Dodaj do ulubionych

Pozorny brak alternatywy

07.11.10, 11:41
W tv lecą reklamy mleka modyfikowanego dla dzieci z numerem 2 mówiącym o tym, że to mleko włączyć można od 4. m-ca życia dziecka. Zastanawiam się dlaczego nie reklamują mleka z numerem 1. Jak już kiedyś pisałam nie dostałam po cc pokarmu. Próbowano mi go wywołać oksytocyną, częstym przystawianiem dziecka do piersi. Nie udało się. Wpadłam w depresję. Brak pokarmu i szykanowanie z tego powodu przez jedną z położnych, żądanie wręcz odpowiedzi od pediatry dlaczego nie karmię, wzrok politowania otoczenia (poważnie każdy mówił: "ojej, nie karmisz"->jak gdyby mleko modyfikowane nie było jadalne) było zapalnikiem, który zapoczątkował wybuch depresji. Wiecie co? Ja myślałam w szpitalu, że nie mam alternatywy. Tzn. karmiono dziecko w szpitalu mlekiem modyfikowanym, ale byłam przestraszona, co będzie gdy wyjdziemy już do domu. Będąc wtedy w ciemnej d. byłam przekonana, że moje dziecko zejdzie z tego świata za powodu braku żarcia. Poważnie. Ja wiem jak to teraz brzmi. Po prostu jakimś cudem wdrukowano mi to, że mleko nr 1 nie istnieje. Zero reklam, zero rozmowy na ten temat z położnymi. Przed porodem wiedziałam, że matki karmią dzieci mlekiem m., ale wciskano mi jedyną, słuszną prawdę: mleko matki to jedyna forma pokarmu.
Teraz jak o tym myślę, to nie mogą uwierzyć jak łatwo dałam sobą manipulować, ale depresja zrobiła swoje -> brak racjonalnego myślenia.

Dlaczego zatem nie widzę reklam mleka początkowego? Cenzura? Gdzieś kiedyś obiło mi się o uszy, że poprawność polityczna nie karze pokazywać reklam mleka początkowego danej firmy. Można reklamować mleko następne, czyli podawane od 4. m-ca. To jest chore.


P.S. Wątek został zainspirowany dyskusją pomiędzy mną, a dwojgiem innych matek. Przecież każda PRAWDZIWA matka wie, że sztuczne mleko to trucizna co najmniej. Dziecko karmione tym syfem będzie się gorzej rozwijało, chorowało, słowem ma gorszy start, co w przyszłości zaowocuje gorszymi wynikami w nauce, mniejszym IQ i innymi historiami wink
Obserwuj wątek
    • agao_72 Re: Pozorny brak alternatywy 07.11.10, 12:47
      z tego co wiem, są przepisy zakazujące reklamy mleka dla noworodków. też miałam cc, też nie karmiłam piersią, też wzbudzano we mnie poczucie winy.

      a moje butelkowe dziecię jest mądrą, zdrową pięciolatką. może to i dobrze, że nie karmiłam piersią, bo bym miała hipergeniusza* wink i co ja bym z tym zrobiła?

      * bo jak wiadomo (nie wiem skąd), dzieci karmione piersią są zdrowsze i inteligentniesze od tych butelkowych wink
        • agao_72 Re: Pozorny brak alternatywy 07.11.10, 13:06
          nie jest to dyskryminacja IMHO - faktycznie, mleko matki jest naturalnym pokarmem i to w zasadzie powinny dzieci jeść, no ale są wyjątki od reguły. i nad tymi matkami nie powinien szaleć "terror laktacyjny"
          • kamyczek_0 Re: Pozorny brak alternatywy 07.11.10, 13:39
            Ja miałam okazję spotkać położną, która w ten stan mnie wpędziła. Odwiedzałam w szpitalu kuzynkę bardzo mi bliską. Pańcia próbowała sterroryzować kuzynkę. Pokarm miała, tylko nikt jej nie pokazał jak prawidłowo dziecko do piersi przystawić. Pańcia weszła, dziecko za główkę dość mocno przycisnęła do piersi (kilka skarg było na nią i dziwne traktowanie noworodków - jak szmacianą lalkę), po czym zaczęła wygłaszać swoje racje: "bo się pani nie chce karmić!". Nie wytrzymałam i w obecności innych 5 położnic oraz ich bliskich "poprosiłam" panią o zamknięcie gęby i normalne zachowywanie się. Powiedziałam, że tym swoim zachowaniem dołożyła mi okropnie, czego skutkiem była silna depresja. Na koniec jej powiedziałam, że jeżeli kuzynce się nie uda lub też nie będzie chciała karmić to ONA SAMA przyniesie jej butelkę z mlekiem, tego dopilnuję.Oczywiście wszystko się udało, ale wentyl miała. To jej ponoć bardzo pomogło. Właśnie ten wentyl bezpieczeństwa w postaci "jeżeli się nie uda lub nie będziesz chciała, to nic nie musisz" spowodował, że dziewczyna się rozluźniła i poszło jak z płatka. Położna na prawdę ją wcześniej dobijała, inne kobiety na sali też się na nią skarżyły. Pani już nie pracuje, ponoć było sporo skarg i wyleciała po 3 naganach.

            P.S. Gdybym drugi raz miała przez to przechodzić od razu wparowałaby na oddział z butelkami i niech by mi ktoś spróbował zakazać karmienia dziecka mlekiem modyfikowanym...
            • czubata Re: Pozorny brak alternatywy 07.11.10, 13:57
              Wydaje mi się że już sam stres jaki ci przyszło przeżywać spowodował brak pokarmu,tak może być.Pierwsze dziecko udało mi się karmić piersią raptem miesiąc;w związku z tym że dużo płakał wmawiano mi że nie mam pokarmu,i rzeczywiście pokarm zaczął zanikać.Dałam się wkręcić tym sugestiom i przeszłam na butelkę.Pierwsze dziecko i karmienie piersią to nie jest wcale taka prosta sprawa i pomimo że chodziłam do szkoły rodzenia,szło mi to z trudem.Trudno.Fakt że mały był karmiony butelką nic specjalnie nie zmienił,dziecko się rozwijało i nadal rozwija normalnie.Teściowa opowiadała mi że jak nie miała pokarmu to podawała od razu krowie mleko,moja szwagierka z kolej od urodzenia karmiła swoje blizniaki kozim mlekiem,i ci powiem nie dość że zdrowe to jeszcze chłopy jak dęby... Nie przejmuj się.
              Córkę karmiłam piersią 2,5 roku,ale to chyba dzięki temu że już się tym tak nie przejmowałam i wyszło to samo z siebie.
    • ssig.ma Re: Pozorny brak alternatywy 07.11.10, 15:47
      Ja karmiłam dwa miesiące, dziecko jadło non stop i przybrało 20 deko przez cały ten czas! Zmieniłam pediatrę i ten kazał natychmiast podać mleko modyfikowane, bo dziecko nie miało siły ssać. Młody zaczął rosnąć, a ja pokarm powoli traciłam. Dopiero po pół roku sąsiadka zapodała mi oczywisty pomysł, że mleko trzeba było odciągąć i swoje włąsne podawać mu butelką. Pozostaje się spytać, gdzie byli wszyscy lekarze, pielęgniarki i położne, bo nie wierzę, że nie spotkali się z takim przypadkiem, że wcześniak-36 tydzień jest za słaby, żeby ssać pierś. Sygnalizowałam, że mleka jest dużo a mały nie rośnie, usłyszałam, że muszę go regularnie karmić! Zapewne każda matka, ktrórej dziecko nie rośnie jest tak leniwa, że nie chce jej się dać mu jeść i zagładza nowordka na śmierć. W szpitalu leżałam po porodzie tydzień, prosiłam każdą napotkaną pielęgniarkę aby mi pomogła obsłużyć laktator-kazały mi "poczytac instrukcję i porozmawiać z innymi matkami"


      • lolinka2 Re: Pozorny brak alternatywy 08.11.10, 12:34
        no to w "terrorystycznym szpitalu" dziecko z 37tc zbyt słabe żeby ssać jadło moje mleko odciągnięte, pediatra zapytała jak chcę karmić w domu: usłyszała że głównie moim odciąganym z butelki, karmić będzie tata, bo ja do pracy idę.- "Aha, to nie męczmy małej ssaniem z pipety, niech pani przyniesie butelkę, ona się naje bez wysiłku i już. A jak podrośnie i nabierze sił, to sama zechce ssać"
    • lolinka2 Re: Pozorny brak alternatywy 07.11.10, 18:13
      "jedynki" nie reklamuje się, bo jest zalecenie WHO że dzieci 1-6 m-cy powinny być karmione wyłącznie piersią.

