryminalistyczny lab łapie bandziorów

          to jest chyba ten odcinek
          iitv.info/csi-kryminalne-zagadki-las-vegas/s09e12-disarmed-and-dangerous.html
          miej oczy i uszy szeroko otwarte, moze byc kolorowo
          • 36.a Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 19:58
            Hihihi
            "Maurycy smażył w nocy ryby, słuchał muzyki cerkiewnej, a w dzień wygłaszał homilie do narodu"

            p.s. zapomniałam podziękować Ci za linka do seriali, duże dziękismile

            Xsenia, to oddział afektywny, uwielbiam barwne postacie, ale schizo- się jednak boję...
            2 lata temu w szpitalu u dziadka (depresja) ukucnęłam koło pianisty, 90 i kilka lat, czytał coś o Chopinie, cudny człowiek... Nie stygmatyzować i nie oceniać z góry, co nie? Ale ten pan chyba samotny był jak mniemam. I miał takie mądre oczy. Ale to jednak były Tworki.
          • za_mszowe Re: Bardzo k**** śmieszne 09.10.10, 20:05
            byłam w tym szpitalu/klinice, co Lolinka, tyle, że lata później, a i szpital w dziadowskiej kondycji finansowej.
            wydaje mi się, że całkiem humanitarnie było jak na szpital tej proweniencji (pomijając niektóre kwestie organizacyjne), tyle, że tylko leczenie biologiczne, a dla zaburzonej osobowościowo zamszowej 32-tyg pobyt to jednak hardcore.

            byłam na oddz ogólnopsychiatrycznym, towarzystwo na sali różnorakie, pół na pół afektywni i psychotycy. marylin monroe nie było, ale w mojej sali przebywała miss świata.
            poza tym w samej przez dłuższy okres było okropnie, kobieta w psychotycznym szale uderzyła mnie i zniszczyła trochę moich rzeczy (nie jej wina, ale te ataki miała nocą... na przepustki szłam, żeby przede wszystkim się wyspać). ginęły art 1szej potrzeby (kawa, kosmetyki, pieniądze). pewnego razu do sali wlazł facet, wypiął się i nasrał na środek (sic).
            dziewczyna w ciąży (diagnoza nieważna) dostała na stołówce od jakiegoś psychotyka ceramicznym kubkiem po głowie, etc., etc.
            jak mi się szpital po nocach śni, budzę się ze ściśniętym gardłem
            • za_mszowe (...)poza tym w samej sali(...) - korekta b/t 09.10.10, 20:06
              • lolinka2 Re: (...)poza tym w samej sali(...) - korekta b/t 09.10.10, 21:08
                ginęły rzeczy??? o rajuśku, to jak ja tam byłam - to cuda-wianki były. Nie ginęło NIC.
                Fakt, leczenie tylko farmakologiczne, psychologów na stanie mają bodaj 3 sztuki, przy czym niespecjalnie cokolwiek oni robią.
                • za_mszowe Re: (...)poza tym w samej sali(...) - korekta b/t 09.10.10, 21:52
                  lolinka2 napisała:

                  > ginęły rzeczy??? o rajuśku, to jak ja tam byłam - to cuda-wianki były. Nie ginę
                  > ło NIC.
                  > Fakt, leczenie tylko farmakologiczne, psychologów na stanie mają bodaj 3 sztuki
                  > , przy czym niespecjalnie cokolwiek oni robią.


                  wszystko zależy od pacjentów, wtedy na oddz. c-d było dwoje kleptomanów. z tą kleptomanią to wynikało z mojej i innych ludzi obserwacji, nie wiem, czy serio taka diagnoza była. atawizmy się ujawniają, ot co.

