"Zimna suka", czyli o empatii

03.11.10, 18:55
Mam wrażenie, że gdy w chorobie dochodzę do zdrowej normy, zmniejsza się u mnie poziom empatii i momentami po prostu wychodzi ze mnie taka "zimna suka". W hipo/dep/SM angażuję się tylko, że objawy choroby w tym przeszkadzają. A jak czuję się ok, to po prostu nie chce mi się czasem słuchać o problemach innych, ani pomagać. I mi za siebie wstyd... Co to ma być? Mechanizm psychologiczny? Zmniejszona lekami afektywność? Pomóżcie proszę, macie jakiś pomysł? Z góry dziękuję. smile
    • sensi41 Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 19:27
      Przecież wszyscy nie mogą być tacy sami. Mnie słuchanie o cudzych problemach pozwala na docenianie tego co mam. Może na Ciebie to wpływa odwrotnie?
      • quaxo Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 19:44
        No właśnie nie, zwykle doradzam, pomagam, etc. I lubię to. Ale czasem w momentach "wyrównania" czuję takie duże zmniejszenie empatii w porównaniu do osoby, za jaką się uważam (i za jaką jestem brany). OK, ale już nie pieprzę o moich zagmatwaniach. smile
        • czubata Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 19:51
          A może to jest tak że człowiek ma tyle tego swojego bagna,że w chwili zdrowia chciałby się skupić na pozytywnych rzeczach i dobrze spożytkować ten czas,nie zagłębiając się w zasmucające rzeczy.O wiele łatwiej współczuć komuś kto jest akurat w depresji będąc samemu w depresji,aniżeli współczuć gdy się jest w zdrowiu czy też w manii.To chyba jest normalne.
    • xsenia Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 20:28
      co czego ci ta "empatycznosc" jest potrzebna?
      zbuduj poczucie wlasnej wartosci na czyms bardziej uzytecznym
      • ergo_pl Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 20:53
        xsenia napisała:

        > zbuduj poczucie wlasnej wartosci na czyms bardziej uzytecznym

        empatyczny = niemający poczucia własnej wartości? = społeczeństwo cyborgów. ja pierdzielę.
        • 36.a Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 21:59
          Nie. Raczej nie.

          Moja ukochana pisarka pisze jakos tak: w pewnym momencie zostaw świat, przestań dawać się ciągnąć za spódnicę, odpocznij od świata, świat bez Ciebie się nie zawali. no bo nie zawali. poczucie, ze inni mnie ciągle potrzebują jest jakąś formą narcyzmu, nieprawdaż?

          zdrowy egoizm to słowo-banał, ale przydatne. mnie tam najbardziej pasjonuje miejsce pomiedzy Matką Teresą a zimną suką. co za rozstrzał. i jesli to jakaś skala to wybieram 7. nie w kierunku MT. Inny człowiek fajnie napisał: "karmię, gdy czuję mleko w piersiach". Instynktownie. Tak napisał żeby było smieszniej facet.

          chciałam byc psychologiem, bo trafilam na właściwe książki, gdy miałam naście lat, pasja. ale powstało też głupie wyobrażenie: gabinet i pomaganie ludziom. rzeczywistość to: jaka ta psychologia jako nauka chwilami średnio ciekawa, psycholog będzie ze mnie żaden (nie rozwijam, przyczyn jest parę), zostało mi coś b. cennego: korzystanie we własnym życiu z tego, co mi tam dano. ale juz nie budowanie własnej wartości na empatii - zbytnia empatia może przeszkadzać tak naprawdę. i jest zdaje się wybiórcza: nie poczuję matki, bo nigdy nią byłam. tu też nie rozumiem wszystkich. poza moim pojmowaniem jest zaburzenie schizoafektywne, pełnoobjawowa mania również.

          mam sąsiadkę, pisałam kiedyś o niej... gdybym była empatyczna słuchałabym za każdym razem jej opowieści, podejrzen, a ja raczej przyspieszam kroku, nosmile dlaczego mieć poczucie winy, że się żyje? hm?
          • sensi41 Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 22:06
            36.a napisała:

            >poczucie, ze inni mnie ciągle potrzebują jest jakąś formą narcyzmu, nieprawdaż?

            Jest jeszcze coś takiego jak powołanie. Byłam dzisiaj w odwiedzinach w szpitalu-poczułam ponownie,że tam jest moje miejsce. I nie czuję się z tego powodu narcyzem.
            • ergo_pl Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 22:45
              sensi41 napisała:

              > Jest jeszcze coś takiego jak powołanie. Byłam dzisiaj w odwiedzinach w szpitalu
              > -poczułam ponownie,że tam jest moje miejsce. I nie czuję się z tego powodu narc
              > yzem.

              Jest jeszcze coś takiego jak dobroć.
              Buziak, Sensi smile

              PS Dołączam do grona narcyzów bez poczucia własnej wartości wink

              • 36.a Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 23:14
                Mój psychoanalityk posunął się dalej. Nazwal takie osoby siostrami charytatywkami. Ostro. I umówmy się, że wyłącznie relacjonuję.
                Sensi i ergo. Zwróćcie uwagę na małe słowo ciągle. Ponadto: mogę dać, jeśli mam. Jeśli daję - wyczerpuję potencjał. Kiedy więc jestem tylko dla siebie? Nigdy?

                Powołanie. Tak. Powołanie nie dotyczy duchowieństwa wyłącznie. Można być chirurgiem z powołania. Ale właściwie hm lekarz jest zimną suką, jeśli nie ma go nigdy w domu, dla dzieci np. Dobro może też być, jak wszystko, relatywne.
                Ostatni przyklad. Jestem dobra i bardzo lubiana w swojej pracy (masę informacji zwrotnych dostaję). Bawi mnie ta praca, cieszy, uwielbiam ją. Dopiero niedawno zaczęłam zwracać uwagę na fakt, że "mam być pomocna", "mam pomagać". Pomagam. Staram się być właśnie empatyczna. Ale u podstawy mojego działania leży przyjemność osobista. W altruizm nie wierzę. Przepraszam za chaos. To tyle.
                • sensi41 Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 23:52
                  36.a napisała:
                  >Dopiero niedawno zaczęłam zwracać uwagę na fakt, że "mam być pomocna", "mam >pomagać". Pomagam. Staram się być właśnie empatyczna. Ale u podstawy mojego >działania leży przyjemność osobista.

                  Zgadzam się z Tobą.
                  • ergo_pl Re: "Zimna suka", czyli o empatii 04.11.10, 08:21
                    To chyba najzupełniej oczywiste, że człowieka ciągnie do robienia tego, co go cieszy. I nie musi to być narcystyczna radość (sic!) i łatanie podziurawionego poczucia wartości.
                    Jednego kręci, jak kopnie zwierzaka i rozwali mu coś porządnie, drugiego - jak mu to coś opatrzy i zmniejszy cierpienie. Empatia przeklada się na nieobojętność, a ta na udzielenie pomocy.
                    Co niesie ze sobą ryzyko własnego bólu - niezrozumienia, zarzutów i chociażby zwykłego przemęczenia materiału, nie wspominając już o wykorzystywaniu. Stąd tak ważne postawienie granic i zwykłe osobiste psychiczne i fizyczne BHP.

                    PS. Nie odważyłabym się zarzuć Sendlerowej, że była narcyzem i miała małe poczucie własnej wartości.
                    • 36.a Re: "Zimna suka", czyli o empatii 04.11.10, 10:00
                      Ale mówiła czasem, że czuje się zimną suką i miała z tego powodu poczucie winy?
                      (tu chyba o tę subtelność chodzi)
                • lolinka2 Re: "Zimna suka", czyli o empatii 04.11.10, 08:06
                  do sióstr charytatywek dołożę "Siłaczki"...
                  byłam taka

                  chwała Bogu wyleczyłam się z ostrej postaci smile
                  Nadal lubię się zaangażować emocjonalnie w to, co zawodowo robię. Tyle, że raczej wiem, w którym momencie przystopować. I robię to, jak b. mądrze 36.a napisała, dla własnej frajdy przede wszystkim. To narcystyczne poczucie "jestem niezastąpiona" jest gdzieś tam na dalszym planie.

                  I jeszcze: zgadzam się w tysiącu procentach, że daje się (naprawdę) tylko to, co mamy i co bez własnej krzywdy możemy oddać komuś. W przeciwnym razie (kosztem wypalenia, kosztem zdrowia, kosztem znacznego zubożenia, kosztem zabierania swojej rodzinie) to nie jest dawanie w tej pozytywnej postaci, to jest karmienie swojego nieistniejącego poczucia wartości, tej dziury bez dna, która ciągle się o aplauz od innych dopomina, bo sami w sobie nie możemy znaleźć tej zwykłej sympatii, przyjaźni dla siebie.
                  • 36.a Re: "Zimna suka", czyli o empatii 04.11.10, 09:58
                    Karolina, ale osobna kategoria to chyba faktycznie powołanie. Ja tego nie czuję, ale ono jest i w imię Boga była taka Matka Teresa, głęboki szacunek. Są siostry zakonne. I na pewno nie wszystkie. Osób charyzmatycznych niewiele -
                    • lolinka2 Re: "Zimna suka", czyli o empatii 04.11.10, 14:54
                      z katolickich działaczy mi się niejaka Małgorzata Chmielewska podoba - niby robi sporo, ba - szalenie dużo; z drugiej strony zajmuje się też sobą, pamięta o sobie.
                      Na zebraniach na które chodzę sporo się mówi o tym, żeby pomagając innym, nie zapominać o doładowywaniu własnych akumulatorów: od rzeczy najprostszych takich jak higieniczny styl życia: odżywianie, sen, wypoczynek, rozrywka po doładowywanie akumulatorów rozwojowo-duchowych - mieć poczucie postępu, rozwoju, robić coś z tym życiem, iść do przodu w najistotniejszych dziedzinach etc. I żeby "pomagając dzieciom z trzeciego świata, nie zostawiać na pastwę losu własnych dzieci".
                      Powołanie.... jak definiuję powołanie? Powołanie to sytuacja, gdy uwielbiam to, co robię; robię to z sukcesem i przynosi to szeroko rozumiany pożytek. Wszystkim (więc mnie również).
        • quaxo Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 22:09
          Ergo dzięki za komentarz. Poczucie mam, ale uważam, że nasze życie ma sens wtedy, gdy życie innych czynimy lepszym. Co wymaga empatii. smile
          • ergo_pl Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 22:30
            Quaxo, odpocznij i... bądź sobą.

            Pozdrówki smile
    • kebli Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 21:28
      Może to zdrowe podejście? Zbytnie przejmowanie się cudzymi problemami może być szkodliwe. Mnie moja pani psycholog latami uczyła tego "kto ma problem". Ja mam problem to muszę sobie z nim poradzić, ty masz problem to ty sobie musisz z nim poradzić. Chroni to przed zbytnim poczuciem winy. Wysłuchać można, pozwolić się wypłakać ale czasem warto stanąć z boku i po prostu być. Nie musisz się angażować na całego, czasem wystarczy, że jesteś big_grin
      Jeśli pitole od rzeczy to sorry.
      • sensi41 Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 21:49
        Kebli-ile ja się od Ciebie uczę smile (usmiecham się, nie śmieję)
      • quaxo Re: "Zimna suka", czyli o empatii 03.11.10, 22:07
        Ale mi się właśnie czasem nawet nie chce być...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja