36.a
08.10.10, 06:14
VII. Odział "Afektywny" dla ustawienia leków... Na Sobieskiego
Maju, Tobie chyba napisałam, że warto, że coś tam, gdy otrzymałaś skierowanie, więc mądrala na własnej skórze teraz sobie sprawdzi, jak tam jest. Dzwonię tam dziś i dziś chcę zdobyć jak najwięcej info nt. tego oddziału. Wyrazów wsparcia raczej nie potrzebuję, szpital to raczej konieczność albo powrócę do poprzedniej pani dr i do końca życia szprycować się będę swoim koktajlem (osobisty wniosek). Mam zejść przede wszystkim z za silnych antydepresantów. "Lit to leczenie z wyboru". Nie zrozumiałam, nie dopytałam. 3-4 tyg. Długo... Jestem z lekka podłamana, kolonie letnie trwały 21 dni i to było za długo. To nie Francja czy inna cywilizowana Europa, "pacjenci kradną", a ja chcę mieć net i dostęp do świata... Spory plus: od momentu leczenia przybyło n kg, wykluczenie aż takiej ilości medykamentów powinno dać efekt odwrotny (chyba). Piszemy tu czasem, że lampka wina, niektórzy piszą, że dużo, ale moje dwa ulubione piwa to jednak długo sobie w tej lodówce postoją.. "Absolutnie nie wolno".
Poproszę o jak najwięcej informacji. "Wszystko, co chcecie wiedzieć i nie boicie się zapytać".
Jak wygląda przyjęcie do szpitala. Co mnie tam czeka. Podobno "lekarze są świetni". Czy tam się jest w cywilnych ciuchach. Jak wygląda plan dnia. Psychoterapia? Grupowa?! Wszystko-wszystko. Najfajniej byloby móc pracować, telepraca do wykonania wszędzie, gdzie jest net, ale to chyba odpada... Miłego piątku.
P.S. Już sięgam do wyszukiwarki, żeby poczytać, co było tu juz wcześniej w temacie.
P.S. 2 Przerażona jestem niewątpliwymi efektami odstawienia i wątpliwym samopoczuciu w trakcie...