                  psychologowie mają zajęcia ze studentami lub prowadzą prywatną praktykę w godz. pracy smile. niemniej jednak były czasy, że mogłam spotkać się na 45min raz na tydz lub raz na dwa.
                  i niestety do lek. specjalistów to tylko prywatnie, na przepustkach (poza ginem i dermatologiem). serio, wydałam kupę kasy przez te 7msc na stomatologa, kompetentnego (bo szpitalny niekoniecznie OK) neurologa i paru in., chorowita jestem.
                  https://www.danasoft.com/sig/gotalreadyhacked.jpg
                  • lolinka2 Re: (...)poza tym w samej sali(...) - korekta b/t 09.10.10, 22:29
                    ja byłam u klinicznego stomatologa - nie narzekałam, zresztą koleżanki z sali również korzystały i nie narzekały.
                    internistę jeszcze wołali raz - i w sumie wsio, ginekologa mi chcieli zapodać, ale wolałam własnego smile
    • 28.h Re: Bardzo k**** śmieszne 11.10.10, 19:38
      Dzien dobry
      To nie jest smieszne, na pewno nie jest, ale mysle, ze nieuniknione jest leczenie szpitalne i ze moze zdecydowanie pomoc. Ustawienie odpowiednich lekow i odpowiednich ich dawek to jest niezmiernie wazne. To nie sa nawet kolonie letnie, nikt nie pisze, nie mowi, ze bedzie latwo, ale ja bede Cie caly czas trzymal za lapke, na tyle na ile bede mogl bede Cie wspieral.
      Zalezy mi na Tobie, zalezy mi na stworzeniu z Toba rodziny. Jednorazowy pobyt w szpitalu to nie koniec swiata, bez wzgledu na to jak tam jest. Od prawie roku wlocze sie po szpitalach, ok w innych niz polskich warunkach, ale wiesz sama ile czasu trwa moje leczenie, ile czasu jestem odciety od swiata, dzieki Tobie przetrwalem ten czas, teraz Ty masz skierowanie do szpitala i ja bede dla Ciebie tak jak Ty bylas dla mnie. Przetrwalismy razem trudny czas, roznie miedzy nami bylo, ale powinnas wiedziec, iz kocham Ciebie ANiu taka jaka jestes i chce aby bylo Tobie jak najlepiej, abys sie smiala, smiala do mnie i zeby Twoje oczy plonely blaskiem roziskrzonych gwiazdeczek.
      Przepraszam, ze napisalem(nie umiem ladnie czyt.poprawnie pisac), ale bardzo bym chcial abyscie wszyscy Panstwo nie odstraszali Ani od szpitala, czasami pobyt w szpitalu jest koniecznoscia, nikt do niego dla zabawy nie idzie. Obawy beda, bedzie niefajnie, ale najwazniejszy jest efekt i bede tez ja.
      ANiu <<>>
      • czubata Re: Bardzo k**** śmieszne 11.10.10, 20:33
        No to ja dla pocieszenia napiszę.Możesz miec na oddziale laptopa,na swoją odpowiedzialność.I ludzi fajnych można spotkać też,bo nie wszyscy stawiają stolce na środku sali.Ja poznałam tam pisarzy,artystów,malarkę która teraz ma wystawy w wawie.Ostatnio miałam w sali super ekipę;o takie wsparcie i motywację jak od samych chorych,w życiu codziennym trudno.Gdy trafia się tam w depresji,tam zaczyna się pierwszy śmiech.Nigdy nie zapomnę jak byłam spięta w pasach a pacjenci przemycali mi różne rzeczy,od telefonu(wybierali numery,trzymali słuchawkę przy uchu) bym mogła zadzwonić, po szklankę herbaty.Co chwila pytali czy czegoś mi potrzeba.Tam są ludzie wrażliwy,wielu z nich to ludzie o złotym sercu.
      • dr.zabba Re: Bardzo k**** śmieszne 12.10.10, 17:53
        miło Cię poznać 28.h smile
        troszkę o Tobie słyszałam, troszeczkę

        A. trzymaj się tego faceta rękami i nogami smile
        pisze przepięknie
        • 36.a Re: Bardzo k**** śmieszne 12.10.10, 19:48
          Mordka mi się cała zaczęła cieszyć, gdy przeczytałam.
          Ma serce.
          • sensi41 Re: Bardzo k**** śmieszne 12.10.10, 20:36
            tylko pozazdrościćsmile
            a szpital nie jest zły.
            • 28.h Re: Bardzo k**** śmieszne 13.10.10, 09:33
              Chcialem podziekowac bardzo serdecznie przede wszystkim za slowa otuchy dla Ani.
              Na to liczylem, wiem, ze Ania liczy sie z opiniami Panstwa( mam nadzieje, ze ze mna rowniez ;P).
              Czlowiek jest w stanie przetrwac wiele, a jesli ma kogos bliskiego przy sobie, kogos kto jest opoka, drogowskazem czy tez gwiazdka z nieba, tym bardziej(tak mysle). Ja gwiazdka dla Ani nie jestem, ale bede bliziutko caly czas, nie tylko w trudnych chwilach i razem damy rade ( musimy).
              Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie
              HK
              • 36.a Re: Bardzo k**** śmieszne 20.10.10, 12:21
                a ja Ci dziekuję za to, że jesteś
    • 36.a Wątek poboczny: Co Wam dał szpital? 20.10.10, 12:20
      Coś? Nic? Bo usiłuję sobie wyobrazić, co się czuje/widzi/myśli po tych kilku tygodniach.
      • lolinka2 Re: Wątek poboczny: Co Wam dał szpital? 20.10.10, 12:33
        popatrz na mojego bloga, co to go lata temu prowadziłam - tam jest dość wprost napisane, jak było i co to dało.
        bipolar.blog.onet.pl
      • 36.a Re: Wątek poboczny: Co Wam dał szpital? 21.10.10, 15:58
        Przykre miejsce sad((((((
        No ale ten bardzo znany wokalista, który miał przełożone przez przedramię portki od dresu to chyba nie odwiedzajacy smile)) Genialny jest, rewelacyjne teksty, nazwiska nie będziewink

        chyba mamy najfajniejszy rodzaj świra - takie wrażenie po obejrzeniu ludzie na noszach ptzypiętych pasami, delirium t. i innych.

        I czekam, na F7 nie ma miejsc.
Pełna wersja