      Co do reszty. Wiem, że jest terror laktacyjny gdzieniegdzie. Co ciekawe, w szpitalu słynącym z terroru moje dziecko dokarmiano sztucznym mlekiem, potem moim z BUTELKI i dodatkowo podawano smoczek uspokajający. Na moje życzenie i wg potrzeb. Mleka NIE BYŁO i tyle, a dziecko należało czymś karmić.

      Za pierwszym razem karmiłam do skutku - 8 tygodni. Potem obudziłam się pewnego ranka i było pusto, biust mniejszy 4 rozmiary (czyli w zaniku). Panika. Tel do gina. Recepta na zastrzyki dożylne. 10 dni walki - zastrzyki 2 x dz. Ściągałam, przystawiałam, przystawiałam, ściągałam, piłam karmi, piłam ziółka, przystawiałam, ściągałam... Skończyły się zastrzyki i skończyło od razu mleko. Gin (uwielbiam go za te słowa): "robiłaś co w twojej mocy, czasem natury nie przewalczysz". Koniec karmienia. Mam genialną prawie 9latkę.

      Za drugim razem karmiłam 8 m-cy. Fajny poród, brak ciśnienia w szpitalu (tym co to terror ponoć stosuje...), generalnie spokój, brak teściowej na karku etc. = 8 m-cy karmienia (mimo leków od 10 doby). Skończyłam, bo mi powiedział psych., że bez litu nie da rady (8 m-cy trzymał mnie na innych lekach z bujankami dzikimi). Wówczas lit był bezwzględnym przeciwwskazaniem do karmienia (kilka m-cy potem wyszło badanie, dość mocne jako dowód naukowy, mówiące o długofalowej obserwacji dzieci karmionych piersią przez matki przyjmujące lit i konkludujące, że jednak można...).

      Tak czy inaczej, mam ochotę zamordować panie położne z Białej Podlaskiej za sajgon 5dniowy jaki mi zafundowały..... "ooo, a ta znowu ryczy", "idź po Daniluka niech coś z TYM zrobi", "ktoś tu chyba do czegoś nie dorósł"...etc. (to cudowna reakcja na depresję).
      • kamyczek_0 Re: Pozorny brak alternatywy 07.11.10, 19:00
        Mnie pani pediatra wiekowa zresztą (tak a propos ponoć mnie jako noworodka wyrwała ze szponów śmierci) powiedziała, że na matkę się nie nadaję bo piersi puste.
        Mnie piersi też zmalały o dwa rozmiary kilka godzin po cięciu. Próbowano na wszelkie sposoby wywołać pokarm. Wszystkie położne miały okazję na mnie ćwiczyć swoje sztuczki. Niestety nikt mi nie powiedział, że zrobiłam wszystko żeby się udało.
        • kara.mija Re: Pozorny brak alternatywy 08.11.10, 11:29
          A ja pierwszej córki nie chciałam karmić ale presja była to próbowałam i wyłam z bólu - wiedziałam, że je za mało to chodziłam jeszcze po butelkę aż w końcu przyszła taka jedna siostra i powiedział, że albo biorę się solidnie za karmienie albo podpisuję, że rezygnuję z karmienia piersiąi bedę dostawać butelkę. Starałam się ale i tak już sobie wpoiłam do głowy, że mam za mało pokarmu więc mała była karmiona trochę cyckiem i trochę butelką ( butelką więcej) - jest fajna, mądra, ładna. A .... i po powrocie ze szpitala tez miałam ciężki epizod depresyjny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka